Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brian K. Vaughan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brian K. Vaughan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 lutego 2014

#285 cotygodniowa zeszytówka #92

Saga 018Saga #18, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Mógłbym się tutaj rozpisać o świetnym i trzymającym w napięciu początku tego numeru. O wielkim spotkaniu Marka ze swoją byłą ukochaną. O dziwnym zachowaniu Prince Robota IV oraz całym zamieszaniu jakie wynikło ze spotkania tak wielu postaci w jednej latarni morskiej, gdzieś na krańcu galaktyki. Jednak to wszystko jakoś mi umknęło, a po lekturze tego komiksu pozostałem pod wpływem świetnego klimatu całej tej opowieści oraz rytmu z jakim zostało to opowiedziane. Wszystko to w niezwykle płynny sposób przeszło z bardzo dynamicznego początku w iście sielankowe zakończenie. Spodobało mi się w jak wspaniały sposób Vaugham umiejętnie sterował moim nastrojem. Najpierw serwując mi dreszczyk emocji spowodował, że chciałem prędko obracać kolejne strony aby jak najszybciej poznać dalszą część opowieści. Potem stopniowo i bardzo umiejętnie zwalniał tempo, aby na samym końcu pozostawić mnie w takim przyjemnym błogim stanie. Saga to seria z ciekawą fabułą, świetnymi bohaterami, kompletnym, interesującym światem, ale to chyba właśnie za jej klimat lubię ją najbardziej.


ToT#19Thief of Thieves #19,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond po tym jak dokonał wraz ze swoją ekipą niezwykle trudnego napadu ma jeszcze jedno zadanie do wykonania. Musi uratować Agentkę Cohen z rąk pewnego szalonego Włocha, który właśnie stracił wszystko. To co dzieje się później to w sumie jedna długa porcja dość zaskakujących momentów. Główny bohater popada po raz kolejny w tarapaty, jednak posiada pewną rzecz, która może zaszkodzić bardzo wielu osobą, a jemu pomóc wyjść z tarapatów. Co musi w końcu nastąpić, ponieważ ma jeszcze niewyrównane rachunki z porywaczami jego syna Augustusa.  Cała ta seria to w sumie opowieść o drodze z jednych tarapatów w inne i radzeniu sobie z tym. Jest to zarówno wada jak i zaleta tej serii. Z jednej strony jest ona z tego powodu dość przewidywalna i każdy jeden problem zostaje rozpracowany w kilku numerach, tak w sam raz na wydanie zbiorcze. Z drugiej jednak strony twórcy tej serii są na tyle pomysłowi, że cały czas jestem ciekaw co też nowego znowu wymyślą. Seria nie ma już tej świeżości co na samym początku, jednak nadal jest to pozycja godna uwagi.


Super Dinosaur 021Super Dinosaur #21, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po bagatela prawie pięciu miesiącach nieobecności pojawił się kolejny odcinek przygód rodziny Dynamo. Ojciec Dereka w końcu znalazł sposób na ożywienie swojej małżonki. Jest to możliwe za pomocą specjalnego izotopu, tylko jak zawsze w takich przypadkach, jest on niezwykle rzadki. Po długich poszukiwaniach okazuje się że największe jego zapasy znajdują się kolejnej sekretnej bazie Maxa Maximusa. Gdzie udaje się Derek wraz ze swoim przyjacielem dinozaurem. Na miejscu odkrywają kolejną super broń MM i popadają w spore tarapaty, których dalsza część będzie miała miejsce w kolejnym numerze. Seria ta to taka bardzo lekka rozrywka opowiedziana z przymrużeniem oka. Jest skierowana dla młodszych czytelników więc z góry wiadomo jak wszystko się skończy, ale z drugiej strony w żadnym wypadku nie przeszkadza to w poznawaniu kolejnych przygód. Tutaj nawet sami bohaterowie naśmiewają się z kolejnej sekretnej bazy, ucinają sobie drzemkę podczas misji na terenie wroga. Dlatego cała ta historia zapewnia przyjemną rozrywkę pod warunkiem, że za bardzo jej nie analizujemy.


rachel_rising_4Rachel Rising #4, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem jest coraz bardziej dziwnie co sprawia, że ciągle zastanawiam się do czego to wszystko zmierza. Z jednej strony jest pewne miejsce w lesie. Jeśli kogoś w nim pochowasz to po kilku dniach powstaje z martwych. Jednak nie jako zombie. Dalej mamy tajemniczą kobietę namawiającą do zabójstw. Małą dziewczynkę morderczynię. Węże wchodzące ustami do wnętrza ludzi. Kolejne zmartwychwstanie Rachel. Jednak tym razem były przy tym jej ciotka oraz przyjaciółka. Może to spowoduje, że zostanie choć troszkę wyjaśnione co tak naprawdę się z nią dzieje. Zważając na to, że prawdopodobnie w najbliższej przyszłości pojawią się dwa kolejne przypadki ożywienia zwłok. Wszystko to przekłada się na niezwykle tajemniczą, mroczną i wciągającą opowieść od której bardzo trudno się oderwać. Podczas lektury mam cały czas takie same uczucia jak w czasie oglądania Twin Peaks. Wszystko stwarza wrażenie niezwykle ważnego w drodze do rozwiązania zagadki, ale z drugiej strony niektóre rzeczy są  tak odrealnione i udziwnione, że nikt nie ma pojęcia jak to zinterpretować.


 

 

niedziela, 29 grudnia 2013

#275 cotygodniowa zeszytówka #87

Deadpool v4 012Deadpool #12, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorn

Po tym jak Deadpool stanął o jeden raz za dużo na drodze demonowi Vetisowi, ten w końcu nie wytrzymał i postanowił z tym zrobić porządek. Dlatego numer ten wita czytelnika bardzo ciekawą sceną pojedynku pomiędzy tymi dwoma panami. Jednak, aby nie było to zwyczajne lanie się po pyskach, demon posiadł moc przyjmowania postaci innych osób. Chłopak wie jak prawidłowo wykorzystać taką moc i zmienia się między innymi w Hulka, Magneto, Cyclopa i paru innych znanych ze świata Marvela, co Wade dość komicznie komentuje. Akcja prze do przodu całkiem żwawo i dzięki temu mamy jakieś 1/3 numeru za sobą. Potem jednak wcale nie robi się mniej ciekawie. Wszystko to za sprawą Mephista, który zjawia się, aby zrobić porządek ze swym pomagierem. Następnie proponuje Deadpoolowi transakcję wiązaną, dzięki której nasz bohater pozbędzie się agentki Preston z własnej głowy. Fragment ten sprowadza odrobinę zadumy i trudnych decyzji do opowieści, a wszystko kończy się ciekawym posunięciem ze strony głównego bohatera. Pomimo tego, że nie bawi mnie już ten komiks tak jak na początku, to znowu sprawia mi przyjemność jego lektura. Więc spokojnie i z przyjemnością sięgnę po kolejny numer.


Saga 017Saga #17, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Gdzieś w odległej galaktyce znajduje się latarnia morska, która jest miejscem zamieszkania wielkiego pisarza D. Oswalda Heista. W tym z pozoru zwyczajnym miejscu ukrywa się najbardziej poszukiwana rodzina w całym wszechświecie. Spędzili tutaj w sielankowej atmosferze ostatnich kilka dni lecz teraz się to gwałtownie zmieni. Wszystko to za sprawą Prince Robot IV, któremu przyświeca tylko jeden cel, aby złapać uciekinierów. Scena w której Alana wraz z mężem zastanawiają się jak wybrnąć z trudnej sytuacji jest naprawdę przejmująca. Ciekawie zostały pokazane dylematy jakie mogą targać rodzicami w obliczu realnego zagrożenia dla ich dziecka. Same pomysły na zaradzenie sytuacji są za to lekko przerażające. Jakby tego było mało, na miejscu zjawia się jeszcze Gwendolyn wraz z Lying Catem, którzy mają również pewien interes w odnalezieniu Marka. Im z kolei jesteśmy wdzięczni za dość efektowne zakończenie i coś czuję, że Marko będzie miał spory dylemat do rozwiązania w następnym numerze. Oby nie było na niego trzeba czekać za długo.


Samurai Jack 003Samurai Jack #3, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Jeśli poprzedni numer był w klimacie dzikiego zachodu, gdzie nie obyło się bez pojedynku na środku jedynej ulicy w miasteczku, to tym razem twórcy postanowili osadzić akcję w starożytnej Grecji. Jack trafia do typowego miasta z tamtego okresu, w którym niestety nikt nie zwraca na niego uwagi po mimo jego wielu usilnych prób. Na szczęście pojawia się Gloer Wspaniały, który wita naszego samuraja wyjątkową gościnnością. Historia zawarta w tym numerze jest moim zdaniem najlepsza z dotychczasowych i cieszy tendencja zwyżkowa serii. Najpierw zastanawiałem się jak to się stało, że fabuła dotarła do starożytnej Grecji, ale scenariusz bardzo umiejętnie to wyjaśnia. Spodobał mi się również finał nierównej potyczki pomiędzy Jakiem, a robotami Aku. Byłem przez moment nim zakłopotany. Dodatkowo w końcu odpowiada mi strona wizualna komiksu. Andy Suriano zrezygnował z krzykliwych kolorów, zastępując je stonowaną paletą barw, a w kilku miejscach stworzył  naprawdę ładne, całostronicowe plansze na które patrzyłem z przyjemnością. Seria godna polecenia dla małych i dużych fanów komiksów samuraja Jacka.


The Manhattan Projects 016The Manhattan Projects #16, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Joseph Oppenhaimer kontynuuje swoją krucjatę przeciw wszelkim tajnym projektom swoich byłych towarzyszy, którzy aktualnie przebywają w celi. Joseph przesłuchując ich stara się dowiedzieć jak najwięcej o każdym z projektów, aby móc jak najskuteczniej je uszkodzić. Po woli, dzięki uzyskanym informacją udaje mu się zlokalizować osobę, która wie najwięcej o każdym z projektów i łatwo jest przewidzieć jaki los, prawdopodobnie w następnym numerze, spotka tą postać. Jednak pozostali naukowcy mają dla swojego byłego kolegi jeszcze pewną niespodziankę, której autorami są Einstein oraz Feynman. Bardzo podoba mi się sposób w jaki Hickman wykorzystuje te wszelkie szalone eksperymenty będące nadinterpretacją tych znanych nam z życia. Dzięki temu w sytuacji, która mogłaby się wydawać bez wyjścia i nudną za razem, ciągle jest miejsce na niespodzianki i ciekawe rozwiązania fabularne.


 

niedziela, 15 grudnia 2013

#272 cotygodniowa zeszytówka #85

Aquaman (2011-) 024Aquaman #24, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Podczas lektury tego numeru zdałem sobie sprawę, że przespałem jeden ważny moment tej serii. Mianowicie umknęła mi chwila, w której ta seria z bardzo przeciętnej opowieści zmieniła się w całkiem ciekawy i dobry komiks rozrywkowy. Na jego łamach nadal trwa kontynuacja Death of a King i po wydarzeniach z poprzedniego numeru, aktualnie Arthur znajduje się na Antarktydzie, gdzie poznaje historię Atlantydy i jej władcy. Wszystko czego się dowiedział, jest dość mocno powiązane z życiem głównego bohatera i przy okazji wywraca je do góry nogami. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Jest tutaj miejsce na wielką zdradę, zemstę oraz miłość. Więc takie podstawowe uczucia, które potrafią naprawdę mocno namieszać w życiu każdego z nas. Jednak najbardziej spodobała mi się scena zatapiania Atlantydy. Zostało to zobrazowane za pomocą dwu stronicowego rysunku, podzielonego na nieregularne kadry, na którym widać zatapiane, rozpadające się miasto. Sposób kadrowania trochę przypomina fakturę potłuczonego szkła, przez co całość stwarza wrażenie jakby cała scena również rozpadała się na drobne kawałki.


Swamp-Thing-026-(2014)Swamp Thing #26, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Kurcze tak dobrego tygodnia już dawno nie miałem. Mam ostatnio passę dobrych lektur, a najnowszy numer Potwora z Bagien jest świetnym tego przykładem. Po wydarzeniach z poprzedniego numeru oraz awansie Seedera w hierarchii The Green, Alec Holland otrzymuje dostęp do jego wspomnień i myśli. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję lepiej poznać tą postać, a trzeba przyznać, jest dość ciekawa. Wszystko zaczęło się od normalnego chłopaka pałającego wielkim głodem wiedzy. Po pewnym czasie natrafił na wzmiankę o obrońcach zieleni i ta myśl owładnęła nim doszczętnie. Przez spory kawałek swego życia, był w stanie zrobić wszystko, aby tylko otrzymać kolejną informację na temat awatarów zieleni. Jest to historia olbrzymiego poświęcenia, ale i również ślepego podążania w wyznaczonym celu nie zważając na nic. Seeder z młodego chłopaka z pociągiem do nauki powoli zmienił się w przedziwną istotę zdolną do wszystkiego. Pełną samozaparcia, gotowości do poświęceń, ale też i strachu oraz zagubienia, gdy już udało mu się osiągnąć swój cel. Czułem się trochę głupio gdy Scott Snyder odszedł od tej serii, bo jego run był interesujący. Jednak po przeczytaniu kilku numerów Charlsa Soule jestem spokojny o przyszłość tej serii, ponieważ moim zdaniem cały czas ma tendencję zwyżkową.


Saga 016Saga #16, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Większość tego numeru to sielankowe obrazy życia głównych bohaterów, którzy aktualnie rezydują u sławnego pisarza D. Oswalda Heista. Spędzają całe dnie na czytaniu książek, wspólnych rozmowach i ogólnym siedzeniu w swoim towarzystwie. Gdzieś w tle tego wszystkiego rodzi się nowe uczuci, które z czasem może przerodzić się w ciekawy związek. Równocześnie, w innej części galaktyki mają miejsce bardziej dramatyczne wydarzenia. Co ciekawe, wszystkie one zmierzają do jednego, wspólnego mianownika, którym będzie stara latarnia morska. Od kilku numerów scenarzysta w dość ciekawy sposób przedstawia swoją historię. Opisując kilka wątków na raz, przeplata je co kilka stron mieszając przy okazji ich klimaty. Raz spokojnie i nastrojowo, aby kilka stron dalej pokazać scenę zabójstwa. Błahe problemy rodzinne, a chwilę później trudne kwestie gejów na jednej z planet w galaktyce. Dzięki temu całość posiada dość leniwe tempo, ale równocześnie za każdym razem gdy obracam kolejną stronę mam takie miłe uczucie napięcia. Nigdy nie mam pojęcia co mnie za moment spotka. Chyba jest to dla mnie najważniejsza cecha, za którą dość wysoko cenię sobie tą serię.


 

 

niedziela, 10 listopada 2013

#263 cotygodniowa zeszytówka #80

Saga 015Saga #15, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Czym dłużej śledzę tą opowieść tym bardziej dociera do mnie, że z opowieści SF, jakiś czas temu przerodziła się w historię rodzinną pełną jej trosk codziennych. Co ciekawe wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie sprawia, że sięgam po każdy kolejny numer z coraz większą ochotą. Nie inaczej było i tym razem. Alana wraz ze swym mężem Marko po woli staję przed ważnym problemem. Mianowicie przyszedł czas w ich życiu kiedy muszą zdecydować co począć z sobą dalej. Przecież nie mogą być zbiegami do końca swoich dni, a tym bardziej z dzieckiem. Przecież nie mogą młodej istoty skazać na taki los. Wynikła z tego dość spora awantura, w tej dość pokręconej rodzinie. Jednak to nic w porównaniu z jej zakończeniem. W sumie podwójnym i nadal nie mogę się zdecydować, które z nich było bardziej zabawne. W między czasie został również rozwinięty wątek The Willa, Gwendolyn oraz Slave Girl i ich pobytu na tajemniczej wyspie. Sama tajemnica planety mnie nie zaskoczyła, ale już finał numeru, który jest z tym dość mocno powiązany spowodował u mnie opad szczęki. Szczerze przyznam, jestem pod wrażeniem jak Vaughan umiejętnie bawi się konwencjami i z prostej opowieści o rodzinie, zbiegach i łowcach głów tworzy coś pięknego, ciekawego i wszystko to opowiada w taki przyjemny leniwy sposób. Dokładnie tak jak zawsze lubiłem.


Wolverine and the X-Men 037Wolverine and the X-Men #37, Marvel


scenarzysta: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Mam chyba głęboki kryzys odnośnie komiksów z X w tytule i wszystkimi ich pochodnymi. Siedzę od 20 minut i staram się wymyślić coś pozytywnego o tym zeszycie i nie potrafię. Moim zdaniem to straszna nuda i miałem dość spore problemy aby dotrzeć do końca. Oczywiście jeden skład mutantów z przyszłości ucieka drugiej grupie również z przyszłości, ale pomieszanej również z osobnikami z teraźniejszości. Nie trwa to jednak długo, bo w końcu jedni robią coś przez co zostają zauważeni i odnalezieni. Ich spotkanie, jak zawsze w takich przypadkach kończy się jedną wielką rozwałką, w której już nie wiadomo kto kogo bije i dlaczego. Dla wzbudzenia większego napięcia, wszystko  jak zwykle kończy się niezwykle dramatycznie, aby czytelnik czekał na kolejny numer z drżeniem rąk. Ja za to nie mogę się doczekać kolejnego numeru tylko z jednego powodu. Po jego przeczytaniu na reszcie skończy się mój horror, dobrnę do końca tej żałosnej historii i w końcu będę mógł sobie darować te wszystkie opowieści o mutantach.


Adventure Time 020Adventure Time #20, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty


Wszyscy, którzy regularnie tutaj zaglądają już chyba zdali sobie sprawę z tego, jak wielkim jestem fanem tej serii. Stało się tak głównie za liczne odwołania do popkultury znajdujące się w każdym zeszycie oraz to wspaniałe uczucie niepewności, gdy za każdym razem sięgam po kolejny numer. Nie inaczej jest i tym razem. Główna opowieść opiera się na wątku w którym Finna i Jake'a odwiedza tajemniczy gość i razem przeżywają niesamowitą przygodę. Jednak tym razem cała opowieść została ukazana z perspektywy nowo przybyłej postaci dzięki czemu czytelnik ma wrażenie jakby sam był uczestnikiem całej zabawy. Główni bohaterowie zwracają się do niego w pierwszej osobie, zmuszają do brania czynnego udziału w wydarzeniach. To wszystko zostało bardzo umiejętnie zrealizowane i trzyma się mocno tej konwencji, aż do ciekawego finału. Dodatkowo w pewnym momencie dostajemy do rąk tajemniczą książkę pt. Adventure Tome, w której zostali opisani przyjaciele oraz wrogowie głównych bohaterów, krainy które razem już zwiedzili oraz tajne techniki walki. Całość jest zaprezentowana z humorem i dystansem, dzięki czemu kilka razy się zaśmiałem. Druga opowieść natomiast zawiera pierwszą część dramatycznej historii o tym jak to na przyjęciu Birthday Princess zabrakło lodów. Szybko na ochotnika zgłosił się dzielny wojownik Billy, aby uratować całą sytuację i wyruszył do Grocery Kingdom po brakujące dobro konsumpcyjne. Na swej drodze spotyka wiele niebezpieczeństw na czele z Ham-Pire - przeterminowaną szynką, która powróciła z grobu.

niedziela, 6 października 2013

#254 cotygodniowa zeszytówka #75

Aquaman (2011-) 022Aquaman #22, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Umarł król, pojawiło się dwóch nowych pretendentów na jego miejsce. Jeden czekał na to wiele lat skryty pod lodami Antarktydy. Drugi urodził się na powierzchni, co już samo w sobie jest  bardzo dziwne. Planując podbój podwodnego miasta, wykorzystuje odpowiednią chwilę i staje do walki o tron. Aquaman jest w wielkich tarapatach, a to i tak jeszcze nie wszystko co go czeka. Ten numer zawiera chyba wszystko co powinien mieć klasyczny zeszyt z przygodami superbohatera. Są walki w głębinach oceanu, zdrada, samowolka, atak na Atlantydę. Nawet znalazło się miejsce na wielki double splash w którym główny bohater rzuca wrakiem statku w przeciwnika! W całym tym nawale akcji znalazło się również miejsce dla kilku ciekawie skonstruowanych kadrów. Pod koniec numeru  twórcy umieszczając po kolei obrazy z trzech różnych wątków ciekawie łączą je w jeden główny - upadek pewnego osamotnionego króla.


Wolverine and the X-Men 036Wolverine and the X-Men #36, Marvel


scenariusz: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Jest kilka dobrych momentów, jednak w ogólnym rozrachunku ta historia zaczyna być lekko męcząca. Zeszyt zaczyna się bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru i znowu dochodzi do walki pomiędzy mutantami z trzech linii czasowych dodatkowo podzielonych na dwa obozy X-men z teraźniejszości. Zdaję sobie sprawę jak chaotycznie to brzmi, jednak podczas lektury wszystko jest jasne i klarowne. W trakcie tej walki zaprezentowana została bardzo ciekawa scena telepatycznego pojedynku. Dla osób postronnych i patrzących z zewnątrz to tak naprawdę nic się nie dzieje. Sześć osób stoi naprzeciw siebie, jednak potem czytelnik może zobaczyć jak wygląda to w ich umysłach i wtedy robi się ciekawie. W tle nakłada się na to jeszcze pojedynek wszystkich mutantów co daje obraz trzech pól walki na raz. Chyba pierwszy raz widziałem coś takiego i muszę przyznać, że wyszło interesująco. Jednak pod koniec numeru zaczynają się kolejne podróże w czasie i mam już tego lekko dość.  Robi się z tego swoisty samograj, za pomocą którego scenarzyści chyba będą rozwiązywać coraz głupsze i bardziej kłopotliwe zawirowania fabularne. Wygląda to dla mnie jak pójście na łatwiznę. Po za tym ileż można eksploatować w kółko jeden i ten sam wątek? Numer ma swoje lepsze i słabsze momenty, zapadło kilka ważnych decyzji, posiada ciekawy finał i na pewno sięgnę po kolejny zeszyt, ale po tym storyline pewnie dam sobie spokój z mutantami.


Saga 014Saga #14, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Ciekawie mi się ułożyły te zeszyty w tym tygodniu. W każdym z nich znalazła się jakaś dobrze zaprojektowana scena, którą warto zapamiętać. Tutaj jest to moment kiedy łowca głów rozmawia z Gwendolyn i dodatkowo ma omamy. Vaughan umiejętnie rozpisał w niej dialogi, tak aby wzajemnie się uzupełniały pomimo tego, że nie wszyscy uczestnicy rozmowy rozmawiają ze sobą nawzajem!  Poza tym bez wątpienia można powiedzieć, iż seria ta aktualnie przechodzi okres lekkiego wyciszenia zapewne przed nadchodzącą burzą. The Will wraz z Gwendolyn i Sophie przebywają na jakiejś rajskiej planecie. Łowca głów pod wpływem wizji i zapewne zmęczeniem dotychczasowym życiem postanawia osiąść tam na dłużej.  Równocześnie Marko wraz z rodziną nadal przebywają u pisarza D. Oswald Heista i w sumie tyle. Jednak po raz kolejny nie mogłem się oderwać od lektury. Niby nic się nie dzieje a chwilami czułem niepokój i już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się czy moje domysły są prawdziwe. Mam tak dla przykładu z wizjami The Willa. Jest z nimi coś bardzo nie tak, są niepokojące i ciekawi mnie czy tylko mi się tak wydaje, czy jednak jest to oczywiste dla każdego? Z kolei w rodzinie Marka zawiązują się nowe znajomości, może nawet miłość i to wszystko na tle ciekawych, ale nie ckliwych tragicznych historii wojennych. Cały ten kocioł różnych wątków i bohaterów idealnie się nawzajem uzupełnia tworząc świetną opowieść.


piątek, 23 sierpnia 2013

#243 Y: The Last Man vol.10 – Whys and Wherefores, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

955586-10Dokładnie 29 kwietnia 2012 roku pojawił się na tym blogu pierwszy wpis związany z tą serią. Jednak samą przygodę rozpocząłem z nią znacznie prędzej. Pamiętam chwilę kiedy pierwszy raz dowiedziałem się o planach wydania jej w naszym kraju przez nieistniejące już wydawnictwo Manzoku. Z jaką ekscytacją opowiadałem potem o tym mojej konkubinie. Niestety następną rzecz jaką pamiętam, to permanentne zdenerwowanie z powodu wiecznego przesuwania terminu wydania. Potem niestety okazało się to standardem u tej oficyny i pewnie jednym z jej gwoździ do trumny. Jednak pomimo tych minusów pamiętam również radość i przyjemność jaka mi towarzyszyła podczas pierwszego zetknięcia się z tym komiksem, a zaraz po niej wielka potrzeba poznania całej historii.


Aktualnie jestem już po lekturze 10 wydań zbiorczych zawierających wszystkie 60 numerów i z żalem muszę przyznać, średnio jestem z nich zadowolony. Wszystko dobrze się rozpoczyna i co prawda przez większość czasu trzyma poziom. Jednak za sprawą dwóch ostatnich tomów moja końcowa ocena jest taka a nie inna. Whys and Wherefores opowiada w głównej mierze o tym jak Yorick miota się między dwoma kobietami, które kocha. Jest to zdecydowanie najlepsza część tego tomu. Cała trójka postaci jest niezwykle wiarygodna. Każda z osób przeszła swoje, dojrzała i wydawałoby się, że wie czego chce i potrzebuje w życiu. Jednak prawda jest troszkę inna i finalnie prowadzi do zaskakującego, wzruszającego zakończenia z udziałem Izraelskiego wojska. Szkoda, że w tym momencie nie zakończyła się cała opowieść.


Niestety dalej następuje ostatni numer z akcją umiejscowioną 60 lat w przyszłości w Paryżu, gdzie pewien młodzieniec wyjaśnia kim jest zagadkowa postać z okładki. Dla mnie była to bardziej intrygująca kwestia niż zagadka zagłady prawie wszystkich mężczyzn na niebieskiej planecie. Niestety już sama odpowiedź jest banalna i głupia. Miałem chyba stanowczo za wysoko postawione oczekiwania, bo wyjaśnienie mnie bardzo rozczarowało. Jest tak samo słabe jak odkrycie tajemnicy zarazy o czym pisałem już tutaj. Moim zdaniem Brian K. Vaughan przez osiem tomów świetnie budował napięcie, mnożył wątki, a sama konkluzja jest jakby napisana od niechcenia na kolanie i oparta na jakiejś pseudo teorii. Natomiast w ostatnim tomie została przedstawiona jakaś koszmarna wizja przyszłości, która w dziwny sposób aspiruje do szczęśliwego zakończenia.


Niby cała opowieść dobiegła do końca, wszystkie wątki zostały zamknięte, jednak czuję niesmak. Przez ten ponad rok zżyłem się z głównymi bohaterami. Patrzyłem jak dorastają i zmienia się każdy na swój sposób. Wszystko to wydawało się, prowadzić do ciekawego i mądrego zakończenia. Jednak stało się zupełnie inaczej. Przynajmniej autor nie zaserwował typowego happy endu, za co należy mu się plus. Jednak nie zmienia to faktu, że liczyłem na coś kompletnie innego.


niedziela, 18 sierpnia 2013

#242 cotygodniowa zeszytówka #68

Saga 013Saga #13, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Oj długo było trzeba czekać na kolejny numer tej rodzinnej sagi. Główną osią tego numeru jest pokazanie drogi głównych bohaterów zmierzających na planetę Quietus. Jest ona miejscem zamieszkania sławnego pisarza D. Oswald Heista. Autora bardzo ważnej dla Alany powieści Heist. Finał tej wizyty czytelnicy poznali już w poprzednim numerze, jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie aby pokazać wszystko jeszcze raz. Tym razem z innej perspektywy i od początku. Jednak mi najbardziej przypadł do gustu fragment poświęcony The Willowi, po tym jak rozbił się na jakiejś obcej planecie wraz z Slave-girl oraz Gwendolyn. Mianowicie, podczas nocnego czuwania przy ognisku, odwiedziła go jego martwa ukochana The Stalk. Trudno orzec, czy było to przewidzenie lub jakaś inna zjawa. Najważniejsze jest co powiedziała łowcy głów. Wydaje mi się, że od tego momentu The Will będzie zachowywał się trochę inaczej i może bardziej będzie dbał o własne dobro zamiast ciągle poświęcać się pracy. Jakby na to nie patrzeć jestem bardzo ciekaw jak to się dalej rozwinie.


Swamp Thing (2011-) 022Swamp Thing #22, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Kano

W pewnej małej i zapomnianej przez czas wiosce pojawia się tajemniczy jegomość. Podchodzi do pary staruszków siedzących na ławce i zadaje pytanie: Jeśli miasto miałoby jedno życzenie, co by to było? Staruszek upewnił się, że chodzi o życzenie dla miasta, a nie jego mieszkańców po czym odpowiedział bez chwili wahania: Należałoby odbudować starą destylarnie, w której produkowaliśmy  najlepszą whisky w całej Irlandii. Miejsce gdzie pracowaliśmy i mieliśmy coś z czego byliśmy dumni. Tajemniczy przyjezdny wyjął z kieszeni małe ziarenko, coś do niego powiedział i rzucił na trawę. W ciągu kilku chwil wyrosło w tym miejscu spore drzewo, a zamiast owoców dawał najlepszą whisky na świecie. To co stało się później to czysty chaos, przemoc i samowola. Tak zaczyna się numer, w którym pojawia się Seeder, nowy antagonista zielonego awatara. Cały numer został ciekawie zbudowany na dwóch umiejętnie przeplatających się wątkach. Na pierwszym planie jest raczej spokojna rozmowa potwora z bagien z Constantinem. Natomiast w tle czytelnik śledzi zmiany jakie zachodzą w miasteczku od momentu pojawienia się nowego trunku. Całość raczej pozbawiona jest jakiejś spektakularnej akcji. Jest za to pełna klimatu grozy budowanego raczej na tym czego nie widać, a dzieje się tylko w naszej głowie.


All-New X-Men 015-000All New X-Men #15, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: David Lafuente


Po kilku ostatnich numerach wypełnionych akcją, aktualny jest naturalnym wyciszeniem przed burzą. Całość skupia się na sferze uczuciowej naszej młodej piątki, która obserwując swoje starsze wersje nie radzi sobie do końca z ich wyborami partnerów. Na szczęście jest chwila obecna i w niej wszystko przebiega dokładnie według obowiązujących reguł. Cyclop wraz z Icemanem kradną jeepa Wolverinowi i udają się do pobliskiego miasteczka, aby chwilę pobyć wśród zwykłych ludzi. Przypadkiem trafiają na grupkę dziewczyn zafascynowanych mutantami. Więc całe spotkanie przeradza się w męskie przechwałki w celu zaimponowania paniom. Równocześnie podczas wspólnego treningu Beast i Jean Grey, który nota bene został świetnie rozpisany na postacie i ich umiejętności, przeradza się w piękny romans co sugeruje już okładka. Z tym numerem zmieniła się osoba rysownika i zamiast Stuarta Immonena pojawił się David Lafuente. Na samym początku jego kreska mnie raziła, lecz z każdą kolejną stroną podobała mi się coraz bardziej i po tym numerze uważam, że dobrze pasuje do tej serii. Jego rysunki kojarzą mi się jako wypadowa ze Scottem Pilgrimem i typowym francuskim komiksem środka.

sobota, 22 czerwca 2013

#231 Y: The Last Man vol.9 - Motherland, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra oraz Goran Sudzuka

955621-9Przed ostatni tom wydania zbiorczego z numerem 9 jest w sumie tym na który wszyscy czytelnicy tej serii czekali od samego początku. Po ostatnich wydarzeniach wszyscy nasi bohaterowie aktualnie znajdują się w Chinach, w jakiejś mało ważnej miejscowości. Jednak co niewątpliwie jest istotne, nareszcie zostaje wyjaśniona zagadka tajemniczej zagłady praktycznie całej populacji mężczyzn na Ziemi i w sumie można by poprzestać pisząc o tym tomie.


Osobiście jednak mam dość spory problem z wyjaśnieniem jakie zaprezentował Vaughan. Jego koncepcja średnio do mnie przemawia. Trudno co prawda jest napisać o nim coś więcej, nie psując nikomu przyjemności z lektur jednak nie tego się spodziewałem. W sumie wszystko pasuje do siebie i układa się w sensowną całość jednak pod warunkiem, że przyjmiemy za prawdziwą teorię na której wszystko się opiera. Niestety dla mnie, jest to jakaś bzdura z pogranicza SF starająca się uchodzić za pseudo naukową koncepcję i to mocno psuje mi odbiór całości. Może miałem za duże oczekiwania i spodziewałem się zbyt wiele? Nie wiem. Jednak przyznać trzeba, przynajmniej widać wysiłek jaki włożył we wszystko scenarzysta, aby całość ładnie po domykać i jako całość wygląda to w porządku. Przecież zawsze mógł pójść na łatwiznę i wmówić czytelnikom, że to wszystko był tylko sen którejś z postaci jak często się robi w popkulturze lub wykorzystać jakieś inne równie oklepane przez popkulturę wyjaśnienie.


Jednak jest w tym tomie coś, co sprawia, że warto po niego sięgnąć i mam tutaj na myśli ostatnią opowieść w nim zawartą. Skupia się ona na dwóch artystkach z wędrownej trupy teatralnej znane już czytelnikom z jednego z poprzednich tomów. Zarówno jak wtedy, tak i teraz głównym wątkiem jest  sztuka oraz jej rola w życiu każdego z nas. Wszystko zaczyna się od kłótni, a kończy na wydawaniu komiksu w którym dwie autorki przeinaczają całą opowieść o Yoricku i tym razem giną na Ziemi wszystkie kobiety. Wszystko to prowadzi do całkiem innych wydarzeń i krajobraz po zagładzie wygląda inaczej, niż znamy z przygód ostatniego mężczyzny. Lubię taką autoironię, dystans i zabawę własnym dziełem jak pokazał w tym przypadku sam autor. Dobra opowieść na sam koniec dość ciężkiego tomu.

czwartek, 18 kwietnia 2013

#212 Y: The Last Man vol. 8:Kimono Dragons, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

6140_400x600Kolejny tom przygód ostatniego mężczyzny na Ziemi rozpoczyna powolny etap zamykania wszystkich wątków przed zakończeniem serii. Co mnie cieszy, bo nareszcie poznam odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytanie oraz równocześnie wzbudza lekki niepokój, że scenarzysta nie podoła wysokiemu poziomowi serii i wymyśli na koniec jakieś banalne zakończenie.


Tymczasem nasi bohaterowie nareszcie docierają do Japonii, gdzie doprowadził ich trop porywacza Ampersanda, o którym już od dawna wiadomo, że może być wyjaśnieniem zagadki wyginięcia wszystkich mężczyzn. Fabuła zawarta w tym tomie została podzielone na dwa główne tematy. Jednym z nich jest historia Yoricka, który wraz z agentką 355 stara się odzyskać utraconą małpę. Co nie jest łatwym zadaniem, gdyż aktualnie jest ona pupilkiem szefowej Yakuzy. Wydawać by się mogło, że wątek ten będzie pełen akcji, a tym czasem skupia się na poważnej rozmowie pomiędzy dwójką głównych bohaterów, którzy w końcu zdecydowali się być szczerzy względem siebie. Przyznam, nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Pokazanie tych dwóch postaci od trochę innej strony wyszło autorowi świetnie. Dzięki temu postać agentki okazała się bardziej istotą ludzką, niż robotem do zabijania jakim była przez większość tej serii. Dobrym żartem, ze strony scenarzysty jest umieszczenie rozkapryszonej amerykańskiej gwiazdki muzyki pop w roli szefa Yakuzy, ubawiło mnie to przedni.


Drugi wątek skupia się na postaci dr Mann, która w towarzystwie swojej kochanki postanawia odnaleźć matkę. Pani doktor nie może uwierzyć, że ślad za porywaczem jedynie przez zbieg okoliczności zaprowadził ją do rodzinnego miasta. Czytelnik śledząc wydarzenia towarzyszące poszukiwaniu rodzica ma okazję poznać historię życia jednej z głównych bohaterek serii. Od czasów dzieciństwa aż do jej etycznie wątpliwych eksperymentów medycznych. Najciekawiej w tym wszystkim przedstawia się jej relacja z ojcem, która dość mocno odcisnęła swe piętno na jej całym późniejszym życiu.


Jak zwykle w przypadku tej serii, jest to kolejny dobry tom, który zapewnił mi przyzwoitą rozrywkę. Podoba mi się sposób w jaki Vaughan prowadzi fabułę całej opowieści. W tym tomie są główne dwa wątki, jednak cały czas przeplatają się z kilkoma innymi. Dzięki temu czytelnik się nie nudzić, a przy okazji otrzymuje coraz więcej podpowiedzi prowadzących do finału, który zbliża się wielkimi krokami. Ostatecznie do końca jeszcze tylko dwa tomy.


niedziela, 14 kwietnia 2013

#211 cotygodniowa zeszytówka #50

Saga 012-Saga #12, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Dwunasty numer Sagi jest w całości poświęcony wyprawie Prince Robot IV na planetę Quietus, gdzie zamieszkuje bardzo znany pisarz tego uniwersum D. Oswald Heist. Jest on autorem czytadła Heist pod  wpływem którego była Alana, gdy postanowiła uwolnić Marko z niewoli, a następnie z nim uciec. Samo spotkanie natomiast jest niezwykle interesujące głównie poprzez jego umiejętną konstrukcję. Do pewnego momentu przebiega w miłej i przyjacielskiej atmosferze, jednak to tylko pozory i od samego początku czytelnikowi udziela się uczucie niepokoju. Następnie z powodu drobnego szczegółu cała sytuacja obraca się o 180 stopni i w takim tonie już upływa do interesującego zakończenia. Jedyne co mi przeszkadza w tym numerze to jego kilka początkowych stron. Ilustrują one wspomnienia Prince Robota IV z jakiejś bitwy podczas której odniósł poważną ranę w szyję. W tym też momencie na ekranie jego głowy wyświetla się jakieś porno. Ktoś, robi komuś loda, następnie odbywa się zbiorowy wytrysk trzech osobników na jedną osobę. Nie wiem którego z twórców to był pomysł, ale moim zdaniem jest to olbrzymia porażka. Nic nie wnosi to do fabuły, nie pogłębia psychologii postaci. Zapewne miało to szokować i pokazać jacy to jesteśmy odważni i dojrzali, a tymczasem wzbudziło tylko mój niesmak. Pierwszy mój spory zawód tą serią, bo nie lubię chamstwa i głupoty.


Super Dinosaur 018Super Dinosaur #18, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Niby tyle się wydarzyło ważnych spraw w tym numerze, a jakoś tak mam mieszane uczucia zaraz po jego lekturze. Nasi bohaterowi po części rozwiązali problem zaginionej rodzicielki. Max Maximus znowu jest więźniem rodziny Dynamo. Powstaje nowe potężne zagrożenie, co akurat może być zapowiedzią jakiś zmian na plus w tej serii. Jednak przeczytałem to wszystko jakoś bez większych emocji. W poprzednich numerach, chyba było jednak więcej zabawy formą, inteligentnego naśmiewania się z komiksów o superbohaterach i takiej nieskrępowanej fantazji. Jedynym pozytywnym akcentem tego komiksu jest zachowanie Dereka, który czuje się zagubiony ponieważ nie posiada żadnych wspomnień ze swoją matką. Z tego powodu rzuca się w wir pracy, uczestniczy w każdej możliwej akcji, a czas pomiędzy nimi przeznacza na wymyślanie nowego sprzętu dla siebie i SD. Idzie w ślady własnego ojca, który do niedawna również był pochłonięty pracą do tego stopnia, że nie utrzymywał kontaktów między ludzkich z prawie nikim z bliskich mu osób, o świecie zewnętrznym już nie wspominając.


Uncanny Avengers 006Uncanny Avengers #6, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Numer ten w całości skupia się na dość dobrej intrydze, w którą zostaje wplątany Thor. Wszystko rozpoczyna się w roku 1013 kiedy to nasz bohater stoczy swoją pierwszą walkę z Apocalypse. Nie zakończy się ona niestety po myśli naszego bohatera, co w połączeniu z jego urażoną dumą doprowadza do czegoś strasznego w naszych czasach. O czym będziemy mieli dopiero możliwość się przekonać. Całkiem ciekawie śledzi się losy całej tej intrygi na przestrzeni kilku wieków. Thor miota się pomiędzy urażoną dumą, a posłuszeństwem wobec ojca. Wtedy pojawia się największy intrygant z Asgardu i rozpoczyna swe knucie. Co na samym końcu i tak nie do końca okazuje się prawdą. Podoba mi się obraz głównego bohatera jaki się jawi czytelnikowi podczas lektury tego zeszytu. Thor jest samolubny, zadufanym w sobie młodym bogiem, który poszukuje dla siebie poklasku otaczających go ludzi, a przy okazji nie umie sobie poradzić z własną boskością i obowiązkami temu towarzyszącymi. Bardzo zaskoczył mnie również błąd jaki znalazłem. Mianowicie na stronie trzynastej jeden z jeźdźców apokalipsy w postaci Indianki dosiadającej martwego niedźwiedzia posiada strój prawie w całości zakrywający jej klatkę piersiową. Natomiast dwie strony dalej, gdy jest na zbliżeniu w kadrze posiada już strój ledwie zasłaniający jej biust.

niedziela, 24 marca 2013

#207 cotygodniowa zeszytówka #47

Saga 011Saga #11, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Saga to seria, która sprawia mi zawsze wiele przyjemności. Jakoś specjalnie nie śledzę kiedy pojawi się kolejny numer, jednak zawsze gdy już jest, to zapewnia mi wiele radości i  dobrej rozrywki. Nie inaczej jest i tym razem. Cała wesoła rodzinka głównych bohaterów musi sobie poradzić z olbrzymią kosmiczną istotą, która pojawiła się w poprzednim numerze. Jest trochę dramatycznie. Jednak scenarzysta przedstawia dość ciekawe i zaskakujące rozwiązanie zaistniałej sytuacji. Jednak najlepsza część tego numeru to jej początek oraz koniec. Scena otwierająca, przedstawiająca poczęcie małej Hazel, jest zabawna, ale również co najważniejsze, po prostu ładna. Przyjemnie się patrzy na kochających się jej rodziców, czyta słowa, które do siebie wypowiadają. Są ciekawi, żywi, tacy trójwymiarowi. Nie miałbym problemu z uznaniem ich za prawdziwe osoby. Natomiast zakończenie jest całkowicie odmienne. staje się coś bardzo smutnego, co stawia chwilowo Alanę w dość kłopotliwej sytuacji. Numer ten został ciekawie zrealizowany na zasadzie koła życia. Od narodzin, aż po śmierć, co zostało tutaj świetnie przedstawione. Już nie mogę się doczekać kolejnego numeru.


All-New X-Men 009All New X-Men #9, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen


Proces przystosowywania się grupy mutantów z przeszłości w czasach obecnych nadal trwa. Szkolą się i doskonalą swe umiejętności. Starają się ponownie jakoś dogadać między sobą, co niestety nie jest łatwe. Cyclop, nadal czuje się nieakceptowany i zły na wszystkich. Dodatkowo Jean Grey, która co chwilę zagląda mu do głowy nie polepsza sytuacji. Cała grupa powoli się rozpada i jak na razie nie widzę możliwości na naprawę. W ciekawy sposób do całego zamieszania dokłada swą cegiełkę Angel. Podoba mi się zresztą bardzo sposób w jaki scenarzysta podchodzi do tej postaci. W początkowych zeszytach był raczej tłem, gdzieś tam przewijający się na dalszym planie całej opowieści. Z czasem pojawiał się coraz bardziej, głównie za sprawą jego chęci powrotu do przeszłości. Aktualnie ten wątek jest coraz bardziej eksponowany, co po wydarzeniach z poprzedniego numeru, moim zdaniem ma spory potencjał. Mam nadzieję, że Angel będzie miał jeszcze możliwość dużo namieszać w nadchodzących wydarzeniach. Wydaje się to ciekawym posunięciem, a postać ta ma spory potencjał.


Aquaman10Aquaman #10, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Pora na kolejną porcję przygód najbardziej wyśmiewanej postaci w uniwersum DC i trochę się nie dziwię, bo seria ta, to ciągle średnia rozrywka. Numer dziesiąty wyjaśnia jak powstał konflikt pomiędzy Arthurem, a  Black Mantą, dodatkowo pokazując jakim zadufanym w sobie bufonem był kiedyś główny bohater. Co akurat przypadło mi do gustu. Jakby tego było mało, Mera kontynuuje przesłuchanie doktora Shina, co uzmysławia jej jeszcze bardziej jak mało wie o swoim ukochanym i chyba trochę zmienia sposób w jaki go postrzega. Czarne chmury gromadzą się nad głównych bohaterem już z każdej strony.  Zakończenie numeru natomiast w dość ciekawy sposób zapowiada, że to dopiero początek i problemy czekają na całą drużynę Aquamana. Zapowiada się ciekawie, choć obawiam się, że wyjdzie jak zawsze. Komiks nie jest jakąś straszną katastrofą i fabułę śledzi się nawet w miarę przyjemni. Dodatkowo lektura zajmuje jakieś pięć minut, więc w sumie zawsze można przeczytać. W końcu tak wiele z życia się nie straci.

środa, 27 lutego 2013

#203 Y: The Last Man vol. 7: Paper Dolls, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

paper dolsSiódmy tom przygód Yoricka i jego drużyny, którzy aktualnie znajdują się w Australii. Są zmuszeni pozostać na miejscu na najbliższe 24 godziny, ponieważ łódź podwodna, którą zmierzają do Japonii na ratunek Ampersandowi musi uzupełnić paliwo. Dla Yoricka jest to świetna okazja, aby w towarzystwie agentki 355 udać się na krótkie poszukiwania swej narzeczonej Beth. Pomimo tego, iż postój ich nie trwa zbyt długo to i tak zdążyli się wpakować w całkiem poważne tarapaty.


Tom ten skupia się głównie na dwóch tematach: przypadkowym konflikcie ostatniego mężczyzny z czwartą władzą, czyli prasą oraz historią agentki 355. Pierwszy z nich jest o tyle ciekawy, ponieważ z powodu przypadku i dziennikarki z poczuciem misji z jakiegoś pospolitego szmatławca, nasi bohaterowie mogą się stać zwierzyną łowną dla każdego ocalałego państwa na świecie oraz wszelkich szalonych i spragnionych kobiet. W świecie całkowicie opanowanym przez płeć piękną, praktycznie uniemożliwiłoby to dalszą egzystencję Yorica na w miarę normalnym poziomie, a dodatkowo mogłoby doprowadzić do powstania poważnego konfliktu zbrojnego. Bardzo mi się spodobało, jak główni bohaterowie opanowali całą sytuację i poradzili sobie z nią w  sumie tylko przy pomocy logiki i znajomości ludzkich zachowań.


Drugi wątek natomiast przedstawia życie agentki 355 od jej najmłodszych lat. Jej okres dojrzewania podczas, którego została zwerbowana do tajnej organizacji Culper Ring, gdzie odbyła szkolenie na zawodową zabójczynię. Nauczyła się jak przetrwać w najtrudniejszych warunkach, wyeliminować wroga w każdy możliwy sposób oraz poznała pierwszą miłość. Wszystko to zostało sprawnie i ciekawie opowiedziane za pomocą retrospekcji z jej szkolenia oraz misji. Jednak najważniejsze informacje podając jakby tak ukradkiem i przypadkiem.


Tom ten również posuwa do przodu wątek narzeczonej Yorica Beth, która pod wpływem snu postanowiła wyruszyć na druga półkulę, aby odnaleźć swego ukochanego. Jak to los potrafi skomplikować człowiekowi życie. Sporym cliffhangerem kończy się również historia matki głównego bohatera, którą odwiedza Izraelska koleżanka. Widać współpraca z obcymi państwami nie zawsze wychodzi na dobre. Ciekawie został również przedstawiony wątek kościoła katolickiego po wyginięciu męskiej populacji niebieskiej planety. Co prawda dość krótko, acz treściwie i interesująco. Pokazując bardzo pokrętną logikę tej organizacji, lekko zahaczająca o fanatyzm, która jakby się tak na spokojnie zastanowić mogłaby się nawet ziścić w tak ekstremalnej sytuacji. Jednak najbardziej przypadło mi do gustu dalsze rozwinięcie wątku Ampersanda, które zdradza jakiś większy spisek oraz pozwala wysnuć wniosek, że wszystko co się z nim oraz wokoło niego wydarzyło zostało z góry zaplanowane.


Jak można wywnioskować z akapitów powyżej, czytając kolejny tom nie można się było nudzić. Całość, jak zwykle, pozwala spędzić przyjemnie wolny czas i aż mi wstyd, gdy patrzę jak długo się zbierałem do jego przeczytania. Trzy ostatnie tomy leżą i czekają na swą kolej i mam mocne postanowienie, aby się zabrać za nie jak najszybciej. W końcu seria ta jest już ze mną piąty rok i uważam, że jest to najwyższy czas aby ją skończyć. Przecież tak wiele innych, dobrych tytułów czeka w kolejce.

niedziela, 24 lutego 2013

#202 cotygodniowa zeszytówka #43

Thief of Thieves 012Thief of Thieves #12, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough

Ojciec z synem przystępują do realizacji planu odbicia ukochanej młodszego z nich. Śledząc ich losy podczas przygotowań, ułożyłem sobie w głowie cały przebieg tego zajścia. Wszystko nawet szło tak jak to sobie wyobraziłem, aż do samego końca, w którym Kirkman stawia naszych bohaterów w całkiem zabawnej sytuacji. Jak zwykle scenarzysta wychodzi obronną ręką z całej sytuacji i pokazuje jak powinno się sprawnie i ciekawie pisać scenariusze. Dodatkowym plusem są ciekawie rozpisane relacje między ojcem, a synem. Starszy jest doświadczony życiem złodziej, który już pragnie wycofać się z interesu. Głównie motywowany chęcią uczynienia czegoś dobrego dla swej rodziny. Syn, z kolei, to narwaniec mający już niestety za sobą pierwsze skoki, które raczej można uznać za same porażki. Przez co wpakował siebie w kłopoty oraz zmusił ojca do powrotu w złodziejski fach. Cały czas sprawia mi przyjemność obserwowanie ich wzajemnych relacji. Próby pojednania się, nawiązania jakiegoś wspólnego języka oraz wyrobienia wzajemnego zrozumienia i zaufania. W końcu muszą razem pracować, a z powodu wszelkich różnic jakie ich dzielą nie jest to łatwe. Seria jak najbardziej warta, aby się z nią bliżej zaznajomić. Moim zdaniem jedna z lepszych jakie czytam.


Saga 010Saga #10, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Nie wiem dokładnie jak to się dzieje, ale z każdym numerem ta seria podoba mi się coraz bardziej. Wszystko w niej tak pięknie współgra z sobą. Ciekawa fabuła, która w leniwy i spokojny sposób wszystko pcha do przodu. Jednak z drugiej strony ani na moment nie pozwala się nudzić. Dobrze i ciekawie rozpisane postacie, które są po prostu żywe, pełno wymiarowe. Z różnymi swoimi zaletami, wadami i własnym punktem widzenia na otaczający ich świat. Dodatkowo sam  świat wokół nich jest cudowny. Z ciekawą historią oraz rządzącymi nim zasadami. Ciągle dzieje się w nim coś, co mnie zaskakuje i pokazuje jak świetnie zostało to wszystko przemyślane zanim zostało przelane na papier. Całość została zilustrowana przez Fionę w bardzo interesujący sposób dający, w moim odczuciu, wypadkową pomiędzy cyfrowym malarstwem a szkicami, co idealnie pasuje do całej opowieści. Seria ta wyróżnia się też wspaniałym klimatem, który pomimo tego, że jest ubrany w S-F to również często sięga po stylistykę grozy. Pięknie jest również prezentowana wzajemna miłość pary głównych bohaterów, którzy jak Romeo i Julia, przedstawiciele zwaśnionych ras, kochają się pomimo dzielących ich różnic. W tym komiksie po prostu wszystko bardzo dobrze do siebie pasuje, dając czytelnikowi świetną rozrywkę.


The Manhattan Projects_003The Manhattan Projects #3, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Dość mocno mnie zaskoczył ten numer. Cała fabuła tej serii kręci się wokół Projektu Manhattan, jak zresztą wskazuje sam tytuł i powstania TEJ bomby. Myślałem, że to wątek rozpisany na najbliższe kilkanaście numerów podczas, których czytelnik będzie miał okazję poznać szczegółowo całą zawiłą historię tego projektu poszerzoną dodatkowo o elementy zaczerpnięte z fantastyki naukowej. Tymczasem gwóźdź programu, czyli pocisk, pojawia się już w tym numerze i jakby tego było mało, scenarzysta postanowił go zdetonować. Teraz jestem bardzo ciekaw, czym zaskoczy mnie Hickman w przyszłości. Pozostało mu sporo ciekawych postaci oraz cały przedstawiony świat. Wszystko to daje spore pole do popisu i mam nadzieję, że scenarzysta wykorzysta to w pełni, ponieważ potencjał jest spory. Poza tym ciekawią mnie dalsze losy Oppenheimera i jego kilku dość sprzecznych osobowości, oraz Einsteina i jego tajemniczego monolitu przed, którym wysiaduje niezliczone godziny.

niedziela, 27 stycznia 2013

#197 cotygodniowa zeszytówka #39

Saga-09Saga #9, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Numer w całości skupiający się na łowcy głów The Willu, który wspomina swą ukochaną po jej śmierci. Ma ku temu całkiem dobrą okazję, ponieważ w miejscu jego odosobnienia pojawia się Gwendolyn. Kobieta, ma zmotywować The Willa do wykonania zlecenia, którego się podjął. Równocześnie sama ma  w tym również interes. Ciekawy numer, który przy okazji wyjaśnia kwestię uratowania Slave Girl z planety Sextillion. Bardzo podoba mi się design postaci Gwendolyn. Jej fryzura, kolor skóry oraz samurajski miecz kojarzą mi się z taki postaciami jak Afro Samurai lub Mugen z serii anime Samurai Champloo. Bardzo ładnie prezentuje się jako czarnoskóra kobieta z afro, rogami, kataną i ubraniem w bieli. Do tego jej nieprzeciętna pewność siebie. Taka pani z którą za bardzo nie masz ochoty dyskutować, bo i tak jakoś podskórnie czujesz, że nie masz szans. Drugą gwiazdą numeru jest kot, towarzysz The Willa, który zawsze wie kiedy ktoś kłamie lub mówi prawdę. Odzywa się rzadko, ale zawsze w takim momencie, że trafia w sedno, co świetnie widać podczas pertraktacji pomiędzy łowcą głów a Gwendolyn. Bardzo dobra rozrywka nieustannie na wysokim poziomie z którą warto się zaznajomić jak najszybciej.


Uncanny AvengersUncanny Avengers #3, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday

No i podziało się. Red Scull, po tym jak połączył swój i Xaviera mózg postanowił zawładnąć światem. Na dzień dobry doprowadzając do wielkiego pogromu mutantów przez zwykłych obywateli. Ludzie pod wpływem telepatii Red Skulla potrafią teraz rozpoznawać mutantów i jak to zwykle bywa w takich przypadkach, dochodzi do zamieszek oraz masowych aktów przemocy. Ludzie mordują mutantów. Oczywiście Avengers nie mogą na to pozwolić i stają do nieuczciwej walki. Bardzo podoba mi się w numerze odwołanie do faszyzmu i pogromu jakiejś grupy ludzi. RS ze swą przeszłością świetnie nadaje się do tej roli. Przy pomocy swego pomagiera Honest Johna, który jest żywą propagandą myślę, że mogą osiągnąć wiele. Naprawdę sporo się dzieje, nie sposób się nudzić. Do tego dochodzą kłótnie między Avengersami i problem z ich lojalnością dzięki czemu otrzymujemy ciekawą rozrywkę. Przeszkadzają mi tylko przekomiczne pozy w których ustawiają się nasi bohaterowie podczas walki. Coś pomiędzy scen wyjętych ze starych filmów kung fu, a Power Rangers. Autorzy sami się proszą, aby zrobić z tego jakąś przeróbkę.


MPThe Manhattan Projects #2, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Tym razem mamy możliwość poznać historię jak to Wernher von Braun, niemiecki zbrodniarz wojenny i naukowiec zarazem, został zwerbowany przez doktora Feynmana do projektu Manhattan. Tylko tyle, lub aż tyle, bo szczerze przyznam nic więcej się w tym numerze nie dzieje. Nadal podoba mi się pomieszanie faktów z fikcją. Umieszczanie Einsteina, Oppenheimera z wymyślonymi postaciami, teleportami i istotami z palącymi się głowami. Wracają jeszcze na chwilkę do Alberta, to wypuścili go na chwilkę z celi i okazał się zgorzkniałym starcem, bez serca, którego widok cierpiących mnichów podtrzymujących swoją medytacją działanie portalu kompletnie nic nie obchodzi. Z tego co zawsze czytałem, Albert był raczej pogodnym i miłym człowiekiem, a tu taka zmiana. Po mimo tego, że to dopiero drugi numer i seria się dopiero rozkręca, to już zapewnia te kilkadziesiąt minut dobrej rozrywki.

niedziela, 30 grudnia 2012

#188 cotygodniowa zeszytówka #35

Avengers 002-Zone-000Avengers #2, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Jerome Opeña


Jak dla mnie, jest to najlepiej narysowana seria z wszystkich jakie aktualnie czytam i ten numer tylko to potwierdza. Jest tak wysmakowany wizualnie, że nie potrafię przestać na niego patrzeć. Jeśli chodzi natomiast o fabułę, to jest równie dobrze. Zostaje przedstawiona realizacja planu Kapitana Ameryki oraz Iron Mana, który zakłada stworzenie wielkiego oddziału super bohaterów do walki z coraz większym niebezpieczeństwem. Dzięki temu mamy możliwość zobaczyć jak była rekrutowana masa herosów z Wolverinem, Spider-manem, Shang-Chi, Spider-Woman oraz Captain Marvel na czele. Każdy z różnych powodów oraz pobudek, z czego rekrutacja Logana przypadła mi najbardziej do gustu. Zostało zrobione to z poczuciem humoru, a równocześnie świetnie pasujące do postaci.  Wszyscy oni zostają zgromadzeni, aby mogli wspólnie wyruszyć na największą i najtrudniejszą walkę w swym życiu, która odbędzie się na czerwonej planecie. Równocześnie czytelnik poznaje historię tajemniczej postaci z Marsa, stworzyciela światów oraz najstarszej rasy we wszechświecie Budowniczych.  Jest to opowieść o przemierzaniu całego kosmosu od niepamiętnych czasów w poszukiwaniu zamieszkałych planet, a potem kształtowania oraz rozwoju ich według widzi mi się najeźdźców. Całość czyta się bardzo przyjemnie i pomimo tego, że jest to komiks o super bohaterach, to nie jest to typowa nawalanka pełna akcji. Seria warta, aby się z nią bliżej zapoznać.


Saga 008-Zone-000Saga #8, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Podoba mi się w jaki sposób rozwija się ta seria. Cały czas jest prowadzony główny wątek, co chwilę przerywany jakąś retrospekcją, która w piękny sposób uzupełnia całość. Niby nic nowego, ale w tym przypadku jakoś wszystko razem z z sobą świetnie współgra. Tym razem czytelnik poznaje losy pierwszego spotkania naszej pary bohaterów Marko i Fiony. Jako przedstawiciele dwóch walczących ras, On przebywał w więziennej celi, a Ona była jego strażniczką. Cała ta sytuacja jest streszczona za pomocą ich córki w roli narratorki, której słowa w ciekawy sposób kontrastują z obrazem. W teraźniejszości fabuły natomiast pokazane jest, jak Fiona powoli zaczyna się lubić ze swym teściem oraz dowiadujemy się prawdy o jego chorobie. Tym czasem Marko w raz z matką kontynuują wyprawę w celu odnalezienia opiekunki małej Haze. Ładnie przy tej okazji została przedstawiona scena, w której Marko złości się na swą matkę za oczernianie jego ukochanej. Całość kończy się w centrali łowców głów, gdzie pojawia się nowa postać, domagająca się jak najszybszej realizacji zlecenia na parę głównych bohaterów, za które już zapłaciła. Jest to już ósmy numer serii i cały czas, przynajmniej dla mnie, ma ona tendencję zwyżkową. Nie jest to żadne arcydzieło, ale z pewnością świetna opowieść przy której z wielką przyjemnością spędza się wolny czas i którego się później nie żałuje.


Lotdk003_pg001Legends of The Dark Knight #3, DC Comics


scenariusz: Tom Taylor, rysunki: Nicola Scott

Kolejny numer serii, którą mocno już zaniedbałem i coś z tym trzeba zrobić, choć po tym numerze nie do końca wiem dlaczego. Mianowicie zeszyt ten zawiera historię jak to Batman wraz z Robinem zapobiegają przestępstwu, zamiast kłopotać się z jej skutkami. Fabuła opowiada o pewnym mężczyźnie, który ma ciężko chorą córkę i w dodatku wylali go z pracy. W efekcie czego postanawia obrabować swojego byłego pracodawcę. Jednak przygotowania do skoku i sam plan jest tak kiepski, że nie ma możliwości, aby cokolwiek z rabunku się udało. Na szczęście zjawiają się nasi chłopcy i wszystko załatwiają podczas miłej pogawędki na dachu jakiegoś bloku. Całość czyta się w jakieś pięć minut, lektura należy raczej do bardzo łatwych i niewymagających z oklepaną, przewidywalną fabułą. Niestety,  w porównaniu do poprzednich dwóch numerów, ten wypada najsłabiej.

niedziela, 25 listopada 2012

#182 cotygodniowa zeszytówka #30

All New X-Men #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Cyclop wraz z Magneto, Mistic oraz Emmą werbuje na całej Ziemi nowych mutantów dla swojej szalonej walki o lepsze jutro mutantów. Niestety robią to przy pogwałceniu wszelkich nauk jakie otrzymali od zmarłego profesora Xaviera na co mieszkańcy pozostałości szkoły mutantów nie mogą się zgodzić. W tak trudnych czasach Henry McCoy decyduje się na najbardziej szalony krok w swym życiu i cofa się do przeszłości. Zabiera stamtąd jeszcze młodych Cyclops, Marvel Girl, Iceman, Angela oraz samego siebie, aby pomogli mu pokonać Scotta Summersa z teraźniejszości. W posłowiu do tego numeru, jest napisane, że będzie to najbardziej szalona z wszystkich opowieści o X-Men. Wiele razy już takie deklaracje padały, więc pożyjemy zobaczymy. Jak na razie czyta się to przyjemnie, bardzo ładnie jest narysowane, więc śmiało można sięgnąć po kolejny numer.


Saga #7, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Pora zasiąść i poznać kolejny rozdział tej dobrze napisanej serii. Tym razem wszystko rozpoczyna się od prezentacji najwcześniejszego wspomnienia jakie posiada Marko z dzieciństwa. Dzięki magii swych rodziców został świadkiem wielkiej bitwy. Całe to wydarzenie miało na celu dwie rzeczy. Uzmysłowienie małemu chłopcu jak wielu bohaterów zginęło, aby mógł mieć beztroskie życie i aby nigdy nie zapomniał tych skrzydlatych morderców. Po takim wstępie akcja przenosi się na statek pary głównych bohaterów, na którym niespodziewanie pojawiają się rodzice Marko. Zapada wielka konsternacja, rodzice nie mogą uwierzyć, że ich jedynak związał się z przedstawicielką skrzydlatych, spłodził córkę i o niczym im nie powiedział. Jakby tego było mało matka Marko myśląc, że niania jest jakimś złym duchem, odsyła ją zaklęciem na pobliską planetę. Marko rusza jej na ratunek, a wraz z nim jego matka. Na statku pozostaje Fiona z dzieckiem wraz ze swym nowo poznanym teściem. Nie za dobrze się razem dogadują co prowadzi do ciekawych konsekwencji. Kolejny numer serii, która jest świetną rozrywką. Niedawno wyszło wydanie zbiorcze pierwszych sześciu numerów i jest w takiej cenie, że wstyd nie kupić.


Aquaman #4, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Zeszyt z ostatnią częścią opowieści o tajemniczym rowie na dnie oceanu i jego groźnych mieszkańcach. Szczerze przyznam, to zdanie mogłoby wystarczyć za całe streszczenie i w sumie żaden z was nic by nie stracił z tej opowieści. Ten numer mógłby być przykładem jak nie należy robić komiksów. Główny bohater wraz ze swą piękną (w zamyśle twórców, ale rysownik się nie popisał) małżonką udają się na dno oceanu, ratują uwięzionych tam ludzi i przy okazji zawalają jedyną drogę na powierzchnię. Tym samym skazując tajemnicze istoty na śmierć głodową. Jest to napisane okropnie sztampowo, w sumie nic się nie dzieje przez cały numer. Jest to do bólu przewidywalne i jeszcze w ramach żartu scenarzysta wstawił nieśmieszny suchar. Miałem również problem aby śledzić akcję w morskich głębinach. Dla mnie jest ona bardzo nie czytelnie przedstawiona. Mam tak chyba pierwszy raz w swojej karierze czytania komiksów, bo nie mogę sobie przypomnieć żadnego podobnego przypadku. Jeśli Saga, opisywana powyżej mogłaby być przykładem jak powinno się tworzyć dobre komiksy, to ten numer Aquamana powinien znajdować się po przeciwnej stronie prezentacji.

czwartek, 8 listopada 2012

#179 Y: The Last Man vol. 6: Girl on Girl, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra oraz Goran Sudzuka

Y: The Last Man to świetny komiksowy serial, na którego następne odcinki dobrze się czeka. Osiągnął to dzięki ciekawej i wciągającej fabule, którą scenarzysta cały czas bardzo umiejętnie komplikuje. Każdy tom lekko posuwa opowieść do przodu, przy okazji dodając nowe informację, które w piękny sposób układają się w jedną wielką całość. Dodatkowo wszystko kończy się dokładnie w takim miejscu, które sprawia, że mam ochotę na więcej. Nie inaczej jest i tym razem.


Trójka głównych bohaterów zmierza w kierunku Japonii na pokładzie luksusowego okrętu. Lub tego co z niego pozostało. Udają się do kraju kwitnącej wiśni w celu odzyskania Ampersanda porwanego przez tajemniczego ninja o imieniu Toyota. Od samego początku jednak wyprawa nie układa się. Najpierw Yorick, który podróżował ukryty w kufrze zostaje odkryty przez część załogi co dość mocno wszystko komplikuje. Następnie nasi bohaterowie zostają wplątani w przemyt narkotyków, piratów i małe starcie z Australijską armią. Dodatkiem całego wydania  zbiorczego jest krótka opowieść umieszczona na samym końcu gdzie śledzimy sny Beth Deville, dziewczyny Yoricka. Jest to dość dziwna historia, podczas której skaczemy co chwilę do innego wydarzenia z jej życia przez co czytelnik ma okazję poznać trochę więcej szczegółów z życia zakochanej pary.


Cenię sobie scenarzystę tej serii za to, że po mimo opowiadania historii czysto rozrywkowej, zawsze wplata jakiś poważniejszy temat w fabułę. Tym razem stara się mówić o narkotykach w czasach po wyginięciu połowy populacji ziemskiej. Dla jednych to trucizna, zabijająca porządne kobiety. Dla innych to uśmierzenie bólu i chwila zapomnienia. Dość ciekawie są zaprezentowane te dwa odmienne sposoby myślenia i jak zawsze autor nie podaje jednoznacznej odpowiedzi. Jednak skłania do myślenia i pokazuje świat jako wielowątkowe miejsce, gdzie zawsze wszystko jest dość skomplikowane.


Po raz kolejny świetnie się bawiłem podczas lektury i cieszę się, bo następny tom już na mnie czeka. Mimo tego, że seria ma już ładnych parę lat, nadal jest to dobra rozrywka, czasem dająca lekko do myślenia i która wcale się nie zestarzała. Jak dla mnie jest to bardzo dobra rekomendacja i jeśli ktoś z was jeszcze nie zdążył poznać tej serii lub odkłada ją na później to moim zdaniem jest już najwyższy czas, aby wziąć się za lekturę.


piątek, 21 września 2012

#169 Y: The Last Man – Vol. 5 Ring of Truth scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra

Piąte wydanie zbiorcze zawiera numery #24-31 oryginalnych wydań zeszytowych i zawarte zostały w nim trzy opowieści, w których poznajemy Beth, przeszłość Hero  oraz zostaje wyjaśniona tajemnica dlaczego Yoryck wraz z Ampersandem przeżyli zagładę jako jedyni przedstawiciele mężczyzn na Ziemi.


Pierwsze dwa zeszyty to opowieść Tongues of Flame, w której Yorick próbuje sobie poradzić z  ciążącym mu sumieniem. Boryka się z tym problemem od czasu zabicia kobiety w poprzednim tomie. Jakoś przypadkiem trafia do pobliskiego kościoła gdzie spotyka Beth. Opiekunkę miejsca kultu, w której towarzystwie spędza trochę czasu. Spędzają sporo czasu na rozmowie i cieszeniu się swoim towarzystwem. Dzięki czemu mieli okazję zaspokoić potrzebę bliskości drugiej osoby, co było potrzebne im obojgu. Dodatkowo nasz bohater pomaga nowo poznanej kobiecie obronić budynek przed Amazonkami. Co trzeba powiedzieć ostatni mężczyzna zrobił w brawurowy sposób.


Kolejna opowieść Hero's Journey opowiada historię siostry Yoricka, która jest dość traumatyczna. Widzimy jej relacje z ojcem, wiecznie układającym jej życie i nie akceptującym jej związku z kierowcą karetki. Pierwszą inicjację seksualną, oraz część życia po wybuchu zarazy. Dzięki temu, znacznie łatwiej jest czytelnikowi zrozumieć dlaczego właśnie u tej bohaterki indoktrynacja Amazonek okazała się tak skuteczna. Zostają również przedstawione jej losy po wydarzeniach z Marrisville oraz jej droga do odnalezienia brata.


Ostatnia i zarazem najdłuższa opowieść w tym tomie to Ring of Truth. Nasza czwórka wędrowców nareszcie dociera do Californii. Podczas, gdy pani doktor Allison stara się rozwiązać zagadkę życia dwóch ostatnich samców na Ziemi, zjawiają się byli agenci Culper Ring i wszystko komplikują. Gdy ten problem zostaje jednak rozwiązany i poznajemy tajemnicę odporności samców pojawia się tajemnicza ninja o imieniu Toyota, która ponownie porywa Ampersanda.


Bardzo podoba mi się przemiana głównego bohatera, gdy dowiaduje się dzięki czemu nadal żyje. Najpierw jest zły i  ma spory problem z zaakceptowaniem tego. Jednak po dłuższej chwili jakoś godzi się z zaistniałą sytuacją. Dzięki czemu zmienia się do tego stopnia, że gdy jego towarzysze znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie, to staje w ich obronie. Wie, że nie ma już nic do stracenia i nie musi się niczego bać. Narażając własne życie, pomaga swym towarzyszą.


Trzeba przyznać, jest to kolejny dobry tom tej serii sprawiający, że od razu ma się ochotę na więcej. Szybka akcja, jest przeplatana spokojniejszymi fragmentami świetnie rozbudowującymi wątki poszczególnych postaci. Dzięki temu otrzymujemy bardzo dobrze napisaną i kompletną historię od której naprawdę trudno się oderwać. Tutaj nawet postacie epizodyczne jak Beth, są pełnokrwistymi i ciekawymi bohaterami opowieści.  Dodatkowo wielkim plusem tego komiksu jest równomierne rozłożenie wprowadzania nowych wątków, a rozbudowywania już nam znanych. Dzięki temu zabiegowi, naprawdę trudno oderwać się od tej opowieści i z każdą stroną czytelnik ma ochotę na więcej.

niedziela, 26 sierpnia 2012

#164 cotygodniowa zeszytówka #17

Animal Man #8, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman i Steve Pugh

Rodzina głównego bohatera zostaje otoczona przez rządną krwi watahę oszalałych zwierząt. Podczas, naprędce wymyślanego planu działania mała Maxine wymyka się z pojazdu i wbiega między zgromadzone zwierzęta. Doprowadza to do dość makabrycznej sytuacji oraz zaprezentowania jej  kolejnej, bardzo ciekawej zdolności. Po wszystkim teściowa Animal Mana wydziera się na niego i wylewa z siebie wszelkie żale z powodu pakowania przez niego swej rodziny w ustawiczne niebezpieczeństwo. Po tym wszystkim nasz bohater postanawia oddalić się od rodziny do czasu aż nie zapewni swej rodzinie bezpieczeństwa. Udaje się więc do  pobliskiego miasteczka, w którym oddziały wojska walczą z opętanymi przez The Red zwierzętami i decyduje się na samotną walkę, z której będzie mu bardzo ciężko wyjść zwycięsko. W tym samym czasie reszta rodziny udaje się w pozornie bezpieczne miejsce, lecz gdzie takie może się znajdować skoro Sickness tak szybko się rozprzestrzenia? Interesujący numer posuwający akcję do przodu i pokazujący w ciekawy sposób przemyślenia i obawy głównego bohatera.


Animal Man #9, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

W wyniku przegranej walki, jaką odbył w poprzednim numerze, Buddy traci swoje ciało. On sam zostaje uwięziony w Bone Orchard gdzie wraz z dość dziwnym przewodnikiem udaje się na spotkanie z Totemami. Dodatkowo musi się śpieszyć, gdyż zdaje sobie sprawę z wielkiego niebezpieczeństwa jakie grozi jego rodzinie. Tymczasem reszta rodzinki ukrywa się w jakimś podrzędnym motelu umiejscowionym w zapomnianym przez wszystko małym miasteczku. Ellen biedna nadal wysłuchuje narzekania swojej matki i dodatkowo jest pouczana przez kota Socksa, który namawia rodzinę do coraz to dziwniejszych rzeczy. Dodatkowo, cała rodzina, nie zdaje sobie sprawy z tego, że w ich kierunku zmierza opanowane przez Sickness ciało ich ojca. Na szczęście, na gościnnym występie zjawia się dość ciekawa postać z deklaracją pomocy dla naszych bohaterów.


Saga #6, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Po dość ciekawym zakończeniu poprzedniego zeszytu zastajemy Prince Robot IV w sytuacji, kiedy powiadamia The Willa o śmierci jego znajomej łowczyni głów. W ramach odpowiedzi królewicz otrzymuje obietnice śmierci z rąk łowcy, ale dopiero wtedy gdy najpierw zabije mu wszystkie bliskie osoby. Zapowiada się ciekawie. Tym czasem  nasza rodzina dociera do Rocketship Forest, gdzie znajdują jeden ze statków. Jednak, aby dostać się do niego muszą najpierw pokazać, że są godni tego i ofiarować coś w zamian. Marko decyduje się poświęcić swój miecz, który znajduje się w jego rodzinie od niepamiętnych czasów przy okazji pięknie to motywując. Po szczęśliwym starcie i wybraniu celu podróży na statku naszych bohaterów zaczyna manifestować się obecność magii, czego następstwem jest pojawienie się nowych osób na pokładzie. Dodatkowo są to osobnicy, którzy wywołali w Marko paniczny lęk i obawę o całą rodzinę. Nie wiem jak scenarzysta tego dokonał, ale po pierwszym kiepskim numerze aktualnie do każdego nowego zeszytu zasiadam z wielką przyjemnością. Mam tylko nadzieję, że nic się nie popsuje bo to aktualnie jedna z lepszych i ciekawszych serii na rynku.


Batman The Dark Knight #3, DC Comics


scenariusz i rysunek: David Finch

Jak wskazuje sama okładka Batman jest w dość poważnych tarapatach. Siedzi przywiązany do wielkiej bomby w towarzystwie Killer Croca i dowiaduje się od Pingwina, że zaraz zginą oboje. Zdradzony Killer Croc umożliwia naszemu bohaterowi ucieczkę i przy okazji nieświadomie pomaga odnaleźć Down. Wszystko to jednak wygląda na jeden wielki spisek. Dodatkowo złodziejka Batmobila odstawia skradziony wóz dokładnie w miejsce ukrycia pani Golden. W między czasie Gordon wdaje się w kłótnię z młodym i bardzo ambitnym Forbesem. Zeszyt zostaje zakończony wprowadzeniem do historii chyba najbardziej znanego przeciwnika nietoperza i to chyba w dodatku w roli wielkiego architekta całej intrygi. Jednak moim zdaniem najlepszy moment zeszytu to występ Demona Etrigana, który staje w szranki z tajemniczym mordercą bezdomnych. Świetna scena, gdy już po wygranej walce Estrigan zajmuje się bezdomnym.


Super Dinosaur #8, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Squidious zostaje pojmany przez nowego superbohatera Battle Shocka, który okazuje się być synem generała Caseya. Pojmany informuje generała  o tym jak został oszukany przez The Exile, który przeją jego bazę, wojsko i planuje połączyć Ziemię z Inner-Earth. W tej sytuacji Casey udaje się do naszej ekipy bohaterów z prośbą o pomoc. Tymczasem w Dynamo Dome mieszkańcy odkrywają, że właśnie dziś jest trzeci wtorek lutego! Jest to dzień kiedy w bazie zjawia się pani Finkle, by egzaminować Dereka z postępów w nauce i wydaje zgodę na jego dalsze działanie w roli bohatera lub wysłać do szkoły. Podoba mi się sposób w jaki Kirkman pokazuje dzieciom, że edukacja i szkoła to ważna rzecz w życiu człowieka. Z powodu przyjazdu pani egzaminatorki cała baza popada w panikę, a dodatkowo pojawienie się generała nie pomaga w opanowaniu całego chaosu. Derek decyduje się pomóc generałowi w walce z The Exile i równocześnie przystąpić do testu za pomocą robota, którego obsługuje zdalnie nasz bohater. Wprowadza to humorystyczny wątek do numeru, kiedy Derek podcas walki z wrogiem odpowiada na pytania egzaminatorki i dezorientuje tym przeciwnika. Jak zawsze dobry numer, który bardzo dobrze się czyta. Dodatkowo podoba mi się jego coraz większa rola edukacyjna bardzo umiejętnie wprowadzana przez Kirkmana.

środa, 15 sierpnia 2012

#161 Y: The Last Man - Vol. 4 Safeword scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra i Goran Parlov

Czwarty tom przygód Yoricka zawiera dwie opowieści pierwotnie zawarte w zeszytach #18-23. Są to Safeword oraz Widow's Pass.


Pierwsza opowiada historię ostatniego faceta na Ziemi, który zostaje pozostawiony pod opieką agentki 711. Starej znajomej agentki 355 i również członkini Culper Ring. Podczas gdy 355 wraz z panią doktor udały się do pobliskiego szpitala po leki dla Ampersanda, nasz bohater zostaje w chatce pod opieką dawnej agentki 711. Jak tylko towarzyszki naszego głównego bohatera znikają, zaczyna się dla niego dość dziwna przygoda mająca związek z seksem, walką o przetrwanie i myślami samobójczymi.


Druga historia natomiast opowiada dalsze losy podróży naszych bohaterów, którzy natrafiają na blokadę drogi gdzieś po środku Arizony spowodowanej przez oddział Sons of Arizona. Jak się później okazało jest to ośmioosobowy oddział kobiet, które postanowiły walczyć z rządem. Winiąc go za śmierć wszystkich mężczyzn.


Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten tom i w sumie każdy kolejny podoba mi się coraz bardziej. Pierwsza historia zdradza wiele informacji o samym Yoricku. Jego dzieciństwie, dorastaniu, pierwszych inicjacjach seksualnych oraz samotnej wędrówce po stanach już po tajemniczej śmierci połowy populacji planety. Dodatkowo w całkiem ciekawy i wiarygodny sposób zostaje wytłumaczony jego popęd pakowania się w tarapaty i lekko samobójcze zachowania.


Druga opowieść natomiast pokazuje jak pod wpływem sprzyjających okoliczności, ideologicznych haseł i charyzmatycznego dowódcy można wyprać umysły normalnych ludzi. Co dodatkowo na przykładzie Sons of Arizona pokazuje, że zazwyczaj prowadzi to do smutnego finału. W drugiej części tego tomu poznajemy również znacznie więcej faktów dotyczących przeszłości pani doktor Allison Mann i jej badaniach nad klonowaniem. Co niestety nie wpływa dość optymistycznie na dalsze losy tej serii.


Pierwszą cześć trajda i opowieść Safeword zilustrowała nam już dość dobrze znana z poprzednich części Pia Guerra. Jej dość realistyczna kreska mocno przypomina mi w sumie większość komiksów ze stajni Vertigo z początku lat 90 XX w. Nie są one ani brzydkie, a tym bardziej ładne. Moim zdaniem taka przeciętna kreska świetnie nadająca się dla takiej serii, w której to fabuła jest głównym czynnikiem przyciągającym czytelników. Natomiast druga opowieść Widow's Pass została zilustrowana przez Gorana Parlova, który prezentuje bardziej kreskówkowy i superhero styl rysowania. Z większą paletą kolorów i moim zdaniem troszkę ciekawszy od Guerry. Tylko niestety znacznie mniej pasujący do tej opowieści, przez co czasem jakoś dziwnie czytało mi się tą opowieść.


Podsumowując to co napisałem powyżej, seria ta na razie ma to do siebie, że czym dalej tym lepiej. Znowu w ciekawy sposób zostały rozbudowane wątki głównych bohaterów. Pojawiło się kilka zapowiedzi jakiś interesujących wydarzeń w przyszłości co w bardzo dobry sposób zaostrzyło mój apetyt na dalszą część więc spodziewam się samych dobrych rzeczy po następnych tomach.