Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joshua Williamson. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Joshua Williamson. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2015

#394 cotygodniowa zeszytówka #155

Five Ghosts 007Five Ghosts #7, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

Po ostatnich wyczynach głównego bohatera w Japonii, teraz postanowił trochę czasu poświęcił na odpoczynek. Jednak w związku z nowo nabytą wiedzę o tajemniczych kamieniach, p;anuje wykorzystać cały swój czas na poszukiwania jakichkolwiek informacji o nich. Plan udawało mu się nawet całkiem dobrze realizować, ale prawdziwy przełom  osiągnął dopiero dzięki swojej przyjaciółce Jezebel. Działa ona w tej samej branży co Fabian i właśnie podczas ostatniego zlecenia natrafiła na pewną ciekawą mapę prowadzącą do skarbu. Swoją drogą scena ilustrująca jej napad jest zrealizowana iście filmowo. Bez zbędnych słów czytelnik śledzi jej poczynania w jakiejś bogatej rezydencji niczym oglądałby kolejną część Ocean's Eleven lub innego podobnego filmu. Najpierw widzimy ją biegnącą po dachach budynków by dostać się do rezydencji. Następnie rozprawia się ze strażnikiem przy pomocy kung fu, a na samym końcu dostaje się do sejfu dzięki logice i spostrzegawczości. Wszystko to jest oczywiście tylko wstępem do większej historii pełnej przygód, na którą już jestem spakowany i nie mogę się doczekać jej dalszego ciągu. To wspaniałe jak podczas lektury każdego następnego zeszytu tej serii szybko odrywam się od rzeczywistości. Już z pierwszą stroną całkowicie skupiam się na lekturze i przestaje się wszystko liczyć oprócz historii płynącej swoim rytmem. Chyba najlepsza seria jaką aktualnie śledzę. Ciekaw jestem tylko kiedy nastąpi przesilenie i zacznie mnie nudzić.


 Ghosted 019Ghosted #19, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Vladimir Krstić Laci

Numer ten to kontynuacja podróży Jacksona i jego towarzyszy po krainie umarłych. Jednak jest to tylko pretekst do tego, aby uśmiercić kilka postaci przez scenarzystę. Każda z tych śmierci jest na swój sposób zaskakująca. Szczególnie w momencie kiedy się to czyta. Lecz chwilę później człowiek uświadamia sobie po co oni tam w ogóle są i jakoś tak cały ten suspens gdzieś ucieka. Przecież jeśli uda im się zrealizować swój cel, to z łatwością będą mogli przywrócić każdego z powrotem do życia. Dodatkowo czytelnik ma okazję poznać zakończenie wątku z przeszłości głównego bohatera kiedy zajmował się okradaniem grobów. Sam przy okazji chyba poprzedniego odcinka pisałem, że czekam na to z niecierpliwością. Niestety kiedy poznałem finał tak fajnie już nie jest. Scenarzysta poszedł na łatwiznę i zakończył ten motyw chyba w najbardziej oczywisty z możliwych sposobów. Chociaż z drugiej strony problem może być po mojej stronie. Nie wiedzieć czemu spodziewałem się jakiegoś nadnaturalnego zakończenia, a tu zamiast tego otrzymałem prozę życia. Całość natomiast to takie czytadło w sam raz, aby przeczytać i zapomnieć. Mimo to z chęcią sięgnę po kolejny numer, choćby tylko po to by sprawdzić czy moje przypuszczenia odnośnie zgonów postaci się sprawdzą.


Dead Body Road 003 (2014)Dead Body Road #3, Image Comics

scenarzysta: Justin Jordan, rysunki: Matteo Scalera

W sumie jesteśmy już na półmetku tej serii, a jakby się tak zastanowić to praktycznie nic nie wiemy o głównym bohaterze. Jak na razie to jawi się on czytelnikom jako zwykły człowiek, którego okropne okoliczności skierowały na drogę zemsty. Lecz każdy z nas uzna go raczej jako postać pozytywną, wszak popkultura nauczyła nas, że śmierć ukochanej trzeba zawsze pomścić. Ten stan rzeczy zmienia lektura tego numeru, gdzie spotykamy starego partnera głównego bohatera. Wyjawia on kilka faktów z ich wspólnej przeszłości zmieniając wizerunek Orsona na mniej kryształowy niż można by sobie wyobrażać. Tylko dzięki temu moja sympatia do niego jeszcze wzrosła.  W sumie to nic nowego. Przecież każdy zdaje sobie sprawę z tego, że w większości przypadków ci źli są zazwyczaj ciekawsze. Dodatkowo postać ta przestała być jednowymiarowa przez co jest znacznie bardziej interesując.  Natomiast wracając do samej opowieści to dużo się w niej nie zmieniło. Gage podąża dalej śladami morderców jej ukochanej, a tymczasem oni zaczynają odpłacać mu tym samym wynajmując jakiś zbirów na niego. Powoli akcja zagęszcza się coraz bardziej, co z pewnością będzie skutkować widowiskowym końcem. Warto jeszcze zwrócić uwagę  na bardzo filmowe przedstawienie całej opowieści. Co najlepiej widać podczas scen walk rysowanych na dużych dwustronicowych panelach. Równie dobrze mogłyby to być storyboardy do jakiegoś kina akcji.  Wygląda to wspaniale i świetnie imituje ruch dzięki czemu trudno oderwać się od lektury.

niedziela, 12 kwietnia 2015

#393 cotygodniowa zeszytówka #154

Dead Body Road 002 (2014)Dead Body Road #2, Image Comics

scenarzysta: Justin Jordan, rysunki: Matteo Scalera

Po tym jak Orson Gage zajął się pierwszym z bandziorów odpowiedzialnym za śmierć jego żony, skierował się w kierunku jego dziewczyny. Ponoć ona może wskazać mu kolejnych uczestników napadu na bank. Szukać nie musiał jej daleko, ponieważ znajdowała się w małym przydrożnym barze. Niedaleko miejsca spotkania głównego bohatera z jej chłopakiem. Oczywiście ich spotkanie nie mogło przebiegać spokojnie, w końcu nie tylko Orson poszukuje pięknej białogłowej. W skutek tego scenarzysta zaprezentował ciekawą scenę pojedynku, którą każdy z nas z pewnością widział już w nie jednym amerykańskim filmie. Jednak po mimo tego, że ogólnie temat jest dość znany, ani przez chwilę numer ten nie nuży. Wręcz przeciwnie, każdą kolejną stroną pochłania się z wielką przyjemnością. Mi dodatkowo towarzyszyła jeszcze spora ciekawość, aby przekonać się co Justin Jordan zdoła jeszcze wycisnąć z tak ogranych motywów jak pojedynek w małym, przydrożnym, amerykańskim barze, gdzieś na kompletnym odludziu. Swoją drogą, czy tylko mi z powodu popkulturowego ujęcia tego typu przybytków te miejsca wydają się tak bardzo niebezpieczne? Wystarczy tylko przypomnieć "Od zmierzchu do świtu" i wszystko jasne, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Trochę odszedłem od głównego tematu, ale faktem jest że to dobre czytadło. Jest to ciekawa opowieść lekko w klimatach westernu i kina drogi. Męska, krwawa i z dość szybką akcją jak filmy akcji z lat 90 ubiegłego wieku.


Rat Queens 010 (2015)Rat Queens #10, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Stjepan Sejic

Czekałem na ten komiks dość mocno i niestety oczekiwałem czegoś innego przez co teraz jestem lekko zawiedziony. Żebyśmy się źle nie zrozumieli, to nadal jest dobra seria, ale chyba przyszła pora pierwszy raz na nią pomarudzić. W numerze tym kończy się wątek Gerriega Lake’a, szalonego kultysty, który sprowadził zagładę do Palisady. Dee kończy cały problem i to w takim stylu, że uwielbiam ją jeszcze bardziej, a tekst jaki wypowiada lekko mnie przeraża i jak najszybciej chcę się dowiedzieć jak dalej będzie rozwinięty ten wątek. Poza tym jest sporo spektakularnych akcji i pomysłowego prezentowania umiejętności magicznych głównych bohaterek. Jednak co chwilę z błogich scen rzezi byłem wytrącany retrospekcjami z ich przeszłości. Nie są jakieś złe same w sobie i ujawniają ciekawy szczegół odnośnie Hannah. Tylko równocześnie tak bardzo wytrącały mnie z rytmu i śledzenia całej akcji, że aż lekko denerwowały. Rozumiem, że tak to właśnie musi być skonstruowane. Przecież nie można napakować połowy numeru akcją, a potem reszty historyjkami z życia. To by dopiero nie trzymało się kupy. Jednak z tego powodu jestem jakiś taki rozdarty i lekko zawiedziony. Niby wszystko gra, opowieść jest ciekawa i tak naprawdę nie ma słabych momentów, ale czyta się to źle. Mam nadzieję, że tylko mi się tak wydaje i z następnym numerem znowu będę piał jak wspaniała jest to seria.


Birthright 006Birthright #6, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Po tym jak bracia Rhodes zostali sami, wspólnie wędrują w poszukiwaniu kolejnych magów ukrywających się w naszym świecie. Czas ten spędzają na wspólnym podróżowaniu po jakiś amerykańskich lasach i próbują się lepiej poznać. Dużo rozmawiają, a nawet jeden uczy drugiego trudnej sztuki przetrwania. Można by pomyśleć, że to istna sielanka. Jednak prawda wygląda znacznie inaczej. Niestety, ten bardziej wyrośnięty, trzy krotnie robi swoim zachowaniem coś co przeraża jego brata i zadaje w wątpliwość jego zachowanie. Niby za każdym razem całkiem sprawnie tłumaczy się, ale jakiś strach i niepewność pozostają. Świetnie w tym komiksie pokazywane są właśnie te mroczne sekrety Michaela. Za każdym razem właśnie jako coś małego, no pod warunkiem że nie wliczamy w to zabójstwa jednego maga, ale po za tym są to raczej jakieś drobne rzeczy, które mogłyby być nawet pominięte. Jednak cały czas z tego powodu napięcie narasta tak samo u jego brata, jak i czytelnika. Nie mogę się doczekać momentu kiedy w końcu dojdzie do nieubłaganej konkluzji i wszystko się wyjaśni. Dla czytelnika co prawda nie będzie to wielka niespodzianka, przecież dobrze wiemy jaki mroczny sekret ukrywa Michael. Jednak z pewnością będzie to coś efektownego, a jeszcze bardziej ciekawi mnie dalsze rozwinięcie całej intrygi jaka po tym nastąpi. Mam tylko nadzieję, że scenarzysta nie będzie nam kazał czekać na ten moment zbyt długo.


 

niedziela, 22 marca 2015

#387 cotygodniowa zeszytówka #151

Ghosted 018Ghosted #18, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Vladimir Krstić Laci

Jackson wraz ze swoimi towarzyszami i wrogami znajduje się w nowo powstałym mieście duchów. Przy pomocy magicznej księgi, napisanej zresztą przez opętaną Ninę, starają się przedostać do Gate of Souls. Wszystko to by pojmać kostuchę. Niestety jedyna droga zmierzająca tam prowadzi przez dolinę śmierci. Miejsce całe przepełnione duchami, które tylko czekają na potknięcie śmiałka na tyle odważnego, aby poddać się próbie. Gdy człowiek idzie tą ścieżką musi stawić czoło swojemu największemu lękowi. Jeśli mu się podda, czeka go  spotkanie z dość gwałtownie usposobionymi duchami. Jeśli odnośnie zakończenia poprzedniego numeru dość mocno narzekałem, to dziś nie mam zamiaru tego robić. Co prawda jego gwiazdą ponownie jest pani Anderson Lake, ale tym razem wyszło to całkiem zgrabnie. Tym razem zaskakuje dwa razy i obie sytuacje są dobrze i racjonalnie wyjaśnione. Dodatkowym plusem jest sam początek komiksu, kiedy to czytelnik poznaje dalszy ciąg historii z poprzedniego numeru, gdy młody wtedy główny bohater zajmował się okradaniem grobów. Mam nadzieję, że ten wątek zostanie jeszcze trochę pociągnięty, bo bardzo jestem ciekaw jak się to wszystko rozwinęło i jaka kara spotkała dawnych wspólników Jacksona.


Outcast 007Outcast By Kirkman & Azaceta #7, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Po dość mocnym zakończeniu poprzedniego numeru, w tym panuje względny spokój. Co prawda nie ma tutaj zawrotnego tempa, niesamowitych zwrotów akcji i tego typu zagrań. Jednak ten leniwy klimat jest tylko pozorny. Tak naprawdę pod pozorem spokojnych i nastrojowych kadrów aż kipi od napięcia między bohaterami, które kiedyś będzie musiało znaleźć ujście. Czy to w przypadku głównego bohatera Kyle'a, który boi się konfrontacji ze straszą panią Mildred. Jednak z drugiej strony każdy zdaje sobie sprawę, że do ich spotkania prędzej czy później musi dojść. Nie inaczej jest w przypadku wielebnego Andersona, po jego ostatnim spotkaniu z tajemniczym starszym panem  z poprzedniego numeru. Pamiątkę jaką ma od tego czasu bardzo mocno wpływa na jego aktualne zachowanie i nie wydaje mi się one zbyt racjonalne. W całej tej sytuacji zastanawia mnie czemu nic nie powie Kyle'owi? Przecież wspólnymi siłami mogliby coś razem zdziałać przeciw nadciągającemu złu. Dotychczas całkiem nieźle im to wychodziło. Podobnie jest również w kwestii kilku innych spraw, jakie mają miejsce w tej małej i wydawałoby się spokojnej mieścince. Jednak wszystko to, to tylko bardzo umiejętnie rozpisana gra pozorów, która sprawia że bardzo trudno jest mi się oderwać od tej lektury. Dodatkowo po każdym numerze uświadamiam sobie jakie to dobre jest i od razu mam ochotę na więcej.


Five Ghosts - The Haunting of Fabian Gray 005Five Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #5, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

W komiksie tym są klimaty samurajskie, główny bohater jest podobny do Indiana Jonesa, są źli naziści i super moce. Znalazło się nawet miejsce dla tajemniczego i zaginionego miasta Shangri-La oraz mnichów kung fu. Formuła tej pulpowej opowieści jest na tyle szeroka, że nawet ziejący ogniem smok idealnie się wkomponował w całość. Dlatego myślałem, że ten komiks nie może być już lepszy i bardziej trafiający w moje gusta. Jak bardzo się myliłem. Ostatnie strony tego numeru pokazują w końcu z kim będzie się musiał zmierzyć Fabian i między innymi w tej roli został umiejscowiony mój ulubiony pisarz. Znając jego twórczość, która mam nadzieję zostanie tutaj po części chociaż wykorzystana, to następne numery mogą być jeszcze dziwniejsze niż dotychczasowe. Niemniej skończmy na chwilę z tą całą euforią i wróćmy do samego komiksu, w którym wiele się działo. Zostało wyjaśnione skąd główny bohater posiada swe moce i co dokładnie stało się z jego siostrą. Ciekawie został ten wątek wyjaśniony przy okazji pokazując w jakim kierunku będzie zmierzać ta seria w następnych numerach. Poza tym, jak to zawsze bywa na łamach tego komiksu było dużo akcji. Pojedynek dwóch wielkich wrogów, ostatnia część próby Fabiana oraz pościgi i eksplozje. Czyli wszystko to co tygryski lubią najbardziej w lekkich, przygodowych opowieściach. Najciekawsze przy tym wszystkim jest jednak to, że przy całym tym opisie nie jest to komiks w żaden sposób głupi lub płytki. To bardziej coś w stylu filmów o dzielnym archeologu (pomijając czwartą część), które świetnie się ogląda z lekkim przymrużeniem oka i właśnie taka jest ta seria.


niedziela, 22 lutego 2015

#381 cotygodniowa zeszytówka #147

Samurai Jack 016Samurai Jack #16, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Sergio Quijada

Po dość efektownym zakończeniu poprzedniego wątku fabularnego i odzyskania przez samuraja swego miecza spodziewam się, że będzie miał na chwilę spokój od Aku. Więc teraz na spokojnie może się zająć sprawą, która tak naprawdę go interesuje. Czyli powrót do swoich czasów, do domu. Nadarza się ku temu świetna okazja w postaci tajemniczego kultu i jego przywódcy The Master of Time. Obiecuje on stworzenie specjalnego talizmanu, za pomocą którego każdy z wyznawców wyzwoli się z niewoli czasu i powróci do epoki czasowej najbardziej pasującej do niego. Jack niestety nie może czekać w nieskończoność na wyniki pracy Mistrza Czasu więc pod osłoną nocy postanowił włamać się do jego komnaty i zadać mu kilka pytań. Niestety droga prowadząca tam okazała się zbyt trudna i nasz bohater zostaje złapany, a następnie wydalony z klasztoru na śmietnik. Gdy już był totalnie zrezygnowany, przypadkiem wpada mu w dłoń ogłoszenie z gazety o możliwości wynajęcia złodzieja na zlecenie. Nasz bohater niewiele  myśląc, zrobił to. Wielkie było jego zdziwienie, gdy okazało się z kim będzie musiał współpracować. Cały ten numer to taka lekka przygodowa opowieść sprawdzająca się w roli rozrywki. Czekam tylko na jakieś głębsze treści, które zapewne pojawią się w kolejnych numerach. Jedyne co mi tu nie pasuje to ilustracje. Zmienił się rysownik i teraz momentami wygląda to jak jakiś słabszy web komiks tworzony przez jakiś początkujących twórców. Przez co samurai momentami nie przypomina siebie.


Ghosted 017Ghosted #17, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Vladimir Krstić Laci

Jackson od dość wczesnej młodości bardziej interesował się śmiercią niż życiem. Utwierdza nas w tym przekonaniu początek tego komiksu, kiedy widzimy go jako nastolatka. W towarzystwie dwóch wspólników, okradającego grób. Co prawda już wtedy nie skończyło się to dla niego za dobrze. Jednak nie wyniósł z tego żadnej lekcji, a czytelnicy dzięki temu mają dobrą lekturę. Potem akcja szybko przenosi się do współczesności, gdzie główny bohater wraz ze swoją ekipą przygotowuje się do konfrontacji ze starym wrogiem. Podczas odprawy Jackson zachowuje się dość dziwnie. Mówi wszystkim, że się dla niego nie liczą i najważniejsza jest tylko odpowiedź na pytanie dlaczego śmierć podąża za nim? Może za okradanie grobów? Nie to byłoby zbyt łatwe. Następnie czytelnik poznaje więcej informacji na temat białych pokoi, z którymi czytelnik zapoznał się już w pierwszym wydaniu zbiorczym podczas misji w posiadłości Trask. Nie mam zamiaru streszczać szczegółów ale przyznaję, mi się ten pomysł spodobał. Zarówno jak powstają, a tym bardziej ich cel istnienia. Naprawdę mocna rzecz. Przy pomocy jednego z nich nasza drużyna przenosi się do małej niemieckiej miejscowości, którą poznaliśmy już w poprzednim numerze. Dzięki temu czytelnik dociera do kiepskiego finału, który jest dla mnie nielogiczny i nie było kompletnie żadnych przesłanek, aby właśnie tak miało się stać. Z tego powodu oczywiście jest zaskakujące, ale równocześnie nierealne i jakby wzięte z kapelusza.


Velvet 009 (2015)Velvet #9, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Jak to zawsze w przypadku Velvet bywa, jej życie po raz kolejny mocno się skomplikowało. Po tym jak włamała się do głównej siedziby centrum wywiadowczego ARC-7, teraz udało się jej wydostać z więzienia tajemniczego Damiana Lake'a. Byłego szefa jednej komórki wywiadowczej w Paryżu, a potem oskarżonego za zdradę. Po dłuższej ich wspólnej rozmowie główna bohaterka poznaje bardzo ciekawą historię jego życia i dokładnie nad czym pracował. W szczególności opowieść o pewnej ciekawej zależności pomiędzy tym jak wywiad oczyszczał pewne tereny na całym świecie, a w ślad za nimi od razu pojawiała się pewna firma wykupująca tam wszelkie tereny. Wszystko wygląda na to, że nowy znajomy Velvet będzie w stanie pomóc wyjaśnić śmierć jej męża. Wiedza którą posiada oraz brak powiązań z aktualnie rządzącymi w centrali stanowią na jego korzyść. Jednak czy będzie on chciał współpracować? Komiks rozpoczyna się świetnie zrealizowaną sceną odbicia zakładnika, która wygląda jakbyśmy oglądali spokojnie jakiś film dokumentalny. Wszystko to za sprawą komentującego całe zajście detektywa. Potem jednak całość dość mocno zwalnia, z powodu historii Damiana którą poznajemy. Akcji może jest i mniej, ale skomplikowanie całej intrygi rośnie w dość szybkim tempie. Komiks ten to kolejna część misternie budowanej intrygi, której chętnie poznałbym już finał.


ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.

niedziela, 8 lutego 2015

#377 cotygodniowa zeszytówka #145

Deadpool (2012-) 041Deadpool #41, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Salva Espin,

Deadpool poszukujący sensu swojego życia i odpowiedniego miejsca na świecie. Czy to w ogóle możliwe w serii która z założenia ma na celu wszystko wykpić i ośmieszyć w akompaniamencie dużej ilości krwi? Po lekturze tego numeru dochodzę do wniosku, że po rozwinięciu aktualnych wątków to mogłoby się udać. Po tym jak Wade był ucieleśnieniem pokoju i opanowania, powrócił do dawnego siebie. Od tego czasu czuje się zagubiony i wszędzie czuje się bardziej jak gość, niż u siebie. Nawet jego małżeństwo nie wydaje się do końca takie jak powinno. Zaczyna kwestionować swój dotychczasowy sposób bycia i stosowania przemocy jako lekarstwa na wszystko. Dobrze zostało to zilustrowane na pierwszych kilku stronach gdy wałęsa się po ulicach miasta i wszędzie czuje się nieakceptowany. Wszystko to prowadzi go do strasznej myśli. Czy nie rozpocząć podawać sobie szczepionki zapomnienia, którą był karmiony tyle lat przez szalonego doktora. Właśnie w takim momencie ratuje go tylko telefon jakiegoś podrzędnego superbohatera Trapstera z propozycją pracy w roli najemnika gdzieś na bliskim wschodzie. To co dzieje się dalej tylko utwierdza mnie, że główny bohater bardzo potrzebuje urlopu od wszystkiego  i czuje się absolutnie zagubiony w obecnej sytuacji. Kolejny numer tej serii z rządu, który mnie bardzo pozytywnie zaskoczył. Na dodatkową uwagę zasługuje również drugi plan, na którym świetnie postęp czasu zasygnalizowano za pomocą zmieniających się konsol i coraz większych telewizorów. Jeśli chodzi o humor to najbardziej rozbawił mnie dzwonek telefonu Deadpoola. Przypomniał mi pewną głupią komedię i kilka miłych wspomnień z mojej przeszłości.


Birthright 005Birthright #5, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Komiks ten rozpoczyna się interesującą sceną podczas której młody Michael Rhodes staje na przeciw olbrzymiej bestii w krainie fantasy. Wszystko po to, aby uratować swoją skrzydlatą towarzyszkę. Co prawda zdobył się na wielką odwagę stając na przeciw wielkiemu niebezpieczeństwu, ale nawet wtedy nie był w stanie walczyć, a co dopiero zabić. Tylko interwencja ogra, jego nauczyciela i opiekuna, uratowała całą sytuację. Wszystko to bardzo dobitnie pokazuje jak mały chłopiec w całkowicie obcym świecie czuje się zagubiony i nie gotowy do swojej nowej roli. Obracając kolejną stronę zmienia się całkowicie klimat opowieści i zachowanie głównego bohatera. Czytelnik trafia do teraźniejszości, gdzie ta sama postać już dorosła, toczy pojedynek z jednym z pięciu magów ukrywających się w naszym świecie. Teraz jest już w pełni ukształtowaną maszyną do zabijania, która nie zatrzyma się przed niczym dopóki nie zrealizuje swojego zadania.  Kontrast jaki pojawia się na tych kilku stronach, zarówno wizualny jak i fabularny, to moim zdaniem najlepszy fragment tego numeru. Na dosłownie kilku stronach w  idealny sposób zostało pokazane jak wielką przemianę przeszedł główny bohater.  Co prawda widzimy tylko początek i koniec tej przemiany, ale to akurat nie jest wada. Mi bardzo zaostrzyło to apetyt, aby poznać całą historię tego co było pomiędzy. Poza tym, w całej opowieści następuje mały przełom za sprawą bardzo krótkiej rozmowy jaką odbył młodszy brat głównego bohatera Brennan Rhodes z magiem ukrywającym się w naszym świecie. Wprowadza to odrobinę niepewności w relacje braci, a to co zrobił główny bohater ze swoim wrogiem tylko to powiększa. Jedyny minus jaki ma ten zeszyt, to jego zakończenie. Wydaje mi się płytkim i zbędnym zagraniem ze strony scenarzysty, które kompletnie nie interesuje mnie jak się rozwinie.


Swamp Thing 2015Swamp Thing #39, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Z żalem to piszę, ale niestety ten komiks jest najsłabszy z całego tego zestawienia. Co prawda dochodzi do finalnej konfrontacji pomiędzy Swamp Thingiem, a Machine Queen i jej całkiem ciekawym pomocnikiem, gdzie nasz bohater w końcu poznaje prawdę z kim tak naprawdę walczy. Niestety nic ciekawego już dalej się nie dzieje. Los wojny na razie jest mocno przesądzony. Królestwo zieleni znajduje się w bardzo trudnej sytuacji i nawet gościnny występ Constantine'a nie pomaga tutaj za wiele. Nawet mam wrażenie jakby jego postać została tutaj umieszczona na siłę. Przecież jego działanie można by spokojnie zastąpić czymś lub kimś innym i nie nabijać sztucznie objętości komiksu sceną, która w sumie nic ważnego nie wnosi do całości. Ot kolejna scena bijatyki z czerstwymi żartami. Poza tym wszystkie działania głównych postaci są tak bardzo przewidywalne. Zarówno Awatar maszyn jak i główny bohater zostali postawieni w takie sytuacje, że mogli zareagować tylko w jeden sposób. Przy okazji pozbawiając czytelników elementu zaskoczenia. Jedynym momentem, który naprawdę mi się spodobał to ostatnia strona tego komiksu, gdzie zostało zaprezentowane wielu poprzedników Hollanda. Prezentują się oni wspaniale dzięki czemu można na nich patrzeć dłuższą chwilę i bawić się w dopasowywanie ich w odpowiednie epoki i społeczności z jakich pochodzili.


 

niedziela, 18 stycznia 2015

#372 cotygodniowa zeszytówka #142

Adventure Time 033Adventure Time #33, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Pat McHale, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Jim Campbell,


Dawno nic nie pisałem o tej serii i aż wstyd mi się przyznać, ale zapomniałem o niej. To wszystko z prostej przyczyny. Mam problem ze śledzeniem co i kiedy się ukazuje. Sięgam po poszczególne tytuły jak mi się przypomni. Z tego powodu  mam teraz do nadrobienia trzy numery. Dla mnie to wspaniała wiadomość! Numer ten rozpoczyna się w momencie kiedy Finn i Jake posuwają się znowu do przodu o 20 lat nic z nich nie pamiętając. Wszystko to oczywiście za sprawą złego i strasznego Mnemonoida, który żywi się wspomnieniami Finna. Jest tak dla tego, bo prowadzi on tak wspaniałe życie. Przez to jego wspomnienia są tak wyjątkowo smakowite. Kraina Ooo którą zastał teraz pogrążona jest w wojnie. Rozpoczęła się ona na jednym kadrze poprzedniego odcinka, ale wtedy wszyscy się tylko z tego śmiali i uważali za niewinną sprzeczkę. Co najgorsze Finn miał pomysł jak zakończyć ten konflikt. Niestety mówił o tym wczoraj, a dziś już niczego nie pamięta. Z tego też powodu chłopaki wpadają na nowy pomysł i w sumie cały ten numer to zbieranie ekipy przed spotkaniem z pożeraczem wspomnień. Komiks ten to jak zawsze porcja świetnej zabawy. Chociażby w momencie kiedy odwiedzają Ice Kinga i ucinają sobie krótką pogawędkę na temat jego polityki otwartych drzwi dla kobiet. Ten dziad już nigdy się nie zmieni. Równie zabawnie jest kiedy pojawia się na scenie Lumpy Space Queen. Kiedy cokolwiek chce się z nią załatwić, to trzeba jej wejść na ambicję i wzbudzić w niej zazdrość. Nie da się ukryć PB jest mistrzem świata w takim manipulowaniu. Jednak po mimo zebrania naprawdę świetnej grupy cała misja i tak kończy się w dość smutny sposób. Aż trochę boję się sięgać po kolejny numer, w którym odbędzie się finał tej historii. Przecież muszą to jakoś sensownie odkręcić co nie?


Ghosted 016Ghosted #16, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Juan Jose Ryp

Większa część tego numery została poświęcona Marcusowi, który wraz z porwaną przez niego panną Rusnak udali się na wesele do Niemiec. Spacerując między gośćmi weselnymi opowiada on jej historię tego miasteczka i dwóch mieszkających tam, nienawidzących się od ponad 80 lat rodzin. Te dwie strony konfliktu aktualnie nawet nie pamiętają jak rozpoczęła się cała ta wojna, ale w sumie to już nie ważne. Ponieważ dziś z mocy tego wesela, niczym w Romeo i Julii, zostaną połączone na wieki. Równocześnie Marcus opowiada o swojej przeszłości, jak zainteresował się ciemnymi mocami oraz o tym jak udało mu się przeżyć bombę pełną duchów, którą zrzucił na niego Jackson. Wszystko to przeplata się ze scenami kiedy to para młoda w osobnych pokojach panikuje przed ślubem. Całość naprzemiennie się miesza tworząc dalej jedną wspólną opowieść. Jednak to nic w porównaniu z wielkim finałem podczas weselnej przysięgi. Marcus ma przerażający plan, który wymagał całego miasteczka, aby w ogóle móc spróbować go zrealizować. Jak będzie dalej dowiemy się w następnych numerach, ale jak na razie zapowiada się na najciekawszą opowieść z dotychczasowych. Kilka ostatnich stron tego komiksu to z kolei szybka historia jak Jackson z pomocą pewnej starszej pani stara się odnaleźć swego wroga. Cała ta podróż jaką odbył prowadzi go do jednego wniosku, który tylko w większym stopniu sprawia iż nie mogę się doczekać następnego numeru.


Deadpool (2012-) 040Deadpool #40, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish,

Po męczącym crossoverze w jakim uczestniczył ten tytuł ostatnio, nawet główny bohater potrzebuje chwili odpoczynku. Dzieje się to na łamach tego komiksu, który jest edukacyjną opowieścią o tym jak korporacje wydobywcze są wspaniałe i nie niszczą środowiska. Wszystko oczywiście w ujęciu typowego poczucia humoru. Dzięki temu dowiedziałem się jak przebiega cały proces wydobywczy, gdzie znajduje się jama człowieka kreta i człowieka lawy i Shumagorath, który ewidentnie ma coś wspólnego z Lovecraftem. Równocześnie wielkie korporacje chwaląc siebie, pokazują prawdziwe oblicze energii odnawialnych. Mocno mnie zaskoczyło jak bardzo jest to niebezpieczne. Z racji tego, że jest to niezwykle ważny temat dla społeczeństwa nie mogło się obejść bez gościnnych występów zaangażowanych gwiazd i tak pojawia się laureatka nagrody Emmy i dwóch komiksiarzy. O mały włos, a pojawiłby się nawet ktoś uważany za zmarłego! Jednak najbardziej spodobała mi się forma w jakiej został zrealizowany ten komiks. Całość przypomina książeczki do samodzielnego pokolorowania. Przez co kolory wyglądają jakby odpowiedzialne było za nie jakieś dziecko. Wszystko pokolorowane kredkami, przy czym co chwila ktoś nie mieścił się i wychodził po za linie. Trochę mnie to rozczuliło. Dodatkowo w środku numeru jest kilka gier typu znajdź wyjście z labiryntu, wykreślanka, połącz kropki, aby utworzyć obrazek i krzyżówka. Naprawdę lubię te przerywniki w tej serii. Nie wszystkie były udane, ale w każdej z nich twórcy wspaniale bawią się obraną konwencją i widać, że poświęcają trochę czasu, aby dopracować to pod wieloma względami. Ostatnio Deadpool cały czas ma tendencję zwyżkową, co bardzo mnie cieszy. Ciekaw jestem tylko jak długo to jeszcze potrwa.


niedziela, 11 stycznia 2015

#371 cotygodniowa zeszytówka #141

Swamp Thing 038 (2015)Swamp Thing #38, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Javi Pina

Przyznam się szczerze, mam dość spory problem z tym numerem. Niby jest tutaj wciągająca fabuła pełna szybkiej akcji, ale równocześnie nie składająca się tylko z walk i eksplozji. Byłem świadkiem powrotu dwóch dość ważnych postaci. Z czego jedna to spora niespodzianka i dość nieszablonowe jej wykorzystanie. Podoba mi się cały plan ataku na królestwo zieleni. Bo przecież nie da się wygrać ze Swamp Thing'iem w bezpośredniej walce, więc trzeba go mocno czymś zająć, a prawdziwy atak przeprowadzić gdzieś w tle. Wszystko to razem więc powinno zapewnić mi przyjemną rozrywkę i pozwolić wyłączyć się na chwilę. Jednak stało się inaczej. Co prawda nie musiałem się jakoś specjalnie wysilać intelektualnie podczas tej lektury, ale równocześnie czułem się nią dość mocno znużony. Ciągle miałem wrażenie, że już wszystko gdzieś widziałem i to pewnie w lepszym wykonaniu. Pojedynki, spiski, a nawet ponowne pojawienie się ponownie niektórych postaci już jakoś nie zaskakuje. Może to zmęczenie materiału, w końcu to już 38 numer tej serii jakby na to nie patrzeć. Nie potrafię precyzyjnie wskazać powodu dlaczego ten komiks mi nie spasował. Jednak równocześnie nie chcę mówić, że jest zły. Według wszelkich standardów to dobry komiks i sprawnie napisany, tylko ja jakoś nie potrafię się do niego ustosunkować.


Birthright 004Birthright #4, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Jakby tak powierzchownie spojrzeć na tą serię, to jest to taka sztampowa opowieść w klimatach fantasy. Gdzie wspaniały wojownik musi zgładzić pięciu magów, aby uratować świat. W między czasie czytelnik poznaje jeszcze dodatkowo młodość głównego bohatera, podczas której szkolił się w swoim fachu. Jednak i to świetnie wpisuje się w kanon gatunku. Na szczęście scenarzysta na tyle ciekawie uknuł swoją opowieść, że udało mu się wzbić ponad przeciętność dzięki czemu po każdy numer sięgam  wielką przyjemnością. To wszystko za pomocą kilku pytań jakie zawiesił w przestrzeni, a ja z wielką ciekawością czekan na ich odpowiedzi. Bo jak to się stało, że ojciec Aaron widząc swojego syna po kilku latach rozłąki jako dorosłego mężczyznę i w dodatku w postaci jakiegoś szalonego wojownika objuczonego białą bronią od razu mu we wszystko uwierzył? Drugie z kolei pytanie dotyczy ich matki. Dlaczego ona z kolei jest tak bardzo na nie do całej obecnej sytuacji. Czy to jej zdrowy rozsądek, czy może coś innego? Zresztą sam główny bohater Michael Rhodes również mocno przykuł moją uwagę i może nawet nie tyle on co sposób w jaki manipuluje swoim ojcem i bratem. Dodatkowo każdy numer posiada ciekawe odwołania do innych komiksów z Image Comics, co tylko dodaje mu uroku. Natomiast w tym numerze najbardziej spodobał mi się moment, w którym szalona opowieść o czarach i innym świecie pełnym potworów została w ciekawy sposób potwierdzona przez wydarzenia w lesie. Na miejscu Aarona i Brennan'a miałbym wszelkie wątpliwości odnośnie historii ich brata i syna od razu rozwiane. Czekam na kolejny numer i tego samego życzę wam, bo to kawał dobrej opowieści.


Deadpool (2012-) 039Deadpool #39, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne oraz Mirko Colak,

Zgodnie z moimi oczekiwaniami czułem się mocno zagubiony na kilku pierwszych stronach tego komiksu. Dziękuję Ci głupi Marvelu za niekończące się eventy w skład których wchodzi po kilka tytułów i po ich zakończeniu już nic nie jest takie samo. Przywitał mnie widok Doctora Dooma, Scarlet Witch i chyba Daniela Drumma robiących coś dziwnego, albo wspaniałego całemu światu. Apocalypse gdzieś zniknął. Time Square rozwalony w drobny mak podobnie jak posiadłość X-Mem, gdzie swoją drogą leży tylko głowa samego bohatera. Nie wiem co się dzieje i co chodzi, pewnie ma to związek z zakończeniem wydarzenia AXIS, jednak nie zrażonym tym brnę dalej. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że z każdą kolejną stroną numer ten jest coraz lepszy! Deadpool po odnalezieniu i połączeniu się z powrotem ze swoim ciałem pomaga pewnemu chłopcu ukryć się na jakiś czas. Udaje się do swej małżonki i powoli odbudowuje swoje małżeństwo. Na co naprawdę miło się patrzy. Potem załatwia kwestię swoich przyjaciół z Korei. To jest chyba najdziwniejszy fragment tego zeszytu. Połączenie botaniki z czarną magią daje naprawdę świetne efekty. Wszyscy w około wydają się szczęśliwi. Tylko Wade Wilson odkrywa dość gorzką prawdę o sobie. Może przynajmniej pomyli się w ocenie swojej przyszłości? Cały ten numer jest pozbawiony przemocy. Brakuje w nim głupich żartów. W sumie to w ogóle nie ma żadnych dowcipów i przez to wszystko miałem wrażenie jakbym czytał całkiem inny tytuł. Za to bardzo przyjemny w odbiorze i niosący dobre przesłanie. Po tylu numerach to naprawdę dziwna odskocznia, ale sprawdzająca się idealnie. Po raz kolejny jestem zaskoczony tą serią i tym razem na plus.


 

 

niedziela, 7 grudnia 2014

#366 cotygodniowa zeszytówka #136

The Manhattan Projects 024The Manhattan Projects #24, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Numer ten rozpoczyna się dość mocną sceną lobotomii mózgu pewnego dobrze znanego delikwenta z kart historii USA. Cała ta scena spowodowała, że szybko się rozbudziłem po tym co dopiero wyszedłem z łóżka. Jednak to co najciekawsze dzieje się na następnych stronach tego komiksu. Wszystko to zawdzięczamy generałowi Groves oraz Oppenheimer'owi, którzy udają się wspólnie na wycieczkę do Dallas. Będąc już na miejscu ujawniają przed czytelnikiem tajemnicę jednej z największych teorii spiskowych ubiegłego wieku. Trzeba przyznać, robią to ze swoim typowym urokiem geniuszu połączonego z szaleństwem i specyficznym, raczej mrocznym poczuciem humoru. Tak to niestety wygląda, kiedy trzeba wybrać pomiędzy ukochanym krajem, a sobą. Druga część numeru skupia się na dalszych losach misji ratunkowej Łajki. Prowadzący ją Gagarin i Wernher von Braun przemierzają cały kosmos w poszukiwaniu ukochanego towarzysza i ważnego członka zespołu. W końcu docierają do miejsca, z którego ostatni raz został nadany sygnał S.O.S. Jednak to co zastają na miejscu jest dalekie od tego czego szukali, a zamiast cieszyć, raczej napawa grozą. Następny odcinek to zakończenie aktualnego rozdziału i muszę się przyznać, że moje oczekiwania są już naprawdę spore. Mam nadzieję na odpowiednio dobry finał.


Swamp Thing 037 (2015)Swamp Thing #37, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Świat maszyn uważa pozostałe krainy za nieefektywne w tym całym swoim chaosie istnienia i twierdzi, że potrafiłby nimi zarządzać znacznie lepiej. Jednak dowodząc swoją domeną jedynie za pomocą suchych liczb i kalkulacji nie jest w stanie podbić żadnej z nich.  Co dobitnie pokazało jego ostatnie spotkanie ze Swamp Thingiem. Na skutek czego sztuczna inteligencja postanowiła stworzyć sobie nowego awatara na podstawie człowieka. Ponieważ nieskończone pokłady danych w połączeniu z nieprzewidywalnością ludzi powinno dać zamierzony efekt w postaci zwycięstwa. Któż mógłby się nadać na to stanowisko lepiej, jak nie stary znajomy Hollanda, a aktualnie zaprzysiężony jego wróg, który plan zemsty opracował już na wiele sposobów? Dzięki temu sam początek tego numeru serwuje czytelnikom proces transformacji człowieka w maszynę. Odwieczny problem współczesnej fantastyki został zobrazowany dość brutalnie. Przypominając mi dość dobitnie pewien japoński film pt. Tetsuo, który okazał się moim objawieniem kilkanaście już lat temu. Nowy awatar szybko zaczyna działaś i w dość szybkim czasie zyskuje sojusznika w postaci opiekuna The Grey. Tymczasem, gdzieś na drugim końcu świata Alec Holland świadom nadciągającego zagrożenia poddaje się morderczemu treningowi. Zapewne dla wyrównania szans, otrzymał on również od scenarzysty pomocnika w postaci pewnego pogromcy demonów, amatora czarnej magii i nałogowego palacza do nie dawna. Jednak on zamiast nieść pomoc, woli raczej ukryć się w najgłębszej norze i przeczekać całe to zamieszanie.


Birthright 003Birthright #3, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Seria ta to bez wątpienia taka przyjemna i nie zobowiązująca lektura. W dużej mierze czerpiąca z klasycznych założeń gatunku fantasy. Dlatego mamy tutaj z jednej strony świat stylizowany na nasze średniowiecze z magią, potworami i jego mieszkańcami będącymi przedstawicielami różnych ras. W takim miejscu wychował się Michael Rhodes, główny bohater i tutaj poznajemy jego historię. Z drugiej strony mamy świat dobrze nam znany, gdzie  Michael właśnie połączył się ze swoim młodszym bratem Brennan'em i ojcem Aaron'em tworząc jakby drużynę dzielnych bohaterów. Jest to kolejny nieodzowny element tego gatunku. Łączą oni swe siły, aby odnaleźć pięciu magów, którzy uciekli z krainy Terrenos. Oczywiście czym dłużej są w naszym świecie tym bardziej potężni się robią. Wszystko to jest tak bardzo przesiąknięte klimatem fantasy, że brakuje mi jeszcze tylko słynnego zdania:"no to jesteście w karczmie", które pada na większości sesji RPG. W tym wszystkim jednak najbardziej spodobał mi się podział ról w ekipie. Jeden z nich to chodząca machina wojenna, a reszta jest obeznana w naszym świecie co z pewnością ułatwi poszukiwania. Kiedy zobaczyłem pierwsze zapowiedzi tej serii jakoś kompletnie mnie nie zainteresowała. Teraz już nawet nie pamiętam dlaczego w ogóle sięgnąłem po pierwszy numer. Jednak po jego lekturze z przyjemnością sięgam po każdy następny bo to kawał dobrej rozrywki.


środa, 26 listopada 2014

#362 cotygodniowa zeszytówka #134

rat-queens-05Rat Queens #5, Image Comics


scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch


Po dość szybkim, ale niezwykle dramatycznym, zakończeniu oblężenia Palisady przez grupę naszych bohaterek nastał czas radości i ogólnie panującej sielanki. Najbardziej ranna w starciu Violet po dojściu do siebie zarządza porządną imprezę i seks ze swoim wybawcą. Wszyscy dobrze się bawią jednak, czy na pewno jest tak wspaniale jak się wydaje na pierwszy rzut oka? Zagubiona i trochę osamotniona na zabawie Dee Dee odkrywa w torbie jednego z gości straszną prawdę o czającym się gdzieś w miasteczku strasznym kulcie. Daje mi to nadzieję, że kolejne numery pójdą w klimaty które bardzo lubię. Macki! Cały numer poza dobrą zabawą daje również kilka ciekawych informacji o niektórych z głównych postaci. Czytelnik ma okazję zobaczyć co się dzieje, gdy Hannah wpada w tryb berserk na polu walki. Jej przemiana jest tak samo zabójcza jak przerażająca. Jednak mi najbardziej spodobało się lekkie rozbudowanie informacji jakie mamy na temat Dee Dee. Co prawda nie ma tego dużo i po zapoznaniu się z nimi mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Jednak zawsze to coś. Tym bardziej, że to moja ulubiona postać jak na razie.


Outcast-005Outcast By Kirkman & Azaceta #5, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta


Lubię sposób w jaki zbudowana jest ta opowieść. Cięgle i sukcesywnie opowiada ona w sumie jedną historię, a każdy kolejny numer to jej następny rozdział. Nie ma tutaj za bardzo wątków pobocznych. Oczywiście coś się kryje za rogiem lub w mroku, ale na razie to tylko tło. Tło które z czasem zapewne wypłynie na powierzchnię i przejmie główny wątek. Jednak na razie jest to tylko opowieść o Kyle’u i wielebnym  Andersonie, którzy starają się jakoś odnaleźć w sytuacji kiedy zdali sobie sprawę, że opętania tak naprawdę istnieją. Dodatkowo nie gdzieś tam na drugim końcu świata, ale bardzo blisko nich wszędzie w około. Jeden z nich musi z tym walczyć, bo innego wyjścia nie widzi. Drugi natomiast robi to aby lepiej zrozumieć siebie i swoją przeszłość. Dotychczas wszystko nawet jakoś się układało. Duchowny odprawiał egzorcyzmy, Kyle był jego pomocnikiem i tak to jakoś się hulało. Aż do wypadku podczas odwiedzin pewnego więźnia w pobliskim więzieniu, który dziwnie reagował na dotyk jednego z głównych bohaterów. Wszystko to trochę komplikuje całą sytuację przez co znowu czekam z niecierpliwością na kolejny numer i rozwinięcie tego wątku. Jednak najbardziej spodobała mi się scena z samego końca kiedy Kyle pyta swojego kolegę wielebnego co się stanie jeśli jednak boga nie ma. Co wtedy z nami wszystkimi w obliczu, gdy jednak mroczne moce istnieją? Cała ta scena to takie małe mistrzostwo dla mnie tylko podnoszące wartość tej serii jeszcze trochę do góry.


Ghosted-015Ghosted #15, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Jak łatwo zauważyć Ghosted jest drugą serią o duchach, którą regularnie czytam. Jednak w odróżnieniu od tej powyżej jest ona bardziej nastawiona na akcję i muszę przyznać dzieje się w niej sporo i raczej dość efektownie. Aktualny numer zamyka wątek, który był z czytelnikami przez ostatnich kilka numerów i dotyczył Dannego Trick’a. Syna byłego współpracownika Jacksona. Cały ten motyw był dość pomysłowy, a jego wielki finał na deskach jakiegoś starego i poniszczonego teatru okazał się widowiskowy, zaskakujący w pewnych momentach i oczywiście dość krwawy. Jednak to i tak nic w obliczu kolejnych wydarzeń z ostatniej strony tego numeru, które czekają głównego bohatera. Zapowiada się ostra i brutalna rozgrywka napędzana żądzą zemsty. Chociaż ta seria nie jest jakaś wybitna, to bardzo lubię ją za jej udane połączenie dość ciężkich klimatów duchów i czasem dość brutalnych scen z taką czysto rozrywkową fabułą pełną akcji. Dzięki temu powstaje dobra porcja rozrywki dla trochę starszych czytelników. Z ciekawostek, w tym numerze również towarzyszka głównego bohatera, Nina posiada znikającą część garderoby na poszczególnych kadrach. O czym już pisałem przy okazji poprzedniego numeru oraz na jednym z kadrów można wypatrzyć reklamę innej serii z Image - Birthright.

niedziela, 9 listopada 2014

#359 cotygodniowa zeszytówka #132

Deadpool-033-(2014)Deadpool #33, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas

Myśląc o Deadpoolu automatycznie przychodzi mi na myśl wiele określeń na jego osobę i to nie do końca pozytywnych. Jakoś nigdy w tym gąszczu wyrazów nie pojawiło się słowo ojciec. Teraz nawet jak o tym myślę, wydaje mi się to sprzeczne z jego naturą. Jednak tym numerem scenarzyści pokazali mi, że to może się nawet udać. Oczywiście na swój szalony sposób, jak wszystko w tej serii. Wide Wilson jest rodzicem maksymalnie przegiętym i nie ugnie się przed niczym, aby ochronić swoją córkę. Zabije każdego kto może jej zagrozić. Poświęcił swoje szczęście z dopiero co poślubioną małżonką. Kupi mieszkanie naprzeciwko aktualnego miejsca zamieszkania swojej krewniaczki, aby przez cały czas mieć ją na oku. On ją nawet zabije, by była bezpieczna. Wszystko to zostało dość pomysłowo napisane przez co całość czyta się naprawdę dobrze i przyjemnie. Jednak mi najbardziej spodobał się sposób w jaki Deadpool uporał się z Flagsmasher'em. To taki pseudo super bohater od organizacji U.L.T.I.M.A.T.U.M., a mówię że pseudo bo za każdym razem jak ginie to ktoś inny przywdziewa jego strój. Po tym jak rozprawił się z nim główny bohater naprawdę nie chciałbym być w jego skórze. Człowiek ma całkowicie zniszczone życie i jeszcze musi się troszczyć o innych. Co ciekawe Wide osiągnął to ponieważ postanowił spróbować czegoś innego niż zabijanie.


Birthright 002Birthright #2, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan

Jak na razie seria ta ma jednego ciekawego bohatera, interesujący, całkiem dobrze przemyślany świat fantasy oraz tajemniczego i złego przeciwnika czającego się gdzieś w mroku. Jednak to co mi najbardziej spodobało się w tej serii to jej dwutorowy sposób opowiadania całej historii. Z jednej strony mamy typową przygodę w świecie fantasy, gdzie mały chłopiec przechodzi drogę od zera do bohatera. Równocześnie druga fabuła skupia się na tym samy młodzieńcu kiedy został już prawdziwym, dzielnym wojownikiem i pojawił się z powrotem w naszym świecie. Takim normalnym z pracą, domem, samochodami i rodziną. Jednak to co najlepsze pojawia się dopiero teraz. Mianowicie ta sama osoba Michael Rhodes, główny bohater który jako chłopiec zaginął w dniu swoich urodzin w pobliskim lesie, a teraz pojawił się jako dorosły pogromca smoków i goblinów, w obu światach jest postrzegany kompletnie inaczej. W jednym jest bohaterem ratujących uciśnionych przed tyrane. W drugim jest postrzegany jako szaleniec chodzący po okolicy z niesamowitą ilością białej broni. Kontrast jaki dzięki temu otrzymujemy sprawia, że ja mam coraz większą przyjemność z przewracania każdej kolejnej strony i wam życzę tego samego.


Swamp Thing 036 (2014)Swamp Thing #36, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Konflikt pomiędzy światem zieleni, a maszyn nasilił się do tego stopnia, że w końcu doszło do pierwszego starcia. Walka była dość szybka, z kilkoma zwrotami akcji i niezwykle finezyjna. Wynikało to z tego iż jedna ze stron wykazała się bardzo dużą pomysłowością podczas walki i formowania swoich ataków. Jednak najciekawsza okazała się postawa przegranej strony, która po przeanalizowaniu swojej porażki doszła do ciekawych wniosków. Co z kolei doprowadzi zapewne do powstania nowego awatara i to nie byle kogo, a kogoś dość dobrze znanego czytelnikom tej serii. Mi osobiście ta postać bardzo się podobała i nie mogę się doczekać, aby zobaczyć jej moce i to co będzie wyczyniać jako przedstawiciel jednego ze światów. Poza tym Swamp Thing spotyka się ze swoją ukochaną Abby co zdradza już okładka i tutaj kolejne zaskoczenie. Mianowicie zasugerowany okładką myślałem, że to będzie temat przewodni całego numeru, a tak naprawdę nic wielkiego on do fabuły nie wnosi. Ot kolejny krok ich znajomości po tym jak dowiedzieli się, że już nigdy razem nie będą. No i jeszcze informacja o zbiegłym Antonie z więzienia The Red, więc za nie długo pewnie możemy spodziewać się jego wielkiego powrotu. Jak dla mnie to druga świetna wiadomość wyniesiona z lektury tego numeru.


 

niedziela, 19 października 2014

#353 cotygodniowa zeszytówka #129

RatQueens_03Rat Queens #3, Image Comics

scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch

Jestem zaskoczony jak pozytywnie zmieniła się ta seria w obrębie tylko tych trzech numerów. Fabuła rozwija się w interesujący sposób i dość szybko gna przed siebie. Nasze urocze łowczynie przygód otrzymują poszlakę, kto może stać za próbą ich zabicia i od razu postanawiają to sprawdzić. Jednak już na miejscu okazuje się, że to ślepa uliczka. Mimo to kilka stron dalej już się wszystko wyjaśnia dzięki czemu w następnym numerze, zapewne dojdzie do wielkiego pojedynku. Poza tym bardzo umiejętnie zostały wplecione, a w sumie tylko zasygnalizowane dwa kolejne wątki. Tym razem będą one dotyczyć prywatnego życia złodziejki Betty oraz kobiety krasnolud Violet. Z czego ten drugi wydaje mi się bardziej interesujący. Poza tym zniknęły gdzieś rynsztokowe żarty, no i przemocy też nie było. O ile tego pierwszego mi nie brak, tak z tym drugim pewnie twórcy nadrobią w kolejnym numerze. Podsumowując seria ta z numeru na numer robi się znacznie lepsza i bardziej dojrzała. Co prawda nadal jest to czysta zabawa konwencją, ale podczas lektury pierwszego numeru miałem wrażenie, że wszystkie te przekleństwa, durne żarty i krew są robione pod nastolatków. Teraz gdy w dużej mierze autorzy się tego pozbyli na pierwszy plan wysuwa się fajna, lekka fabuła i ciekawe relacje bohaterów. Dobrze się stało, że nie zrezygnowałem z tej serii po pierwszym numerze. Ominęło by mnie coś całkiem przyjemnego.


Deadpool-031-(2014)Deadpool #31, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas


Deadpool i Dazzler tworzą razem wspaniały zespół do beztroskiego wyżynania wampirów. Dodatkowo główny bohater dzięki, nazwijmy to silnej perswazji podczas przesłuchania, otrzymał adres głównej siedziby krwiopijców. Co z kolei musiało się zakończyć kolejną beztroską rzezią. Wszystko to jest takie lekkie i nawet zabawne. Jednak najlepszą częścią tego numeru jest, odbywające się gdzieś na drugim końcu USA, dochodzenie agentki Preston w sprawie zaginionego członka rodziny Wade'a. Wszystko zaczyna się standardowo od kilku pytań i w następstwie tego próby ucieczki dwójki zamieszanej w całą sprawę. Jednak na drodze do ich szczęścia staje zamaskowana gruba odzianych w biel żołnierzy. To co dzieje się potem to istne szaleństwo. Latają głowy, odpadają kończyny, ludzie dostają tak mocne kopy, że eksplodują pod ich wpływem. Ogólnie mówiąc dużo czerwieni znajduje się na każdej stronie. Jednak motyw z wanną totalnie mnie rozwalił. Nie zdawałem sobie sprawy jak niebezpieczne narzędzie posiadam w domu. Wszystko to razem wzięte tworzy interesujący wstęp do dalszej opowieści o zaginionej rodzinie głównego bohatera i chętnie sprawdzę następne numery, aby dowiedzieć się co z tego wynikło.


Adventure Time 032Adventure Time #32, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Kat Leyh, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kat Leyh,

Starcie z The Mnemonoid'em trwa w najlepsze! Co niestety nie jest takie proste. Jak zwyciężyć z kimś o kim istnieniu nawet nie zdajesz sobie sprawy? Pojedynek nie jest łatwy. Przeciwnik robi wszystko, aby nikt go nie pamiętał i właśnie te luki w pamięci są najciekawszym fragmentem tego numeru. Stają się one ciekawym pretekstem do pokazania zmian jakie zaszły przez ten cały czas w krainie Ooo. Dzięki temu czytelnik ma okazję zobaczyć co powstało z przyjaźni pomiędzy PB i Marceline. Jak zmieniło się śniadaniowe królestwo lub co słychać u królewien czterech żywiołów. Swoją drogą notka o królewnie piaskowego królestwa mnie zabiła. Dobrym rozwiązaniem okazało się również wyjaśnienie przez PB Finowi jej teorii na temat jego problemów z pamięcią za pomocą osobnego komiksu stworzonego przez nią i jej wampirzą przyjaciółkę. Opowieść wtedy nabiera trochę innego tonu, a komentarze z poza kadru na temat powstawania tego komiksu są przezabawne. Jednak to wszystko nic w porównaniu z zakończeniem całego numeru, które przesuwa całą akcję znowu do przodu. Ciekawe jak tym razem wybrną z tego twórcy, bo przecież cała ta seria zawsze była historią małego chłopca, a nie całkowitego przeciwieństwa tego. W numerze tym znajduje się również drugi komiks skupiający się na problemie tajemniczej czerwonej kropki, która bardzo szybko powiększa swój rozmiar i zagraża istnieniu Candy Kingdom. Na pomoc PB znowu przychodzi wampirza księżniczka, która ma za zadanie nakłonić swoich pobratymców do pomocy. Jej dyplomatyczne umiejętności to kolejna porcja świetnej zabawy płynącej z lektury. Całość jak zawsze gorąco polecam.


Birthright 001Birthright #1, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Andrei Bressan


Jak zmienić zwykłą opowieść o rodzinie w fantasy, a potem  z powrotem powrócić do rodzinnych tematów? Po lekturze tego komiksu wydaje się, że dość prosto. Na początek należy wysłać ojca z kilkuletnim synem do parku, gdzie mały gubi się w pobliskim lesie. Wtedy cała historia zmienia się w dramat o rozpadzie rodziny. Poszukiwaniu zaginionego syna i brata. Wzajemnym oskarżaniu się, niesamowitym bólu, problemach wychowawczych i rozpadzie małżeństwa. Jednak wszystko to kończy się dość szybko, wraz z pojawieniem się dziwnego człowieka wyglądającego jakby się zerwał z LARPu do D&D. Wtedy też komiks zmienia się w ciekawą opowieść o "tym jedynym i wybranym przez los". Wydawać by się mogło, że wszystko skończy się szczęśliwie i większość powinna być zadowolona. Jednak, jak zawsze w takich historia, jeden z bohaterów skrywa dość ciekawą tajemnicę, która dość mocno wszystko zmienia. Jakoś specjalnie nie czekałem na tą serię, ale nazwisko scenarzysty nie jest mi obce i skusiło mnie, aby sięgnąć po pierwszy numer. Teraz mogę stwierdzić, że całość wygląda interesująco i z pewnością sięgnę po kolejny numer. Ku mojemu zaskoczeniu połączenie dramatu rodzinnego ze smokami i ogrami wypada naprawdę dobrze i przykuwa do siebie od pierwszej strony.

niedziela, 12 października 2014

#352 cotygodniowa zeszytówka #128

RR-18Rachel Rising #17, Abstract Studio

scenariusz i rysunki: Terry Moore

Po raz kolejny cały zeszyt został skonstruowany na podstawie trzech oddzielnych historii, kolejno po sobie następujących. Dodatkowo każda kolejna z nich jest coraz bardziej zaskakująca, aż do wielkiego finału. Pierwsza z opowieści pokazuje Lilith powstającą po raz kolejny z popiołów. Podczas tego zajścia objawia się również Ma Malai, anioł śmierci, który nie chce zabrać naszej bohaterki z sobą na wieczny spoczynek. Wszyscy w końcu wiemy, że została przeklęta przez samego boga i nie może teraz umrzeć. Dlatego Lilith wpada na nowy, przerażający plan jak dostać się do nieba, a jego realizacja będzie makabryczna za pewne. Następna w kolei historia skupia się na postaci mojej ulubionej Zoe i opętanego księdza. Po tym jak dziewczynka zaszlachtowała kozła na podwórku za kościołem dwa numery wstecz, miejski duchowy pasterz wyjaśnił jej, że zrobiła bardzo dobrze. Przy okazji uświadomił ją jak bardzo jest wyjątkową osobą i posiada dar usuwania drapieżników z naszego świata. Dar ten oczywiście powinna rozwijać np. w opuszczonej świetlicy dla kleryków w miejscowym kościele, gdzie znajduje się nie używany prysznic i krew łatwo się zmywa. Naprawdę, wątek ten to istne szaleństwo, a nuż o imieniu Kuba dodaje tylko dodatkowego smaczku. Potem czytelnik poznaje dalsze postępy śledztwa detektywa Corpell'a który jest już świadom kto stoi za wszelkim złem w miasteczku. Tylko nie zdaje sobie jeszcze do końca dlaczego to wszystko się dzieje i w jak wielkim niebezpieczeństwie wszyscy się znajdują. Natomiast sam koniec to dwu stronicowa, w sumie niema scena, kompletnie wywracająca cały status quo tej serii. Czekam na rozwinięcie z niecierpliwością.


Ghosted 014Ghosted #14, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Zeszyt ten od samego początku wrzuca czytelnika w wir szybkiej i dość brutalnej akcji. Co było do przewidzenia ponieważ jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru. Trójka głównych bohaterów jest nadal na nielegalnym targowisku pełnego magicznych przedmiotów i musi stawić czoło bandzie harleyowców. Ciekawie zostało to wszystko zobrazowane w połączeniu z tekstem. W warstwie wizualnej widzimy płonący obiekt targowiska, strzelaniny, pożar i trupy rozrywane przez jednego ducha. Czyli bardzo dynamiczną sytuację, a tekst przy tym jest jego przeciwnością. Spokojne wspominanie pierwszej strzelaniny, w której uczestniczył Jackson i jego bardzo ciekawe wnioski wysnute z tego przeżycia.  Jednak sposób w jaki to wszystko się kończy mnie mocno zaskoczył i to nie do końca pozytywnie. Główny bohater został wtedy ukazany jak morderca bez cienia skrupułów. To moim zdaniem nie całkiem do niego pasuje. Po całym tym zamieszaniu główni bohaterowie otrzymują schronienie w mieszkaniu Dannego, które jest dość osobliwe i można by rzec z duszą. Jednak w momencie kiedy dowiaduje się on, że jego ojciec nie żyje zamienia się z przyjaciela we wroga. Zaprasza Jacksona wraz z jego towarzyszką do udziału w pewnym przedstawieniu, podczas którego czytelnik poznaje kilka interesujących faktów na temat działania świec z krwi niewinnych ludzi. Swoją drogą jest to również scena. w której można znaleźć błąd. Mianowicie w pewnym momencie przy głowie Niny magicznie pojawia się przyczepione pióro, którego nie ma od początku sceny. Ot taka ciekawostka. Jednak sam numer okazał się wciągającą i ciekawą lekturą sprawiającą, że ten miesiąc czekania może okazać się bardzo męczący.


Thief of Thieves 024Thief of Thieves #24,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Najlepszy złodziej miał niewyrównane rachunki z dwoma, nazwijmy to biznesmenami. Na łamach tego numeru jeden z nich będzie miał już czyste konto. Za to drugi zaskakuje i serwuje tym samym interesujące zakończenie czytelnikom. Pomiędzy tym wszystkim zostaje wyjaśnionych kilka dość ważnych dla fabuły i samego Redmond spraw. Chociażby sporego przekrętu, którego się dopuścił główny bohater w poprzednim numerze. Całość czyta się gładko i przyjemnie, a sama lektura wciąga od samego początku. Dodatkowo dzięki wyjaśnieniom wszystko układa się w logiczną całość i zmierza do wielkiego finału w kolejnym numerze.  Jednak mi najbardziej spodobała się scena, gdzie główny bohater przesłuchuje dwóch zakapiorów do wynajęcia. Przedstawia im sytuację w jakiej się znaleźli oraz dwa wyjścia z niej: ładne i brzydkie. Następnie przechodzi do przesłuchania z różnym skutkiem u poszczególnych bandytów. Scena ta świetnie wpisuje się w nowy obraz Redmonda. Twardziela, posiadającego zawsze świetny plan działania i przede wszystkim osoby która nie cofnie się przed niczym, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo jego rodziny.

niedziela, 14 września 2014

#346 cotygodniowa zeszytówka #124

030.DCC.Swamp.1.0_384x591Swamp Thing The New Futures End #1, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Wydawnictwo DC Comics postanowiło w tym miesiącu przenieść swoje flagowe serie o pięć lat do przodu. Od samego początku byłem dość sceptycznie nastawiony do tego pomysłu, ale po tym zeszycie mam już znacznie mniejsze obawy. Alec Holland musi odwiedzić wszystkie sześć królestw: Green, Red, Black, Grey, Divided oraz Metal, aby zrealizować swoje najskrytsze pragnienie. Niektóre z tych krain czytelnik miał już okazję poznać bliżej w poprzednich zeszytach. Jednak scenarzysta i tak bardzo szczegółowo przedstawia każdy z nich aby nikt nie poczuł się zagubiony. Dodatkowo całość świetnie wpasowuje się w wielką opowieść o długiej podróży zielonego awatara. Przypominając po trochu epos rycerski, gdzie autor opisuje i wychwala czyny legendarnego herosa - tutaj awatara zieleni. Swamp Thing musi odwiedzić każdą z krain aby tam odbyć walkę z jej awatarem. Jedne wygrywa podstępem, innym razem obchodzi się bez pojedynku, aż do wielkiego finału, który pomimo tego że jest przewidywalny to i tak sprawia przyjemność. Od pierwszych zapowiedzi tego wydarzenia odbierałem je jako kolejne zbędne i mające na celu jedynie zwiększyć zyski wydawcy. Jednak po tej lekturze zaczynam dostrzegać jakieś plusy całej tej inicjatywy i jestem o wiele bardziej pozytywnie do niej nastawiony. Ciekaw jestem jak wyglądają pozostałe numery.


031.DCC.Aqmn.1.0_384x591Aquaman The New Futures End #1, DC comics,

scenariusz: Dan Jurgens, rysunki: Alvaro Martinez

Po pięciu latach Atlantyda nadal nie podźwignęła się po wojnie z powierzchnią. W oceanie panuje wszechogarniające zatrucie wody, co przekłada się na brak pożywienia i głód dla jego mieszkańców. Jakby tego było mało Arthur jest owładnięty myślą o budowie nowej Atlantydy na powierzchni jednej z wysp. Dzięki temu cały świat ich zobaczy, lepiej pozna i będą mogli nawiązać współpracę dyplomatyczną i handlową z mieszkańcami powierzchni Ziemi. Niestety poddani Aquamana z Merą na czele nie podzielają poglądów króla, a co więcej mają go za zdrajcę, który bardziej ceni sobie ludzi niż swoich pobratymców. Numer ten dość pozytywnie mnie zaskoczył. Co w sumie po poprzednim nie było takie trudne. Przesunięcie akcji o kilka lat do przodu pozwoliło wprowadzić wiele i to dość znacznych zmian w życiu głównego bohatera. Sama opowieść zyskała na tym odrobinę świeżości i stała się znacznie przyjemniejsza. Zmieniło się życie prywatne głównego bohatera, ale wrogowie w sumie nadal pozostali ci sami. Co jakoś specjalnie mi nie przeszkadza, bo akurat w tym momencie wybór padł na jednego z najciekawszych. Jedyne co mi nie przypadło do gustu to informacja na końcu numeru, że dalszy ciąg będzie na łamach Aquaman & The Others: Futures End #1. Bardzo nie lubię takiego skakania między poszczególnymi seriami i mam nadzieję, że będzie to tylko chwilowy zabieg, a nie stała reguła. Nie mam po prostu ochoty na czytanie kolejnej serii, a z kilku już zrezygnowałem właśnie z tego powodu.


Ghosted 013Ghosted #13, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Cały numer rozpoczyna się dość ciekawą sceną, z powodu której teraz siedzę i się zastanawiam. Mianowicie na początku tego zeszytu Jackson Winters spotyka się z pewną kapłanką Voodoo, która w bardzo dobitny sposób pokazuje mu jak wielką posiada ochronę przed klątwami, urokami i jak by to tam nie zwać dalej. Co prawda, każdy z czytelników tej serii wie, że głównego bohatera strzeże duch pewnej blondynki. Jednak nie to miała na myśli kapłanka i z jej powodu teraz siedzę i główkuje co to może jeszcze być dodatkowego. Jednak zostawiając już te rozważania za nami, to dalsza lektura jest również ciekawa. W czasie poszukiwań pewnego jegomościa z okładki nasza drużyna musi odnaleźć pewne specyficzne targowisko. Jednak trafić do niego niezwykle trudno. Klientela go odwiedzająca jest delikatnie mówiąc specyficzna, a towar na nim sprzedawany jest magiczny. Całe te poszukiwania zawdzięczają bardzo przyjemną rozrywkę z wieloma ciekawymi zwrotami akcji, aż do wielkiego finału. Może kilka numerów temu ten komiks stracił trochę ze swego uroku i klimatu z pierwszych numerów, ale dalej sprawia mi wiele frajdy podczas lektury, a tego właśnie szukam w takiej serii.


Velvet 007 (2014)Velvet #7, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Najnowszy odcinek opowieści o Velvet to interesująca opowieść ukazana z punktu widzenia dwóch tajnych agentów. Prowadzą oni jedno śledztwo w dwa różne sposoby dzięki czemu czytelnik ma okazję bliżej poznać zasady i procedury na jakich działa wywiad. Lektura to niezwykle wciągająca. Bardzo spodobało mi się jak jeden z bohaterów tego zeszytu działając według reguł ciągle wpadał w coraz większe tarapaty. Więc wysnuł jedyny słuszny wniosek i zaczął działać w sposób całkowicie sprzeczny z tym jak został wyszkolony. Wszystko to zaprowadziło go natomiast do finału tego numeru, który łączy w sobie kilka wątków równocześnie. Bardzo lubię w tej serii to że pozwala poczuć się jak tajny agent. Trochę jak 007, bo tutaj również wszystko jest takie eleganckie, dopasowane i na swoim miejscu. Jednak równocześnie cała ta opowieść jest mniej efekciarska, a bardziej nastawiona na klimat, dialogi i odwzorowanie reali szpiegowskiego fachu. Oczywiście wszystko to z punktu widzenia popkultury, a nie faktów. Jednak mimo to daje jakąś namiastkę tego tajemniczego, niebezpiecznego i z pewnością bardzo trudnego fachu.


 

niedziela, 17 sierpnia 2014

#341 cotygodniowa zeszytówka #120

Ghosted-012-(2014)Ghosted #12, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Goran Sudzuka


Numer ten dość mocno mnie zaskoczył. Po poprzednim spodziewałem się wielkiej wiedzmy i jeszcze większej ilości duchów, a tym razem scenarzysta postawił na ciekawe rozbudowanie całej fabuły. Mianowicie zostało zasygnalizowane, że na świecie pojawia się coraz więcej zjawisk nadprzyrodzonych i w związku z tym coś większego pewnie nadchodzi. Dlatego też Jacksona Winters został poproszony o współpracę z rządową agencją aby wyjaśnić całą zagadkę. Co więcej na arenie wydarzeń pojawia się nowy gracz, który jest spokrewniony z jednym z byłych bohaterów tej serii. Co ciekawe trudni się on bardzo ciekawym biznesem. Za odpowiednią opłatą uprawia stalking na kompletnie nowym poziomie. Nie chcę spoilerować, ale naprawdę warto samemu to zobaczyć. Pomysł nowatorski i z pewnością wart rozwinięcia. Z jednej strony mam lekkie wrażenie niedosytu, bo poprzednia historia nie została do końca zamknięta, a tutaj rozpoczyna się już nowa. Jednak z racji tego, że nowy wątek pokazuje jakby cały problem duchów w globalnym ujęciu, to mam jakieś dziwne wrażenie, że wszystko zostanie jeszcze dokładnie wyjaśnione w swoim czasie. Dlatego też spokojnie czekam na kolejne numery, które z pewnością przyniosą nową porcję świetnej rozrywki.


Thief of Thieves 023 (2014)Thief of Thieves #23,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Redmond po bardzo widowiskowej akcji z początku tego zeszytu i rozprawieniu się z Don Parrino. Swoją drogą zrobił to w dość brutalny sposób, moim zdaniem kompletnie nie pasującym do tej postaci. Orientuje się kto tak naprawdę odpowiada za śmierć jego rodziny. Samo wyjaśnienie tego jest nawet całkiem spójne i logiczne. Jednak zakończenie jakie następuje po nim jest tak bardzo przewidywalne, że chyba nikt nie będzie nim zaskoczony i to jest najsmutniejsze. Fascynuje mnie jak można pisać tak dobre serie jak ta, a potem to kompletnie zawalić jedną stroną. Numer rozpoczynać świetną sceną akcji jakiej nie powstydziłby się John Woo, potem dalej umiejętnie budować napięcie za pomocą rozmowy pomiędzy dwoma mężczyznami i wszystko to spartolić finałem. To trzeba mieć naprawdę talent, bo tak samo z siebie to chyba trudno by wyszło. Może dla jakiś kilkunastolatków będzie to wielkie zaskoczenie, ale ja już chyba za dużo widziałem i przeczytałem w swoim życiu i takie niespodzianki przewiduje kilka numerów wstecz. Jednak co ciekawe, to pomimo mojego marudzenia to przy lekturze prawie całego komiksu dobrze się bawiłem i chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.


Starlight 005Starlight #5, Image Comics


scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


Seria ta kojarzy mi się z kinem nowej przygody w stylu przygód Indiany Jones'a. Tak samo jak tam, tak i tutaj główny bohater ciągle wpada w jakieś tarapaty. Szybko sobie z nimi radzi, ale tylko po to, aby od razu w paść w kolejne. Wszystko to razem oczywiście zostaje podane w najbardziej widowiskowy sposób z możliwie dostępnych. Dzięki czemu czytelnik lub widz otrzymuje kawał świetnej rozrywki. Numer ten to moment w którym główny bohater staje, jak zwykle samotnie, na przeciw niezliczonej ilości wroga atakującego tajną bazę rebeliantów. Akcja pędzi jak szalona, są eksplozje i efektowna ucieczka, która prowadzi naszego bohatera prosto w kolejne problemy. Jedna dla zrównoważenia całego komiksu jest tutaj również miejsce dla smutnej i spokojnej opowieści z przeszłości Space-Boy'a dzięki, której dowiadujemy się dlaczego poleciał na Ziemie i poprosił o pomoc Duke'a. Swoją drogą bardzo podobają mi się ich relacje. Coś na zasadzie ojciec i syn, gdzie jeden jest mądrym człowiekiem godnym naśladowania, a drugi z przyjemnością się temu poddaje. Mądre to i po prostu piękne w taki prosty sposób. Wszystko to składa się na kolejny, bardzo spójny odcinek tej fantastycznej serii.



niedziela, 13 lipca 2014

#335 cotygodniowa zeszytówka #115

The Witcher 003The Witcher #3, Dark Horse

scenariusz: Paul Tobin, rysunki: Joe Querio

Numer ten to jedna długa opowieść o różnych przejawach miłości i tego co może nas wtedy spotkać gdy jest ona wokół nas. Może to zabrzmieć trochę romantycznie, ale nie bójcie się. Nawet jeśli tak jest to nadal jest to dobra opowieść o wiedźminie. Komiks rozpoczyna się sceną walki, kiedy to Gerald musi się bronić przed zastępami ghuli. Strzela na lewo i prawo swoimi znakami magicznymi, co szczerze powiem mi się nie podoba. Dziwię się, że nie ma karabinu w dłoni, bo tyle tego leci. Potem pojawia się Jakob  w towarzystwie Vary, dzięki czemu czytelnik ma okazję poznać dość zabawny wykład pt. Jak powinno traktować się kobiety. Jakob w roli mówcy wypada świetnie i jego styl przemowy jest niezwykle żywiołowy. Takiego wyniosłego bełkotu już dawno nie słyszałem . Później poznajemy historię jego miłości, a na sam koniec dochodzimy do wiedźmina i jego zainteresowań płcią przeciwną. Wszystko to składa się na naprawdę ciekawą i równocześnie lekką lekturę w sam raz nadającą się na relaks. Dodatkowo powoli zaczyna być poruszany temat, od początku mnie interesujących, tajemniczych witraży rozmieszczonych po całym przeklętym domostwie. Dzięki temu z wielką przyjemnością sięgnę po kolejny numer.


Deadpool-026Deadpool #26, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish


Tym razem Deadpool mógłby zjawić się na odprawie super szpiegów z serialu Danger 5, która zawsze kończyła się tekstem "... and kill Hitler!" Bo to właśnie z tą postacią przyszło mu się zmierzyć w tym zeszycie. Twórcy tej serii zaplanowali coś wielkiego na następny numer i aby zbudować jeszcze większe napięcie wśród czytelników, po raz kolejny postanowili sięgnąć do szuflady z nigdy nie wydanymi opowieściami z przeszłości. Dzięki temu dostaliśmy historię, w której Adolf udaremnia kolejny zamach na siebie przeprowadzany przez tajemniczego jegomościa podróżującego w czasie. Jednak tym razem postanowił również skorzystać z okazji i samemu udać się w przyszłość. To co dzieje się później to istne szaleństwo i dobra pulpowa zabawa. Są strzelaniny, pościgi, eksplozje niczym z filmach Michaela Bay'a, a nawet walki wielkich robotów (jednak nie tych co przemieniają się w samochody - lepszych). Dodatkowo zabawa czasem i kilka naprawdę niezłych dowcipów, z czego ten na samym końcu ubawił mnie najbardziej. Udany numer kompletnie nie będący w związku z całą serią, ale dzięki temu dający chwilę odskoczni od głównego wątki i dobrej, niczym nie skrępowanej zabawy.


Ghosted 011Ghosted #11, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Goran Sudzuka


Anderson Lake kontynuuje straszne dzieło, które obiecała sobie w chwili swej śmierci. Nawiedza Jacksona Wintersa, a przy okazji opowiada mu historię swojego życia. Opowieść ta uzmysławia czytelnikowi, że za życia była jeszcze gorsza niż teraz. Jak sama mówi o sobie w życiu była dobra w dwóch rzeczach: zabijaniu i niszczeniu wszystkiego wokoło siebie. Żyła szybko i cały czas na krawędzi. Nie bała się niczego i nikogo, a wiele razy pakowała się w poważne tarapaty. Co ciekawe, trafiła do takiego życia nie z powodu jakiejś traumy z dzieciństwa lub innego smutnego powodu. W dzieciństwie miała wszystko, zapowiadała się na wziętą modelkę, aż poszła do wojska i odkryła, że najbardziej na świecie lubi zabijać. Od tego momentu jej życie diametralnie się zmieniło. Całą tą historię czyta się świetnie. Wciąga od pierwszej strony i z każdą kolejną coraz bardziej przykuwa uwagę czytelnika. Jest w niej wszystko to za co lubię tą serię. Ciekawa opowieść, sporo akcji, trochę nadprzyrodzonych i mrocznych klimatów oraz intrygujące zakończenie. Jeśli już o nim mowa to z jego powodu znowu czekam z wielką niecierpliwością na kolejny numer. Coś bardzo złego czai się na głównego bohatera, a ja bardzo jestem ciekaw jak dalej rozegra to Williamson.


niedziela, 25 maja 2014

#319 cotygodniowa zeszytówka #108

Ghosted 010Ghosted #10, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice


Scenarzyście w bardzo ciekawy i umiejętny sposób udało się zakończyć drugą opowieść, która ukazała się na łamach tej serii. Główny wątek co prawda dobrnął do swego finału w dość przewidywalny sposób, jednak kompletnie nie przeszkodziło to w jego odbiorze. Ci, którzy mieli zostać ukarani otrzymali to na co zasłużyli. Opętana Nina wraz z Jacksonem Wintersem zgrabnie wybrnęli z całej sytuacji. ale nie do końca i tutaj rozpoczyna się najciekawsza część tego odcinka. Ponieważ nasi bohaterowie od razu pakują się w nowe kłopoty i jakby było tego mało powraca ktoś z kim główny bohater ma mocno na pieńku. Ten wątek zapowiada się wyjątkowo ciekawie z co najmniej kilku powodów. Bardzo spodobało mi się również wyjaśnienie zachowania Jacksona, które cechuje się dużymi skłonnościami samobójczymi z jednej strony oraz wielką chęcią życia z drugiej strony. Wydarzenia, które go do tego skłoniły są dość szokujące i nie dziwię się, że tak mocno na niego wpłynęły. Chciałbym zwrócić również uwagę na świetne ilustracje. Są one dość dynamiczne i takie brudne. W moim odczuciu stwarzają wrażenie jakby były momentami trochę niedbale narysowane co tylko dodaje im uroku. Za to kadr, na którym Nina radzi sobie ze swoim duchem jest niesamowity. Najlepszy moment całego numeru jak dla mnie.


Velvet 005Velvet #5, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Numer ten to wciągająca opowieść o czasie kiedy Velvet była szkolona na szpiega. Był to czas kiedy młoda i niezwykle utalentowana dziewczyna, ale zarazem i bardzo znudzona trafia jako pierwsza kobieta do ośrodka szkoleniowego dla tajniaków. Jednak ta cała historia była by niczym, gdy nie postać Lady Pauline. Pierwszej nauczycielki głównej bohaterki, która w oczach jej urosła do rozmiarów wspaniałej heroiny i bohaterki wojennej. Jednak scenarzysta nie koncetruje się tylko i wyłącznie na przedstawieniu jej pozytywów, lecz skupia się również na mrocznej stronie jej życia. Nieprzespanych nocach, kiedy to przychodziły koszmarne wspomnienia przeszłości. Wiecznie znajdujący się drink w dłoni, aby ukryć jej drżenie i temu podobne zachowania. Dzięki temu czytelnik otrzymuje bardzo wciągający i w miarę kompleksowy obraz fachu jakim jest bycie szpiegiem. Nie tylko szybkie samochody, piękne kobiety i drinki w stylu agenta 007, ale i próba uporania się z własnym sumieniem i wspomnieniami wielu dramatycznych przeżyć. Drugim, sporym plusem tego komiksu jest również bardzo dokładne odwzorowanie reali w jakich dzieje się ta historia. Widać, że rysownik bardzo przyłożył się do sprawdzenia źródeł zanim usiadł do pracy. Objawia się to praktycznie we wszystkim zaczynając od ubrań i fryzur głównych bohaterów, przechodząc przez pojazdy jakimi się poruszają, a kończąc na obyczajach jakie panowały w tamtych latach. Świetna robota, zresztą tak samo jak cały ten komiks, który jest wspaniałą lekturą.


RR#13Rachel Rising #13, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z jednej strony numer ten jest bezpośrednią kontynuacją wątku zemsty na mieszkańcach małej mieściny, co się zwie Manson. Z drugiej zaś czytelnik ma okazję poznać alternatywną i ponoć prawdziwą wersję bajki o śpiącej królewnie. Jeden wątek sprowadzi prawdopodobnie sporo nowych zgonów w miasteczku za co będą odpowiedzialne trzy powstałe z grobów kobiety.  Z kolei druga historia lekko może zniszczyć wasze dzieciństwa, jeśli podczas ich lubiliście słuchać bajek. Jednak najlepszym w tym komiksie okazuje się ponownie jego klimat niewypowiedzianej grozy, która czai się gdzieś poza kadrem. Lecz dzięki temu podczas lektury mam dziwne wrażenie jakby gdzieś w kąciku mojego pola widzenia czaiło się coś strasznego. Dodatkowo wielkim plusem są również ciągle nawarstwiające się nowe tajemnice. Jak np. bardzo niepokojący z powodu swojego zachowania Dr. Siemen i pewien duchowny ze starej opowieści, którzy dziwnie wydają się podobni do siebie, a w przyszłości zapewne okażą się jakoś ze sobą powiązani. Dzięki temu wszystkiemu otrzymuję lekturę, która naprawdę mnie niepokoi, co jest już dość rzadkim przypadkiem w moim życiu.