Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Soule. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Charles Soule. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2015

#384 cotygodniowa zeszytówka #149

Five Ghosts - The Haunting of Fabian GrayFive Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #4, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Fabian Gray bardzo źle znosi swoje opętanie przez pięć duchów. Co prawda posiadł dzięki nim niesamowite umiejętności, lecz jego ciało tego nie wytrzymuje. Po każdym kolejnym pokazie ich mocy musi coraz dłużej się regenerować. Przez co przesypia czasem kilka dni w ciągu. Aby zapobiec temu wyniszczającemu procesowi musi się nauczyć żyć z nimi w pokoju. Wszystko to ma osiągnąć dzięki pewnemu rytuałowi, któremu poddał się w podziemiach tajemniczego miasta Shangri-La. Większość tego komiksu przedstawia głównego bohatera, gdy podchodzi do kolejnych prób jakie przygotowały dla niego poszczególne duchy. Wszystkie one mają udowodnić każdej ze zjaw, że Fabian jest godny i w pełni rozumie moc jaką otrzymuje we władanie. Przyznam szczerze, tak połowicznie mi się spodobały. Łucznika wydaje mi się taka średnio logiczna, a Merlina to takie pójście na łatwiznę. Chociaż to samo można powiedzieć o teście samuraja, ale tam podoba mi się z kolei jej wykonanie. Poza tym wszystko w czym występują dawni japońscy wojownicy mi się podoba. W tej kwestii jestem bezkrytyczny. Natomiast zadanie dla Sherlocka urzekło mnie dość ciężkim i mrocznym klimatem. W między czasie na powierzchni zaginionego miasta odbywa się atak przeprowadzany przez szalonego Iago dosiadającego smoka. Jest to bardzo widowiskowa i zaskakująca część, która lekko mnie zasmuciła pewnym wydarzeniem. Widać nikt w tej serii nie powinien czuć się zbyt bezpieczny przed scenarzystą. Wszystko to razem zebrane daje obraz wspaniałej, niezwykle widowiskowej i wciągającej rozrywki, której chcę znacznie więcej.


Umbral-003Umbral #3, Image Comics

scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Trzeci numer koncentruje się na przedstawieniu wydarzeń, jakie miały miejsce w siedzibie szmuglerów. Przed i po dotarciu tam Rascal i Dalone. Szczerze przyznam, trudno mi się zdecydować, które z nich zrobiło na mnie większe wrażenie. Jedne wyjaśnia wątek z poprzedniego numeru dotyczący trójki osób w małej szalupie zmierzających w tajemnicy do królestwa Fendin. Gdy dotarli do siedziby przemytników poprosili ich o azyl, gdyż są prześladowani z powodu braku chęci rezygnacji ze swej religii. To wtargnięcie w uporządkowane życie tej społeczności ma dość gwałtowny i widowiskowy przebieg. Do tego wątek ten dość mocno jest związany z późniejszym przybyciem głównej bohaterki i jej towarzysza. Dzięki temu główny wątek dość mocno się zagęszcza i zaskakuje czytelnika ciekawym zwrotem akcji. Lecz moją uwagę  zwróciła najbardziej forma w jakiej prezentuje się w tej serii magię. Ukazując ją za pomocą geometrycznych znaków w dymkach postaci parających się tą dziedziną. Dla mnie są one tak samo niezrozumiałe jak dla mieszkańców tej krainy i chyba o to chodziło twórcom. W końcu magia to skomplikowana nauka przeznaczona dla nielicznych. Motyw ten jest dla mnie świetnym przykładem ukazującym na jak wielu płaszczyznach przemyślana jest ta seria. Chociaż z drugiej strony może doszukuje się czegoś na siłę, czego naprawdę tam nie ma? Jakkolwiek jest naprawdę możliwość interpretowania tej serii na różne sposoby jest już piękne samo w sobie i was zachęcam do tego samego.


 Swamp Thing 040Swamp Thing #40, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Po lekturze ostatniego numeru tej serii mogę z czystym sumieniem przyznać, że jestem zadowolony z jej poznania. Oczywiście miała gorsze i lepsze momenty, ale ogólnie rzecz ujmując jest to kawał porządnej rozrywkowej lektury, która czasem nawet skłaniała do głębszej refleksji. Jednak wracając do zeszytu z numerem 40 na okładce, to jestem pod wrażeniem jak scenarzysta w bardzo udany sposób zakończył tą historię. Zaprezentował czytelnikom olbrzymią i widowiskową rozwałkę ostatecznie rozwiązując konflikt pomiędzy światem zieleni i maszyn. Ten fragment z pewnością zadowoli wszelkich fanów trykociarzy i typowego komiksu super bohaterskiego. Jednak gdzieś między tym Charles Soule w piękny sposób również przypomina czytelnikom czym ten komiks tak naprawdę jest. To opowieść mająca swój początek, rozwinięcie i koniec. Rządząca się swoim prawami co dobitnie zostaje tu pokazane sceną w bibliotece. Jej dokładnie zaplanowane umiejscowienie, treść i samo zakończenie to wspaniała zabawa formą jaką prowadzi scenarzysta z czytelnikiem i za to należą mu się wielkie słowa uznania. Ten jeden fragment pokazuje nam jak jeszcze wiele można wycisnąć i pokazać w na pozór już wyeksploatowanej konwencji komiksów superhero. Nie spodziewałem się w sumie niczego po tym zeszycie, a otrzymałem coś bardzo dobrego i ciekawego. Dlatego teraz nawet trochę żałuję, że to już koniec tej przygody.

niedziela, 8 lutego 2015

#377 cotygodniowa zeszytówka #145

Deadpool (2012-) 041Deadpool #41, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Deadpool poszukujący sensu swojego życia i odpowiedniego miejsca na świecie. Czy to w ogóle możliwe w serii która z założenia ma na celu wszystko wykpić i ośmieszyć w akompaniamencie dużej ilości krwi? Po lekturze tego numeru dochodzę do wniosku, że po rozwinięciu aktualnych wątków to mogłoby się udać. Po tym jak Wade był ucieleśnieniem pokoju i opanowania, powrócił do dawnego siebie. Od tego czasu czuje się zagubiony i wszędzie czuje się bardziej jak gość, niż u siebie. Nawet jego małżeństwo nie wydaje się do końca takie jak powinno. Zaczyna kwestionować swój dotychczasowy sposób bycia i stosowania przemocy jako lekarstwa na wszystko. Dobrze zostało to zilustrowane na pierwszych kilku stronach gdy wałęsa się po ulicach miasta i wszędzie czuje się nieakceptowany. Wszystko to prowadzi go do strasznej myśli. Czy nie rozpocząć podawać sobie szczepionki zapomnienia, którą był karmiony tyle lat przez szalonego doktora. Właśnie w takim momencie ratuje go tylko telefon jakiegoś podrzędnego superbohatera Trapstera z propozycją pracy w roli najemnika gdzieś na bliskim wschodzie. To co dzieje się dalej tylko utwierdza mnie, że główny bohater bardzo potrzebuje urlopu od wszystkiego  i czuje się absolutnie zagubiony w obecnej sytuacji. Kolejny numer tej serii z rządu, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Na dodatkową uwagę zasługuje również drugi plan, na którym świetnie postęp czasu zasygnalizowano za pomocą zmieniających się konsol i coraz większych telewizorów. Jeśli chodzi o humor to najbardziej rozbawił mnie dzwonek telefonu Deadpoola. Przypomniał mi pewną głupią komedię i kilka miłych wspomnień z mojej przeszłości.


Birthright 005Birthright #5, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Komiks ten rozpoczyna się interesującą sceną podczas której młody Michael Rhodes staje na przeciw olbrzymiej bestii w krainie fantasy. Wszystko po to, aby uratować swoją skrzydlatą towarzyszkę. Co prawda zdobył się na wielką odwagę stając na przeciw wielkiemu niebezpieczeństwu, ale nawet wtedy nie był w stanie walczyć, a co dopiero zabić. Tylko interwencja ogra, jego nauczyciela i opiekuna, uratowała całą sytuację. Wszystko to bardzo dobitnie pokazuje jak mały chłopiec w całkowicie obcym świecie czuje się zagubiony i nie gotowy do swojej nowej roli. Obracając kolejną stronę zmienia się całkowicie klimat opowieści i zachowanie głównego bohatera. Czytelnik trafia do teraźniejszości, gdzie ta sama postać już dorosła, toczy pojedynek z jednym z pięciu magów ukrywających się w naszym świecie. Teraz jest już w pełni ukształtowaną maszyną do zabijania, która nie zatrzyma się przed niczym dopóki nie zrealizuje swojego zadania.  Kontrast jaki pojawia się na tych kilku stronach, zarówno wizualny jak i fabularny, to moim zdaniem najlepszy fragment tego numeru. Na dosłownie kilku stronach w  idealny sposób zostało pokazane jak wielką przemianę przeszedł główny bohater.  Co prawda widzimy tylko początek i koniec tej przemiany, ale to akurat nie jest wada. Mi bardzo zaostrzyło to apetyt, aby poznać całą historię tego co było pomiędzy. Poza tym, w całej opowieści następuje mały przełom za sprawą bardzo krótkiej rozmowy jaką odbył młodszy brat głównego bohatera Brennan Rhodes z magiem ukrywającym się w naszym świecie. Wprowadza to odrobinę niepewności w relacje braci, a to co zrobił główny bohater ze swoim wrogiem tylko to powiększa. Jedyny minus jaki ma ten zeszyt, to jego zakończenie. Wydaje mi się płytkim i zbędnym zagraniem ze strony scenarzysty, które kompletnie nie interesuje mnie jak się rozwinie.


Swamp Thing 2015Swamp Thing #39, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Z żalem to piszę, ale niestety ten komiks jest najsłabszy z całego tego zestawienia. Co prawda dochodzi do finalnej konfrontacji pomiędzy Swamp Thingiem, a Machine Queen i jej całkiem ciekawym pomocnikiem, gdzie nasz bohater w końcu poznaje prawdę z kim tak naprawdę walczy. Niestety nic ciekawego już dalej się nie dzieje. Los wojny na razie jest mocno przesądzony. Królestwo zieleni znajduje się w bardzo trudnej sytuacji i nawet gościnny występ Constantine'a nie pomaga tutaj za wiele. Nawet mam wrażenie jakby jego postać została tutaj umieszczona na siłę. Przecież jego działanie można by spokojnie zastąpić czymś lub kimś innym i nie nabijać sztucznie objętości komiksu sceną, która w sumie nic ważnego nie wnosi do całości. Ot kolejna scena bijatyki z czerstwymi żartami. Poza tym wszystkie działania głównych postaci są tak bardzo przewidywalne. Zarówno Awatar maszyn jak i główny bohater zostali postawieni w takie sytuacje, że mogli zareagować tylko w jeden sposób. Przy okazji pozbawiając czytelników elementu zaskoczenia. Jedynym momentem, który naprawdę mi się spodobał to ostatnia strona tego komiksu, gdzie zostało zaprezentowane wielu poprzedników Hollanda. Prezentują się oni wspaniale dzięki czemu można na nich patrzeć dłuższą chwilę i bawić się w dopasowywanie ich w odpowiednie epoki i społeczności z jakich pochodzili.


 

niedziela, 11 stycznia 2015

#371 cotygodniowa zeszytówka #141

Swamp Thing 038 (2015)Swamp Thing #38, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Javi Pina

Przyznam się szczerze, mam dość spory problem z tym numerem. Niby jest tutaj wciągająca fabuła pełna szybkiej akcji, ale równocześnie nie składająca się tylko z walk i eksplozji. Byłem świadkiem powrotu dwóch dość ważnych postaci. Z czego jedna to spora niespodzianka i dość nieszablonowe jej wykorzystanie. Podoba mi się cały plan ataku na królestwo zieleni. Bo przecież nie da się wygrać ze Swamp Thing'iem w bezpośredniej walce, więc trzeba go mocno czymś zająć, a prawdziwy atak przeprowadzić gdzieś w tle. Wszystko to razem więc powinno zapewnić mi przyjemną rozrywkę i pozwolić wyłączyć się na chwilę. Jednak stało się inaczej. Co prawda nie musiałem się jakoś specjalnie wysilać intelektualnie podczas tej lektury, ale równocześnie czułem się nią dość mocno znużony. Ciągle miałem wrażenie, że już wszystko gdzieś widziałem i to pewnie w lepszym wykonaniu. Pojedynki, spiski, a nawet ponowne pojawienie się ponownie niektórych postaci już jakoś nie zaskakuje. Może to zmęczenie materiału, w końcu to już 38 numer tej serii jakby na to nie patrzeć. Nie potrafię precyzyjnie wskazać powodu dlaczego ten komiks mi nie spasował. Jednak równocześnie nie chcę mówić, że jest zły. Według wszelkich standardów to dobry komiks i sprawnie napisany, tylko ja jakoś nie potrafię się do niego ustosunkować.


Birthright 004Birthright #4, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Jakby tak powierzchownie spojrzeć na tą serię, to jest to taka sztampowa opowieść w klimatach fantasy. Gdzie wspaniały wojownik musi zgładzić pięciu magów, aby uratować świat. W między czasie czytelnik poznaje jeszcze dodatkowo młodość głównego bohatera, podczas której szkolił się w swoim fachu. Jednak i to świetnie wpisuje się w kanon gatunku. Na szczęście scenarzysta na tyle ciekawie uknuł swoją opowieść, że udało mu się wzbić ponad przeciętność dzięki czemu po każdy numer sięgam  wielką przyjemnością. To wszystko za pomocą kilku pytań jakie zawiesił w przestrzeni, a ja z wielką ciekawością czekan na ich odpowiedzi. Bo jak to się stało, że ojciec Aaron widząc swojego syna po kilku latach rozłąki jako dorosłego mężczyznę i w dodatku w postaci jakiegoś szalonego wojownika objuczonego białą bronią od razu mu we wszystko uwierzył? Drugie z kolei pytanie dotyczy ich matki. Dlaczego ona z kolei jest tak bardzo na nie do całej obecnej sytuacji. Czy to jej zdrowy rozsądek, czy może coś innego? Zresztą sam główny bohater Michael Rhodes również mocno przykuł moją uwagę i może nawet nie tyle on co sposób w jaki manipuluje swoim ojcem i bratem. Dodatkowo każdy numer posiada ciekawe odwołania do innych komiksów z Image Comics, co tylko dodaje mu uroku. Natomiast w tym numerze najbardziej spodobał mi się moment, w którym szalona opowieść o czarach i innym świecie pełnym potworów została w ciekawy sposób potwierdzona przez wydarzenia w lesie. Na miejscu Aarona i Brennan'a miałbym wszelkie wątpliwości odnośnie historii ich brata i syna od razu rozwiane. Czekam na kolejny numer i tego samego życzę wam, bo to kawał dobrej opowieści.


Deadpool (2012-) 039Deadpool #39, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne oraz Mirko Colak,

Zgodnie z moimi oczekiwaniami czułem się mocno zagubiony na kilku pierwszych stronach tego komiksu. Dziękuję Ci głupi Marvelu za niekończące się eventy w skład których wchodzi po kilka tytułów i po ich zakończeniu już nic nie jest takie samo. Przywitał mnie widok Doctora Dooma, Scarlet Witch i chyba Daniela Drumma robiących coś dziwnego, albo wspaniałego całemu światu. Apocalypse gdzieś zniknął. Time Square rozwalony w drobny mak podobnie jak posiadłość X-Mem, gdzie swoją drogą leży tylko głowa samego bohatera. Nie wiem co się dzieje i co chodzi, pewnie ma to związek z zakończeniem wydarzenia AXIS, jednak nie zrażonym tym brnę dalej. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że z każdą kolejną stroną numer ten jest coraz lepszy! Deadpool po odnalezieniu i połączeniu się z powrotem ze swoim ciałem pomaga pewnemu chłopcu ukryć się na jakiś czas. Udaje się do swej małżonki i powoli odbudowuje swoje małżeństwo. Na co naprawdę miło się patrzy. Potem załatwia kwestię swoich przyjaciół z Korei. To jest chyba najdziwniejszy fragment tego zeszytu. Połączenie botaniki z czarną magią daje naprawdę świetne efekty. Wszyscy w około wydają się szczęśliwi. Tylko Wade Wilson odkrywa dość gorzką prawdę o sobie. Może przynajmniej pomyli się w ocenie swojej przyszłości? Cały ten numer jest pozbawiony przemocy. Brakuje w nim głupich żartów. W sumie to w ogóle nie ma żadnych dowcipów i przez to wszystko miałem wrażenie jakbym czytał całkiem inny tytuł. Za to bardzo przyjemny w odbiorze i niosący dobre przesłanie. Po tylu numerach to naprawdę dziwna odskocznia, ale sprawdzająca się idealnie. Po raz kolejny jestem zaskoczony tą serią i tym razem na plus.


 

 

niedziela, 7 grudnia 2014

#366 cotygodniowa zeszytówka #136

The Manhattan Projects 024The Manhattan Projects #24, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Numer ten rozpoczyna się dość mocną sceną lobotomii mózgu pewnego dobrze znanego delikwenta z kart historii USA. Cała ta scena spowodowała, że szybko się rozbudziłem po tym co dopiero wyszedłem z łóżka. Jednak to co najciekawsze dzieje się na następnych stronach tego komiksu. Wszystko to zawdzięczamy generałowi Groves oraz Oppenheimer'owi, którzy udają się wspólnie na wycieczkę do Dallas. Będąc już na miejscu ujawniają przed czytelnikiem tajemnicę jednej z największych teorii spiskowych ubiegłego wieku. Trzeba przyznać, robią to ze swoim typowym urokiem geniuszu połączonego z szaleństwem i specyficznym, raczej mrocznym poczuciem humoru. Tak to niestety wygląda, kiedy trzeba wybrać pomiędzy ukochanym krajem, a sobą. Druga część numeru skupia się na dalszych losach misji ratunkowej Łajki. Prowadzący ją Gagarin i Wernher von Braun przemierzają cały kosmos w poszukiwaniu ukochanego towarzysza i ważnego członka zespołu. W końcu docierają do miejsca, z którego ostatni raz został nadany sygnał S.O.S. Jednak to co zastają na miejscu jest dalekie od tego czego szukali, a zamiast cieszyć, raczej napawa grozą. Następny odcinek to zakończenie aktualnego rozdziału i muszę się przyznać, że moje oczekiwania są już naprawdę spore. Mam nadzieję na odpowiednio dobry finał.


Swamp Thing 037 (2015)Swamp Thing #37, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Świat maszyn uważa pozostałe krainy za nieefektywne w tym całym swoim chaosie istnienia i twierdzi, że potrafiłby nimi zarządzać znacznie lepiej. Jednak dowodząc swoją domeną jedynie za pomocą suchych liczb i kalkulacji nie jest w stanie podbić żadnej z nich.  Co dobitnie pokazało jego ostatnie spotkanie ze Swamp Thingiem. Na skutek czego sztuczna inteligencja postanowiła stworzyć sobie nowego awatara na podstawie człowieka. Ponieważ nieskończone pokłady danych w połączeniu z nieprzewidywalnością ludzi powinno dać zamierzony efekt w postaci zwycięstwa. Któż mógłby się nadać na to stanowisko lepiej, jak nie stary znajomy Hollanda, a aktualnie zaprzysiężony jego wróg, który plan zemsty opracował już na wiele sposobów? Dzięki temu sam początek tego numeru serwuje czytelnikom proces transformacji człowieka w maszynę. Odwieczny problem współczesnej fantastyki został zobrazowany dość brutalnie. Przypominając mi dość dobitnie pewien japoński film pt. Tetsuo, który okazał się moim objawieniem kilkanaście już lat temu. Nowy awatar szybko zaczyna działaś i w dość szybkim czasie zyskuje sojusznika w postaci opiekuna The Grey. Tymczasem, gdzieś na drugim końcu świata Alec Holland świadom nadciągającego zagrożenia poddaje się morderczemu treningowi. Zapewne dla wyrównania szans, otrzymał on również od scenarzysty pomocnika w postaci pewnego pogromcy demonów, amatora czarnej magii i nałogowego palacza do nie dawna. Jednak on zamiast nieść pomoc, woli raczej ukryć się w najgłębszej norze i przeczekać całe to zamieszanie.


Birthright 003Birthright #3, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Seria ta to bez wątpienia taka przyjemna i nie zobowiązująca lektura. W dużej mierze czerpiąca z klasycznych założeń gatunku fantasy. Dlatego mamy tutaj z jednej strony świat stylizowany na nasze średniowiecze z magią, potworami i jego mieszkańcami będącymi przedstawicielami różnych ras. W takim miejscu wychował się Michael Rhodes, główny bohater i tutaj poznajemy jego historię. Z drugiej strony mamy świat dobrze nam znany, gdzie  Michael właśnie połączył się ze swoim młodszym bratem Brennan'em i ojcem Aaron'em tworząc jakby drużynę dzielnych bohaterów. Jest to kolejny nieodzowny element tego gatunku. Łączą oni swe siły, aby odnaleźć pięciu magów, którzy uciekli z krainy Terrenos. Oczywiście czym dłużej są w naszym świecie tym bardziej potężni się robią. Wszystko to jest tak bardzo przesiąknięte klimatem fantasy, że brakuje mi jeszcze tylko słynnego zdania:"no to jesteście w karczmie", które pada na większości sesji RPG. W tym wszystkim jednak najbardziej spodobał mi się podział ról w ekipie. Jeden z nich to chodząca machina wojenna, a reszta jest obeznana w naszym świecie co z pewnością ułatwi poszukiwania. Kiedy zobaczyłem pierwsze zapowiedzi tej serii jakoś kompletnie mnie nie zainteresowała. Teraz już nawet nie pamiętam dlaczego w ogóle sięgnąłem po pierwszy numer. Jednak po jego lekturze z przyjemnością sięgam po każdy następny bo to kawał dobrej rozrywki.


niedziela, 9 listopada 2014

#359 cotygodniowa zeszytówka #132

Deadpool-033-(2014)Deadpool #33, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas

Myśląc o Deadpoolu automatycznie przychodzi mi na myśl wiele określeń na jego osobę i to nie do końca pozytywnych. Jakoś nigdy w tym gąszczu wyrazów nie pojawiło się słowo ojciec. Teraz nawet jak o tym myślę, wydaje mi się to sprzeczne z jego naturą. Jednak tym numerem scenarzyści pokazali mi, że to może się nawet udać. Oczywiście na swój szalony sposób, jak wszystko w tej serii. Wide Wilson jest rodzicem maksymalnie przegiętym i nie ugnie się przed niczym, aby ochronić swoją córkę. Zabije każdego kto może jej zagrozić. Poświęcił swoje szczęście z dopiero co poślubioną małżonką. Kupi mieszkanie naprzeciwko aktualnego miejsca zamieszkania swojej krewniaczki, aby przez cały czas mieć ją na oku. On ją nawet zabije, by była bezpieczna. Wszystko to zostało dość pomysłowo napisane przez co całość czyta się naprawdę dobrze i przyjemnie. Jednak mi najbardziej spodobał się sposób w jaki Deadpool uporał się z Flagsmasher'em. To taki pseudo super bohater od organizacji U.L.T.I.M.A.T.U.M., a mówię że pseudo bo za każdym razem jak ginie to ktoś inny przywdziewa jego strój. Po tym jak rozprawił się z nim główny bohater naprawdę nie chciałbym być w jego skórze. Człowiek ma całkowicie zniszczone życie i jeszcze musi się troszczyć o innych. Co ciekawe Wide osiągnął to ponieważ postanowił spróbować czegoś innego niż zabijanie.


Birthright 002Birthright #2, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Jak na razie seria ta ma jednego ciekawego bohatera, interesujący, całkiem dobrze przemyślany świat fantasy oraz tajemniczego i złego przeciwnika czającego się gdzieś w mroku. Jednak to co mi najbardziej spodobało się w tej serii to jej dwutorowy sposób opowiadania całej historii. Z jednej strony mamy typową przygodę w świecie fantasy, gdzie mały chłopiec przechodzi drogę od zera do bohatera. Równocześnie druga fabuła skupia się na tym samy młodzieńcu kiedy został już prawdziwym, dzielnym wojownikiem i pojawił się z powrotem w naszym świecie. Takim normalnym z pracą, domem, samochodami i rodziną. Jednak to co najlepsze pojawia się dopiero teraz. Mianowicie ta sama osoba Michael Rhodes, główny bohater który jako chłopiec zaginął w dniu swoich urodzin w pobliskim lesie, a teraz pojawił się jako dorosły pogromca smoków i goblinów, w obu światach jest postrzegany kompletnie inaczej. W jednym jest bohaterem ratujących uciśnionych przed tyrane. W drugim jest postrzegany jako szaleniec chodzący po okolicy z niesamowitą ilością białej broni. Kontrast jaki dzięki temu otrzymujemy sprawia, że ja mam coraz większą przyjemność z przewracania każdej kolejnej strony i wam życzę tego samego.


Swamp Thing 036 (2014)Swamp Thing #36, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Konflikt pomiędzy światem zieleni, a maszyn nasilił się do tego stopnia, że w końcu doszło do pierwszego starcia. Walka była dość szybka, z kilkoma zwrotami akcji i niezwykle finezyjna. Wynikało to z tego iż jedna ze stron wykazała się bardzo dużą pomysłowością podczas walki i formowania swoich ataków. Jednak najciekawsza okazała się postawa przegranej strony, która po przeanalizowaniu swojej porażki doszła do ciekawych wniosków. Co z kolei doprowadzi zapewne do powstania nowego awatara i to nie byle kogo, a kogoś dość dobrze znanego czytelnikom tej serii. Mi osobiście ta postać bardzo się podobała i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć jej moce i to co będzie wyczyniać jako przedstawiciel jednego ze światów. Poza tym Swamp Thing spotyka się ze swoją ukochaną Abby co zdradza już okładka i tutaj kolejne zaskoczenie. Mianowicie zasugerowany okładką myślałem, że to będzie temat przewodni całego numeru, a tak naprawdę nic wielkiego on do fabuły nie wnosi. Ot kolejny krok ich znajomości po tym jak dowiedzieli się, że już nigdy razem nie będą. No i jeszcze informacja o zbiegłym Antonie z więzienia The Red, więc za nie długo pewnie możemy spodziewać się jego wielkiego powrotu. Jak dla mnie to druga świetna wiadomość wyniesiona z lektury tego numeru.


 

niedziela, 2 listopada 2014

#358 cotygodniowa zeszytówka #131

Swamp Thing Annual 03 (2014)Swamp Thing Annual #3, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina, Carmen Carnero, Ryan Browne, Dave Bullock, Yanick Paquette,


Dobiega końca tysiąc letni żywot Capucine. Ciało szybko i nie naturalnie się starzeje. Kobieta z każdą chwilą robi się coraz słabsza, jednak nie sama śmierć przeraża ją najbardziej. Lęk budzi w niej perspektywa spotkania z pewnym rymującym demonem, który w zamian za jej zdolności i długie życie ma obiecane jej ciało, gdy ona już odejdzie. Dość mocno komplikuje to całą sytuację w co dość ciekawie zostaje wplątany również Swamp Thing. Całość została ukazana w zamkniętej opowieści z ciekawie i stopniowo rozbudowywaną fabułą. Jeden przekręt zastępuje kolejny. W końcu nie tylko za pomocą przemocy Capucine stara się wygrać tą nierówną walkę, ale również dzięki ciekawemu fortelowi i nie małej pomocy awatara zieleni. Jednak najbardziej spodobały mi się takie małe opowieści przeplatające główny wątek, a wynikające z fabuły. Raz była to historia Hollanda, który pod swoją nową postacią starał się zobaczyć film w kinie. Innym razem poznajemy kilka faktów z życia Capucine lub złego demona. Takie małe formy dają chwilę wytchnienia od głównego wątku równocześnie dając czytelnikowi kolejne informację o całej trójce uwikłanej w pojedynku o ciało. Dzięki temu numer ten to dobra pozycja pełna urokliwego klimatu.


The Witcher 005The Witcher #5, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Ostatni numer, jak to zazwyczaj bywa w takich seriach, pokazuje całą prawdę czytelnikom. Lekko przewidywalnie co prawda, ale nie zmienia to faktu, że i tak jest to najlepszy numer całej tej serii. Dowiadujemy się kto tak naprawdę sprowadził klątwę na biednego Jakoba i jego ukochaną. Dlaczego cała akcja dzieje się w nawiedzonym domu i co tak naprawdę próbował on przekazać za pomocą witraży. Dodatkowo wyjaśnia się historia miłości dwójki głównych bohaterów i co prawda jest ona po części piękna i pełna pasji, to z pewnością nie w ten sposób w jaki każdy z nas sobie to wyobrażał. Szkoda tylko, że cała seria nie jest tak dobra jak ten numer. Zamiast tego dostaliśmy dość mocno i niepotrzebnie rozciągnięta historię, która gdzieś tak w okolicy środka po prostu nudzi. Mocną stroną są tutaj rysunki, lekko schematyczne, trochę podobne do kreski Mignoli z dobrze dobranymi kolorami. Jednak patrząc na całość, która niebawem zostanie wydana w naszym pięknym kraju w postaci wydania zbiorczego, to jest to nic więcej jak dość przeciętna i czysto rozrywkowa seria. Można nabyć, jednak z zakupem nie trzeba się śpieszyć. Spokojnie można poczekać na jakieś promocje lub wyprzedaże.


RatQueens_04Rat Queens #4, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebie, rysunki: Roc Upchurch

No i  wyjaśniło się kto stoi za zleceniami na głowy naszej dzielnej drużyny bohaterek. Tak szybko jak pojawił się ten wątek, tak też i został rozwiązany za pomocą jednego olbrzymiego głazu spadającego z nieba! Sami pewnie wiecie jak to jest. Drużyna idzie na jakąś misję i podczas jej zabija przypadkowego olbrzymiego ogra. Kilka dni później pod murami miasta zjawia się jego dziewczyna, równie spora wraz z armią swoich pobratymców i domaga się zemsty. W taki sposób pojawiają się latające głazy w okolicy. To co dzieje się potem to prawdziwa orgia lejącej się strumieniami krwi, latających kończyn oraz nawet całkiem dobrych one linerów. Zresztą cały numer jest dość zabawny, akcja gna do przodu jak na dobrze skonstruowanej sesji RPG, kiedy gra się ze zgraną grupą znajomych. Dzięki temu dostajemy świetną porcję czystej rozrywki. Każda kolejna strona zaspakaja różne potrzeby czytelnika. Od dobrej fabuły, po ciekawą kreskę, a kończąc na momentami naprawdę śmiesznych żartach. Bardzo mnie cieszy, gdy widzę jak każdy kolejny numer tej serii to coraz lepszy komiks po który zdecydowanie warto sięgnąć.


 

niedziela, 5 października 2014

#350 cotygodniowa zeszytówka #127

Deadpool-030-(2014)Deadpool #30, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas

Deadpool w obliczu nierównej wojny z armią wampirów, po krótkim namyśle stworzył doskonałą broń przeciw nim i to w rytmie disco! Oczywiście najpierw musiał udać się w cudowne lata 70 XX wieku i namówić do współpracy swoją ówczesna bliską znajomą Dazzler. Jest ona o tyle nieoceniona w całym tym planie, bo potrafi zamienić dźwięk w światło. Co w połączeniu z tym iż jest utalentowaną wokalistką disco tworzy z niej broń doskonałą. Dzięki temu nasza para wyrusza razem do walki w hektolitrach krwi i akompaniamencie wspaniałej muzyki. Jest nawet zabawnie, soczyście i gdzieś tam w tle małżonka głównego bohatera knuje coś strasznego. Równocześnie po drugiej stronie miasta agentka Preston wyrusza na poszukiwanie rodziny Wilsona, bo po śmierci Watcher'a doznała olśnienia i poznała kilka nowych faktów z jego przeszłości, które wymagają natychmiastowego sprawdzenia. Dzięki temu agentka łamie kilka razy prawo, podąża śladem sprawy Utler'a i dociera do miejsca zamieszkania pewnego sędziego. Cała lektura może nie jest jakaś wybitna, ale jako pozycja czysto rozrywkowa sprawdza się dobrze. Głównie za sprawą szalonych scen masakr wampirów w rytmie wesołej muzyki disco przy użyciu kul dyskotekowych. Wszystko to razem jest tak abstrakcyjne, że aż śmieszne. Od jakiegoś czasu marudzę tutaj na poziom tej serii, ale poziom absurdu jaki jest w tym numerze odpowiada mi jak najbardziej i proszę o więcej. Na spory plus zasługuje również okładka autorstwa Mark'a Brooks'a. Daje zachętę dobrej rozrywki przy rytmach przyjemnej muzyki, jest odrobinę seksowna i po prostu ładna. Wzbudza we mnie żal,  że komiks ten nie został wydany z odpowiednią ścieżką dźwiękowa. Chyba pierwszy raz zdarzyło mi się zwrócić uwagę na coś takiego podczas lektury.


Swamp Thing 35 (2014)Swamp Thing #35, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Wszystko rozpoczyna się od jednego impulsu, który wędruje po ścieżce programu. W zależności od problem udaje się w jedną albo w drugą stronę. Bo możliwości są zawsze dwie, a wszystko w nim jest czarno-białe. Jednak jest również ukryta część systemu schowana za logiczną blokadą. Co jakiś czas atakowana zapytaniem i ciągle niedostępna, aż do teraz. Po jej obaleniu powstała nowa siła w przyrodzie zwana Machines. Przy pomocy olbrzymiej mocy obliczeniowej potrafią wszystko robić bardziej efektywnie i dotrzeć do każdego miejsca na planecie. Jednak popełnili jeden dość poważny błąd. Zaproponowali pewien układ awatarowi zieleni przy okazji pokazując mu swoje możliwości od najgorszej z możliwych stron. Wynik tego mógł być tylko jeden dzięki czemu czytelnik otrzymał ciekawą i wciągającą lekturę. Spodobał mi się już sam początek tego numeru kiedy to zostaje zaprezentowane, w dość obrazowy sposób, działanie programów opartych na wszelakich obliczeniach. Interesująca koncepcja w spójny sposób łącząca obraz ze słowem pisanym. Kilka stron dalej autorzy zaskoczyli mnie możliwościami nowej siły w przyrodzie. Może nawet nie samej siły tylko tego, że coś takiego naprawdę mogłoby powstać. My tego po prostu nie zauważamy, a podwaliny pod coś takiego znajdują się już wszędzie w okół nas w naszym życiu codziennym. Jednak najlepszy moment tego komiksy to fragment, w którym pomocnik głównego bohatera wyjaśnia mu co się dzieje ze światem kiedy pojawia się nowy awatar w przyrodzie. Jest to kolejna już bardzo dobra koncepcja przedstawiona tutaj świetnie wykorzystująca fakty z historii naszej planety na potrzeby fikcyjnej fabuły. Reasumując, czym dłużej myślę nad tym numerem, tym lepszy mi się wydaje i więcej ciekawych rzeczy w nim znajduję.


rat-queens-02Rat Queens #2, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch

W sumie jak tak porównuję ten numer z poprzednim to za wiele się nie zmieniło. Trochę fabuła posunęła się do przodu. Główne bohaterki zorientowały się w końcu, że ktoś wydał na nie wyrok i coś trzeba z tym zrobić. Jest tak samo dużo przeklinania , ale jakby humor z tego wynikający jest trochę wyższych lotów. Chociażby w momencie kiedy główne bohaterki rasistowsko nabijają się wzajemnie ze swoich ras. Nawet krew lejąca się strumieniami tu i ówdzie jest miła dla oka. Głównie służy urozmaiceniu scen walk, które momentami są tutaj bardzo efektowne. Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to jak wspaniale i niepostrzeżenie to wszytko zagrało na moim sentymencie. Podczas lektury zorientowałem się, że w sumie to czytam komiks, ale gdzieś tak znienacka zacząłem wspominać co czwartkowe partie w Warhammer'a u znajomego. Zaczynające się od nieśmiertelnego "no to jesteście w karczmie", dużej ilości śmiechu, dobrego klimatu i co najważniejsze mile spędzonego czasu wśród znajomych. Wszystko tutaj idealnie pasuje i nawet patrząc na zachowanie głównych bohaterek od razu przypominają mi się dawni znajomi i to w jaki sposób odgrywali swoje postacie. Moim zdaniem nadal ten komiks nie jest niczym wyjątkowym, ale chyba właśnie za to jak na mnie działa go polubiłem. Jestem ciekaw kolejnego zeszytu.


niedziela, 14 września 2014

#346 cotygodniowa zeszytówka #124

030.DCC.Swamp.1.0_384x591Swamp Thing The New Futures End #1, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Wydawnictwo DC Comics postanowiło w tym miesiącu przenieść swoje flagowe serie o pięć lat do przodu. Od samego początku byłem dość sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, ale po tym zeszycie mam już znacznie mniejsze obawy. Alec Holland musi odwiedzić wszystkie sześć królestw: Green, Red, Black, Grey, Divided oraz Metal, aby zrealizować swoje najskrytsze pragnienie. Niektóre z tych krain czytelnik miał już okazję poznać bliżej w poprzednich zeszytach. Jednak scenarzysta i tak bardzo szczegółowo przedstawia każdy z nich aby nikt nie poczuł się zagubiony. Dodatkowo całość świetnie wpasowuje się w wielką opowieść o długiej podróży zielonego awatara. Przypominając po trochu epos rycerski, gdzie autor opisuje i wychwala czyny legendarnego herosa - tutaj awatara zieleni. Swamp Thing musi odwiedzić każdą z krain aby tam odbyć walkę z jej awatarem. Jedne wygrywa podstępem, innym razem obchodzi się bez pojedynku, aż do wielkiego finału, który pomimo tego że jest przewidywalny to i tak sprawia przyjemność. Od pierwszych zapowiedzi tego wydarzenia odbierałem je jako kolejne zbędne i mające na celu jedynie zwiększyć zyski wydawcy. Jednak po tej lekturze zaczynam dostrzegać jakieś plusy całej tej inicjatywy i jestem o wiele bardziej pozytywnie do niej nastawiony. Ciekaw jestem jak wyglądają pozostałe numery.


031.DCC.Aqmn.1.0_384x591Aquaman The New Futures End #1, DC comics,

scenariusz: Dan Jurgens, rysunki: Alvaro Martinez

Po pięciu latach Atlantyda nadal nie podźwignęła się po wojnie z powierzchnią. W oceanie panuje wszechogarniające zatrucie wody, co przekłada się na brak pożywienia i głód dla jego mieszkańców. Jakby tego było mało Arthur jest owładnięty myślą o budowie nowej Atlantydy na powierzchni jednej z wysp. Dzięki temu cały świat ich zobaczy, lepiej pozna i będą mogli nawiązać współpracę dyplomatyczną i handlową z mieszkańcami powierzchni Ziemi. Niestety poddani Aquamana z Merą na czele nie podzielają poglądów króla, a co więcej mają go za zdrajcę, który bardziej ceni sobie ludzi niż swoich pobratymców. Numer ten dość pozytywnie mnie zaskoczył. Co w sumie po poprzednim nie było takie trudne. Przesunięcie akcji o kilka lat do przodu pozwoliło wprowadzić wiele i to dość znacznych zmian w życiu głównego bohatera. Sama opowieść zyskała na tym odrobinę świeżości i stała się znacznie przyjemniejsza. Zmieniło się życie prywatne głównego bohatera, ale wrogowie w sumie nadal pozostali ci sami. Co jakoś specjalnie mi nie przeszkadza, bo akurat w tym momencie wybór padł na jednego z najciekawszych. Jedyne co mi nie przypadło do gustu to informacja na końcu numeru, że dalszy ciąg będzie na łamach Aquaman & The Others: Futures End #1. Bardzo nie lubię takiego skakania między poszczególnymi seriami i mam nadzieję, że będzie to tylko chwilowy zabieg, a nie stała reguła. Nie mam po prostu ochoty na czytanie kolejnej serii, a z kilku już zrezygnowałem właśnie z tego powodu.


Ghosted 013Ghosted #13, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Cały numer rozpoczyna się dość ciekawą sceną, z powodu której teraz siedzę i się zastanawiam. Mianowicie na początku tego zeszytu Jackson Winters spotyka się z pewną kapłanką Voodoo, która w bardzo dobitny sposób pokazuje mu jak wielką posiada ochronę przed klątwami, urokami i jak by to tam nie zwać dalej. Co prawda, każdy z czytelników tej serii wie, że głównego bohatera strzeże duch pewnej blondynki. Jednak nie to miała na myśli kapłanka i z jej powodu teraz siedzę i główkuje co to może jeszcze być dodatkowego. Jednak zostawiając już te rozważania za nami, to dalsza lektura jest również ciekawa. W czasie poszukiwań pewnego jegomościa z okładki nasza drużyna musi odnaleźć pewne specyficzne targowisko. Jednak trafić do niego niezwykle trudno. Klientela go odwiedzająca jest delikatnie mówiąc specyficzna, a towar na nim sprzedawany jest magiczny. Całe te poszukiwania zawdzięczają bardzo przyjemną rozrywkę z wieloma ciekawymi zwrotami akcji, aż do wielkiego finału. Może kilka numerów temu ten komiks stracił trochę ze swego uroku i klimatu z pierwszych numerów, ale dalej sprawia mi wiele frajdy podczas lektury, a tego właśnie szukam w takiej serii.


Velvet 007 (2014)Velvet #7, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Najnowszy odcinek opowieści o Velvet to interesująca opowieść ukazana z punktu widzenia dwóch tajnych agentów. Prowadzą oni jedno śledztwo w dwa różne sposoby dzięki czemu czytelnik ma okazję bliżej poznać zasady i procedury na jakich działa wywiad. Lektura to niezwykle wciągająca. Bardzo spodobało mi się jak jeden z bohaterów tego zeszytu działając według reguł ciągle wpadał w coraz większe tarapaty. Więc wysnuł jedyny słuszny wniosek i zaczął działać w sposób całkowicie sprzeczny z tym jak został wyszkolony. Wszystko to zaprowadziło go natomiast do finału tego numeru, który łączy w sobie kilka wątków równocześnie. Bardzo lubię w tej serii to że pozwala poczuć się jak tajny agent. Trochę jak 007, bo tutaj również wszystko jest takie eleganckie, dopasowane i na swoim miejscu. Jednak równocześnie cała ta opowieść jest mniej efekciarska, a bardziej nastawiona na klimat, dialogi i odwzorowanie reali szpiegowskiego fachu. Oczywiście wszystko to z punktu widzenia popkultury, a nie faktów. Jednak mimo to daje jakąś namiastkę tego tajemniczego, niebezpiecznego i z pewnością bardzo trudnego fachu.


 

niedziela, 10 sierpnia 2014

#340 cotygodniowa zeszytówka #119

The Manhattan ProjectsThe Manhattan Projects #22, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra


Numer ten to takie ciekawe podsumowanie tego co stało się dotychczas i w jaki sposób odbiło to piętno na wszelkich uczestnikach projektu Manhattan. Wszystko spisuje Dr Faynman i całość z lekka brzmi jakby próbował wyznać wszelkie swoje przewinienia, aby uspokoić swe niespokojne sumienie. Jednak nie skupia się tylko na sobie. Dzięki czemu czytelnik ma okazję dowiedzieć się co stało się z projektem Star City. Jak upadek meteoryty wpłynął na Tunguzkę i dlaczego dwóch głównych bohaterów postanowiło polecieć w nieznany kosmos zostawiając Ziemię daleko za sobą. Inni z kolei postanowili współpracować z rządem lub udać się do innego wymiaru na wyprawę w nieznane. Wszyscy bohaterowie lub wariaci, zależy z jakiej pozycji na nich się patrzy, porozchodzili się w swoje strony przez co podczas lektury miałem wrażenie jakbym czytał ostatni numer tej serii. Całość spokojnie mogłaby się tutaj zakończyć i nie miałbym nic przeciwko, chociaż byłby to dość otwarty finisz dający łatwą drogę do kontynuacji. Jednak nigdzie nie natrafiłem na taką informację, więc czuję się troszkę spokojniejszy. W końcu seria ta to kawał dobrej lektury i z wielką ochotą czekam na kolejne jej numery.


Deadpool-027Deadpool #27, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne


W końcu sięgnąłem po najważniejszy #27 numer komiksu w dziejach historii. Po dość wysokich oczekiwaniach spowodowanych reklamami tu i tam niestety muszę przyznać, numer mnie zawiódł. Jak można wywnioskować z okładki, Deadpool bierze ślub! Partnerkę wybrał sobie idealną i razem tworzą wspaniałą parę. Weselisko było piękne, pojawiło się sporo gości i nawet obyło się bez trupów. W ramach dodatku w tym liczącym prawie dziewięćdziesiąt stron numerze różni twórcy pokazali wieczór kawalerski Wade Wilsona podczas którego opowiedział nam o wszystkich swoich byłych żonach. Tak macie rację, numer ten jest pełen niespodzianek. Ja zaskoczyłem się informacją o jednym ślubie, a tak naprawdę było ich wiele. Chociaż niektóre bardzo w stylu Deadpoola więc nie jestem pewien czy powinno się je liczyć za rzeczywiście zawarte. Zdaję sobie sprawę, że cały ten numer to jeden wielki dowcip i momentami nawet się to udaje jak chociażby w opowieści With This Hand, I Thee Wed. Jednak ogólnie jest to słaby odcinek niepotrzebnie rozciągnięty na aż tak wiele stron. Dodatkowo towarzyszyła mu dość głośna reklama, nadmiernie pompująca oczekiwania do chorych rozmiarów, którym potem sam komiks potem nie sprostał. Może kolejny numer opowiadający o miesiącu miodowym okaże się lepszy.


Swamp Thing (2011-) 034Swamp Thing #34, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina

Nastał w końcu ten czas kiedy The Lady Weeds oraz The Wolf swoimi czynami przesadzili do tego stopnia, że musiała spotkać ich kara. Planowali swoje wystąpienie przeciwko awatarowi zieleni już od dawna i bardzo dokładnie zaplanowali każdy jego etap. Dzięki temu, dość dramatyczny przebieg wydarzeń, śledzi się z wielką przyjemnością. Cała intryga wciąga od pierwszej strony i z każdą kolejną jest coraz lepiej. Akcja w szpitalu i nowe oblicze The Wolf'a jest dość zaskakujące i drastyczne. Może nie każdemu się to spodoba, ale dobitnie pokazuje jego prawdziwe oblicze. Jednak najbardziej spodobało mi się to, co spotkało The Lady Weeds. Kara jaką otrzymała dość mocno mnie zaskoczyła i chyba nic lepszego nie mógł wymyślić scenarzysta. Z kolei sama końcówka numeru jest w moim odczuciu jednym wielkim rozczarowaniem. Rozumiem, że z racji uczestnictwa tej serii w The New 52! musi się dopasowywać do wszystkich najważniejszych wydarzeń w tym uniwersum. Jednak nie zmienia to faktu, że wpłynęło to negatywnie na całość tego numeru i chyba pierwszy raz od dawna nie czekam na kolejny numer.


 

niedziela, 6 lipca 2014

#333 cotygodniowa zeszytówka #114

Outcast 001Outcast By Kirkman & Azaceta #1, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Dałem się namówić i sięgnąłem po chyba najbardziej oczekiwaną premierę tego miesiąca, a bez wątpienia w Image Comics. Seria reklamowana jako przerażająca opowieść o opętaniu i egzorcyzmach, a tym czasem jest dość spokojnie. Co prawda mamy głównego bohatera, któremu w dzieciństwie opętało matkę, a teraz wraz z miejscowym pastorem próbują uratować małego chłopca przed demonami. Jednak cała opowieść kompletnie nie straszy. Może ja już jestem za stary na takie opowieści, bo przerobiłem podobnych już sam nie wiem ile w różnych dziełach popkultury. Czy też jeszcze nigdy nie natrafiłem na komiks, który by mnie przeraził. Jestem zdania, że to medium średnio się do tego nadaje. Już lepiej idzie to książką, a najstraszniejsze są dla mnie filmy z klimatyczną muzyką i ujęciami potęgującymi nastruj.  Jednak pomimo mojego marudzenia, to wcale nie jest zły komiks. Tylko zamiast strachu nastawcie się lepiej po prostu na dobrą opowieść i tyle. Kyle Barnes z racji tego, że przez całe jego życie coś złego czaiło się wokół niego stał się zgorzkniałym samotnikiem starającym się jakoś przetrwać kolejny dzień. Jednak po wydarzeniach, jakie miały miejsce na pobliskiej farmie w towarzystwie miejscowego pastora, zaczął się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Chęć wyjaśnienia tej sprawy mnie zainteresowała na tyle, że z pewnością sięgnę po kolejne numery.


Thief of Thieves 022Thief of Thieves #22,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Redmond po tym jak stracił swoją rodzinę postanowił się zemścić i przy okazji zmieniając swój styl pracy. Zdecydował się ubrudzić sobie dłonie krwią. Jednak nie ma zamiaru zostać nowym Punisherem. Całość rozpoczął od zjednania sobie sojusznika, a każdy z nas wie że najlepszy to taki, który ma wspólnego wroga. Dlatego główny bohater udał się do jednego z przywódców świata przestępczego, czyli człowieka znanego jako Lola. Został on ciekawie wprowadzony za pomocą jego małżonki, która pokazuje co jej zrobił. Zapewne dlatego, że była nie dobra, ale daje do myślenia do czego jest on zdolny dla swoich wrogów. Jednak wracając do fabuły, to Redmond zawarł umowę z Lolą na zlikwidowanie Don Parrino. Jeden dostarcza sprzęt i ludzi. Drugi swoją wiedzę i spryt. Potem zaczyna się akcja, kiedy to włoski ojciec chrzestny wpada w pułapkę. Całość jak zwykle sprawia dużo frajdy podczas lektury i nie pozwala nawet na chwilę się nudzić. Tylko znając tą serię od pierwszego numeru nie mogę się pozbyć wrażenia, że cała ta przemiana i zemsta głównego bohatera to kolejne jego wielkie oszustwo mające na celu pozbycie się dwóch jego wielkich wrogów na raz. No nic, pożyjemy i zobaczymy co z tego wyjdzie.


Swamp Thing (2011 - ) 033Swamp Thing #33, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina

Po wydarzeniach z poprzedniego numeru, Swamp Thing był bardzo bliski, aby zabić Lady Weeds. Jednak do akcji wkroczył The Wolf i przy pomocy racjonalnych powodów i pięknej retoryki udało mu się odwieść awatara od swych zamiarów. Jednak sama zainteresowana nie ucieszyła się z całej tej sytuacji, tak jak wszyscy by się tego spodziewali. Ona pragnie tylko jak najszybciej pozbyć się swego pana. Więc zaczyna dość mocno marudzić swojemu wybawcy, przez co on wyjawia jej swój długofalowy i globalny plan pozbycia się Aleca Hollanada. Trzeba mu przyznać, że wszystko ma przemyślane bardzo dokładnie i całość tworzy bardzo ciekawy obraz długofalowego działania na szkodę obrońcy zieleni. Jednak jak to zwykle bywa  w takich sytuacjach, spiskowcy nie docenili swej ofiary przez co zmuszeni są sięgnąć po najbardziej radykalne rozwiązania. Numer ten jest dość spokojny i stonowany, w końcu głównie opiera się na rozmowie i śledzeniu całego planu, jednak równocześnie bardzo trudno się od niego oderwać. Cała ta opowieść wciąga czytelnika i nie chce wypuścić dopóki nie pozna on całej opowieści. Co do samego planu, to bardzo podoba mi się jego główne założenie. Ciągłe dręczenie swojego celu, mające  na celu odwrócenie jego uwagi przed głównym atakiem.


 

niedziela, 8 czerwca 2014

#325 cotygodniowa zeszytówka #110

The Witcher 001The Witcher #1, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Jakimś wielkim fanem postaci Wiedźmina nie jestem. Przeczytałem zbiory opowiadań o nim, ale już przez sagę nie udało mi się przebrnąć. Przeszedłem dwie gry z tą postacią, które uważam za świetne i w sumie tyle. Może właśnie dla tego, podchodząc do tego komiksu, w sumie nie miałem żadnych większych oczekiwań. Jednak mile się zaskoczyłem i to mi się podoba. Na plus jest z pewnością to, że scenarzysta nie robi żadnego długiego wstęp do Wiedźmina i jego fachu. Czytelnik od razu jest wrzucony na głęboką wodę i to prawie dosłownie zastając głównego bohatera w trakcie wykonywania swojej pracy. Na której zna się jak mało kto. Jest tutaj również ciekawa i wciągająca historia o podróży wiedźmina i łowcy przez tajemniczy las pełen zjaw i złych omenów. Każdy z tych dwóch bohaterów ma swoją osobną historię i moim zdaniem łowca ma ciekawszą, w kierunku której podąża dalej cała opowieść. Na uznanie zasługują również ilustracje przypominające mi te z Hellboy'a. Utrzymane w bardzo podobnej tonacji kolorów z dużą ilością czerni oraz wszelkich szarości. Rysunki te mają jeszcze jedną podobną cechę. Mianowicie czasem kadry są rysowane, wydawałoby się, bardzo prostą, oszczędną kreską, gdzie postacie są pozbawione twarzy i wszystko jest umowne. Inny razem z kolei kadry są pełne szczegółów i detalu. Pierwszy numer okazał się na tyle ciekawy, że z chęcią sięgnę po kolejny.


Swamp Thing (2011-) 032Swamp Thing #32, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Po wydarzeniach, z Aquaman #31, opisanych przeze mnie tutaj, Swamp Thing znów spotyka się z królem mórz i oceanów. Wszystko to za sprawą tajemniczej, roślinnej istoty, która u wybrzeży Filipin zabija wszelkie żywe istoty i rozrasta się do niesamowitych rozmiarów. Ciekawą rzeczą jest to, że Alec jako przedstawiciel świata roślin nie potrafi się z nią komunikować za pomocą swoich mocy. We wszystko to wmiesza się również Aquaman, cały czas postrzegający potwora z bagien jako swojego wroga. Natomiast sama końcówka zmienia trochę tor opowieści całego numeru. Zapowiada nadchodzące problemy dla głównego bohatera, które nadejdą z jego bardzo bliskiego otoczenia. To co spodobało mi się najbardziej w tym numerze to rozmowa pomiędzy Swamp Thingiem, a Aquamanem podczas której ten pierwszy tłumaczy w logiczny sposób fakt, że to w sumie on powinien być królem mórz i oceanów zamiast obecnie piastującej to stanowisko osoby. Dodając na samym końcu swojego wywodu, jakby taką wisienkę na torcie, że nie przeszkadza mu aktualny król i może on pozostać na swoim stanowisku. Jednak szczerze muszę przyznać, jakoś ostatnio osłabł mój entuzjazm do scenariuszy od Charles'a Soule. W sumie dalej się to dobrze czyta i mile przy nich spędzam czas, ale jakoś brakuje mi  mocnego akcentu jakim na przykład było zakończenie walki pomiędzy Swamp Thingiem, a Seederem.


Deadpool-024-(2014)Deadpool #24, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne


Przyszedł długo oczekiwany moment w życiu Deadpool'a kiedy to została dana mu możliwość pozbycia się agentki Preston z jego głowy. Wilde udał się do sekretnej jednostki S.H.I.E.L.D. ukrytej pod sklepem z damską bielizną. Został podłączony do dziwnej aparatury mającej przenieść Emily z jego głowy do jej nowego ciała robota i nagle wszystko się psuje. W głowie regenerującego się najemnika rozpoczyna się wielka walka, podczas której przez długi czas nie wiadomo o co chodzi, aż pojawia się Dr Strange i pomaga głównemu bohaterowi przejść przez wszystko. Całość czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Opowieść trochę zaskakuje dzięki czemu czytelnik nie czuje się znudzony i otrzymuje dodatkowo ciekawe zakończenie dające lekko do myślenia. Dzieje się tak ponieważ jest z nim coś, delikatnie mówiąc, nie tak. To co zostaje w mózgu głównego bohatera, po dokonaniu całego zabiegu, jest złe i chyba chce zaspokoić wszelkie mroczne jego zachcianki. Jak łatwo się domyślić nic dobrego z tego nie może wyjść. Już mam ochotę na kolejny numer, ale na szczęście długo czekać nie muszę!


 

 

niedziela, 11 maja 2014

#315 cotygodniowa zeszytówka #106

deadpool 022Deadpool #22, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne


Deadpool jest już coraz bliższy odzyskaniu pieniędzy od S.H.I.E.L.D. które uczciwi zarobił zabijając dla nich powstałych z grobu amerykańskich prezydentów. Jednak, aby tego dokonać będzie musiał najpierw stoczyć walkę z robotem wyglądającym jak agentka Preston. Pomóc agentowi Coulsonowi pojmać jednego skorumpowanego, wysoko postawionego dowódcę TARCZY i przy okazji skopać tyłki każdemu kto się nawinie. Nie ważne czy to ktoś z organizacji mających za zadanie strzec obywateli, czy jakiemuś psychopacie aktualnie na niego polującego. Całość została oczywiście opatrzona kilkoma gagami o dość różnym poziomie. Mi najbardziej spodobał się moment kiedy agent Gorman stara się przypomnieć hasło do swojego zakodowanego pliku. Nie wiedziałem, że jest tak wielkim fanem tak głupiej postaci komiksowej, co świetnie widać po wystroju jego biura i przykładowych hasłach. Co jednak nie zmienia faktu, że scena jest całkiem udana. Jednak bardziej uśmiałem się kiedy Wade Wilson próbował pocieszać jednego ze swoich sprzymierzeńców, po tym jak złamano mu rękę podczas walki. Deadpool jest po prostu mistrzem i chyba bym strzelił do niego, gdy mnie tak pocieszał.


Ghosted 009Ghosted #9, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice


W trakcie czytania tego numeru zdałem sobie sprawę z tego jak bardzo polubiłem głównego bohatera. Jacksona Winstersa. Jest w sumie bardzo dużym pechowcem, który cały czas stara się jakoś wszystko wokół siebie naprawić. Jednak prawie zawsze wychodzi mu to całkiem na odwrót przez co non stop pakuje się w kolejne problemy. Nie inaczej jest i tym razem. Najpierw udaje mu się opuścić  siedzibę tajemniczego kultu w towarzystwie poszukiwanej kobiety. Tylko zamiast trafić w bezpieczne miejsce, docierają do nawiedzonego lasu pełnego martwych zwierząt. Później sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej i główny bohater znów trafia w ręce Brotherhood of the Closed Books. Gdy już czytelnikowi wydaje się, że Jackson zaczyna wychodzić na prostą i w dość kontrowersyjny sposób ratuje swoją skórę okazuje się, iż prawdziwe kłopoty dopiero nadciągnęły. Gdy zasiadłem do tego numeru to wprost nie mogłem się od niego oderwać, bo jest to tak dobra lektura. Dzięki niej dowiedziałem się w końcu jak to się stało, że główny bohater został nawiedzony. Równie ciekawie przedstawia się historia młodej Indianki i jej nawiedzenia. Jest to smutna opowieść zniewolenia i poddania się pełnej kontroli swojej rodzinie, która skrzętnie to wykorzystała. O duchu już nie wspominając.


Swamp Thing (2011-) 031Swamp Thing #31, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Podczas lektury tego numeru zrobiło mi się naprawdę przykro. Wyjaśniło się kim jest tajemnicza, nowo poznana kobieta Miki przez Aleca. Czytelnik poznał również prawdę o tajemniczej organizacji z Niemiec, która porwała ciało awatara zieleni. Wszystko to razem sprawiło, że zrobiło mi się smutno, bo wszyscy oni okazali się wstrętnymi samolubami myślącymi tylko o sobie i własnych korzyściach. Cholera jak bardzo to jest prawdziwe w otaczającym nas kapitalistycznym świecie. Tutaj jedni kierują się tylko własną przyjemnością kompletnie nie przejmując się, że zaspokojenie jej kosztuje życie wielu ludzi. Dodatkowo całkowicie zapominając o swoich dość poważnych obowiązkach, co doprowadza do zaniedbania dość sporej części świata. Inna z kolei grupa żerując na podstawowych ludzkich potrzebach postanowiła przy pomocy wszelkich mocy awatara zieleni zbić na tym majątek. Jedna i druga perspektywa jest bardzo przygnębiająca i nie mam wątpliwości, że gdyby pojawiła się taka moc na świecie jaką posiada Swamp Thing, to od razu pojawiłoby się kilku bardzo wpływowych ludzi, którzy chcieliby położyć na tym swoje łapska i doić z kasy wszystkich wokoło.

niedziela, 9 marca 2014

#297 cotygodniowa zeszytówka #97

Jupiter's Legacy 004Jupiter’s Legacy #4, Image Comics

scenarzysta: Mark Millar, rysunki: Frank Quitely

Po pięciu miesiącach nieobecności w końcu ukazał się kolejny numer "najlepszej superhero tej generacji" jak sugeruje tekst na okładce. Przez ten czas akcja komiksu posunęła się o dziewięć lat do przody i wiele się zmieniło. Cała fabuła kręci się wokół nowej rodziny Cloe Sampsons, która aktualnie musi się ukrywać przed swoim bratem. Przyjemnie się ogląda jak całą rodzina stara się wpasować w otaczający ich świat. Jej dziewięcioletni syn mimo tego, że posiada nadludzkie zdolności to regularnie dostaje od swoich kolegów, jest jedyną osobą w klasie, która nie poczyniła żadnego postępu w ciągu roku nauki, a jego rodzice są w sumie z tego powodu zadowoleni, ponieważ dzięki temu nikt nawet nie pomyśli, że może posiadać jakieś moce. Millar układając w  ten sposób opowieść umożliwił czytelnikowi spojrzeć na superbohaterów w całkiem nowy i bardzo ciekawy sposób, a momentami również zabawny. Z drugiej strony pokazując skutki przejęcie władzy nad USA przez superbohaterów, które okazują się dość odmienne od zakładanych przez co wspaniale widać, że są to jednak tak samo omylne i niedoskonałe jednostki jak zwykli i przeciętni ludzie.


Swamp Thing (2011-) 029Swamp Thing #29, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Tak jak się spodziewałem, numer ten jest kolejnym bardzo dobrym rozwinięciem ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce na łamach tej serii. Swamp Thing poznaje bliżej tajemnicze bractwo Sureen, którego jedynym celem istnienia jest służyć awatarom. Ku zdziwieniu głównego bohatera nigdy on nie słyszał o takiej organizacji, a przecież jako awatar zieleni ma dostęp do wspomnień każdego z jego poprzedników. Wszystko wygląda w porządku, aż do czasu gdy Alec decyduje się wziąć udział w tajemniczym rytuale, który da mu możliwość choć na chwilę poczuć się jak za starych czasów. To co następuje później sprawia, że już odliczam czas do kolejnego numeru. W między czasie dwójka awatarów, którzy zostali z powrotem przemienieni przez Swamp Thinga w ludzi zaczynają powoli układać sobie swoje życie na nowo wbrew rozkazom Hollanda. Nie okłamujmy się, prędzej czy później to również sprowadzi na głównego bohatera wiele problemów, a ja tylko na to czekam aby zobaczyć w jak ciekawy sposób się z nich wykaraska.


RR#8Rachel Rising #8, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem powoli zaczyna się moment, w którym zamiast serwować czytelnikowi kolejne dziwne sytuacje są rozwijane poszczególne wątki tworząc coraz sensowniejszą całość. Jednak nie zmienia to nadal faktu, że jest to jedna z bardziej dziwnych i mrocznych serii jakie czytałem. Numer ten w większości obraca się wokół przyjaciółki głównej bohaterki Jet, która powróciła jako kolejna postać z grobu. O dziwo jest to źródłem całkiem komicznej sceny podczas której Jet lata głowa na wszystkie możliwe strony z powodu złamanych kręgów szyjnych. Poza tym ujawnia się ciekawa zdolność balsamisty Earla, znowu pojawia się Natalie z wężem w brzuchy oraz tajemnicza kobieta w otoczeniu której zawsze ktoś ginie. Jednak tym razem miał miejsce wyjątek od tej reguły i nasza pani ujawniła interesujące zdolności rozkazywania dzikim zwierzętom. Dalej czytając każdy kolejny numer towarzyszy mi uczucie niepokoju, ale i również sporego zaciekawienia tym co może mnie spotkać na każdej kolejnej stronie. Ani razu się jeszcze nie zawiodłem na tej serii i każdy numer jest bez ustanku na stałym, dobrym poziomie. Jest to komiks, który gorąco polecam.


środa, 12 lutego 2014

#288 warto zwrócić uwagę na… #4

the-fuse-01Z nadchodzących nowości cieszy mnie zeszyt Superman/Wonder Woman #5. Ciekawa seria z nowego DC52 opowiadająca wspólne losy dwóch wielkich postaci tego uniwersum. Nie wszystkim spodobało się, że tytułowi bohaterowie są parą. Teraz jednak nasza dwójka będzie musiała zmierzyć się z nowym wyzwaniem w postaci Zoda i jego partnerki Faory. Mam nadzieje na kolejny solidny numer tej powoli rozkręcającej się serii. Skoro mowa o wydawnictwie DC Comics nie możemy w tym tygodniu zapomnieć o dwóch pozycjach. Pierwsza z nich to oczywiście najnowszy Batman #28 w ramach którego dowiemy się czegoś więcej na temat zapowiedzianego na kwiecień tygodnika Batman Eternal. Drugą wartą uwagi pozycją jest DC Villains Month 3-D Motion Complete Set, czyli specjalny zestaw zawierający wszystkie zeszyty z miesiąca Villainsów (2nd printingi, ale w wersji 3D!) wraz z bonusowym numerem Forever Evil #1, również w wariancie 3D. Co ciekawe, ATOM Comics będzie posiadał je zarówno w zestawie zawierającym wszystkie te zeszyty jak i istnieje możliwość zamówienia pojedynczych egzemplarzy!


shehulk#1Trochę słabiej prezentuje się w tym tygodniu oferta Marvela, ale pomimo tego i tak każdy powinien znaleźć coś interesującego dla siebie. Moją uwagę przykuły tzw. „jedynki”, których w ostatnim czasie nie brakuje. Tym razem jest to pierwszy numer serii She-hulk, do której scenariusz przygotował Charles Soule. Autor aktualnie pisze przygody Swamp Thinga i osobiście żadnej dodatkowej rekomendacji już nie potrzebuję. Jest to najlepsze co spotkało tą postać od czasów Alana Moore'a, więc kolejny projekt tego scenarzysty biorę w ciemno i spodziewam się świetnej historii. Interesująco zapowiada się również X-Force #1. bo kto z nas nie lubi historii o oddziałach do zadań specjalnych, a tym bardziej jeśli jest to zespół złożony z mutantów? Zapowiada się kolejna seria pełna akcji w klimatach szpiegowskich, grupy działającej na granicy moralnie akceptowalnych zachowań.


 Na koniec jak zawsze zostawiłem sobie Image Comics. W tym tygodniu z pewnością sięgnę po Manifest Destiny #4, bo to świetny mix fantasy z opowieścią o kolonizacji ameryki. Posiada niesamowicie interesującą fabułę i z numeru na numer coraz bardziej mnie wciąga. Intryguje mnie również zapowiedź Fuse #1, gdyż czytając jej zapowiedź mam wrażenie, że to seria stworzona dla mnie: połączenie science fiction z opowieścią o masowym mordercy. Akcja zawieszona na okołoziemskiej stacji, gdzie nie ma dokąd uciec. Pół miliona ludzi, a wśród nich jeden szaleniec z żądzą mordu. Zapowiada się mrocznie, klaustrofobicznie i raczej dla starszych czytelników. Ja osobiście czekam z olbrzymią niecierpliwością.


niedziela, 9 lutego 2014

#287 cotygodniowa zeszytówka #93

sw#28Swamp Thing #28, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina


Nie ukrywam, miałem spore oczekiwania odnośnie tego numeru. Nie do końca je spełnił, ale i tak jestem zadowolony. Po dość poważnych zmianach jakie zaszły w poprzednim odcinku, Alec Holland musi się uporać z nowym porządkiem jaki zapanował w The Green. Najpierw ustanawia pewne zasady wzajemnej koegzystencji z ocalałymi z Parlamentu Zieleni, aby później udać się na poszukiwania Capucine. Z nią niestety już nie poszło mu tak łatwo, jednak po kilku podejściach i wyjaśnieniu sobie kilku spraw para aktualnych głównych bohaterów dochodzi do porozumienia. W tym momencie czytelnik poznaje najciekawszy moment całego zeszytu, mianowicie historię tysiąc letniej zabójczyni. Jest ona ciekawie poprowadzona i w logiczny sposób tłumaczy nadludzkie umiejętności zabójczyni. Jednak co ciekawsze ujawnia również jej największy lęk przed którym chciała się schronić u Swamp Thinga. Co prawda widzę znowu pewne podobieństwa do Animal Mana, w którym również dokonano dość konkretnych przetasowań na stanowiskach Avatarów, ale nie mam już wrażenia tak jak dawniej, że jest to jedna opowieść niepotrzebnie rozdzielana na dwie serie. Natomiast całość kończy się zapowiedzeniem nowego wroga i tutaj niespodzianka. Bo jest nim pewien demon, znany nawet polskiemu czytelnikowi, ale którego dość dawno nie widziałem w żadnym komiksie. Czyżby jakiś recykling starych bohaterów?


Deadpool v4 014Deadpool #14, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish

Czternasty numer przygód Deadpoola to naprawdę rozkoszny odcinek. Jest to bezpośrednia kontynuacja poprzedniego numeru, w którym The White Man (biały mężczyzna ubrany jak alfons, cały w bieli co jakby nie patrzeć jest dość rasistowskie) przypadkiem powraca do życia po tym jak główny bohater wraz z Iron Fistem oraz Lukem Cagem zamienili go przypadkiem w kamień w latach 70 XX w. Dość zabawne jest obserwowanie jak bohater z dawnych lat zachowuje się w realiach dnia dzisiejszego. Wszyscy w około patrzą na niego jak na dziwaka, w sumie nie ma się co dziwić, bo to niezły wariat i w ostateczności spotyka go za to wszystko dość podła kara. Gagów w tym numerze jest dość sporo, z czego najbardziej spodobał mi się ten w którym narrator naśmiewa się sam z siebie. Jednak ma rację, tego odmówić mu nie można. Wielki plus twórcy otrzymują ode mnie również za umieszczenie dość fajnego odniesienie do kreskówki The Simpsons gdzieś na jednej z końcowych stron. Bardzo lubię taką zabawę i wspólne przenikanie się znanych dzieł popkultury.


Aquaman (2011-) 026Aquaman #26, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier i Netho Diaz

Po tym jak Arthur zwyciężył niezwykle trudną walkę o tron Atlantydy nastał czas sprawowania władzy w królestwie. Co niestety nie będzie łatwe ponieważ nie wszyscy w jego królestwie są zadowoleni z objęcia stanowiska króla przez niego. Jednak najgorsze dopiero miało nadejść. Jak zwykle z powodu kilku naukowców, którzy zaczęli szukać tam gdzie nie powinien zaglądać żaden człowiek. Na skutek czego obudzili olbrzymiego potwora morskiego, który postanowił zdemolować cały port w Reykjaviku. Oczywiście Aquaman nie mógł tego tak pozostawić i postanowił ratować sytuacje z czego wynikły dość ciekawe okoliczności którym przyjrzeć będziemy się mogli dopiero w kolejnym numerze. Trudno ocenić nowego scenarzystę po pierwszym jego numerze, ale jak na razie wydaje mi się, że będzie podążał dalej drogą wyznaczoną przez jego poprzednika pełną spisków, intryg i coraz większych starć. Jak na razie jestem zadowolony i czekam na kolejny numer.


RR#5Rachel Rising #5, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Nie był bym sobą, gdyby na sam koniec nie pojawił się tekst na temat najbardziej intrygującej mnie ostatnio serii. Tak więc numer ten nie jest już tak bardzo tajemniczy jak poprzednie, dzięki czemu czytelnik poznaje kilka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Fabuła podąża dwutorowo, gdzie z jednej strony skupia się na głównej bohaterce Rachel, która jest martwa. Z drugiej strony opowieść idzie śladem małej dziewczynki Zoe i jej tajemniczej blond koleżanki, w otoczeniu których ginie coraz więcej ludzi. Mało tego, wygląda na to, że dziewczynka posiada dość specyficzny dar dostrzegania w ludziach tego co najbardziej starają się ukryć. Całość dalej prezentuje się niezwykle ciekawie. Wciąga jak chodzenie po bagnach i nie pozwala oderwać się od lektury. Co już samo w sobie dobrze świadczy o tym komiksie i ja gorąco zachęcam do zapoznania się z nim.


niedziela, 12 stycznia 2014

#279 cotygodniowa zeszytówka #89

Deadpool v4 013Deadpool #13, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish

Jak można wywnioskować już z okładki Deadpool wraca do lat 70 ubiegłego wieku i jest wspaniale. Nasz bohater znajduje w miejscowej gazecie ogłoszenie biura dwójki superbohaterów do wynajęcia, którzy w zamian za stosowną opłatą pomogą każdemu w potrzebie. Wide Wilson nie byłby sobą, gdyby nie zrozumiał tego na opak i postanowił się przyłączyć do nich. Wynika z tego mnóstwo problemów i kilka całkiem dobrych żartów. Twórcy tego numeru bardzo się postarali i wyśmiali naprawdę sporo. Głównie spodobały mi się odwołania do filmów, gdzie już ponad 50 lat temu Deadpool wiedział, że film na podstawie gry planszowej w statki będzie kiepski. Za to pomylił się w sprawie innej super produkcji zeszłego roku. Obrywa się również Coppoli i jego trylogii oraz Lucasowi za jego początki. Scenarzyści umiejętnie naśmiewają się z rasizmu, postaci z super mocami i prezentują bardzo udaną scenę seksu. Dzieje się naprawdę wiele jednak chyba najlepszy moment numeru należy do ciotki May Parker, która przypadkiem trafia na tytułowego superbohatera z afro na głowie i w kilku dosadnych słowach wyraża swoje zdanie na temat zamaskowanych dziwolągów. Co w sumie Deadpool sam skomentował jeszcze lepiej. Numer ten to druga odskocznia w tej serii od głównego wątku i moim zdaniem jest ona bardzo udana. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby w innych seriach robiono to w podobny sposób.


The Manhattan Projects 017The Manhattan Projects #17, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

W sumie stan faktyczny od poprzedniego numeru za bardzo się nie zmienił. Kto siedział w celi, to nadal tam przebywa. Oppenhaimer nadal prowadzi swoje przesłuchanie. Jednak w między czasie, w innym zakątku tajnego kompleksu badawczego pojawia się tajemnicze niebieskie monstrum. Przemierza ono całe laboratorium w poszukiwaniu Einsteina i Feynmana, przy okazji zabijają każdego kogo spotka na swej drodze. Powód jego złości jest dość ciekawy, gdzie przy okazji znowu zostaje potwierdzone, że za zabawę w boga trzeba później słono zapłacić. Bardzo trafne jest również zakończenie tego numeru, gdzie stają przed sobą dwie koncepcje postrzegania świata, naukowa z wieloma teoriami postrzegania świata oraz wojskowa przyjmująca tylko fakty. Jednak coś mi się wydaje, że w najbliższej przyszłości i tak nic dobrego nie spotka obu przedstawicieli. Numer ten jakoś znacznie fabuły do przodu nie posuwa, więc tym bardziej wyczekuję kolejnego, bo jestem bardzo ciekaw co wyniknie z działań Oppenhaimera.


ST027Swamp Thing #27, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Alec Holland dokonał, coś czego nie dokonał żaden avatar przed nim. Wielu o tym myślało, kilku nawet szukało sposobu jak to zrobić. Jednak żaden się nie odważył. Swamp Thing był jednak na tyle zdeterminowany, aby zaryzykować wszystko. Nie tylko mu się udało, ale w zamian otrzymał znacznie więcej niż mógł sobie zamarzyć. Po lekturze tego komiksu mam jakieś dziwne wrażenie, a przynajmniej chciałbym aby tak było, że może to być bardzo ważny numer dla całej tej serii. Numer do którego będą się odwoływać kolejne i zostanie wpisany w kanon tej postaci. Moim zdaniem mogłoby się tak stać, ponieważ tym razem główny bohater dokonał sporego przetasowania zasad funkcjonowania The Green. Gdy z posady scenarzysty odchodził Scott Snyder miałem obawy o jej przyszłość, jednak teraz jestem zdania, że dobrze się stało. W szczególności po tym jak już poznałem jego maksymalnie przereklamowane Miasto Sów. Charles Soule pisze ciekawą, samodzielną historię, która wciąga i zmusza do wyczekiwania na kolejne części. Dla mnie ścisła czołówka nowego DC.

niedziela, 15 grudnia 2013

#272 cotygodniowa zeszytówka #85

Aquaman (2011-) 024Aquaman #24, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Podczas lektury tego numeru zdałem sobie sprawę, że przespałem jeden ważny moment tej serii. Mianowicie umknęła mi chwila, w której ta seria z bardzo przeciętnej opowieści zmieniła się w całkiem ciekawy i dobry komiks rozrywkowy. Na jego łamach nadal trwa kontynuacja Death of a King i po wydarzeniach z poprzedniego numeru, aktualnie Arthur znajduje się na Antarktydzie, gdzie poznaje historię Atlantydy i jej władcy. Wszystko czego się dowiedział, jest dość mocno powiązane z życiem głównego bohatera i przy okazji wywraca je do góry nogami. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Jest tutaj miejsce na wielką zdradę, zemstę oraz miłość. Więc takie podstawowe uczucia, które potrafią naprawdę mocno namieszać w życiu każdego z nas. Jednak najbardziej spodobała mi się scena zatapiania Atlantydy. Zostało to zobrazowane za pomocą dwu stronicowego rysunku, podzielonego na nieregularne kadry, na którym widać zatapiane, rozpadające się miasto. Sposób kadrowania trochę przypomina fakturę potłuczonego szkła, przez co całość stwarza wrażenie jakby cała scena również rozpadała się na drobne kawałki.


Swamp-Thing-026-(2014)Swamp Thing #26, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Kurcze tak dobrego tygodnia już dawno nie miałem. Mam ostatnio passę dobrych lektur, a najnowszy numer Potwora z Bagien jest świetnym tego przykładem. Po wydarzeniach z poprzedniego numeru oraz awansie Seedera w hierarchii The Green, Alec Holland otrzymuje dostęp do jego wspomnień i myśli. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję lepiej poznać tą postać, a trzeba przyznać, jest dość ciekawa. Wszystko zaczęło się od normalnego chłopaka pałającego wielkim głodem wiedzy. Po pewnym czasie natrafił na wzmiankę o obrońcach zieleni i ta myśl owładnęła nim doszczętnie. Przez spory kawałek swego życia, był w stanie zrobić wszystko, aby tylko otrzymać kolejną informację na temat awatarów zieleni. Jest to historia olbrzymiego poświęcenia, ale i również ślepego podążania w wyznaczonym celu nie zważając na nic. Seeder z młodego chłopaka z pociągiem do nauki powoli zmienił się w przedziwną istotę zdolną do wszystkiego. Pełną samozaparcia, gotowości do poświęceń, ale też i strachu oraz zagubienia, gdy już udało mu się osiągnąć swój cel. Czułem się trochę głupio gdy Scott Snyder odszedł od tej serii, bo jego run był interesujący. Jednak po przeczytaniu kilku numerów Charlsa Soule jestem spokojny o przyszłość tej serii, ponieważ moim zdaniem cały czas ma tendencję zwyżkową.


Saga 016Saga #16, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Większość tego numeru to sielankowe obrazy życia głównych bohaterów, którzy aktualnie rezydują u sławnego pisarza D. Oswalda Heista. Spędzają całe dnie na czytaniu książek, wspólnych rozmowach i ogólnym siedzeniu w swoim towarzystwie. Gdzieś w tle tego wszystkiego rodzi się nowe uczuci, które z czasem może przerodzić się w ciekawy związek. Równocześnie, w innej części galaktyki mają miejsce bardziej dramatyczne wydarzenia. Co ciekawe, wszystkie one zmierzają do jednego, wspólnego mianownika, którym będzie stara latarnia morska. Od kilku numerów scenarzysta w dość ciekawy sposób przedstawia swoją historię. Opisując kilka wątków na raz, przeplata je co kilka stron mieszając przy okazji ich klimaty. Raz spokojnie i nastrojowo, aby kilka stron dalej pokazać scenę zabójstwa. Błahe problemy rodzinne, a chwilę później trudne kwestie gejów na jednej z planet w galaktyce. Dzięki temu całość posiada dość leniwe tempo, ale równocześnie za każdym razem gdy obracam kolejną stronę mam takie miłe uczucie napięcia. Nigdy nie mam pojęcia co mnie za moment spotka. Chyba jest to dla mnie najważniejsza cecha, za którą dość wysoko cenię sobie tą serię.