Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guardians of the Galaxy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guardians of the Galaxy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 stycznia 2015

#373 mój filmowy rok 2014

Nie ma się co okłamywać. Zapewne pod wpływem ogólnie panującej mody na robienie wszelkiego typu podsumowań, również i ja postanowiłem się skusić i zrobić swoje zestawienie najlepszych filmów jakie widziałem w minionym roku. Jednak gdy spojrzałem na swój profil na filmwebie mocno się zdziwiłem. Wychodzi na to, że widziałem coś pod setkę filmów i większość z nich była niestety raczej średnia. Kilkanaście całkiem dobrych a takich, które mocno wbijają się w głowę zaledwie kilka i na nich chciałbym się skupić. Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie wszystkie filmy są z zeszłego roku. To ja je wtedy widziałem. Część z was pewnie niektóre tytuły zna już od bardzo dawna.


RHPSThe Rocki Horror Picture Show.


Nie znoszę musicali. Męczę się na nich niemiłosiernie. Denerwują mnie piosenki w filmach już od czasu pierwszych animacji Disney'a jakie widziałem w dzieciństwie. Jednak do tego filmu jakoś mnie ciągnęło. Miałem blade wyobrażenie o nim, ale to co mnie spotkało podczas seansu przerosło moje najśmielsze oczekiwania. To opowieść o parze zakochanych, której psuje się samochód gdzieś na totalnym odludziu. Z braku jakichkolwiek innych alternatyw zaczynają szukać pomocy i trafiają do posiadłości szalonego naukowca. To co dzieje się dalej z każdą minutą robi się coraz dziwniejsze i zabawne. Po za tym wspaniały Tim Curry w roli szalonego naukowca paradujący w gorsecie i pończochach jest tutaj chyba w swojej życiowej roli. Natomiast Susan Sarandon to prawdziwa bogini seksu. Jest po prostu zjawiskowa. Od teraz patrzę na nią zupełnie inaczej. Dla tych dwóch ról już warto zobaczyć ten film, a cała reszta to naprawdę świetnie zrealizowane kino mieszające kilka gatunków w cudowny twór z powodu którego niektóre piosenki nadal czasami sobie nucę. ...Toucha toucha toucha touch me, I wanna be dirty...


gofgGuardians of The Galaxy


Filmy na podstawie komiksów oglądam zawsze z powodu mej wielkiej miłości do tego medium. Jednak z żalem muszę przyznać, zazwyczaj nie są to dzieła wysokich lotów. Gdy zobaczyłem pierwszy trailer Strażników Galaktyki byłem załamany i pewien, że będzie to gniot niesamowitych rozmiarów. Jak bardzo się wtedy pomyliłem okazało się dopiero podczas seansu, kiedy film kupił mnie już na napisach początkowych. Potem było już tylko lepiej. Jest to bardzo dobrze zrealizowane kino nowej przygody, gdzie jest miejsce na kilka świetnych żartów, autoironii i one linerów. Chwilę zadumy, propagowania pozytywnych wartości ale też i zapierającej dech w piersi akcji pełnej wybuchów i eksplozji. To jest po prostu niesamowicie dobrze zrealizowane kino rozrywkowe mające na celu z każdą minutą powodować większy uśmiech u widza. Dodatkowo pierwszy raz od dawna to trailer okazał się porażką, a sam film wyśmienity. Niestety w przypadku kina lekkiego i przyjemnego często bywa odwrotnie.


twelve_years_a_slaveTwelve Years a Slave


Czyli jak zepsuć sobie nastrój już w pierwszym kwartale roku. Historia tutaj opowiedziana wydarzyła się naprawdę w XIX wieku. Opowiada o czarnym mieszkańcu Nowego Jorku, który został porwany i sprzedany jako niewolnik na południe Stanów Zjednoczonych. Wstrząsająca opowieść o mężczyźnie, który w ciągu jednego dnia z wolnego człowieka mającego kochającą rodzinę, pracę i swoje życie stał się własnością prywatną białego pana, bez żadnych praw, gdzieś na drugim końcu kraju. Całość poraża wrażliwością i mocą z jaką uderza w widza. Im dłużej cała projekcja trwa, tym bardziej dobija nas beznadziejna sytuacja w jakiej znalazł się główny bohater. Ważny i bardzo wartościowy film opowiadający o rzeczach dziejących się jeszcze nie tak dawno temu, a w niektórych miejscach na świecie nadal trwającym procederze.


lego_movieLego The Movie


Film o klockach z którymi spędziłem połowę swojego dzieciństwa, a teraz oglądam w internecie jak bawią się z nimi dorośli. Tworząc z nich małe cuda. O dziwo nie miałem w planach w ogóle oglądać go, ale jakoś tak wyszło, że pojawił się u mnie w domu i z braku lepszej alternatywy przysiadłem do niego. Na początku czułem się mocno zagubiony  szybkością filmu i ciągłymi zwrotami akcji. Jednak w bardzo szybkim czasie przypomniałem sobie jak sam się nimi bawiłem. Przecież wyglądało to dokładnie tak samo. Zawsze wszystko było możliwe. Ten film to właśnie zapis dziecięcej, niczym nieskrępowanej zabawy i wyobraźni. Po za tym jest to wspaniała komedia pełna świetnych gagów i odwołań do całej popkultury. Czasem nawet dawałem stop klatkę, aby spokojnie obejrzeć drugi i trzeci plan. Z jednej strony trochę mnie rozczulił i przypomniał beztroskie czasy gdy byłem maluchem. Z drugiej zapewnił mi świetną rozrywkę, więc czego chcieć więcej?


bogowieBogowie


Długo w to nie wierzyłem, ale Polacy jednak potrafią zrobić dobry film, który nie jest dołujący i nie opowiada o  traumatycznych wydarzeniach z naszej przeszłości. Tutaj otrzymaliśmy wciągającą opowieść o człowieku owładniętym jedną ideą i dążącym do jej realizacji za wszelką cenę. Wciągającą historię walki profesora Religi o postęp w medycynie, a także z samym sobą. Już samo to wystarczyło by spędzić dobrze 2 godziny, ale dodatkowo jest Tomasz Kot. Aktor który był mi kompletnie obojętny, tutaj pokazuje, że jest aktorem totalnym. On nie gra głównego bohatera, ale się nim stał. Ruszał się tak jak on, chodził, palił papierosy w specyficzny sposób. Byłem i w sumie nadal jestem pod wielkim wrażeniem. Dodatkowo film cały czas trzyma w napięciu pomimo tego, że i tak każdy z nas wie jak to się wszystko skończyło.


The Fault in Our StarsThe Fault in Our Stars


Tak przyznaję się bez bicia, obejrzałem romantyczną komedię dla nastolatek i świetnie się bawiłem. Sam już nie pamiętam jak trafiłem na ten film, ale puściłem go od niechcenia w jakieś sobotnie do południe i przepadłem na dwie godziny. Historia chorej na raka tarczycy Hazel jest po prostu wspaniała. Młoda bohaterka to pogodzona nastolatka, która nauczyła się żyć z widmem rychłej śmierci i przy okazji cięto z niej żartować. Brakuje jej tylko normalności w życiu. Przyjaciół i takich typowych zajęć dla jej wieku. Za namową rodziców idzie na spotkanie grupy wsparcia, gdzie poznaje nastoletniego Gusa, byłego koszykarza z amputowaną nogą. Od tego momentu rozpoczyna się ich piękna miłość, kiedy chociaż przez chwilę mogli się poczuć jak normalni, zdrowi nastolatkowie. Uwielbiam takie filmy o których prawie nic nie wiem. Małe, kameralne, a podczas seansu okazujące się perełkami. Przez dwie godziny śmiałem się i płakałem na przemian, z krótką przerwą na złość podczas ich wymarzonego spotkania z pewnym autorem. Opowieść która naprawdę oddziałuje na człowieka, a nie tylko leci sobie w tle.


pokłosiePokłosie


Film ukazujący losy dwóch braci, którzy próbują odkryć dawno zakopaną tajemnicę ich rodzinnej wioski. Dosyć ciężkie kino poruszające ważny temat, przy okazji pokazując jak wygląda działanie i zachowanie pewnych grup ludzi. Temat ten spokojnie można odnieść do wielu warstw otaczającego nas życia i co najsmutniejsze, wszyscy pozostają bierni. Poza dobrym tematem, tytuł ten wyróżnia się wspaniałą rolą Macieja Stuhra, za którą bardzo mu się oberwało po premierze od prawdziwych Polaków. Oczerniali go gdzie tylko mogli. Co samo w sobie świetnie pokazuje na jakim świecie żyjemy. Dla mnie kompletnie niezrozumiałe, aby utożsamiać aktora z jego rolą w życiu codziennym. Wielkie brawa należą się również Pasikowskiemu za genialne zbudowanie dusznego i bardzo mrocznego klimatu. Coś wspaniałego, aż miałem problem usiedzieć w spokoju na kanapie.


barbarella_poster_04Barbarella

Długo planowałem zobaczyć ten film, ale jakoś ciągle nie mogłem tego uskutecznić. Jednak gdy już w końcu rozpoczął się seans wiedziałem, że nie pożałuję. Już sama czołówka z lewitującą i powoli rozbierającą się Jane Fondą jest wspaniała, a potem jest już tylko lepiej. Główna bohaterka otrzymuje od prezydenta Ziemi misję mającą na celu uratowanie pokoju w całej galaktyce. Z tego też powodu Barbarella musi przebrać się chyba z 12 razy w coraz odważniejsze kreacje. Stawić czoło szalonemu naukowcowi Durand Durand, przy okazji wskakując do łóżka prawie każdemu kto się napatoczy. Swoją drogą byłem zdziwiony ile w tym filmie jest erotyzmu. Pięknego i z klasą, ale w takiej ilości, że ten film  dosłownie nim ocieka. Teraz już takiego kina się nie robi, a szkoda. Z każdą minutą robi się coraz bardziej dziwnie i niepokojąco. Bo jak ma się poczuć widź, kiedy jest świadkiem przerażającej sceny w której piękna kobieta uwięziona jest w klatce z morderczymi kanarkami? Tak, dobrze  przeczytaliście. Ona leży i wije się, a te małe ptaszki zdzierają z niej ubranie raniąc ją przy tym niemiłosiernie. Takich smaczków w tym filmie jest znacznie więcej, dzięki czemu projekcja to niezapomniane przeżycie.


wtorek, 28 stycznia 2014

#284 warto zwrócić uwagę na… #2

BS#3Nie wiem jak wy, ale patrząc na nowości zeszytowe z tego tygodnia znowu mam wrażenie, że mój portfel się na mnie obrazi. Na sam początek z pewnością sprawdzę najnowszy #27 numer Aquamana. Po tym jak Geoff Johns zmienił obraz tej postaci z najbardziej wyśmiewanej w prawdziwego herosa, a Jeff Parker rozpoczął swój run od razu z wielką pompą dla mnie jest to jeden z bardziej wyczekiwanych numerów tygodnia.


Kusi mnie również Marvel ze swoją kolejną częścią Guardians of the Galaxy, na łamach którego zapewne dojdzie do wielkiego starcia z X-Men i to wszystko podczas sądu nad Jean Grey. Zapowiada się sporo akcji i ostry łomot dla mutantów. Osobiście ostatnio ich nie lubię więc dla mnie to wystarczający powód, aby to przeczytać.


 Jednak perełką z tego wydawnictwa bez wątpienia jest Miracleman. Komiks legenda, który z powodu kłótni na linii autorzy - wydawcy przez długi czas nie był wznawiany, a jego archiwalne numery są już prawdziwą rzadkością. Teraz nareszcie każdy z nas może się przekonać sam czy było warto tak długo czekać. Aktualnie ukaże się drugi numer serii.


AD Jednak największą ofensywę wydawniczą na ten tydzień spłata czytelnikom Image Comics. Wszystko za sprawą najnowszych numerów ich najciekawszych serii. Z pewnością warto sięgnąć po East Of West #9 Jonathana Hickmana, który moim zdaniem jest aktualnie jednym z najlepszych scenarzystów i za cokolwiek by się nie zabrał to wychodzi mu to świetnie. Z kolei Saga #18 to najnowszy numer jednej z najczęściej nagradzanych serii zeszłego roku. Ja na każdy kolejny numer czekam z wielką niecierpliwością i tym razem również nie odmówię sobie lektury. Kolejny obowiązkowy zakup dla mnie to Thief Of Thieves #19 bo już po okładce widać, że będzie się wiele działo. Tych z was, którzy czytają tę serię na bieżąco nie muszę namawiać do zakupu. Całej reszcie z was dziwię się, że nieczytanie tej świetnej, wielowątkowej i zaskakującej opowieści o złodziejskiej rodzinie. Jak najszybciej polecam nadrobić zaległości, bo nie ma na co czekać. Ostatnim komiksem z tego wydawnictwa, na który czekam to Black Science #3. Seria science fiction, gdzie Rick Remender popisuje się swoją przeolbrzymią wyobraźnią. Dodatkowo historia zawarta w tych komiksach wciąga od pierwszej strony i nie pozwala oderwać się od lektury. Warto zainteresować się tym tytułem.


 Na sam koniec zostawiłem coś co nie musi zainteresować każdego, jednak jako wielki fan serialu animowanego i samego komiksu po prostu muszę o tym napisać. Mianowicie pojawia się Adventure Time 2014 Special #1, czyli specjalne wydanie jednej z moich ulubionych serii. Tym razem będzie on opowiadał o tym jak cała kraina Ooo radzi sobie z zimą. Czyż może być coś bardziej odpowiedniego na aktualną aurę? Ja polecam wygodny fotel albo kanapę, kubek czegoś rozgrzewającego, kolejny numer przygód Finn’a i Jake’a i gwarantuję poprawę humoru oraz mile spędzony czas.

niedziela, 29 września 2013

#253 cotygodniowa zeszytówka #74

P00001X-Men v.4 #5, Marvel

scenariusz: Brian Wood, rysunki: David López

Jean Grey wraz z Cyclopen kontynuują swą ucieczkę przed grupą pościgową złożoną z mutantów z trzech linii czasowych. Mocno odwróciły się role i trochę dziwnie się na to patrzy. Mutanci wykorzystują wszelkie dostępne środki, aby polować na swoich. Zawsze walczyli z nietolerancją wobec przedstawicieli homo superior i pomagali tym którzy znajdowali się w potrzebie, a teraz sami urządzili sobie polowanie na przedstawicieli swojego i tak już mocno przetrzebionego gatunku. Jakby tego było mało, starają się to pięknie tłumaczyć większym dobrem i chęcią niesienia pomocy. Bardzo ciekawe posunięcie scenarzysty, wnoszące trochę kontrowersji do opowieści, ale niestety już widać, że nie będzie to trwało zbyt długo. Całość zakończona chyba jedynym możliwym, przez co przewidywalnym finałem. Jednak całościowo należałoby ocenić ten numer jako bardzo w porządku. Akcji jest w sam raz i w dodatku dość dwuznaczna. Ciekawie poprowadzone wątki postaci, pogłębienie relacji między nimi z czego może wyniknąć coś ciekawego i tego bym sobie życzył.


Deadpool v4 010Deadpool #10, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorn

Deadpool wykonuje nadal zlecenie dla Vetisa i odbiera dusze ludziom, którzy kiedyś sprzedali je demonowi. Zadanie to zaprowadziło naszego bohatera na Manhattan, gdzie krzyżują się jego drogi ze Spider - Manem, drugim największym kawalarzem w świecie komiksów. Panowie zaczynają walkę między sobą na dowcipy i nawet czasem Widowi uda się powiedzieć coś zabawnego. Całkiem dobra jest scena w której Deadpool naśmiewa się z przeciwników człowieka pająka i zastanawia się, który z nich jest najbardziej niedorzeczny. Jednak mam wrażenie jakby scenarzystom nie do końca udało się wykorzystać potencjał tego spotkania. Chcieli osiągnąć sporo, a wyszło niestety jak zawsze. Za to ciekawsza wydaje mi się bardzo krótka scena z kolejką do piekła z wieloma ciekawymi trupami w niej. Sprawiało mi frajdę obserwowanie tych wszystkich efektów przeróżnych śmierci i domyślanie się w jaki sposób mogły powstać. Moje dziesiąte spotkanie z tą postacią w ogólnym rozrachunku wypada jednak dość średnio. Bywały już znacznie lepsze opowieści i mam nadzieję na powrót tego poziomu.


Guardians of the Galaxy v3 002Guardians of the Galaxy #2, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven oraz Sara Pichelli

Spodobała mi się ta seria z powodu jej kosmicznego klimatu, laserów, wielu ciekawych ras i temu podobnych, a tu  jak na złość już w drugim numerze akcja przenosi się na Ziemię do Londynu. Jednak mimo wszystko nadal jestem zadowolony. Cały zeszyt to w sumie jedna wielka akcja i walka piątki obrońców galaktyki wraz z Ironmanen walczy przeciw jakimś zielonym ludkom. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, to bawiłem się dobrze. W ramach oddechu od akcji, wyjaśnione zostało dlaczego w ogóle niebieska planeta została zaatakowana i to jest chyba najlepszy fragment tego komiksu. Wielcy galaktyki spotkali się gdzieś w najdalszym zakątku kosmosu na obradach i wspólnie doszli do zaskakujących wniosków w oparciu o wiele wydarzeń jakie miały miejsce na Ziemi - 616. Seria ta to jak na razie całkiem lekka i przyjemna rozrywka na którą mam ochotę. Dodatkowo patrząc na zakończenie tego numeru, to spodziewam się iż cała akcja przeniesie się znowu w kosmos, a dokładnie to ostatnio sprawia mi najwięcej radości.


niedziela, 1 września 2013

#245 cotygodniowa zeszytówka #70

Guardians of the Galaxy v3 001Guardians of the Galaxy #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven

Od kiedy obejrzałem Green Lantern: The Animated Series mam jakąś wewnętrzną ochotę na oglądanie i czytanie przygód S-F z dużą ilością całej tej otoczki kosmosu. Czytając ten komiks uświadomiłem sobie, gdzieś mimochodem, że on ma to wszystko czego aktualnie poszukuję! Akcja dzieje się w przestworzy nieskończonego wszechświata, który jest zamieszkany przez niezliczone rasy. Są laserowe walki gwiezdnych statków pomiędzy nieprzyjacielskimi flotami. Jest grupa śmiałków zebrana z przedstawicieli przeróżnych ras.Nawet waleczne i smukłe kobiety z olbrzymimi mieczami się pojawiają. Nie zabrakło nawet odwiecznego konfliktu pomiędzy synem, a ojcem. Tak na dobrą sprawę i po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że ten komiks posiada wszelkie atuty, aby w aktualnej chwili stać się moim ulubieńcem. Jestem bardzo ciekaw w jakim kierunku potoczy się dalej cała historia, bo jeśli będzie to coś w okolicach twardej fantastyki z dużą ilością laserowych walk w przestworzach to będę szczęśliwy.


The Manhattan Projects 012The Manhattan Projects #12, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po raz kolejny scenarzysta mnie zaskoczył i znowu sprawił, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego numeru. Niby dotychczas poznałem już wszystkich bohaterów, łączące ich relacje i mniej więcej wiedziałem czego mam się spodziewać w kolejnych zeszytach. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, chodź nie wiem dlaczego bo takie akcje są na porządku dziennym w tej serii, jeden z głównych bohaterów okazał się kosmitą.  Czytelnik poznaje jego historię od samego początku. Od momentu jego przybycia na naszą planetę, aż po jego drogę do stacji kosmicznej na Księżycu oraz, co chyba najważniejsze, jego zadanie wśród na ziemskim padole. Cała ta opowieść pochłonęła mnie bez reszty i nie mogłem się nadziwić jak dobrze to wszystko z sobą współgra, co szczególnie dobrze widać podczas retrospekcji z poprzednich numerów. Patrząc wstecz na tą całą serię to widzę, ze w sumie posuwa się ona do przodu swoim leniwym tempem. Nie ma wybuchów, superbohaterów, wielkich pościgów, a mimo to cały czas dzieje się w niej tyle, że trudno jej nie polubić. Dzięki takim małym wydarzeniom, które dzieją się zazwyczaj gdzieś w tle, a później przeobrażają się w olbrzymie zagrożenie.


Animal Man (2011-) 023Animal Man #23, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Trzeba przyznać dzieje się tym razem sporo i następstwa tego mogą być naprawdę poważne. Nastał czas na rozwiązanie historii zaczętej w kilku poprzednich numerach. Buddy Baker, jego córka Maxine oraz całe The Red znajduje się w tarapatach. Wszystko to za sprawą tajemniczego Brother Blood, który ma olbrzymi żal do członków parlamentu czerwieni. Dzięki krwi Animal Mana, którą zdobył w całkiem ciekawy i podstępny sposób, postanawia dokonać małego przewrotu w krainie życia. Wszystko to niby gwarantuje niesamowite emocje, a sam komiks raczej nie porywa. Fabuła nawet sprawia wrażenie jakiejś logicznej całości, jednak zaczyna to wszystko być tak bardzo szalone, że aż trudno to przetrawić. Dodatkowo wygląd nowych przeciwników głównego bohatera jest moim zdaniem odpychający i to nie jest komplement. Ja rozumiem, że połączenie ludzi i zwierząt musi wyglądać dziwnie. Jednak zrealizowanie tego poprzez zmiksowanie kilku zwierząt z jednym człowiekiem jest kiepskie. Jak powinno to wyglądać pokazali dawno temu twórcy filmu Wyspa Doktora Monroe, gdzie przynajmniej wygląda to sensownie. Za to główny antagonista jest pretendentem do tytułu króla kiczu. Złoty napierśnik wspaniale eksponujący kaloryfer na brzuchu. Czerwone spodnie cudownie uwypuklające wszelkie walory pośladków i umięśnionych ud, które zakończone są niebieskimi wysokimi kozaczkami. Sprawiające wrażenie jakby Brother Blood pożyczył je od jakiegoś zaprzyjaźnionego amerykańskiego zawodnika WWF. Wszystko to straszy, ale zamiast grozą, to raczej kiczem i złym wykonaniem.


niedziela, 11 sierpnia 2013

#240 cotygodniowa zeszytówka #67

Aquaman (2011-) 018Aquaman #18, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Artur nie ma lekkiego życia, a niestety wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. Aktualnie stara się odzyskać cały sprzęt Atlantydów  zagubiony na powierzchni naszej planety, który jest wykorzystywany przez ludzi głównie przeciw nim samym. Podczas tych wszystkich akcji główny bohater nie pozwala swoim oddziałom zabijać istot z powierzchni, czym niestety przysparza sobie coraz więcej problemów. Jakby tego było mało, w jego kierunku zmierza tajemnicza postać z Antarktydy, mająca na celu strącić Aquamana z zajmowanego przez niego tronu. Na dodatek na powierzchni wcale nie jest lepiej. Pozostawiona sama sobie Mera popada w coraz większy konflikt z prawem ludzi, którego biedna kompletnie nie pojmuje.Najlepszym jednak momentem numeru jest rozmowa Artura z dowódcą jego wojsk, podczas której Murk nie może zrozumieć dlaczego nie wolno zabijać ludzi? Dodatkowo z tego co widział, to my sami głównie występujemy przeciwko sobie nawzajem zabijając się lub zniewalając. Całość  tworzy całkiem smutny obraz cywilizacji, który dość trudno jest wytłumaczyć królowi. Trochę dziwnie się czuje pisząc to, ale całość od kilku numerów całkiem przyjemnie się czyta. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura. Jednak nie o to w tym chodzi. Komiks ten ma za zadanie sprawić, abym miło spędził przy nim czas i ten dobrze wywiązuje się ze swego zadania. Oby ta seria nadal szła w tym kierunku.


2894906-0.1aGuardians of the Galaxy #0.1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven


W związku z zapowiedzią filmu na przyszły rok postanowiłem choć trochę poznać to uniwersum, a co może być ku temu lepsze jak nie nowa zrestartowana seria? Tak więc zabrałem się za nowe przygody opiekunów galaktyki. Numer ten jest jakby wstępem do pierwszego numeru, na co wskazuje nawet jego numeracja. Dzięki temu zeszytowi poznajemy historię małego chłopca, wychowywanego przez samotną matkę, gdzieś na całkowitym odludziu stanów zjednoczonych. Ich życie układało się spokojnie z dnia na dzień, aż do chwili kiedy zostali zaatakowani przez przedstawicieli obcej rasy. Niestety w skutek walki ginie matka chłopca, a jemu samemu cudem udaje się uciec z tajemniczą bronią w ręce. Tak w sumie wygląda przedstawienie głównego bohatera, oraz motywów jego działania. Lektura jest to całkiem lekka i przyjemna, pozwalająca wyłączyć mózg na chwilę. Z drugiej strony cała opowieść zionie sztampowością i rutyną, którą można bez najmniejszego problemu przewidzieć. Jednak całość zaciekawiła mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejne numery.


Adventure Time 018-000Adventure Time #18, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Rachel Edidin, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kel McDonald

Osiemnasty numer to kolejna część wyprawy trójki bohaterów w głąb lochów stworzonych przez Ice Kinga. Po pokonaniu strasznego samoregenerującego się olbrzymiego kraba główni bohaterowie udają się do Lich Land, w którym tak naprawdę zaczyna się prawdziwa zabawa dla czytelnika. Mianowicie każdy z uczestników wyprawy, w magiczny sposób, dostaje się do innego lochu. W jednym Finn jest bardziej ludzki i posiada mechaniczne ramie. Za to Jake jest zwykłym psem. Z kolei w innym Finn posiada zdolności Jaka, co skutkuje jego dziwnymi zachowaniami. W trzecim natomiast znajduje się sam Ice King i jest to opowieść najsmutniejsza z wszystkich. Oczywiście wszystko kończy się w wielkim napięciu powodując, że ja będę bardzo wyczekiwał następnego odcinka. Bardzo spodobało mi się również to, że każdy z lochów do którego trafia trójka bohaterów jest rysowany w inny sposób. Miło jest sobie popatrzeć na różne warianty wyglądu znanych nam postaci. Aż sam nabrałem ochoty ich trochę porysować.