Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KaBOOM Studios. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KaBOOM Studios. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

#395 cotygodniowa zeszytówka #156

Velvet 010 (2015)Velvet #10, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Velvet uwalniając z więzienia Damiana Lake’a miała nadzieję dzięki temu otrzymać kilka odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Gdy znajdowała się w drodze do Paryża, gdzie wiele miało się wyjaśnić, niestety szybko uświadamia sobie jak bardzo jest w błędzie. Zamiast postępu we własnym śledztwie, wpada prosto w pułapkę zastawioną przez jej nowego towarzysza. Te  prawie trzydzieści stron to najlepsza opowieść akcji i pełna szpiegowskich klimatów jaką miałem okazję poznać od dłuższego czasu. Scenarzyście udało się wspaniale opowiedzieć wciągającą historię od której nie można się oderwać od pierwszej strony, a potem nerwowo obraca się kolejne kartki, aby tylko jak najszybciej poznać co stało się dalej. Wszystko zaczyna się jak klasyczna wpadka w zasadzkę, gdzie ląduje się z deszczu pod rynnę. Jakieś pościgi, ucieczka z pociągu, strzelaniny i kopniaki. Jednak to wszystko tylko po to, aby prawdziwe problemy mogły dopiero nadejść. Dopiero wtedy, powoli czytelnik wraz z główną bohaterką uświadamia sobie, że to wszystko była tylko gra pozorów prowadzona o całkiem coś innego. Jestem naprawdę pełen podziwu dla Brubakera za to jak udało mu się sprawnie upchnąć tyle wątków dotychczas i w tym jednym numerze po odpowiadać na kilka pytań nurtujących czytelników. Dzięki czemu otrzymaliśmy ciekawy i cały czas trzymający w napięciu komiks. Czekam jak wariat na kolejny numer.


Adventure Time 038Adventure Time #38, KaBOOM! Studios

scenariusz: Christopher Hastings, Rachel Edidin, rysunki: Zachary Sterling, Kel Mcdonald

W krainie Ooo nadal nie ustępują starania w odnalezieniu utraconej wiedzy jak przyrządzić jedzenie. Wszyscy w około zaczynają głodnieć i gromadzić się w pobliżu Candy Kingdom. Co dla jego mieszkańców może okazać się katastrofą. Jednak jest nadzieja na poprawę sytuacji i znajduje się ona we wnętrzu Jake'a, gdzie aktualnie znajduje się jego przyjaciel. Dzięki temu cała opowieść jest mocno pokręcona. Już pomijam sceny kiedy to Finn walczy z układem odpornościowym, który próbuje go zabić. W między czasie sam Jake wchodzi do wnętrza siebie, odkrywając przy okazji swoje super moce, jako posiadacza ciała. Dzięki temu postanawia poprzesuwać swoje wnętrzności w ten sposób, aby mógł od razu udać się do celu swej podróży zamiast wędrować po całym ciele. To co znajduje u kresu swej wyprawy jest niesamowite i w momencie staje się jasne dlaczego właśnie on był kluczem do utraconej wiedzy o jedzeniu. W charakterze dodatku znajdziemy również drugą historię, która opowiada o najgorszym dniu w życiu Marceline. Oczywiście, jak to często bywa w tej serii, całość nie wygląda tak jak wszyscy by się spodziewali i tak na prawdę jest to piękna historia o przyjaźni oraz pokazuje piękny przykład co taka relacja powinna nieść za sobą.


Samurai Jack 018Samurai Jack #18, IDW Publishing


scenariusz: Andy Suriano,  rysunki: Andy Suriano


W swych niekończących się próbach w poszukiwaniu powrotu do domu, dzielny samuraj  natrafia na sprzedawcę magicznych kul. Ponoć jedna z nich umożliwia podróże w czasie. Trzeba tylko umieścić kryształ w odpowiednim miejscu. Sprzedawca okazał się na tyle miłą istotą, że w cenie świecidełka zapewnia również wycieczkę. Niby wszystko wygląda wspaniale, aż do momentu kiedy nasz bohater kładzie swoje nowo nabyte świecidełko w jednym posągu. Wtedy szybko okazuje się, że cała ta wyprawa to pułapka, a nasz śmiałek musi stanąć naprzeciw wrogiej armii. Na szczęście po czasie pojawiają się również sojusznicy, co lekko wyrównuje ich szanse w pojedynku. Świetnie bawiłem się podczas lektury tego komiksu. No ale w sumie nie ma się temu co dziwić. W końcu ma wszystko co dobra opowieść powinna mieć. Najpierw spokojne wprowadzenie dzięki któremu czytelnik chłonie klimat całej opowieści. Następnie punkt zwrotny wywracający całą historię do góry nogami, a potem jedna, długa efektowna scena walki prowadząca do finału z morałem. Niby każdy z nas widział to już wiele razy, a i tak wywołuje uśmiech na twarzy. Jedna z tych serii, która jest niezwykle równa i cały czas przynosi nam zaskakująco dobrą lekturę.


niedziela, 15 marca 2015

#385 cotygodniowa zeszytówka #150

Rat-Queens-009-(2015)Rat Queens #9, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Stjepan Sejic

Długo było nam dane czekać na kolejny odcinek tej serii, ale na szczęście już jest. Rozpoczyna się trochę leniwie za sprawą scen z przeszłości Hannah i jej matki. Lecz jak to bywa w przygodach Rat Queens, spokój nie trwa nigdy długo. Dlatego też akcja nagle przyśpiesza za pomocą strasznych macek, które przenoszą naszą bohaterkę do atakowanej Palisady. Tam całe miasto wygląda jak po trzęsieniu ziemi. Wszystko dookoła porozwalane, pełno gruzu, a wszyscy łowcy przygód pogrążeni w jakimś przedziwnym śnie. Gdy Hannah orientuje się co jest grane, zaczyna po kolei wybudzać swoich przyjaciół i przygotowywać się do ostatecznego ataku na Gerriega Lake'a. Okultystę, który za śmierć swej żony obwinia jej ukochanego Sawyera Silvera. Cały ten numer jest tym razem w dużej mierze opowieścią o elfiej czarodziejce przyodziewającej się w kolor czerwony na łamach tej serii. Jest to fajne rozwiązanie dzięki któremu czytelnik poznaje za każdym razem trochę więcej informacji o jednej ze swoich ulubionych bohaterek. To rozwiązanie podoba mi się tutaj od samego początku, a głównie dlatego że nie mam wrażenia jakby było to na siłę wydłużanie tej opowieści. Jak często ma to miejsce w innych seriach. Jednak najlepszym momentem tego komiksu jest fragment, gdy małej Betty wydaje się jakby była w trakcie zwiedzania lochów, a tak naprawdę siedzi w plecaku. Ten moment mnie ubawił i za to twórcy dostają ode mnie dodatkowy punkt do oceny.


Adventure Time 037Adventure Time #37, KaBOOM! Studios

scenariusz: Christopher Hastings, Travis J. Hill rysunki: Zachary Sterling, Travis J. Hill

W krainie Ooo ten dzień zapowiadał się na kolejny zwyczajny. Finn i Jake zostali obudzeni przez latającego człekokształtnego koguta po czym chłopiec zdecydował, że przyrządzi śniadania dla swego przyjaciela. Nie jest tajemnicą, że kompletnie nie zna się na gotowaniu. Na szczęście w najbardziej krytycznym momencie całą inicjatywę przejął jego magiczny pies i ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich odkrył, że nie pamięta jak robi się gotuje. Przerażeni tym faktem, w wielkim pośpiechu udali się do Princess Bubblegum, która jako jedyna przy pomocy nauki może rozwiązać tą zagadkę. Jednak ona miała dla nich jeszcze straszniejszą nowinę. Nikt w cały królestwie nie pamięta jak przygotować cokolwiek do jedzenia. Co w królestwie, w całości zrobionym ze słodyczy, prędzej czy później okaże się katastrofą. Dlatego chłopaki nie czekając na nic od razu zabrali się za wyjaśnienie tej zagadkowej sprawy. Z całego tego numeru jednak najbardziej zwróciłem uwagę, na to jak na Finna wpływa jego nowy magiczny miecz. Na każdym kroku podkreśla, że został wojownikiem z dystansu. Zaczął zwracać uwagę na wiek i porę dnia, co dość mocno wpływa na jego odbiór rzeczywistości. Lecz to dopiera sytuacja w której się zranił, a bardziej sposób w jaki odzyskał pełnię sił mnie rozwalił i rozśmieszył. Czegoś takiego się nie spodziewałem, a widziałem już sporo w tej serii. Zauważyłem również, że sposób opowiadania całej historii się lekko zmienił odkąd pojawił się nowy scenarzysta. Nie potrafię tego na razie dokładnie z precyzować w jaki sposób. Tak mi się tylko wydaje. Poczekam na kolejne numery, to może się to wyklaruje. Jednak po mimo tego, jest to nadal ta sama świetna seria.


Deadpool (2012-) 043Deadpool #43, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Lektura tego komiksu o poranku, zaraz przed pójściem do pracy, to była świetna decyzja. Deadpool znowu jest równym gościem, który pomaga potrzebującym i przy okazji robiąc dużo efektownej krzywdy wszelkim wrogom. Przy okazji co rusz pakując się w jakieś zabawne sytuacje, które zazwyczaj kończą się pokazem fontanny czerwieni na stronach. Dodatkowo odkrywa niecny proceder jakim para się Roxxon, dzięki czemu w tym pustynnym krajobrazie będzie mu za nie długo towarzyszyć małżonka. Jakby tego było mało, to jeszcze zawiązał się plan uśmiercenia go przez pewną organizację. W końcu pozostały jeszcze tylko dwa numery do jego śmierci, więc najwyższy czas. Przy okazji lektury tego zeszytu zauważyłem coś ciekawego u siebie. Mianowicie kiedy Wade Wilson zabija swoich wrogów na lewo i prawo to w większości przypadków mnie to bawi. Zapewne głównie z tego powodu, że jest to dość zabawnie przedstawione. Chociaż to może być kwestia własnego widzi mi się u każdego z nas. Jednak, gdy na pierwszych stronach główny bohater dość mocno się krzywdzi (bo przecież jego super moc to możliwość krzywdzenia się) to ta przemoc była dla mnie naprawdę nieprzyjemna. Jak to sposób ujęcia tematu potrafi zmienić nasze odczucia. Można by rzec, że czuję się nawet lekko zmanipulowany. No i chyba czym robię się starszy, tym bardziej wrażliwy. To była świetna lektura i chcę takiej więcej.


 

 

niedziela, 1 marca 2015

#382 cotygodniowa zeszytówka #148

Adventure Time 036Adventure Time #36, KaBOOM! Studios


scenariusz: Christopher Hastings, Michelle Nunnelly, Heather Nunnelly rysunki: Zachary Sterling, Michelle Nunnelly, Heather Nunnelly


Byłem mocno ciekaw jak poradzi sobie nowy zespół twórców tej serii. Czy będzie to opowieść w jakimś innym stylu, a jeśli tak to jak bardzo odmiennym od poprzedniego? No i oczywiście najważniejsze pytanie. Jak bardzo zmieni to tą serię, jeśli w ogóle? Numer ten dość szybko rozwiał wszelkie moje wątpliwości. Jego konstrukcja, fabuła i cała oprawa graficzna w sumie niczym nie różni się od poprzedników. Przez co miałem wrażenie jakby kompletnie nic się nie zmieniło poza nazwiskami na okładce. Dzięki temu jest to po prostu wstęp do kolejnej dłuższej historii. Tym razem nasze chłopaki przechodzą przez tajemniczy portal i trafiają na księżyc. W między czasie tajemnicza i zapewne lekko obłąkana Janice Bizzlethatcher odprawia w krainie Ooo tajemniczy rytuał mający na celu m. in. odesłanie księżyca jak najdalej w kosmos. Już pierwsza strona mnie rozbawiła, na której widać wystraszonego Jaka bojącego się wejść przez portal i Finna bardzo umiejętnie go do tego namawiającego. Dalej jest już tylko ciekawiej poprzez zabawne wydarzenia dziejące się na drugim planie, a na lochu do zwiedzeniu i magicznym mieczu dającym moc dopóki jego dzierżyciel jest w pełni sił kończąc. Jego przewrotne działanie jest wspaniałe. Jako dodatek tego numeru została dołożona krótka opowieść o tym jak Finn zachorował na gorączkę, a jego wierny psi przyjaciel pobiegł mu po lekarstwo. Jak zwykle wszystko podziało się nie tak jak powinno, dzięki czemu czytelnik otrzymał lekką i zabawną historyjkę. Miło, że seria ta po tylu już numerach nadal trzyma tak dobry poziom. Bez obaw czekam na kolejne numery.


Aquaman (2011-) 039Aquaman #39, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Aquaman wraz z Merą dotarli w końcu do finału swojej podróży. Lecz zamiast czułości i łez szczęścia wynikających z ponownego połączenia rodziny, otrzymali coś całkiem innego. Zaginiona mieszkanka Atlantydy przywitała ich wrogością i z miejsca przeprowadziła na nich atak. Nawet po tym jak już poznała prawdę i powód ich przybycia nie zmieniło to wcale jej nastawienia. Co więcej, postanowiła złożyć ich w ofierze istocie opiekującej się wyspą, na której aktualnie się znajdują. Po mimo tego, że numer ten jest głównie zlepkiem kilku scen akcji, to równocześnie znajduje się w nim dość miejsca na wciągającą fabułę. Dzięki temu czytelnik poznaje motywacje krewniaczki Arthura, które doprowadziły ją do opuszczenia swoich krewnych i ukochanego miasta. Dodatkowo pięknie to współgra z jej aktualnym zachowaniem, czyniąc jej zachowanie racjonalnym i logicznym. Co w połączeniu z końcową sceną tworzy udaną całość. Co do samego zakończenia, to jest w nim takie nagromadzenie dość poważnych zagrożeń i konfliktów dla kilku wrogich sobie stron, że spodziewam się iż kolejny numer będzie samą akcją na pięć minut lektury. Moją uwagę zwróciła również tropikalna wyspa na której dzieje się cała ta opowieść. Ciekawie zaprojektowana, pełna bogatej i fantastycznej fauny i flory i jednym wyjątkowym jej mieszkańcem mającym swoje lokum wewnątrz wulkanu. Ten jegomość dość namiesza w przyszłości czyniąc z siebie gwiazdę następnego numeru. Chociaż wydaje mi się, że dobrze wiem jak ta cała historia potoczy się dalej to i tak mam wielką ochotę ją poznać i chyba to świadczy najlepiej o jej poziomie.


Deadpool (2012-) 042Deadpool #42, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Jak pokazuje już okładka, numer ten to głównie jeden wielki pojedynek pomiędzy Deadpool'em a Omega Red. Panowie się dość mocno nie lubią i sprzeczają od nie wiadomo jak dawno. Spór ich trwa o to czy główny bohater zabił, czy nie zabił rodziny tego drugiego. Cała walka jest dość widowiskowa i momentami nawet zabawna. Dodatkowo trzyma w niepewności, bo w napięciu to już za dużo powiedziane. Panowie umiejętnie korzystają z całego asortymentu i umiejętności jakie posiadają przez co szala zwycięstwa cały czas się waha między nimi. Tak mniej więcej wygląda ten komiks i męskie wakacje Wade'a. Gdzieś tam w tle co prawda jest jeszcze jakąś szczątkowa opowieść o biednych mieszkańcach, jakiejś zapomnianej przez boga w środku niczego osady, przepędzanych z ich ziemi przez straszną korporację wydobywającą ropę. Jednak tak na prawdę jest to tylko i wyłącznie tło do głównego dania jakim jest pojedynek dwóch panów z okładki. Przyznam szczerze, poprzedni numer podobał mi się bardziej. Zapewne z powodu bardziej rozbudowanej fabuły. Co równocześnie nie znaczy, że ten numer jest zły. W końcu spędziłem przy nim te kilkanaście minut całkiem przyjemnie. Jest to lekka i momentami nawet zaskakująca rozrywka w sam raz przed snem. Dodatkowo okładka zapowiada śmierć Deadpoola za trzy numery. Widać, że twórcy znowu sobie zakpią z czytelników i tego wydarzenia.


ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.


 

niedziela, 15 lutego 2015

#379 cotygodniowa zeszytówka #146

Five Ghosts - The Haunting of Fabian Gray 003Five Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #3, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Komiks ten to świetny przykład jak z wielką elegancją można połączyć wiele z pozoru nie pasujących do siebie motywów. Pojawia się ponownie tajemniczy nazista, który próbuje wyśledzić głównego bohater. Jest legendarne miasto Shangri-La z pewnym mnichem w roli jego władcy, który postanowił pomóc Fabian'owi w uporaniu się z jego demonami. Tak jak on, też kiedyś miał wielkie problemy i dopiero w zaginionym mieście udało mu się uporać z nimi. Lecz, gdy główny bohater poddaje się kuracji, która bardziej wygląda bardziej jak tortury niż leczenie, na Shangri-La nadciąga olbrzymie zagrożenie. To jest dopiero trzeci numer tej serii, a jej twórcy przerobili już tyle motywów z popkultury, że może od tego rozboleć głowa. Przewracanie każdej kolejnej strony wiąże się z lekkim szaleństwem, bo tutaj naprawdę nigdy nie wiadomo co nas czeka. Dzięki temu każdy kolejny odcinek to istna jazda bez trzymanki najwymyślniejszym rollercoasterem przez całą popkulturę. Lektura tego komiksu to wyzwanie, które jeśli podejmiemy zapewni nam jedną z najlepszych przygód z aktualnie wydawanych serii. Jednak nie samą akcją ta seria żyje. Bardzo podoba mi się również subtelne poczucie humoru jakie w nim występuje. Jest głównie tworzone za pomocą relacji Fabiana i jego towarzysza. Dla przykładu niech posłuży komentarz jaki otrzymuje główny bohater, gdy budzi się po kilku dniowej drzemce. Dla mnie to istna poezja. Te kilka powodu sprawia, że czekam z wielką niecierpliwością na kolejny numer i już nie mogę się doczekać tego co w nim spotkam. W szczególności mając w pamięci ostatni kadr tego zeszytu.


Umbral-002Umbral #2, Image Comics

scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Jak dosłownie upaść trzy razy. Za każdym razem w większe tarapaty i wyjść z tego cało? Taki tytuł mógłby nosić ten komiks. Rascal z racji posiadania najbardziej pożądanego przedmiotu w całym królestwie jest równocześnie najbardziej poszukiwaną w nim osobą. Nawet jej gildia złodziei wystąpiła przeciw niej. W nieoczekiwanym momencie znajduje jednak wsparcie w postaci tajemniczego starca o imieniu Dalone, który nie wiadomo dlaczego postanowił jej pomóc. Cały ten komiks to w sumie jedna wielka ucieczka z trzema efektownymi upadkami. Już nawet główna bohaterka zaczyna z tego w pewnym momencie kpić. Jednak dzięki temu pościgowi dowiedziałem się czegoś interesującego na temat świata przedstawionego. Jest tutaj taka scena, kiedy główni bohaterowie znajdują się w pułapce. Z każdej strony otoczeni są przez czerwoną straż i wtedy Dalone zaczyna czarować. Rascal w panice zaczyna przed nim uciekać. Zresztą jak wszyscy pozostali. Potem pada stwierdzenie, że przecież czary są jedyną rzeczą w tej krainie bardziej zakazaną od religii. Trochę mnie to zaskoczyło, ale z drugiej strony już niecierpliwie czekam aż te dwa tematy pojawią się jako część fabuły. Bo przecież nie po to scenarzysta o nich wspomina, aby nigdy ich nie wykorzystać prawda?


Adventure Time 035Adventure Time #35, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North,  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb,

Numer ten jest pożegnalnym odcinkiem trójki autorów, którzy bawili swoich czytelników od samego początku przez trzy lata. Tym razem zaprezentowali czytelnikom zamkniętą opowieść o tym jak Lumpy Space Princess straciła swoją złotą gwiazdkę z czoła. W związku z tym oczywiście od razu przylatuje do domku na drzewie głównych bohaterów, aby poinformować ich o tym zdarzeniu. Jednak zamiast poprosić ich o pomoc informuje ich, że zostali głównymi podejrzanymi wraz z Ice Kingiem, PB, BMO i Marcelline do kompletu. Po tym wydarzeniu cała opowieść zamienia się w dochodzenie podczas którego czytelnik ma okazję poznać jedną historię z kilku punktów widzenia. Kiedy to każdy z bohaterów przedstawia swoje alibi. Wszystkie są trochę inne od siebie pod względem klimatu, co świetnie oddaje osobowość osoby która ją opowiada. Mi chyba najbardziej spodobała się wersja BMO podczas której poczułem się jakbym czytał jakiś kryminał w klimacie noir. Pełna komentarzy z offu ze starym, doświadczonym detektywem w roli głównej, który zawsze wpakowuje się w tarapaty. Dużym plusem jest również zakończenie w piękny sposób pokazujące na czym polega przyjaźń. Te trzy lata, które spędziłem podczas lektury komiksów tworzonych przez Ryana, Shelli i Bradena były czasem wielkiej ilości wspaniałych historii. Głównie zabawnych i wesołych, czasem strasznych i smutnych. Zawsze jednak mądrych i niosących pozytywne przesłanie. Za to pięknie dziękuję. Teraz czekam na kolejnych autorów, aby przekonać się czy będą równie dobrzy.


ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.

niedziela, 25 stycznia 2015

#374 cotygodniowa zeszytówka #143

fiveghosts1coverFive Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #1, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Kiedy jakiś czas temu bardzo pochlebnie wyrażałem się o Starlight przy okazji jej zakończenia. To na pewnym forum dostałem odpowiedź, że nic nie wiem o przygodowych seriach i przesadzam skoro nie znam jeszcze Five Ghosts. Podszedłem do tej informacje dość sceptycznie, komiks musiał się trochę odleżeć aż nadszedł odpowiedni moment. Tytuł ten opowiada o łowcy skarbów Fabianie Gray'u, aby nie powiedzieć w prost złodzieju, który jest opętany przez pięć tajemniczych duchów. Maga, łucznika, detektywa, samuraja i wampira. Poza tym, że dość mocno komplikuje to jego życie. Przez co czasem traci świadomość i budzi się kilka dni później. Jednak są i plusy całej tej sytuacji w postaci korzystania z ich nieprzeciętnych zdolności. Co znacznie ułatwia mu pracę. Kilka pierwszych stron tego komiksu już mocno mnie zaskoczyło. Od razu czytelnik zostaje wrzucony w sam wir wielkiej przygody i zostaje świadkiem przeprowadzenia przez głównego bohatera brawurowego napadu. Przy okazji poznając jego niesamowite zdolności. Już te kilka stron to świetna zabawa, a z każdą kolejną było lepiej. Są tutaj naziści, katany, podróże po świecie, piękne kobiety i jakieś straszne maszkarony. Zakazane kulty i artefakty. Gdzieś w mroku czający się potężny wróg i obietnica głównego bohatera złożona pewnej pięknej damie, która pcha go do dalszego działania. Wszystko to razem tworzy wspaniałą przygodowo rozrywkową mieszankę, która jak na razie nie ma wad. Świetna rozrywka nie obrażająca intelektu czytelnika swoim poziomem. Dodatkowo podkreślona wspaniałymi ilustracjami przypominające mi europejskie starsze serie. Bez nachalnego komputerowego koloru, a zamiast tego czasem z dość szalonym podejściem do barw. Coś pięknego. Bardzo miło zaskoczyłem się tą seria. Dla mnie to coś pomiędzy pulpą w klimatach Hellboya i kinem przygodowym w stylu Indiana Jones'a. Co w sumie jedno nie wyklucza drugiego. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny numer.


Adventure Time 034Adventure Time #34, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Kat Leyh, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kat Leyh

Finał wielkiej podróży przez czas Finn'a i Jake'a z jedną myślą, aby pokonać Mnemonoida. Jak się to wszystko skończyło, chyba nie muszę mówić. W końcu to seria skierowana raczej dla młodszego czytelnika, więc każdy z nas jest w stanie przewidzieć finał. Jednak nie o zaskoczenie tutaj chodzi najbardziej, chodź ono również się pojawia, a raczej o formę w jakiej zostało to zrealizowane. Finn już w podeszłym wieku znajduje najlepsze rozwiązanie z sytuacji i wychodzi na to, że najprostsze. Wystarczyło się tylko dobrze wsłuchać w potrzeby swojego wroga, a potem zaspokoić je lepiej niż robił to dotychczas. Mnie finał po prostu powalił. Rozbawił i spowodował wielki uśmiech na twarzy. Na sam początek dnia, jeszcze zanim wyszedłem do pracy. Jednak najbardziej spodobał mi się moment kiedy już dorosły Finn spotyka PB, a ta zamiast go przywitać w sposób jaki to zwykle robi, zachowała się w absolutnie zaskakujący sposób. Przecierałem moje jeszcze zaspane oczy ze zdziwienia. Bardzo dobre zagranie ze strony scenarzysty. Postawić postać dobrze znaną czytelnikowi, w całkiem nowej pozycji. Numer ten po raz kolejny pokazał mi jak wspaniała jest ta seria. Czytam ją już tak długo, a cały czas potrafi mi pokazać, że jeszcze wiele niespodzianek ma przede mną. Z jednej strony poprzez zaskakujące zwroty akcji i z drugiej gdzie ciągle we wspaniały sposób bawi się formą.


Umbral-001-(2013)Umbral #1, Image Comics

scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Umbral to mroczna kraina zamieszkała przez złe cienie. To legenda, którą straszy się niegrzeczne małe dzieci w królestwie Fendin. W takie właśnie miejsce dostaje się główna bohaterka tej opowieści Rascal, małoletnie złodziejka. Jakby tego było mało kilka chwil przedtem, była świadkiem bestialskiego zabójstwa królewskiej pary, a potem weszła w posiadanie Oculusa. Magicznego artefaktu, którego pragnie każdy. Jednak w bardzo szybkim czasie okaże się, że to jeden z jej najmniejszych problemów. Strasznie fajny jest tutaj sposób opowiadania całej historii. Od samego początku stawiałem na małego księcia jako głównego bohatera, a scenarzysta w bardzo szybki i niezwykle efektowny sposób wyprowadził mnie z tego błędu. Chociaż zawsze mogłem się zasugerować okładką i od razu znałbym prawdę. Jednak cała historia jest tak umiejętnie prowadzona, aby pięknie zmylić czytelnika. Poza tym moją uwagę przykuło tempo całej historii. Na początku całość bardzo pędzi do przodu tylko po to, aby w kulminacyjnym momencie mocno zwolnić. Wtedy pomyślałem sobie, że będzie to opowieść o zakazanej miłości pomiędzy paniczem z królewskiego rodu, a młodą złodziejką. Tylko tym razem równie szybko okazało się, że jestem w błędzie. W jednej chwili wszystko diametralnie się zmienia w historię wielkiej ucieczki i walki o życie. Sam już nie wiem co mnie skłoniło, aby sięgnąć po ten komiks. Jednak teraz jestem pewien, że chętnie sięgnę po kolejny numer, bo wszystko wskazuje na to, że warto.


 

niedziela, 18 stycznia 2015

#372 cotygodniowa zeszytówka #142

Adventure Time 033Adventure Time #33, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Pat McHale, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Jim Campbell,


Dawno nic nie pisałem o tej serii i aż wstyd mi się przyznać, ale zapomniałem o niej. To wszystko z prostej przyczyny. Mam problem ze śledzeniem co i kiedy się ukazuje. Sięgam po poszczególne tytuły jak mi się przypomni. Z tego powodu  mam teraz do nadrobienia trzy numery. Dla mnie to wspaniała wiadomość! Numer ten rozpoczyna się w momencie kiedy Finn i Jake posuwają się znowu do przodu o 20 lat nic z nich nie pamiętając. Wszystko to oczywiście za sprawą złego i strasznego Mnemonoida, który żywi się wspomnieniami Finna. Jest tak dla tego, bo prowadzi on tak wspaniałe życie. Przez to jego wspomnienia są tak wyjątkowo smakowite. Kraina Ooo którą zastał teraz pogrążona jest w wojnie. Rozpoczęła się ona na jednym kadrze poprzedniego odcinka, ale wtedy wszyscy się tylko z tego śmiali i uważali za niewinną sprzeczkę. Co najgorsze Finn miał pomysł jak zakończyć ten konflikt. Niestety mówił o tym wczoraj, a dziś już niczego nie pamięta. Z tego też powodu chłopaki wpadają na nowy pomysł i w sumie cały ten numer to zbieranie ekipy przed spotkaniem z pożeraczem wspomnień. Komiks ten to jak zawsze porcja świetnej zabawy. Chociażby w momencie kiedy odwiedzają Ice Kinga i ucinają sobie krótką pogawędkę na temat jego polityki otwartych drzwi dla kobiet. Ten dziad już nigdy się nie zmieni. Równie zabawnie jest kiedy pojawia się na scenie Lumpy Space Queen. Kiedy cokolwiek chce się z nią załatwić, to trzeba jej wejść na ambicję i wzbudzić w niej zazdrość. Nie da się ukryć PB jest mistrzem świata w takim manipulowaniu. Jednak po mimo zebrania naprawdę świetnej grupy cała misja i tak kończy się w dość smutny sposób. Aż trochę boję się sięgać po kolejny numer, w którym odbędzie się finał tej historii. Przecież muszą to jakoś sensownie odkręcić co nie?


Ghosted 016Ghosted #16, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Juan Jose Ryp

Większa część tego numery została poświęcona Marcusowi, który wraz z porwaną przez niego panną Rusnak udali się na wesele do Niemiec. Spacerując między gośćmi weselnymi opowiada on jej historię tego miasteczka i dwóch mieszkających tam, nienawidzących się od ponad 80 lat rodzin. Te dwie strony konfliktu aktualnie nawet nie pamiętają jak rozpoczęła się cała ta wojna, ale w sumie to już nie ważne. Ponieważ dziś z mocy tego wesela, niczym w Romeo i Julii, zostaną połączone na wieki. Równocześnie Marcus opowiada o swojej przeszłości, jak zainteresował się ciemnymi mocami oraz o tym jak udało mu się przeżyć bombę pełną duchów, którą zrzucił na niego Jackson. Wszystko to przeplata się ze scenami kiedy to para młoda w osobnych pokojach panikuje przed ślubem. Całość naprzemiennie się miesza tworząc dalej jedną wspólną opowieść. Jednak to nic w porównaniu z wielkim finałem podczas weselnej przysięgi. Marcus ma przerażający plan, który wymagał całego miasteczka, aby w ogóle móc spróbować go zrealizować. Jak będzie dalej dowiemy się w następnych numerach, ale jak na razie zapowiada się na najciekawszą opowieść z dotychczasowych. Kilka ostatnich stron tego komiksu to z kolei szybka historia jak Jackson z pomocą pewnej starszej pani stara się odnaleźć swego wroga. Cała ta podróż jaką odbył prowadzi go do jednego wniosku, który tylko w większym stopniu sprawia iż nie mogę się doczekać następnego numeru.


Deadpool (2012-) 040Deadpool #40, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish,

Po męczącym crossoverze w jakim uczestniczył ten tytuł ostatnio, nawet główny bohater potrzebuje chwili odpoczynku. Dzieje się to na łamach tego komiksu, który jest edukacyjną opowieścią o tym jak korporacje wydobywcze są wspaniałe i nie niszczą środowiska. Wszystko oczywiście w ujęciu typowego poczucia humoru. Dzięki temu dowiedziałem się jak przebiega cały proces wydobywczy, gdzie znajduje się jama człowieka kreta i człowieka lawy i Shumagorath, który ewidentnie ma coś wspólnego z Lovecraftem. Równocześnie wielkie korporacje chwaląc siebie, pokazują prawdziwe oblicze energii odnawialnych. Mocno mnie zaskoczyło jak bardzo jest to niebezpieczne. Z racji tego, że jest to niezwykle ważny temat dla społeczeństwa nie mogło się obejść bez gościnnych występów zaangażowanych gwiazd i tak pojawia się laureatka nagrody Emmy i dwóch komiksiarzy. O mały włos, a pojawiłby się nawet ktoś uważany za zmarłego! Jednak najbardziej spodobała mi się forma w jakiej został zrealizowany ten komiks. Całość przypomina książeczki do samodzielnego pokolorowania. Przez co kolory wyglądają jakby odpowiedzialne było za nie jakieś dziecko. Wszystko pokolorowane kredkami, przy czym co chwila ktoś nie mieścił się i wychodził po za linie. Trochę mnie to rozczuliło. Dodatkowo w środku numeru jest kilka gier typu znajdź wyjście z labiryntu, wykreślanka, połącz kropki, aby utworzyć obrazek i krzyżówka. Naprawdę lubię te przerywniki w tej serii. Nie wszystkie były udane, ale w każdej z nich twórcy wspaniale bawią się obraną konwencją i widać, że poświęcają trochę czasu, aby dopracować to pod wieloma względami. Ostatnio Deadpool cały czas ma tendencję zwyżkową, co bardzo mnie cieszy. Ciekaw jestem tylko jak długo to jeszcze potrwa.


niedziela, 19 października 2014

#353 cotygodniowa zeszytówka #129

RatQueens_03Rat Queens #3, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch

Jestem zaskoczony jak pozytywnie zmieniła się ta seria w obrębie tylko tych trzech numerów. Fabuła rozwija się w interesujący sposób i dość szybko gna przed siebie. Nasze urocze łowczynie przygód otrzymują poszlakę, kto może stać za próbą ich zabicia i od razu postanawiają to sprawdzić. Jednak już na miejscu okazuje się, że to ślepa uliczka. Mimo to kilka stron dalej już się wszystko wyjaśnia dzięki czemu w następnym numerze, zapewne dojdzie do wielkiego pojedynku. Poza tym bardzo umiejętnie zostały wplecione, a w sumie tylko zasygnalizowane dwa kolejne wątki. Tym razem będą one dotyczyć prywatnego życia złodziejki Betty oraz kobiety krasnolud Violet. Z czego ten drugi wydaje mi się bardziej interesujący. Poza tym zniknęły gdzieś rynsztokowe żarty, no i przemocy też nie było. O ile tego pierwszego mi nie brak, tak z tym drugim pewnie twórcy nadrobią w kolejnym numerze. Podsumowując seria ta z numeru na numer robi się znacznie lepsza i bardziej dojrzała. Co prawda nadal jest to czysta zabawa konwencją, ale podczas lektury pierwszego numeru miałem wrażenie, że wszystkie te przekleństwa, durne żarty i krew są robione pod nastolatków. Teraz gdy w dużej mierze autorzy się tego pozbyli na pierwszy plan wysuwa się fajna, lekka fabuła i ciekawe relacje bohaterów. Dobrze się stało, że nie zrezygnowałem z tej serii po pierwszym numerze. Ominęło by mnie coś całkiem przyjemnego.


Deadpool-031-(2014)Deadpool #31, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas


Deadpool i Dazzler tworzą razem wspaniały zespół do beztroskiego wyżynania wampirów. Dodatkowo główny bohater dzięki, nazwijmy to silnej perswazji podczas przesłuchania, otrzymał adres głównej siedziby krwiopijców. Co z kolei musiało się zakończyć kolejną beztroską rzezią. Wszystko to jest takie lekkie i nawet zabawne. Jednak najlepszą częścią tego numeru jest, odbywające się gdzieś na drugim końcu USA, dochodzenie agentki Preston w sprawie zaginionego członka rodziny Wade'a. Wszystko zaczyna się standardowo od kilku pytań i w następstwie tego próby ucieczki dwójki zamieszanej w całą sprawę. Jednak na drodze do ich szczęścia staje zamaskowana gruba odzianych w biel żołnierzy. To co dzieje się potem to istne szaleństwo. Latają głowy, odpadają kończyny, ludzie dostają tak mocne kopy, że eksplodują pod ich wpływem. Ogólnie mówiąc dużo czerwieni znajduje się na każdej stronie. Jednak motyw z wanną totalnie mnie rozwalił. Nie zdawałem sobie sprawy jak niebezpieczne narzędzie posiadam w domu. Wszystko to razem wzięte tworzy interesujący wstęp do dalszej opowieści o zaginionej rodzinie głównego bohatera i chętnie sprawdzę następne numery, aby dowiedzieć się co z tego wynikło.


Adventure Time 032Adventure Time #32, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Kat Leyh, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kat Leyh,

Starcie z The Mnemonoid'em trwa w najlepsze! Co niestety nie jest takie proste. Jak zwyciężyć z kimś o kim istnieniu nawet nie zdajesz sobie sprawy? Pojedynek nie jest łatwy. Przeciwnik robi wszystko, aby nikt go nie pamiętał i właśnie te luki w pamięci są najciekawszym fragmentem tego numeru. Stają się one ciekawym pretekstem do pokazania zmian jakie zaszły przez ten cały czas w krainie Ooo. Dzięki temu czytelnik ma okazję zobaczyć co powstało z przyjaźni pomiędzy PB i Marceline. Jak zmieniło się śniadaniowe królestwo lub co słychać u królewien czterech żywiołów. Swoją drogą notka o królewnie piaskowego królestwa mnie zabiła. Dobrym rozwiązaniem okazało się również wyjaśnienie przez PB Finowi jej teorii na temat jego problemów z pamięcią za pomocą osobnego komiksu stworzonego przez nią i jej wampirzą przyjaciółkę. Opowieść wtedy nabiera trochę innego tonu, a komentarze z poza kadru na temat powstawania tego komiksu są przezabawne. Jednak to wszystko nic w porównaniu z zakończeniem całego numeru, które przesuwa całą akcję znowu do przodu. Ciekawe jak tym razem wybrną z tego twórcy, bo przecież cała ta seria zawsze była historią małego chłopca, a nie całkowitego przeciwieństwa tego. W numerze tym znajduje się również drugi komiks skupiający się na problemie tajemniczej czerwonej kropki, która bardzo szybko powiększa swój rozmiar i zagraża istnieniu Candy Kingdom. Na pomoc PB znowu przychodzi wampirza księżniczka, która ma za zadanie nakłonić swoich pobratymców do pomocy. Jej dyplomatyczne umiejętności to kolejna porcja świetnej zabawy płynącej z lektury. Całość jak zawsze gorąco polecam.


Birthright 001Birthright #1, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan


Jak zmienić zwykłą opowieść o rodzinie w fantasy, a potem  z powrotem powrócić do rodzinnych tematów? Po lekturze tego komiksu wydaje się, że dość prosto. Na początek należy wysłać ojca z kilkuletnim synem do parku, gdzie mały gubi się w pobliskim lesie. Wtedy cała historia zmienia się w dramat o rozpadzie rodziny. Poszukiwaniu zaginionego syna i brata. Wzajemnym oskarżaniu się, niesamowitym bólu, problemach wychowawczych i rozpadzie małżeństwa. Jednak wszystko to kończy się dość szybko, wraz z pojawieniem się dziwnego człowieka wyglądającego jakby się zerwał z LARPu do D&D. Wtedy też komiks zmienia się w ciekawą opowieść o "tym jedynym i wybranym przez los". Wydawać by się mogło, że wszystko skończy się szczęśliwie i większość powinna być zadowolona. Jednak, jak zawsze w takich historia, jeden z bohaterów skrywa dość ciekawą tajemnicę, która dość mocno wszystko zmienia. Jakoś specjalnie nie czekałem na tą serię, ale nazwisko scenarzysty nie jest mi obce i skusiło mnie, aby sięgnąć po pierwszy numer. Teraz mogę stwierdzić, że całość wygląda interesująco i z pewnością sięgnę po kolejny numer. Ku mojemu zaskoczeniu połączenie dramatu rodzinnego ze smokami i ogrami wypada naprawdę dobrze i przykuwa do siebie od pierwszej strony.

niedziela, 7 września 2014

#345 cotygodniowa zeszytówka #123

The Manhattan Projects 023The Manhattan Projects #23, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra


Już pierwsze strony tego komiksu mnie dość mocno zaskoczyły, a potem było już tylko coraz lepiej. Całość rozpoczyna się sceną w gabinecie prezydenta USA, który wygląda jak po ostrej imprezie. Na podłodze pełno porozrzucanych przedmiotów. Rozłożony różowy namiot gdzie ukrywa się naga głowa państwa, a na kanapie obok leży zaćpana, młoda dziewczyna z jeszcze wbitą w rękę strzykawką. W takiej scenerii zjawia się zastępca prezydenta, który otrzymuje zadanie zrobienia porządku z Projektem Manhattan. Równocześnie, gdzieś w innej szerokości geograficznej Breżniew w towarzystwie sporego robota o trzech różnych głowach udaje się na Kubę, aby z Che Guevary i Castro uczynić okropne narzędzia do siania propagandy w szeregach jak największej ilości ludzi. Dzięki temu Rosja ma nadzieję wygrać zimną wojnę bez wystrzelenia ani jednego naboju. Poprzednie numery nauczyły mnie do kreatywnego i bardzo dowolnego łączenia i interpretowania faktów, więc powinienem być już przyzwyczajony do wszelkich szalonych pomysłów jakie się pojawiają na łamach tej serii. Jednak po mimo tego, każdy kolejny zeszyt bardzo mnie zaskakuje swoją świeżością serwując przy okazji porcję świetnej rozrywki i chyba za to ją lubię najbardziej.


Aquaman (2011-) 034Aquaman #34, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Carlos Rodriguez


Arthur kontynuuje nierówny pojedynek z Chimerą i w sumie tyle wystarczy napisać o tym numerze. No można jeszcze wspomnieć, że podczas lektury dość mocno wieje nudą. No bo co może być interesującego w walce, która niby jest taka pełna zwrotów i niesprawiedliwa,a i tak naprawdę każdy z nas wie jak się skończy? Dodatkowo sprawdziła się moja obawa, o której pisałem przy okazji poprzedniego numeru. Mianowicie przeciwnik jest maksymalnie przesadzoną postacią z każdą możliwą zdolnością przez co posiada odpowiedź na wszelkie ataki Aquamana. To z kolei wpływa znacząco na przebieg całej walki, zamieniając ją w przewidywalne i pozbawione emocji starcie dwóch tytanów. Po całej lekturze jestem dość mocno znużony i cieszę się, że trwała tak krótko. Pozostało mi tylko takie smutne uczucie zmarnowania czasu, bo moim zdaniem numer ten to zbyteczny zapychać i nic poza tym. Liczę na szybkie zakończenie wątku z Chimerą, bo nic dobrego do tej serii nie wniósł, a wręcz odwrotnie. Nie jest to żadna wybitna pozycja, jednak już nie raz zapewniała kawał przyjemnej rozrywki i mam nadzieję na szybki powrót do tego stanu.


Adventure Time 031Adventure Time #31, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Sara Ellis & Sam Ellis, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Sam Ellis,

W głównej mierze numer ten jest o tym jak ważna jest przyjaźń w życiu każdego z nas. Gdy Marceline wraz z PB zdają egzaminy na prawo jazdy i postanawiają same pojeździć sobie swoimi samochodami po okolicy, to Finn poczuł się lekko odtrącony. Jednak na szczęście ma w pobliżu swojego przyjaciela Jake'a. Chwilę później odwiedza ich Ice King dość zasmucony, ponieważ chłopaki nie byli na jego przyjęciu urodzinowym. Sprawa szybko się wyjaśnia i znowu dzięki przyjaźni wszystko zostaje naprawione. Jednak najciekawszy w tym numerze jest sposób zaprezentowania czytelnikowi nowego przeciwnika The Mnemonoid'a. Strona, którą przejmuje z powodu swojego pojawienia się, jest inteligentną zabawą formą i świetnie uzmysławia, po raz kolejny już na łamach tej serii, jak twórcy dobrze rozumieją medium jakim jest komiks. Dodatkowo zachęca czytelnika do pewnej gry, w której w sumie nie można wygrać, ale z pewnością będzie się dobrze bawił. Druga, krótsza historyjka zawarta w tym numerze opowiada o żarcie jaki zrobił Jake i Finn Lemongrab'owi, a na który nabrał się Ice King. Całość, zależy z której strony na to spojrzeć jest zabawna lub troszkę okrutna. Czyli tak jak w życiu. Jednak nie zmienia to faktu, że lektura jest przyjemna i sprawia wiele radości.


 

niedziela, 20 lipca 2014

#336 cotygodniowa zeszytówka #116

Starlight 003Starlight #3, Image Comics

scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


Duke McQueen dociera w końcu wraz ze swym młodym towarzyszem na planetę Tantalus. Jednak to co zastaje na miejscu jest dalekie od jego wspomnień z ostatniego pobytu. Cała planeta jest praktycznie zdewastowana i pozbawiona zieleni. Wszędzie rozstawione są kopalnie wydobywające drogocenne surowce z wnętrza planety. Wokoło nic tylko bieda i upodlenie oraz mieszkańcy zastraszeni przez złego lorda Kingfishera, który relacjonuje egzekucje złapanych członków ruchu oporu na całą planetę za pomocą telewizji. Na samym początku główny bohater jest mocno przybity całą tą sytuacją, jednak nie trwa to zbyt długo. Wszystko zmienia się z chwilą kiedy staje w obronie jednego z obywateli pałowanego przez policjantów. Wtedy zaczyna się piękna scena akcji przywodząca na myśl wielu klasyków SF. Pełna dynamiki i kilku dobrych kwestii. Jednak w ogólnym rozrachunku cała akcja nie kończy się dość dobrze dla Duka i jego kompana. Bardzo urzekł mnie klimat całej tej opowieści. Sposób opowiadania historii, design postaci, architektura obcej planety. To wszystko kojarzy mi się chociażby z filmem Flash Gordon, który również był pełen kiczu i szalonych pomysłów. Jednak to wszystko razem bardzo dobrze ze sobą współgra tworzą interesującą opowieść lekko grającą na tęsknocie za dawnymi filmami i książkami SF. Jak dla mnie bomba i jedna z lepszych serii wśród tych od niedawna się ukazujących.


RR#15Rachel Rising #15, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Jak już wiele razy pisałem, ta seria jest dziwna. Jednak w tym numerze zobaczyłem najbardziej pokręconą rzecz na jej łamach. Miałem tutaj zamiar opisać, co to właściwie takiego się stało, ale podaruję sobie. Powiem tylko, że Rachel potrzebuje odpowiedzi na wiele dręczących ją pytań. W celu rozwiązania tego problemu udała się na cmentarz, aby porozmawiać ze swoją zmarłą matką. To co dzieje się dalej jest naprawdę szalone i podnosi poziom chorych jazd jeszcze wyżej w tym tytule. W międzyczasie w całej mieścinie Manson jest równie ciekawie, a wszystko to za sprawą plagi szczurów, która je nawiedziła. Wyłażą one z kanalizacji i nagle pojawiają się w każdym budynku siejąc przy okazji przerażenie i odrazę. Zostało to bardzo ciekawie zgrane w czasie, a z racji tego że Lilith stoi za tym wszystkim to można się spodziewać coraz ciekawszych kolejnych numerów. Zawsze po lekturze komiksu mam problem, aby napisać o nim kilka zdań, bo w sumie za wiele się w nich nie dzieje. Jednak mi to pasuje. Dobrze pasuje to do klimatu jakiegoś małego miasteczka wiecznie zasypanego śniegiem, gdzie życie toczy się swoim leniwym tempem. Równocześnie pozwala to na dawkowanie napięcia i spokojną analizę sytuacji spotykających głównych bohaterów.


Adventure Time 029Adventure Time #29, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Josh Tierney, rysunki: Jim Rugg i Michael Dialynas


Po tym jak w poprzednim odcinku PB zmieniła wszystkich w duchy okazało się, że nie wszystko wygląda tak różowo jak zakładała. Na sam początek Finn i Jake wyjaśnili jej jak to duchy nie mogą się nawzajem uderzyć, a taki był przecież główny powód tej całej zamiany. Jednak nasze chłopaki są niezwykle pomysłowe i uwielbiają wszelkie przygody więc i na ten problem postanowiły znaleźć jakieś rozwiązanie. Miałem w głowie różne warianty dalszego rozwoju akcji, ale to w jaki sposób wykorzystali pracę zespołową po raz kolejny uświadomiło mi jak ograniczoną mam wyobraźnię. Potem jednak robi się jeszcze bardziej dziwnie, gdy cały Candy Land ze sobą "współpracuje" pod przewodnictwem PB. Całość kończy się dość optymistycznie i nawet biednym duchom coś zmienia się na lepsze. Druga, krótsza historyjka skupia się na dziwnej zabawie pary głównych bohaterów, którzy wymyślają najbardziej niesmaczne potrawy wymagające olbrzymiego poświęcenia, aby je zjeść. W między czasie pod ich domem przechodził szef kuchni nowo otwieranej restauracji w krainie i łatwo jest przewidzieć co z tego wynikło. Jakoś tak średnio podeszła mi ta opowieść, bo z lekka jest o pierdzeniu i niesmacznych rzeczach, co trochę obniżyło poziom całej opowieści. Wiem, że niby to miało być śmieszne i takie niewinne, ale ja już chyba po prostu jestem za stary na takie rzeczy. Mam nadzieję, że ta seria nie pójdzie bardziej w tym kierunku.


niedziela, 27 kwietnia 2014

#312 cotygodniowa zeszytówka #104

Adventure Time 027Adventure Time #27, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North oraz Eric M. Esquivel rysunki: Jim Rugg, Phil Jacobson

Najnowszy odcinek tej serii jest tak przepełniony świetnymi momentami, że szczerze mówiąc nawet nie wiem od czego zacząć. Są tutaj nieudolne próby dwóch duchów starających się pomagać postacią z Candy Kingdom. Co niestety zawsze wychodzi dokładnie na opak i powoduje sianie paniki w około. Princess Bubblegum  z kolei zaprezentowała możliwości swojego pokoju, co jest dość przerażające. Nie chciałbym być jej chłopakiem i przypadkiem ją zdenerwować w sypialni. Dodatkowo wizyta dwóch duchów u PB owocuje również przedstawieniem nowych postaci, którzy są lepiej znani pod chwytliwą nazwą Ghost Destroyers! Przyznam szczerze, chętnie poznam ich historię. Jednak najlepszym momentem tego numeru, jest moim zdaniem, fragment w którym obserwujemy Ice Kinga podczas ćwiczeń ze swoim pingwinem jak chodzić na randki. Później dołącza do tego BMO i robi się jeszcze ciekawiej. Jest chwalenie się dwustoma mięśniami, piękna sukienka oraz magiczne sztuczki w kuchni. Co akurat nie jest tajemnicą, że na panie działa. Naprawdę nie wiem jak to się dzieje, ale każdy kolejny numer tej serii jest równie dobry. Za każdym razem kiedy sięgam po kolejny zeszyt to otrzymuję porcję mądrej i zabawnej rozrywki. Równocześnie dość szalonej, odważnej i czasem wprowadzającej mnie w osłupienie. Bezapelacyjnie jedna z najlepszych serii z regularnie przeze mnie czytanych.


JK-Thief of Thieves 020Thief of Thieves #20,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Numer, który otwiera kolejną sześcioodcinkową opowieść pt. The Hit List. Po tym co Redmond zrobił w poprzednim odcinku trafił do więzienia, gdzie co jakiś czas odwiedzają go skorumpowani policjanci. Ich celem jest odzyskanie tajemniczego notesu wielkiego Dona Parrino Palazzo, który aktualnie jest w posiadaniu głównego bohatera. Chwilę potem jednak pojawia się najciekawsza postać tego numeru, czyli prawnik najlepszego złodzieja na świecie Sebastian Foxley i cała akcja mocno przyśpiesza. Pojawiają się pościgi, loty prywatnym odrzutowcem w towarzystwie seksownej Celii oraz próba uwiedzenia jej pracodawcy. Wszystko to razem wzięte sprawia, ze numer ten jest jednym z lepszych w serii. Opowieść wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać od lektury nawet na chwilę. Jednak wróćmy jeszcze na chwilę do postaci adwokata. Ona mnie naprawdę urzekła. Z wyglądu ten człowiek jest straszny. Jego gesty, sposób ubioru i to jak się wysławia idealnie pasowałoby do jakiegoś mordercy psychopaty, który w inteligentny i opanowany sposób bawi się z wszystkimi wokół. Tutaj podrzucę jakiś dowód, tam zmylę trop i dalej będę czerpał przyjemność z robienia wszystkich w konia. Mam naprawdę wielką nadzieję, że ten pan będzie często gościł na łamach tej serii.


Ghosted 008Ghosted #8, Image Comics


scenariusz:Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice


Wstyd się przyznać, ale zapomniałem o tej serii na jakiś czas. Czekałem jak głupi aż pojawią się kolejne numery i  zanim się zorientowałem to ukazały się dwa nowe. Sporo straciłem na tym czekaniu, bo ten zeszyt jest niezwykle ciekawy. Jackson po nieudanej próbie odbicia Niny z rąk tajemniczego Brotherhood of the Closed Books zostaje pojmany. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać kilka bardzo interesujących faktów odnośnie tajemniczego bractwa i ich działalności. Co bardzo mi się spodobało, ponieważ troszczą się o wzrost czytelnictwa na świecie za pomocą produkcji bardzo szczególnych książek i to w dodatku produkowanych w pełni z ekologicznych materiałów. No dobra koniec tych żartów. Kto czytał ten wie, że tak różowo znowu nie jest. Jak dla mnie idealny numer. Tak po prawdzie mówiąc, to za wiele się w nim nie dzieje, wszystko głównie opiera się tylko na dialogach. Jednak dzięki temu, scenarzyście udało się zbudować bardzo nastrojowy klimat pełen grozy. Równocześnie dość mocno rozbudował całą historię o tajemnicze bractwo i pojawiły się kolejne drobne informacje idealnie pasujące do całej układanki odnośnie jednego bardzo pechowego napadu głównego bohatera do którego fabuła co chwilę się odwołuje.


 

 

niedziela, 26 stycznia 2014

#283 cotygodniowa zeszytówka #91

Samurai Jack 004Samurai Jack #4, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Zagubiony w czasie samurai nadal kontynuuje swoją wyprawę w poszukiwaniu kolejnych elementów Rope of Eons trafia do pewnego mroźnego miasteczka. Panuje w nim przeraźliwy ziąb oraz głód, a ludzie żyją w strachu przed niezwykle piękną królową Krystle The Ageless. Włada ona swoim królestwem już od tak dawna, że prawie nikt nie pamięta początków jej rządów. Jack trafia akurat do miasteczka w dniu jej urodzin przez co z powodu przypadku popada w niezłe tarapaty. Jednak nie byłby sobą, gdyby szybko nie był w stanie sobie z nimi poradzić. Bardzo mi się podoba jak twórcy tej serii dalej kontynuują wszystko to, za co tak bardzo lubię serial. Każdy numer jest w sumie zamkniętą historią, połączony jednym głównym wątkiem, dzięki czemu może zostać opowiedziany w dowolnej konwencji i scenerii. Dlatego też tak samo jak w serialu, tak i tutaj nie ma szans na nudę. Dodatkowo jest to tak bardzo pozytywna opowieść, pełna wartości i cech godnych naśladowania, że zawsze robi mi się jakoś miło na duchu ilekroć mam kontakt z tym bohaterem. Może to moja dziecięca część mnie się wtedy odzywa? Jeśli tak to nie mam nic przeciwko i oby się tak działo jak najczęściej.


 Animal Man (2011-) 027Animal Man #27, DC comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Rafael Albuquerque

Dość mocno różni się ten numer od moich wtorkowych przewidywań z nowo powstałego działu. Nie udało mi się odgadnąć nadchodzącej historii, ale w końcu było to do przewidzenia. Wojna o The Red trwa w najlepsze. Z jednej strony Buddy Baker ściera się w imponującym pojedynku z jedynym pozostałem Totemem świata, który skupia w sobie energię wszystkich żywych istot. Z drugiej strony, gdzieś w najdalszym zakątku krainy trwa straszliwy pościg Blood Lorda za małą Maxine. Komiks bez ustanku trzyma w napięciu. Również podczas lektury miałem takie dziwne wrażenie, że dzieje się tutaj coś ważnego dla tej serii. Podoba mi się to, i kierunek w jakim zmierza ta opowieść. Lemire ma ciekawe pomysły na scenariusze, wreszcie nie są one połączone ze Swamp Thingie. Dzięki czemu nie mam notorycznego wrażenia déjà vu jak to często było podczas początkowych numerów. Aktualnie jest to w pełni samodzielna seria i to w dodatku dobra, więc nie ma się co zastanawiać tylko czytać.


Adventure Time 023Adventure Time #23, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Jen Bennett, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Emily Warren

Kraina Ooo prawie cała została już opanowana przez wrogo nastawioną różową gumę do żucia. Ruch oporu tworzy już tylko Princess Bubblegum wraz z Marceline, które aktualnie ukrywają się w więzieniu nauki. Specjalnym pomieszczeniu wymyślonym przez PB, aby mogła tam w spokoju i kompletnie odcięta od świata zewnętrznego poświęcać czas na różnego rodzaju doświadczenia. Dziewczyny wykorzystują ten czas na ciekawą opowieść o tym jak księżniczka odkryła swój cel w życiu, co z kolei zmusiło ją do poświęcenia się nauce. Jednak cały numer nie jest tak sielankowy i dochodzi w nim do pewnych dramatycznych wydarzeń z niszczeniem nowych ubrań młodej wampirzycy na czele. Co nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Całość kończy się w sposób dający nadzieję, że jest jeszcze możliwość na uratowanie całej krainy oraz jej mieszkańców.


RR#3Rachel Rising #3, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Rachel w poszukiwaniu informacji o jej niedawnych przeżyciach udaje się do pewnej knajpki, aby spotkać się tam ze swoją przyjaciółką Jet. Na miejscu jest jeszcze dziwniej niż w poprzednim numerze. Najpierw nasza bohaterka przepowiada śmierć jakiejś przypadkowo spotkanej kobiecie w damskiej ubikacji. Następnie pojawia się nowa postać blond piękności, która posiada ciekawą zdolność manipulowania ludzmi, co prowadzi do jeszcze gorszych wydarzeń. No i na koniec Terry Moore prowadzi dalej wątek małej Zoe, która niedawno zamordowała swoją starszą siostrę. Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie, ale w końcu znalazłem prawdziwy horror w komiksie. Niby nic strasznego się tutaj nie dzieje, ale jakiś posępny, tajemniczy i straszny klimat dosłownie wylewa się tutaj z każdej strony. Czytałem już sporo pseudo opowieści grozy, ale to dopiero tutaj jest strasznie. Jestem pod sporym wrażeniem.


 

niedziela, 5 stycznia 2014

#277 cotygodniowa zeszytówka #88

Aquaman (2011-) - Annual 001Aquaman Annual #1, DC comics,

scenariusz: John Ostrander, rysunki: Geraldo Borges i Netho Diaz

Tak szczerze się przyznam, idea wydawania Annuali jest dla mnie nie do końca zrozumiała. Zazwyczaj są to kompletnie nie związane z głównym wątkiem opowieści, raczej średniego poziomu i dlatego moim zdaniem można je śmiało pomijać. Tym razem nie wiem co mnie skłoniło do lektury, stało się i nic już się nie da z tym zrobić. Chyba jakoś z rozpędu się zabrałem za ten zeszyt. Cały wątek został osnuty wokół kradzieży hełmu Vostoka, co okazało się świetnym powodem do zebrania całej drużyny Aquamana i udania się w pościg za złodziejem. Co prawda jest trochę napięcia w tej całej historii, trudnych moralnych decyzji i nawet znalazło się miejsce na zdradę jednego z sojuszników. Jednak pomimo tego wszystkiego jest to nadal dość średni numer, który szybko się czyta, a jeszcze szybciej zapomina. Lecz najbardziej przeszkadzała mi postać antagonisty, która została zaczerpnięta z pewnych dobrze znanych każdemu legend. Moim zdaniem kompletnie nie pasujące do całej reszty świata przedstawionego. Jest to wręcz głupie. Z powodów powyższych wydaje mi się, że znowu się wyleczyłem z annuali na jakiś czas. Chociaż ten może okazać się dość ważny dla całej serii z powodu zachowania jednego z sojuszników Aquamana.


RR #1Rachel Rising #1, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore


No i czuję się zaintrygowany. Opowieść zaczyna się w miejscu w którym młoda kobieta wychodzi z płytkiego groby, gdzieś po środku lasu. Nie pamięta za bardzo jak się tam znalazła. Jedyne co pozostało jej w głowie to wspomnienie wtorkowego wyjścia ze znajomymi z jej dawnej szkoły. Gdy jakimś cudem dociera do domu, okazuje się, że jest już piątek, a ona zgubiła trzy dni swojego życia. Jak na pierwszy numer, mogę śmiało przyznać, jest ciekawie. Całość w klimacie tajemnicy z wieloma niewiadomymi. Dopasowane do tego ilustracje utrzymane w czerni i bieli, dzięki czemu świetnie budują klimat zagubienia i lekkiej grozy. O serii tej w sumie nie wiem nic, ale jak na razie jestem dość mocno zachęcony, aby zmienić ten stan rzeczy. Jedyne co mi się nie do końca podoba, to czas lektury numeru gdzieś w okolicach pięciu minut. Jakby na to nie patrzeć, chciałoby się troszkę więcej.


Adventure Time 022Adventure Time #22, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty

Horror w postaci różowej gumy do żucia, która zalewa całą krainę Ooo nadal trwa. Finn i Jake docierają w końcu do królestwa Princess Bubblegum gdzie dzieje się źle, ponieważ całe zostało już opanowane przez wroga. Znajduje się on dosłownie wszędzie i zdążył przemienić wszystkich mieszkańców w swoich gumowych poddanych. Jednak nasze chłopaki nie poddają się i przy pomocy mapy zamku, pozostawionej przez królewnę, postanawiają walczyć z najeźdźca. Jak zawsze w przypadku tej serii, zeszyt zapewnia wspaniałą rozrywkę pełną akcji i humoru. Twórcy jednak zdają sobie sprawę, że z samej przyjemności życie się nie składa i postanowili dodać wątek edukacyjny. Tym razem jest to nauka kilku zwrotów idiomatycznych wraz z ich wyjaśnieniem i przykładami odpowiedniego zastosowania.


niedziela, 22 grudnia 2013

#273 cotygodniowa zeszytówka #86

Animal Man (2011-) 026Animal Man #26, DC comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Cully Hammer

Nie tak sobie wyobrażałem kontynuację poprzedniego tomu, ale i tak jest dobrze. Co prawda nie ma macek i odwołań do Lovecrafta, jak wydawało mi się po lekturze #25 numeru, ale co zrobić. Animal Man trafia na nie znaną mu planetę, gdzie od razu wpada w wir niezrozumiałej dla niego walki. Gdy następuje chwila spokoju i przerwy, pojawia się znienacka The Dreamwalker. Tajemnicza postać, która spokojnie wyjaśnia całą zaistniałą sytuację Bakerowi. Po tym wszystkim zawierają ze sobą pewien układ, który za pewne doprowadzi do  zakończenia runu Lemire mającego nastąpić w #29 numerze. Przyjemny i ciekawy jest ten komiks. Spodobała mi się koncepcja nowej planety i tego jak współgra z Ziemią, The Red i temu podobnymi sprawami. Całość została zaprezentowana w dość logiczny i spójny sposób, co niewątpliwie jest sporym plusem. Oprócz tego, na uwagę zasługują ciekawe ilustracje. Są po prostu ładne, a w dzisiejszych komiksach środka to w sumie rzadkość.


Velvet 002Velvet #2, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Velvet to typowa opowieść o tajnych agentach przy której każdy miłośnik agenta 007 powinien bawić się świetnie. Jej głównym bohaterem jest sekretarka, nad którą unosi się pewna tajemnica z przeszłości. Przez przypadek została wplątana w zabójstwo jednego z agentów i teraz musi zniknąć. Niby każdy z nas zna już takich historii na pęczki, a pomimo tego Brubakerowi, jak na razie, udaje się snuć bardzo ciekawą i wciągającą opowieść. W drugim zeszycie scenarzysta rozwija główny wątek, ale też odkrywa przed czytelnikiem fragment przeszłości głównej bohaterki i trzeba przyznać, robi to z pomysłem. Mianowicie na dwóch stronach umieścił pięć kadrów na których są tylko podane miejsca wraz z datami i fragment misji, którą wykonywała Miss Templeton. Wygląda to jak widokówki z kadrami z filmów akcji. Dzięki temu wiemy już, że jest świetnie wyszkolona i potrafi o siebie zadbać Równocześnie poznaliśmy tylko absolutne minimum całej jej przeszłości. Przez to pojawiło się u mnie znacznie więcej pytań, aniżeli odpowiedzi i dlatego już chciałbym mieć w dłoniach kolejne numery tej serii. Na spory plus zasługują również realistyczne ilustracje, które świetnie oddają klimat całej opowieści i dość wiernie oddają ducha dawnych lat.


Adventure Time 2013 Spoooktacular 01Adventure Time #1 2013 SPOooKTACULA, KaBOOM! Studios


scenariusz: Jones Wiedle, Bryce Carlson, Jay Hasler, Kevin Church, rysunki: Jones Wiedle, Frazer Irving, Jay Hasler, Jen Vaughn,

No niestety odcinek halloweenowy nie zrobił mi dobrze. Zawiera w sumie pięć historii, z których jedną w całości zignorowałem. To z tej racji że jest reklamą nowej serii na podstawie serialu animowanego z Cartoon Network. Jednak wracając do właściwej zawartości komiksu. Wszystkie opowieści są różne i każda stworzona została przez kogoś innego. Jedna opowiada o tym, że każdy ma prawo do imprezowania. Nawet ci źli, dopóki umieją się bawić. Swoją drogą, ta historia uświadomiła mi, że nie potrafię rozgryźć relacji jaka panuje pomiędzy Finnem i Jakiem, a Ice Kingiem. Raz są kumplami, razem miło spędzają czas, aby później atakować się nawzajem. Coś tutaj ewidentnie nie gra. Inna z kolei fabuła skupia się na zagubionych wąsach, która jest dość ciekawie narysowana i nic ponad to. Ubawiłem się za to przednio śledząc losy Finna i Jaka, którzy pomagali Pumpkin Princess pozbyć się zatrutych nasion z głowy. Przednia zabawa, ale raczej dla starszych czytelników, bo trzeba przyznać szczerze, to co tam się dzieje jest lekko chore i straszne. Natomiast na sam koniec twórcy zaserwowali nam Marceline, która ma dość spore problemy z samą sobą i nie wie czego tak naprawdę chce. Zdaję sobie sprawę z tego co napisałem na wstępie. Jednak po zastanowieniu dochodzę do wniosku, że tak źle znowu nie było i seria ta nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Spokojnie czekam na kolejne przygody Finna i Jaka, bo to świetna seria jest i basta.

niedziela, 8 grudnia 2013

#271 cotygodniowa zeszytówka #84

Thief of Thieves 018Thief of Thieves #18,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Ze smutkiem przyznaję, że ta seria nie robi mi już tak dobrze jak podczas lektury początkowych numerów. Jednak nie zmienia to faktu, że twórcy nadal trzymają wysoki poziom i potrafią mile zaskoczyć. Tak jak ma to miejsce w niniejszym komiksie. Czytelnik ma tym razem okazję prześledzić finał wielkiego skoku, który Redmond przeprowadza wraz ze swoją ekipą w Wenecji. Cały przebieg jest zaskakujący, ale równocześnie jak już go poznamy, to uzmysławiamy sobie jak bardzo został on osadzony w całym klimacie tej opowieści i to jest chyba najfajniejsze w tym wszystkim. Z jednej strony numer ten nie stroni od poważniejszych tematów i jest tutaj miejsce na konflikt ojca z synem, porachunki mafii i czasem brutalne sceny. Równocześnie z drugiej strony, za każdym razem gdy poznaję szczegóły kolejnych napadów to odkrywam, że główny bohater realizuje je z ciekawym pomysłem i humorem. Zawsze kojarzy mi się to z atmosferą jaka panuje w takich pozycjach jak Ocean's Eleven lub Żądle. Życzę sobie, aby podobny stan utrzymywał się jeszcze długo, ponieważ dobrej rozrywki nigdy za dużo, a ostatnio nawet jest to trochę deficytowy towar.


Adventure Time 021Adventure Time #21, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Giallongo, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Zack Giallongo


Wszystko rozpoczyna się bardzo leniwie, trochę niespotykanie jak na tą serię. Chłopaki, z  racji braku zaplanowanych przygód na dzień dzisiejszy, postanawiają stać się super leniwi. Leżą tylko na podłodze i starają się ograniczyć wszelkie czynności do minimum. Jednak w ich otoczeniu pojawia się dziwna różowa guma do żucia, która powoli zaczyna opanowywać cały ich dom. W związku z tym panowie postanawiają udać się do Candy Kingdom, aby sprawdzić czy tam nie zastaną podobnej sytuacji. W między czasie Princess Bubblegum wraz z Marceline odpierają atak tej samej substancji w królestwie. Opowieść jest na razie taka sobie, ale zawiera jak zawsze kilka smaczków. Jednym z nich jest świetne odwołanie do gry Super Mario Bros, kiedy to PB każe odwołać wszelkie swoje zaplanowane zajęcia w ciągu dnia. Scenarzystom udało się również bardzo interesująco zabawić się pojęciem czasu, dzięki czemu lekko zadrwili z głównych bohaterów i doprowadzili całą historię do wielkiego finału. W dodatku wszystko to odbyło się w postaci lekcji dobrych manier w kontaktach między ludzkich! W numerze tym znajduje się również druga, kilku stronicowa opowieść jak to Finn i Jake znajdują na plaży dwie magiczne deski surfingowe. Dzięki temu pojawiła się możliwość na wielki pojedynek z potężnym bossem w postaci olbrzymiej ośmiornicy. Całość została w piękny sposób zilustrowana. Rysunki wyglądają jakby zostały tylko naszkicowane i następnie od razu pokolorowane. Dzięki czemu powstaje wrażenie jakby były ciągle w ruchu.


The Manhattan Projects 015The Manhattan Projects #15, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Ryan Browne

Tym razem podczas lektury, czytelnik ma okazję ponownie zajrzeć do wnętrza głowy Oppenheimera gdzie toczy się wielka wojna domowa. Po obu stronach stoją na przeciw siebie dwaj bracia: Robert oraz Joseph. Jeden reprezentuje ścisły umysł i racjonalne myślenie. Drugi z kolei jest marzycielem i ciągle buja w obłokach. Ich walka była długa i niezwykle wyniszczająca, a najbardziej poszkodowany będzie za pewne sam Oppenheimer. Ciekawym pomysłem jest pokazanie jak obie armie po każdej przegranej walce spokojnie wyciągały wnioski ze starcia, aby po pewnym czasie wrócić ze zdwojoną siłą. Mi jednak najbardziej przypadł do gustu sam projekt armii. Wojsko symbolizujące naukową stronę konfliktu komunikuje się ze sobą tylko za pomocą liczb, natomiast ich przeciwnicy składają się z fantastycznych stworów jak smoki, ogry i temu podobne. Idealnie obrazuje to obie strony konfliktu, a zaraz jest jasne i czytelne dla każdego. Całość czyta się bardzo przyjemnie, co w przypadku tej serii jest już w sumie standardem. Numer interesujący, znowu pogłębiający postać Oppenheimera, która i tak już jest mocno pokręcona.


niedziela, 10 listopada 2013

#263 cotygodniowa zeszytówka #80

Saga 015Saga #15, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Czym dłużej śledzę tą opowieść tym bardziej dociera do mnie, że z opowieści SF, jakiś czas temu przerodziła się w historię rodzinną pełną jej trosk codziennych. Co ciekawe wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie sprawia, że sięgam po każdy kolejny numer z coraz większą ochotą. Nie inaczej było i tym razem. Alana wraz ze swym mężem Marko po woli staję przed ważnym problemem. Mianowicie przyszedł czas w ich życiu kiedy muszą zdecydować co począć z sobą dalej. Przecież nie mogą być zbiegami do końca swoich dni, a tym bardziej z dzieckiem. Przecież nie mogą młodej istoty skazać na taki los. Wynikła z tego dość spora awantura, w tej dość pokręconej rodzinie. Jednak to nic w porównaniu z jej zakończeniem. W sumie podwójnym i nadal nie mogę się zdecydować, które z nich było bardziej zabawne. W między czasie został również rozwinięty wątek The Willa, Gwendolyn oraz Slave Girl i ich pobytu na tajemniczej wyspie. Sama tajemnica planety mnie nie zaskoczyła, ale już finał numeru, który jest z tym dość mocno powiązany spowodował u mnie opad szczęki. Szczerze przyznam, jestem pod wrażeniem jak Vaughan umiejętnie bawi się konwencjami i z prostej opowieści o rodzinie, zbiegach i łowcach głów tworzy coś pięknego, ciekawego i wszystko to opowiada w taki przyjemny leniwy sposób. Dokładnie tak jak zawsze lubiłem.


Wolverine and the X-Men 037Wolverine and the X-Men #37, Marvel


scenarzysta: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Mam chyba głęboki kryzys odnośnie komiksów z X w tytule i wszystkimi ich pochodnymi. Siedzę od 20 minut i staram się wymyślić coś pozytywnego o tym zeszycie i nie potrafię. Moim zdaniem to straszna nuda i miałem dość spore problemy aby dotrzeć do końca. Oczywiście jeden skład mutantów z przyszłości ucieka drugiej grupie również z przyszłości, ale pomieszanej również z osobnikami z teraźniejszości. Nie trwa to jednak długo, bo w końcu jedni robią coś przez co zostają zauważeni i odnalezieni. Ich spotkanie, jak zawsze w takich przypadkach kończy się jedną wielką rozwałką, w której już nie wiadomo kto kogo bije i dlaczego. Dla wzbudzenia większego napięcia, wszystko  jak zwykle kończy się niezwykle dramatycznie, aby czytelnik czekał na kolejny numer z drżeniem rąk. Ja za to nie mogę się doczekać kolejnego numeru tylko z jednego powodu. Po jego przeczytaniu na reszcie skończy się mój horror, dobrnę do końca tej żałosnej historii i w końcu będę mógł sobie darować te wszystkie opowieści o mutantach.


Adventure Time 020Adventure Time #20, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty


Wszyscy, którzy regularnie tutaj zaglądają już chyba zdali sobie sprawę z tego, jak wielkim jestem fanem tej serii. Stało się tak głównie za liczne odwołania do popkultury znajdujące się w każdym zeszycie oraz to wspaniałe uczucie niepewności, gdy za każdym razem sięgam po kolejny numer. Nie inaczej jest i tym razem. Główna opowieść opiera się na wątku w którym Finna i Jake'a odwiedza tajemniczy gość i razem przeżywają niesamowitą przygodę. Jednak tym razem cała opowieść została ukazana z perspektywy nowo przybyłej postaci dzięki czemu czytelnik ma wrażenie jakby sam był uczestnikiem całej zabawy. Główni bohaterowie zwracają się do niego w pierwszej osobie, zmuszają do brania czynnego udziału w wydarzeniach. To wszystko zostało bardzo umiejętnie zrealizowane i trzyma się mocno tej konwencji, aż do ciekawego finału. Dodatkowo w pewnym momencie dostajemy do rąk tajemniczą książkę pt. Adventure Tome, w której zostali opisani przyjaciele oraz wrogowie głównych bohaterów, krainy które razem już zwiedzili oraz tajne techniki walki. Całość jest zaprezentowana z humorem i dystansem, dzięki czemu kilka razy się zaśmiałem. Druga opowieść natomiast zawiera pierwszą część dramatycznej historii o tym jak to na przyjęciu Birthday Princess zabrakło lodów. Szybko na ochotnika zgłosił się dzielny wojownik Billy, aby uratować całą sytuację i wyruszył do Grocery Kingdom po brakujące dobro konsumpcyjne. Na swej drodze spotyka wiele niebezpieczeństw na czele z Ham-Pire - przeterminowaną szynką, która powróciła z grobu.

niedziela, 20 października 2013

#259 cotygodniowa zeszytówka #77

Swamp Thing (2011-) 024Swamp Thing #24, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Andrei Bressan

Zagadka ostatnich kilku numerów nareszcie zostaje wyjaśniona. Czytelnik w końcu poznaje tożsamość tajemniczego Seedera. Muszę przyznać była to dla mnie spora niespodzianka i nawet nie chodzi mi o samą postać lecz o sposób w jaki posiadł swe zdolności. Nie chcę spoilerować, ale patrząc na jego umiejętności można się domyślić kto maczał w tym palce. W numerze tym nie mogło oczywiście zabraknąć widowiskowej sceny pojedynku pomiędzy głównym bohaterem, a panem z nasionami, jednak znowu nie to jest najważniejsze. Mianowicie zaraz po niej The Pariament of Green, który był świadkiem całego zajścia, powiedział coś tak dziwnego, że aż zabawnego. Jakby tego było mało, zapewne będzie to miało spory wpływ na kilka nadchodzących numerów tej serii. Osobiście nie za bardzo podoba mi się ten pomysł. Zapowiada się odejście od mrocznego i strasznego klimatu w kierunku jakiejś chorej rywalizacji pomiędzy dwoma bohaterami. Jakoś ten koncept do mnie nie przemawia. Mam nadzieję, że jednak się mylę i kolejne numery mnie mile zaskoczą.


Aquaman (2011-) 023Aquaman #23, DC Comics


scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Wspaniale widać po tym zeszycie nadchodzący już wielkimi krokami finał historii pt. Death of the King. Takiego naładowania akcją w tej serii chyba jeszcze nie było. Wydarzenia gnają z prędkością wściekłego Aquamana pod wodą. Walka o Atlantis trwa w najlepsze i nawet to, że główny bohater ma kumpla w postaci Wielkiego Przedwiecznego Cthulhu nie pomogło mu za bardzo. Wszystko to dla tego, bo wielkie podwodne miasto Atlantydów stało się areną starć dla trzech różnych frakcji, z czego żadna nie ma zamiaru ustąpić. Całość czytało mi się bardzo dobrze. Akcja jest ciekawa i od czasu do czasu przeplatana jakimś innym wątkiem. Co o dziwo wcale nie powoduje spadku napięcia. Wszystko jest raczej dość oczywiste i na poziomie takiej lekkiej i przyjemnej lektury na 20 min, ale nawet w takim komiksie udało się wprowadzić udane i zaskakujące zakończenie. Bawiłem się przednio i spokojnie czekam na kolejny numer.


Adventure Time 019Adventure Time #19, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Andy Hirsch, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Andy Hirsch

W końcu Finnowi, Jake'wi oraz Ice Kingowi udaje się wydostać z labiryntów dzięki wyrażaniu swoich uczuć. Co najdziwniejsze, okazało się to naprawdę potężną bronią. Jednak nie był to koniec ich wspólnej wędrówki, ponieważ na końcu czekał ich jeszcze straszny pojedynek z ostatnim bossem. Mile się zaskoczyłem, gdy okazało się iż jest nim pewien dobrze znany złoczyńca tej serii. Zawsze miło jest spotkać starego znajomego. Cała ta wyprawa po lochach wyszła świetnie. Widać, że scenarzysta nie jeden raz miał do czynienia z przeróżnymi grami, może nawet z klasycznym papierowym RPG i potrafi wynieść z tego coś więcej niż tylko samą rozrywkę. Po raz kolejny udowodnił, że świetnie rozumie całą popkulturę i umie się do niej w ciekawy sposób odwołać. W sumie to co napisałem powyżej już mogłoby świetnie wystarczyć za rekomendację tego numeru, ale znajduje się tu jeszcze jedna krótka opowieść warta poznania. Sama fabuła jest banalnie prosta i opowiada o tym jak Jake i Finn równocześnie dowiadują się o swoim porwaniu i oczywiście od razu śpieszą sobie na ratunek. Świetna w tej historii jest jednak jej forma. Mianowicie na pierwszej stronie zaczyna się wersja Finna, a od końca zaczyna się Jake'a, która jest przedstawiona do góry nogami. Oczywiście jak można to przewidzieć oba wątki umiejętnie łączą się w samym środku. Pomysł banalny, ale już wykonanie wspaniałe!