Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Pelletier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Pelletier. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

#390 cotygodniowa zeszytówka #152

Umbral-004Umbral #4, Image Comics


scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Przy okazji poprzedniego numeru pisałem o tym, jak to zwrócił  moją uwagę sposób prezentowania magii w tej serii i słusznie zrobiłem. Tym razem jest jeszcze bardziej metafizycznie. Cała opowieść nadal kontynuuje wydarzenie dziejące się w jaskini do niedawna zamieszkałej przez szmuglerów. Niby wszystko jest takie samo, główne bohaterki uciekają przed strasznymi stworami, ale tylko do czasu. Ponieważ bardzo szybko okazuje się, że jest to tylko pozorne, a w okół pojawia się coraz więcej niesamowitych stworzeń i zdarzeń. Do akcji wkracza grupa duchów piratów, którzy również mają do wyjaśnienia pewne sprawy z koszmarami. Równocześnie w innej części królestwa odbywa się narada mająca na celu utrzymanie porządku i ładu w krainie, a tak naprawdę przeciw Rascal. Patrząc na postacie biorące w niej udział można dojść do wniosku, że jej życie mocno się jeszcze skomplikuje w najbliższej przyszłości. Niby śledzę fabułę tej opowieści z przyjemnością i ciekawi mnie co stanie się dalej, ale najbardziej pociąga mnie tutaj klimat całej historii. Bo jak już pewnie zauważyliście, ten składnik we wszystkich gałęziach popkultury pociąga mnie najbardziej i jego głównie poszukuję. Tutaj wszystko jest zawsze tak wspaniale podlane sosem fantasy. Trochę bajkowe, w głównej mierze z powodu kreski, ale też i momentami dość brutal. Dzięki połączeniu tego otrzymujemy dobrą i wciągającą przygodę, która sprawia prawdziwą przyjemność podczas lektury.


Aquaman (2011-) 040Aquaman #40, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Nastał koniec większej opowieści pt. Maelstrom i nawet jestem zaskoczony jak dobrze to wyszło. Poszukiwania zaginionego członka rodziny Arthura to ciekawie rozpisana historia podróży po kilku światach. W każdym z nich nasz bohater poznaje kolejne tropy prowadzące go coraz bliżej upatrzonego celu. W między czasie jest trochę akcji i spektakularnych pojedynków, aby czytelnik mógł się trochę rozerwać. Natomiast sam finał to taki nietypowy happy end. Z jednej strony udaje się odnaleźć zagonionego członka rodziny, ale nie jest w stylu romantycznego padania sobie w objęcia i potem wiecznej radości. Raczej jest to dość gwałtowne i pełne niechęci spotkanie, które dopiero po czasie przeradza się w bardziej ciepłe stosunki. Jednak po przejściu już tego wszystkiego, pozostawia otwartą furtkę do ich wspólnego spotkania jeszcze w przyszłości. Po przeczytaniu całości muszę przyznać jak bardzo jestem zaskoczony końcowym efektem. Całość jest naprawdę dobra i zapewnia sporo frajdy podczas lektury. Wszystko tutaj jest na swoim miejscu. Fabuła, która wciąga. Ciekawe zaprojektowane miejscówki odwiedzane przez głównych bohaterów. Zakończenie nie do końca takie oczywiste i nawet rysunki są ładne. W końcu nie boli patrzenie na nie, jak to bywało w poprzednich tomach. Nie wiem co się stało, ale tą opowieścią seria ta pokazała jak powinno się tworzyć dobre historie z Aquamanem, które spodobają się każdemu fanowi komiksów super bohaterskich, a nie tylko zagorzałym fanom tej serii.


Deadpool 044Deadpool #44, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Deadpool kontynuuje swoją walkę o polepszenie świata. Dotychczas skupiał się na ratowaniu biednych miejscowych, gdzieś na zapomnianym przez boga pustkowiu, przed złą korporacją wydobywczą ropę naftową. Kilka razy starł się również z Omega Red'em, który obwinia go o zabicie swojej rodziny. Jednak Wide w piękny sposób pomógł mu zrozumieć, że nigdy nic takiego nie uczynił. Wyjaśnił mu, że wszystkie te wspomnienia i cały ten ból to tylko i wyłącznie efekty pracy złych naukowców, którzy zrobili z nich idealne maszyny do zabijania. Swoją drogą moment ich wspólnej rozmowy to naprawdę mocna rzecz dająca trochę do myślenia. W końcu cała instytucja wojska opiera się w pewnym stopniu na dehumanizacji człowieka i sprowadzeniu przeciwnika do roli celu. Gdzieś poza tym pojawia się również jego małżonka Shiklah. Ma ona ukryty jakiś mroczny sekret w krypcie, do której zaprosił ją jej partner. Co gorsza jej zapędy mogą wpłynąć na cały  świat w dość nieprzyjemny sposób. Numer kończy się w taki sposób, że trudno nawet wytypować, z rąk kogo zginie główny bohater w przyszłym numerze. Jednak ja stawiałbym na jego żonę. Może będzie to wynikiem jakiegoś przypadku, ale jakoś to właśnie ona najbardziej pasuje mi do tej roli. Jeszcze tylko miesiąc i wszystko się wyjaśni.


 

 

niedziela, 1 marca 2015

#382 cotygodniowa zeszytówka #148

Adventure Time 036Adventure Time #36, KaBOOM! Studios


scenariusz: Christopher Hastings, Michelle Nunnelly, Heather Nunnelly rysunki: Zachary Sterling, Michelle Nunnelly, Heather Nunnelly


Byłem mocno ciekaw jak poradzi sobie nowy zespół twórców tej serii. Czy będzie to opowieść w jakimś innym stylu, a jeśli tak to jak bardzo odmiennym od poprzedniego? No i oczywiście najważniejsze pytanie. Jak bardzo zmieni to tą serię, jeśli w ogóle? Numer ten dość szybko rozwiał wszelkie moje wątpliwości. Jego konstrukcja, fabuła i cała oprawa graficzna w sumie niczym nie różni się od poprzedników. Przez co miałem wrażenie jakby kompletnie nic się nie zmieniło poza nazwiskami na okładce. Dzięki temu jest to po prostu wstęp do kolejnej dłuższej historii. Tym razem nasze chłopaki przechodzą przez tajemniczy portal i trafiają na księżyc. W między czasie tajemnicza i zapewne lekko obłąkana Janice Bizzlethatcher odprawia w krainie Ooo tajemniczy rytuał mający na celu m. in. odesłanie księżyca jak najdalej w kosmos. Już pierwsza strona mnie rozbawiła, na której widać wystraszonego Jaka bojącego się wejść przez portal i Finna bardzo umiejętnie go do tego namawiającego. Dalej jest już tylko ciekawiej poprzez zabawne wydarzenia dziejące się na drugim planie, a na lochu do zwiedzeniu i magicznym mieczu dającym moc dopóki jego dzierżyciel jest w pełni sił kończąc. Jego przewrotne działanie jest wspaniałe. Jako dodatek tego numeru została dołożona krótka opowieść o tym jak Finn zachorował na gorączkę, a jego wierny psi przyjaciel pobiegł mu po lekarstwo. Jak zwykle wszystko podziało się nie tak jak powinno, dzięki czemu czytelnik otrzymał lekką i zabawną historyjkę. Miło, że seria ta po tylu już numerach nadal trzyma tak dobry poziom. Bez obaw czekam na kolejne numery.


Aquaman (2011-) 039Aquaman #39, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Aquaman wraz z Merą dotarli w końcu do finału swojej podróży. Lecz zamiast czułości i łez szczęścia wynikających z ponownego połączenia rodziny, otrzymali coś całkiem innego. Zaginiona mieszkanka Atlantydy przywitała ich wrogością i z miejsca przeprowadziła na nich atak. Nawet po tym jak już poznała prawdę i powód ich przybycia nie zmieniło to wcale jej nastawienia. Co więcej, postanowiła złożyć ich w ofierze istocie opiekującej się wyspą, na której aktualnie się znajdują. Po mimo tego, że numer ten jest głównie zlepkiem kilku scen akcji, to równocześnie znajduje się w nim dość miejsca na wciągającą fabułę. Dzięki temu czytelnik poznaje motywacje krewniaczki Arthura, które doprowadziły ją do opuszczenia swoich krewnych i ukochanego miasta. Dodatkowo pięknie to współgra z jej aktualnym zachowaniem, czyniąc jej zachowanie racjonalnym i logicznym. Co w połączeniu z końcową sceną tworzy udaną całość. Co do samego zakończenia, to jest w nim takie nagromadzenie dość poważnych zagrożeń i konfliktów dla kilku wrogich sobie stron, że spodziewam się iż kolejny numer będzie samą akcją na pięć minut lektury. Moją uwagę zwróciła również tropikalna wyspa na której dzieje się cała ta opowieść. Ciekawie zaprojektowana, pełna bogatej i fantastycznej fauny i flory i jednym wyjątkowym jej mieszkańcem mającym swoje lokum wewnątrz wulkanu. Ten jegomość dość namiesza w przyszłości czyniąc z siebie gwiazdę następnego numeru. Chociaż wydaje mi się, że dobrze wiem jak ta cała historia potoczy się dalej to i tak mam wielką ochotę ją poznać i chyba to świadczy najlepiej o jej poziomie.


Deadpool (2012-) 042Deadpool #42, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Jak pokazuje już okładka, numer ten to głównie jeden wielki pojedynek pomiędzy Deadpool'em a Omega Red. Panowie się dość mocno nie lubią i sprzeczają od nie wiadomo jak dawno. Spór ich trwa o to czy główny bohater zabił, czy nie zabił rodziny tego drugiego. Cała walka jest dość widowiskowa i momentami nawet zabawna. Dodatkowo trzyma w niepewności, bo w napięciu to już za dużo powiedziane. Panowie umiejętnie korzystają z całego asortymentu i umiejętności jakie posiadają przez co szala zwycięstwa cały czas się waha między nimi. Tak mniej więcej wygląda ten komiks i męskie wakacje Wade'a. Gdzieś tam w tle co prawda jest jeszcze jakąś szczątkowa opowieść o biednych mieszkańcach, jakiejś zapomnianej przez boga w środku niczego osady, przepędzanych z ich ziemi przez straszną korporację wydobywającą ropę. Jednak tak na prawdę jest to tylko i wyłącznie tło do głównego dania jakim jest pojedynek dwóch panów z okładki. Przyznam szczerze, poprzedni numer podobał mi się bardziej. Zapewne z powodu bardziej rozbudowanej fabuły. Co równocześnie nie znaczy, że ten numer jest zły. W końcu spędziłem przy nim te kilkanaście minut całkiem przyjemnie. Jest to lekka i momentami nawet zaskakująca rozrywka w sam raz przed snem. Dodatkowo okładka zapowiada śmierć Deadpoola za trzy numery. Widać, że twórcy znowu sobie zakpią z czytelników i tego wydarzenia.


ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.


 

niedziela, 1 lutego 2015

#376 cotygodniowa zeszytówka #144

Jupiter's Legacy 005Jupiter’s Legacy #5, Image Comics

scenarzysta: Mark Millar, rysunki: Frank Quitely

Czułem się dość mocno zagubiony i niepewny kiedy sięgałem po ten komiks. W końcu od ukazania się poprzedniego numeru minęło jakieś dziesięć miesięcy tak na szybko licząc. Niestety pierwsze strony lektury wprowadziły tylko więcej zamętu. Jednak czym dalej w las tym było lepiej. Szybko okazało się, że tajemniczy jegomość z okładki to Barnabas Wolfe, super złoczyńca, który aktualnie pracuje dla rządu USA i zajmuje się wyłapywaniem mu podobnych ukrywających się wśród niczego nie podejrzewającym społeczeństwie. Wszytko to dlatego, aby Brandon i wujaszek Walter nadal mogli realizować swój plan utopijnej ameryki. Wszystko to może by się udało i nadal funkcjonowało, gdyby łowca złoczyńców nie wziął na celownik rodziny Cloe. To co dzieje się później jest jedną wielką zapowiedzią buntu i rebelii wszelkiej maści złoczyńców na czele, której stać będzie jedna niepozorna rodzinka z wyglądu. Bardzo zdziwiło mnie to jak po tak wielkim odstępie czasu z każdą stroną czytało mi się ten komiks lepiej. Szybko poprzypominałem sobie kto jest kim i jakie są po między nimi relacje. Poza tym całość została napisana naprawdę gładko przez co przyjemność z lektury jest wysoka. Drugi pozytyw jaki przykuł moją uwagę to ujęcie głównych bohaterów w naszym społeczeństwie i to jak się w nim ukrywali. Cloe wraz z mężem wykonują najpodlejsze prace aby się tylko nie wyróżniać, a przecież śmiało mogliby walczyć o panowanie nad światem. Natomiast ich nastoletni syn w szkole jest uważany za worek do bicia i nie ma żadnych przyjaciół, tylko po to, by mógł spokojnie i bezproblemowo wymykać się i pędzić na pomoc potrzebującym. Wszystko to w ciekawy sposób ułożyło się w interesującą całość z taką wisienką na torcie w postaci finału tego numeru. Z jego powodu znowu czekam na kolejne numery i tylko kolejne opóźnienia mogą mnie od tego odwieść.


Five Ghosts - The Haunting of Fabian Gray 002Five Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #2, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Zdaję sobie sprawę, że piszę drugi tydzień z rzędu o tej samej serii, ale musicie mi wybaczyć. Zawładnęła ona moimi myślami kompletnie i od tygodnia bardzo często o niej myślę. Cała cudowna pulpa jaka znajduje się na każdej stronie tego komiksu budzi we mnie dziecko, które pierwszy raz zobaczyło lata temu w telewizji pierwszy odcinek starego Star Treka. Z cudownymi tekturowymi scenografiami i naiwną fabułą. Jednak z takim pokładem magii, że na każde kolejne odcinki już polowałem. Tak jest i tutaj. Każda kolejna strona to następna porcja szaleństwa i znanych motywów. Znaleźć tu można pradawny kult połączony z gigantycznymi pająkami. Tajemniczego mistrza kung fu, no bo przecież tego motywu nie mogło zabraknąć, podróżującego w sterowcu wyglądającym jak typowy, żaglowy chiński statek morski. Oczywiście jest i wspaniały Fabian, który w niezwykle widowiskowy sposób wykorzystuje swoje opętanie. Akcja gna do przodu jak szalona, aż nie ma czasu na oddech. Lecz najlepsze co jest tutaj to pierwsze trzy strony pokazujące powstanie, dorastanie i młodość głównego bohatera i jego siostry bliźniaczki. Jak kradli, rozrabiali i zadzierali z mrocznymi siłami. Te trzy strony spokojnie wystarczają za cały tom retrospekcji, aby wprowadzić czytelnika w historię Fabiana i jego siostry. Jestem pełen podziwu jak na tak bardzo ograniczonej przestrzeni udało się twórcom przekazać tak kompleksowo relację między dwojgiem rodzeństwa. Dzięki temu znacznie łatwiej jest potem zrozumieć wszelkie ryzyko jakie ponosi nasz łowca skarbów dla jej ratunku. To dopiero drugi numer tej serii, a ja już tak wysoko ustawiłem mu poprzeczkę, że zaczynam się bać kiedy ona upadnie. Równocześnie z góry proszę o wyrozumiałość, bo coś mi się wydaje, że ta seria teraz często będzie gościć na łamach zeszytówki.


Aquaman (2011-) 038Aquaman #38, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Jestem naprawdę mile zaskoczony w jaki sposób rozwija się aktualny wątek na łamach tej serii. Jakby się tak gruntownie zastanowić nad tym zeszytem, to nie ma w nim nic szczególnego. Ot główny bohater wraz ze swą ukochaną podróżują między wrotami i szukają krewniaczki Aqamana. Żegnają się z jednym światem tylko po to, aby w drugim spędzić trochę więcej czasu. Gdzieś w między czasie staczają zaciętą walkę z kamiennymi stworami ziejącymi ogniem, które jak się okazuje chwilę później strzegą ostatniego, najważniejszego portalu. Jak sami widzicie, drodzy czytelniczy, nie dzieje się tutaj nic czego nie bylibyśmy świadkami w poprzednich trzydziestu siedmiu zeszytach. Jednak nie jest żadna wada. Całość zapewnia naprawdę kawał porządnej i przyjemnej rozrywki. Wszystko to pomimo tego, że jest nam już trochę znajome i niczego nowego scenarzysta tu nie odkrywa. Zostało napisane bardzo sprawnie przez co nie nuży nawet przez chwilę. Nawet rysunki, na które już wiele razy narzekałem, w końcu wyglądają jakby Paul Pelletier nauczył się rysować. Co prawda nadal ma problemy z twarzami, ale za to drugi plan jest pełen szczegółów i po prostu ciekawy. Natomiast scena pojedynku głównych bohaterów z kamiennymi potworami skąpana w ogniu i wodzie to już przyjemne dla oka ilustracje. Nie wiem co się stało na łamach tej serii od czasu rozpoczęcia aktualnego wątku, ale proszę więcej takich zmian, bo efekt jest bardzo w porządku.

niedziela, 4 stycznia 2015

#370 cotygodniowa zeszytówka #140

Super Dinosaur 023Super Dinosaur #23, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po dziesięciu miesiącach nieobecności powróciła w końcu seria Roberta Kirkmana skierowana dla najmłodszego czytelnika. Nawet sam ostatnio zastanawiałem się, co się z nią dzieje. W końcu zniknęła bez jakiegoś większego powodu. Na szczęście na stronie z listami od czytelników wszystko zostało wyjaśnione przez samego scenarzystę. Twórcy postanowili zrobić sobie przerwę od serii podczas której pracowali nad przeniesieniem tego świata do innego medium. Czyżby jakiś serial animowany albo gra? Cokolwiek to będzie z chęcią sprawdzę. Jednak co tam w samym komiksie? Ku mojemu zdziwieniu, po tak długiej przerwie wcale nie czułem się zagubiony w aktualnym wątku. Pewnie dla tego, że to seria dla dzieci. Wszyscy mieszkańcy bazy rodziny Dynamo nadal są w trakcie walki z atakującymi ich mieszkańcami Inner-Earth. Walka jest ciężka z przeważającą ilością przeciwników. Aż do czasu skonstruowania i odpalenia przez rodziców Dereka bomby atakującej tylko DNA dinozaurów. Jak łatwo można się domyślić załatwiła ona całą sprawę. Tylko niestety zadziałała też na Super Dinosaura, który aktualnie jest ciężko chory. Kiedy wydaje się, że już jest to jedyny problem aktualnie i spokojnie można przystąpić do odbudowy bazy dzieje się coś niesamowitego. Budzi się wulkan, na którego zboczu usytuowany jest dom rodziny Dynamo. Jednak czy na pewno jest to dzieło matki natury? Cały numer posiada równomiernie rozłożoną ilość akcji oraz spokojniejszych fragmentów, dzięki czemu stanowi porcję przyjemnej rozrywki. Całość sprawia wrażenie przemyślanej opowieści prowadzącej do czegoś większego. Co w sumie potwierdza ostatnia strona. Zapowiada się bardzo widowiskowych kilka najbliższych numerów, po które z przyjemnością sięgnę.


Aquaman (2011-) 037Aquaman #37, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Nie wiem co się zmieniło od poprzedniego numeru tej serii, ale ten jest naprawdę dobry. W ciekawy sposób kontynuuje wątek poszukiwań zaginionego członka królewskiej rodziny atlantów, które prowadzi Arthur. Całe to jego śledztwo prowadzi go, za pomocą tajemniczego portalu, do krainy Katangala zamieszkałej przez inteligentne goryle. Cała ich historia, jaką poznaje czytelnik, to interesująca i zgodna historia o tym jak ze sługów stali się panami. Jak obalili swoich poprzednich władców i przy pomocy przypadku odkryli wspólną świadomość, którą dzielą między swoimi pobratymcami. Dodatkowo posiadają całkiem ciekawy sposób na poszerzanie swojej wiedzy, co z pewnością przydało się podczas obalania swoich panów. To wszystko już w sumie wystarczyłoby na dobry odcinek tej serii, ale scenarzysta przygotował coś więcej. Jak sugeruje już sama okładka, jest to pojedynek pomiędzy Aquamanam a Grodd'em. Wielkim gorylu, na którego czasem trafiam w niektórych seriach, ale jakoś cały czas nie mogę ogarnąć konceptu tej postaci. On mi po prosu nie pasuje do tego uniwersum i mówię to świadom wszelkich dziwactw jakie w nim występują. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu nawet rysunki są tutaj dobre i nie sprawiają tak jak w większości przypadków, że mam ochotę wydłubać sobie oczy. Jest to dla mnie niezwykle dziwne. Skoro Paul Pelletier potrafi rysować całkiem dobrze, co widać w tym numerze, to dlaczego w większości numery Aquamana wyglądają tak źle? Dlaczego redakcja publikuje mu takie potworki, zamiast naciskać na poprawę i trzymanie poziomu? To jest dla mnie zagadką. Oby większość następnych numerów prezentowała taki poziom jak ten.


Outcast 006Outcast By Kirkman & Azaceta #6, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Numer ten jest z kilku powodów dość zaskakujący, ale chyba nie w taki sposób jak planował Kirkman. Wyjaśnia on kilka dość ważnych spraw dla fabuły, ale żadna z tych informacji nie jest jakaś bardzo zaskakująca. Raczej wszystkie one potwierdzają przypuszczenia czytelników. Jednak to co dzieje się zaraz po tych "rewelacjach" to już całkiem inna bajka. Dzieje się tak np. w momencie kiedy dowiadujemy się kim jest tajemniczy mężczyzna w meloniku, który pojawił się jakiś czas temu w miasteczku. Chyba nikogo nie zaskoczyła ta informacja, ale jego spotkanie z wielebnym to już całkiem dobra porcja horroru. Pamiątkę jaką mu zostawia i całe napięcie jakie towarzyszy ich spotkaniu to jeden z lepszych momentów tego numeru. Podobnie jest kiedy Kyle i wielebny Anderson odwiedzają panią Mildred by sprawdzić swoje przypuszczenia. Znowu nie jest to zaskoczenie, ale wnioski jakie po tym spotkaniu wysuwa Anderson pokazują skalę niebezpieczeństwa z którym walczą i jak bardzo potrafi być zakamuflowane. Po raz kolejny komiks ten sprawił mi bardzo dużo przyjemności i pokazał, że jest to opowieść na poziomie o który większość może tylko marzyć. Tutaj wszystko składa się na bardzo dobrą i przemyślaną całość. Sama opowieść, która tylko z pozoru jest prosta i nieskomplikowana, co rusz zaskakuje. Świetne kadrowanie, i szarobura paleta barw, dodatkowo świetnie budują mroczny klimat całej historii. Jak dla mnie jedna z lepszych premier ubiegłego roku i jeśli ktoś się nad nią waha to gorąco polecam wydanie zbiorcze, które ukarze się już w styczniu.


 

 

niedziela, 26 października 2014

#356 cotygodniowa zeszytówka #130

Aquaman (2011-) 035Aquaman #35, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Palletier


Po raz kolej na łamach tej serii rozpoczyna się większa opowieść i ku mojemu zdziwieniu dzieje się to w dość interesujący sposób. Arthur robi przyjacielski gest w kierunku doktora Shina zapraszając go do podwodnego miasta i daje mu dostęp do całej wiedzy zgromadzonej przez jego mieszkańców. Dodatkowo w dość zaskakujący sposób radzi sobie z buntownikami próbującymi obalić jego rządy, a aktualnie przebywający w więzieniu. Nie skazuje ich na śmierć, czego domagała się rada starszych. W zamian za to wygnał ich ze swego królestwa i ukierunkował ich ku nowej drodze postępowania. Dzięki temu Aquaman ukazał się jako mądry król, który co prawda słucha rad swoich doradców, ale decyzje podejmuje sam. Takie jakie uważa za słuszne. Jednak najciekawsze zdarza się oczywiście na końcu tego numeru. Takie prawo rynku. Dzięki odkryciu profesora Shina i Evansa wychodzi na jaw interesujący fakt z dość niedawnej przeszłości głównego bohatera. Jednak już teraz można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że będzie on miał duży wpływ na całą jego przyszłość. Całość zapowiada się naprawdę dobrze, ale znając cały ten run mam obawy, że wyjdzie jak zawsze i na końcu twórcy dają ciała.


Starlight 006Starlight #6, Image Comics

scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov

Mark Millar właśnie zakończył najlepszą przygodowo rozrywkową serię tego roku. Jakby tego było mało, uczynił to w doskonały sposób sprawiając tym samym, że jej brak będzie jeszcze bardziej odczuwalny. Po pierwsze świadczy o tym fabuła. Z początku mówiąca o starości, samotności i przemijaniu z lekka w poważny, prawdziwy i mądry sposób. Następnie, za pomocą wyprawy w kosmos głównego bohatera, cała opowieść zmienia się w cudowną awanturniczą przygodę z szybką, pełną akcji fabułą w duchu starych pulpowych filmów SF w rodzaju Flash Gordona lub Forbiden Planet. Dodatkowo historia ta jest bardzo dobrze przemyślana od samego początku i tak naprawdę ani jeden jej fragment nie jest zbyteczny. Co świetnie widać w końcowej walce pomiędzy Duke'iem a złym Kingfisherem, gdzie zostają wykorzystane elementy otoczenia poznane przez czytelnika kilka numerów przedtem. Po drugie - strona wizualna komiksu. Oddająca w każdym kadrze hołd starym książką i filmom z gatunku SF. Design statków kosmicznych, obcisłych strojów bohaterów z ich wysokimi kozakami u mężczyzn i pół nagich kobiet w zwiewnych sukienkach. Wygląd obcych planet z całą ich fauną i florą. Broni wyglądających jak kwadratowe fazery ze Star Treka, magnetyczne rękawice Kingfishera i wszelkiego żelastwa służącego do walki w zwarciu. Wszystko to przypomina nasze wyobrażenia sprzed jakiś pięćdziesięciu lat kiedy jeszcze myśleliśmy, że w 2014 roku będziemy już zamieszkiwać obce planety i latać po kosmosie w sposób przypominające dzisiejsze podróże samochodem.  Jednak najwspanialsza w tym wszystkim jest czysta frajda towarzysząca nam podczas lektury. Główny bohater, którego nie da się nie lubić od samego początku rzucający co rusz jakimś świetnym one linerem. Jego niesamowite przygody pełne zaskakujących zwrotów akcji i mądre zakończenie dające trochę do myślenia. Nie wiem jeszcze kiedy ukarze się wydanie zbiorcze tej serii, ale z pewnością trafi na moją półkę bo z pewnością jeszcze nie jeden raz powrócę na planetę Tantalus i jej mieszkańców.


Samurai Jack 013Samurai Jack #13, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Andy Suriano

Samurai Jack zawsze pewnie czuł się samotny w nie swojej linii czasowej do której został wrzucony przez złego Aku. Teraz jednak gdy utracił najcenniejszą rzecz jaką posiadał i dodatkowo stał się najbardziej poszukiwanym człowiekiem, to uczucie musiało się mocno nasilić. Główny bohater z długą zaniedbaną brodą, łachmanach i prawie bezbronny musi się ukrywać przed każdym obcym. Co z pewnością nie jest łatwe zważając na fakt, że na każdej ścianie wisi jego list gończy, a z telebimów nadawany jest komunikat o jego poszukiwaniach. Dlatego nigdy nie wiadomo, która z napotkanych osób w mig nie okaże się łowcą głów szukającym szybkiego zarobku. Jednak pomimo tak ciężkich czasów dla Jacka, gdzieś jest nadzieja na odwrócenie losu. Trzynasty numer tej serii to kolejny dobry komiks z ciekawą fabułą. Mi najbardziej spodobał się moment kiedy, samurai wspomina historię swego ojca i tego jak posiadł w swe władanie magiczny miecz. Najpierw retrospekcja, a potem prawie to samo spotyka głównego bohatera. Ciekawie te dwie opowieści współgrają graficznie ze sobą i płynnie przechodzą jedna w drugą. Taką wisienką na torcie jest dla mnie żart w postaci nagrody za głowę samuraja ufundowana przez Aku. Tak bardzo w klimacie tego szalonego i przezabawnego czarnoksiężnika. Znowu rozbawił mnie po raz kolejny.


Deadpool-032-(2014)Deadpool #32, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas

Po lekturze tego numeru mam wrażenie jakby twórcy na chwilę odpuścili sobie humor oraz ciągłe robienie sobie jaj z wszystkiego w około i chcieli stworzyć bardziej poważną historię. Deadpool dociera w końcu do swojego krewniaka, jeszcze do niedawna przednim skrzętnie ukrywanego. Widać ile sprawia mu to trudności. Nie potrafi się przyznać kim tak naprawdę jest i zamiast tego woli odgrywać rolę bohatera ratującego osobę w potrzebie. Cieszy mnie taka zmiana zaserwowana przez scenarzystów. Wade wypada w tej roli nawet całkiem wiarygodnie. Cała sytuacja mocno go przerasta i jak zawsze posiłkuje się żartami, zamiast być po prostu szczerym. Jednak z drugiej strony od razu włącza się u niego lojalność i troska o krewnego. Zrobi absolutnie wszystko, aby mu pomóc i go uratować. Poza tym jak zawsze w tej serii. Sporo akcji, kilka żartów takich sobie. Dazzler połączyła siły wraz z żoną Deadpoola Shiklah w walce przeciwko wampirom. Co oczywiście znacząco zwiększyło ilość czerwonego koloru na stronach. Ogólnie całkiem przyjemna rozrywka po którą śmiało można sięgnąć.


 

niedziela, 1 czerwca 2014

#322 cotygodniowa zeszytówka #109

Aquaman (2011-) 031Aquaman #31, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier oraz Alvaro Martinez


W sumie jest to taki typowy odcinek tej serii. Trochę główny bohater daje sobie po pysku z jakąś napotkaną postacią. Tym razem pada na Swamp Thinga. Przy okazji kłócąc się o jakieś głupoty. Tfu. Przepraszam bo się zagalopowałem. Spiera się o przetrwanie całego ekosystemu wodnego na świecie, który jego zdaniem jest zagrożony przez działania potwora z bagien. W między czasie jego ukochana Mera udaje się w nieznane dla niej rejony Atlantydy, aby wyjaśnić próbę zamachu na własną osobę. Jest to jakby kolejne miasto osadzone bardzo głęboko pod stolicą zamieszkane przez mieszkańców, którzy są przystosowani tylko do życia w odpowiednim ciśnieniu pojawiającym się już bardzo głęboko pod wodą. Najlepszym momentem numeru, jest moim zdaniem fragment w którym Swamp Thing tłumaczy Arthurowi istotę swego istnienia i jakie moce posiada. Dość topornie to wszystko idzie, aż do momentu kiedy Alec Holland zostaje przyparty do muru i pozostaje mu tylko możliwość dosłownej prezentacji swoich możliwości. Zabawnie to wygląda i dość ciekawie wizualnie zostało przy okazji zaprezentowane. Jednak w ogólnym rozrachunku coś mi się wydaje, że potwór z bagien nie wyjdzie za dobrze na wspólnej historii z Aquamanem.


Thief of Thieves 021Thief of Thieves #21,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


To dopiero drugi numer The Hit List, czyli nowej historii na łamach tej serii i w sumie jeszcze nie zdążyła się ona na dobre rozkręcić, a ja już mam opad szczęki. Finał tego numeru wywraca do góry nogami wszystko co było dotychczas w tym komiksie i ustanawia nowy status quo. Przynajmniej ja to tak odbieram, ale przyjmuję do wiadomości możliwość iż interpretuję to troszkę zbyt przesadnie. Może jest to zgrabna sztuczka scenarzysty z której potem jakoś pięknie uda mu się wyjść. Co samo w sobie nie będzie takie złe i już kilka razy pokazał swoje umiejętności w tym temacie. Jednak z drugiej strony jeśli wszystko pozostanie tak jak jest teraz to Redmond tak bardzo przejedzie się po wszystkich, którzy zaszli mu kiedykolwiek za skórę, że boję się o tym myśleć. Stanie się zapewne jeszcze bardziej bezwzględny niż jego wrogowie, a skoro jest bardzo inteligentny i pomysłowy to jego wyrównywanie rachunków będzie bardzo widowiskowe. Ostatnie kilka numerów jakoś nie wzbudzało we mnie większych emocji, jednak ten zeszyt spowodował, że będę teraz skreślał dni w kalendarzu czekając na kolejną część. Chcę ją już, teraz!


Samurai Jack 008Samurai Jack #8, IDW Publishing


scenariusz: Jim Zub oraz Andy Suriano,  rysunki: Andy Suriano


Tym razem twórcy tego komiksu przedstawiają całą opowieść w sposób niemy. Co od razu przywodzi mi na myśl kilka odcinków serialu pozbawionych dialogu, ale bardzo nastrojowych i klimatycznych przez to. Natomiast sama historia opowiada o tym jak samotny Samurai Jack trafia w pułapkę zastawioną oczywiście przez złego, ale zarazem cudownego Aku. Akcja tej opowieści odgrywa się prawie w całości w magicznej, kryształowej jaskini, w której ożywają odbicia wszelkich istot z powierzchni kryształów. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach nie są one przyjaźnie nastawione do swoich oryginałów, w skutek czego wywiązuje się wielka scena walki. Całość czyta się błyskawicznie, co niestety pozostawia lekki niedosyt na samym końcu. Po prostu ma się ochotę na więcej. Jednak jest tutaj kilka świetnych momentów, które to rekompensują. Mi najbardziej spodobał się kadr na całą stronę, na którym widać odbicie w oku Jacka z szarżującym na nim przeciwnikiem. Niby nic wielkiego, bo w sumie tylko zmiana perspektywy i ujęcia, a wrażenie robi bardzo pozytywne. Kolejny dobry, rozrywkowy komiks, w którym tylko lekko przeszkadzają mi kolory. Dla mnie są utrzymane w tonacji jak przy ostrej jeździe po narkotykach.

niedziela, 4 maja 2014

#313 cotygodniowa zeszytówka #105

Aquaman (2011-) 030Aquaman #30, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier oraz Alvaro Martinez

Niby jest w tym komiksie wszystko co powinna mieć dobra i wciągająca opowieść, a ja wynudziłem się przy nim dość konkretnie. Najgorsze jednak dla mnie było ciągłe żonglowanie wątkami niepozwalające ani na chwilę skupić się na jakimś konkretnym. Jednak jak się nad nim głębiej zastanawiam to dochodzę do wniosku, że specjalnie nie odbiega konstrukcją od poprzednich numerów. Jest tutaj miejsce na dość długą i niezwykle zaciętą scenę walki pomiędzy Aquamanen i Herculesem. Próba nieudanego zamachu na chwilowego władcę Atlantydy podczas nieobecności króla. Trochę posunął się również wątek z tajemniczą podwodną bazą, gdzie ludzie prowadzą dość szalone badania. Jednak po mimo tego, ten numer mi nie spasował. Może mam chwilowe zmęczenie materiału, albo po prostu nie interesuje mnie aktualny wątek z wypuszczenie pradawnych, mitologicznych potworów na świat, które aktualnie wybierają się na zabójczy rajd po naszej planecie. Następny odcinek za około miesiąc, więc może do tego czasu ja nabiorę większego dystansu do bieżących wydarzeń i będę się lepiej bawił podczas lektury.


The Manhattan Projects 020The Manhattan Projects #20, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

To jest naprawdę zadziwiające jak niektóre serie przez cały czas swojego ukazywania się mają stały i to w dodatku dość wysoki poziom. Co więcej mam wrażenie, że nie jest to zależne od samych twórców, bo im zdarzają się lepsze i gorsze opowieści. Moim zdaniem poziom właśnie zależy od danej serii i jej ogólnych założeń. Świetnie to widać chociażby na przykładzie The Manhattan Projects i Aquaman. Pierwsza seria przynosi ze sobą zawsze ciekawą i wciągającą rozrywkę, czasem dodatkowo skłaniającą do zadumy. Druga z kolei zapewnia dość prostą chwilę zabawy tylko w pewnych momentach mającą przebłyski czegoś bardziej wartościowego. Trochę pozwoliłem sobie na chwilę teoretyzowania, a tymczasem wypadałoby napisać też kilka zdań o bieżącym numerze. Skupia się on, jak sugeruje już sam jego tytuł, na osobie Einsteina. Jednak z racji tego, że seria ta jest dość pokręcona cała fabuła tego komiksu została oparta na rozmowie głównego bohatera z samym sobą z alternatywnej rzeczywistości. Dzięki takiemu zabiegowi twórcy podczas kreowania przeróżnych światów wraz z ich florą i faunom dali piękny popis swojej wybujałej fantazji. Jednak najciekawsze w tym wszystkim jest to, iż prowadzi to do ciekawej analizy zła, które w każdym alternatywnym świecie miało taką samą twarz w postaci ... . Nie mam zamiaru wam tego popsuć, ale Ci z was, którzy są na bieżąco z tą serią pewnie się domyślą o kogo chodzi. Mam wielką nadzieję, że wszystkie serie jakie zostaną w najbliższym czasie wydane z Image Comics w naszym kraju okażą się wielkimi sukcesami i ktoś sięgnie również i po tą, bo w pełnia na to zasługuje.


Manifest-Destiny-005-(2014)Manifest Destiny #5, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Komiks ten jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru, przez co zastajemy głównych bohaterów w momencie kiedy są atakowani przez jednego ze swoich byłych podwładnych. Stało się tak, ponieważ został on przemieniony w coś na wzór roślinnego zombie. Po tym zdarzeniu cała akcja dość mocno przyśpiesza. Levis i Clark w bardzo szybki sposób wracają wraz ze swoim oddziałem z powrotem na swoje statki. Tam cała załoga zostaje zapoznana z nową bronią, która daje wszystkim nadzieję na zwycięstwo. Jednak nie na długo. Gdzieś w między czasie czytelnik poznaje kolejną ciekawą informację o młodej Indiance, która dołączyła do całej wyprawy. Przyznam szczerze, bardzo mi się spodobało to zagranie scenarzysty. Niby można się było tego domyślić, ale zaskoczenie i tak było. Swoją drogą postać ta i jej cała rola w tej historii, która jest budowana w intrygujący sposób to jak na razie jedyna rzecz jaka mnie trzyma przy tej serii.  Smuci mnie tylko to, że aby poznać jej historię będę pewnie musiał jeszcze sięgnąć po wiele numerów tej serii.


niedziela, 2 marca 2014

#294 cotygodniowa zeszytówka #96

Samurai Jack 005Samurai Jack #5, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Mogę śmiało powiedzieć, iż jest to najlepszy numer z dotychczasowych. Z jednego prostego i w sumie oczywistego powodu. Występuje w nim Aku, który tutaj jest absolutną gwiazdą. Dzielny samuraj dociera do końca swego zadania mającego na celu odbudowanie Rope of Eons. Jednak aby tego dokonać musi wpierw udać się do fortecy swego wroga, który posiada ostatni brakujący kawałek liny.  Dzięki temu dochodzi do kolejnej spektakularnej ich konfrontacji, która kończy się dość zaskakująco. Numer ten jest pełen świetnego humoru dzięki czemu mój dzisiejszy dość ciężki dzień jest znacznie lepszy. Teksty jakie wypowiada Aku są inteligentne i chyba bardziej skierowane do starszych czytelników. Dzieci za to będą miały zabawę z wszelkich gagów sytuacyjnych i choćby z tego w jaki sposób ta postać wykorzystuje kawałek magicznej liny. Dodatkowo całość jest bardzo wciągająca i dość zaskakująca, przez co dość trudno jest oderwać się od lektury.


Super Dinosaur 022Super Dinosaur #22, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Moja przygoda z komiksami dla młodszych czytelników trwa w najlepsze i bezustannie dobrze się przy tym bawię. Aktualny numer przygód Dereka i jego przyjaciela Super Dinosaura są pełne zapierającej dech w piersi akcji. Ich baza oraz dom w jednej postaci została zaatakowana przez zgraję wrogich dinozaurów co doprowadziło do niesamowitych zniszczeń całego przybytku. W między czasie naszym bohaterom udało się w końcu ukończyć pewną sprawę wokół, której toczyło się kilka ostatnich numerów. Jednak po mimo jednego dość sporego sukcesu, aktualnie cały zespół Dynamo, znajduje się w wielkich tarapatach. Co ciekawe największe z nich może im zapewnić pewien nowy członek zespołu. Całość czyta się szybko, ale bardzo przyjemnie, aż do zaskakującego zakończenia. Kirkman zamieścił tam dość poważny zwrot akcji i znowu będę dość mocno wyczekiwał kolejnego numeru, aby jak najszybciej sprawdzić czy uda mu się z niego jakoś rozsądnie wyjść.


Aquaman (2011-) 028Aquaman #28, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier


Jakiś taki w sumie spokojny ten numer się okazał. Większość jego skupia się na udziale Arthura na zjeździe uczniowskim jego szkoły i spotkaniu z dawnymi uczniami. Fajnie, że główny bohater został pokazany jako lekko zagubiony i pełen wątpliwości czy w ogóle powinien się tam udać. W końcu jest królem mórz i oceanów, a w chwili kiedy wyszło to na jaw to zniknął bez słowa wyjaśnienia komukolwiek. Dzięki temu zabiegowi Aquaman zrobił się bardziej ludzki, pełen takich normalnych odruchów. Przez co wydaje mi się trochę bardziej ciekawą postacią, wielowymiarową, a nie takim harcerzykiem jak dotychczas. Równocześnie jest to komiks, w którym rozpoczyna się kolejny nowy wątek, który zapowiada się dość ciekawie, a to i tak nie wszystko bo przecież pozostaje jeszcze kwestia tajemniczej podwodnej bazy zbudowanej przez tajemniczą organizację. Cieszy mnie jak seria ta przez większość czasu utrzymuje cały czas jednostajny poziom przyjemnego, niezobowiązującego  czytadła mającego zapewnić tylko rozrywkę. Tego od niej wymagam i dokładnie to otrzymuję.

niedziela, 16 lutego 2014

#289 cotygodniowa zeszytówka #94

Deadpool v4 015Deadpool #15, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Declan Shalvey

Numer ten rozpoczyna pierwszą większą opowieść na łamach tej serii. Nosi ona odwołujący się do klasyki kina tytuł "The Good, The Bad and The Ugly" i w pięciu zeszytach opowie o walce trzech super bohaterów z tajemniczym Butler'em. Deadpool to postać, która non stop pakuje się w problemy, jednak tym razem wpada tak konkretnie, że potrzebuje pomocy przyjaciół. Jest jednak pewien problem na drodze do osiągnięcia celu. Ten bohater tak na prawdę kolegów nie ma, a wszyscy wokoło raczej go unikają. Dlatego też trochę podstępem oraz dzięki sprytowi udaje mu się namówić do współpracy Wolverina oraz Kapitana Amerykę. Jak na razie widać, że scenarzyści chcą opowiedzieć ciekawą, wielowątkową historię. Całość oparli na dobrze dobranych bohaterach oraz tajemnicy z przeszłości. Jest to nowość na łamach tej serii, ponieważ dotychczas cała fabuła opierała się głównie na luźnych scenariuszach mających na celu wyśmiewanie wszystkiego w około. Teraz pierwszy raz scenarzyści próbują opowiedzieć jakąś konkretną i chyba poważniejszą fabułę, co mi się bardzo podoba. Trzymam kciuki za powodzenie tego planu i z chęcią sprawdzę jak dalej się to rozwinie.


Aquaman (2011-) 027Aquaman #27, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier i Netho Diaz


Czuję się lekko zawiedziony tym numerem. Po tym jak skończył się poprzedni liczyłem na jakąś podróż do Atlantydy za czasów jej świetności. Miałem nadzieję, że poznam kolejny fragment jej historii i może zapoczątkuje to jakiś większy wątek w tym kierunku. Tymczasem dostałem może trzy strony o tym. Reszta numeru to kolejna porcja rozpierduchy z olbrzymim potworem i w sumie nic ponad to. Nie twierdzę iż jest to jakiś zły komiks. W swojej kategorii lekkiej rozrywki z dużą ilością akcji jest nawet w porządku. Jednak zapowiadało się na całkiem coś innego i stąd moje rozczarowanie. Dodatkowo strona wizualna całej opowieści momentami powróciła do początków tej serii i wygląda to strasznie. Miejscami stwarza to wrażenie jakby komuś nagle zaczęło brakować czasu i robił niektóre sceny od niechcenia. Natomiast cała strona osiemnasta chyba nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.


RR#6Rachel Rising #6, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Szósty już numer Rachel Rising niestety jak poprzednie numery, nie przynosi żadnych odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Za to pojawia się więcej ożywionych zwłok oraz jeden dość ekscentryczny pan doktor Siemen, który skrywa dość okropną tajemnice u siebie w domu. Do całej atmosfery tajemniczości świetnie wpasowuje się kilka strzępków nowych informacji jakie czytelnik otrzymuje na temat tajemniczej blondynki, która zawsze gdy się pojawi to ktoś ginie. Szczerze przyznam, nie wiem co mam o tym wszystkim już myśleć. Już dawno nie miałem tak, abym miał problem z wywnioskowaniem dokąd to wszystko zmierza. Jednak scenarzysta na tyle umiejętnie prowadzi całą opowieść, a w szczególności buduje i utrzymuje klimat tajemniczości i grozy, że cały czas mam ochotę na więcej. Cieszy mnie również fakt, że pomimo tego iż jest to kolejna opowieść o ożywających trupach,, to nie ma to nic wspólnego z zombie.


Manifest-Destiny-001Manifest Destiny #1, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Manifest Destiny to opowieść oparta na autentycznej wyprawie Lewisa i Clarka, którzy w latach 1804 - 1806 odbili pierwszą amerykańską lądową wyprawę na zachód, która dotarła do wybrzeży Pacyfiku. Jednak komiks ten nie może być zwykłą relacją tej wyprawy opartą na faktach. Jak napisał sam scenarzysta na ostatniej stronie całe dzieciństwo wychowywał się na dziwnych lekturach. Dodatkowo miał do czynienia nie z każdym numerem swoich ulubionych serii, więc luki w fabule musiał sobie dopowiadać sam. Z tego też powodu tworząc tą opowieść połączył ją z fantastycznymi elementami dzięki czemu czytelnik otrzymuje porywającą i oryginalną opowieść utrzymaną w klimatach kolonialnych. Pierwszy numer bardzo umiejętnie wprowadza w cały świat przedstawiony na łamach komiksu. Poznajemy głównych bohaterów, cieką wspólną cechę łączącą wszystkich uczestników wyprawy oraz natrafiamy na pierwsze niesamowite znalezisko. Jest to naprawdę dobra rozrywka dająca odrobinę świeżości na rynku. Mam nadzieję, że poziom taki sam będzie się utrzymywał w kolejnych numerach.


 

 

 

niedziela, 9 lutego 2014

#287 cotygodniowa zeszytówka #93

sw#28Swamp Thing #28, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina


Nie ukrywam, miałem spore oczekiwania odnośnie tego numeru. Nie do końca je spełnił, ale i tak jestem zadowolony. Po dość poważnych zmianach jakie zaszły w poprzednim odcinku, Alec Holland musi się uporać z nowym porządkiem jaki zapanował w The Green. Najpierw ustanawia pewne zasady wzajemnej koegzystencji z ocalałymi z Parlamentu Zieleni, aby później udać się na poszukiwania Capucine. Z nią niestety już nie poszło mu tak łatwo, jednak po kilku podejściach i wyjaśnieniu sobie kilku spraw para aktualnych głównych bohaterów dochodzi do porozumienia. W tym momencie czytelnik poznaje najciekawszy moment całego zeszytu, mianowicie historię tysiąc letniej zabójczyni. Jest ona ciekawie poprowadzona i w logiczny sposób tłumaczy nadludzkie umiejętności zabójczyni. Jednak co ciekawsze ujawnia również jej największy lęk przed którym chciała się schronić u Swamp Thinga. Co prawda widzę znowu pewne podobieństwa do Animal Mana, w którym również dokonano dość konkretnych przetasowań na stanowiskach Avatarów, ale nie mam już wrażenia tak jak dawniej, że jest to jedna opowieść niepotrzebnie rozdzielana na dwie serie. Natomiast całość kończy się zapowiedzeniem nowego wroga i tutaj niespodzianka. Bo jest nim pewien demon, znany nawet polskiemu czytelnikowi, ale którego dość dawno nie widziałem w żadnym komiksie. Czyżby jakiś recykling starych bohaterów?


Deadpool v4 014Deadpool #14, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish

Czternasty numer przygód Deadpoola to naprawdę rozkoszny odcinek. Jest to bezpośrednia kontynuacja poprzedniego numeru, w którym The White Man (biały mężczyzna ubrany jak alfons, cały w bieli co jakby nie patrzeć jest dość rasistowskie) przypadkiem powraca do życia po tym jak główny bohater wraz z Iron Fistem oraz Lukem Cagem zamienili go przypadkiem w kamień w latach 70 XX w. Dość zabawne jest obserwowanie jak bohater z dawnych lat zachowuje się w realiach dnia dzisiejszego. Wszyscy w około patrzą na niego jak na dziwaka, w sumie nie ma się co dziwić, bo to niezły wariat i w ostateczności spotyka go za to wszystko dość podła kara. Gagów w tym numerze jest dość sporo, z czego najbardziej spodobał mi się ten w którym narrator naśmiewa się sam z siebie. Jednak ma rację, tego odmówić mu nie można. Wielki plus twórcy otrzymują ode mnie również za umieszczenie dość fajnego odniesienie do kreskówki The Simpsons gdzieś na jednej z końcowych stron. Bardzo lubię taką zabawę i wspólne przenikanie się znanych dzieł popkultury.


Aquaman (2011-) 026Aquaman #26, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier i Netho Diaz

Po tym jak Arthur zwyciężył niezwykle trudną walkę o tron Atlantydy nastał czas sprawowania władzy w królestwie. Co niestety nie będzie łatwe ponieważ nie wszyscy w jego królestwie są zadowoleni z objęcia stanowiska króla przez niego. Jednak najgorsze dopiero miało nadejść. Jak zwykle z powodu kilku naukowców, którzy zaczęli szukać tam gdzie nie powinien zaglądać żaden człowiek. Na skutek czego obudzili olbrzymiego potwora morskiego, który postanowił zdemolować cały port w Reykjaviku. Oczywiście Aquaman nie mógł tego tak pozostawić i postanowił ratować sytuacje z czego wynikły dość ciekawe okoliczności którym przyjrzeć będziemy się mogli dopiero w kolejnym numerze. Trudno ocenić nowego scenarzystę po pierwszym jego numerze, ale jak na razie wydaje mi się, że będzie podążał dalej drogą wyznaczoną przez jego poprzednika pełną spisków, intryg i coraz większych starć. Jak na razie jestem zadowolony i czekam na kolejny numer.


RR#5Rachel Rising #5, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Nie był bym sobą, gdyby na sam koniec nie pojawił się tekst na temat najbardziej intrygującej mnie ostatnio serii. Tak więc numer ten nie jest już tak bardzo tajemniczy jak poprzednie, dzięki czemu czytelnik poznaje kilka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Fabuła podąża dwutorowo, gdzie z jednej strony skupia się na głównej bohaterce Rachel, która jest martwa. Z drugiej strony opowieść idzie śladem małej dziewczynki Zoe i jej tajemniczej blond koleżanki, w otoczeniu których ginie coraz więcej ludzi. Mało tego, wygląda na to, że dziewczynka posiada dość specyficzny dar dostrzegania w ludziach tego co najbardziej starają się ukryć. Całość dalej prezentuje się niezwykle ciekawie. Wciąga jak chodzenie po bagnach i nie pozwala oderwać się od lektury. Co już samo w sobie dobrze świadczy o tym komiksie i ja gorąco zachęcam do zapoznania się z nim.


niedziela, 19 stycznia 2014

#280 cotygodniowa zeszytówka #90

Aquaman (2011-) 025Aquaman #25, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Nadszedł ten moment, w którym Geoff Johns postanowił się rozstać z posadą scenarzysty serii opowiadającej o najbardziej wyśmiewanym superbohaterze na świecie. Gdy obejmował swoje stanowisko po restarcie świata DC w 2011 roku, bardzo często kpiono z Aquamana i sam sięgnąłem po tą serię z ciekawości. Chciałem sprawdzić czy ta postać jest naprawdę tak zła i bezużyteczna. Sam scenarzysta odwoływał się do tego w kilku pierwszych komiksach. Jednak podczas tych 25 numerów Johns zmienił sposób postrzegania tej postaci i uczynił z niego prawdziwego herosa z krwi i kości. Sam koniec rządów Geoffa zbiega się również z wielkim finałem opowieści Death of the King, która gości na łamach tej serii od kilku numerów. Co prawda zakończenie jest dość przewidywalne, ale pomimo tego znalazło się w nim kilka przyjemnych momentów. Całość doprowadziła do kilku dość znaczących zmian w podwodnym królestwie i w samej postaci Aquamana. Z serią tą spędziłem w większości miły czas, bo jest to lekka i przyjemna lektura w sam raz na koniec dnia. Niezbyt wymagająca, przez co pozwala się zrelaksować.


Ghosted 006Ghosted #6, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Ghosted na samym początku został zaplanowany na mini serię, jednak na tyle spodobał się czytelnikom i ich portfelom, że w Image została podjęta decyzja aby zamienić ten tytuł w regularną serię. Sięgając po ten numer czytelnik zastaje głównego bohatera Jacksona Wintersa na jego prywatnej tropikalnej wyspie. Otrzymał ją w ramach zapłaty za swoje poprzednie zadanie opisane w pierwszych pięciu zeszytach. Jednak nie będzie mu dane zbyt długo cieszyć się jej urokami, gdyż odnajdują go pewni potomkowie Indian. Ma z nimi na pieńku odkąd próbował obrobić ich kasyno, podczas którego napadu zginęli wszyscy członkowie jego byłego zespołu. Główny bohater jednak ma szansę wymazać swój dług. Musi tylko odnaleźć nastoletnią wnuczkę właścicieli kasyna. Została ona porwana i prawdopodobnie wywieziona do Meksyku wraz z innymi jej podobnymi ofiarami. Jednak, aby nie było za łatwo, mała w chwili porwania była opętana przez ducha i to był główny powód jej porwania. Podoba mi się w jak prosty, ale efektowny sposób scenarzysta przeszedł z jednej opowieści do drugiej i dodatkowo nowa zapowiada się na jeszcze bardziej ciekawszą od poprzedniej. Jedyny minus tego numeru to cudowna zdolność leczenia głównego bohatera. Chyba jednak scenarzysta przesadził.


RR#2Rachel Rising #2, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Sięgając po tą serię kompletnie nie spodziewałem się tak pokręconej historii, która z numeru na numer robi się bardziej dziwna. Oczywiście mi to nie przeszkadza, bo ja takie klimaty lubię. Tak więc w drugim numerze nasza bohaterka udaje się do swojej ciotki, która jest balsamistą. Długo cała scena wygląda jakby ciotka rozmawiała sama z sobą, ale w końcu daje się wyciągnąć Rachel i wspólnie udają się na wycieczkę do lasu na miejsce grobu głównej bohaterki. Klimat całej tej opowieści  jest posępny, bardzo duszny, a w powietrzu unosi się tajemnica i jakieś niewypowiedziane zło. Jednak to w sumie nic w porównaniu z zakończeniem numeru. Najpierw małej dziewczynce w środku nocy objawia się jakaś milcząca kobieta w kuchni. Następnie razem czekają na powrót starszej siostry dziewczynki z randki, a później fundują nam wspólnie jedno z najdziwniejszych zakończeń numeru jakie widziałem od dłuższego czasu. Może nawet od początku całej zeszytówki. Ciągle siedzę w szoku i zastanawiam się co właśnie przed chwilą przeczytałem. Krótko mówiąc, chcę więcej.


Velvet 003Velvet #3, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Velvet to taka staro szkolna opowieść o szpiegach. Z małą ilością gadżetów, akcji i fajerwerków. Zamiast tego otrzymujemy ciekawą intrygę, dobre dialogi oraz dobrze skonstruowane postawie. Tym razem Velvet podąża tropem osoby, która jako ostatnia przebywała ze zmarłym agentem Jeffersonem Kellersem. Lepiej znanym jako X-14. Dzięki temu nasza agentka trafia do Belgradu, gdzie spędza kilka chwil w towarzystwie przedstawicieli komunistycznej władzy. W między czasie włamuje się również do więzienia, co jak sama mówi jest typowym zajęciem dla szpiegów. Akcja nadal posuwa się swoim leniwym tempem, jednak równocześnie ani przez chwilę nie pozwala się nudzić. To dopiero trzeci numer, a ja już zdążyłem polubić tą serię. Chyba w głównej mierze z powodu jej wielobarwnych bohaterów. Każda postać tutaj to kompletny człowiek ze swoimi słabościami, problemami i sprawami do załatwienia. Dzięki temu naprawdę interesują mnie ich przygody i jestem ciekaw co wydarzy się dalej.

niedziela, 15 grudnia 2013

#272 cotygodniowa zeszytówka #85

Aquaman (2011-) 024Aquaman #24, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Podczas lektury tego numeru zdałem sobie sprawę, że przespałem jeden ważny moment tej serii. Mianowicie umknęła mi chwila, w której ta seria z bardzo przeciętnej opowieści zmieniła się w całkiem ciekawy i dobry komiks rozrywkowy. Na jego łamach nadal trwa kontynuacja Death of a King i po wydarzeniach z poprzedniego numeru, aktualnie Arthur znajduje się na Antarktydzie, gdzie poznaje historię Atlantydy i jej władcy. Wszystko czego się dowiedział, jest dość mocno powiązane z życiem głównego bohatera i przy okazji wywraca je do góry nogami. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Jest tutaj miejsce na wielką zdradę, zemstę oraz miłość. Więc takie podstawowe uczucia, które potrafią naprawdę mocno namieszać w życiu każdego z nas. Jednak najbardziej spodobała mi się scena zatapiania Atlantydy. Zostało to zobrazowane za pomocą dwu stronicowego rysunku, podzielonego na nieregularne kadry, na którym widać zatapiane, rozpadające się miasto. Sposób kadrowania trochę przypomina fakturę potłuczonego szkła, przez co całość stwarza wrażenie jakby cała scena również rozpadała się na drobne kawałki.


Swamp-Thing-026-(2014)Swamp Thing #26, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Kurcze tak dobrego tygodnia już dawno nie miałem. Mam ostatnio passę dobrych lektur, a najnowszy numer Potwora z Bagien jest świetnym tego przykładem. Po wydarzeniach z poprzedniego numeru oraz awansie Seedera w hierarchii The Green, Alec Holland otrzymuje dostęp do jego wspomnień i myśli. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję lepiej poznać tą postać, a trzeba przyznać, jest dość ciekawa. Wszystko zaczęło się od normalnego chłopaka pałającego wielkim głodem wiedzy. Po pewnym czasie natrafił na wzmiankę o obrońcach zieleni i ta myśl owładnęła nim doszczętnie. Przez spory kawałek swego życia, był w stanie zrobić wszystko, aby tylko otrzymać kolejną informację na temat awatarów zieleni. Jest to historia olbrzymiego poświęcenia, ale i również ślepego podążania w wyznaczonym celu nie zważając na nic. Seeder z młodego chłopaka z pociągiem do nauki powoli zmienił się w przedziwną istotę zdolną do wszystkiego. Pełną samozaparcia, gotowości do poświęceń, ale też i strachu oraz zagubienia, gdy już udało mu się osiągnąć swój cel. Czułem się trochę głupio gdy Scott Snyder odszedł od tej serii, bo jego run był interesujący. Jednak po przeczytaniu kilku numerów Charlsa Soule jestem spokojny o przyszłość tej serii, ponieważ moim zdaniem cały czas ma tendencję zwyżkową.


Saga 016Saga #16, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Większość tego numeru to sielankowe obrazy życia głównych bohaterów, którzy aktualnie rezydują u sławnego pisarza D. Oswalda Heista. Spędzają całe dnie na czytaniu książek, wspólnych rozmowach i ogólnym siedzeniu w swoim towarzystwie. Gdzieś w tle tego wszystkiego rodzi się nowe uczuci, które z czasem może przerodzić się w ciekawy związek. Równocześnie, w innej części galaktyki mają miejsce bardziej dramatyczne wydarzenia. Co ciekawe, wszystkie one zmierzają do jednego, wspólnego mianownika, którym będzie stara latarnia morska. Od kilku numerów scenarzysta w dość ciekawy sposób przedstawia swoją historię. Opisując kilka wątków na raz, przeplata je co kilka stron mieszając przy okazji ich klimaty. Raz spokojnie i nastrojowo, aby kilka stron dalej pokazać scenę zabójstwa. Błahe problemy rodzinne, a chwilę później trudne kwestie gejów na jednej z planet w galaktyce. Dzięki temu całość posiada dość leniwe tempo, ale równocześnie za każdym razem gdy obracam kolejną stronę mam takie miłe uczucie napięcia. Nigdy nie mam pojęcia co mnie za moment spotka. Chyba jest to dla mnie najważniejsza cecha, za którą dość wysoko cenię sobie tą serię.


 

 

niedziela, 20 października 2013

#259 cotygodniowa zeszytówka #77

Swamp Thing (2011-) 024Swamp Thing #24, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Andrei Bressan

Zagadka ostatnich kilku numerów nareszcie zostaje wyjaśniona. Czytelnik w końcu poznaje tożsamość tajemniczego Seedera. Muszę przyznać była to dla mnie spora niespodzianka i nawet nie chodzi mi o samą postać lecz o sposób w jaki posiadł swe zdolności. Nie chcę spoilerować, ale patrząc na jego umiejętności można się domyślić kto maczał w tym palce. W numerze tym nie mogło oczywiście zabraknąć widowiskowej sceny pojedynku pomiędzy głównym bohaterem, a panem z nasionami, jednak znowu nie to jest najważniejsze. Mianowicie zaraz po niej The Pariament of Green, który był świadkiem całego zajścia, powiedział coś tak dziwnego, że aż zabawnego. Jakby tego było mało, zapewne będzie to miało spory wpływ na kilka nadchodzących numerów tej serii. Osobiście nie za bardzo podoba mi się ten pomysł. Zapowiada się odejście od mrocznego i strasznego klimatu w kierunku jakiejś chorej rywalizacji pomiędzy dwoma bohaterami. Jakoś ten koncept do mnie nie przemawia. Mam nadzieję, że jednak się mylę i kolejne numery mnie mile zaskoczą.


Aquaman (2011-) 023Aquaman #23, DC Comics


scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Wspaniale widać po tym zeszycie nadchodzący już wielkimi krokami finał historii pt. Death of the King. Takiego naładowania akcją w tej serii chyba jeszcze nie było. Wydarzenia gnają z prędkością wściekłego Aquamana pod wodą. Walka o Atlantis trwa w najlepsze i nawet to, że główny bohater ma kumpla w postaci Wielkiego Przedwiecznego Cthulhu nie pomogło mu za bardzo. Wszystko to dla tego, bo wielkie podwodne miasto Atlantydów stało się areną starć dla trzech różnych frakcji, z czego żadna nie ma zamiaru ustąpić. Całość czytało mi się bardzo dobrze. Akcja jest ciekawa i od czasu do czasu przeplatana jakimś innym wątkiem. Co o dziwo wcale nie powoduje spadku napięcia. Wszystko jest raczej dość oczywiste i na poziomie takiej lekkiej i przyjemnej lektury na 20 min, ale nawet w takim komiksie udało się wprowadzić udane i zaskakujące zakończenie. Bawiłem się przednio i spokojnie czekam na kolejny numer.


Adventure Time 019Adventure Time #19, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Andy Hirsch, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Andy Hirsch

W końcu Finnowi, Jake'wi oraz Ice Kingowi udaje się wydostać z labiryntów dzięki wyrażaniu swoich uczuć. Co najdziwniejsze, okazało się to naprawdę potężną bronią. Jednak nie był to koniec ich wspólnej wędrówki, ponieważ na końcu czekał ich jeszcze straszny pojedynek z ostatnim bossem. Mile się zaskoczyłem, gdy okazało się iż jest nim pewien dobrze znany złoczyńca tej serii. Zawsze miło jest spotkać starego znajomego. Cała ta wyprawa po lochach wyszła świetnie. Widać, że scenarzysta nie jeden raz miał do czynienia z przeróżnymi grami, może nawet z klasycznym papierowym RPG i potrafi wynieść z tego coś więcej niż tylko samą rozrywkę. Po raz kolejny udowodnił, że świetnie rozumie całą popkulturę i umie się do niej w ciekawy sposób odwołać. W sumie to co napisałem powyżej już mogłoby świetnie wystarczyć za rekomendację tego numeru, ale znajduje się tu jeszcze jedna krótka opowieść warta poznania. Sama fabuła jest banalnie prosta i opowiada o tym jak Jake i Finn równocześnie dowiadują się o swoim porwaniu i oczywiście od razu śpieszą sobie na ratunek. Świetna w tej historii jest jednak jej forma. Mianowicie na pierwszej stronie zaczyna się wersja Finna, a od końca zaczyna się Jake'a, która jest przedstawiona do góry nogami. Oczywiście jak można to przewidzieć oba wątki umiejętnie łączą się w samym środku. Pomysł banalny, ale już wykonanie wspaniałe!

niedziela, 6 października 2013

#254 cotygodniowa zeszytówka #75

Aquaman (2011-) 022Aquaman #22, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Umarł król, pojawiło się dwóch nowych pretendentów na jego miejsce. Jeden czekał na to wiele lat skryty pod lodami Antarktydy. Drugi urodził się na powierzchni, co już samo w sobie jest  bardzo dziwne. Planując podbój podwodnego miasta, wykorzystuje odpowiednią chwilę i staje do walki o tron. Aquaman jest w wielkich tarapatach, a to i tak jeszcze nie wszystko co go czeka. Ten numer zawiera chyba wszystko co powinien mieć klasyczny zeszyt z przygodami superbohatera. Są walki w głębinach oceanu, zdrada, samowolka, atak na Atlantydę. Nawet znalazło się miejsce na wielki double splash w którym główny bohater rzuca wrakiem statku w przeciwnika! W całym tym nawale akcji znalazło się również miejsce dla kilku ciekawie skonstruowanych kadrów. Pod koniec numeru  twórcy umieszczając po kolei obrazy z trzech różnych wątków ciekawie łączą je w jeden główny - upadek pewnego osamotnionego króla.


Wolverine and the X-Men 036Wolverine and the X-Men #36, Marvel


scenariusz: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Jest kilka dobrych momentów, jednak w ogólnym rozrachunku ta historia zaczyna być lekko męcząca. Zeszyt zaczyna się bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru i znowu dochodzi do walki pomiędzy mutantami z trzech linii czasowych dodatkowo podzielonych na dwa obozy X-men z teraźniejszości. Zdaję sobie sprawę jak chaotycznie to brzmi, jednak podczas lektury wszystko jest jasne i klarowne. W trakcie tej walki zaprezentowana została bardzo ciekawa scena telepatycznego pojedynku. Dla osób postronnych i patrzących z zewnątrz to tak naprawdę nic się nie dzieje. Sześć osób stoi naprzeciw siebie, jednak potem czytelnik może zobaczyć jak wygląda to w ich umysłach i wtedy robi się ciekawie. W tle nakłada się na to jeszcze pojedynek wszystkich mutantów co daje obraz trzech pól walki na raz. Chyba pierwszy raz widziałem coś takiego i muszę przyznać, że wyszło interesująco. Jednak pod koniec numeru zaczynają się kolejne podróże w czasie i mam już tego lekko dość.  Robi się z tego swoisty samograj, za pomocą którego scenarzyści chyba będą rozwiązywać coraz głupsze i bardziej kłopotliwe zawirowania fabularne. Wygląda to dla mnie jak pójście na łatwiznę. Po za tym ileż można eksploatować w kółko jeden i ten sam wątek? Numer ma swoje lepsze i słabsze momenty, zapadło kilka ważnych decyzji, posiada ciekawy finał i na pewno sięgnę po kolejny zeszyt, ale po tym storyline pewnie dam sobie spokój z mutantami.


Saga 014Saga #14, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Ciekawie mi się ułożyły te zeszyty w tym tygodniu. W każdym z nich znalazła się jakaś dobrze zaprojektowana scena, którą warto zapamiętać. Tutaj jest to moment kiedy łowca głów rozmawia z Gwendolyn i dodatkowo ma omamy. Vaughan umiejętnie rozpisał w niej dialogi, tak aby wzajemnie się uzupełniały pomimo tego, że nie wszyscy uczestnicy rozmowy rozmawiają ze sobą nawzajem!  Poza tym bez wątpienia można powiedzieć, iż seria ta aktualnie przechodzi okres lekkiego wyciszenia zapewne przed nadchodzącą burzą. The Will wraz z Gwendolyn i Sophie przebywają na jakiejś rajskiej planecie. Łowca głów pod wpływem wizji i zapewne zmęczeniem dotychczasowym życiem postanawia osiąść tam na dłużej.  Równocześnie Marko wraz z rodziną nadal przebywają u pisarza D. Oswald Heista i w sumie tyle. Jednak po raz kolejny nie mogłem się oderwać od lektury. Niby nic się nie dzieje a chwilami czułem niepokój i już nie mogę się doczekać, aby dowiedzieć się czy moje domysły są prawdziwe. Mam tak dla przykładu z wizjami The Willa. Jest z nimi coś bardzo nie tak, są niepokojące i ciekawi mnie czy tylko mi się tak wydaje, czy jednak jest to oczywiste dla każdego? Z kolei w rodzinie Marka zawiązują się nowe znajomości, może nawet miłość i to wszystko na tle ciekawych, ale nie ckliwych tragicznych historii wojennych. Cały ten kocioł różnych wątków i bohaterów idealnie się nawzajem uzupełnia tworząc świetną opowieść.


niedziela, 22 września 2013

#251 cotygodniowa zeszytówka #73

Ghosted 002Ghosted #2, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Goran Sudzuka

Ghosted to typowa opowieść o duchach, która na razie z każdym kolejnym numerem staje się coraz lepsza. Z każdą chwilą pojawia się więcej części układanki i czytelnik poznaje garść nowych informacji o głównych bohaterach oraz samym miejscu akcji. Opuszczonej posiadłości, która w przeszłości należała do szalonej rodziny zwyrodniałych morderców. W tym momencie zaczyna się robić coraz ciekawiej bowiem dom okazuje się nawiedzony. Bardzo umiejętnie wykorzystuje to sam scenarzysta robiąc z niego kolejnego bohatera intrygi. Na razie spokojnie i powoli, jednak warto zwracać uwagę na drugi plan, bo dzieją się na nim dość interesujące rzeczy. Co prawda na razie nie jest tego dużo, ale dzięki temu jest umiejętnie budowany klimat całej opowieści. Mogę śmiało się przyznać i powiedzieć, że mnie już ta opowieść kupiła. Czekam z niecierpliwością na kolejne numery i rozwój akcji. Na razie nie widzę nawet najmniejszego szczegółu który by mi przeszkadzał, a to już dużo.


Aquaman (2011-) 021Aquaman #21, DC Comics


scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Po ostatnim, tragicznym wręcz numerze, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego, aktualny numer przywraca serię na właściwe tory. Tym razem dzieje się wiele, ciekawie i czekam na konsekwencję tego wszystkiego w przyszłości. Adam ma natłok spraw i przez to nie zauważa jak zbliża się do niego niebezpieczeństwo, a tym razem pojawia się z wielu stron równocześnie. Z jednej strony znajduje się Scavenger i jego złowrogi plan ataku zakrojony na wielką skalę. Z drugiej strony jest pradawny król siedmiu mórz, który uwięził Merę i doprowadził tym samym Aquamana do wściekłości. Jakby tego było mało Murk, Tula oraz Swatt udają się na powierzchnię, aby uratować poprzedniego władcę Atlantydy Orma, co z pewnością tylko dodatkowo skomplikuje całą delikatną sytuację na powierzchni. Numer ten polepszył mi humor i znowu nabrałem optymizmu, co do przyszłości tej serii. Miło jest patrzeć jak po poprzednim odcinku, aktualny powrócił do całkiem przyjemnego poziomu i ciekawie skomplikował całą fabułę, tym samym umiejętnie wzbudzając apetyt na następne przygody podwodnych bohaterów.


All-New X-Men 016All New X-Men #16, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen


Druga część bitwy o atom przynosi kolejne interesujące zwroty akcji, co tylko zwiększa mój apetyt na kolejne części. Po tym jak w poprzednim numerze pojawił się kolejny skład mutantów, tym razem z przyszłości, powstało dość spore zamieszanie w wyniku którego Jean Grey wraz z Cyclopem uciekają w tylko im znanym kierunku. Tak przy okazji, to scena ta jest najlepszym momentem tego numeru. Najpierw czytelnik śledzi ją z punktu widzenia wszystkich uczestników i obserwuje jak rozmawiają ze sobą członkowie trzech różnych linii czasowych. Następnie widzi tą samą scenę drugi raz tylko z punktu widzenia Jean Grey i jej wyczynów telepatycznych. Bardzo zgrabnie zostało to zgrane z sobą i pokazuje jakby drugie dno całego zdarzenia. Cała scena mogłaby się znaleźć w jakimś filmie bo te kilka stron, w moim odczuci, to gotowy storybord. Całość na razie prowadzona jest bardzo umiejętnie i trzyma bez ustanku czytelnika w napięciu. Jednak cały czas martwi mnie jej koniec i ewentualna możliwość powstania kolejnych serii po tym wydarzeniu kolejnych serii. Co niestety doprowadzi mnie do stanu w którym już nie będę potrafił tego ogarnąć i zrezygnuję z dalszych przygód mutantów.


niedziela, 11 sierpnia 2013

#240 cotygodniowa zeszytówka #67

Aquaman (2011-) 018Aquaman #18, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Artur nie ma lekkiego życia, a niestety wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. Aktualnie stara się odzyskać cały sprzęt Atlantydów  zagubiony na powierzchni naszej planety, który jest wykorzystywany przez ludzi głównie przeciw nim samym. Podczas tych wszystkich akcji główny bohater nie pozwala swoim oddziałom zabijać istot z powierzchni, czym niestety przysparza sobie coraz więcej problemów. Jakby tego było mało, w jego kierunku zmierza tajemnicza postać z Antarktydy, mająca na celu strącić Aquamana z zajmowanego przez niego tronu. Na dodatek na powierzchni wcale nie jest lepiej. Pozostawiona sama sobie Mera popada w coraz większy konflikt z prawem ludzi, którego biedna kompletnie nie pojmuje.Najlepszym jednak momentem numeru jest rozmowa Artura z dowódcą jego wojsk, podczas której Murk nie może zrozumieć dlaczego nie wolno zabijać ludzi? Dodatkowo z tego co widział, to my sami głównie występujemy przeciwko sobie nawzajem zabijając się lub zniewalając. Całość  tworzy całkiem smutny obraz cywilizacji, który dość trudno jest wytłumaczyć królowi. Trochę dziwnie się czuje pisząc to, ale całość od kilku numerów całkiem przyjemnie się czyta. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura. Jednak nie o to w tym chodzi. Komiks ten ma za zadanie sprawić, abym miło spędził przy nim czas i ten dobrze wywiązuje się ze swego zadania. Oby ta seria nadal szła w tym kierunku.


2894906-0.1aGuardians of the Galaxy #0.1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven


W związku z zapowiedzią filmu na przyszły rok postanowiłem choć trochę poznać to uniwersum, a co może być ku temu lepsze jak nie nowa zrestartowana seria? Tak więc zabrałem się za nowe przygody opiekunów galaktyki. Numer ten jest jakby wstępem do pierwszego numeru, na co wskazuje nawet jego numeracja. Dzięki temu zeszytowi poznajemy historię małego chłopca, wychowywanego przez samotną matkę, gdzieś na całkowitym odludziu stanów zjednoczonych. Ich życie układało się spokojnie z dnia na dzień, aż do chwili kiedy zostali zaatakowani przez przedstawicieli obcej rasy. Niestety w skutek walki ginie matka chłopca, a jemu samemu cudem udaje się uciec z tajemniczą bronią w ręce. Tak w sumie wygląda przedstawienie głównego bohatera, oraz motywów jego działania. Lektura jest to całkiem lekka i przyjemna, pozwalająca wyłączyć mózg na chwilę. Z drugiej strony cała opowieść zionie sztampowością i rutyną, którą można bez najmniejszego problemu przewidzieć. Jednak całość zaciekawiła mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejne numery.


Adventure Time 018-000Adventure Time #18, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Rachel Edidin, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kel McDonald

Osiemnasty numer to kolejna część wyprawy trójki bohaterów w głąb lochów stworzonych przez Ice Kinga. Po pokonaniu strasznego samoregenerującego się olbrzymiego kraba główni bohaterowie udają się do Lich Land, w którym tak naprawdę zaczyna się prawdziwa zabawa dla czytelnika. Mianowicie każdy z uczestników wyprawy, w magiczny sposób, dostaje się do innego lochu. W jednym Finn jest bardziej ludzki i posiada mechaniczne ramie. Za to Jake jest zwykłym psem. Z kolei w innym Finn posiada zdolności Jaka, co skutkuje jego dziwnymi zachowaniami. W trzecim natomiast znajduje się sam Ice King i jest to opowieść najsmutniejsza z wszystkich. Oczywiście wszystko kończy się w wielkim napięciu powodując, że ja będę bardzo wyczekiwał następnego odcinka. Bardzo spodobało mi się również to, że każdy z lochów do którego trafia trójka bohaterów jest rysowany w inny sposób. Miło jest sobie popatrzeć na różne warianty wyglądu znanych nam postaci. Aż sam nabrałem ochoty ich trochę porysować.