Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuseppe Camuncoli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giuseppe Camuncoli. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 listopada 2013

#263 cotygodniowa zeszytówka #80

Saga 015Saga #15, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Czym dłużej śledzę tą opowieść tym bardziej dociera do mnie, że z opowieści SF, jakiś czas temu przerodziła się w historię rodzinną pełną jej trosk codziennych. Co ciekawe wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie sprawia, że sięgam po każdy kolejny numer z coraz większą ochotą. Nie inaczej było i tym razem. Alana wraz ze swym mężem Marko po woli staję przed ważnym problemem. Mianowicie przyszedł czas w ich życiu kiedy muszą zdecydować co począć z sobą dalej. Przecież nie mogą być zbiegami do końca swoich dni, a tym bardziej z dzieckiem. Przecież nie mogą młodej istoty skazać na taki los. Wynikła z tego dość spora awantura, w tej dość pokręconej rodzinie. Jednak to nic w porównaniu z jej zakończeniem. W sumie podwójnym i nadal nie mogę się zdecydować, które z nich było bardziej zabawne. W między czasie został również rozwinięty wątek The Willa, Gwendolyn oraz Slave Girl i ich pobytu na tajemniczej wyspie. Sama tajemnica planety mnie nie zaskoczyła, ale już finał numeru, który jest z tym dość mocno powiązany spowodował u mnie opad szczęki. Szczerze przyznam, jestem pod wrażeniem jak Vaughan umiejętnie bawi się konwencjami i z prostej opowieści o rodzinie, zbiegach i łowcach głów tworzy coś pięknego, ciekawego i wszystko to opowiada w taki przyjemny leniwy sposób. Dokładnie tak jak zawsze lubiłem.


Wolverine and the X-Men 037Wolverine and the X-Men #37, Marvel


scenarzysta: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Mam chyba głęboki kryzys odnośnie komiksów z X w tytule i wszystkimi ich pochodnymi. Siedzę od 20 minut i staram się wymyślić coś pozytywnego o tym zeszycie i nie potrafię. Moim zdaniem to straszna nuda i miałem dość spore problemy aby dotrzeć do końca. Oczywiście jeden skład mutantów z przyszłości ucieka drugiej grupie również z przyszłości, ale pomieszanej również z osobnikami z teraźniejszości. Nie trwa to jednak długo, bo w końcu jedni robią coś przez co zostają zauważeni i odnalezieni. Ich spotkanie, jak zawsze w takich przypadkach kończy się jedną wielką rozwałką, w której już nie wiadomo kto kogo bije i dlaczego. Dla wzbudzenia większego napięcia, wszystko  jak zwykle kończy się niezwykle dramatycznie, aby czytelnik czekał na kolejny numer z drżeniem rąk. Ja za to nie mogę się doczekać kolejnego numeru tylko z jednego powodu. Po jego przeczytaniu na reszcie skończy się mój horror, dobrnę do końca tej żałosnej historii i w końcu będę mógł sobie darować te wszystkie opowieści o mutantach.


Adventure Time 020Adventure Time #20, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty


Wszyscy, którzy regularnie tutaj zaglądają już chyba zdali sobie sprawę z tego, jak wielkim jestem fanem tej serii. Stało się tak głównie za liczne odwołania do popkultury znajdujące się w każdym zeszycie oraz to wspaniałe uczucie niepewności, gdy za każdym razem sięgam po kolejny numer. Nie inaczej jest i tym razem. Główna opowieść opiera się na wątku w którym Finna i Jake'a odwiedza tajemniczy gość i razem przeżywają niesamowitą przygodę. Jednak tym razem cała opowieść została ukazana z perspektywy nowo przybyłej postaci dzięki czemu czytelnik ma wrażenie jakby sam był uczestnikiem całej zabawy. Główni bohaterowie zwracają się do niego w pierwszej osobie, zmuszają do brania czynnego udziału w wydarzeniach. To wszystko zostało bardzo umiejętnie zrealizowane i trzyma się mocno tej konwencji, aż do ciekawego finału. Dodatkowo w pewnym momencie dostajemy do rąk tajemniczą książkę pt. Adventure Tome, w której zostali opisani przyjaciele oraz wrogowie głównych bohaterów, krainy które razem już zwiedzili oraz tajne techniki walki. Całość jest zaprezentowana z humorem i dystansem, dzięki czemu kilka razy się zaśmiałem. Druga opowieść natomiast zawiera pierwszą część dramatycznej historii o tym jak to na przyjęciu Birthday Princess zabrakło lodów. Szybko na ochotnika zgłosił się dzielny wojownik Billy, aby uratować całą sytuację i wyruszył do Grocery Kingdom po brakujące dobro konsumpcyjne. Na swej drodze spotyka wiele niebezpieczeństw na czele z Ham-Pire - przeterminowaną szynką, która powróciła z grobu.

niedziela, 6 października 2013

#254 cotygodniowa zeszytówka #75

Aquaman (2011-) 022Aquaman #22, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Umarł król, pojawiło się dwóch nowych pretendentów na jego miejsce. Jeden czekał na to wiele lat skryty pod lodami Antarktydy. Drugi urodził się na powierzchni, co już samo w sobie jest  bardzo dziwne. Planując podbój podwodnego miasta, wykorzystuje odpowiednią chwilę i staje do walki o tron. Aquaman jest w wielkich tarapatach, a to i tak jeszcze nie wszystko co go czeka. Ten numer zawiera chyba wszystko co powinien mieć klasyczny zeszyt z przygodami superbohatera. Są walki w głębinach oceanu, zdrada, samowolka, atak na Atlantydę. Nawet znalazło się miejsce na wielki double splash w którym główny bohater rzuca wrakiem statku w przeciwnika! W całym tym nawale akcji znalazło się również miejsce dla kilku ciekawie skonstruowanych kadrów. Pod koniec numeru  twórcy umieszczając po kolei obrazy z trzech różnych wątków ciekawie łączą je w jeden główny - upadek pewnego osamotnionego króla.


Wolverine and the X-Men 036Wolverine and the X-Men #36, Marvel


scenariusz: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Jest kilka dobrych momentów, jednak w ogólnym rozrachunku ta historia zaczyna być lekko męcząca. Zeszyt zaczyna się bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru i znowu dochodzi do walki pomiędzy mutantami z trzech linii czasowych dodatkowo podzielonych na dwa obozy X-men z teraźniejszości. Zdaję sobie sprawę jak chaotycznie to brzmi, jednak podczas lektury wszystko jest jasne i klarowne. W trakcie tej walki zaprezentowana została bardzo ciekawa scena telepatycznego pojedynku. Dla osób postronnych i patrzących z zewnątrz to tak naprawdę nic się nie dzieje. Sześć osób stoi naprzeciw siebie, jednak potem czytelnik może zobaczyć jak wygląda to w ich umysłach i wtedy robi się ciekawie. W tle nakłada się na to jeszcze pojedynek wszystkich mutantów co daje obraz trzech pól walki na raz. Chyba pierwszy raz widziałem coś takiego i muszę przyznać, że wyszło interesująco. Jednak pod koniec numeru zaczynają się kolejne podróże w czasie i mam już tego lekko dość.  Robi się z tego swoisty samograj, za pomocą którego scenarzyści chyba będą rozwiązywać coraz głupsze i bardziej kłopotliwe zawirowania fabularne. Wygląda to dla mnie jak pójście na łatwiznę. Po za tym ileż można eksploatować w kółko jeden i ten sam wątek? Numer ma swoje lepsze i słabsze momenty, zapadło kilka ważnych decyzji, posiada ciekawy finał i na pewno sięgnę po kolejny zeszyt, ale po tym storyline pewnie dam sobie spokój z mutantami.


Saga 014Saga #14, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Ciekawie mi się ułożyły te zeszyty w tym tygodniu. W każdym z nich znalazła się jakaś dobrze zaprojektowana scena, którą warto zapamiętać. Tutaj jest to moment kiedy łowca głów rozmawia z Gwendolyn i dodatkowo ma omamy. Vaughan umiejętnie rozpisał w niej dialogi, tak aby wzajemnie się uzupełniały pomimo tego, że nie wszyscy uczestnicy rozmowy rozmawiają ze sobą nawzajem!  Poza tym bez wątpienia można powiedzieć, iż seria ta aktualnie przechodzi okres lekkiego wyciszenia zapewne przed nadchodzącą burzą. The Will wraz z Gwendolyn i Sophie przebywają na jakiejś rajskiej planecie. Łowca głów pod wpływem wizji i zapewne zmęczeniem dotychczasowym życiem postanawia osiąść tam na dłużej.  Równocześnie Marko wraz z rodziną nadal przebywają u pisarza D. Oswald Heista i w sumie tyle. Jednak po raz kolejny nie mogłem się oderwać od lektury. Niby nic się nie dzieje a chwilami czułem niepokój i już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się czy moje domysły są prawdziwe. Mam tak dla przykładu z wizjami The Willa. Jest z nimi coś bardzo nie tak, są niepokojące i ciekawi mnie czy tylko mi się tak wydaje, czy jednak jest to oczywiste dla każdego? Z kolei w rodzinie Marka zawiązują się nowe znajomości, może nawet miłość i to wszystko na tle ciekawych, ale nie ckliwych tragicznych historii wojennych. Cały ten kocioł różnych wątków i bohaterów idealnie się nawzajem uzupełnia tworząc świetną opowieść.