Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Moore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tony Moore. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lipca 2013

#236 cotygodniowa zeszytówka #64

JL#17Justice League #17, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis oraz Paul Pelletier

Nadszedł koniec małego crossovera, który miał miejsce na łamach Justice League oraz Aquamana. Całość została utrzymana niezwykle widowiskowo, co zwłaszcza widać w ostatnim numerze głównie zilustrowanym za pomocą wielkich kadrów na dwie strony. Co z kolei znacznie skróciło czas jaki jest potrzebny na lekturę. W numerze dzieje się naprawdę wiele. Zostaje złapana osoba odpowiedzialna za cały konflikt, dochodzi do ostatecznego pojedynku pomiędzy Aquamanem i jego bratem Ormem. Wszystko to kończy się dość dramatycznie i nasz morski bohater zostaje zmuszony do podjęcia roli przed, którą zawsze uciekał. Dodatkowo jako łącznik pomiędzy dwoma światami, morskim i ludzi, musiał dokonać kilka ciężkich decyzji, aby zadowolić obie strony konfliktu podczas osądzania winnych całego zamieszania. Całe wydarzenie pod bardzo wymownym tytułem Throne of Atlantis to kawał dobrego rozrywkowego komiksu, który zapewnia odpowiednią ilość przyjemnej rozrywki. Gdyby tak jeszcze dobrać do całej historii jakiś dobrych rysowników, to mogłaby powstać naprawdę dobra opowieść.


The Manhattan Projects 010The Manhattan Projects #10, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Ryan Browne

Wyobraźcie sobie świat, gdzie to wy jesteście centralną postacią, wokół której cały świat się kręci. Według własnej woli oraz uznania możecie dowolnie go kształtować. Wszędzie wokoło znajdują się wasze zmaterializowane wspomnienia, ludzie których znacie, miejsca dla was ważne. Do tego otaczają was wasze pomysły, idee, plany i marzenia. Cały czas mijacie alternatywne wersje siebie, które w pewnym momencie życia postąpiły inaczej i macie możliwość dzięki temu zaobserwować jak wyglądałoby wtedy wasze życie. Jakby tego było mało, to czerpiecie doświadczenie i wiedzę z wszystkich wersji siebie równocześnie. Wszystko na wyciągnięcie dłoni. Właśnie o tak szalonym miejscu jest ten komiks, ponieważ jego twórcy postanowili zaprosić czytelnika na wycieczkę po umyśle szalonego Oppenheimera. Przyznam, że mi bardzo podobała się ta podróż. Już dawno nie odwiedziłem tak dziwnego, intrygującego i po chwili refleksji również strasznego miejsca. Bardzo chętnie pozostałbym w takim klimacie jeszcze trochę dłużej, a wnioskując z zakończenia to chyba spełni się moje życzenie. Tylko z tą różnicą, że prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej dziwnie, ponieważ główny bohater wyrusza na wojnę z ...


Deadpool 006Deadpool #6, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Szósty numer tej serii to zakończenie wielkiej potyczki z martwymi prezydentami stanów zjednoczonych i jest to dość widowiskowy finał. Jest tutaj chyba wszystko od walk z armią trupów, po walki powietrzne pomiędzy dwupłatowcami a nowoczesnymi myśliwcami i na mechu kończąc. Dzieje się naprawdę sporo, jednak najciekawsze dzieje się dopiero, gdy opada kurz na całym polu walki. Mianowicie ginie jedyna osoba z S.H.I.E.L.D. która była odpowiedzialna za wypłaty naszego bohatera, a aktualni dowódcy nie mają zamiaru uregulować należności dla Deadpoola. Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś więcej, bo sprzeczka z wyrywaniem wąsa bardzo przypadła mi do gustu. Jakby tego było mało Wade otrzymał nowego współlokatora, z którym przez pewien czas będzie musiał dzielić swoje skromne i bardzo ciasne "lokum". Daje to możliwość dla wielu dobrych żartów i chciałbym, aby scenarzyści umiejętnie wykorzystali tą szansę.

poniedziałek, 1 lipca 2013

#233 cotygodniowa zeszytówka #61

The Manhattan Projects 009The Manhattan Projects #9, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Po tym jak w poprzednim numerze wybuchła rebelia w Los Alamos oraz Star City, tym razem wesoła gromada szalonych naukowców oraz wojskowych wymierza sprawiedliwość tym, którzy odważyli się wystąpić przeciw nim. Dzieje się sporo ponieważ każdy z buntowników jest  wysoko postawioną personą odpowiedzialną za rządzenie w tajemnicy światem. Główni bohaterowie dodatkowo rozgrywają z wszystkimi wokoło misterną grę dzięki której zdobędą nieograniczone możliwości badawcze czego sobie tylko zapragną. Aż strach pomyśleć, znając ich dotychczasowe losy, co będą w stanie teraz osiągnąć. Z numeru na numer zauważam, że coraz bardziej wciąga mnie ta szalona opowieść o genialnych i zarazem szalonych naukowcach, czego efektem jest iż coraz bardziej wyczekuję każdego kolejnego numeru. Seria ta jest świetną rozrywką na dobrym poziomie, co w gronie wszystkich czytadeł które na bieżąco śledzę jest wspaniałą rzeczą. Gorąco polecam jeśli ktoś się jeszcze waha i zastanawia czy sięgnąć po ten tytuł.


Deadpool 005Deadpool #5, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Deadpool jest takim komiksem po którym nigdy nie wiem czego się spodziewać.  Tym razem serwuje niczym nie skrępowaną przejażdżkę po przerysowanej przemocy na Ziemi i w kosmosie. Pełno tutaj latających członków ludzi, zwierząt i zombie. Znalazło się również miejsce na magiczne księgi, głowice nuklearne i dobre gagi. Nasz bohater nadal biega za wskrzeszonymi prezydentami i udaje się na rosyjską stację kosmiczną gdzie z finezją morduje stado wściekłych małp i przy okazji pomysłowo zajmuje się Reganem. Na nudę nie można w każdym razie narzekać, a czym dalej tym ciekawiej i tak aż do wstrząsającego zakończenia. W numerze tym jakby twórcy powrócili do poziomu z pierwszego numeru, co bardzo mnie cieszy. Z całego tego miszmaszu przyrządzają przyjemny komiks na chwilę relaksu. Przynajmniej tak mi się wydaje, albo może miałem akurat odpowiedni dzień na historię z tym szaleńcem. W każdym bądź razie znowu dobrze się bawiłem, a to najważniejsze.


Animal Man (2011-) 021Animal Man #21, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Jeff Lemire czerpie chyba przyjemność z dręczenia głównego bohatera i ja osobiście nie mam nic przeciwko, bo dzięki temu otrzymuję dobre komiksy. Animal Man nadal nie może sobie poradzić z utratą syna i pogrąża się w rozpaczy. Dodatkowo za sprawą nominacji do jakiejś nagrody filmowej musi jeszcze się ukrywać i walczyć z własną popularnością, co w czasach portali społecznościowych i aparatów w każdym telefonie nie jest łatwe. Jednak dzięki przypadkowej informacji o tajemniczo znikających zwierzętach  w mieście, nasz bohater powraca na ulice i jak zawsze nic dobrego z tego nie wychodzi. Równocześnie jego córka coraz częściej odwiedza The Red dzięki czemu coraz sprawniej posługuje się swoimi umiejętnościami. Ciekawie został również pokazany w tym numerze pseudo Twitter jako narzędzie za pomocą którego ludzie są w stanie na bieżąco śledzić  w życiu realnym swojego idola, przez co skutecznie mu utrudniają życie oraz pracę, a przy okazji siebie stawiając w niebezpiecznej sytuacji. Kolejny dobry i ciekawy numer dobrze utrzymany w klimatach grozy.


ps. Jest to pierwsza zeszytówka, która została opublikowana z opóźnieniem w poniedziałek pomimo tego, że została napisana ponad tydzień temu. Brak internetu potrafi być uciążliwy.

niedziela, 16 czerwca 2013

#230 cotygodniowa zeszytówka #59

JL15Justice League #15, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Dziś z powodu decyzji wielkich włodarzy z DC aby podzielić najnowsze wydarzenie Throne of Atlantis z Aquamana pomiędzy dwa tytuły, Liga Sprawiedliwych gościnnie zagościła na moim blogu. Wszystko jak zwykle rozpoczyna się od efektownych scen z wielką powodzią Metropolis na czele oraz nieudanych testach wojskowych nowych pocisków, gdzieś na oceanie. Równocześnie Aquaman prosi o pomoc swoich kolegów z JL, ponieważ coś dziwnego dzieje się z rybami i zapowiada to nadchodzące nowe niebezpieczeństwo. Jak bardzo głupio nie brzmiałoby to co napisałem powyżej trzeba przyznać, czyta się całkiem przyjemnie i nawet tworzy pozory w miarę logicznej całość. Dodatkowo, jak to bywa zazwyczaj w takich opowieściach, numer kończy się w spektakularny sposób zapowiadając wiele akcji oraz interesujący wątek rodzinny podwodnych władców w kolejnych numerach. Jednak mi najbardziej w tym numerze przypadł do gustu wątek z Supermanem oraz Wonder Women, podczas którego udają się na wspólną kolację do restauracji. Ciekawe spojrzenie na problem podwójnej tożsamości i jak to jest możliwe, że fajtłapa Clark zdejmie okulary, zrobi loczka, przebierze się w kostium i nikt nie jest w stanie go rozpoznać.


Deadpool 004Deadpool #4, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Jak na razie seria ta średnio przypadła mi do gustu. Po pierwszym numerze przy którym śmiałem się dość często następne już nie dostarczały tak wiele rozrywki. Ten zeszyt to zlepek udanych scen zapewniających całkiem przyjemną rozrywkę. Rozpoczyna się zabawną sceną, w której Wade przebrany za Merlin Monroe śpiewa słynne Happy Birthday dla powstałego z grobu J.F.K. Niezłym pomysłem scenarzystów jest również naśmiewanie się ze sposobu w jaki nasz bohater wraca na pokład samolotu po każdej wykonanej misji. Jest to istny samograj, który niestety pewnie będą eksploatować stanowczo za długo. Jednak najlepsze co jest w tym komiksie to łamanie, wywodzącej się z teatru, zasady czwartej ściany. Wilson co chwilę zachowuje się jakby zapominał, że jest tylko postacią z komiksu i zwraca się bezpośrednio do czytelnika. Dzięki temu powstają najlepsze fragmenty tej opowieści jak np. w tym numerze, kiedy Deadpool zdaje sobie sprawę, że ma do zabicia dziesięciu prezydentów na sześciu stronach! Zaleca na ten czas puścić sobie kawałek Pantery - Five Minutes Alone, a jeśli go nie mamy to jakikolwiek inny z tych które posiadamy. Potem następuje cała masa latających głów, przepoławianych ciał i morze krwi, czyli to co tygryski lubią najbardziej.


TMP 008The Manhattan Projects #8, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

To jest naprawdę godne pochwały jak twórcy tej serii cały czas trzymają opowieść na wysokim poziomie. Dzięki temu po każdy kolejny zeszyt sięgam ze spokojem i przyjemnym uczuciem obietnicy dobrej zabawy, która na mnie czeka. Nie inaczej było i tym razem. Cały numer, co prawda skupia się tym razem głównie na przewrocie władzy w Star City oraz Los Alamos, ale zostało to zaprezentowane bardzo ciekawie. Za samo wydarzenie natomiast odpowiada kilka postaci dotychczas zajmujących raczej drugi plan, co moim zdaniem jest dość zaskakujące i pozwala spojrzeć na te postacie z trochę innego punktu widzenia. Swoją drogą nie spodziewałem się, że jedna z najbardziej szalonych postaci tej serii będzie skłonna do spisku i działania na tak wielką skalę.  Całość jest utrzymana raczej w dużej ilości czerwonej farby, ale równocześnie pełna humoru. Bo jak inaczej, niż śmiechem, można zareagować na widok komunistycznego rosyjskiego robota walczącego przy użyciu młota i sierpa? Znów ubawiłem się przednio przy tej serii i już z niecierpliwością oczekuję kolejnego numeru. Szkoda, że żadne polskie wydawnictwo nie ma w planach wydać tej serii. Chętnie postawiłbym ją na półce w naszym pięknym języku.

niedziela, 26 maja 2013

#224 cotygodniowa zeszytówka #56

Sex #002SEX #2, Image Comics

scenarzysta: Joe Casey, rysunek: Piotr Kowalski

Druga część tej opowieści to leniwa pod względem tempa kontynuacja powrotu, po długiej nieobecności, byłego super bohatera do miasta nad którym kiedyś sprawował opiekę. Jest to dla niego niezwykle smutne wydarzenie, ponieważ w dość dosadny sposób pokazuje, że jego walka była zbędna. Ponieważ podczas jego nieobecności przestępczość powróciła z dwojoną siłą i nawet jego byli współpracownicy przeszli na drugą stronę barykady. Podoba mi się w tej serii jej leniwe tempo, którym wszystko się toczy trochę przypominając mi narrację w japońskim kinie, gdzie jest zawsze czas na długie ujęcia pejzaży, pokazywanie codzienności bohaterów i tym podobnych spraw. W komiksie również wszystkie postacie mają czas na rozmowy, oddechy, chwilę na zastanowienie się i jakoś tak spokojnie dzięki temu scenarzysta pcha wszystko do przodu. Mam tylko lekką obawę w związku z tym, aby nie przesadził z tym spokojem. Wyraźnie widać, że całość jest zaplanowana na długi okres i mam nadzieję doczekać całej historii, a nie zrezygnować z niej przed czasem z powodu zbyt rozciągniętych wątków.


Aquaman -013Aquaman #13, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Nadszedł kres opowieści The Others, która towarzyszyła czytelnikom przez ostatnie sześć numerów. Całkiem udanie większość wątków została zamknięta. Jednak z końcem jednej opowieści pojawiła się  zapowiedź kolejnej historii z olbrzymią tajemnicą, utrzymana w klimacie konspiracji która rozpocznie się już w następnym numerze. Nie bolało mnie rozwiązanie konfliktu z Black Mantą, co przyznam troszkę mnie zaskoczyło, bo przewidywalna jest okropnie. Szkoda, że w poprzednim numerze scenarzysta uśmiercił jedną z postaci i to w dodatku tą, która wydawała się jedną z ciekawszych. Najgorszy moment całego numeru to ckliwe obawy głównego bohatera przed wyjawieniem swej przeszłości ukochanej i jej reakcja na nie. Brakuje tylko amerykańskiej flagi powiewającej w tle, ale na szczęście trwało to chwilę, więc nie jest tak źle. Poza tym jest to nadal całkiem w porządku czytadło sprawiające jakąś dziwną satysfakcję z lektury pomimo tego, że zdajemy sobie sprawę z jej przewidywalności i nie wysokiego poziomu.


Deadpool_3Deadpool #3, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

Deadpool z jednej strony jest typowym superbohaterem posiadającym wyjątkową umiejętność, dzięki której ma możliwość co zeszyt walczyć z kolejnymi tabunami wrogów. Jest szlachetny, walczy o dobro i pokój na ziemi. Z drugiej jednak strony jest łamagą, która cały czas dostaje w pysk od wszelkiej maści popaprańców i dziwolągów, co przysparza mu wiele problemów. Dodatkowo Wade nie jest altruistą i stara się na całej tej walce ze złem wszelakim jakoś przy okazji coś zarobić na spokojną emeryturę. Właśnie te pobudki oraz cała postawa głównego bohatera to najlepsza część tego komiksu. Dzięki temu Deadpool nie jest kolejnym nieciekawym bohaterem, tylko ciekawą postacią z wielkim potencjałem. Tylko co z tego skoro scenarzyści mają problem z wykorzystaniem tego i wymyślają dla niego przygody bez polotu i chyba po najmniejszej linii oporu. Może ja mam za duże oczekiwania po pierwszym numerze, który mnie bardzo ubawił. Jednak aktualnie jeden, może dwa dobre żarty na numer nie ratują całej opowieści, a sama historia zawarta w tym komiksie jest raczej nudna i jej jedynym plusem jest to, że zajmuje nie więcej niż kilkanaście minut.

niedziela, 19 maja 2013

#222 cotygodniowa zeszytówka #55

Deadpool_2Deadpool #2, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

No i niestety już mi się tak bardzo nie podoba ten zeszyt. Po pierwszym numerze, którzy mnie autentycznie ubawił i zapewnił taką niczym nie skrępowaną rozrywkę głównie z dużą zawartością czerwonej farby, ten mnie trochę znudził. Deadpool nadal biega za martwymi prezydentami. Cała sytuacja dość mocno się komplikuje, ale na szczęście Wilsonowi w tym całym chaosie udaje się znaleźć sojusznika. Niby jest wszystko to co podobało mi się w poprzednim numerze, a mimo to bawiłem się średnio. Numer zaczyna się kiepskim seksistowskim żartem, w którym o Wade biją się super bohaterki. Przysłowiowym gwoździem do trumny była natomiast scena w zoo podczas której zmarły Roosevelt zabija każde napotkane przez siebie zwierze. Było mi nie miło oglądać kolejne sceny z martwymi zwierzętami, a scena z odstrzelonym uchem słonia jest paskudna. Jednak z drugiej strony to właśnie w tym momencie znajduje się najlepszy żart numeru, gdy Deadpool kąśliwie ocenia typowe komiksowe odgłosy jakie wydaje jego ciało w chwili kiedy wypadają z niego wewnętrzne organy.


The Manhattan Projects_006The Manhattan Projects #6, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Helmutt Grüttrup jest genialnym naukowcem, który miał skonstruować dla Hitlera rakiety balistyczne dzięki którym Führer miał zwyciężyć wojnę. Helmutt pracował w zespole naukowców pod dowództwem Wernhera von Brauna gdzie każda porażka była twoją osobistą, natomiast sukces był owocem pracy całego zespołu. Był poniżany i traktowany jak niewolnik. Pod koniec wojny jednak los uśmiechnął się do niego, co nasz bohater skrzętnie wykorzystał. W chwili kiedy wydawało mu się, że jest już wolną jednostką wpadł w ręce wojsk armii czerwonej i wszystko zaczęło się od początku. Ciekawa opowieść pokazująca na przykładzie jednostki jakie to życie jest trudne i przewrotne. Nieustanna walka z przeciwnościami losu. Ciągłe unikanie wszelkich ciosów jakie serwuje nam życie, a gdy na chwilę się uspokoi i wydaje się nam, że teraz będzie już dobrze, to jest to tylko zmyłka przed kolejną trudnością która czeka na nas. Dodatkowo bardzo fajnie została przedstawiona rosyjska strona powoli powstającej zimnej wojny. Również wykorzystująca obce technologie lecz wszystko w imię większego celu.


Uncanny Avengers 008-000Uncanny Avengers #8, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Podczas lektury tego numeru czułem się zagubiony i mam wrażenie, że nieznajomość jakiś poprzednich przygód Avengersów lub X-men jest tego przyczyną. Z powodu błędu z przeszłości, który popełnił Thor, nadchodzi Ragnarok, a piewcami jego nadejścia będą bliźniaki Eimin i Uriel. Coraz bardziej widać również rosnące napięcie wewnątrz Avengers, które powstają głównie z powodu starych sekretów między  mutantami. Nawet Kapitan Ameryka, który został zrzucona na teren wroga, zastanawia się czy sojusz pod postacią aktualnego składu Avengers to nie przez przypadek fikcja. Niby główny wątek rozumiem i jakoś daję sobie z nim radę, ale ciągle mam uczucie, że coś mi umyka. Z braku mojej znajomości poprzednich przygód nie mam możliwości w pełni docenić całego przekazu tej opowieści. Trochę odbiera mi to przyjemność z czytania. W dodatku wątek czterech jeźdźców apokalipsy oraz robienie  z tego opowieści, w której miejscem akcji jest cały kosmos dość skutecznie mnie zniechęca do dalszej lektury. Bardzo podobały mi się pierwsze numery, gdzie głównym wrogiem była nienawiść ludzi do mutantów, którą w bardzo ciekawy sposób wykorzystał Red Skull. Natomiast kierunek w jakim zmierza aktualnie ta seria jest dla mnie mało interesujący.


sobota, 4 czerwca 2011

# 117 The Walking Dead Compedium One scen: R. Kirkman, rys: T. Moore i Ch. Adlard

Nie wiem jak to się stało. Może sama wpadła na ten pomysł, albo zasugerowała się moimi pochlebnymi komentarzami podczas oglądania serialu, ale na urodziny od mojej lepszej połowy otrzymałem pierwsze czterdzieści osiem zeszytów tej serii. Sam jakoś miałem w planach zabrać się za ten tytuł, jednak gdy się zdecydowałem na polskim rynku było już kilka wydań zbiorczych i niestety budżet nie pozwalał na jednorazowy zakup wszystkich tomów. Dzięki prezentowi za jednym razem nabyłem osiem tomów i resztę było już łatwo dokupić.





Sama historia opowiada losy kilku osób które walczą o przetrwanie w świecie opanowanym przez zombie. Widzimy ich próby odnalezienia się w nowych warunkach, poszukiwanie jakiegoś schronienia, jedzenia oraz broni. Wielkim plusem całej tej serii są świetnie stworzone postacie. Dokładnie przemyślane, głębokie z wadami i zaletami. Ciekawie się obserwuje jak powstają zależności między nimi. Zostają zawarte pierwsze przyjaźnie, powstają kłótnie i różne spięcia. Zaczyna się walka o przywództwo w grupie i jak każda z postaci na swój sposób radzi sobie z przeciwnościami losu. Cała historia biednie jakby taką parabolą, od czystej akcji do spokojniejszych momentów chwilowego spokoju w życiu głównych bohaterów. Dzięki temu opowieść jest trochę przewidywalna, co nie znaczy że nudna. Równocześnie, Kirkman scenarzysta serii, udowadnia kilka razy, że nie istnieje w tej opowieści coś takiego jak status quo i nie jest dla niego problemem co jakiś czas zabić jednego z głównych bohaterów. Mi osobiście bardzo to odpowiada i równocześnie wprowadza wiele zaskakujących momentów w opowieści. Dodatkowo czytając tę historię widać ewidentnie jak scenarzysta lubi utrudniać życie głównym bohaterom. W tym momencie przyznać muszę, że jest to pierwszy komiks, przy którym miałem momentami dość z powodu okropieństwa jakie spotyka głównych bohaterów. Niestety jak to bywa w takich historiach głównym i największym zagrożeniem są sami ludzie.



Całość została wydana w miękkiej okładce. Trochę szkoda, ale dzięki temu pasuje do kolejnych tomów z polskiego wydania. Wnętrze, czyli ponad tysiąc stron w jednym tomie, zostało sklejone oraz zszyte dzięki czemu po jednym czytaniu wygląda dalej jak nowe. Ogólnie zostało to ładnie wydane w podobnym klimacie jak polskie wydanie od Taurus Media. Dwie rzeczy do których mógłbym się tylko przyczepić to brak okładek poszczególnych zeszytów, lub przynajmniej okładek wydań zbiorczych oraz waga, ale to zrozumiałe. W autobusie raczej nie da się tego czytać, a nawet w domu w niektórych pozycjach jest ciężko.



Od strony graficznej komiks prezentuje realistyczną kreskę, która świetnie się sprawdza jako ilustracja do zdewastowanego świata i scen pełnych akcji. Całość opowieści jest utrzymana w czerni i bieli co wspaniale podkreśla ciężki, depresyjny klimat całego komiksu.



Szczerze przyznam, jak dostałem ten komiks trochę się przeraziłem. Wielgachna cegła w całości po angielsku, a mój angielski nie jest doskonały, wzbudziła we mnie obawy jak się z tym uporam. Na szczęście słownictwo nie okazało się jakieś wyszukane, a w samą opowieść wsiąkłem okropnie. The Walking Dead to wspaniała seria jak najbardziej warta bliższego zainteresowania. Tylko trzeba pamiętać, to opowieść dość ciężka i raczej dla dojrzalszego czytelnika.