Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rick Remender. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rick Remender. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 marca 2015

#383 Black Science tom 1 Zasada nieskończonego spadania, scen. Rick Remender, rys. Matteo Scalera

IMG_20150306_213303Dość mocno ucieszyła mnie informacja o wydaniu tego komiksu w naszym pięknym kraju z co najmniej kilku powodów. Jest to pozycja z wydawnictwa Image Comics, które od jakiegoś czasu mocno sobie cenie. Zapewne to widać po moim co tygodniowym dziale zeszytówka, gdzie pojawia się coraz więcej serii od tego wydawcy. Jest to z założenia seria rozrywkowa w klimatach SF o podróżach między światami. Nie jest to co prawda nic nowego, w końcu popkultura przerobiła już ten temat na setki sposobów, ale co mi tam. Dobra fantastyka, a czasem i ta zła, jest zawsze w cenie. Z takim nastawieniem przystąpiłem do lektury i teraz mam problem jak ją ocenić bo podoba mi się tak w połowie.


Z jednej strony jest to historia grupy Granta McKay'a, którzy przy pomocy wymyślonej przez niego Latarni są w stanie przemieszczać się pomiędzy alternatywnymi światami. Przez tych sześć numerów jakie zawiera pierwszy tom, zwiedziłem kilka pięknych, bardzo kolorowych krain. Każda z nich na swój sposób czymś mnie zauroczyła i wciągnął do siebie od samego początku. Dodatkowo zaintrygował mnie główny wątek,  w którym nasza drużyna pojawia się nie wiadomo gdzie i musi przetrwać w takim miejscu jakiś określony czas do następnego skoku. Z lektury wiem też, że zazwyczaj nie jest to proste, bo gdzieś za rogiem zawsze czai się na nich  niebezpieczeństwo lub wyzwanie, co tylko wzmaga moje zainteresowanie.


Jednak z drugiej strony cała ta historia skonstruowana tylko na zasadzie kolejnych przejść w nową i nieznaną przestrzeń tak bardzo gna do przodu, że nie ma już miejsca na nic więcej. Z tego też powodu mam w nosie wszelkie zaskakujące zwroty akcji, w zamyśle autora. Z jednej prostej przyczyny. One głównie opierają się na nagłej śmierci jednego z głównych bohaterów, a ja nawet nie zdążyłem ich poznać, polubić. Więc jakim cudem miałbym się przejąć faktem ich zgonu? Poza tym takie zagrania fabularne mógłby być zaskakujący za pierwszym razem. Natomiast jeśli tak się dzieje w prawie każdym numerze tego tomu to po prostu zaczyna to nudzić.


Jestem naprawdę rozdarty po lekturze Black Science co już od dawna mi się nie przydarzyło. Z jednej strony pochłonąłem ten tom w ekspresowym tempie i nawet przyjemnie przy nim spędziłem czas. Taka lekka lektura w sam raz przed snem. Dodatkowo komiks ten jest po prostu piękny. Żywa, energiczna i pełna szczegółów kreska Matteo Scalera wraz z kolorami, wprost niesamowicie dobranymi przez Deana White'a sprawiają, że chętnie ich wspólną pracę powiesiłbym na którejś ze ścian w powiększonym formacie. Potem mógłbym usiąść w fotelu z jakimś dobrym napojem i spokojnie kontemplować. Z drugiej jednak strony, jest ta strasznie pędząca akcja i w sumie brak interakcji z bohaterami z prozaicznego braku czasu. To naprawdę mnie boli i dość mocno psuje mi odbiór całości. Po mimo tego, z pewnością sięgnę jeszcze po kolejny tom. Choćby tylko po to, aby przekonać się w którą stronę pójdą moje odczucia.


[gallery link="file" ids="3851,3853,3852"]

wtorek, 25 lutego 2014

#293 warto zwrócić uwagę na… #6

The-Wake-6W tym tygodniu na łamach Wake #6, wydawanym przez DC Comics, zostanie rozpoczęta nowa historia, osadzona dwieście lat w przyszłości. Seria ta to ciekawe połączenie apokaliptycznych klimatów, w których Ziemia została zalana przez morza i oceany, z umiejętnie prowadzonym horrorem. Scott Snyder, w moim odczuciu nie jest takim mistrzem jak sądzi branżowa prasa, ale z pewnością jest dobrym rzemieślnikiem piszącym na przyzwoitym poziomie. Po jego twórczość sięgam często, nie nastawiam się jednak na arcydzieła, ale zawsze dostaję kawał porządnej lektury. Druga pozycja z tego wydawnictwa, która wydaje mi się warta uwagi to Aquaman #28. Po raz kolejny czeka go nie lada wyzwanie. Nie dość że ktoś kradnie jego najpotężniejszą broń, to jeszcze czeka go spotkanie klasowe po latach w Amnesty Bay’s!


Marvel jak zwykle zaprezentował dość bogatą ofertę, z której każdy powinien znaleźć coś interesującego dla siebie. Bo jak tu nie wybrać niczego skoro do dyspozycji jest ciągle zabawny Deadpool #24, kontynuacja klasyki w postaci Miracleman #3, kolejne przygody Rosomaka w Origin II #3 oraz Superior Spider-Man #28. Jednak moją uwagę najbardziej przykuł Fantastic Four #1, w którym najsłynniejsza rodzina Marvela wybiera się ponownie w wielką podróż w kosmos. Zapowiada się wielki restart w piękny sposób nawiązujący do początków tej serii. Natomiast do ciekawostek warto zaliczyć Hawkeye #15 z tej racji, że przecież w styczniu wyszedł już numer #16. Poza tym to nadal dobra i ciekawa seria, którą warto śledzić.


Na nieszczęście dla mojego portfela i zapewne nie tylko mojego mniejsze wydawnictwa też nie próżnują w tym tygodniu i przygotowały bardzo ciekawą ofertę. Dzięki Image Comics będziemy mieli okazje spotkać się z trzema różnymi odmianami fantastyki naukowej. Pierwsza odsłona to Manhattan Projects #18, którego cała opowieść rozpoczęła się od kilku historycznych faktów oraz znanych ludzi XX w., aby później swobodnie napisać ich alternatywną wersję. Aktualnie na łamach tej serii trwa wielkie przetasowanie wśród głównych bohaterów, które sprawia że nie mogę się wprost doczekać tego numeru. Umbral #4 to z kolei interesujący przedstawiciel dark fantasy bogatego w wiele dobrodziejstw gatunku, które powinno usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych fanów. Jednak to Black Science #4, seria Ricka Remendera jest moim zdaniem najciekawsza pod względem bawienia się konwencją. Sięgając po każdy kolejny numer kompletnie nie mam pojęcia czego się spodziewać. Seria ta to umiejętne połączenie fantasy z SF czerpiąca w bardzo kreatywny sposób z wszelkich dobrodziejstw tych gatunków i tworząc z nich jakiś całkiem nowy twór.


 Na sam koniec mała niespodzianka od Dark Horse. Z racji tego, że nie tylko komiksami człowiek żyje jestem też wielkim fanem gier komputerowych. Dlatego nie mogę sobie odmówić i mam nadzieję z wielką przyjemnością sprawdzę Tomb Raider #1, który jest oficjalną kontynuacją świetnej gry z 2013 roku pod tym samym tytułem. Jeśli komiks będzie przynajmniej w połowie tak dobry jak gra, to zapowiada się kawał świetnej przygodowej rozrywki pełnej spektakularnej akcji.

wtorek, 28 stycznia 2014

#284 warto zwrócić uwagę na… #2

BS#3Nie wiem jak wy, ale patrząc na nowości zeszytowe z tego tygodnia znowu mam wrażenie, że mój portfel się na mnie obrazi. Na sam początek z pewnością sprawdzę najnowszy #27 numer Aquamana. Po tym jak Geoff Johns zmienił obraz tej postaci z najbardziej wyśmiewanej w prawdziwego herosa, a Jeff Parker rozpoczął swój run od razu z wielką pompą dla mnie jest to jeden z bardziej wyczekiwanych numerów tygodnia.


Kusi mnie również Marvel ze swoją kolejną częścią Guardians of the Galaxy, na łamach którego zapewne dojdzie do wielkiego starcia z X-Men i to wszystko podczas sądu nad Jean Grey. Zapowiada się sporo akcji i ostry łomot dla mutantów. Osobiście ostatnio ich nie lubię więc dla mnie to wystarczający powód, aby to przeczytać.


 Jednak perełką z tego wydawnictwa bez wątpienia jest Miracleman. Komiks legenda, który z powodu kłótni na linii autorzy - wydawcy przez długi czas nie był wznawiany, a jego archiwalne numery są już prawdziwą rzadkością. Teraz nareszcie każdy z nas może się przekonać sam czy było warto tak długo czekać. Aktualnie ukaże się drugi numer serii.


AD Jednak największą ofensywę wydawniczą na ten tydzień spłata czytelnikom Image Comics. Wszystko za sprawą najnowszych numerów ich najciekawszych serii. Z pewnością warto sięgnąć po East Of West #9 Jonathana Hickmana, który moim zdaniem jest aktualnie jednym z najlepszych scenarzystów i za cokolwiek by się nie zabrał to wychodzi mu to świetnie. Z kolei Saga #18 to najnowszy numer jednej z najczęściej nagradzanych serii zeszłego roku. Ja na każdy kolejny numer czekam z wielką niecierpliwością i tym razem również nie odmówię sobie lektury. Kolejny obowiązkowy zakup dla mnie to Thief Of Thieves #19 bo już po okładce widać, że będzie się wiele działo. Tych z was, którzy czytają tę serię na bieżąco nie muszę namawiać do zakupu. Całej reszcie z was dziwię się, że nieczytanie tej świetnej, wielowątkowej i zaskakującej opowieści o złodziejskiej rodzinie. Jak najszybciej polecam nadrobić zaległości, bo nie ma na co czekać. Ostatnim komiksem z tego wydawnictwa, na który czekam to Black Science #3. Seria science fiction, gdzie Rick Remender popisuje się swoją przeolbrzymią wyobraźnią. Dodatkowo historia zawarta w tych komiksach wciąga od pierwszej strony i nie pozwala oderwać się od lektury. Warto zainteresować się tym tytułem.


 Na sam koniec zostawiłem coś co nie musi zainteresować każdego, jednak jako wielki fan serialu animowanego i samego komiksu po prostu muszę o tym napisać. Mianowicie pojawia się Adventure Time 2014 Special #1, czyli specjalne wydanie jednej z moich ulubionych serii. Tym razem będzie on opowiadał o tym jak cała kraina Ooo radzi sobie z zimą. Czyż może być coś bardziej odpowiedniego na aktualną aurę? Ja polecam wygodny fotel albo kanapę, kubek czegoś rozgrzewającego, kolejny numer przygód Finn’a i Jake’a i gwarantuję poprawę humoru oraz mile spędzony czas.

wtorek, 21 stycznia 2014

#281 warto zwrócić uwagę na... #1

Niedawno spotkało mnie coś bardzo miłego. Mianowicie otrzymałem maila od ATOM Comics z propozycją współpracy. Po wymianie kilku maili ustaliliśmy konkrety i poniżej macie pierwszą próbkę nowego działu. Moja praca będzie polegała na pisaniu tekstów z propozycjami co ciekawszych wydań zeszytowych w każdym tygodniu. Mam nadzieję, że spodoba się wam ten pomysł i będziecie przy nim mile spędzać czas.


300_300_productGfx_e03b8ef0cc36865a9ef17655a6cab58aPrzyglądając się nowościom komiksowym zza oceanu wychodzącym lada dzień, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że warto będzie zainwestować w klika tytułów. Całą listę pozycji wartych bliższego poznania rozpoczyna Marvel ze swoim ciekawie zapowiadającym się All New X-Men #22, w którym odbędzie się sąd nad Jean Grey. Jakby tego było mało, jest to numer, w którym pierwszy raz dojdzie do crossovera pomiędzy X-Men, a the Guardians of the Galaxy. Któż z nas nie jest ciekaw co wyjdzie z tego mariażu? Jeśli to dla was za mało, to w ciemno polecam również George Romeros Empire Of Dead Act One. Pierwszy numer pięcioczęściowej mini serii o zombie autorstwa mistrza horroru George A. Romero. Za stronę graficzną komiksu odpowiada Alex Maleev, który po swoich wyczynach w Daredevilu sprzed kilku ładnych lat temu, ma u mnie bardzo duży kredyt zaufania.


DC Comics w tym czasie nie próżnuje i wypuszcza na rynek Batman #27, który bez wątpienia będzie wielkim hitem. Snyder od czasu Trybunału Sów cieszy się wielkim szacunkiem wśród fanów, a fakt że jest to numer kończący historię ZERO YEAR z pewnością przełoży się na jego popularność w nadchodzących zamówieniach. Ja osobiście czekam na Animal Man #27, w którym ostatnio dzieje się sporo i ciekawie. Poza tym na jego łamach w końcu dojdzie do ostatecznej walki o The Red. Naprzeciw sobie staną do pojedynku staną Buddy Baker i Brother Blood. Na pewno będzie to walka na śmierć i życie, a jej wynik przesądzi o przyszłości całego The Red. Jak dla mnie pozycja obowiązkowa.


300_300_productGfx_3fbec2774879a98a210a472072493487Dla tych z was, którzy nie lubią dużych wydawnictw, też mam kilka propozycji godnych uwagi. Z pewnością warto sprawdzić pierwszy numer nowej serii Ricka Remendera Deadly Class. Tytuł ten zapowiadany jest jako typowa opowieść o licealistach w nietypowej szkole dla potomków wszystkich największych kryminalistów i złoczyńców tej planety. Szykuje się szkolny dramat w bardzo krwawym otoczeniu, kto tego nie lubi?


Natomiast jeśli ktoś z was gustuje w bardziej spokojnych klimatach to gorąco zachęcam do sięgnięcia po Samurai Jack #4, którego śmiało można potem dać młodszemu rodzeństwu. Jeśli znacie serial animowany pod tym samym tytułem, to podczas lektury poczujecie się jak w domu. Natomiast jeśli ktoś nie zna tej postaci to z całą pewnością mogę powiedzieć, że będzie to mądra opowieść z morałem, która posiada oldschoolowego bohatera. Miła, lekka i przyjemna lektura, która starszym czytelnikom zapewnia przyjemny relaks, a u młodszych czytelników może podsycić miłość do komiksów.


niedziela, 19 maja 2013

#222 cotygodniowa zeszytówka #55

Deadpool_2Deadpool #2, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Tony Moore

No i niestety już mi się tak bardzo nie podoba ten zeszyt. Po pierwszym numerze, którzy mnie autentycznie ubawił i zapewnił taką niczym nie skrępowaną rozrywkę głównie z dużą zawartością czerwonej farby, ten mnie trochę znudził. Deadpool nadal biega za martwymi prezydentami. Cała sytuacja dość mocno się komplikuje, ale na szczęście Wilsonowi w tym całym chaosie udaje się znaleźć sojusznika. Niby jest wszystko to co podobało mi się w poprzednim numerze, a mimo to bawiłem się średnio. Numer zaczyna się kiepskim seksistowskim żartem, w którym o Wade biją się super bohaterki. Przysłowiowym gwoździem do trumny była natomiast scena w zoo podczas której zmarły Roosevelt zabija każde napotkane przez siebie zwierze. Było mi nie miło oglądać kolejne sceny z martwymi zwierzętami, a scena z odstrzelonym uchem słonia jest paskudna. Jednak z drugiej strony to właśnie w tym momencie znajduje się najlepszy żart numeru, gdy Deadpool kąśliwie ocenia typowe komiksowe odgłosy jakie wydaje jego ciało w chwili kiedy wypadają z niego wewnętrzne organy.


The Manhattan Projects_006The Manhattan Projects #6, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Helmutt Grüttrup jest genialnym naukowcem, który miał skonstruować dla Hitlera rakiety balistyczne dzięki którym Führer miał zwyciężyć wojnę. Helmutt pracował w zespole naukowców pod dowództwem Wernhera von Brauna gdzie każda porażka była twoją osobistą, natomiast sukces był owocem pracy całego zespołu. Był poniżany i traktowany jak niewolnik. Pod koniec wojny jednak los uśmiechnął się do niego, co nasz bohater skrzętnie wykorzystał. W chwili kiedy wydawało mu się, że jest już wolną jednostką wpadł w ręce wojsk armii czerwonej i wszystko zaczęło się od początku. Ciekawa opowieść pokazująca na przykładzie jednostki jakie to życie jest trudne i przewrotne. Nieustanna walka z przeciwnościami losu. Ciągłe unikanie wszelkich ciosów jakie serwuje nam życie, a gdy na chwilę się uspokoi i wydaje się nam, że teraz będzie już dobrze, to jest to tylko zmyłka przed kolejną trudnością która czeka na nas. Dodatkowo bardzo fajnie została przedstawiona rosyjska strona powoli powstającej zimnej wojny. Również wykorzystująca obce technologie lecz wszystko w imię większego celu.


Uncanny Avengers 008-000Uncanny Avengers #8, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Podczas lektury tego numeru czułem się zagubiony i mam wrażenie, że nieznajomość jakiś poprzednich przygód Avengersów lub X-men jest tego przyczyną. Z powodu błędu z przeszłości, który popełnił Thor, nadchodzi Ragnarok, a piewcami jego nadejścia będą bliźniaki Eimin i Uriel. Coraz bardziej widać również rosnące napięcie wewnątrz Avengers, które powstają głównie z powodu starych sekretów między  mutantami. Nawet Kapitan Ameryka, który został zrzucona na teren wroga, zastanawia się czy sojusz pod postacią aktualnego składu Avengers to nie przez przypadek fikcja. Niby główny wątek rozumiem i jakoś daję sobie z nim radę, ale ciągle mam uczucie, że coś mi umyka. Z braku mojej znajomości poprzednich przygód nie mam możliwości w pełni docenić całego przekazu tej opowieści. Trochę odbiera mi to przyjemność z czytania. W dodatku wątek czterech jeźdźców apokalipsy oraz robienie  z tego opowieści, w której miejscem akcji jest cały kosmos dość skutecznie mnie zniechęca do dalszej lektury. Bardzo podobały mi się pierwsze numery, gdzie głównym wrogiem była nienawiść ludzi do mutantów, którą w bardzo ciekawy sposób wykorzystał Red Skull. Natomiast kierunek w jakim zmierza aktualnie ta seria jest dla mnie mało interesujący.


niedziela, 14 kwietnia 2013

#211 cotygodniowa zeszytówka #50

Saga 012-Saga #12, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Dwunasty numer Sagi jest w całości poświęcony wyprawie Prince Robot IV na planetę Quietus, gdzie zamieszkuje bardzo znany pisarz tego uniwersum D. Oswald Heist. Jest on autorem czytadła Heist pod  wpływem którego była Alana, gdy postanowiła uwolnić Marko z niewoli, a następnie z nim uciec. Samo spotkanie natomiast jest niezwykle interesujące głównie poprzez jego umiejętną konstrukcję. Do pewnego momentu przebiega w miłej i przyjacielskiej atmosferze, jednak to tylko pozory i od samego początku czytelnikowi udziela się uczucie niepokoju. Następnie z powodu drobnego szczegółu cała sytuacja obraca się o 180 stopni i w takim tonie już upływa do interesującego zakończenia. Jedyne co mi przeszkadza w tym numerze to jego kilka początkowych stron. Ilustrują one wspomnienia Prince Robota IV z jakiejś bitwy podczas której odniósł poważną ranę w szyję. W tym też momencie na ekranie jego głowy wyświetla się jakieś porno. Ktoś, robi komuś loda, następnie odbywa się zbiorowy wytrysk trzech osobników na jedną osobę. Nie wiem którego z twórców to był pomysł, ale moim zdaniem jest to olbrzymia porażka. Nic nie wnosi to do fabuły, nie pogłębia psychologii postaci. Zapewne miało to szokować i pokazać jacy to jesteśmy odważni i dojrzali, a tymczasem wzbudziło tylko mój niesmak. Pierwszy mój spory zawód tą serią, bo nie lubię chamstwa i głupoty.


Super Dinosaur 018Super Dinosaur #18, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Niby tyle się wydarzyło ważnych spraw w tym numerze, a jakoś tak mam mieszane uczucia zaraz po jego lekturze. Nasi bohaterowi po części rozwiązali problem zaginionej rodzicielki. Max Maximus znowu jest więźniem rodziny Dynamo. Powstaje nowe potężne zagrożenie, co akurat może być zapowiedzią jakiś zmian na plus w tej serii. Jednak przeczytałem to wszystko jakoś bez większych emocji. W poprzednich numerach, chyba było jednak więcej zabawy formą, inteligentnego naśmiewania się z komiksów o superbohaterach i takiej nieskrępowanej fantazji. Jedynym pozytywnym akcentem tego komiksu jest zachowanie Dereka, który czuje się zagubiony ponieważ nie posiada żadnych wspomnień ze swoją matką. Z tego powodu rzuca się w wir pracy, uczestniczy w każdej możliwej akcji, a czas pomiędzy nimi przeznacza na wymyślanie nowego sprzętu dla siebie i SD. Idzie w ślady własnego ojca, który do niedawna również był pochłonięty pracą do tego stopnia, że nie utrzymywał kontaktów między ludzkich z prawie nikim z bliskich mu osób, o świecie zewnętrznym już nie wspominając.


Uncanny Avengers 006Uncanny Avengers #6, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Numer ten w całości skupia się na dość dobrej intrydze, w którą zostaje wplątany Thor. Wszystko rozpoczyna się w roku 1013 kiedy to nasz bohater stoczy swoją pierwszą walkę z Apocalypse. Nie zakończy się ona niestety po myśli naszego bohatera, co w połączeniu z jego urażoną dumą doprowadza do czegoś strasznego w naszych czasach. O czym będziemy mieli dopiero możliwość się przekonać. Całkiem ciekawie śledzi się losy całej tej intrygi na przestrzeni kilku wieków. Thor miota się pomiędzy urażoną dumą, a posłuszeństwem wobec ojca. Wtedy pojawia się największy intrygant z Asgardu i rozpoczyna swe knucie. Co na samym końcu i tak nie do końca okazuje się prawdą. Podoba mi się obraz głównego bohatera jaki się jawi czytelnikowi podczas lektury tego zeszytu. Thor jest samolubny, zadufanym w sobie młodym bogiem, który poszukuje dla siebie poklasku otaczających go ludzi, a przy okazji nie umie sobie poradzić z własną boskością i obowiązkami temu towarzyszącymi. Bardzo zaskoczył mnie również błąd jaki znalazłem. Mianowicie na stronie trzynastej jeden z jeźdźców apokalipsy w postaci Indianki dosiadającej martwego niedźwiedzia posiada strój prawie w całości zakrywający jej klatkę piersiową. Natomiast dwie strony dalej, gdy jest na zbliżeniu w kadrze posiada już strój ledwie zasłaniający jej biust.

niedziela, 31 marca 2013

#208 cotygodniowa zeszytówka #48

Adventure Time 014Adventure Time #14, BOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Chris Schweizer,

Nastał czas ostatecznej walki. W jednym narożniku znajduje się Finn The Human, Jake The Dog oraz Marceline. W przeciwnym narożniku znajduje się ich okrutny przeciwnik, wirus komputerowy Ewlbo. Walka od samego początku okazała się niezwykle zażarta gdzie jej uczestnicy postanowili grać nie do końca fair. Dlatego też widzowie mieli okazję ujrzeć kilka naprawdę ciekawych oraz wymyślnych przekrętów, które stawiały oponenta w bardzo trudnej sytuacji. Jak wszyscy się jednak spodziewają, wynik mógł być tylko jeden! Dobry finał opowieści zawartej w kilku ostatnich numerach. W piękny i ciekawy sposób odwołujący się ponownie do klasyki gier komputerowych i całej tej gałęzi popkultury. Sama ostatnia strona tej historii, zawiera tyle odwołań, że można na nią patrzeć kilka minut, a czym patrzyłem dłużej tym więcej odwołań znajdywałem. Zapewne sam dorobiłem sobie więcej niż tam faktycznie się znajdowało, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Dodatkiem numeru jest druga część i również finał opowieści, w której Finn został królewną. Przyznam, uśmiałem się przy niej bardziej, niż przy głównym wątku, ponieważ Ice King zaliczył chyba najlepsze wejście w całej serii. Ten pan mnie bardzo zaskoczył swym zachowaniem. Nie miałem świadomości jak bardzo jest zdesperowany. Gwiazda tego numeru.


Aquaman-Zone- 11Aquaman #11, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Aquaman od strony fabularnej jest jednak niezwykle skomplikowanym tytułem. Fabuła cały czas w ciekawy sposób brnie na przód, co chwilę dodając kolejne części wielkiej układanki. Black Manta jest już o krok aby odnaleźć najpotężniejszą broń Atlantydów. W między czasie główny bohater nie może się uporać z problemami w głupie. Jest on wielkim indywidualistą, co niestety nie ułatwia mu pracy w zespole, przez co powstaje dość spore napięcie w jego drużynie. Przy okazji czego scenarzyście w mistrzowski sposób udało się pokazać wszelkie niuanse relacji jakie zachodzą pomiędzy postaciami. Całość bez ustanku trzyma w napięciu dzięki czemu czytelnik nie może oderwać się od lektury nerwowo przewracając kolejne strony. Byle tylko dobrnąć do końca. Całość jest tak imponująca, a ja głupi skupiłem się tylko na Ya'Warze, która w jednej scenie stoi w olbrzymiej ulewie, ale fryzurę ma nadal nieskazitelną z pięknymi lokami! Jak skomentowała to moja konkubina: "wykorzystuje swoje super moce do zakrzywiania praw fizyki, każda kobieta by tak chciała". Chyba za dużo czytam superhero skoro zwracam uwagę na takie głupoty. Choć z drugiej strony w tej serii chyba naprawdę coś jest, bo czerpię z jej lektury jakąś dziwną perwersyjną przyjemność wynikającą z obcowania ze straszną głupotą. Miałem zamiar przeczytać bardzo chwalony Blackest Night tego scenarzysty, jednak teraz mam lekkie obawy.


Uncanny Avengers 005-000Uncanny Avengers #5, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Olivier Coipel


Nasi bohaterowie stają do walki z jednym z najbardziej niebezpiecznym i nieprzewidywalnym wrogiem chyba w całej swojej karierze. Tym razem muszą stanąć w szranki z opinią publiczną i zaskarbić sobie jej popularność. Nie będzie im łatwo, ponieważ po drodze muszą się uporać z prasą, a jak wszyscy wiemy z życia codziennego, ona skupia się głównie na skandalach i wszelkiej maści brudach. Avengers postanawiają jednak podejść do problemu w pełni profesjonalnie i tworzą w swej grupie dział public relations pod kierownictwem Wasp i Wonder Mana. Ci organizują konferencję prasową, aby pokazać za pomocą dziennikarzy całej opinii publicznej jacy są fajni i potrzebni. Przy okazji zwracają uwagę, że wszyscy mieszkańcy planety są tacy sami. Nie jest ważne posiadanie super mocy, gdyż w głębi siebie wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszystko nawet pięknie się układa, aż do wielkiego finału, po którym cały świat otrzymał nową postać siejącą strach i przerażenie wśród zwyczajnych obywateli. Ciekawy numer, który w interesujący sposób ich urzeczywistnia dodając im w miarę realne problemy, jakie z pewnością by posiadali żyjąc między nami. Patrząc na to czym codziennie zajmują się dziennikarze w naszym kraju, myślę sobie, że nie jakiś super wróg byłby końcem Avengers, lecz sława.

niedziela, 10 marca 2013

#205 cotygodniowa zeszytówka #45

Uncanny Avengers 004Uncanny Avengers #4, Marvel

scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday

Kolejny numer dobrej serii, świetnie skomponowany z odpowiedniej ilości akcji oraz momentów do zadumy. Red Skull wykorzystując swe moce cały czas manipuluje Avengersami. Zmienia otaczający ich świat w prawdziwy koszmar,  przez co często omyłkowo stają do walki przeciw samym sobie. Świetnie zostało to zaprezentowane zwłaszcza podczas rozmowy RS z Kapitanem Ameryką, podczas, której czarny charakter stara się wmówić naszemu bohaterowi, że nie ma już ameryki za którą walczył. Przy okazji dostaje się też samym amerykanom w całkiem ciekawy sposób, celnie uwypuklając ich kilka wad. Ciągłe manipulacje otaczającego świata są również ciekawe dla samego czytelnika, ponieważ wymuszają na nim śledzenie fabuły z większym skupieniem. Momentami można się poczuć równie zagubionym jak Avengersi. Warto również zwrócić uwagę na samą konstrukcję tego zeszytu. Na początku jest akcja, manipulacja otaczającym światem i odpowiednie działania wszystkich do otaczającej ich rzeczywistości. Następnie RS znika, a wraz z nim wszechogarniająca mistyfikacja. Wtedy każdy dochodzi do siebie i powoli zaczyna sobie zdawać sprawę z tego co tak naprawdę uczynił i następuje wielki moralny kac, który przekłada się również na czytelnika i trzyma go w takim odczuciu już do samego końca numeru. Ciekawe zagranie ze strony scenarzysty, dzięki czemu numer zasługuje na uznanie.


Avengers v5 006Avengers #6, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Adam Kubert

Jonathan Hickman opowiada historię kolejnej dziwnej i chyba raczej nikomu niepotrzebnej postaci. Tym razem jest to Tamara Devoux ukrywająca się pod pseudonimem Universe. Jednak trzeba przyznać, że scenarzysta podszedł do tematu ciekawie i przedstawił losy tej postaci jakby naprawdę była kosmosem zaczynając całą opowieść od wielkiego wybuchu. Wygląda całkiem efektownie, ale tak naprawdę nic nie wnosi do fabuły. Kolejnym całkowicie zbędnym momentem zeszytu jest występ Spider-mana, który sprzecza się z Cannonballem oraz Sunspotem na temat sałatki warzywnej. Scena stworzona chyba tylko dlatego aby podnieść liczbę super bohaterów w numerze. Numer jak zwykle kończy się czymś wielkim i tym razem zapowiada się na naprawdę coś sporego. Życzyłbym sobie, aby z tego powodu w końcu coś zaczęło się dziać w tej serii, bo jak na razie jest to dla mnie największa pomyłka Marvel Now.


All-New X-Men 008All New X-Men #8, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: David Marquez

Numer rozpoczyna się dość ważną dla dalszej części opowieści sceną, jednak równocześnie dość nudną i słabą . Czytelnik jest świadkiem rozmowy Warrena ze swoją późniejszą wersją, czyli Archangelem, który tylko utwierdził go w przekonaniu, że spotka go coś złego w przyszłości. Wzbudza to w nim jeszcze większą panikę. Dalej następuje prawie całkowicie zbędna i głupia scena walki dwóch skrzydlatych bohaterów z armią Hydry, która właśnie postanowiła zaatakować Avengers Tower. Wydarzenie to jest nudne, pozbawione napięcia oraz humoru, który jest cały czas obecny w tej serii, a sami żołnierze Hydry są po prostu brzydcy. Jednak dzięki temu, pojawiają się Avengers i odkrywają, że jest dwóch aniołów. To co następuje później to moim zdaniem najlepsza scena tej serii jak na razie. Mianowicie Captain America przylatuje do siedziby X-Men i ucina sobie pogawędkę z Henrym, a Kitty Pryde wraz z Icemanem komentują ich na bieżąco i robią to genialnie. W pełni i z humorem oddając to, co dzieje się w tle każdego kadru ilustrującego tą scenę. Bendis pokazał klasę, jako scenarzysta. Numer kończy się sceną popisową Warrena, któremu puszczają nerwy i za wszelką ceną chce wrócić do swoich czasów. Wszystko jednak wraca do normy dzięki Jean Grey i jej super mocą, która  jawi się jako osoba w pełni kontrolująca już swoje moce. Rudowłosa piękność może w przyszłości okazać się mistrzynią ironii i ciętej riposty.

niedziela, 27 stycznia 2013

#197 cotygodniowa zeszytówka #39

Saga-09Saga #9, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Numer w całości skupiający się na łowcy głów The Willu, który wspomina swą ukochaną po jej śmierci. Ma ku temu całkiem dobrą okazję, ponieważ w miejscu jego odosobnienia pojawia się Gwendolyn. Kobieta, ma zmotywować The Willa do wykonania zlecenia, którego się podjął. Równocześnie sama ma  w tym również interes. Ciekawy numer, który przy okazji wyjaśnia kwestię uratowania Slave Girl z planety Sextillion. Bardzo podoba mi się design postaci Gwendolyn. Jej fryzura, kolor skóry oraz samurajski miecz kojarzą mi się z taki postaciami jak Afro Samurai lub Mugen z serii anime Samurai Champloo. Bardzo ładnie prezentuje się jako czarnoskóra kobieta z afro, rogami, kataną i ubraniem w bieli. Do tego jej nieprzeciętna pewność siebie. Taka pani z którą za bardzo nie masz ochoty dyskutować, bo i tak jakoś podskórnie czujesz, że nie masz szans. Drugą gwiazdą numeru jest kot, towarzysz The Willa, który zawsze wie kiedy ktoś kłamie lub mówi prawdę. Odzywa się rzadko, ale zawsze w takim momencie, że trafia w sedno, co świetnie widać podczas pertraktacji pomiędzy łowcą głów a Gwendolyn. Bardzo dobra rozrywka nieustannie na wysokim poziomie z którą warto się zaznajomić jak najszybciej.


Uncanny AvengersUncanny Avengers #3, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday

No i podziało się. Red Scull, po tym jak połączył swój i Xaviera mózg postanowił zawładnąć światem. Na dzień dobry doprowadzając do wielkiego pogromu mutantów przez zwykłych obywateli. Ludzie pod wpływem telepatii Red Skulla potrafią teraz rozpoznawać mutantów i jak to zwykle bywa w takich przypadkach, dochodzi do zamieszek oraz masowych aktów przemocy. Ludzie mordują mutantów. Oczywiście Avengers nie mogą na to pozwolić i stają do nieuczciwej walki. Bardzo podoba mi się w numerze odwołanie do faszyzmu i pogromu jakiejś grupy ludzi. RS ze swą przeszłością świetnie nadaje się do tej roli. Przy pomocy swego pomagiera Honest Johna, który jest żywą propagandą myślę, że mogą osiągnąć wiele. Naprawdę sporo się dzieje, nie sposób się nudzić. Do tego dochodzą kłótnie między Avengersami i problem z ich lojalnością dzięki czemu otrzymujemy ciekawą rozrywkę. Przeszkadzają mi tylko przekomiczne pozy w których ustawiają się nasi bohaterowie podczas walki. Coś pomiędzy scen wyjętych ze starych filmów kung fu, a Power Rangers. Autorzy sami się proszą, aby zrobić z tego jakąś przeróbkę.


MPThe Manhattan Projects #2, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Tym razem mamy możliwość poznać historię jak to Wernher von Braun, niemiecki zbrodniarz wojenny i naukowiec zarazem, został zwerbowany przez doktora Feynmana do projektu Manhattan. Tylko tyle, lub aż tyle, bo szczerze przyznam nic więcej się w tym numerze nie dzieje. Nadal podoba mi się pomieszanie faktów z fikcją. Umieszczanie Einsteina, Oppenheimera z wymyślonymi postaciami, teleportami i istotami z palącymi się głowami. Wracają jeszcze na chwilkę do Alberta, to wypuścili go na chwilkę z celi i okazał się zgorzkniałym starcem, bez serca, którego widok cierpiących mnichów podtrzymujących swoją medytacją działanie portalu kompletnie nic nie obchodzi. Z tego co zawsze czytałem, Albert był raczej pogodnym i miłym człowiekiem, a tu taka zmiana. Po mimo tego, że to dopiero drugi numer i seria się dopiero rozkręca, to już zapewnia te kilkadziesiąt minut dobrej rozrywki.

niedziela, 2 grudnia 2012

#183 cotygodniowa zeszytówka #31

All New X-Men #2, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Pod wpływem kolejnej mutacji Dr. Henry McCoy wie, że umiera. Tej wiedzy towarzyszy również silne uczucie dokonania czegoś wielkiego przed śmiercią. Dlatego też udał się w przeszłość, by spotkać dawnych X-men w składzie Cyclops, Marvel Girl, Iceman, Angela oraz samego siebie. Po bardzo trudnej rozmowie wszyscy udają się do teraźniejszości aby podjąć karkołomną próbę uratowania przyszłości. Sama lektura jest lekka i przyjemna, lecz czym dłużej siedzę i zastanawiam się nad tym numerem, tym więcej odkrywam w nim dobrych rzeczy. Na samym początku oczywiście kreska, która dla mnie jest po prostu śliczna i sprawia mi olbrzymią przyjemność na nią patrzeć. Już dawno tak nie miałem. Nie jakoś się zachwycać kunsztem artysty, tylko taka dziwna, niczym nie skrępowana przyjemność. Znowu czuję się jak mały dzieciak zaczynający swoją przygodę z komiksami. Następnie zacząłem doceniać coraz więcej smaczków fabuły oraz tego co dzieje się poza komiksem. Spotkanie Dr. McCoy z Cyclopem oraz ich trudna rozmowa podczas której ten drugi dowiedział się co zrobił. Sama scena w komiksie nie jest jakaś niezwykła, ale potem zacząłem się nad tym zastanawiać i uderzyło mnie jak wielkim wysiłkiem musiało to być dla doktora, a dla Scotta olbrzymi cios oraz szok. Następnie podróż do teraźniejszości i uczucia np. Marvel Girl, która nagle uzyskała zdolność telepatii i nigdzie nie może znaleźć najmniejszego śladu siebie. Takie właśnie małe szczegóły sprawiły, że dość mocno spodobał mi się ten numer i czekam niecierpliwie na następny.


Uncanny Avengers #2, Marvel

scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday

Po zamachu jednego mutanta na Manhattan na świecie strach i nagonka na mutantów znacznie się nasila. Na murach pojawiają się wrogie graffiti nawołujące do ich mordowania. Z telewizji wysyłany jest negatywny przekaz, nawołujący również do ostatecznego rozwiązania problemu homo sapiens superior. Dla Avengers w nowym składzie pod dowództwem Havoka, zmienienie tego wizerunku będzie chyba najtrudniejszym zadaniem do wykonania w dziejach ich historii. Równocześnie Roge wraz ze Scarlet Witch nadal są uwięzione przez Red Skull oraz jego Brotherhood of Evil Mutants. Jednej udaje  się uciec, natomiast druga została otoczona opieką i zaproponowano jej współpracę. Dodatkowo Red Skull bardzo ciekawy użytek zrobił z mózgu Xaviera. Wszystko to sprawia, że następne numery zapowiadają się niezwykle ciekawie. Podoba mi się w tym numerze główny wróg. Pomagał nazistom podczas II Wojny Światowej. Potem przeczekał kilkanaście lat w bunkrze, a teraz ujawnił się wraz ze swym obłąkanym planem. Jak sam w pewnym momencie mówi, kiedyś byli Żydzi i cyganie, teraz mutanci. Jest przerażający, szalony, ale z drugiej strony cały jego plan ma jakiś sens i realizacja go przebiega pomyślnie. Kolejny dobry numer, gdzie moim zdaniem warto czekać na następną część.


btdk_06_001 copyBatman The Dark Knight #6, DC Comics


scenariusz: Joe Harris oraz Paul Jenkins, rysunki: David Finch

Podczas walki Batmana z Supermenem, ten pierwszy omal nie zginął. Wtedy też jego organizm, znajdujący się w krytycznej sytuacji, zdołał zwalczyć toksynę w organizmie. Bruce bogatszy już o tą wiedzę polecił odnaleźć Clarkowi Flasha i również doprowadzić go do granic jego możliwości. Następnie nietoperz spotyka Białego Królika i uczestniczy w dziwnym pościgu za nim. Dokładnie jak w Alicji w Krainie Czarów podczas podróży w głąb króliczej nory w otoczeniu samych wariatów. Tak też jest i tutaj. Wszystko kończy się wyjawieniem wielkiej tajemnicy, kto jest odpowiedzialny za toksynę. Chyba dawno nie czytałem tej serii, a w między czasie przeczytałem sporo lepszych, bo ten numer wydaje mi się bardzo sztampowy i słaby. Przebrnąłem przez niego dość szybko, ale była to dość słaba lektura. Dowiedziałem się kto stoi za toksyną oraz jak działa ona na Bana, co chyba jest najciekawszym wydarzeniem tego numeru i przy okazji może trochę namieszać w następnym. Jednak nawet to jakoś specjalnie nie zachęciło do dalszej lektury.

niedziela, 21 października 2012

#175 cotygodniowa zeszytówka #25

Avengers vs X-men #12, Marvel

scenariusz: Jason Aaron, rysunki: Adam Kubert

No i nastał ten moment, kiedy wielkie wydarzenie w świecie Marvela dobiegło końca. Jak rozległe będą jego skutki to się jeszcze okaże, a tym czasem skupmy się na ostatnim numerze. W zeszycie tym mamy fabułę poprowadzoną w dwóch przeplatających się wątkach. Pierwszy to wielka walka na całej Ziemi wszystkich możliwych sił przeciwko owładniętemu jeszcze kosmiczną mocą Cyclopowi. Zdaję sobie sprawę, że jeden przeciwnik to nie wiele. Jednak gdy dodamy do tego również całą planetę, na której szaleją wszelkiej maści kataklizmy jak trzęsienia ziemi, powodzie, a również tak dziwne zjawiska jak deszcze ognia, czy płonące morza to wtedy wyraźnie widać jak epicki jest to pojedynek. Z drugiej strony mamy natomiast wątek Hope i Scarlet Witch, które muszę się nauczyć razem współpracować, a następnie sprostać najcięższemu zadaniu w ich dotychczasowym życiu. Całość zostaje moim zdaniem bardzo zgrabnie zakończona, chodź w oczywisty sposób. Przyznam, trochę mi żal z powodu końca tej serii bo spędzałem z nią czas z przyjemnością. Jednak z drugiej strony, pojawią się teraz dwie nowe serie, które zamierzam śledzić!


Avengers vs X-men Consequences #1, Marvel


scenariusz: Kieron Gillen, rysunki: Tom Raney


Nastał czas pokoju pomiędzy zwaśnionymi frakcjami i czas odbudowy normalnego życia na Ziemi. Scott Summers zostaje osadzony w prywatnym więzieniu z wyznaczonym specjalnym blokiem tylko dla mutantów. Dodatkowo placówka ta, wzięła sobie za cel pokazanie ludziom,  że da się utrzymać w ryzach niebezpiecznych mutantów przy niewielkich kosztach. W między czasie Capitan Ameryka stara się kontynuować wspólną pracę z X-men pod chwilowym dowództwem Wolverina. Jednak ten drugi, cały czas uważa, że to niemożliwe. Ponieważ w każdym mutancie odbywa się właśnie walka pomiędzy racjonalnym myśleniem, a tym co dyktuje sumienie. Zeszyt raczej spokojny i jak wszyscy się domyślają dopiero układający podwaliny do większych wydarzeń i akcji do jakich przyzwyczaiło nas całe to wydarzenie.



Uncanny Avengers #1, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday


Cały zeszyt głównie skupia się na pogrzebie Xaviera i jego następstwach. Z jeden strony wszyscy mutanci zawiedli profesora, ponieważ jak to ujął Wolverine podczas przemowy pogrzebowej, mutanci nadal żyją w świecie, w którym ludzie się ich boją. Z drugiej strony, po wydarzeniach z Avengers vs X-men Capitan America chce stworzyć nowy skał Avengers w skład którego będą wchodzić ludzie i mutanci. Dzięki szalonym planom, które w życie już rozpoczął wprowadzać Red Skull, bardzo szybko nowy skład Mścicieli będzie miał okazję zaprezentować na co go stać. Pierwszy zeszyt, trzeba przyznać, trzyma poziom i zachęca do dalszego śledzenie tej serii. Powoli się rozkręca co prawda, ale dokładnie taki ma cel. Przedstawić nową drużynę, wprowadzić wroga i lekko zaakcentować jakiś większy spisek. Mi najbardziej podoba się jednak odwaga Twórców tego numeru jaki zaprezentowali w  tym komiksie. Najpierw przez większość zeszytu pięknie oddali honory i pożegnali wielkiego Xaviera, a już pod koniec zeszytu zbezcześcili jego zwłoki! Robi spore wrażenie.