Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Lapham. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą David Lapham. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 lipca 2014

#334 The Strain vol. 1, scen. David Lapham, rys. Mike Huddleston

strain_01Z okazji zbliżającej się premiery serialu The Strain postanowiłem sięgnąć po komiks z tą historią. Jednak aby było śmieszniej został on oparty na książce o tym samym tytule, która z kolei służy za podstawę dla serialu.  Zdaję sobie sprawę z tego, że brzmi to dość skomplikowanie, ale nie jest to nic nowego w popkulturze.


Sama historia rozpoczyna się w Rumuni, roku pańskiego 1927. W jakiejś małej wiejskiej chatce babcia opowiada straszną historię swojemu wnukowi o tajemniczym olbrzymie Sardu, który urodził się w pobliskiej wiosce. Był to szlachcic, który urósł do niesamowitych rozmiarów, górował nad wszystkimi lecz równocześnie miał niezwykle liche kości co czyniło go słabym. Na co dzień musiał poruszać się o lasce. Jego ojciec nie mógł znieść jego inwalidztwa i aby zmienić taki stan rzeczy postanowił zabrać syna na wspólne polowanie na wilki. Ponieważ zjedzenie wilczego mięsa ponoć dodaje siły. Niestety na ich drodze stanęła tajemnicza siła, która zabiła wszystkich uczestników polowania za wyjątkiem Sardu. On powrócił odmieniony, a po jakimś czasie z pobliskich wiosek zaczęły ginąć dzieci.


Następnie cała historia przenosi się do współczesności, a dokładniej na międzynarodowe lotnisko JFK, gdzie stoi tajemniczy Boeing 777. Z załogą samolotu nie można nawiązać żadnego kontaktu, a wszelkie okna są zaciemnione. Centrum Chorób Zakaźnych w Nowym Jorku bojąc się kolejnego ataku terrorystycznego wzywają swojego najlepszego specjalistę Dr. Ephraima Goodweathera do pomocy. Gdy on zjawia się na miejscu, okazuje się że na pokładzie samolotu wszyscy są martwi poza czterema osobami. Co ciekawe nie ma żadnych śladów, które mogły by wskazywać na przyczynę zgonów. Główny bohater wraz ze swoim oddziałem musi jak najszybciej wyjaśnić tą zagadkową sprawę, w obawie przed wybuchem epidemii. Wszystko to mocno się komplikuje w momencie pojawienia się tajemniczego starca Abrahama Setrakian, który za całe zło obarcza wampiry.


strain_02Głównych atutem tej historii są jej postacie, moim zdaniem to Abraham jest najciekawszy ze wszystkich. Jest on tutaj takim klasycznym odpowiednikiem Van Helsinga z opowieści o Drakuli. Mężczyzna w podeszłym wieku, który spędził większość życia na zabijaniu krwiopijców. Ciekawie rozbudowana postać, pochodzenia żydowskiego, mająca na swej drodze przeprawę z hitlerowcami. Aktualnie samotnik, prowadzący mały sklepik gdzieś na Manhattanie i posiadający w jego piwnicy ciekawą kolekcję. Nie jest on wyjątkiem od reguły, ponieważ większość postaci jest tutaj równie interesująca. Gotycki muzyk i idol nastolatków, który jako nieliczny przeżył tajemniczy lot lub inny ocalały będący w związku z bardzo bojaźliwą małżonką. Ciekawie na ich otoczenie wpływa fakt ich przemiany w dzieci nocy. Dzięki czemu seria trochę spuszcza z tonu, co wychodzi jej na dobre.


Właśnie jej drugim plusem jest klimat. Duszna opowieść o wampirach pełna grozy, mroku oraz czasem brutalnych scen. Jednak nie zostało to doprowadzone do przesady,  dzięki czemu po skończonej lekturze nie musimy sięgać po antydepresanty. Równocześnie cała fabuła została bardzo dobrze skonstruowana. Cała akcja przebiega dość sprawnie i czytelnik poznaje dość sporo elementów układanki. Zostało to jednak podane w odpowiedniej ilości aby czytelnik nie poczuł się znużony lub zagubiony. Jednak równocześnie po skończonej lekturze ma wrażenie, że jeszcze wiele się przed nim kryje, co tylko potęguje chęć sięgnięcia po kolejne tomy.


Muszę się przyznać, że zaraz po skończeniu lektury czułem lekki niedosyt. Ot takie zwykłe czytadło jakich jest wiele na naszym rynku. Jednak teraz pisząc ten tekst i analizując cały komiks raz jeszcze, dochodzę do wniosku, iż jest to całkiem przyjemna rozrywkowa seria. Co prawda nie straszy mnie w ogóle, przy czym ja mam z tym problem w obrazkowych historyjkach, jednak liczę na serial. Jemu może się to udać i chyba to jest najlepsza puenta z tego całego tekstu. Mianowicie komiks jest idealną przystawką przed seansem, a del Toro tylko dodatkowo podnosi moje oczekiwania.


Cały tekst przyozdobiony został okładkami pierwszych sześciu numerów serii.


[gallery link="file" columns="4" ids="3207,3208,3209,3210"]

niedziela, 25 sierpnia 2013

#244 cotygodniowa zeszytówka #69

Swamp Thing #23Swamp Thing #23, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Kano oraz David Lapham

O ile poprzedni numer z początkiem historii o drzewie dającym w owocach whisky podobał mi się bardzo. To już jej zakończenie trochę rozczarowuje. Czytelnik zastaje miasteczko pogrążone w totalnym chaosie i ogarnięte przemocą. Potwór z bagien znajduje się w celi więziennej i łatwo nie będzie mu się wyswobodzić. Jednak potem, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, wszystko nagle zmienia się prawie w szczęśliwe zakończenie. Prawie ponieważ ostatnia strona jak to zwykle bywa zapowiada nadejście naprawdę wielkiego niebezpieczeństwa. Poprzedni numer był pełen klimatu i takiej niewypowiedzianej grozy czającej się gdzieś w zakamarkach naszych umysłów. Ten natomiast rozpoczyna się przyzwoicie, ale niestety czym dalej tym gorzej. Mam wrażenie jakby scenarzysta poszedł na łatwiznę i wszystko w pewnym momencie obrócił o 180 stopni, mając w głębokim poszanowaniu logikę oraz stylistykę horroru. Mam nadzieję, że kolejne numery będą lepsze.


Aquaman (2011-) 019Aquaman #19, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Kolejny odcinek opowieści pt: Death of the King, który raczej ma na celu wprowadzenie nowych wątków niż pchnięcie fabuły do przodu. Arthur nadal poluje za Scavengerem i jego załogą, co nie prowadzi do niczego dobrego. Tula wraz z Murkiem planują odbicie z powierzchni Orma i w tym celu udają się na spotkanie z tajemniczym Swattem. Posiada on bardzo ciekawą i przydatną umiejętność. Gdzieś tam, mimochodem pojawia się tajemniczy stwór z Antarktydy, zmierzający powoli w kierunku Atlantydy. Co ciekawe towarzyszy mu ukochana Aquamana Mera i zarazem to ona jest sprawczynią największej niespodzianki numeru. Szczerze przyznam, średnio przypadł mi ten numer do gustu. Rozumiem że scenarzysta buduje podwaliny dla jakiegoś większego wydarzenia. Mnoży wątki i komplikuje całą sprawę, jednak tym razem odbywa się to z lekka nudnawo. Tak naprawdę, to z całego zeszytu dobra jest tylko jedna strona, w której Orm rozmawia ze swoim adwokatem. W sumie to wygłasza swoją interpretację amerykańskiego prawa, która jest dość ciekawa. Można by to odnieść do wielu wydarzeń z prawdziwego życia i również by pasowało przy okazji umiejętnie krytykując ten kraj.


Deadpool 008Deadpool #8, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Mike Hawthorn


Deadpool po przygodzie retro z poprzedniego numeru wraca do teraźniejszości. Wszystko powraca do normalności jaką znamy z tej serii. Już pierwsza strona komiksu wspaniale to oddaje, pokazując wnętrze umysłu głównego bohatera, a tam zgraja dzieciaków w stroju Deadpoola bawiąca się w przemoc. Potem jest jeszcze ciekawiej. Napad na sprzedawcę lodów, odwiedziny demona, pomysłowe zabójstwo niezniszczalnego kolesia, napady na ulicach, pościgi. Nawet kradzież organów gdzieś się zaplątała! Wade chwilowo postanowił dać sobie spokój z odzyskiwaniem swoich zaległych wypłat od S.H.I.E.L.D. i realizuje wbrew własnej woli kolejne zlecenie od demona. Coś czuję, że postać piekielna mocno się przejedzie na tej współpracy. Podoba mi się ten brak oczekiwań, jaki towarzyszy mi za każdym razem kiedy rozpoczynam lekturę kolejnego numeru tej serii. Jest on tak szalony i nieprzewidywalny, że po prostu nie jestem w stanie przewidzieć tego co mnie czeka. Chciałbym aby tak było jak najdłużej.