Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Tobin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paul Tobin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 listopada 2014

#358 cotygodniowa zeszytówka #131

Swamp Thing Annual 03 (2014)Swamp Thing Annual #3, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina, Carmen Carnero, Ryan Browne, Dave Bullock, Yanick Paquette,


Dobiega końca tysiąc letni żywot Capucine. Ciało szybko i nie naturalnie się starzeje. Kobieta z każdą chwilą robi się coraz słabsza, jednak nie sama śmierć przeraża ją najbardziej. Lęk budzi w niej perspektywa spotkania z pewnym rymującym demonem, który w zamian za jej zdolności i długie życie ma obiecane jej ciało, gdy ona już odejdzie. Dość mocno komplikuje to całą sytuację w co dość ciekawie zostaje wplątany również Swamp Thing. Całość została ukazana w zamkniętej opowieści z ciekawie i stopniowo rozbudowywaną fabułą. Jeden przekręt zastępuje kolejny. W końcu nie tylko za pomocą przemocy Capucine stara się wygrać tą nierówną walkę, ale również dzięki ciekawemu fortelowi i nie małej pomocy awatara zieleni. Jednak najbardziej spodobały mi się takie małe opowieści przeplatające główny wątek, a wynikające z fabuły. Raz była to historia Hollanda, który pod swoją nową postacią starał się zobaczyć film w kinie. Innym razem poznajemy kilka faktów z życia Capucine lub złego demona. Takie małe formy dają chwilę wytchnienia od głównego wątku równocześnie dając czytelnikowi kolejne informację o całej trójce uwikłanej w pojedynku o ciało. Dzięki temu numer ten to dobra pozycja pełna urokliwego klimatu.


The Witcher 005The Witcher #5, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Ostatni numer, jak to zazwyczaj bywa w takich seriach, pokazuje całą prawdę czytelnikom. Lekko przewidywalnie co prawda, ale nie zmienia to faktu, że i tak jest to najlepszy numer całej tej serii. Dowiadujemy się kto tak naprawdę sprowadził klątwę na biednego Jakoba i jego ukochaną. Dlaczego cała akcja dzieje się w nawiedzonym domu i co tak naprawdę próbował on przekazać za pomocą witraży. Dodatkowo wyjaśnia się historia miłości dwójki głównych bohaterów i co prawda jest ona po części piękna i pełna pasji, to z pewnością nie w ten sposób w jaki każdy z nas sobie to wyobrażał. Szkoda tylko, że cała seria nie jest tak dobra jak ten numer. Zamiast tego dostaliśmy dość mocno i niepotrzebnie rozciągnięta historię, która gdzieś tak w okolicy środka po prostu nudzi. Mocną stroną są tutaj rysunki, lekko schematyczne, trochę podobne do kreski Mignoli z dobrze dobranymi kolorami. Jednak patrząc na całość, która niebawem zostanie wydana w naszym pięknym kraju w postaci wydania zbiorczego, to jest to nic więcej jak dość przeciętna i czysto rozrywkowa seria. Można nabyć, jednak z zakupem nie trzeba się śpieszyć. Spokojnie można poczekać na jakieś promocje lub wyprzedaże.


RatQueens_04Rat Queens #4, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebie, rysunki: Roc Upchurch

No i  wyjaśniło się kto stoi za zleceniami na głowy naszej dzielnej drużyny bohaterek. Tak szybko jak pojawił się ten wątek, tak też i został rozwiązany za pomocą jednego olbrzymiego głazu spadającego z nieba! Sami pewnie wiecie jak to jest. Drużyna idzie na jakąś misję i podczas jej zabija przypadkowego olbrzymiego ogra. Kilka dni później pod murami miasta zjawia się jego dziewczyna, równie spora wraz z armią swoich pobratymców i domaga się zemsty. W taki sposób pojawiają się latające głazy w okolicy. To co dzieje się potem to prawdziwa orgia lejącej się strumieniami krwi, latających kończyn oraz nawet całkiem dobrych one linerów. Zresztą cały numer jest dość zabawny, akcja gna do przodu jak na dobrze skonstruowanej sesji RPG, kiedy gra się ze zgraną grupą znajomych. Dzięki temu dostajemy świetną porcję czystej rozrywki. Każda kolejna strona zaspakaja różne potrzeby czytelnika. Od dobrej fabuły, po ciekawą kreskę, a kończąc na momentami naprawdę śmiesznych żartach. Bardzo mnie cieszy, gdy widzę jak każdy kolejny numer tej serii to coraz lepszy komiks po który zdecydowanie warto sięgnąć.


 

niedziela, 24 sierpnia 2014

#342 cotygodniowa zeszytówka #121

Deadpool-028-(2014)Deadpool #28, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish


Po w sumie  słabym poprzednim numerze tej serii, ten w pełni mi to zrekompensował. Jest on kwintesencją tego co najbardziej lubię w tym tytule. Niczym nie skrępowana szalona akcja pełna żartów z wszystkiego co się nawinie. Tym razem obrywa się Japonii, bo to właśnie do niej wybrał się główny bohater wraz ze swą urodziwą małżonką na miesiąc miodowy. Wszystko rozpoczyna się dość banalnie. Deadpool'owi jakiś dzieciak kradnie walizkę pełną pieniędzy, więc ten udaje się za nim w pościg. To co następuje później trudno opisać. Dochodzi do zamieszek na ulicach. Pojawia się Yakuza i The Hand, smoki, Sunfire i przedziwny gang nastolatków walczących jakby przy użyciu olbrzymich pokemonów. Trup ściele się gęsto, akcja prze do przodu w zawrotnym tempie, a gdzieś między tym kilka całkiem dobrych dowcipów. Nawet pojawia się gdzieś, na moment panna młoda z Kill Bill'a, która w dość efektowny sposób spędza czas w tym kraju. Jednak najbardziej zaskoczył mnie sam koniec, kiedy to Wide robi coś niesamowitego i chyba nigdy bym go o to nie posądził. Często jest okropnym dupkiem, a tutaj pokazał klasę i to że przyjaciel jest najważniejszy.


The Witcher 004The Witcher #4, Dark Horse


scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Gdy Wiedźmin i Vara spacerowali po pobliskim lesie w około nawiedzonego domu, zaczęło robić się nieciekawie. Jakby tego było mało, całe napięcie było potęgowane za pomocą tajemniczego bicia dzwony z kierunku pobliskiego domostwa. Wszystko to skłoniło naszą parę do szybkiego powrotu, a tam wszystko było jeszcze dziwniejsze. Mianowicie trafili w jednym pomieszczeniu na siedzącego przy jednym stole Jakoba i jego ukochaną Martę. Tylko z nią coś mocno było nie tak. Nie odzywała się, nie pozwalała się nikomu do siebie zbliżyć, a gdy ktoś starał się nawiązać z nią kontakt to groźnie warczała. Wszystko to dość mocno wpisuje się w dotychczasowy klimat tej serii, ale mnie on już lekko zaczyna męczyć. To co na początku mi się tu podobało, teraz powoli staje się nudne i tak na prawdę nie posuwa wcale do przodu akcji, która wlecze się okropnie. Geralt w towarzystwie swoich dwóch towarzyszy snuje się po kolejnych pokojach nawiedzonej rezydencji. Co rusz natrafiają na kolejne, dziwne witraże, które w piękny sposób komentują i opisują ich rzeczywistość, jednak nadal za bardzo nic z tego nie wynika. Mam nadzieję, że ostatni numer zamknie w jakiś ciekawy i sensowny sposób opowieść nadając całej serii jakiejś większej wymowy. Może chociaż zmieni ją w dobrą rozrywkę?


Manifest Destiny 09Manifest Destiny #9, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Uczciwie się przyznam, mam wielki problem z tą serią. Gdy na początku natrafiłem na jej zapowiedzi, jawiła mi się jako coś ciekawego i świeżego. Miałem nadzieję na przyjemną opowieść przygodową z elementami nadprzyrodzonymi. Po przeczytaniu już dziewięciu numerów szczerze przyznam, że nawet to otrzymałem. Tylko dlaczego jest to takie nudne? Akcja wlecze się niemiłosiernie do przodu. Aktualnie jesteśmy w trakcie jakby drugiego rozdziału i jest w sumie prawie taki sam jak pierwszy tylko zmieniła się sceneria. I tu i tam nasza dzielna załoga została uwięziona w jakimś miejscu i teraz rozmyślają jak wydostać się z tej patowej sytuacji. Oczywiście w około niebezpieczeństw przybywa. Jednak nie myślcie, że ta seria to nic niewarta pozycja. Miewa czasem ciekawe przebłyski i w sumie tylko one trzymały mnie przy tej serii. Zawsze jak już miałem absolutnie dość, to dzieje się coś na tyle ciekawego, że mam ochotę sięgnąć po następny. Tym razem była to scena, w której Kapitan Clark podczas swego wybuchu gniewu zorientował się, że jego podwładny próbował się dobierać do jednej z uczestniczek wyprawy. To co następuje później jest naprawdę dobre i wciągające, ale ja już chyba podaruję sobie kolejny numer.

niedziela, 13 lipca 2014

#335 cotygodniowa zeszytówka #115

The Witcher 003The Witcher #3, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Numer ten to jedna długa opowieść o różnych przejawach miłości i tego co może nas wtedy spotkać gdy jest ona wokół nas. Może to zabrzmieć trochę romantycznie, ale nie bójcie się. Nawet jeśli tak jest to nadal jest to dobra opowieść o wiedźminie. Komiks rozpoczyna się sceną walki, kiedy to Gerald musi się bronić przed zastępami ghuli. Strzela na lewo i prawo swoimi znakami magicznymi, co szczerze powiem mi się nie podoba. Dziwię się, że nie ma karabinu w dłoni, bo tyle tego leci. Potem pojawia się Jakob  w towarzystwie Vary, dzięki czemu czytelnik ma okazję poznać dość zabawny wykład pt. Jak powinno traktować się kobiety. Jakob w roli mówcy wypada świetnie i jego styl przemowy jest niezwykle żywiołowy. Takiego wyniosłego bełkotu już dawno nie słyszałem . Później poznajemy historię jego miłości, a na sam koniec dochodzimy do wiedźmina i jego zainteresowań płcią przeciwną. Wszystko to składa się na naprawdę ciekawą i równocześnie lekką lekturę w sam raz nadającą się na relaks. Dodatkowo powoli zaczyna być poruszany temat, od początku mnie interesujących, tajemniczych witraży rozmieszczonych po całym przeklętym domostwie. Dzięki temu z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny numer.


Deadpool-026Deadpool #26, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish


Tym razem Deadpool mógłby zjawić się na odprawie super szpiegów z serialu Danger 5, która zawsze kończyła się tekstem "... and kill Hitler!" Bo to właśnie z tą postacią przyszło mu się zmierzyć w tym zeszycie. Twórcy tej serii zaplanowali coś wielkiego na następny numer i aby zbudować jeszcze większe napięcie wśród czytelników, po raz kolejny postanowili sięgnąć do szuflady z nigdy nie wydanymi opowieściami z przeszłości. Dzięki temu dostaliśmy historię, w której Adolf udaremnia kolejny zamach na siebie przeprowadzany przez tajemniczego jegomościa podróżującego w czasie. Jednak tym razem postanowił również skorzystać z okazji i samemu udać się w przyszłość. To co dzieje się później to istne szaleństwo i dobra pulpowa zabawa. Są strzelaniny, pościgi, eksplozje niczym z filmach Michaela Bay'a, a nawet walki wielkich robotów (jednak nie tych co przemieniają się w samochody - lepszych). Dodatkowo zabawa czasem i kilka naprawdę niezłych dowcipów, z czego ten na samym końcu ubawił mnie najbardziej. Udany numer kompletnie nie będący w związku z całą serią, ale dzięki temu dający chwilę odskoczni od głównego wątki i dobrej, niczym nie skrępowanej zabawy.


Ghosted 011Ghosted #11, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Goran Sudzuka


Anderson Lake kontynuuje straszne dzieło, które obiecała sobie w chwili swej śmierci. Nawiedza Jacksona Wintersa, a przy okazji opowiada mu historię swojego życia. Opowieść ta uzmysławia czytelnikowi, że za życia była jeszcze gorsza niż teraz. Jak sama mówi o sobie w życiu była dobra w dwóch rzeczach: zabijaniu i niszczeniu wszystkiego wokoło siebie. Żyła szybko i cały czas na krawędzi. Nie bała się niczego i nikogo, a wiele razy pakowała się w poważne tarapaty. Co ciekawe, trafiła do takiego życia nie z powodu jakiejś traumy z dzieciństwa lub innego smutnego powodu. W dzieciństwie miała wszystko, zapowiadała się na wziętą modelkę, aż poszła do wojska i odkryła, że najbardziej na świecie lubi zabijać. Od tego momentu jej życie diametralnie się zmieniło. Całą tą historię czyta się świetnie. Wciąga od pierwszej strony i z każdą kolejną coraz bardziej przykuwa uwagę czytelnika. Jest w niej wszystko to za co lubię tą serię. Ciekawa opowieść, sporo akcji, trochę nadprzyrodzonych i mrocznych klimatów oraz intrygujące zakończenie. Jeśli już o nim mowa to z jego powodu znowu czekam z wielką niecierpliwością na kolejny numer. Coś bardzo złego czai się na głównego bohatera, a ja bardzo jestem ciekaw jak dalej rozegra to Williamson.


niedziela, 22 czerwca 2014

#329 cotygodniowa zeszytówka #112

Samurai Jack 009Samurai Jack #9, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Ethen Beavers


Ten komiks to coś co potrzebowałem dzisiejszego dnia. Końcówka mnie naprawdę rozbawiła i poprawiła mój dość mizerny humor. Jednak zacznijmy od początku. Nasz dzielny samurai trafia do bliżej nieokreślonych ruin. Wśród których na szczątkach jednej ze ścian odnajduje malowidło przedstawiające kilku wojowników zmierzających w kierunku pewnej postaci sporych rozmiarów odzianej w czerń. Chodź nie da się dokładnie określić kim jest ta postać, ponieważ w miejscu twarzy malowidło zostało zniszczone. To założę się, że każdy z was już dobrze wie dokąd to zmierza. Chwilę później otwiera się olbrzymia dziura w ziemi i wsysa naszego bohatera do środka, gdzie czeka już na niego pojedynek z zabójczym robotem. Sceny walki zostały przedstawione bardzo pomysłowo i dynamicznie. Głównie za pomocą dwu stronicowych splashy, gdzie na jednym z nich umiejscowiono w centralnym miejscu wielkiego robota. Wychodziło z niego kilka ramion, które dzieliły resztę miejsca na kadry, a w nich Jack walczył z poszczególnymi ramionami. Jednak najwspanialszy jest koniec wraz z puentą, kiedy to czytelnik po raz kolejny rozumie dlaczego Aku tak bardzo nienawidzi zagubionego w czasie samuraja.


The Witcher 002The Witcher #2, Dark Horse


scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Wiedźmin kontynuuje swoją dziwną podróż w towarzystwie spotkanego gdzieś na trakcie Jakuba. Razem starają się odnaleźć jego żonę i całe te poszukiwania doprowadzają ich do tajemniczego domu w głębi lasu. W momencie kiedy przekroczyli jego próg zostali uwięzieni w magicznej posiadłości, w której czas i przestrzeń inaczej się kształtują i płyną. Numer ten to w dalszym ciągu wprowadzenie do głównej opowieści. Czytelnik poznaje przeklętą posiadłość i prawa jakie w niej rządzą. Dodatkowo pojawia się nowa, dość interesująca postać, która wyraźnie jest zainteresowana nawiązaniem bliższej znajomości z Geraltem. Jednak trochę przeszkadza mi momentami fakt, że komiks ten ma być wprowadzeniem i reklamą gry, która nadchodzi wielkimi krokami.  Jest tutaj scena walki pomiędzy wieśkiem, a jakimś ghulem. Podczas niej nasz bohater najpierw uderza w niego znakiem Aard a dwa kadry później Igni. Może jest to tylko problem dla mnie, ale wydaje mi się ta scena taką nachalną reklamą umiejętności głównego bohatera. Jednak w ogólnym rozrachunku muszę przyznać, że kompletnie nie przeszkadza to w odbiorze całego komiksu i czerpania z jego lektury sporej porcji świetnej zabawy.Dodatkowo humor, który czasem się tutaj pojawia jest naprawdę świetny, co tylko zwiększa przyjemność z lektury.


Starlight 002Starlight #2, Image Comics


scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


W sumie ten numer jest jeszcze bardziej smutny niż poprzedni, a mi chyba spasował trochę bardziej. Do Kapitana McQueena przyleciał przez całą galaktykę Krish Moor. Mieszkaniec planety Tantalus, aby prosić go o pomoc w ponownym uratowaniu jej przed złymi najeźdźcami. Tak samo jak uczynił czterdzieści lat temu. Przez to cała historia staje się znowu dość gorzką opowieścią o starości i wszelkich problemach jakie z sobą przynosi. Główny bohater czuje się zadowolony z siebie, gdy uda mu się wejść na piętro w swym domu bez zadyszki, a tutaj proszą go o poprowadzenie rewolucji na innej planecie. Wszystko to wydaje się kompletną pomyłką i szaleństwem. Jednak przez noc, którą młody przybysz spędził na kanapie, kapitan dość intensywnie analizował swoje życie. Pewnie znowu zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nic go już tu nie trzyma i może lecieć. Wtedy w opowieści następuje jakby zmiana nastroju na bardziej wesoły. Główny bohater w momencie kiedy siada za sterami statku kosmicznego, znowu ma radość na twarzy i błysk w oku. Jednak przybycie na Tantalus, pozbawia go tego wszystkiego. Bardzo dobry komiks poruszający dość poważne tematy, lecz w bardzo przystępny sposób. Może nie jest to dzieło na miarę tych największych, ale daje do myślenia i skłania do chwili refleksji po lekturze.


niedziela, 8 czerwca 2014

#325 cotygodniowa zeszytówka #110

The Witcher 001The Witcher #1, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Jakimś wielkim fanem postaci Wiedźmina nie jestem. Przeczytałem zbiory opowiadań o nim, ale już przez sagę nie udało mi się przebrnąć. Przeszedłem dwie gry z tą postacią, które uważam za świetne i w sumie tyle. Może właśnie dla tego, podchodząc do tego komiksu, w sumie nie miałem żadnych większych oczekiwań. Jednak mile się zaskoczyłem i to mi się podoba. Na plus jest z pewnością to, że scenarzysta nie robi żadnego długiego wstęp do Wiedźmina i jego fachu. Czytelnik od razu jest wrzucony na głęboką wodę i to prawie dosłownie zastając głównego bohatera w trakcie wykonywania swojej pracy. Na której zna się jak mało kto. Jest tutaj również ciekawa i wciągająca historia o podróży wiedźmina i łowcy przez tajemniczy las pełen zjaw i złych omenów. Każdy z tych dwóch bohaterów ma swoją osobną historię i moim zdaniem łowca ma ciekawszą, w kierunku której podąża dalej cała opowieść. Na uznanie zasługują również ilustracje przypominające mi te z Hellboy'a. Utrzymane w bardzo podobnej tonacji kolorów z dużą ilością czerni oraz wszelkich szarości. Rysunki te mają jeszcze jedną podobną cechę. Mianowicie czasem kadry są rysowane, wydawałoby się, bardzo prostą, oszczędną kreską, gdzie postacie są pozbawione twarzy i wszystko jest umowne. Inny razem z kolei kadry są pełne szczegółów i detalu. Pierwszy numer okazał się na tyle ciekawy, że z chęcią sięgnę po kolejny.


Swamp Thing (2011-) 032Swamp Thing #32, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Po wydarzeniach, z Aquaman #31, opisanych przeze mnie tutaj, Swamp Thing znów spotyka się z królem mórz i oceanów. Wszystko to za sprawą tajemniczej, roślinnej istoty, która u wybrzeży Filipin zabija wszelkie żywe istoty i rozrasta się do niesamowitych rozmiarów. Ciekawą rzeczą jest to, że Alec jako przedstawiciel świata roślin nie potrafi się z nią komunikować za pomocą swoich mocy. We wszystko to wmiesza się również Aquaman, cały czas postrzegający potwora z bagien jako swojego wroga. Natomiast sama końcówka zmienia trochę tor opowieści całego numeru. Zapowiada nadchodzące problemy dla głównego bohatera, które nadejdą z jego bardzo bliskiego otoczenia. To co spodobało mi się najbardziej w tym numerze to rozmowa pomiędzy Swamp Thingiem, a Aquamanem podczas której ten pierwszy tłumaczy w logiczny sposób fakt, że to w sumie on powinien być królem mórz i oceanów zamiast obecnie piastującej to stanowisko osoby. Dodając na samym końcu swojego wywodu, jakby taką wisienkę na torcie, że nie przeszkadza mu aktualny król i może on pozostać na swoim stanowisku. Jednak szczerze muszę przyznać, jakoś ostatnio osłabł mój entuzjazm do scenariuszy od Charles'a Soule. W sumie dalej się to dobrze czyta i mile przy nich spędzam czas, ale jakoś brakuje mi  mocnego akcentu jakim na przykład było zakończenie walki pomiędzy Swamp Thingiem, a Seederem.


Deadpool-024-(2014)Deadpool #24, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne


Przyszedł długo oczekiwany moment w życiu Deadpool'a kiedy to została dana mu możliwość pozbycia się agentki Preston z jego głowy. Wilde udał się do sekretnej jednostki S.H.I.E.L.D. ukrytej pod sklepem z damską bielizną. Został podłączony do dziwnej aparatury mającej przenieść Emily z jego głowy do jej nowego ciała robota i nagle wszystko się psuje. W głowie regenerującego się najemnika rozpoczyna się wielka walka, podczas której przez długi czas nie wiadomo o co chodzi, aż pojawia się Dr Strange i pomaga głównemu bohaterowi przejść przez wszystko. Całość czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Opowieść trochę zaskakuje dzięki czemu czytelnik nie czuje się znudzony i otrzymuje dodatkowo ciekawe zakończenie dające lekko do myślenia. Dzieje się tak ponieważ jest z nim coś, delikatnie mówiąc, nie tak. To co zostaje w mózgu głównego bohatera, po dokonaniu całego zabiegu, jest złe i chyba chce zaspokoić wszelkie mroczne jego zachcianki. Jak łatwo się domyślić nic dobrego z tego nie może wyjść. Już mam ochotę na kolejny numer, ale na szczęście długo czekać nie muszę!