wtorek, 23 września 2008
poniedziałek, 22 września 2008
#65 potrzeba
W między czasie rozpocząłem pracować dla Multibanku i jak na razie średnio się czuję w tej roli. Sprzedaję ludziom karty kredytowe, zakładam konta i pomagam w wyborze odpowiedniego kredytu i jakoś tak leci. Tak średnio się widzę w tej roli, ale jakoś z każdym dniem przyzwyczajam się bardziej.
Z nowinek filmowych to mogę polecić Ironman'a bo nie boli jak się ogląda i jest ok. Troszkę więcej akcji mogłoby być, bo w końcu to ekranizacja rozrywkowego komiksu, ale i tak jest dobrze. Za to Hulk i Hellboy'a to odradzam bardzo mocno, co w przypadku tego drugiego filmu mnie niezmiernie smuci. Koszmarek o zielonym wielkoludzie jest nielogiczny, nudny i ogólnie nie wart aby mu poświęcić czas. Aż się dziwię że Edward Norton w tym grał i jeszcze napisał scenariusz. Co do piekielnego chłopca to jakiś taki mocno nie komiksowy wyszedł. Brakuje nazistów, mitów i Rasputina, o innych smaczkach w tych klimatach nie wspominając. Hellboy to cham i gbur, a w komiksie taki przecież nie jest. Nawet wizualna strona filmu nie jest w stanie go bronić, bo tak w sumie to tylko kilka scen jest świetnych. Zawiodłem się i to bardzo.
ps. Jakby się komuś nudziło to polecam tą stronę: http://whatthemovie.de/beta/ja na razie mam 259 zgadniętych filmów, ale nie często tam siedzę.
wtorek, 9 września 2008
#64 facet MaGazynieRki
Kurcze kolejny znak i motywacja dla mnie, że najwyższa pora też na mnie.
poniedziałek, 8 września 2008
#63 samokrytyka
Tak z innej beczki to mam to samo co autor tego bloga, który z kolei pod wpływem tego wpisu, przypomniał mi jak naprawdę ma wyglądać blog. Widząc też ostatnio o czym piszę najczęściej, doszedłem do wniosku, że teraz będzie więcej codzienności. No i znowu z dupy wpis (sasasasa).
środa, 3 września 2008
#62 niecodzienna codzienność
wtorek, 2 września 2008
#61 Mumia: Grobowiec Cesarza Smoka reż. Rob Cohen, scen. Miles Millar i Alfred Gough
Ten wpis będzie krótki, bo nie ma się co rozwodzić nad tym wybitnym dziełem. Chciałem coś głupiego i lekkiego i dostałem to w nadmiarze. O ile pierwsza mumia była nawet fajna to ta jest straszna. Fabuła jest prosta jak konstrukcja cepa. W niektórych momentach szwankuje, mówiąc o aktorach, że są drewniani i bez wyrazu obdarzamy ich wielkim komplementem. Nad kretyńskimi dialogami nie ma się nawet co rozwodzić, żenada i chyba jakiś pierwszoklasista je pisał. Akcja filmu dzieje się w Chinach, dzięki czemu zawitamy też odwiedzić Himalaje, w których główni bohaterowie chodzą z gołymi głowami i odpiętymi do połowy kurtkami, tam w końcu jest ciepło. Z większych atrakcji jakie zapewnia film to na pewno trzeba wspomnieć o Yeti (tak na prawdę są trzej), wskrzeszaniu armii nieumarłych, smoku, fontannie nieśmiertelności i na pewno jeszcze o czymś zapomniałem. Według mnie to najgorszy film tego lata i naprawdę radzę go omijać szerokim łukiem, no chyba że się znieczulicie przed seansem, albo będziecie to oglądać w dobrym towarzystwie z morzem ironii to może będzie ok.