Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shelli Paroline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shelli Paroline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

#379 cotygodniowa zeszytówka #146

Five Ghosts - The Haunting of Fabian Gray 003Five Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #3, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Komiks ten to świetny przykład jak z wielką elegancją można połączyć wiele z pozoru nie pasujących do siebie motywów. Pojawia się ponownie tajemniczy nazista, który próbuje wyśledzić głównego bohater. Jest legendarne miasto Shangri-La z pewnym mnichem w roli jego władcy, który postanowił pomóc Fabian'owi w uporaniu się z jego demonami. Tak jak on, też kiedyś miał wielkie problemy i dopiero w zaginionym mieście udało mu się uporać z nimi. Lecz, gdy główny bohater poddaje się kuracji, która bardziej wygląda bardziej jak tortury niż leczenie, na Shangri-La nadciąga olbrzymie zagrożenie. To jest dopiero trzeci numer tej serii, a jej twórcy przerobili już tyle motywów z popkultury, że może od tego rozboleć głowa. Przewracanie każdej kolejnej strony wiąże się z lekkim szaleństwem, bo tutaj naprawdę nigdy nie wiadomo co nas czeka. Dzięki temu każdy kolejny odcinek to istna jazda bez trzymanki najwymyślniejszym rollercoasterem przez całą popkulturę. Lektura tego komiksu to wyzwanie, które jeśli podejmiemy zapewni nam jedną z najlepszych przygód z aktualnie wydawanych serii. Jednak nie samą akcją ta seria żyje. Bardzo podoba mi się również subtelne poczucie humoru jakie w nim występuje. Jest głównie tworzone za pomocą relacji Fabiana i jego towarzysza. Dla przykładu niech posłuży komentarz jaki otrzymuje główny bohater, gdy budzi się po kilku dniowej drzemce. Dla mnie to istna poezja. Te kilka powodu sprawia, że czekam z wielką niecierpliwością na kolejny numer i już nie mogę się doczekać tego co w nim spotkam. W szczególności mając w pamięci ostatni kadr tego zeszytu.


Umbral-002Umbral #2, Image Comics

scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Jak dosłownie upaść trzy razy. Za każdym razem w większe tarapaty i wyjść z tego cało? Taki tytuł mógłby nosić ten komiks. Rascal z racji posiadania najbardziej pożądanego przedmiotu w całym królestwie jest równocześnie najbardziej poszukiwaną w nim osobą. Nawet jej gildia złodziei wystąpiła przeciw niej. W nieoczekiwanym momencie znajduje jednak wsparcie w postaci tajemniczego starca o imieniu Dalone, który nie wiadomo dlaczego postanowił jej pomóc. Cały ten komiks to w sumie jedna wielka ucieczka z trzema efektownymi upadkami. Już nawet główna bohaterka zaczyna z tego w pewnym momencie kpić. Jednak dzięki temu pościgowi dowiedziałem się czegoś interesującego na temat świata przedstawionego. Jest tutaj taka scena, kiedy główni bohaterowie znajdują się w pułapce. Z każdej strony otoczeni są przez czerwoną straż i wtedy Dalone zaczyna czarować. Rascal w panice zaczyna przed nim uciekać. Zresztą jak wszyscy pozostali. Potem pada stwierdzenie, że przecież czary są jedyną rzeczą w tej krainie bardziej zakazaną od religii. Trochę mnie to zaskoczyło, ale z drugiej strony już niecierpliwie czekam aż te dwa tematy pojawią się jako część fabuły. Bo przecież nie po to scenarzysta o nich wspomina, aby nigdy ich nie wykorzystać prawda?


Adventure Time 035Adventure Time #35, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North,  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb,

Numer ten jest pożegnalnym odcinkiem trójki autorów, którzy bawili swoich czytelników od samego początku przez trzy lata. Tym razem zaprezentowali czytelnikom zamkniętą opowieść o tym jak Lumpy Space Princess straciła swoją złotą gwiazdkę z czoła. W związku z tym oczywiście od razu przylatuje do domku na drzewie głównych bohaterów, aby poinformować ich o tym zdarzeniu. Jednak zamiast poprosić ich o pomoc informuje ich, że zostali głównymi podejrzanymi wraz z Ice Kingiem, PB, BMO i Marcelline do kompletu. Po tym wydarzeniu cała opowieść zamienia się w dochodzenie podczas którego czytelnik ma okazję poznać jedną historię z kilku punktów widzenia. Kiedy to każdy z bohaterów przedstawia swoje alibi. Wszystkie są trochę inne od siebie pod względem klimatu, co świetnie oddaje osobowość osoby która ją opowiada. Mi chyba najbardziej spodobała się wersja BMO podczas której poczułem się jakbym czytał jakiś kryminał w klimacie noir. Pełna komentarzy z offu ze starym, doświadczonym detektywem w roli głównej, który zawsze wpakowuje się w tarapaty. Dużym plusem jest również zakończenie w piękny sposób pokazujące na czym polega przyjaźń. Te trzy lata, które spędziłem podczas lektury komiksów tworzonych przez Ryana, Shelli i Bradena były czasem wielkiej ilości wspaniałych historii. Głównie zabawnych i wesołych, czasem strasznych i smutnych. Zawsze jednak mądrych i niosących pozytywne przesłanie. Za to pięknie dziękuję. Teraz czekam na kolejnych autorów, aby przekonać się czy będą równie dobrzy.


ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.

niedziela, 25 stycznia 2015

#374 cotygodniowa zeszytówka #143

fiveghosts1coverFive Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #1, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Kiedy jakiś czas temu bardzo pochlebnie wyrażałem się o Starlight przy okazji jej zakończenia. To na pewnym forum dostałem odpowiedź, że nic nie wiem o przygodowych seriach i przesadzam skoro nie znam jeszcze Five Ghosts. Podszedłem do tej informacje dość sceptycznie, komiks musiał się trochę odleżeć aż nadszedł odpowiedni moment. Tytuł ten opowiada o łowcy skarbów Fabianie Gray'u, aby nie powiedzieć w prost złodzieju, który jest opętany przez pięć tajemniczych duchów. Maga, łucznika, detektywa, samuraja i wampira. Poza tym, że dość mocno komplikuje to jego życie. Przez co czasem traci świadomość i budzi się kilka dni później. Jednak są i plusy całej tej sytuacji w postaci korzystania z ich nieprzeciętnych zdolności. Co znacznie ułatwia mu pracę. Kilka pierwszych stron tego komiksu już mocno mnie zaskoczyło. Od razu czytelnik zostaje wrzucony w sam wir wielkiej przygody i zostaje świadkiem przeprowadzenia przez głównego bohatera brawurowego napadu. Przy okazji poznając jego niesamowite zdolności. Już te kilka stron to świetna zabawa, a z każdą kolejną było lepiej. Są tutaj naziści, katany, podróże po świecie, piękne kobiety i jakieś straszne maszkarony. Zakazane kulty i artefakty. Gdzieś w mroku czający się potężny wróg i obietnica głównego bohatera złożona pewnej pięknej damie, która pcha go do dalszego działania. Wszystko to razem tworzy wspaniałą przygodowo rozrywkową mieszankę, która jak na razie nie ma wad. Świetna rozrywka nie obrażająca intelektu czytelnika swoim poziomem. Dodatkowo podkreślona wspaniałymi ilustracjami przypominające mi europejskie starsze serie. Bez nachalnego komputerowego koloru, a zamiast tego czasem z dość szalonym podejściem do barw. Coś pięknego. Bardzo miło zaskoczyłem się tą seria. Dla mnie to coś pomiędzy pulpą w klimatach Hellboya i kinem przygodowym w stylu Indiana Jones'a. Co w sumie jedno nie wyklucza drugiego. Z wielką niecierpliwością czekam na kolejny numer.


Adventure Time 034Adventure Time #34, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Kat Leyh, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kat Leyh

Finał wielkiej podróży przez czas Finn'a i Jake'a z jedną myślą, aby pokonać Mnemonoida. Jak się to wszystko skończyło, chyba nie muszę mówić. W końcu to seria skierowana raczej dla młodszego czytelnika, więc każdy z nas jest w stanie przewidzieć finał. Jednak nie o zaskoczenie tutaj chodzi najbardziej, chodź ono również się pojawia, a raczej o formę w jakiej zostało to zrealizowane. Finn już w podeszłym wieku znajduje najlepsze rozwiązanie z sytuacji i wychodzi na to, że najprostsze. Wystarczyło się tylko dobrze wsłuchać w potrzeby swojego wroga, a potem zaspokoić je lepiej niż robił to dotychczas. Mnie finał po prostu powalił. Rozbawił i spowodował wielki uśmiech na twarzy. Na sam początek dnia, jeszcze zanim wyszedłem do pracy. Jednak najbardziej spodobał mi się moment kiedy już dorosły Finn spotyka PB, a ta zamiast go przywitać w sposób jaki to zwykle robi, zachowała się w absolutnie zaskakujący sposób. Przecierałem moje jeszcze zaspane oczy ze zdziwienia. Bardzo dobre zagranie ze strony scenarzysty. Postawić postać dobrze znaną czytelnikowi, w całkiem nowej pozycji. Numer ten po raz kolejny pokazał mi jak wspaniała jest ta seria. Czytam ją już tak długo, a cały czas potrafi mi pokazać, że jeszcze wiele niespodzianek ma przede mną. Z jednej strony poprzez zaskakujące zwroty akcji i z drugiej gdzie ciągle we wspaniały sposób bawi się formą.


Umbral-001-(2013)Umbral #1, Image Comics

scenariusz: Anthony Johnston, rysunki: Christopher Mitten

Umbral to mroczna kraina zamieszkała przez złe cienie. To legenda, którą straszy się niegrzeczne małe dzieci w królestwie Fendin. W takie właśnie miejsce dostaje się główna bohaterka tej opowieści Rascal, małoletnie złodziejka. Jakby tego było mało kilka chwil przedtem, była świadkiem bestialskiego zabójstwa królewskiej pary, a potem weszła w posiadanie Oculusa. Magicznego artefaktu, którego pragnie każdy. Jednak w bardzo szybkim czasie okaże się, że to jeden z jej najmniejszych problemów. Strasznie fajny jest tutaj sposób opowiadania całej historii. Od samego początku stawiałem na małego księcia jako głównego bohatera, a scenarzysta w bardzo szybki i niezwykle efektowny sposób wyprowadził mnie z tego błędu. Chociaż zawsze mogłem się zasugerować okładką i od razu znałbym prawdę. Jednak cała historia jest tak umiejętnie prowadzona, aby pięknie zmylić czytelnika. Poza tym moją uwagę przykuło tempo całej historii. Na początku całość bardzo pędzi do przodu tylko po to, aby w kulminacyjnym momencie mocno zwolnić. Wtedy pomyślałem sobie, że będzie to opowieść o zakazanej miłości pomiędzy paniczem z królewskiego rodu, a młodą złodziejką. Tylko tym razem równie szybko okazało się, że jestem w błędzie. W jednej chwili wszystko diametralnie się zmienia w historię wielkiej ucieczki i walki o życie. Sam już nie wiem co mnie skłoniło, aby sięgnąć po ten komiks. Jednak teraz jestem pewien, że chętnie sięgnę po kolejny numer, bo wszystko wskazuje na to, że warto.


 

niedziela, 18 stycznia 2015

#372 cotygodniowa zeszytówka #142

Adventure Time 033Adventure Time #33, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Pat McHale, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Jim Campbell,


Dawno nic nie pisałem o tej serii i aż wstyd mi się przyznać, ale zapomniałem o niej. To wszystko z prostej przyczyny. Mam problem ze śledzeniem co i kiedy się ukazuje. Sięgam po poszczególne tytuły jak mi się przypomni. Z tego powodu  mam teraz do nadrobienia trzy numery. Dla mnie to wspaniała wiadomość! Numer ten rozpoczyna się w momencie kiedy Finn i Jake posuwają się znowu do przodu o 20 lat nic z nich nie pamiętając. Wszystko to oczywiście za sprawą złego i strasznego Mnemonoida, który żywi się wspomnieniami Finna. Jest tak dla tego, bo prowadzi on tak wspaniałe życie. Przez to jego wspomnienia są tak wyjątkowo smakowite. Kraina Ooo którą zastał teraz pogrążona jest w wojnie. Rozpoczęła się ona na jednym kadrze poprzedniego odcinka, ale wtedy wszyscy się tylko z tego śmiali i uważali za niewinną sprzeczkę. Co najgorsze Finn miał pomysł jak zakończyć ten konflikt. Niestety mówił o tym wczoraj, a dziś już niczego nie pamięta. Z tego też powodu chłopaki wpadają na nowy pomysł i w sumie cały ten numer to zbieranie ekipy przed spotkaniem z pożeraczem wspomnień. Komiks ten to jak zawsze porcja świetnej zabawy. Chociażby w momencie kiedy odwiedzają Ice Kinga i ucinają sobie krótką pogawędkę na temat jego polityki otwartych drzwi dla kobiet. Ten dziad już nigdy się nie zmieni. Równie zabawnie jest kiedy pojawia się na scenie Lumpy Space Queen. Kiedy cokolwiek chce się z nią załatwić, to trzeba jej wejść na ambicję i wzbudzić w niej zazdrość. Nie da się ukryć PB jest mistrzem świata w takim manipulowaniu. Jednak po mimo zebrania naprawdę świetnej grupy cała misja i tak kończy się w dość smutny sposób. Aż trochę boję się sięgać po kolejny numer, w którym odbędzie się finał tej historii. Przecież muszą to jakoś sensownie odkręcić co nie?


Ghosted 016Ghosted #16, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Juan Jose Ryp

Większa część tego numery została poświęcona Marcusowi, który wraz z porwaną przez niego panną Rusnak udali się na wesele do Niemiec. Spacerując między gośćmi weselnymi opowiada on jej historię tego miasteczka i dwóch mieszkających tam, nienawidzących się od ponad 80 lat rodzin. Te dwie strony konfliktu aktualnie nawet nie pamiętają jak rozpoczęła się cała ta wojna, ale w sumie to już nie ważne. Ponieważ dziś z mocy tego wesela, niczym w Romeo i Julii, zostaną połączone na wieki. Równocześnie Marcus opowiada o swojej przeszłości, jak zainteresował się ciemnymi mocami oraz o tym jak udało mu się przeżyć bombę pełną duchów, którą zrzucił na niego Jackson. Wszystko to przeplata się ze scenami kiedy to para młoda w osobnych pokojach panikuje przed ślubem. Całość naprzemiennie się miesza tworząc dalej jedną wspólną opowieść. Jednak to nic w porównaniu z wielkim finałem podczas weselnej przysięgi. Marcus ma przerażający plan, który wymagał całego miasteczka, aby w ogóle móc spróbować go zrealizować. Jak będzie dalej dowiemy się w następnych numerach, ale jak na razie zapowiada się na najciekawszą opowieść z dotychczasowych. Kilka ostatnich stron tego komiksu to z kolei szybka historia jak Jackson z pomocą pewnej starszej pani stara się odnaleźć swego wroga. Cała ta podróż jaką odbył prowadzi go do jednego wniosku, który tylko w większym stopniu sprawia iż nie mogę się doczekać następnego numeru.


Deadpool (2012-) 040Deadpool #40, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish,

Po męczącym crossoverze w jakim uczestniczył ten tytuł ostatnio, nawet główny bohater potrzebuje chwili odpoczynku. Dzieje się to na łamach tego komiksu, który jest edukacyjną opowieścią o tym jak korporacje wydobywcze są wspaniałe i nie niszczą środowiska. Wszystko oczywiście w ujęciu typowego poczucia humoru. Dzięki temu dowiedziałem się jak przebiega cały proces wydobywczy, gdzie znajduje się jama człowieka kreta i człowieka lawy i Shumagorath, który ewidentnie ma coś wspólnego z Lovecraftem. Równocześnie wielkie korporacje chwaląc siebie, pokazują prawdziwe oblicze energii odnawialnych. Mocno mnie zaskoczyło jak bardzo jest to niebezpieczne. Z racji tego, że jest to niezwykle ważny temat dla społeczeństwa nie mogło się obejść bez gościnnych występów zaangażowanych gwiazd i tak pojawia się laureatka nagrody Emmy i dwóch komiksiarzy. O mały włos, a pojawiłby się nawet ktoś uważany za zmarłego! Jednak najbardziej spodobała mi się forma w jakiej został zrealizowany ten komiks. Całość przypomina książeczki do samodzielnego pokolorowania. Przez co kolory wyglądają jakby odpowiedzialne było za nie jakieś dziecko. Wszystko pokolorowane kredkami, przy czym co chwila ktoś nie mieścił się i wychodził po za linie. Trochę mnie to rozczuliło. Dodatkowo w środku numeru jest kilka gier typu znajdź wyjście z labiryntu, wykreślanka, połącz kropki, aby utworzyć obrazek i krzyżówka. Naprawdę lubię te przerywniki w tej serii. Nie wszystkie były udane, ale w każdej z nich twórcy wspaniale bawią się obraną konwencją i widać, że poświęcają trochę czasu, aby dopracować to pod wieloma względami. Ostatnio Deadpool cały czas ma tendencję zwyżkową, co bardzo mnie cieszy. Ciekaw jestem tylko jak długo to jeszcze potrwa.


niedziela, 19 października 2014

#353 cotygodniowa zeszytówka #129

RatQueens_03Rat Queens #3, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch

Jestem zaskoczony jak pozytywnie zmieniła się ta seria w obrębie tylko tych trzech numerów. Fabuła rozwija się w interesujący sposób i dość szybko gna przed siebie. Nasze urocze łowczynie przygód otrzymują poszlakę, kto może stać za próbą ich zabicia i od razu postanawiają to sprawdzić. Jednak już na miejscu okazuje się, że to ślepa uliczka. Mimo to kilka stron dalej już się wszystko wyjaśnia dzięki czemu w następnym numerze, zapewne dojdzie do wielkiego pojedynku. Poza tym bardzo umiejętnie zostały wplecione, a w sumie tylko zasygnalizowane dwa kolejne wątki. Tym razem będą one dotyczyć prywatnego życia złodziejki Betty oraz kobiety krasnolud Violet. Z czego ten drugi wydaje mi się bardziej interesujący. Poza tym zniknęły gdzieś rynsztokowe żarty, no i przemocy też nie było. O ile tego pierwszego mi nie brak, tak z tym drugim pewnie twórcy nadrobią w kolejnym numerze. Podsumowując seria ta z numeru na numer robi się znacznie lepsza i bardziej dojrzała. Co prawda nadal jest to czysta zabawa konwencją, ale podczas lektury pierwszego numeru miałem wrażenie, że wszystkie te przekleństwa, durne żarty i krew są robione pod nastolatków. Teraz gdy w dużej mierze autorzy się tego pozbyli na pierwszy plan wysuwa się fajna, lekka fabuła i ciekawe relacje bohaterów. Dobrze się stało, że nie zrezygnowałem z tej serii po pierwszym numerze. Ominęło by mnie coś całkiem przyjemnego.


Deadpool-031-(2014)Deadpool #31, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas


Deadpool i Dazzler tworzą razem wspaniały zespół do beztroskiego wyżynania wampirów. Dodatkowo główny bohater dzięki, nazwijmy to silnej perswazji podczas przesłuchania, otrzymał adres głównej siedziby krwiopijców. Co z kolei musiało się zakończyć kolejną beztroską rzezią. Wszystko to jest takie lekkie i nawet zabawne. Jednak najlepszą częścią tego numeru jest, odbywające się gdzieś na drugim końcu USA, dochodzenie agentki Preston w sprawie zaginionego członka rodziny Wade'a. Wszystko zaczyna się standardowo od kilku pytań i w następstwie tego próby ucieczki dwójki zamieszanej w całą sprawę. Jednak na drodze do ich szczęścia staje zamaskowana gruba odzianych w biel żołnierzy. To co dzieje się potem to istne szaleństwo. Latają głowy, odpadają kończyny, ludzie dostają tak mocne kopy, że eksplodują pod ich wpływem. Ogólnie mówiąc dużo czerwieni znajduje się na każdej stronie. Jednak motyw z wanną totalnie mnie rozwalił. Nie zdawałem sobie sprawy jak niebezpieczne narzędzie posiadam w domu. Wszystko to razem wzięte tworzy interesujący wstęp do dalszej opowieści o zaginionej rodzinie głównego bohatera i chętnie sprawdzę następne numery, aby dowiedzieć się co z tego wynikło.


Adventure Time 032Adventure Time #32, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Kat Leyh, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kat Leyh,

Starcie z The Mnemonoid'em trwa w najlepsze! Co niestety nie jest takie proste. Jak zwyciężyć z kimś o kim istnieniu nawet nie zdajesz sobie sprawy? Pojedynek nie jest łatwy. Przeciwnik robi wszystko, aby nikt go nie pamiętał i właśnie te luki w pamięci są najciekawszym fragmentem tego numeru. Stają się one ciekawym pretekstem do pokazania zmian jakie zaszły przez ten cały czas w krainie Ooo. Dzięki temu czytelnik ma okazję zobaczyć co powstało z przyjaźni pomiędzy PB i Marceline. Jak zmieniło się śniadaniowe królestwo lub co słychać u królewien czterech żywiołów. Swoją drogą notka o królewnie piaskowego królestwa mnie zabiła. Dobrym rozwiązaniem okazało się również wyjaśnienie przez PB Finowi jej teorii na temat jego problemów z pamięcią za pomocą osobnego komiksu stworzonego przez nią i jej wampirzą przyjaciółkę. Opowieść wtedy nabiera trochę innego tonu, a komentarze z poza kadru na temat powstawania tego komiksu są przezabawne. Jednak to wszystko nic w porównaniu z zakończeniem całego numeru, które przesuwa całą akcję znowu do przodu. Ciekawe jak tym razem wybrną z tego twórcy, bo przecież cała ta seria zawsze była historią małego chłopca, a nie całkowitego przeciwieństwa tego. W numerze tym znajduje się również drugi komiks skupiający się na problemie tajemniczej czerwonej kropki, która bardzo szybko powiększa swój rozmiar i zagraża istnieniu Candy Kingdom. Na pomoc PB znowu przychodzi wampirza księżniczka, która ma za zadanie nakłonić swoich pobratymców do pomocy. Jej dyplomatyczne umiejętności to kolejna porcja świetnej zabawy płynącej z lektury. Całość jak zawsze gorąco polecam.


Birthright 001Birthright #1, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan


Jak zmienić zwykłą opowieść o rodzinie w fantasy, a potem  z powrotem powrócić do rodzinnych tematów? Po lekturze tego komiksu wydaje się, że dość prosto. Na początek należy wysłać ojca z kilkuletnim synem do parku, gdzie mały gubi się w pobliskim lesie. Wtedy cała historia zmienia się w dramat o rozpadzie rodziny. Poszukiwaniu zaginionego syna i brata. Wzajemnym oskarżaniu się, niesamowitym bólu, problemach wychowawczych i rozpadzie małżeństwa. Jednak wszystko to kończy się dość szybko, wraz z pojawieniem się dziwnego człowieka wyglądającego jakby się zerwał z LARPu do D&D. Wtedy też komiks zmienia się w ciekawą opowieść o "tym jedynym i wybranym przez los". Wydawać by się mogło, że wszystko skończy się szczęśliwie i większość powinna być zadowolona. Jednak, jak zawsze w takich historia, jeden z bohaterów skrywa dość ciekawą tajemnicę, która dość mocno wszystko zmienia. Jakoś specjalnie nie czekałem na tą serię, ale nazwisko scenarzysty nie jest mi obce i skusiło mnie, aby sięgnąć po pierwszy numer. Teraz mogę stwierdzić, że całość wygląda interesująco i z pewnością sięgnę po kolejny numer. Ku mojemu zaskoczeniu połączenie dramatu rodzinnego ze smokami i ogrami wypada naprawdę dobrze i przykuwa do siebie od pierwszej strony.

niedziela, 7 września 2014

#345 cotygodniowa zeszytówka #123

The Manhattan Projects 023The Manhattan Projects #23, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra


Już pierwsze strony tego komiksu mnie dość mocno zaskoczyły, a potem było już tylko coraz lepiej. Całość rozpoczyna się sceną w gabinecie prezydenta USA, który wygląda jak po ostrej imprezie. Na podłodze pełno porozrzucanych przedmiotów. Rozłożony różowy namiot gdzie ukrywa się naga głowa państwa, a na kanapie obok leży zaćpana, młoda dziewczyna z jeszcze wbitą w rękę strzykawką. W takiej scenerii zjawia się zastępca prezydenta, który otrzymuje zadanie zrobienia porządku z Projektem Manhattan. Równocześnie, gdzieś w innej szerokości geograficznej Breżniew w towarzystwie sporego robota o trzech różnych głowach udaje się na Kubę, aby z Che Guevary i Castro uczynić okropne narzędzia do siania propagandy w szeregach jak największej ilości ludzi. Dzięki temu Rosja ma nadzieję wygrać zimną wojnę bez wystrzelenia ani jednego naboju. Poprzednie numery nauczyły mnie do kreatywnego i bardzo dowolnego łączenia i interpretowania faktów, więc powinienem być już przyzwyczajony do wszelkich szalonych pomysłów jakie się pojawiają na łamach tej serii. Jednak po mimo tego, każdy kolejny zeszyt bardzo mnie zaskakuje swoją świeżością serwując przy okazji porcję świetnej rozrywki i chyba za to ją lubię najbardziej.


Aquaman (2011-) 034Aquaman #34, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Carlos Rodriguez


Arthur kontynuuje nierówny pojedynek z Chimerą i w sumie tyle wystarczy napisać o tym numerze. No można jeszcze wspomnieć, że podczas lektury dość mocno wieje nudą. No bo co może być interesującego w walce, która niby jest taka pełna zwrotów i niesprawiedliwa,a i tak naprawdę każdy z nas wie jak się skończy? Dodatkowo sprawdziła się moja obawa, o której pisałem przy okazji poprzedniego numeru. Mianowicie przeciwnik jest maksymalnie przesadzoną postacią z każdą możliwą zdolnością przez co posiada odpowiedź na wszelkie ataki Aquamana. To z kolei wpływa znacząco na przebieg całej walki, zamieniając ją w przewidywalne i pozbawione emocji starcie dwóch tytanów. Po całej lekturze jestem dość mocno znużony i cieszę się, że trwała tak krótko. Pozostało mi tylko takie smutne uczucie zmarnowania czasu, bo moim zdaniem numer ten to zbyteczny zapychać i nic poza tym. Liczę na szybkie zakończenie wątku z Chimerą, bo nic dobrego do tej serii nie wniósł, a wręcz odwrotnie. Nie jest to żadna wybitna pozycja, jednak już nie raz zapewniała kawał przyjemnej rozrywki i mam nadzieję na szybki powrót do tego stanu.


Adventure Time 031Adventure Time #31, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Sara Ellis & Sam Ellis, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Sam Ellis,

W głównej mierze numer ten jest o tym jak ważna jest przyjaźń w życiu każdego z nas. Gdy Marceline wraz z PB zdają egzaminy na prawo jazdy i postanawiają same pojeździć sobie swoimi samochodami po okolicy, to Finn poczuł się lekko odtrącony. Jednak na szczęście ma w pobliżu swojego przyjaciela Jake'a. Chwilę później odwiedza ich Ice King dość zasmucony, ponieważ chłopaki nie byli na jego przyjęciu urodzinowym. Sprawa szybko się wyjaśnia i znowu dzięki przyjaźni wszystko zostaje naprawione. Jednak najciekawszy w tym numerze jest sposób zaprezentowania czytelnikowi nowego przeciwnika The Mnemonoid'a. Strona, którą przejmuje z powodu swojego pojawienia się, jest inteligentną zabawą formą i świetnie uzmysławia, po raz kolejny już na łamach tej serii, jak twórcy dobrze rozumieją medium jakim jest komiks. Dodatkowo zachęca czytelnika do pewnej gry, w której w sumie nie można wygrać, ale z pewnością będzie się dobrze bawił. Druga, krótsza historyjka zawarta w tym numerze opowiada o żarcie jaki zrobił Jake i Finn Lemongrab'owi, a na który nabrał się Ice King. Całość, zależy z której strony na to spojrzeć jest zabawna lub troszkę okrutna. Czyli tak jak w życiu. Jednak nie zmienia to faktu, że lektura jest przyjemna i sprawia wiele radości.


 

niedziela, 26 stycznia 2014

#283 cotygodniowa zeszytówka #91

Samurai Jack 004Samurai Jack #4, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Zagubiony w czasie samurai nadal kontynuuje swoją wyprawę w poszukiwaniu kolejnych elementów Rope of Eons trafia do pewnego mroźnego miasteczka. Panuje w nim przeraźliwy ziąb oraz głód, a ludzie żyją w strachu przed niezwykle piękną królową Krystle The Ageless. Włada ona swoim królestwem już od tak dawna, że prawie nikt nie pamięta początków jej rządów. Jack trafia akurat do miasteczka w dniu jej urodzin przez co z powodu przypadku popada w niezłe tarapaty. Jednak nie byłby sobą, gdyby szybko nie był w stanie sobie z nimi poradzić. Bardzo mi się podoba jak twórcy tej serii dalej kontynuują wszystko to, za co tak bardzo lubię serial. Każdy numer jest w sumie zamkniętą historią, połączony jednym głównym wątkiem, dzięki czemu może zostać opowiedziany w dowolnej konwencji i scenerii. Dlatego też tak samo jak w serialu, tak i tutaj nie ma szans na nudę. Dodatkowo jest to tak bardzo pozytywna opowieść, pełna wartości i cech godnych naśladowania, że zawsze robi mi się jakoś miło na duchu ilekroć mam kontakt z tym bohaterem. Może to moja dziecięca część mnie się wtedy odzywa? Jeśli tak to nie mam nic przeciwko i oby się tak działo jak najczęściej.


 Animal Man (2011-) 027Animal Man #27, DC comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Rafael Albuquerque

Dość mocno różni się ten numer od moich wtorkowych przewidywań z nowo powstałego działu. Nie udało mi się odgadnąć nadchodzącej historii, ale w końcu było to do przewidzenia. Wojna o The Red trwa w najlepsze. Z jednej strony Buddy Baker ściera się w imponującym pojedynku z jedynym pozostałem Totemem świata, który skupia w sobie energię wszystkich żywych istot. Z drugiej strony, gdzieś w najdalszym zakątku krainy trwa straszliwy pościg Blood Lorda za małą Maxine. Komiks bez ustanku trzyma w napięciu. Również podczas lektury miałem takie dziwne wrażenie, że dzieje się tutaj coś ważnego dla tej serii. Podoba mi się to, i kierunek w jakim zmierza ta opowieść. Lemire ma ciekawe pomysły na scenariusze, wreszcie nie są one połączone ze Swamp Thingie. Dzięki czemu nie mam notorycznego wrażenia déjà vu jak to często było podczas początkowych numerów. Aktualnie jest to w pełni samodzielna seria i to w dodatku dobra, więc nie ma się co zastanawiać tylko czytać.


Adventure Time 023Adventure Time #23, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Jen Bennett, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Emily Warren

Kraina Ooo prawie cała została już opanowana przez wrogo nastawioną różową gumę do żucia. Ruch oporu tworzy już tylko Princess Bubblegum wraz z Marceline, które aktualnie ukrywają się w więzieniu nauki. Specjalnym pomieszczeniu wymyślonym przez PB, aby mogła tam w spokoju i kompletnie odcięta od świata zewnętrznego poświęcać czas na różnego rodzaju doświadczenia. Dziewczyny wykorzystują ten czas na ciekawą opowieść o tym jak księżniczka odkryła swój cel w życiu, co z kolei zmusiło ją do poświęcenia się nauce. Jednak cały numer nie jest tak sielankowy i dochodzi w nim do pewnych dramatycznych wydarzeń z niszczeniem nowych ubrań młodej wampirzycy na czele. Co nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Całość kończy się w sposób dający nadzieję, że jest jeszcze możliwość na uratowanie całej krainy oraz jej mieszkańców.


RR#3Rachel Rising #3, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Rachel w poszukiwaniu informacji o jej niedawnych przeżyciach udaje się do pewnej knajpki, aby spotkać się tam ze swoją przyjaciółką Jet. Na miejscu jest jeszcze dziwniej niż w poprzednim numerze. Najpierw nasza bohaterka przepowiada śmierć jakiejś przypadkowo spotkanej kobiecie w damskiej ubikacji. Następnie pojawia się nowa postać blond piękności, która posiada ciekawą zdolność manipulowania ludzmi, co prowadzi do jeszcze gorszych wydarzeń. No i na koniec Terry Moore prowadzi dalej wątek małej Zoe, która niedawno zamordowała swoją starszą siostrę. Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie, ale w końcu znalazłem prawdziwy horror w komiksie. Niby nic strasznego się tutaj nie dzieje, ale jakiś posępny, tajemniczy i straszny klimat dosłownie wylewa się tutaj z każdej strony. Czytałem już sporo pseudo opowieści grozy, ale to dopiero tutaj jest strasznie. Jestem pod sporym wrażeniem.


 

niedziela, 5 stycznia 2014

#277 cotygodniowa zeszytówka #88

Aquaman (2011-) - Annual 001Aquaman Annual #1, DC comics,

scenariusz: John Ostrander, rysunki: Geraldo Borges i Netho Diaz

Tak szczerze się przyznam, idea wydawania Annuali jest dla mnie nie do końca zrozumiała. Zazwyczaj są to kompletnie nie związane z głównym wątkiem opowieści, raczej średniego poziomu i dlatego moim zdaniem można je śmiało pomijać. Tym razem nie wiem co mnie skłoniło do lektury, stało się i nic już się nie da z tym zrobić. Chyba jakoś z rozpędu się zabrałem za ten zeszyt. Cały wątek został osnuty wokół kradzieży hełmu Vostoka, co okazało się świetnym powodem do zebrania całej drużyny Aquamana i udania się w pościg za złodziejem. Co prawda jest trochę napięcia w tej całej historii, trudnych moralnych decyzji i nawet znalazło się miejsce na zdradę jednego z sojuszników. Jednak pomimo tego wszystkiego jest to nadal dość średni numer, który szybko się czyta, a jeszcze szybciej zapomina. Lecz najbardziej przeszkadzała mi postać antagonisty, która została zaczerpnięta z pewnych dobrze znanych każdemu legend. Moim zdaniem kompletnie nie pasujące do całej reszty świata przedstawionego. Jest to wręcz głupie. Z powodów powyższych wydaje mi się, że znowu się wyleczyłem z annuali na jakiś czas. Chociaż ten może okazać się dość ważny dla całej serii z powodu zachowania jednego z sojuszników Aquamana.


RR #1Rachel Rising #1, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore


No i czuję się zaintrygowany. Opowieść zaczyna się w miejscu w którym młoda kobieta wychodzi z płytkiego groby, gdzieś po środku lasu. Nie pamięta za bardzo jak się tam znalazła. Jedyne co pozostało jej w głowie to wspomnienie wtorkowego wyjścia ze znajomymi z jej dawnej szkoły. Gdy jakimś cudem dociera do domu, okazuje się, że jest już piątek, a ona zgubiła trzy dni swojego życia. Jak na pierwszy numer, mogę śmiało przyznać, jest ciekawie. Całość w klimacie tajemnicy z wieloma niewiadomymi. Dopasowane do tego ilustracje utrzymane w czerni i bieli, dzięki czemu świetnie budują klimat zagubienia i lekkiej grozy. O serii tej w sumie nie wiem nic, ale jak na razie jestem dość mocno zachęcony, aby zmienić ten stan rzeczy. Jedyne co mi się nie do końca podoba, to czas lektury numeru gdzieś w okolicach pięciu minut. Jakby na to nie patrzeć, chciałoby się troszkę więcej.


Adventure Time 022Adventure Time #22, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty

Horror w postaci różowej gumy do żucia, która zalewa całą krainę Ooo nadal trwa. Finn i Jake docierają w końcu do królestwa Princess Bubblegum gdzie dzieje się źle, ponieważ całe zostało już opanowane przez wroga. Znajduje się on dosłownie wszędzie i zdążył przemienić wszystkich mieszkańców w swoich gumowych poddanych. Jednak nasze chłopaki nie poddają się i przy pomocy mapy zamku, pozostawionej przez królewnę, postanawiają walczyć z najeźdźca. Jak zawsze w przypadku tej serii, zeszyt zapewnia wspaniałą rozrywkę pełną akcji i humoru. Twórcy jednak zdają sobie sprawę, że z samej przyjemności życie się nie składa i postanowili dodać wątek edukacyjny. Tym razem jest to nauka kilku zwrotów idiomatycznych wraz z ich wyjaśnieniem i przykładami odpowiedniego zastosowania.


niedziela, 8 grudnia 2013

#271 cotygodniowa zeszytówka #84

Thief of Thieves 018Thief of Thieves #18,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Ze smutkiem przyznaję, że ta seria nie robi mi już tak dobrze jak podczas lektury początkowych numerów. Jednak nie zmienia to faktu, że twórcy nadal trzymają wysoki poziom i potrafią mile zaskoczyć. Tak jak ma to miejsce w niniejszym komiksie. Czytelnik ma tym razem okazję prześledzić finał wielkiego skoku, który Redmond przeprowadza wraz ze swoją ekipą w Wenecji. Cały przebieg jest zaskakujący, ale równocześnie jak już go poznamy, to uzmysławiamy sobie jak bardzo został on osadzony w całym klimacie tej opowieści i to jest chyba najfajniejsze w tym wszystkim. Z jednej strony numer ten nie stroni od poważniejszych tematów i jest tutaj miejsce na konflikt ojca z synem, porachunki mafii i czasem brutalne sceny. Równocześnie z drugiej strony, za każdym razem gdy poznaję szczegóły kolejnych napadów to odkrywam, że główny bohater realizuje je z ciekawym pomysłem i humorem. Zawsze kojarzy mi się to z atmosferą jaka panuje w takich pozycjach jak Ocean's Eleven lub Żądle. Życzę sobie, aby podobny stan utrzymywał się jeszcze długo, ponieważ dobrej rozrywki nigdy za dużo, a ostatnio nawet jest to trochę deficytowy towar.


Adventure Time 021Adventure Time #21, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Giallongo, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Zack Giallongo


Wszystko rozpoczyna się bardzo leniwie, trochę niespotykanie jak na tą serię. Chłopaki, z  racji braku zaplanowanych przygód na dzień dzisiejszy, postanawiają stać się super leniwi. Leżą tylko na podłodze i starają się ograniczyć wszelkie czynności do minimum. Jednak w ich otoczeniu pojawia się dziwna różowa guma do żucia, która powoli zaczyna opanowywać cały ich dom. W związku z tym panowie postanawiają udać się do Candy Kingdom, aby sprawdzić czy tam nie zastaną podobnej sytuacji. W między czasie Princess Bubblegum wraz z Marceline odpierają atak tej samej substancji w królestwie. Opowieść jest na razie taka sobie, ale zawiera jak zawsze kilka smaczków. Jednym z nich jest świetne odwołanie do gry Super Mario Bros, kiedy to PB każe odwołać wszelkie swoje zaplanowane zajęcia w ciągu dnia. Scenarzystom udało się również bardzo interesująco zabawić się pojęciem czasu, dzięki czemu lekko zadrwili z głównych bohaterów i doprowadzili całą historię do wielkiego finału. W dodatku wszystko to odbyło się w postaci lekcji dobrych manier w kontaktach między ludzkich! W numerze tym znajduje się również druga, kilku stronicowa opowieść jak to Finn i Jake znajdują na plaży dwie magiczne deski surfingowe. Dzięki temu pojawiła się możliwość na wielki pojedynek z potężnym bossem w postaci olbrzymiej ośmiornicy. Całość została w piękny sposób zilustrowana. Rysunki wyglądają jakby zostały tylko naszkicowane i następnie od razu pokolorowane. Dzięki czemu powstaje wrażenie jakby były ciągle w ruchu.


The Manhattan Projects 015The Manhattan Projects #15, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Ryan Browne

Tym razem podczas lektury, czytelnik ma okazję ponownie zajrzeć do wnętrza głowy Oppenheimera gdzie toczy się wielka wojna domowa. Po obu stronach stoją na przeciw siebie dwaj bracia: Robert oraz Joseph. Jeden reprezentuje ścisły umysł i racjonalne myślenie. Drugi z kolei jest marzycielem i ciągle buja w obłokach. Ich walka była długa i niezwykle wyniszczająca, a najbardziej poszkodowany będzie za pewne sam Oppenheimer. Ciekawym pomysłem jest pokazanie jak obie armie po każdej przegranej walce spokojnie wyciągały wnioski ze starcia, aby po pewnym czasie wrócić ze zdwojoną siłą. Mi jednak najbardziej przypadł do gustu sam projekt armii. Wojsko symbolizujące naukową stronę konfliktu komunikuje się ze sobą tylko za pomocą liczb, natomiast ich przeciwnicy składają się z fantastycznych stworów jak smoki, ogry i temu podobne. Idealnie obrazuje to obie strony konfliktu, a zaraz jest jasne i czytelne dla każdego. Całość czyta się bardzo przyjemnie, co w przypadku tej serii jest już w sumie standardem. Numer interesujący, znowu pogłębiający postać Oppenheimera, która i tak już jest mocno pokręcona.


niedziela, 10 listopada 2013

#263 cotygodniowa zeszytówka #80

Saga 015Saga #15, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Czym dłużej śledzę tą opowieść tym bardziej dociera do mnie, że z opowieści SF, jakiś czas temu przerodziła się w historię rodzinną pełną jej trosk codziennych. Co ciekawe wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie sprawia, że sięgam po każdy kolejny numer z coraz większą ochotą. Nie inaczej było i tym razem. Alana wraz ze swym mężem Marko po woli staję przed ważnym problemem. Mianowicie przyszedł czas w ich życiu kiedy muszą zdecydować co począć z sobą dalej. Przecież nie mogą być zbiegami do końca swoich dni, a tym bardziej z dzieckiem. Przecież nie mogą młodej istoty skazać na taki los. Wynikła z tego dość spora awantura, w tej dość pokręconej rodzinie. Jednak to nic w porównaniu z jej zakończeniem. W sumie podwójnym i nadal nie mogę się zdecydować, które z nich było bardziej zabawne. W między czasie został również rozwinięty wątek The Willa, Gwendolyn oraz Slave Girl i ich pobytu na tajemniczej wyspie. Sama tajemnica planety mnie nie zaskoczyła, ale już finał numeru, który jest z tym dość mocno powiązany spowodował u mnie opad szczęki. Szczerze przyznam, jestem pod wrażeniem jak Vaughan umiejętnie bawi się konwencjami i z prostej opowieści o rodzinie, zbiegach i łowcach głów tworzy coś pięknego, ciekawego i wszystko to opowiada w taki przyjemny leniwy sposób. Dokładnie tak jak zawsze lubiłem.


Wolverine and the X-Men 037Wolverine and the X-Men #37, Marvel


scenarzysta: Jason Aaron, rysunki: Giuseppe Camuncoli


Mam chyba głęboki kryzys odnośnie komiksów z X w tytule i wszystkimi ich pochodnymi. Siedzę od 20 minut i staram się wymyślić coś pozytywnego o tym zeszycie i nie potrafię. Moim zdaniem to straszna nuda i miałem dość spore problemy aby dotrzeć do końca. Oczywiście jeden skład mutantów z przyszłości ucieka drugiej grupie również z przyszłości, ale pomieszanej również z osobnikami z teraźniejszości. Nie trwa to jednak długo, bo w końcu jedni robią coś przez co zostają zauważeni i odnalezieni. Ich spotkanie, jak zawsze w takich przypadkach kończy się jedną wielką rozwałką, w której już nie wiadomo kto kogo bije i dlaczego. Dla wzbudzenia większego napięcia, wszystko  jak zwykle kończy się niezwykle dramatycznie, aby czytelnik czekał na kolejny numer z drżeniem rąk. Ja za to nie mogę się doczekać kolejnego numeru tylko z jednego powodu. Po jego przeczytaniu na reszcie skończy się mój horror, dobrnę do końca tej żałosnej historii i w końcu będę mógł sobie darować te wszystkie opowieści o mutantach.


Adventure Time 020Adventure Time #20, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Smith, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Brad McGinty


Wszyscy, którzy regularnie tutaj zaglądają już chyba zdali sobie sprawę z tego, jak wielkim jestem fanem tej serii. Stało się tak głównie za liczne odwołania do popkultury znajdujące się w każdym zeszycie oraz to wspaniałe uczucie niepewności, gdy za każdym razem sięgam po kolejny numer. Nie inaczej jest i tym razem. Główna opowieść opiera się na wątku w którym Finna i Jake'a odwiedza tajemniczy gość i razem przeżywają niesamowitą przygodę. Jednak tym razem cała opowieść została ukazana z perspektywy nowo przybyłej postaci dzięki czemu czytelnik ma wrażenie jakby sam był uczestnikiem całej zabawy. Główni bohaterowie zwracają się do niego w pierwszej osobie, zmuszają do brania czynnego udziału w wydarzeniach. To wszystko zostało bardzo umiejętnie zrealizowane i trzyma się mocno tej konwencji, aż do ciekawego finału. Dodatkowo w pewnym momencie dostajemy do rąk tajemniczą książkę pt. Adventure Tome, w której zostali opisani przyjaciele oraz wrogowie głównych bohaterów, krainy które razem już zwiedzili oraz tajne techniki walki. Całość jest zaprezentowana z humorem i dystansem, dzięki czemu kilka razy się zaśmiałem. Druga opowieść natomiast zawiera pierwszą część dramatycznej historii o tym jak to na przyjęciu Birthday Princess zabrakło lodów. Szybko na ochotnika zgłosił się dzielny wojownik Billy, aby uratować całą sytuację i wyruszył do Grocery Kingdom po brakujące dobro konsumpcyjne. Na swej drodze spotyka wiele niebezpieczeństw na czele z Ham-Pire - przeterminowaną szynką, która powróciła z grobu.

niedziela, 20 października 2013

#259 cotygodniowa zeszytówka #77

Swamp Thing (2011-) 024Swamp Thing #24, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Andrei Bressan

Zagadka ostatnich kilku numerów nareszcie zostaje wyjaśniona. Czytelnik w końcu poznaje tożsamość tajemniczego Seedera. Muszę przyznać była to dla mnie spora niespodzianka i nawet nie chodzi mi o samą postać lecz o sposób w jaki posiadł swe zdolności. Nie chcę spoilerować, ale patrząc na jego umiejętności można się domyślić kto maczał w tym palce. W numerze tym nie mogło oczywiście zabraknąć widowiskowej sceny pojedynku pomiędzy głównym bohaterem, a panem z nasionami, jednak znowu nie to jest najważniejsze. Mianowicie zaraz po niej The Pariament of Green, który był świadkiem całego zajścia, powiedział coś tak dziwnego, że aż zabawnego. Jakby tego było mało, zapewne będzie to miało spory wpływ na kilka nadchodzących numerów tej serii. Osobiście nie za bardzo podoba mi się ten pomysł. Zapowiada się odejście od mrocznego i strasznego klimatu w kierunku jakiejś chorej rywalizacji pomiędzy dwoma bohaterami. Jakoś ten koncept do mnie nie przemawia. Mam nadzieję, że jednak się mylę i kolejne numery mnie mile zaskoczą.


Aquaman (2011-) 023Aquaman #23, DC Comics


scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Wspaniale widać po tym zeszycie nadchodzący już wielkimi krokami finał historii pt. Death of the King. Takiego naładowania akcją w tej serii chyba jeszcze nie było. Wydarzenia gnają z prędkością wściekłego Aquamana pod wodą. Walka o Atlantis trwa w najlepsze i nawet to, że główny bohater ma kumpla w postaci Wielkiego Przedwiecznego Cthulhu nie pomogło mu za bardzo. Wszystko to dla tego, bo wielkie podwodne miasto Atlantydów stało się areną starć dla trzech różnych frakcji, z czego żadna nie ma zamiaru ustąpić. Całość czytało mi się bardzo dobrze. Akcja jest ciekawa i od czasu do czasu przeplatana jakimś innym wątkiem. Co o dziwo wcale nie powoduje spadku napięcia. Wszystko jest raczej dość oczywiste i na poziomie takiej lekkiej i przyjemnej lektury na 20 min, ale nawet w takim komiksie udało się wprowadzić udane i zaskakujące zakończenie. Bawiłem się przednio i spokojnie czekam na kolejny numer.


Adventure Time 019Adventure Time #19, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Andy Hirsch, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Andy Hirsch

W końcu Finnowi, Jake'wi oraz Ice Kingowi udaje się wydostać z labiryntów dzięki wyrażaniu swoich uczuć. Co najdziwniejsze, okazało się to naprawdę potężną bronią. Jednak nie był to koniec ich wspólnej wędrówki, ponieważ na końcu czekał ich jeszcze straszny pojedynek z ostatnim bossem. Mile się zaskoczyłem, gdy okazało się iż jest nim pewien dobrze znany złoczyńca tej serii. Zawsze miło jest spotkać starego znajomego. Cała ta wyprawa po lochach wyszła świetnie. Widać, że scenarzysta nie jeden raz miał do czynienia z przeróżnymi grami, może nawet z klasycznym papierowym RPG i potrafi wynieść z tego coś więcej niż tylko samą rozrywkę. Po raz kolejny udowodnił, że świetnie rozumie całą popkulturę i umie się do niej w ciekawy sposób odwołać. W sumie to co napisałem powyżej już mogłoby świetnie wystarczyć za rekomendację tego numeru, ale znajduje się tu jeszcze jedna krótka opowieść warta poznania. Sama fabuła jest banalnie prosta i opowiada o tym jak Jake i Finn równocześnie dowiadują się o swoim porwaniu i oczywiście od razu śpieszą sobie na ratunek. Świetna w tej historii jest jednak jej forma. Mianowicie na pierwszej stronie zaczyna się wersja Finna, a od końca zaczyna się Jake'a, która jest przedstawiona do góry nogami. Oczywiście jak można to przewidzieć oba wątki umiejętnie łączą się w samym środku. Pomysł banalny, ale już wykonanie wspaniałe!

niedziela, 11 sierpnia 2013

#240 cotygodniowa zeszytówka #67

Aquaman (2011-) 018Aquaman #18, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Artur nie ma lekkiego życia, a niestety wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. Aktualnie stara się odzyskać cały sprzęt Atlantydów  zagubiony na powierzchni naszej planety, który jest wykorzystywany przez ludzi głównie przeciw nim samym. Podczas tych wszystkich akcji główny bohater nie pozwala swoim oddziałom zabijać istot z powierzchni, czym niestety przysparza sobie coraz więcej problemów. Jakby tego było mało, w jego kierunku zmierza tajemnicza postać z Antarktydy, mająca na celu strącić Aquamana z zajmowanego przez niego tronu. Na dodatek na powierzchni wcale nie jest lepiej. Pozostawiona sama sobie Mera popada w coraz większy konflikt z prawem ludzi, którego biedna kompletnie nie pojmuje.Najlepszym jednak momentem numeru jest rozmowa Artura z dowódcą jego wojsk, podczas której Murk nie może zrozumieć dlaczego nie wolno zabijać ludzi? Dodatkowo z tego co widział, to my sami głównie występujemy przeciwko sobie nawzajem zabijając się lub zniewalając. Całość  tworzy całkiem smutny obraz cywilizacji, który dość trudno jest wytłumaczyć królowi. Trochę dziwnie się czuje pisząc to, ale całość od kilku numerów całkiem przyjemnie się czyta. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura. Jednak nie o to w tym chodzi. Komiks ten ma za zadanie sprawić, abym miło spędził przy nim czas i ten dobrze wywiązuje się ze swego zadania. Oby ta seria nadal szła w tym kierunku.


2894906-0.1aGuardians of the Galaxy #0.1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven


W związku z zapowiedzią filmu na przyszły rok postanowiłem choć trochę poznać to uniwersum, a co może być ku temu lepsze jak nie nowa zrestartowana seria? Tak więc zabrałem się za nowe przygody opiekunów galaktyki. Numer ten jest jakby wstępem do pierwszego numeru, na co wskazuje nawet jego numeracja. Dzięki temu zeszytowi poznajemy historię małego chłopca, wychowywanego przez samotną matkę, gdzieś na całkowitym odludziu stanów zjednoczonych. Ich życie układało się spokojnie z dnia na dzień, aż do chwili kiedy zostali zaatakowani przez przedstawicieli obcej rasy. Niestety w skutek walki ginie matka chłopca, a jemu samemu cudem udaje się uciec z tajemniczą bronią w ręce. Tak w sumie wygląda przedstawienie głównego bohatera, oraz motywów jego działania. Lektura jest to całkiem lekka i przyjemna, pozwalająca wyłączyć mózg na chwilę. Z drugiej strony cała opowieść zionie sztampowością i rutyną, którą można bez najmniejszego problemu przewidzieć. Jednak całość zaciekawiła mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejne numery.


Adventure Time 018-000Adventure Time #18, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Rachel Edidin, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kel McDonald

Osiemnasty numer to kolejna część wyprawy trójki bohaterów w głąb lochów stworzonych przez Ice Kinga. Po pokonaniu strasznego samoregenerującego się olbrzymiego kraba główni bohaterowie udają się do Lich Land, w którym tak naprawdę zaczyna się prawdziwa zabawa dla czytelnika. Mianowicie każdy z uczestników wyprawy, w magiczny sposób, dostaje się do innego lochu. W jednym Finn jest bardziej ludzki i posiada mechaniczne ramie. Za to Jake jest zwykłym psem. Z kolei w innym Finn posiada zdolności Jaka, co skutkuje jego dziwnymi zachowaniami. W trzecim natomiast znajduje się sam Ice King i jest to opowieść najsmutniejsza z wszystkich. Oczywiście wszystko kończy się w wielkim napięciu powodując, że ja będę bardzo wyczekiwał następnego odcinka. Bardzo spodobało mi się również to, że każdy z lochów do którego trafia trójka bohaterów jest rysowany w inny sposób. Miło jest sobie popatrzeć na różne warianty wyglądu znanych nam postaci. Aż sam nabrałem ochoty ich trochę porysować.

niedziela, 28 lipca 2013

#237 cotygodniowa zeszytówka #65

All-New X-Men 014-000All New X-Men #14, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Musiałem cierpliwie poczekać do czternastego numeru, co w sumie nie trwało jakoś specjalnie długo, aż w końcu Jean Grey ponownie wybuchnęła kosmiczną mocą Phoenix. Jednak przebiegło to w całkowicie inny sposób niż się tego spodziewałem, dzięki czemu jestem mile zaskoczony. Cały numer skupia się w sumie tylko na pojedynku pomiędzy grupą X-men przeciw połączonym siłą Hydry i ekipy Mystique. Jednak nie jest to jakaś bezmyślna i ogłupiająca młócka, ponieważ w głównej mierze opiera się ona na iluzji i jej umiejętnym wykorzystaniu na przeciwnikach. Dzięki temu na chwilę zawitała na strony komiksu postać, której już miałem nadzieję nigdy nie oglądać. Sam ten fakt mocno mnie zdenerwował i gdy już chciałem przeklinać wielkich z Marvela, którzy pozwolili na coś takie, to na szczęście scenarzysta umiejętnie wybrnął z całej sytuacji. Podoba mi się w tej serii bardzo, że nie łączy się z innymi i nie uczestniczy w żadnych crossoverach. Jednak ten stan rzeczy pewnie nie potrwa za długo. W końcu wydawanie serii w Marvelu do czegoś zobowiązuje. Poza tym jest bardzo przyjemną lekturą sprawiającą, przynajmniej mi sporo frajdy z każdym następnym numerem. Ta seria nawet wizualnie jest śliczna, co widać już po samej okładce. Może to przez nią jakoś szczególnie się wpatrywałem w kadry tym razem i wcale tego nie żałuję.


Adventure Time 017 (2013)Adventure Time #17, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Jay Hosler, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Jay Hosler

Pora na przygodę w towarzystwie jak zawsze świetnych Finna i Jaka! Moje ulubione chłopaki, wraz ze swoim kumplem Ice Kingiem, zwiedzają lochy pełne niebezpieczeństw w poszukiwaniu skarbu. Miałem znowu sporo świetnej zabawy podczas lektury. Przypominały mi się czasy kiedy z kumplami grywaliśmy w Warhammera, albo inne dobre systemy. Sami zwiedzaliśmy lochy, walczyliśmy z potworami i ratowali świat. Dokładnie tak samo jest w tym komiksie. Poza samą zabawą jest oczywiście sporo materiału również dla starszych czytelników. Bardzo udanym pomysłem jest umiejscowienie akcji w pierwszym lochu jaki stworzył Ice King, który jest bardzo naiwny, mroczny i pełen bezsensownych potworów. Co oczywiście chłopaki nie mogły puścić płazem i na każdym kroku naśmiewają się ze swojego towarzysza. Jednak to co jest najwspanialsze w tym numerze, to skarb jaki znajdują po pokonaniu pierwszego bossa, którym była wielka ryba z mechaniczną ręką z piłą mechaniczną. Dzięki temu znowu zrobiło mi się żal lodowego króla i mam wrażenie, że jest najsmutniejszą postacią tego uniwersum.


Aquaman (2011-) 017Aquaman #17, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Ta seria robi się naprawdę coraz ciekawsza i jej lektura z każdym numerem jest coraz bardziej przyjemna. Po wydarzeniach z małego crossovera opowiadającego o drodze Arthura na tron króla mórz i oceanów, aktualnie główny bohater ma duży problem. Jest uwięziony pomiędzy dwoma światami: tym na powierzchni oraz tym w głębinach. Niestety za bardzo w żadnym z nich nie ma miejsca dla niego. Ludzie obwiniają go za wielką wojną i tysiące ofiar. Czują się zagubieni ponieważ Aquaman najpierw walczył w obronie ludzi, a aktualnie stoi po stronie Atlantydów. Pod wodą również nie wygląda to za ciekawie. Główny bohater za bardzo lubi i szanuje ludzi, co z kolei w śród jego pobratymców budzi niechęć oraz podkopuje jego autorytet wśród nich. Nareszcie fabuła zrobiła się ciekawa, wciągająca i nawet jakby trochę bardziej dojrzała, co wszystko razem sprawia, że coraz bardziej wyczekuję każdego kolejnego numeru. Nawet rysownik się zmienił na jakiegoś bardziej utalentowanego i teraz wszystko wygląda tak jak powinno od samego początku.

niedziela, 2 czerwca 2013

#226 cotygodniowa zeszytówka #57

Adventure Time 016 (2013)Adventure Time #16, BOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Sina Grace, Reed, Grant & Jai Nitz, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, S. Steven Struble oraz Pranas Naujokaitis

Najnowszy numer rozpoczyna się wprost niesamowicie od walki Mechów pomiędzy Finem i Jakiem, a Ice Kingiem i to wszystko w asyście uwięzionej, jak zawsze narzekającej LSP. Następnie jednak twórcy robią coś jeszcze lepszego. Mianowicie para głównych bohaterów odnajduje przypadkiem sekretne wejście do podziemi, które jest przeznaczone tylko dla TRUE ULTIMATE HEROES ONLY co od razu  sugeruje, że nie będzie łatwo. Po krótkiej, ale bardzo emocjonalnej rozmowie chłopaki zgadzają się, aby Ice King mógł wyruszyć wraz z nimi na zwiedzanie tuneli w poszukiwaniu skarbów. Tutaj właśnie zaczyna się najlepsza zabawa. Nagle Ice King staje się jakby głównym bohaterem, który co rusz opowiada bardzo smutne i przejmujące historie dzięki czemu sama postać została pokazana od nowej strony. Przy okazji świetnie wytłumaczył swoje ciągłe porwania księżniczek robiąc  z siebie prawdziwego bohatera! Powinien pracować w jakimś public relations bo jest w tym mistrzem. Dodatkowo znowu twórcy mocno bawią się formą umieszczając np. na jednej stronie wielki obrazek przedstawiający lochy,  a potem nakładając na to dziewięć kadrów, które po kolei ilustrują jak bohaterowie poradzili sobie z tym odcinkiem.  Jako dodatki do numeru zostały dołączone dwie bardzo krótkie historie. W pierwszej Princess Bubblegum bardzo nieładnie drwi z Ice Kinga, przez co było mi go znowu żal. Sama historia jest jednak świetnie zilustrowana jakby w klimacie starych, pożółkłych  ilustracji z gazet. Natomiast druga opowieść dotyczy próby odzyskania Ninja Princess od sami wiecie kogo, której wielkim plusem jest zabawne i zaskakujące zakończenie.


The Manhattan Projects _007_v2013The Manhattan Projects #7, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Co jeśli dwa największe mocarstwa na świecie poświęcają swoje najlepsze osiągnięcia tylko po to aby zdradzić się nawzajem? Co jeśli gdzieś tam w kosmosie czai się większe zło, a na naszej planecie nikt nigdy nie pomyślał o współpracy wśród tych którzy mogą cokolwiek z tym zrobić? Wtedy niestety wszystko musi pójść źle i o tym w sumie jest ten numer. Czytelnik jest świadkiem tajnego spotkania pomiędzy rosyjskimi, a amerykańskimi naukowcami, gdzie postanawiają w tajemnicy przed własnymi rządami razem współpracować. Jednak nie to jest najciekawsze w tym numerze. Znacznie bardziej interesujące jest obserwowanie jak z wszelkich "wielkich umysłów" wychodzą ludzkie kompleksy oraz chęć zabawy w boga. To jest przerażające w jakim stopniu władza oraz możliwości ich skorumpowały i doprowadziły do miejsca, w którym nie zawahają się zrzucić bomby atomowej na własne miasto lub zniszczyć obcą cywilizację tylko po to aby wzbudzić większą panikę i tym samym otrzymać większą władzę.


Aquaman-Zone-000Aquaman #14, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Pete Woods oraz Pere Perez

Jak to zawsze bywa w świecie wielkiej dwójki i ich flagowych serii, po zakończeniu jednego wydarzenia zaraz zaczyna się kolejne i nie inaczej jest tutaj. Aquaman w końcu spotyka się ze swym bratem gdzieś w odmętach oceanu i udając wzajemną szczerość i miłość pięknie się okłamują. Wszystko to jednak zmierza do wielkiego zagrożenia, które znowu zostało wypuszczone na wolność. Lektura tego numeru jest tak samo satysfakcjonująca jak większości poprzednich, ale ostatnia strona numeru mnie mocno zezłościła. Już pominę to,  że całe nadchodzące wydarzenie pt. Throne of Atlantis pod względem głównego wroga będzie powtórką z rozrywki z tego co już mieliśmy okazję przeczytać w tej serii. Co z kolei zastanawia mnie czy Johns ma tylko jedne potwory do wykorzystania w tym uniwersum? Jednak to nic w porównaniu z ostatnim zdaniem jakie pada w tym numerze, które brzmi:"Throne of Atlantis begin in Justice League #15". Najpierw sprawdziłem w internecie jak to jest z tym wydarzeniem, bo miałem nadzieję, że główny wątek jest w Aquamanie, a w JL jakieś poboczne, które spokojnie będę mógł ominąć. Jednak byłoby to zbyt proste i wielcy włodarze DC chcący wyciągnąć więcej pieniędzy od czytelników podzielili wątek na dwie serie i teraz trzeba się również zaopatrzyć w JL, które kompletnie mnie nie interesuje. Mocno mnie denerwują te co roczne i wiecznie się nie kończące mega super i wszystko zmieniające eventy, które sprawiają tylko tyle, że mocno się zastanawiam nad zaprzestaniem czytania DC oraz Marvela i w zamian za to przejść tylko na mniejsze wydawnictwa gdzie poszczególne serie praktycznie się nie łączą.

niedziela, 31 marca 2013

#208 cotygodniowa zeszytówka #48

Adventure Time 014Adventure Time #14, BOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Chris Schweizer,

Nastał czas ostatecznej walki. W jednym narożniku znajduje się Finn The Human, Jake The Dog oraz Marceline. W przeciwnym narożniku znajduje się ich okrutny przeciwnik, wirus komputerowy Ewlbo. Walka od samego początku okazała się niezwykle zażarta gdzie jej uczestnicy postanowili grać nie do końca fair. Dlatego też widzowie mieli okazję ujrzeć kilka naprawdę ciekawych oraz wymyślnych przekrętów, które stawiały oponenta w bardzo trudnej sytuacji. Jak wszyscy się jednak spodziewają, wynik mógł być tylko jeden! Dobry finał opowieści zawartej w kilku ostatnich numerach. W piękny i ciekawy sposób odwołujący się ponownie do klasyki gier komputerowych i całej tej gałęzi popkultury. Sama ostatnia strona tej historii, zawiera tyle odwołań, że można na nią patrzeć kilka minut, a czym patrzyłem dłużej tym więcej odwołań znajdywałem. Zapewne sam dorobiłem sobie więcej niż tam faktycznie się znajdowało, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Dodatkiem numeru jest druga część i również finał opowieści, w której Finn został królewną. Przyznam, uśmiałem się przy niej bardziej, niż przy głównym wątku, ponieważ Ice King zaliczył chyba najlepsze wejście w całej serii. Ten pan mnie bardzo zaskoczył swym zachowaniem. Nie miałem świadomości jak bardzo jest zdesperowany. Gwiazda tego numeru.


Aquaman-Zone- 11Aquaman #11, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Aquaman od strony fabularnej jest jednak niezwykle skomplikowanym tytułem. Fabuła cały czas w ciekawy sposób brnie na przód, co chwilę dodając kolejne części wielkiej układanki. Black Manta jest już o krok aby odnaleźć najpotężniejszą broń Atlantydów. W między czasie główny bohater nie może się uporać z problemami w głupie. Jest on wielkim indywidualistą, co niestety nie ułatwia mu pracy w zespole, przez co powstaje dość spore napięcie w jego drużynie. Przy okazji czego scenarzyście w mistrzowski sposób udało się pokazać wszelkie niuanse relacji jakie zachodzą pomiędzy postaciami. Całość bez ustanku trzyma w napięciu dzięki czemu czytelnik nie może oderwać się od lektury nerwowo przewracając kolejne strony. Byle tylko dobrnąć do końca. Całość jest tak imponująca, a ja głupi skupiłem się tylko na Ya'Warze, która w jednej scenie stoi w olbrzymiej ulewie, ale fryzurę ma nadal nieskazitelną z pięknymi lokami! Jak skomentowała to moja konkubina: "wykorzystuje swoje super moce do zakrzywiania praw fizyki, każda kobieta by tak chciała". Chyba za dużo czytam superhero skoro zwracam uwagę na takie głupoty. Choć z drugiej strony w tej serii chyba naprawdę coś jest, bo czerpię z jej lektury jakąś dziwną perwersyjną przyjemność wynikającą z obcowania ze straszną głupotą. Miałem zamiar przeczytać bardzo chwalony Blackest Night tego scenarzysty, jednak teraz mam lekkie obawy.


Uncanny Avengers 005-000Uncanny Avengers #5, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Olivier Coipel


Nasi bohaterowie stają do walki z jednym z najbardziej niebezpiecznym i nieprzewidywalnym wrogiem chyba w całej swojej karierze. Tym razem muszą stanąć w szranki z opinią publiczną i zaskarbić sobie jej popularność. Nie będzie im łatwo, ponieważ po drodze muszą się uporać z prasą, a jak wszyscy wiemy z życia codziennego, ona skupia się głównie na skandalach i wszelkiej maści brudach. Avengers postanawiają jednak podejść do problemu w pełni profesjonalnie i tworzą w swej grupie dział public relations pod kierownictwem Wasp i Wonder Mana. Ci organizują konferencję prasową, aby pokazać za pomocą dziennikarzy całej opinii publicznej jacy są fajni i potrzebni. Przy okazji zwracają uwagę, że wszyscy mieszkańcy planety są tacy sami. Nie jest ważne posiadanie super mocy, gdyż w głębi siebie wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszystko nawet pięknie się układa, aż do wielkiego finału, po którym cały świat otrzymał nową postać siejącą strach i przerażenie wśród zwyczajnych obywateli. Ciekawy numer, który w interesujący sposób ich urzeczywistnia dodając im w miarę realne problemy, jakie z pewnością by posiadali żyjąc między nami. Patrząc na to czym codziennie zajmują się dziennikarze w naszym kraju, myślę sobie, że nie jakiś super wróg byłby końcem Avengers, lecz sława.

niedziela, 17 marca 2013

#206 cotygodniowa zeszytówka #46

Animal Man (2011-) 018Animal Man #18, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Epilog dość dużego wydarzenia opowiadającego o walce w Rotworld, odbywającego się wspólnie na łamach trzech serii i niestety efekt końcowy jest w sumie średni. Parliament of Decay buntuje się przeciw swemu awatarowi Arcanowi, dzięki czemu Buddy Baker otrzymuje jedyną szansę, aby wszystko naprawić. Zostaje przeniesiony w czasie do momentu, w którym można jeszcze wszystko naprawić. Staje do nierównej walki z The Rot. Na pomoc przybywa mu jednak odsiecz. Dawno temu zapowiedziana, ale dopiero teraz pojawiająca się. Wszystko jakoś dobrze się układa, dobro wygrywa i wtedy przypomniała mi się okładka numeru, niszcząc dość mocno zakończenie. Znika gdzieś zaskoczenie, którego i tak pewnie by nie było, bo ostatnie strony są dość przewidywalne. Numer całkiem sprawnie zamyka całą wielką przygodę, która jest w sumie od pierwszego numeru. Całość czyta się dość sprawnie, dzięki czemu czytelnik ma zapewnioną chwilę relaksu, jednak po przewróceniu ostatniej strony czuje się niedosyt. Ja przynajmniej spodziewałem się bardziej efektownego zakończenia. Podoba mi się natomiast okładka numeru, pomijając jej element spoilerowy, to ciekawie została zaprojektowana. Swoim wyglądem nawiązuje do stylistyki wszystkich tabloidów, które często zamieszczają jakieś krzykliwe tytuły na pierwszej stronie.


Swamp Thing (2011-) 018Swamp Thing #18, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Ten numer ma tak wiele wspólnego z komiksem powyżej, a wydaje mi się znowu lepszy. Potwór z bagien również otrzymał od Parliament of Decay możliwość uratowania świata i został przeniesiony do kluczowego momentu całego Rotworld, aby móc uratować świat przed zagładą. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, wystarczy tylko zadbać o bezpieczeństwo ukochanej i wszystko wraca do z góry ustalonego początku. Jednak potem scenarzysta wprowadza istotny szczegół, który nadaje całej opowieści innego wymiaru. Już wszystko nie jest takie oczywiste. Nabiera odrobiny dobrego romantyzmu, w końcu cała ta seria kręci się wokół wzajemnej miłości dwóch  bohaterów i wszelkie wydarzenia wynikają z niej. Z kolei samo zakończenie w piękny sposób zespala wszelkie wątki w jedną, sensowną i ciekawą całość. Spodobało mi się to, jak scenarzysta zakończył losy bohaterów w sumie na dwa sposoby. Ciekawy sposób na wybrnięcie z sytuacji i ustrzeżenie się przed typowym, ckliwym, szczęśliwym zakończeniem, które mogłoby się pojawić na ostatniej stronie. Bardzo mnie ucieszył w sumie jego brak oraz finalny efekt tego numeru.


AT13Adventure Time #13, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Josh Lesnick, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Josh Lesnick, Chris Schweizer,

W przygodach Finna i Jaka często autorzy odwołują się do otaczającego nas świata, popkultury i modnych ostatnio geeków i również tym razem jest podobnie. Mianowicie, nasi bohaterowie w raz ze swoją uroczą koleżanką wampirzycą Marceline podążają śladem złego Ewlbo. Ten zły człowiek zainfekował im przyjaciela i zaraz konsolę do gry BMO strasznym wirusem komputerowy. Nasi bohaterowie chcąc uratować swego przyjaciela, muszą oczywiście pokonać złego programistę i tutaj zaczyna się zabawa. Najlepsza scena numeru, to moment kiedy chłopaki zaczynają hackować, a trzeba tutaj zaznaczyć, że całą wiedzę o tym czerpali tylko i wyłącznie z filmów! Efekt jest zabawny. Chwilę później okazuje się, że Marceline posiada pewne umiejętności w tej dziedzinie, co głównych bohaterów wprowadza w osłupienie. No bo jak to tak, dziewczyna i zna się na komputerach? Jednak szybko ich przekonuje, pokazując "magię programowania". Dodatkowo w numerze znajdują się dodatkowe dwie  opowieści. Jedna jedna z nich jest historią Finna, który pokonał złego Millineuromancera. Za co w nagrodę dostaje tytuł królewny królestwa dziwnych kapeluszy. Miło się patrzy jak mały chłopiec nie może się pogodzić z piastowaniem stanowiska dla kobiety. Jak zawsze przy tej serii numer bardzo przyjemny i z czystym sumieniem polecam, jako świetną rozrywkę, którą przy okazji można poczytać dziecku. Mógłby to być dobry tytuł dla Centralki lub Krótkich Gatków, nowych linii wydawniczych od Centrali oraz Kultury Gniewu skierowanych dla młodszych czytelników.

niedziela, 3 lutego 2013

#198 cotygodniowa zeszytówka #40

AT_11Adventure Time #11, BOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Zac Giallongo  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Zac Giallongo

Adventure Time to seria, o której nie umiem powiedzieć nic złego. Historie są świetne, bohaterowie ciekawi i wzbudzający sympatię. Całość jest ślicznie narysowana i jakby tego było mało, to w każdym numerze znajduje się zawsze sporo odwołań do popkultury. Tym razem moja ulubiona para bohaterów w raz z wampirzycą Marceline udają się do wnętrza BMO, ich żywej konsoli do gier, aby przejść najtrudniejszą grę w dziejach elektronicznej rozrywki Super Guts Punch 3. Od tego momentu ilustracje w komiksie zmieniają się w przepiękną pikselową grafiką. Podczas, gdy bohaterowie opowieści przechodzą kolejne poziomy, twórcy oddają hołd takim klasykom gier 8-biotwych jak Donkey Kong, Q*bert, Super Mario Bros oraz jeszcze dwóch innych gier, w które zagrywałem się jako dzieciak, ale nie jestem w stanie już podać ich nazw. Takie zagrania wzbudzają we mnie olbrzymi podziw i sprawiają, że na każdy kolejny numer czekam z wielką niecierpliwością. Twórcy w ciekawy sposób pokazują, jak można się bawić z formułą komiksów i jak niezwykle kreatywne oraz pojemne może być ta dziedzina sztuki. Za każdym razem, gdy sięgam po kolejny numer to kompletnie nie wiem czego mogę się w nim spodziewać. Jednak zawsze jestem pewien, że autorzy po raz kolejnym mnie zaskoczą czymś nowym.


Avengers 003Avengers #3, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Jerome Opeña

Numer w którym dochodzi do wielkiej konfrontacji z pomiędzy Avengers, a stworzycielem światów Ex Nihilo. Jednak nadal jedynym plusem tego komiksu są niesamowite rysunki Jerome Opeñy, na którego pracę nadal nie mogę się napatrzyć. Chętnie nabyłbym jakiś artbook z jego grafikami, albo jakiś plakat powiesił na ścianie. W większej skali musi prezentować się genialnie. Wracając jednak do samej fabuły. Ex Nihilo powołuje do życia swojego Adama, który niestety nie jest tak doskonały jak oczekiwał tego jego Twórca. Później pojawiają się mściciele w sporym składzie, dochodzi do walki i ratują świat. Ze smutkiem trzeba przyznać, seria jak na razie nie zachwyca od strony fabularnej. Jednak  na samym końcu numeru pada odpowiedź na odwieczne pytanie: dlaczego Ziemia jest taka wyjątkowa? Kapitan Ameryka, jak przystało na człowieka, odpowiedział niezwykle skromnie przez co otworzył chyba furtkę do kolejnych najazdów naszej planety przez wszystkich kosmicznych szaleńców. Może dzięki temu seria stanie się chodź trochę ciekawsza.


Avengers 004Avengers #4, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Adam Kubert


Stało się najgorsze, co mogło się wydarzyć dla tej serii. Wydawcy zmienili rysownika i pozbawili serię jej największego atutu. Co prawda, teraz za oprawę graficzną odpowiada Adam Kubert, więc nadal jest dobrze. Jednak to już nie to samo, jak w poprzednich trzech numerach. Historia natomiast skupia się na dwóch wątkach. Z jednej strony poznajemy losy Hypierona. Jak dorastał, stawał się bohaterem oraz jego drugą mroczniejszą stronę, która na razie została tylko zasygnalizowana. Drugi wątek natomiast skupia się na kilku członkach Avengers, którzy udają się do Savega Land gdzie natrafiają na naukowców A.I.M. oraz szóstą jakby bombę, która została zrzucona na Ziemię przez Ex Nihilo . Oczywiście wynikły z tego jakieś perturbacje, trochę walki. Jednak patrząc na całokształt to wydaje mi się on monotonny i jakoś cały czas nie może się rozkręcić. Akcja jest nudna, momentami teksty są stanowczo za poważne i jakoś sztucznie nadęte. Postawa Hyperiona z jego "Truth without compromise" jest tak bohaterska i szlachetna, że aż śmieszna. Już chyba wolałbym, aby ta seria była czystą i przyjemną nawalanką jak chociażby niedawny Avengers vs X-Mem, które zapewniały przynajmniej dobrą rozrywkę. Tutaj nie ma zabawy, a tym bardziej jakiś poważniejszych treści.