Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francis Portela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francis Portela. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

#245 cotygodniowa zeszytówka #70

Guardians of the Galaxy v3 001Guardians of the Galaxy #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven

Od kiedy obejrzałem Green Lantern: The Animated Series mam jakąś wewnętrzną ochotę na oglądanie i czytanie przygód S-F z dużą ilością całej tej otoczki kosmosu. Czytając ten komiks uświadomiłem sobie, gdzieś mimochodem, że on ma to wszystko czego aktualnie poszukuję! Akcja dzieje się w przestworzy nieskończonego wszechświata, który jest zamieszkany przez niezliczone rasy. Są laserowe walki gwiezdnych statków pomiędzy nieprzyjacielskimi flotami. Jest grupa śmiałków zebrana z przedstawicieli przeróżnych ras.Nawet waleczne i smukłe kobiety z olbrzymimi mieczami się pojawiają. Nie zabrakło nawet odwiecznego konfliktu pomiędzy synem, a ojcem. Tak na dobrą sprawę i po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że ten komiks posiada wszelkie atuty, aby w aktualnej chwili stać się moim ulubieńcem. Jestem bardzo ciekaw w jakim kierunku potoczy się dalej cała historia, bo jeśli będzie to coś w okolicach twardej fantastyki z dużą ilością laserowych walk w przestworzach to będę szczęśliwy.


The Manhattan Projects 012The Manhattan Projects #12, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po raz kolejny scenarzysta mnie zaskoczył i znowu sprawił, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego numeru. Niby dotychczas poznałem już wszystkich bohaterów, łączące ich relacje i mniej więcej wiedziałem czego mam się spodziewać w kolejnych zeszytach. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, chodź nie wiem dlaczego bo takie akcje są na porządku dziennym w tej serii, jeden z głównych bohaterów okazał się kosmitą.  Czytelnik poznaje jego historię od samego początku. Od momentu jego przybycia na naszą planetę, aż po jego drogę do stacji kosmicznej na Księżycu oraz, co chyba najważniejsze, jego zadanie wśród na ziemskim padole. Cała ta opowieść pochłonęła mnie bez reszty i nie mogłem się nadziwić jak dobrze to wszystko z sobą współgra, co szczególnie dobrze widać podczas retrospekcji z poprzednich numerów. Patrząc wstecz na tą całą serię to widzę, ze w sumie posuwa się ona do przodu swoim leniwym tempem. Nie ma wybuchów, superbohaterów, wielkich pościgów, a mimo to cały czas dzieje się w niej tyle, że trudno jej nie polubić. Dzięki takim małym wydarzeniom, które dzieją się zazwyczaj gdzieś w tle, a później przeobrażają się w olbrzymie zagrożenie.


Animal Man (2011-) 023Animal Man #23, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Trzeba przyznać dzieje się tym razem sporo i następstwa tego mogą być naprawdę poważne. Nastał czas na rozwiązanie historii zaczętej w kilku poprzednich numerach. Buddy Baker, jego córka Maxine oraz całe The Red znajduje się w tarapatach. Wszystko to za sprawą tajemniczego Brother Blood, który ma olbrzymi żal do członków parlamentu czerwieni. Dzięki krwi Animal Mana, którą zdobył w całkiem ciekawy i podstępny sposób, postanawia dokonać małego przewrotu w krainie życia. Wszystko to niby gwarantuje niesamowite emocje, a sam komiks raczej nie porywa. Fabuła nawet sprawia wrażenie jakiejś logicznej całości, jednak zaczyna to wszystko być tak bardzo szalone, że aż trudno to przetrawić. Dodatkowo wygląd nowych przeciwników głównego bohatera jest moim zdaniem odpychający i to nie jest komplement. Ja rozumiem, że połączenie ludzi i zwierząt musi wyglądać dziwnie. Jednak zrealizowanie tego poprzez zmiksowanie kilku zwierząt z jednym człowiekiem jest kiepskie. Jak powinno to wyglądać pokazali dawno temu twórcy filmu Wyspa Doktora Monroe, gdzie przynajmniej wygląda to sensownie. Za to główny antagonista jest pretendentem do tytułu króla kiczu. Złoty napierśnik wspaniale eksponujący kaloryfer na brzuchu. Czerwone spodnie cudownie uwypuklające wszelkie walory pośladków i umięśnionych ud, które zakończone są niebieskimi wysokimi kozaczkami. Sprawiające wrażenie jakby Brother Blood pożyczył je od jakiegoś zaprzyjaźnionego amerykańskiego zawodnika WWF. Wszystko to straszy, ale zamiast grozą, to raczej kiczem i złym wykonaniem.


niedziela, 4 sierpnia 2013

#239 cotygodniowa zeszytówka #66

Deadpool 007Deadpool #7, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Scott Koblish

Zamiast kontynuować dalej wątek z poprzedniego numeru, scenarzyści zaserwowali czytelnikom chwilę przerwy i zaprezentowali odcinek z akcją umiejscowioną pod koniec brązowej ery komiksów. Jest to dobry pretekst do jak zawsze szalonych akcji, które są standardem w przypadku tej serii. Autorzy naśmiewają się z Petera Parkera, który jest totalnie ignorowany w swej redakcji. Deadpool podpisuje cyrograf z jakimś przypadkowo napotkanym wysłannikiem piekła. W zamian za fabrykę laserowych dysków w przyszłości, nasz bohater ma dopilnować, aby Iron Man nadal pogrążał się w pijaństwie i nie zaprzestał spożywać napojów alkoholowych. Wynika z tego mnóstwo zabawnych momentów, w których autorzy kpią z wielu zwyczajów panujących wśród superbohaterów. Jakby tego było mało, to całość została zilustrowana w klimacie odpowiadającym rzeczywistym komiksom  z tamtych lat. Wygląda to wspaniale i każdemu polskiemu czytelnikowi z pewnością podczas lektury tego numeru przypomną się wspaniałe lata dzieciństwa kiedy to biegało się do najbliższego kiosku na rogu po nowe tytuły z Tm-Semic.


Animal Man (2011-) 022Animal Man #22, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

W sumie nic wyjątkowego się nie stało w tym numerze, a mam jakieś dziwne wrażenie, że właśnie przeczytałem coś mocno dziwnego i może nawet chorego. Już sporo niepokojących motywów przewinęło się przez tą serię, ale dopiero dziś mam wrażenie jakby scenarzysta pojechał troszkę za bardzo w ten klimat. Animal Man zmaga się z członkami organizacji walczącej na rzecz praw zwierząt. Jednak nie są to jacyś standardowi działacze. Oni są ekstremą całego ruchy, który chce kroczyć na równi ze zwierzętami i robią to dosłownie w przedziwny sposób. Jakby tego było mało, to współpracują z pewnym tajemnym bractwem, co niestety odbija się negatywnie na naszym bohaterze. W między czasie w The RED mała Maxine kontynuuje swoją dalszą edukację na awatara czerwieni, co tym razem przysporzyło jej sporo cierpienia i smutku. Natomiast bardzo ciekawie zostali ujęci dziennikarze w tym komiksie. Autor postawił typowych pismaków i paparazzie z ich zachowaniem z naszego świata w uniwersum superbohaterów i każdy sam może się domyślić czym się to skończyło. Patrząc jak czasem znani ludzie uciekają przed nachalnymi dziennikarzami, nie mam wątpliwości, że wyglądałoby to dokładnie tak jak zostało zaprezentowane tutaj.


The Manhattan Projects 011The Manhattan Projects #11, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po zakończeniu poprzedniego numeru, w tym spodziewałem się kontynuacji wojny Oppenheimera. Jednak scenarzysta postanowił inaczej. Co prawda szalony naukowiec pojawia się wraz ze swoimi szalonymi planami i knowaniami, jednak to nie on jest tym razem główną osią opowieści. Cały komiks skupia się bowiem na postaci Harrego Daghliana. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać historię jak z genialnego naukowca przeistoczył się w radioaktywne monstrum, które nie powinno w ogóle istnieć. Chodź czuję lekki niedosyt po poprzednim numerze to nadal jest to bardzo dobra seria. Bardzo umiejętnie scenarzysta opowiada spokojnie swoją historię gdzieś w tle, a na pierwszym planie skupia się na poczynaniach głównych bohaterów, którzy cały czas, w coraz bardziej szalony i samolubny sposób bawią się w bogów. Z każdym kolejnym numerem coraz bardziej jestem ciekaw do czego to wszystko doprowadzi i jak zakończy się ta seria. Już dawno nie wciągnąłem się tak bardzo w żadną serię.


poniedziałek, 1 lipca 2013

#233 cotygodniowa zeszytówka #61

The Manhattan Projects 009The Manhattan Projects #9, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Po tym jak w poprzednim numerze wybuchła rebelia w Los Alamos oraz Star City, tym razem wesoła gromada szalonych naukowców oraz wojskowych wymierza sprawiedliwość tym, którzy odważyli się wystąpić przeciw nim. Dzieje się sporo ponieważ każdy z buntowników jest  wysoko postawioną personą odpowiedzialną za rządzenie w tajemnicy światem. Główni bohaterowie dodatkowo rozgrywają z wszystkimi wokoło misterną grę dzięki której zdobędą nieograniczone możliwości badawcze czego sobie tylko zapragną. Aż strach pomyśleć, znając ich dotychczasowe losy, co będą w stanie teraz osiągnąć. Z numeru na numer zauważam, że coraz bardziej wciąga mnie ta szalona opowieść o genialnych i zarazem szalonych naukowcach, czego efektem jest iż coraz bardziej wyczekuję każdego kolejnego numeru. Seria ta jest świetną rozrywką na dobrym poziomie, co w gronie wszystkich czytadeł które na bieżąco śledzę jest wspaniałą rzeczą. Gorąco polecam jeśli ktoś się jeszcze waha i zastanawia czy sięgnąć po ten tytuł.


Deadpool 005Deadpool #5, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Deadpool jest takim komiksem po którym nigdy nie wiem czego się spodziewać.  Tym razem serwuje niczym nie skrępowaną przejażdżkę po przerysowanej przemocy na Ziemi i w kosmosie. Pełno tutaj latających członków ludzi, zwierząt i zombie. Znalazło się również miejsce na magiczne księgi, głowice nuklearne i dobre gagi. Nasz bohater nadal biega za wskrzeszonymi prezydentami i udaje się na rosyjską stację kosmiczną gdzie z finezją morduje stado wściekłych małp i przy okazji pomysłowo zajmuje się Reganem. Na nudę nie można w każdym razie narzekać, a czym dalej tym ciekawiej i tak aż do wstrząsającego zakończenia. W numerze tym jakby twórcy powrócili do poziomu z pierwszego numeru, co bardzo mnie cieszy. Z całego tego miszmaszu przyrządzają przyjemny komiks na chwilę relaksu. Przynajmniej tak mi się wydaje, albo może miałem akurat odpowiedni dzień na historię z tym szaleńcem. W każdym bądź razie znowu dobrze się bawiłem, a to najważniejsze.


Animal Man (2011-) 021Animal Man #21, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Jeff Lemire czerpie chyba przyjemność z dręczenia głównego bohatera i ja osobiście nie mam nic przeciwko, bo dzięki temu otrzymuję dobre komiksy. Animal Man nadal nie może sobie poradzić z utratą syna i pogrąża się w rozpaczy. Dodatkowo za sprawą nominacji do jakiejś nagrody filmowej musi jeszcze się ukrywać i walczyć z własną popularnością, co w czasach portali społecznościowych i aparatów w każdym telefonie nie jest łatwe. Jednak dzięki przypadkowej informacji o tajemniczo znikających zwierzętach  w mieście, nasz bohater powraca na ulice i jak zawsze nic dobrego z tego nie wychodzi. Równocześnie jego córka coraz częściej odwiedza The Red dzięki czemu coraz sprawniej posługuje się swoimi umiejętnościami. Ciekawie został również pokazany w tym numerze pseudo Twitter jako narzędzie za pomocą którego ludzie są w stanie na bieżąco śledzić  w życiu realnym swojego idola, przez co skutecznie mu utrudniają życie oraz pracę, a przy okazji siebie stawiając w niebezpiecznej sytuacji. Kolejny dobry i ciekawy numer dobrze utrzymany w klimatach grozy.


ps. Jest to pierwsza zeszytówka, która została opublikowana z opóźnieniem w poniedziałek pomimo tego, że została napisana ponad tydzień temu. Brak internetu potrafi być uciążliwy.