Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steve Pugh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Steve Pugh. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

#245 cotygodniowa zeszytówka #70

Guardians of the Galaxy v3 001Guardians of the Galaxy #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven

Od kiedy obejrzałem Green Lantern: The Animated Series mam jakąś wewnętrzną ochotę na oglądanie i czytanie przygód S-F z dużą ilością całej tej otoczki kosmosu. Czytając ten komiks uświadomiłem sobie, gdzieś mimochodem, że on ma to wszystko czego aktualnie poszukuję! Akcja dzieje się w przestworzy nieskończonego wszechświata, który jest zamieszkany przez niezliczone rasy. Są laserowe walki gwiezdnych statków pomiędzy nieprzyjacielskimi flotami. Jest grupa śmiałków zebrana z przedstawicieli przeróżnych ras.Nawet waleczne i smukłe kobiety z olbrzymimi mieczami się pojawiają. Nie zabrakło nawet odwiecznego konfliktu pomiędzy synem, a ojcem. Tak na dobrą sprawę i po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że ten komiks posiada wszelkie atuty, aby w aktualnej chwili stać się moim ulubieńcem. Jestem bardzo ciekaw w jakim kierunku potoczy się dalej cała historia, bo jeśli będzie to coś w okolicach twardej fantastyki z dużą ilością laserowych walk w przestworzach to będę szczęśliwy.


The Manhattan Projects 012The Manhattan Projects #12, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po raz kolejny scenarzysta mnie zaskoczył i znowu sprawił, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego numeru. Niby dotychczas poznałem już wszystkich bohaterów, łączące ich relacje i mniej więcej wiedziałem czego mam się spodziewać w kolejnych zeszytach. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, chodź nie wiem dlaczego bo takie akcje są na porządku dziennym w tej serii, jeden z głównych bohaterów okazał się kosmitą.  Czytelnik poznaje jego historię od samego początku. Od momentu jego przybycia na naszą planetę, aż po jego drogę do stacji kosmicznej na Księżycu oraz, co chyba najważniejsze, jego zadanie wśród na ziemskim padole. Cała ta opowieść pochłonęła mnie bez reszty i nie mogłem się nadziwić jak dobrze to wszystko z sobą współgra, co szczególnie dobrze widać podczas retrospekcji z poprzednich numerów. Patrząc wstecz na tą całą serię to widzę, ze w sumie posuwa się ona do przodu swoim leniwym tempem. Nie ma wybuchów, superbohaterów, wielkich pościgów, a mimo to cały czas dzieje się w niej tyle, że trudno jej nie polubić. Dzięki takim małym wydarzeniom, które dzieją się zazwyczaj gdzieś w tle, a później przeobrażają się w olbrzymie zagrożenie.


Animal Man (2011-) 023Animal Man #23, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Trzeba przyznać dzieje się tym razem sporo i następstwa tego mogą być naprawdę poważne. Nastał czas na rozwiązanie historii zaczętej w kilku poprzednich numerach. Buddy Baker, jego córka Maxine oraz całe The Red znajduje się w tarapatach. Wszystko to za sprawą tajemniczego Brother Blood, który ma olbrzymi żal do członków parlamentu czerwieni. Dzięki krwi Animal Mana, którą zdobył w całkiem ciekawy i podstępny sposób, postanawia dokonać małego przewrotu w krainie życia. Wszystko to niby gwarantuje niesamowite emocje, a sam komiks raczej nie porywa. Fabuła nawet sprawia wrażenie jakiejś logicznej całości, jednak zaczyna to wszystko być tak bardzo szalone, że aż trudno to przetrawić. Dodatkowo wygląd nowych przeciwników głównego bohatera jest moim zdaniem odpychający i to nie jest komplement. Ja rozumiem, że połączenie ludzi i zwierząt musi wyglądać dziwnie. Jednak zrealizowanie tego poprzez zmiksowanie kilku zwierząt z jednym człowiekiem jest kiepskie. Jak powinno to wyglądać pokazali dawno temu twórcy filmu Wyspa Doktora Monroe, gdzie przynajmniej wygląda to sensownie. Za to główny antagonista jest pretendentem do tytułu króla kiczu. Złoty napierśnik wspaniale eksponujący kaloryfer na brzuchu. Czerwone spodnie cudownie uwypuklające wszelkie walory pośladków i umięśnionych ud, które zakończone są niebieskimi wysokimi kozaczkami. Sprawiające wrażenie jakby Brother Blood pożyczył je od jakiegoś zaprzyjaźnionego amerykańskiego zawodnika WWF. Wszystko to straszy, ale zamiast grozą, to raczej kiczem i złym wykonaniem.


niedziela, 4 sierpnia 2013

#239 cotygodniowa zeszytówka #66

Deadpool 007Deadpool #7, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Scott Koblish

Zamiast kontynuować dalej wątek z poprzedniego numeru, scenarzyści zaserwowali czytelnikom chwilę przerwy i zaprezentowali odcinek z akcją umiejscowioną pod koniec brązowej ery komiksów. Jest to dobry pretekst do jak zawsze szalonych akcji, które są standardem w przypadku tej serii. Autorzy naśmiewają się z Petera Parkera, który jest totalnie ignorowany w swej redakcji. Deadpool podpisuje cyrograf z jakimś przypadkowo napotkanym wysłannikiem piekła. W zamian za fabrykę laserowych dysków w przyszłości, nasz bohater ma dopilnować, aby Iron Man nadal pogrążał się w pijaństwie i nie zaprzestał spożywać napojów alkoholowych. Wynika z tego mnóstwo zabawnych momentów, w których autorzy kpią z wielu zwyczajów panujących wśród superbohaterów. Jakby tego było mało, to całość została zilustrowana w klimacie odpowiadającym rzeczywistym komiksom  z tamtych lat. Wygląda to wspaniale i każdemu polskiemu czytelnikowi z pewnością podczas lektury tego numeru przypomną się wspaniałe lata dzieciństwa kiedy to biegało się do najbliższego kiosku na rogu po nowe tytuły z Tm-Semic.


Animal Man (2011-) 022Animal Man #22, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

W sumie nic wyjątkowego się nie stało w tym numerze, a mam jakieś dziwne wrażenie, że właśnie przeczytałem coś mocno dziwnego i może nawet chorego. Już sporo niepokojących motywów przewinęło się przez tą serię, ale dopiero dziś mam wrażenie jakby scenarzysta pojechał troszkę za bardzo w ten klimat. Animal Man zmaga się z członkami organizacji walczącej na rzecz praw zwierząt. Jednak nie są to jacyś standardowi działacze. Oni są ekstremą całego ruchy, który chce kroczyć na równi ze zwierzętami i robią to dosłownie w przedziwny sposób. Jakby tego było mało, to współpracują z pewnym tajemnym bractwem, co niestety odbija się negatywnie na naszym bohaterze. W między czasie w The RED mała Maxine kontynuuje swoją dalszą edukację na awatara czerwieni, co tym razem przysporzyło jej sporo cierpienia i smutku. Natomiast bardzo ciekawie zostali ujęci dziennikarze w tym komiksie. Autor postawił typowych pismaków i paparazzie z ich zachowaniem z naszego świata w uniwersum superbohaterów i każdy sam może się domyślić czym się to skończyło. Patrząc jak czasem znani ludzie uciekają przed nachalnymi dziennikarzami, nie mam wątpliwości, że wyglądałoby to dokładnie tak jak zostało zaprezentowane tutaj.


The Manhattan Projects 011The Manhattan Projects #11, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po zakończeniu poprzedniego numeru, w tym spodziewałem się kontynuacji wojny Oppenheimera. Jednak scenarzysta postanowił inaczej. Co prawda szalony naukowiec pojawia się wraz ze swoimi szalonymi planami i knowaniami, jednak to nie on jest tym razem główną osią opowieści. Cały komiks skupia się bowiem na postaci Harrego Daghliana. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać historię jak z genialnego naukowca przeistoczył się w radioaktywne monstrum, które nie powinno w ogóle istnieć. Chodź czuję lekki niedosyt po poprzednim numerze to nadal jest to bardzo dobra seria. Bardzo umiejętnie scenarzysta opowiada spokojnie swoją historię gdzieś w tle, a na pierwszym planie skupia się na poczynaniach głównych bohaterów, którzy cały czas, w coraz bardziej szalony i samolubny sposób bawią się w bogów. Z każdym kolejnym numerem coraz bardziej jestem ciekaw do czego to wszystko doprowadzi i jak zakończy się ta seria. Już dawno nie wciągnąłem się tak bardzo w żadną serię.


poniedziałek, 1 lipca 2013

#233 cotygodniowa zeszytówka #61

The Manhattan Projects 009The Manhattan Projects #9, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Po tym jak w poprzednim numerze wybuchła rebelia w Los Alamos oraz Star City, tym razem wesoła gromada szalonych naukowców oraz wojskowych wymierza sprawiedliwość tym, którzy odważyli się wystąpić przeciw nim. Dzieje się sporo ponieważ każdy z buntowników jest  wysoko postawioną personą odpowiedzialną za rządzenie w tajemnicy światem. Główni bohaterowie dodatkowo rozgrywają z wszystkimi wokoło misterną grę dzięki której zdobędą nieograniczone możliwości badawcze czego sobie tylko zapragną. Aż strach pomyśleć, znając ich dotychczasowe losy, co będą w stanie teraz osiągnąć. Z numeru na numer zauważam, że coraz bardziej wciąga mnie ta szalona opowieść o genialnych i zarazem szalonych naukowcach, czego efektem jest iż coraz bardziej wyczekuję każdego kolejnego numeru. Seria ta jest świetną rozrywką na dobrym poziomie, co w gronie wszystkich czytadeł które na bieżąco śledzę jest wspaniałą rzeczą. Gorąco polecam jeśli ktoś się jeszcze waha i zastanawia czy sięgnąć po ten tytuł.


Deadpool 005Deadpool #5, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Deadpool jest takim komiksem po którym nigdy nie wiem czego się spodziewać.  Tym razem serwuje niczym nie skrępowaną przejażdżkę po przerysowanej przemocy na Ziemi i w kosmosie. Pełno tutaj latających członków ludzi, zwierząt i zombie. Znalazło się również miejsce na magiczne księgi, głowice nuklearne i dobre gagi. Nasz bohater nadal biega za wskrzeszonymi prezydentami i udaje się na rosyjską stację kosmiczną gdzie z finezją morduje stado wściekłych małp i przy okazji pomysłowo zajmuje się Reganem. Na nudę nie można w każdym razie narzekać, a czym dalej tym ciekawiej i tak aż do wstrząsającego zakończenia. W numerze tym jakby twórcy powrócili do poziomu z pierwszego numeru, co bardzo mnie cieszy. Z całego tego miszmaszu przyrządzają przyjemny komiks na chwilę relaksu. Przynajmniej tak mi się wydaje, albo może miałem akurat odpowiedni dzień na historię z tym szaleńcem. W każdym bądź razie znowu dobrze się bawiłem, a to najważniejsze.


Animal Man (2011-) 021Animal Man #21, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Jeff Lemire czerpie chyba przyjemność z dręczenia głównego bohatera i ja osobiście nie mam nic przeciwko, bo dzięki temu otrzymuję dobre komiksy. Animal Man nadal nie może sobie poradzić z utratą syna i pogrąża się w rozpaczy. Dodatkowo za sprawą nominacji do jakiejś nagrody filmowej musi jeszcze się ukrywać i walczyć z własną popularnością, co w czasach portali społecznościowych i aparatów w każdym telefonie nie jest łatwe. Jednak dzięki przypadkowej informacji o tajemniczo znikających zwierzętach  w mieście, nasz bohater powraca na ulice i jak zawsze nic dobrego z tego nie wychodzi. Równocześnie jego córka coraz częściej odwiedza The Red dzięki czemu coraz sprawniej posługuje się swoimi umiejętnościami. Ciekawie został również pokazany w tym numerze pseudo Twitter jako narzędzie za pomocą którego ludzie są w stanie na bieżąco śledzić  w życiu realnym swojego idola, przez co skutecznie mu utrudniają życie oraz pracę, a przy okazji siebie stawiając w niebezpiecznej sytuacji. Kolejny dobry i ciekawy numer dobrze utrzymany w klimatach grozy.


ps. Jest to pierwsza zeszytówka, która została opublikowana z opóźnieniem w poniedziałek pomimo tego, że została napisana ponad tydzień temu. Brak internetu potrafi być uciążliwy.

niedziela, 7 kwietnia 2013

#210 cotygodniowa zeszytówka #49

All-New X-Men 010All New X-Men #10, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Trzeba przyznać to szczerze, to dobry numer jest, który trochę namieszał w życiu mutantów ze szkoły imienia Jean Grey. Mystique zebrała swoją grupę o charakterze przestępczym. Wykorzystując bardzo umiejętnie zdolności każdego z członków zespołu realizuje swój przestępczy plan, przy okazji zwalając całą winę na kogo się tylko da, co niestety nie pomoże mutantom w poprawie swojego wizerunku w mediach. Jakby tego było mało teraźniejszy Scott Summer pojawia się w szkole i ogłasza wszystkim dość ciekawą nowinę, która pozostawia jego opozycję w trudnej sytuacji. Przyznam szczerze, spodziewałem się, że wzbudzi to większe emocje wśród wszystkich zgromadzonych mutantów w okolicy. Rosomak, był najbardziej naładowany testosteronem, ale wszystko jakoś spokojnie się rozeszło. Co nie zmienia fakt, że było przez moment groźnie. Ciekawie wygląda również Cyclop w swoim nowym stroju. Czarno-czerwony kostium z wielkim czerwonym X na twarzy, moim zdaniem wygląda świetnie, ale jest to zapewne spowodowane jego dość wielkim podobieństwem do Daredevila, do którego pałam dziwną i bezkrytyczną sympatią. Jedyne co mi zazgrzytało, to rysunek przedstawiający Magik na stronie 10. Narysowana uproszczoną kreską z olbrzymim mieczem w ręce. Wygląda jakby żywcem wyjęta z mangi. Bardzo to psuje całą kompozycję strony i kompletnie nie pasuje do szaty graficznej komiksu.


Animal Man (2011-) 019Animal Man #19, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Przyszła pora na bardzo ciężką chwilę w życiu Budda Bakera. Musi udać się na pogrzeb niedawno zmarłego członka swej najbliższej rodziny. Nigdy nie jest to łatwe i uważam, że nikt z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić i zrozumieć bólu, smutku jaki człowiek wtedy odczuwa, chyba, że sam znalazł się w takiej sytuacji. Pierwsza część miała być przygnębiająca, co moim zdaniem udało się dość średnio. Jednak nie zmienia to faktu, nadal jest to całkiem ciekawa lektura. Jednak, ku memu zdziwieniu, bardziej zaskoczyła mnie druga połowa w której Animal Man dostaje z każdej strony po głowie. Odwraca się od niego rodzina, dziennikarze nie dają mu spokoju, więc nasz bohater postanawia udać się do The Red, aby porozmawiać z The Totems, aby dali mu i jego rodzinie spokój. Odpowiedź jaką otrzymał nasz bohater oraz postawa jego "zwierzchników" zbiła mnie z nóg, ale i pozytywnie zaskoczyła. Moim zdaniem, jest to świetne zagranie scenarzysty, z którego może wyjść coś ciekawego i mam nadzieję, że tak będzie i Baker nie zostawi tego w takiej postaci. Mieliśmy już wiele przykładów w popkulturze, kiedy to osamotniony wojownik pozostawiony przez wszystkich, który nie ma już nic do stracenia potrafił bardzo wiele zdziałać.


Swamp Thing (2011-) 019Swamp Thing #19, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Kano

Scott Snyder odszedł z posady scenarzysty w serii o potworze  z wyglądem wielkiej sałaty i mam lekkie obawy co do przyszłości tej serii. Z jednej strony bardzo dobrze poprowadzony jest wątek głównego bohatera, który podróżuje po świecie, szuka miejsca dla siebie i przy okazji niszczy efekty tajemniczej postaci o przydomku Seeder. Zaskoczył mnie trochę stosunek przyrody do ludzi i działania Swamp Thinga wynikające z tego. Dość brutalne poglądy, które pokazują jak mało jesteśmy warci w porównaniu do wszechogarniającej nasz przyrody i przyznam, że po dłuższym zastanowieniu widzę w tym sens. Natomiast druga połowa mnie trochę martwi. Mianowicie Alec Holland dostaje się do Metropolis, gdzie w tamtejszym ogrodzie botanicznym wspomina czasy gdy był jeszcze człowiekiem. Udane jest jego porównanie do Supermana, śmieszne i z dystansem. Jednak chwilę później nasz bohater spotyka Scarecrowa, kiedy ten stara się ukraść bardzo rzadką roślinę dzięki której tworzy swój gaz strachu. Wywiązuje się z tego walka, która kończy się w dość ciekawy sposób. To wszystko jest sprawnie napisane i zakończenie nawet wzbudza we mnie ciekawość. Jednak martwi mnie miejsce akcji oraz bohaterowie, którzy się pojawiają w tym numerze. Do tych, których już wymieniłem dołącza również Człowiek ze stali. Jakoś nie wyobrażam sobie tej serii jako typowego komiksu o superbohaterze, który walczy co numer z innymi złoczyńcami, albo nie daj boże w zespole z jakimś pomagierem. Jak na razie, główną siłą tej serii był mroczny i brutalny klimat, z akcją w bliżej nieokreślonym miejscu i nie da się tego pogodzić z typową konwencją walki dobra ze złem w wykonaniu trykociarzy.

niedziela, 17 marca 2013

#206 cotygodniowa zeszytówka #46

Animal Man (2011-) 018Animal Man #18, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Epilog dość dużego wydarzenia opowiadającego o walce w Rotworld, odbywającego się wspólnie na łamach trzech serii i niestety efekt końcowy jest w sumie średni. Parliament of Decay buntuje się przeciw swemu awatarowi Arcanowi, dzięki czemu Buddy Baker otrzymuje jedyną szansę, aby wszystko naprawić. Zostaje przeniesiony w czasie do momentu, w którym można jeszcze wszystko naprawić. Staje do nierównej walki z The Rot. Na pomoc przybywa mu jednak odsiecz. Dawno temu zapowiedziana, ale dopiero teraz pojawiająca się. Wszystko jakoś dobrze się układa, dobro wygrywa i wtedy przypomniała mi się okładka numeru, niszcząc dość mocno zakończenie. Znika gdzieś zaskoczenie, którego i tak pewnie by nie było, bo ostatnie strony są dość przewidywalne. Numer całkiem sprawnie zamyka całą wielką przygodę, która jest w sumie od pierwszego numeru. Całość czyta się dość sprawnie, dzięki czemu czytelnik ma zapewnioną chwilę relaksu, jednak po przewróceniu ostatniej strony czuje się niedosyt. Ja przynajmniej spodziewałem się bardziej efektownego zakończenia. Podoba mi się natomiast okładka numeru, pomijając jej element spoilerowy, to ciekawie została zaprojektowana. Swoim wyglądem nawiązuje do stylistyki wszystkich tabloidów, które często zamieszczają jakieś krzykliwe tytuły na pierwszej stronie.


Swamp Thing (2011-) 018Swamp Thing #18, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Ten numer ma tak wiele wspólnego z komiksem powyżej, a wydaje mi się znowu lepszy. Potwór z bagien również otrzymał od Parliament of Decay możliwość uratowania świata i został przeniesiony do kluczowego momentu całego Rotworld, aby móc uratować świat przed zagładą. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, wystarczy tylko zadbać o bezpieczeństwo ukochanej i wszystko wraca do z góry ustalonego początku. Jednak potem scenarzysta wprowadza istotny szczegół, który nadaje całej opowieści innego wymiaru. Już wszystko nie jest takie oczywiste. Nabiera odrobiny dobrego romantyzmu, w końcu cała ta seria kręci się wokół wzajemnej miłości dwóch  bohaterów i wszelkie wydarzenia wynikają z niej. Z kolei samo zakończenie w piękny sposób zespala wszelkie wątki w jedną, sensowną i ciekawą całość. Spodobało mi się to, jak scenarzysta zakończył losy bohaterów w sumie na dwa sposoby. Ciekawy sposób na wybrnięcie z sytuacji i ustrzeżenie się przed typowym, ckliwym, szczęśliwym zakończeniem, które mogłoby się pojawić na ostatniej stronie. Bardzo mnie ucieszył w sumie jego brak oraz finalny efekt tego numeru.


AT13Adventure Time #13, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Josh Lesnick, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Josh Lesnick, Chris Schweizer,

W przygodach Finna i Jaka często autorzy odwołują się do otaczającego nas świata, popkultury i modnych ostatnio geeków i również tym razem jest podobnie. Mianowicie, nasi bohaterowie w raz ze swoją uroczą koleżanką wampirzycą Marceline podążają śladem złego Ewlbo. Ten zły człowiek zainfekował im przyjaciela i zaraz konsolę do gry BMO strasznym wirusem komputerowy. Nasi bohaterowie chcąc uratować swego przyjaciela, muszą oczywiście pokonać złego programistę i tutaj zaczyna się zabawa. Najlepsza scena numeru, to moment kiedy chłopaki zaczynają hackować, a trzeba tutaj zaznaczyć, że całą wiedzę o tym czerpali tylko i wyłącznie z filmów! Efekt jest zabawny. Chwilę później okazuje się, że Marceline posiada pewne umiejętności w tej dziedzinie, co głównych bohaterów wprowadza w osłupienie. No bo jak to tak, dziewczyna i zna się na komputerach? Jednak szybko ich przekonuje, pokazując "magię programowania". Dodatkowo w numerze znajdują się dodatkowe dwie  opowieści. Jedna jedna z nich jest historią Finna, który pokonał złego Millineuromancera. Za co w nagrodę dostaje tytuł królewny królestwa dziwnych kapeluszy. Miło się patrzy jak mały chłopiec nie może się pogodzić z piastowaniem stanowiska dla kobiety. Jak zawsze przy tej serii numer bardzo przyjemny i z czystym sumieniem polecam, jako świetną rozrywkę, którą przy okazji można poczytać dziecku. Mógłby to być dobry tytuł dla Centralki lub Krótkich Gatków, nowych linii wydawniczych od Centrali oraz Kultury Gniewu skierowanych dla młodszych czytelników.

niedziela, 10 lutego 2013

#199 cotygodniowa zeszytówka #41

Animal-Man-17Animal Man #17, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire i Scott Snyder,  rysunki: Steve Pugh, Tymothy Green II

No i nastał czas chyba największej bitwy w Rotworld. Animal Man wraz ze swą świtą dotarł w końcu do zamku Antona Arcana, by stoczyć ostateczną walkę. Nie jest łatwo, lecz nasi bohaterowie się nie poddają. Niektórzy odnoszą rany, inni giną, a potem rodzą się nowi. Gdy sytuacja zostaje odrobinę opanowana, okazuje się, że z drugiej strony zamku trwa równocześnie drugi atak. Lecz tym razem jej przywódcą jest Swamp Thing! Całość idzie całkiem dobrze, aż do ostatnich stron numeru, na których staje się coś oczywistego, ale pomimo tego i tak robi wrażenie. Ten komiks to w sumie jedna wielka rozpierducha i nic poza tym. Całkiem ładnie wszyscy się tną. Nadal najbardziej przypadły mi do gustu zgniłe wersje znanych super bohaterów. Superman mocno wypaczony, Catwoman i Wonder Woman, które utraciły cały swój seksapil, oraz moim zdaniem najlepszy Flash. Ciągle w ruchu i tylko przecina na pół wszystko co spotka na swej drodze. Najbardziej zabawnie jednak wychodzi śmierć jednej postaci i pojawienie się nowej na jej miejsce. Z jednej strony, to chyba nigdy bym nie wpadł, aby tak to rozegrać. Po prostu nie pasuje mi ta koncepcja w głowie, a o dziwo na papierze wygląda to całkiem dobrze. Całkiem miłe zaskoczenie i jestem ciekaw czy pociągną dalej ten motyw.


Swamp-Thing-17Swamp Thing #17, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder i Jeff Lemire, rysunki: Andrew Belanger


Dobry numer kontynuujący bezpośrednio wątek z AM#17. Najpierw nasza para bohaterów musi jednak stawić czoło swoim największym lękom. Zostało to zaprezentowane w dość smutnym tonie, co moim zdaniem świetnie się tutaj sprawdziło. Następnie panowie wcielają w życie szalony plan Batmana. Całość wtedy dość przyśpiesza i niepostrzeżenie zamienia się w opowieść akcji świetnie trzymającą w napięciu aż do wielkiego finału, który swoją drogą jest bardzo ciekawy. Pojawia się The Parliament of Decay, który w ciekawy sposób tłumaczy AM i ST, że są odwieczną częścią świata wraz z pozostałymi parlamentami. Wszystko to dobrze trzyma się kupy, jest ciekawe i w dodatku całkiem zaskakujące. Jedynym, ale za to dość poważnym minusem tego komiksu, jest jego warstwa graficzna. Niestety kreska, jaką operuje Andrew Belanger, to taki cartoon, który świetnie pasowałby do serii humorystycznych lub dla najmłodszych. Kojarzy mi się z jakimś Witchem lub animacjami na podstawie komiksów z Cartoon Network. Osobiście nie mam nic do takiej kreski, jednak tutaj ona dość mocno nie pasuje. Seria opowiada o śmierci. Jest pełna przemocy, koszmarów i brzydoty. Utrzymana w klimacie horroru i niestety kreska tego numery zabija bardzo skutecznie cały klimat, który nie ukrywając jest podstawą w tym dość ważnym numerze dla całej serii.


All New X-Men 007All New X-Men #7, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: David Marquez

Ten zeszyt zaczyna się komiczną, ale z pewnością nie zamierzoną sceną. Widzimy w niej aktualnie najbardziej poszukiwanego mutanta na świecie spacerującego sobie po mieście. Jednak nie jest on aż tak głupi, aby nie zdawać sobie sprawy z potencjalnego ryzyka wynikającego z takiej aktywności. Dlatego dla niepoznaki, założył sobie kurtkę i bejsbolówkę na kompletny, swój strój. Oczywiście oldschoolowe gogle postanowił sobie zostawić. Chociaż po dłuższej chwili dochodzę do wniosku, że miał rację. Jak patrzę na niego w tej kurtce i czapce to dokładnie widać jak zmienił się nie do poznania. Jasne! Tak poza tym to cały numer skupia się na postaci młodego Scotta Summersa, którego odwiedza Mystique. Urządza mu dość ciekawą gadkę moralizatorską, z której raczej wyniknie więcej złego niż dobrego, lecz nasz bohater tego jeszcze nie wie. Dodatkowo nasz chłopak uciął sobie krótką, acz treściwą rozmowę z Wolverinem, po której chyba obaj panowie zakopią na jakiś czas topór wojenny.

niedziela, 13 stycznia 2013

#192 cotygodniowa zeszytówka #37

New Xmen 005All New X-Men #5, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Dzięki telepatii, Jeannie wraz z młodszą wersją Hanka udają się do umysłu aktualnej wersji niebieskiego futrzaka. Dzięki temu obaj panowie podczas sprawdzania całego procesu mutacji odnajdują błąd, którego eliminacja pozwala na wyleczenie pacjenta. Dodatkowo jest to okazja aby Jeannie porozmawiała z aktualnym Hankiem i poprosiła go, aby pokazał jej co się z nią stało. Dzięki temu miała możliwość zobaczenia całego swego życia z najważniejszymi wydarzeniami. Nie było to dla niej łatwe przeżycie i coś zmieniło się w niej po tym zdarzeniu. Po uregulowaniu wszelkich spraw w szkole imienia Jean Grey, została do załatwienia tylko jedna sprawa, mianowicie kwestia co zrobić ze składem X-Men z przeszłości. Całkiem sprawnie zostało to zrealizowane przez scenarzystę i po raz kolejny wychodzi na to, że najważniejszą postacią będzie Jeannie, u której aktualnie Scott z przeszłości ma mocno na pieńku. On w ogóle ma teraz ciężki okres, co zostało świetnie pokazane w scenie, podczas której Wolverine informuje go, że od kiedy przybył do teraźniejszości to cały czas zastanawiam się czy go nie zabić. Jeden szybki ruch ręką, pazurami i cały problem by znikł. Równocześnie Cyclop udaje się jeszcze raz do świeżo odkrytego mutanta Benjamina. Proponuje mu współpracę, na co chłopak po krótkiej namowie się zgadza.


Animal-Man-16Animal Man #16, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Wojna z Rotworld nadal trwa i zaczyna się robić trochę ciekawiej niż ostatnio. Po tym jak Animal Man wraz z resztą swej grupy ratuje Zieloną Latarnię czytelnik poznaje kolejne fakty z okresu kiedy The Rot opanowywał Ziemię. Po krótkiej retrospekcji następuje równie krótka walka z jakimś mało istotnym wrogiem, ale efektownym. Po tym wszystkim nasz mały oddział dołącza do armii Frankensteina, który właśnie stara się odeprzeć atak zgnilizny. Tutaj popisuje się swą mocą latarnik i na końcu wszyscy docierają do bram prowadzących do siedziby Arcana. Jednak na ich drodze stoją jeszcze strażnicy bram, którzy są małą niespodzianką i walka z nimi raczej nie będzie krótka i bezproblemowa. Myślę, że dzięki nim kolejny numer może być całkiem ciekawy. W między czasie czytelnik poznaje dalszą cześć historii rodziny Budda, gdy zniknął on wraz z Potworem z Bagien. Trzeba przyznać, mała Maxine wykazała się straszną naiwnością, ale typową dla małej dziewczynki, którą nie da się ukryć, cały czas jest. Numer lepszy od poprzedniego, jednak nadal nie jest tak dobry jak te z początku serii.


Swamp-Thing-16Swamp Thing #16, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Pora na kolejną porcję samotnej wyprawy Potwora z Bagien w celu uratowania ukochanej Abigail. Tym razem śledzimy dalsze losy naszego bohatera w Gotham City, gdzie znalazł się już w poprzednim numerze. Po krótkim starciu z Batmanem, które zakończyło się interwencją Barbary Gordon, Alec dowiaduje się co wydarzyło się w mieście oraz co powinien teraz zrobić. Barbara zabiera go do jedynego bezpiecznego miejsca w całym mieście, gdzie Holland znajduje aparaturę z prawie ukończoną substancją do szybkiej uprawy zieleni. Przy pomocy swego organizmu, wzmacnia ją dodatkowo i czyni bardziej agresywną. W tym momencie na ich przyczółek zostaje przeprowadzony olbrzymi atak The Rot. Wywiązuje się ostateczne starcie na drodze do Arcana. Równocześnie czytelnik śledzi losy Abigail, która prowadzi nierówną walkę z pomiotem The Rot. Wątek ten w dość efektowny sposób kończy szesnasty numer, co zapewne ciekawie wpłynie na Swamp Thinga. Komiks jakby wrócił na swój tor, po kiepskim poprzednim numerze. Ciekawa opowieść, w świetny sposób wykorzystująca innych super bohaterów. W ogóle bardzo mi się podoba co ta seria oraz Animal Man wyprawiają z największymi bohaterami DC. Jedyne co mi przeszkadzało to strój Barbary Gordon. Bardzo dopasowany, podkreślający jej figurę i z odkrytymi plecami. Z pewnością bardzo praktyczny w świecie jak po apokalipsie. W moim odczuciu jest to chamskie wpychanie lekkiej erotyki, aby nastolatki mogły się poślinić, co w takiej serii jest kompletnie niepotrzebne, a nawet psuje klimat. Szkoda, że takie są prawa rynku i wymogi czytelników.

niedziela, 16 grudnia 2012

#186 cotygodniowa zeszytówka #33

themanhattanprojects01

The Manhattan Projects #1, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Komiks ten to historia projektu armii USA pracującego nad skonstruowaniem pierwszej na świecie bomby atomowej. Lecz nie jest dokument i wierne odwzorowanie faktów, a dowolna interpretacja bazująca na podstawie kilku faktów. Dzięki temu  czytelnik poznaje opowieść Oppenheimera w chwili dołączenia do projektu oraz jego przeszłość i dwóch jego braci. Podchodząc do tego komiksu nie spodziewałem się niczego od niego, a otrzymałem ciekawą i zaskakującą rozrywkę. Podoba mi się mieszanie faktów z szalonymi pomysłami dzięki czemu czytelnik ma okazję być świadkiem ataku japońskich robotów kamikaze kierowanych telepatycznie przez buddyjskich mnichów na ośrodek badawczy amerykanów. Jest również Einstein uwięziony za pancernymi drzwiami, którego raczej wszyscy się boją, gdyż posiada jakiś mroczny sekret. Jest oczywiście wystrzałowe zakończenie, które tym razem nawet trochę mnie zaskoczyło. No i rysunki Pittary, który bardzo kojarzy mi się z taką uboższą i mniej szczegółową wersją Geofa Darrowa i nie jest to w żadnym wypadku wada. Jest to dobra historia i z pewnością będę ją śledził dalej.


Animal Man-Zone-000Animal Man #15, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Przykro mi to przyznać, ale znowu zawiodłem się tym komiksem. Animal Man wraz ze swoją świtą zostają zaatakowani przez Grodda, wielkiego goryla i jego wojsko. Myślałem, że gorzej być nie może, ale scenarzysta bardzo szybko wyprowadził mnie z błędu. Na ratunek naszym bohaterom przybywa nie kto inny jak potwór Frankensteina. Wszytko to jakieś takie miałkie jest. Po krótkiej i nudnej walce, wszyscy razem postanawiają wyruszyć do Metropolis, aby stoczyć pojedynek z Arcanem oraz wyswobodzić legendarnego i tajemniczego więźnia przez niego przetrzymywanego. Jest w między czasie jeszcze przerywnik o małej Maxin za czasów świata jeszcze nie opanowanego prze The Rot, ale tak naprawdę nic on nie wnosi. Odrobinę podoba mi się wątek tajemniczego więźnia. Przez pół komiksu wszelkie wzmianki o nim sugerują, że może to być tylko jedna bardzo potężna postać, a na samym końcu niespodzianka i znajdują kogoś innego, ale równie potężnego i ciekawszego moim zdaniem. Jednak po mimo tego i tak przykro jest patrzeć jak z numeru na numer ta seria robi się coraz bardziej kiepska i żałosna.


Swamp Thing-Zone-000Swamp Thing #15, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Marco Rudy

Alec Holland kontynuuje w towarzystwie Bostona wyprawę do Gotham City. Jednak nie może być za łatwo i na ich drodze staje William Arcane w towarzystwie swoich olbrzymich morskich potworów. Walka nie była łatwa, ale dzięki poświęceniu Dead Mana, udaje się naszemu bohaterowi dotrzeć do celu. Na miejscu znajduje jaskinię Batmana, wraz z gospodarze. Jednak całego miasta stara się pilnować już ktoś inny. W między czasie kontynuowana jest opowieść Abigail, która jeszcze przed opanowaniem całego świata przez The Rot, została uwięziona przez swojego szalonego wuja Antona. Dzięki temu czytelnik znowu dowiaduje się czegoś nowego na temat ich dziwnej relacji oraz przybliżamy się do poznania historii jak umarła Abby. W sumie to jakoś lepiej mi się to czytało niż Animal Mana, ale muszę przyznać, że i tak nie jest to nic specjalnego. Takie zwykłe masowe czytadło na piętnaście minut i nic więcej. Całość przewidywalna, z szokującym zakończeniem jak zawsze. Niby jest akcja, rozwijanie wątków, zakończenie, które ma zachęcać do sięgnięcia po następny numer, a tak naprawdę sam nie wiem dlaczego sięgnę po następny numer. Chyba nadal się łudzę, że jeszcze coś dobrego może z tego wyjść.

niedziela, 11 listopada 2012

#180 cotygodniowa zeszytówka #28

Animal Man #14, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Z żalem muszę przyznać, dość słaby jest ten numer. Z jednej strony opowiada dalsze losy Animal Mana po tym jak powrócił  z wnętrza The Rotworld. Aktualnie przebywa on w The Red Kingdom, gdzie wraz z kilkoma innymi ocalałymi superbohaterami zastanawia się nad dalszym działaniem. Wszystko to do czasu, gdy zostali  zaatakowani przez olbrzymią armię zgnilizny pod dowództwem maga Felixa Fausta. Nie odbiorę tutaj nikomu przyjemności z czytania jeśli powiem, że udało się naszym bohaterom odeprzeć atak. Jednak na samym końcu walki Baker dowiaduje się, że w samym sercu The Rot w zamku Arcanena przetrzymywana jest jego córka. Żeby było zabawniej, wszyscy ocaleni superbohaterowie zgadzają się radośnie, aby wyruszyć w samobójczą misję. Wszystko to kończy się jeszcze spotkaniem z Groddem. Olbrzymim gorylem, aktualnym władcą Central City. Niestety miałem już okazję poznać tą postać podczas jej występu w crossoverze Flashpoint. Był to koszmarnie słaby występ i z tego też powodu jestem lekko przerażony przyszłością tego wątku. Obym się mylił. Z drugiej strony numer ten kontynuuje wątek małej Maxine, która ucieka przed zarażoną resztą rodziny, gdy jej ojciec przebywał na wycieczce w The Rotworld. Wątek trochę ciekawszy, pokazujący problemy małej dziewczynki w ekstremalnej sytuacji. Dodatkowo końcówka tego wątku zapowiada się ciekawie na przyszłość, co jest chyba jedynym pluse tego numeru.


Swamp Thing #14, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Czytam po raz kolejny ST i AM razem i znowu jest to na korzyść zielonego wielkoluda. Tym razem Alec odpiera wielki atak The Rot na ostatni przyczółek zieleni na Ziemi. Przy okazji odkrywa, że jeśli ma blisko siebie The Parliament of Green to jego moce są prawie nieograniczone. W międzyczasie ciągle nawiedza go koszmar w którym spotyka się ze szkieletem Abigail i razem otwierają wielkie wrota z czymś złym. Dodatkowo nasz bohater wyczuwa jakoś wewnętrznie jej obecność na świecie co dodaje mu sił do dalszego działania. Potwór z Bagien ustala wraz z Parlamentem, że zostawi ich pod opieką Ivy, a sam w towarzystwie Bostona wyruszy zgładzić Arcanea raz na zawsze. Po drodze musi tylko udać się do Gotham Cicy, gdzie prawdopodobnie została skonstruowana broń, która może znacznie zwiększyć szanse powodzenia tego planu. Równocześnie jest opowiadana historia Abby, po tym jak przeżyła katastrofę lotniczą. Dostała się do małego górskiego miasteczka gdzieś w Europie, w którym na jej nieszczęście osiadł jej wuj Arcane. Bardzo przyjemny komiks. Z przewidywalną i ograną historią, ale ciekawie napisaną, przez co jest to udana lektura. Dodatkowym plusem jest końcówka z gościnnym występem Aquamana.


Avengers vs X-men Consequences #4, Marvel


scenariusz: Kieron Gillen, rysunki: Mark Brooks

Akcja nabiera dość ostro tempa. Najpierw Cyclopa odwiedza w więzieniu Tony Stark. Wyjaśnia On Summersowi, że podczas przebywania mocy Phoenix na Ziemi miał on za zadanie zbadanie jej. Od tego czasu nie może przestać o niej myśleć i bardzo chciałby w związku z tym przebadać Scotta. Ku wielkiemu zaskoczeniu Cyclop nie ma nic przeciwko i daje się podłączyć pod wszelką możliwą aparaturę badawczą. Następnie jesteśmy świadkami podwodnej eskapady Hope, podczas której spotyka ona Namora! Szkoda trochę, bo strasznie szybko przywrócili tą postać. Jednak dzięki temu mamy okazję być świadkami dość ciekawej wymiany zdań między nimi. Dodatkowo Ororo odnajduje na Syberii Colossusa, który po wydarzenia z A vs Xpragnie zostać w samotności z własnymi myślami i unika jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym. Po tym wydarzeniu pojawia się Magneto i wyjawia Ororo, że co prawda jeszcze niedawno walczyli razem  przeciw wspólnemu wrogowi, jednak teraz już tak nie będzie ponieważ, każdy z nas musi dostosować się do obecnej chwili. Na sam koniec numeru jak zawsze pozostawiono najlepsze. Mianowicie pod wpływem pewnych wydarzeń w więzieniu i w konsekwencji tego odwiedzin Summersa przez Wolverina, ten drugi decyduje się na ucieczkę z więzienia.

niedziela, 14 października 2012

#173 cotygodniowa zeszytówka #24

Swamp Thing #13, DC Comics

scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Muszę przyznać, mocno się czułem zagubiony na początku tego zeszytu. Do tego stopnia, że aż musiałem sobie przypomnieć, co było w poprzednich. Po wspólnej wyprawie do Rotworld Swamp  Thinga i Animal Mana ten pierwszy wychodzi na powierzchnię i od razu zostaje zaatakowany przez Poison Ivy oraz raczej spokojnego Deadmana. Po krótkiej, acz rzeczowej rozmowie nasz bohater dowiaduje się, że przebywał w świecie śmierci i zgnilizny przez cały rok. W tym czasie Ziemia upadła, została zmieniona w jedną wielką pustynię. Jedynym żyjącym miejscem, jest siedziba The Parliament of Green. Jakby rajski ogród unoszący się nad planetą i odpierający nieustanne ataki The Rot. Właśnie tam Alec dowiaduje się o wszystkim co działo się podczas jego nieobecności oraz tym, że cały jego pobyt w Rotworld był genialną pułapką zastawioną przez Arcana. Dodatkowo w tym numerze jest również opowiadana historia Abigail, która po zniknięciu jej ukochanego postanowiła udać się do swych rodzinnych stron, Karpat.  Niestety cała wycieczka nie skończyła się dla niej za dobrze. Bardzo jestem ciekaw kolejnych numerów, bo zapowiadają się świetnie. Walka Potwora z Bagien z przemienionymi superbohaterami oraz jego reakcja na wiadomość o losie ukochanej mam nadzieję mnie nie zawiodą.


Animal Man #13, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Nastała era The Red Kingdom w opowieści o Animal Manie i porównując ją z numerem, o którym pisałem powyżej muszę przyznać,  są to takie same historie tylko z innymi bohaterami. Mamy więc Budda Bakera, który powraca z wnętrza Rotworld na zniszczoną Ziemię i również zostaje zaatakowany. Jednak nie przez byle kogo, a Hawkmana w wersji zgniłej. Walka jest nie równa, lecz na szczęście o odpowiedniej chwili zjawia się pomoc w postaci trójki herosów: Beast Boy, Black Orchid oraz Henrego Irons Steela. Od nich to nasz bohater dowiaduje się całej prawdy o tym co stało się po jego oraz Swamp Thinga zniknięciu. Po czym zostaje zabrany do siedziby The Red. Ostatniego miejsca na Ziemi gdzie jeszcze w miarę spokojnie żyją ludzie i zwierzęta. Równocześnie prezentowany jest również drugi wątek o rodzinie Animal Mana po tym jak udał się do wnętrza The Rot. Napiszę tylko tyle, że raczej nie były to długie i miłe przygody. Po mimo tego, że ten zeszyt to w sumie powtórka z rozrywki, czytało mi się go naprawdę dobrze. Ciekawie została zaprezentowana cała walka Ziemi ze zgnilizną, upadek superbohaterów oraz wszechogarniająca klęska i porażka po przegranej wojnie. Mam tylko nadzieję, że następne zeszyty tych dwóch serii będą się bardziej różniły w przyszłości.


Adventure Time #7, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Shannon Wheeler, Zac Gorman  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Shannon Wheeler, Zac Gorman

Ten numer jest zakręcony jak słoiki na zimę, albo jak podróże w czasie. Najpierw odwiedzamy przyszłość razem z chłopakami, gdzie cała kraina toczy wojnę z zabójczymi robotami. Fin ma posturę kulturysty oraz metalową rękę, a Jake szarmancką bliznę na oku. Dzięki spotkaniu z Queeen Bubblegum (tak czas leci i tytuły się zmieniają) dowiadują się o wszystkim co ich minęło przez te lata piętnaście lat nieobecności, po czym zdają sobie sprawę, że nie są w stanie tego zmienić. Zostają zmuszeni żyć w przyszłości. W tym momencie następuje druga opowieść, w której BMO chce stworzyć wehikuł czasu, a wtedy jeszcze Pricess Bubblegum tłumaczy mu jakie mogą z tego wyniknąć konsekwencje i ile czyha na niego niebezpieczeństw. Przy okazji tłumacząc w zabawny i ciekawy sposób wiele teorii na temat podróży w czasie. Na sam koniec, czytelnik dostaje śmieszną historyjkę o wiele mówiącym tytule Lumpy Space Drama. Jest to zapis bardzo ciężkiego dnia z życia Lumpy Space Princess, kiedy naprawdę nie chciałbym jej spotkać. Zachowuje się jak stereotypowa kobieta i to w dodatku w okresie dojrzewania. Zaprawdę powiadam wam, przerażająca to perspektywa.


Batman The Dark Knight #4, DC Comics


scenariusz: David Finch oraz Paul Jenkins, rysunki: David Finch

Batman to taki stary dobry znajomy, u którego za wiele się nie zmienia. Po, dość dokładnym  przeszukaniu mieszkania Ivy, nasz bohater natrafia na nowy trop, który zapewne przybliży go o jeszcze jeden krok do rozwiązania zagadki produkcji nowego narkotyku. Lecz wnioskując po ostatniej stronie tego zeszytu, nietoperza czeka go jeszcze bardzo ciężki pojedynek z moim ulubionym przeciwnikiem. Dodatkowo jest to numer w którym Brucowi zostają zadana ciekawe pytania natury relacji międzyludzkich, albo bardziej ich braku. Wszystko to jest zabarwione lekką nutą groźby i strachu co tylko dodaje wszystkiemu pikanterii. Jakby tego wszystkiego było mało, to do siedziby Batmana zmierza Biały Króliczek i zapewne nie będzie to zwykła i miła wizyta towarzyska. Kolejny numer zapowiada się niezwykle ciekawie.

sobota, 15 września 2012

#168 cotygodniowa zeszytówka #20

Avengers vs X-men #11, Marvel

scenariusz: Brian Bendis, rysunki: Olivier Coipel

Dość dramatyczny to zeszyt. Jednak wcale to nie dziwi skoro w przyszłym numerze zakończenie tytułowego pojedynku. Zeszyt, w którym dochodzi do pojednania superbohaterów z mutantami we wspólnej walce przeciw Cyclopowi i pannie Frost. Pod dowództwem Xaviera wszyscy udają się do latającego miasta Utopi na ostateczny pojedynek, w którym kilka postaci raczej ginie (chodź wszyscy wiemy jak to z  tym umieraniem jest na prawdę) i dochodzi do złączenia Dark Phenix. Przyznam, że najbardziej w całym zeszycie spodobała mi się scena rozmowy Emmy ze swym ukochanym Cyclopem.  Gdzie pani Frost namawia do zniszczenia Świata Summersa i zbudowania go od nowa. Zdradza mu również iż wie i widzi, jak on cały czas zastanawia się jak to zrobić, aby posiąść jej moce. Co można osiągnąć tylko poprzez śmierć jednego z nich. Dobrze rozegrana scena, którą czyta się świetnie. Dodatkowym atutem jest sam pojedynek przeciwko Cyclopowi, który w sumie opiera się na rozmowie jego z Profesorem X, a samej walki tak naprawdę prawie w cale nie ma.


Animal Man #0, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Po numerze #12 serii przyszła pora na #0, ponieważ włodarze DC comics postanowili w rok po wielkich zmianach jakie zapanowały w ich wydawnictwie przedstawić historie powstania swoich postaci. Sam się zastanawiam, który to już raz i po co. Jednak czytanie tego zeszytu jakoś specjalnie nie bolało. Spowodowane było to zapewne moją znikomą wiedzą o początkach tej postaci. Zeszyt otwiera śmierć czarnego Animal Mana z rąk Arcana, co stawia Totemy w dość kłopotliwej sytuacji. Mianowicie wszystkie poprzednie awatary rodziły się do tej roli i tak też były wychowywane. Jednakże od wielu lat nie narodził się żaden nowy. Z tego też powodu Totemy postanawiają w drodze wyjątku stworzyć nowego AM i tak też Buddy Baker przypadkiem otrzymuje swe moce. Czyta się to lekko i dość szybko, co z pewnością jest plusem. Szkoda jednak, że numer ten jak dla mnie jest swoistym zapychaczem, a było można zamiast tego kontynuować dalej opowieść o Rotworld.



Swamp Thing #0, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Kano


Drugi origin jest moim zdaniem znacznie ciekawszy. Cały historia została opowiedziana z punktu widzenia Antona Arcane i rozpoczyna się sceną zabójstwa jednego z Potworów z Bagien gdzieś w Kanadzie w 1897 roku. Następnie akcja przenosi się do czasów obecnych, gdzie nasz narrator przedstawia proces jak dostał się w otoczenie Aleca Hollanda by móc go później zabić. Jednak zamiast śmierci naszego bohatera, otrzymuje on drugie życie w roli awatara zieleni. Całość została ciekawie poprowadzona za pomocą prostego zabiegu przedstawienia całej opowieści z innej perspektywy, dzięki czemu uniknęliśmy nudnej opowieści w stylu od zera do superbohatera. Dodatkowym plusem jest również strona wizualna zeszytu w wykonaniu Kano. Rysownik ten co prawda, jakoś specjalnie się nie wyróżnia stylem, jednak posiada ładną kreskę, dość szczegółową i czytelną dzięki czemu potrafi zilustrować cokolwiek sobie zamarzy.


Super Dinosaur #10, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard


Numer w którym wszystko idzie źle i każdy wpada w tarapaty. Jednak zacznijmy od początku. Najpierw Doktor Dynamo pomagający w ucieczce Maxowi Maximusowi dociera na miejsce wymiany, gdzie ma odzyskać swą małżonkę. Zastanawiam się tylko jak potem zamierza wraz z nią powrócić stamtąd, skoro będą sami w towarzystwie dość sporej grupy wrogów? Następnie Super Dinosaur po szybkim powrocie do bazy i wymianie uszkodzonego sprzętu, wraca z powrotem na pierwszą linię frontu pod wulkanem. Gdy otwiera się portal prowadzący na pole walki, wraz z SD w ostatniej sekundzie przechodzi nim również Erin. Kompletnie nie przygotowana do walki nastolatka, która sprowadza na siebie i SD wielkie tarapaty. Jakby tego wszystkiego było mało w bazie Dynamo The Exile stwierdza, że będzie rozmawiał tylko z Derekiem. Podczas takiej pogawędki okazuje się, że cały czas gdy The Exile był podłączony w swojej zbroi do komputerów bazy, które miały go badać, On sam robił to samo bazie. W skutek czego udaje mu się uwolnić i w dodatku jeszcze pojmać młodego Dynamo jako zakładnika. Trzeba przyznać, świetny zeszyt. Bardzo ciekawie rozwija się cała akcja i pomimo tego, że to seria dla dzieci ani razu fabuła nie była skonstruowana tak prosto, aby dorosły mógł się poczuć zawiedziony. Warto czytać, bo to lekka i przyjemny lektura jednak cały czas na poziomie.


niedziela, 9 września 2012

#166 cotygodniowa zeszytówka #19

Animal Man #12, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire i Scott Snyder, rysunki: Steve Pugh

Dokładnie w #15 odsłonie tego cyklu, przy okazji pisania o Swamp Thingu #11 marudziłem z powodu powiązaniu tej serii z Animmal Man. Co oczywiście wiązało się z potrzebą nadgonienia tej drugiej serii przeze mnie. No i aktualnie dotarłem do numeru w którym to dochodzi do połączenia tych dwóch tytułów w wspólnej historii pod tytułem Rotworld. Myślałem, że będzie to bardzo długi czas, a  zleciało jakoś niezwykle szybko.


Buddy Baker nie ma aktualnie lekkiego życia. Teściowa cały czas wylewa swe żale na niego. Małżonka jest wściekła z powodu stawiania rodziny w ciągłym niebezpieczeństwie i dodatkowo jego syn Cliff jest chory po zranieniu przez potwora z Sickness. Aby jakoś wybrnąć z całej sytuacji nasz bohater wraz z małżonką i małą Maxine udaje się na spotkanie z Potworem z bagien. Następnie Buddy i Alec razem udają  się do samego centrum The Rot, aby tam, raz na zawsze załatwić całą sprawę z Sickness definitywnie. W między czasie Maxine wraz z matką i Socks pozostają na bagnach w towarzystwie Abby. Wtedy też dziewczynka w  odbiciu wody ogląda wizję przedstawiającą ją jako przyszłego awatara zwierząt w totalnie zniszczonym i zmienionym przez The Rot świecie. Co ciekawe jest tam również zabity Flash. Czyżby jakaś zapowiedz nowych wydarzeń w świecie DC? Równocześnie Cliff ucieka z motelu i w dziwnym stanie otumanienia idzie na spotkanie z Rotworld.


Swamp Thing #12, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder i Jeff Lemire, rysunki: Marco Rudy

Kontynuacja przygód naszych awatarów w spólnej wyprawie do The Rot. Po szybkiej potyczce z pierwszymi autochtonami The Rot odkrywają drabinę z kości prowadzącą do wnętrza krainy. Podczas niezwykle długiego schodzenia w dół na ich drodze staje Anton Arcane, który tłumaczy cała zaistniałą sytuację oraz zrywa połączenie Swamp Thinga ze światem zewnętrznym. Tymczasem na bagnach, po tym jak panie odpierają atak Sickness i zostaje zerwane połączenie z The Rot, Abby zyskuje nowe moce i staje się znacznie silniejsza. Wraz z The Socks czują, że właśnie zaczyna się wielka wojna  z The Rot. Ich armia wyjdzie na powierzchnię Ziemi i doprowadzą do jej zagłady. Jednak Abby postanawia nie dopuścić do tego i wyrusza na spotkanie z The Parliament of Decay mające być odpowiedzialne za całe to zło. Jej celem jest nie dopuścić do tego wszystkiego. Ciekawy numer kończący prolog Rotworld i zapowiadający wielkie zmiany w tych dwóch seriach. Dzięki temu co stało się w The Rot z naszymi bohaterami i następstwami tego w naszym świecie, już nie mogę się doczekać następnych numerów.


Thief of Thieves #7, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman i Nick Spencer, rysunki: Shawn Martinbrough

Poprzednie części tej serii snuły misternie ułożoną opowieść napadu, zdrady i problemów rodzinnych. Wszystkie wątki były z sobą połączone postacią głównego bohatera Redmonda, najlepszego z żyjących złodziei. Zeszyt siódmy to bardzo dobry numer, wyjaśniający wszystkie poprzednie i przy okazji łącząc je w bardzo ciekawą, logiczną oraz spójną historię. Nie mam zamiaru wam dokładnie streszczać numeru, bo trzeba go przeczytać samemu, aby osobiście móc delektować się przyjemnością płynącą z czytania tej świetnej opowieści. Jednak powiem, że wyjaśnia się sprawa zdrady Redmonda, normuje si sytuacja w jego rodzinie i zostaje zapowiedziany kolejny wielki napad. Kirkman po raz kolejny pokazał jak wielki ma talent do opowiadania ciekawych historii, które trzymają w napięciu od pierwszej strony, dzięki czemu czytelnicy mają naprawdę wiele powodów do radości.


Batman The Dark Knight #5, DC Comics


scenariusz: David Finch, rysunki: Jason Fabok

No i dotarłem do końca Vol. 1 tej serii, która ukazywała się jeszcze przed dość słabym, ale sporym wydarzeniem w świecie DC Comics pod nazwą Flashpoint . W numerze ostatnim Batman stara się uratować Down najpierw przed zastępami małych, piekielnych potworów, co nie kończy się dla nich za dobrze.  Później sam walczy przeciw demonowi Estriganowi, który został zniewolony przez swą dawną ukochaną Blaze. Po tym jak nietoperz uświadamia mu, że jest przez nią manipulowany, demon zdradza ją i wraz z Waynem wyrusza na ratunek Golden Down. Następuje wtedy dość nierówna walka z jej ojcem opętany manią życia wiecznego, co doprowadza wszystko do dość nietypowego zakończenia jak na mainstreamową opowieść, jaką bez wątpienia jest ta seria. Całość kończy się wprowadzeniem do dalszej sprawy Batmana i małej złodziejki jego tajemnic. Zapowiada się nadal ciekawie, więc na dalsze zeszyty czekam z przyjemnością.

niedziela, 2 września 2012

#165 cotygodniowa zeszytówka #18

Animal Man #10, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Zeszyt kontynuuje dwa główne wątki z poprzedniego numeru. Pierwszy opowiada o podróży Budda Bakera do Królestwa The Red, gdzie musi się spotkać z wielkimi Totemami. Gdy już do nich dociera, prosi ich, by przywrócili mu jego ciało, aby mógł chronić swoją rodzinę przed Sickness. Dodatkowo na powierzchni dzieje się coraz gorzej więc naszemu bohaterowi zaczyna się śpieszyć. Ku jemu wielkiemu zdziwieniu, zostaje poinformowany, że jest to niewykonalne, gdyż aktualnie jest zajęte przez kogoś innego. W wyniku tego powstaje całkiem ciekawy plan stworzenia nowego Animal Mana! W między czasie do pani Baker zgłasza się John Constantine, Zatanna Zatara oraz Madame Xanadu i ta ostatnia opowiada naszej dziarskiej mamie wizję jaka ją nawiedziła ostatnio. Trzeba przyznać był to dość ponury obraz świata w pełni opanowanego przez The Rot i za wszystko ma być odpowiedzialna małżonka naszego głównego bohatera! Muszę przyznać, bardzo podoba mi się ten pomysł, aby w taki sposób rozwinąć tą w sumie drugoplanową postać. Świetne zagranie ze strony scenarzysty.


Animal Man #11, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Alberto Ponticelli


Po dość bolesnym procesie Buddy dostaje nowe ciało wraz z bardziej zwierzęcym charakterem, co skutkuje zmianą jego zachowania na bardziej pierwotne. Po czym udaje się na ratunek swej rodziny. Tymczasem na powierzchni  Sucks opuszcza swoją postać bezbronnego kotka i przybiera postać właściwą dla swojego Totemu. Olbrzymiego, mocno umięśnionego czworonożnego kudłacza. Po czym udaje się na ratunek Cliffowi, który jest w towarzystwie Sickness. Nasz kotek niestety nie ma większych szans w walce z wrogiem, lecz nie ustąpi nawet pod groźbą śmierci. Na szczęście zjawia się pan Baker i załatwia całą sprawę w dość efektowny sposób. Rodzina znowu jest razem lecz szczęśliwego zakończenia nie będzie, gdyż mały Cliff odniósł z wyglądu niewielką ranę lecz bardzo niebezpieczną.  Z tego też powodu mdleje i zapowiada nadejście starego znajomego z opisywanej już tu serii Swamp Thing. Dzięki temu liczę, na bardziej ekscytujące następne numery.


Batman The Dark Knight #4, DC Comics


scenariusz: David Finch, rysunki: Jason Fabok

Po brawurowej ucieczce i uratowaniu Dawn Batman postanawia pokazać odnalezioną przyjaciółkę z dzieciństwa światu. Jednak ku jemu wielkiemu zdziwieniu Ona się na to nie zgadza. W między czasie wyjaśnia dlaczego, a czytelnik ma okazję poznać historię jej życia, nadopiekuńczego ojca i mocy piekielnych. Wszystko to z pewnością zakończy się olbrzymią potyczką. W między czasie demon Estigan podczas pościgu za tajemniczym mordercą bezdomnych natrafia na swą dawną ukochaną Blaze, która proponuje mu, aby znów przyłączył się do niej w zamian proponując zwrot mocy demonowi. Estrigan przystaje na jej propozycję, choć wydaje mi się, że tylko po to aby później ją jakoś wykorzystać luz zdradzić. Równocześnie Gordon dochodzi do dość kulminacyjnego momentu swojej małej wojny z nowym i niezwykle ambitnym policjantem ze swojego posterunku Forbsem. Ciekawie rozwija się również wątek złodziejki batmobilu, gdyż okazuje się, robi to wszystko, aby chronić własną rodzinę. Po skończeniu numeru muszę przyznać, bardzo nie podoba mi się wątek demona Estrigana i jego ukochanej, którzy wyglądają jakby byli z innej bajki. Jednak nie przeszkadza mi to na tyle, aby zniechęcić do śledzenia pozostałych dobrych i ciekawie prowadzonych wątków. Czekam na kolejny numer.


Super Dinosaur #9, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Derek jest w dość kiepskim położeniu. Z jednej strony walczy z The Exile i jego zgrają na wybuchającym właśnie wulkanie. Z drugiej strony tłumaczy się pani Finkle z wysłania robota na swój co roczny egzamin. Na szczęście wszystko szybko zostaje wyjaśnione. Pani nauczycielka jest pod wrażeniem, jak młody chłopak potrafi walczyć i równocześnie podchodzić do testu. Natomiast walkę udaje się wygrać dzięki pomocy generała Caseya i chwilowo występującego po stronie tych dobrych Squidiousa, co kończy się pojmaniem The Exile. Po przewiezieniu go do bazy naszych bohaterów, na reszcie zostaje zdjęty jego hełm i czytelnik w kończu poznaje jego tożsamość. Wszystko to wiąże się z zapowiedzią nadchodzącej wielkiej wojny. Równocześnie poznajemy więcej szczegółów na temat ukrytej bazy Maxa Maximusa prowadzonej przez jego podobiznę Minimusa. Dodatkowo wracając do postaci MM to udaje mu się ucie z niewoli przy pomocy doktora Dynamo. Jestem ciekaw jak dalej potoczy się ten wątek, bo zapowiada się ciekawie.


niedziela, 26 sierpnia 2012

#164 cotygodniowa zeszytówka #17

Animal Man #8, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman i Steve Pugh

Rodzina głównego bohatera zostaje otoczona przez rządną krwi watahę oszalałych zwierząt. Podczas, naprędce wymyślanego planu działania mała Maxine wymyka się z pojazdu i wbiega między zgromadzone zwierzęta. Doprowadza to do dość makabrycznej sytuacji oraz zaprezentowania jej  kolejnej, bardzo ciekawej zdolności. Po wszystkim teściowa Animal Mana wydziera się na niego i wylewa z siebie wszelkie żale z powodu pakowania przez niego swej rodziny w ustawiczne niebezpieczeństwo. Po tym wszystkim nasz bohater postanawia oddalić się od rodziny do czasu aż nie zapewni swej rodzinie bezpieczeństwa. Udaje się więc do  pobliskiego miasteczka, w którym oddziały wojska walczą z opętanymi przez The Red zwierzętami i decyduje się na samotną walkę, z której będzie mu bardzo ciężko wyjść zwycięsko. W tym samym czasie reszta rodziny udaje się w pozornie bezpieczne miejsce, lecz gdzie takie może się znajdować skoro Sickness tak szybko się rozprzestrzenia? Interesujący numer posuwający akcję do przodu i pokazujący w ciekawy sposób przemyślenia i obawy głównego bohatera.


Animal Man #9, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

W wyniku przegranej walki, jaką odbył w poprzednim numerze, Buddy traci swoje ciało. On sam zostaje uwięziony w Bone Orchard gdzie wraz z dość dziwnym przewodnikiem udaje się na spotkanie z Totemami. Dodatkowo musi się śpieszyć, gdyż zdaje sobie sprawę z wielkiego niebezpieczeństwa jakie grozi jego rodzinie. Tymczasem reszta rodzinki ukrywa się w jakimś podrzędnym motelu umiejscowionym w zapomnianym przez wszystko małym miasteczku. Ellen biedna nadal wysłuchuje narzekania swojej matki i dodatkowo jest pouczana przez kota Socksa, który namawia rodzinę do coraz to dziwniejszych rzeczy. Dodatkowo, cała rodzina, nie zdaje sobie sprawy z tego, że w ich kierunku zmierza opanowane przez Sickness ciało ich ojca. Na szczęście, na gościnnym występie zjawia się dość ciekawa postać z deklaracją pomocy dla naszych bohaterów.


Saga #6, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Po dość ciekawym zakończeniu poprzedniego zeszytu zastajemy Prince Robot IV w sytuacji, kiedy powiadamia The Willa o śmierci jego znajomej łowczyni głów. W ramach odpowiedzi królewicz otrzymuje obietnice śmierci z rąk łowcy, ale dopiero wtedy gdy najpierw zabije mu wszystkie bliskie osoby. Zapowiada się ciekawie. Tym czasem  nasza rodzina dociera do Rocketship Forest, gdzie znajdują jeden ze statków. Jednak, aby dostać się do niego muszą najpierw pokazać, że są godni tego i ofiarować coś w zamian. Marko decyduje się poświęcić swój miecz, który znajduje się w jego rodzinie od niepamiętnych czasów przy okazji pięknie to motywując. Po szczęśliwym starcie i wybraniu celu podróży na statku naszych bohaterów zaczyna manifestować się obecność magii, czego następstwem jest pojawienie się nowych osób na pokładzie. Dodatkowo są to osobnicy, którzy wywołali w Marko paniczny lęk i obawę o całą rodzinę. Nie wiem jak scenarzysta tego dokonał, ale po pierwszym kiepskim numerze aktualnie do każdego nowego zeszytu zasiadam z wielką przyjemnością. Mam tylko nadzieję, że nic się nie popsuje bo to aktualnie jedna z lepszych i ciekawszych serii na rynku.


Batman The Dark Knight #3, DC Comics


scenariusz i rysunek: David Finch

Jak wskazuje sama okładka Batman jest w dość poważnych tarapatach. Siedzi przywiązany do wielkiej bomby w towarzystwie Killer Croca i dowiaduje się od Pingwina, że zaraz zginą oboje. Zdradzony Killer Croc umożliwia naszemu bohaterowi ucieczkę i przy okazji nieświadomie pomaga odnaleźć Down. Wszystko to jednak wygląda na jeden wielki spisek. Dodatkowo złodziejka Batmobila odstawia skradziony wóz dokładnie w miejsce ukrycia pani Golden. W między czasie Gordon wdaje się w kłótnię z młodym i bardzo ambitnym Forbesem. Zeszyt zostaje zakończony wprowadzeniem do historii chyba najbardziej znanego przeciwnika nietoperza i to chyba w dodatku w roli wielkiego architekta całej intrygi. Jednak moim zdaniem najlepszy moment zeszytu to występ Demona Etrigana, który staje w szranki z tajemniczym mordercą bezdomnych. Świetna scena, gdy już po wygranej walce Estrigan zajmuje się bezdomnym.


Super Dinosaur #8, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Squidious zostaje pojmany przez nowego superbohatera Battle Shocka, który okazuje się być synem generała Caseya. Pojmany informuje generała  o tym jak został oszukany przez The Exile, który przeją jego bazę, wojsko i planuje połączyć Ziemię z Inner-Earth. W tej sytuacji Casey udaje się do naszej ekipy bohaterów z prośbą o pomoc. Tymczasem w Dynamo Dome mieszkańcy odkrywają, że właśnie dziś jest trzeci wtorek lutego! Jest to dzień kiedy w bazie zjawia się pani Finkle, by egzaminować Dereka z postępów w nauce i wydaje zgodę na jego dalsze działanie w roli bohatera lub wysłać do szkoły. Podoba mi się sposób w jaki Kirkman pokazuje dzieciom, że edukacja i szkoła to ważna rzecz w życiu człowieka. Z powodu przyjazdu pani egzaminatorki cała baza popada w panikę, a dodatkowo pojawienie się generała nie pomaga w opanowaniu całego chaosu. Derek decyduje się pomóc generałowi w walce z The Exile i równocześnie przystąpić do testu za pomocą robota, którego obsługuje zdalnie nasz bohater. Wprowadza to humorystyczny wątek do numeru, kiedy Derek podcas walki z wrogiem odpowiada na pytania egzaminatorki i dezorientuje tym przeciwnika. Jak zawsze dobry numer, który bardzo dobrze się czyta. Dodatkowo podoba mi się jego coraz większa rola edukacyjna bardzo umiejętnie wprowadzana przez Kirkmana.

niedziela, 19 sierpnia 2012

#162 cotygodniowa zeszytówka #16

Batman The Dark Knight #2, DC Comics

scenariusz i rysunek: David Finch

Numer rozpoczyna się dokładnie w tym samym momencie, gdzie skończył się poprzedni. Batman w bardzo szybkim czasie wyswobodził się z pułapki zastawionej przez Pingwina i przeszedł do jego przesłuchania w sprawie zaginięcia Dawn Golden. To, moim zdaniem najlepsza i najmocniejsza scena całego zeszytu, w której świetnie widać jakim szaleńcem jest nasz bohater. Pięknie się zatracił w szaleństwie. Całość przerywa niespodziewanie pojawiający się Killer Croc będący w spółce  z Oswaldem. W między czasie jakaś piękna pani podprowadza Waynowi Batmobil, co jest sporym zaskoczeniem. Równocześnie na mieście zaczyna polować tajemnicza postać na żebraków, co sprawia włączenie się do akcji Demona Etrigana. Zeszyt kończy się w momencie, gdy pojmany Batman zostaje poinformowany przez Pingwina, że życie pani Down zależy od naszego bohatera i to bardziej niż mogłoby się wydawać. Jak na dopiero drugi zeszyt, to zostało otwartych sporo wątków i jestem ciekaw jak to wszystko zostanie zakończone.


Super Dinosaur #7, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Wszystko zaczyna się od dużej dawki akcji. Najpierw obserwujemy scenę wyrzucania Squidiousa przez The Exile oraz zostaje przedstawiony jego złowieszczy plan na sprowadzenie dinozaurów z powrotem na Ziemię. Równocześnie w Castle Maximus odbywa się niezwykle ciężka walka pomiędzy niedobitkami armii Maximusa, a systemem obronnym kryjówki. Pojedynek zostaje w dość zaskakujący sposób zakończony, co wprowadza kolejną ciekawą rozbudowę akcji.  Następnie obserwujemy wnętrze Dynamo Dome gdzie Derek wraz z SD odbywają trening w sali szkoleń, po czym udają się na zajęcia w podgrupach. Każdy z inną siostrą pary mechaników, co ładnie obrazuje jak wszyscy już się dobrze zadomowili. W między czasie doktor Dynamo popada w coraz większy szał poszukiwań swojej żony, co zaczyna zauważać już większość osób mieszkających w bazie. Wszystko to posuwa naszego doktora do ostatecznego działania i dość ciekawego zakończenia całego numeru.


Avengers vs X-men #10, Marvel


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Adam Kubert

Kraina K'un Lun. Cyclop przybył do niej by odzyskać Hope co doprowadza do kilku walk między zwaśnionymi frakcjami oraz demolką części krainy. Cała sytuacja zmusza Hope do przejścia ostatniego etapu swojego szkolenia u Lei Kung co przyczynia się  do manifestacji możliwości i siły mocy młodej dziewczyny owładniętej mocą Phoenix. Mam nadzieję, że jeszcze dużo namiesza bo potrafi wiele, co świetnie widać już pod koniec tego numeru. W między czasie  na latającej wyspie Utopia Emma telepatycznie rządzi nad całą rasą mutantów. Narzucając im jedyny i słuszny punk widzenia. Sprzeciwia się temu Magneto, za co szybko zostaje zrugany przez panią Frost. Jednak Erik postanawia walczyć i prosi Xaviera w tym o pomoc. Dodatkowo do K'un Lun powraca reszta oddziału Avengers, która była więziona w Rosyjskich górach.


Animal Man #6, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman i John Poul Leon

Niestety moje przypuszczenia po przeczytaniu poprzedniego numery jak na razie potwierdzają się. Według mnie to ta seria jest tylko dodatkiem dla Potwora z Bagien, a ten numer świetnie potwierdza moją teorię. Jest on klasycznym zapychaczem akcji kompletnie nic nie wnoszący do całej opowieści. Mianowicie Buddy Baker wraz ze swą rodziną jedzie na spotkanie z Hollandem, a w między czasie syn Bakera CLiff ogląda na telefonie film ze swym ojcem w roli głównej. Opowiadający o losach byłego superbohatera Red Thundera starającego poukładać sobie życie. Tyle. Nic więcej nie dzieje się w tym zeszycie. Jak dla mnie równie dobrze mogło by go wcale nie być i nikt by się nie zorientował. Szkoda papieru na takie twory.


Animal Man #7, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman, Steve Pugh oraz Jeff Huet


Po dwóch poprzednich dość słabych numerach i moim narzekaniu, nareszcie coś zaczyna się dziać w tej serii. Nasza rodzinka nadal zmierza ku spotkaniu Swamp Thinga, a w całej okolicy grasują przedziwne zwierzęta atakujące wszystko co spotkają na swej drodze. W pewnym momencie nasza rodzina postanawia się rozdzielić. Buddy wraz z Cliffem udają się do pobliskiego miasteczka po zapasy żywności, a kobiety pozostają w wanie. Wycieczka do miasta, to swoją drogą dobry akcent humorystyczny. Najciekawszym momentem numeru jest jednak nocny sen naszego bohatera. Widzi on w nim przyszłość Ziemi opanowanej przez The Rot oraz dorosłą wersję swej córki Maxine walczącej z potworami. Całkiem ciekawie to wygląda i dodaje klimatu do całej historii. Podoba mi się to widmo porażki i zagłady jaka wisi w tej opowieści. Numer kończy się zapowiedzią wielkiej konfrontacji Aminal Mana i jego rodziny z opętanymi zwierzętami.