Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pia Guerra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pia Guerra. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

#243 Y: The Last Man vol.10 – Whys and Wherefores, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

955586-10Dokładnie 29 kwietnia 2012 roku pojawił się na tym blogu pierwszy wpis związany z tą serią. Jednak samą przygodę rozpocząłem z nią znacznie prędzej. Pamiętam chwilę kiedy pierwszy raz dowiedziałem się o planach wydania jej w naszym kraju przez nieistniejące już wydawnictwo Manzoku. Z jaką ekscytacją opowiadałem potem o tym mojej konkubinie. Niestety następną rzecz jaką pamiętam, to permanentne zdenerwowanie z powodu wiecznego przesuwania terminu wydania. Potem niestety okazało się to standardem u tej oficyny i pewnie jednym z jej gwoździ do trumny. Jednak pomimo tych minusów pamiętam również radość i przyjemność jaka mi towarzyszyła podczas pierwszego zetknięcia się z tym komiksem, a zaraz po niej wielka potrzeba poznania całej historii.


Aktualnie jestem już po lekturze 10 wydań zbiorczych zawierających wszystkie 60 numerów i z żalem muszę przyznać, średnio jestem z nich zadowolony. Wszystko dobrze się rozpoczyna i co prawda przez większość czasu trzyma poziom. Jednak za sprawą dwóch ostatnich tomów moja końcowa ocena jest taka a nie inna. Whys and Wherefores opowiada w głównej mierze o tym jak Yorick miota się między dwoma kobietami, które kocha. Jest to zdecydowanie najlepsza część tego tomu. Cała trójka postaci jest niezwykle wiarygodna. Każda z osób przeszła swoje, dojrzała i wydawałoby się, że wie czego chce i potrzebuje w życiu. Jednak prawda jest troszkę inna i finalnie prowadzi do zaskakującego, wzruszającego zakończenia z udziałem Izraelskiego wojska. Szkoda, że w tym momencie nie zakończyła się cała opowieść.


Niestety dalej następuje ostatni numer z akcją umiejscowioną 60 lat w przyszłości w Paryżu, gdzie pewien młodzieniec wyjaśnia kim jest zagadkowa postać z okładki. Dla mnie była to bardziej intrygująca kwestia niż zagadka zagłady prawie wszystkich mężczyzn na niebieskiej planecie. Niestety już sama odpowiedź jest banalna i głupia. Miałem chyba stanowczo za wysoko postawione oczekiwania, bo wyjaśnienie mnie bardzo rozczarowało. Jest tak samo słabe jak odkrycie tajemnicy zarazy o czym pisałem już tutaj. Moim zdaniem Brian K. Vaughan przez osiem tomów świetnie budował napięcie, mnożył wątki, a sama konkluzja jest jakby napisana od niechcenia na kolanie i oparta na jakiejś pseudo teorii. Natomiast w ostatnim tomie została przedstawiona jakaś koszmarna wizja przyszłości, która w dziwny sposób aspiruje do szczęśliwego zakończenia.


Niby cała opowieść dobiegła do końca, wszystkie wątki zostały zamknięte, jednak czuję niesmak. Przez ten ponad rok zżyłem się z głównymi bohaterami. Patrzyłem jak dorastają i zmienia się każdy na swój sposób. Wszystko to wydawało się, prowadzić do ciekawego i mądrego zakończenia. Jednak stało się zupełnie inaczej. Przynajmniej autor nie zaserwował typowego happy endu, za co należy mu się plus. Jednak nie zmienia to faktu, że liczyłem na coś kompletnie innego.


sobota, 22 czerwca 2013

#231 Y: The Last Man vol.9 - Motherland, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra oraz Goran Sudzuka

955621-9Przed ostatni tom wydania zbiorczego z numerem 9 jest w sumie tym na który wszyscy czytelnicy tej serii czekali od samego początku. Po ostatnich wydarzeniach wszyscy nasi bohaterowie aktualnie znajdują się w Chinach, w jakiejś mało ważnej miejscowości. Jednak co niewątpliwie jest istotne, nareszcie zostaje wyjaśniona zagadka tajemniczej zagłady praktycznie całej populacji mężczyzn na Ziemi i w sumie można by poprzestać pisząc o tym tomie.


Osobiście jednak mam dość spory problem z wyjaśnieniem jakie zaprezentował Vaughan. Jego koncepcja średnio do mnie przemawia. Trudno co prawda jest napisać o nim coś więcej, nie psując nikomu przyjemności z lektur jednak nie tego się spodziewałem. W sumie wszystko pasuje do siebie i układa się w sensowną całość jednak pod warunkiem, że przyjmiemy za prawdziwą teorię na której wszystko się opiera. Niestety dla mnie, jest to jakaś bzdura z pogranicza SF starająca się uchodzić za pseudo naukową koncepcję i to mocno psuje mi odbiór całości. Może miałem za duże oczekiwania i spodziewałem się zbyt wiele? Nie wiem. Jednak przyznać trzeba, przynajmniej widać wysiłek jaki włożył we wszystko scenarzysta, aby całość ładnie po domykać i jako całość wygląda to w porządku. Przecież zawsze mógł pójść na łatwiznę i wmówić czytelnikom, że to wszystko był tylko sen którejś z postaci jak często się robi w popkulturze lub wykorzystać jakieś inne równie oklepane przez popkulturę wyjaśnienie.


Jednak jest w tym tomie coś, co sprawia, że warto po niego sięgnąć i mam tutaj na myśli ostatnią opowieść w nim zawartą. Skupia się ona na dwóch artystkach z wędrownej trupy teatralnej znane już czytelnikom z jednego z poprzednich tomów. Zarówno jak wtedy, tak i teraz głównym wątkiem jest  sztuka oraz jej rola w życiu każdego z nas. Wszystko zaczyna się od kłótni, a kończy na wydawaniu komiksu w którym dwie autorki przeinaczają całą opowieść o Yoricku i tym razem giną na Ziemi wszystkie kobiety. Wszystko to prowadzi do całkiem innych wydarzeń i krajobraz po zagładzie wygląda inaczej, niż znamy z przygód ostatniego mężczyzny. Lubię taką autoironię, dystans i zabawę własnym dziełem jak pokazał w tym przypadku sam autor. Dobra opowieść na sam koniec dość ciężkiego tomu.

czwartek, 18 kwietnia 2013

#212 Y: The Last Man vol. 8:Kimono Dragons, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

6140_400x600Kolejny tom przygód ostatniego mężczyzny na Ziemi rozpoczyna powolny etap zamykania wszystkich wątków przed zakończeniem serii. Co mnie cieszy, bo nareszcie poznam odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytanie oraz równocześnie wzbudza lekki niepokój, że scenarzysta nie podoła wysokiemu poziomowi serii i wymyśli na koniec jakieś banalne zakończenie.


Tymczasem nasi bohaterowie nareszcie docierają do Japonii, gdzie doprowadził ich trop porywacza Ampersanda, o którym już od dawna wiadomo, że może być wyjaśnieniem zagadki wyginięcia wszystkich mężczyzn. Fabuła zawarta w tym tomie została podzielone na dwa główne tematy. Jednym z nich jest historia Yoricka, który wraz z agentką 355 stara się odzyskać utraconą małpę. Co nie jest łatwym zadaniem, gdyż aktualnie jest ona pupilkiem szefowej Yakuzy. Wydawać by się mogło, że wątek ten będzie pełen akcji, a tym czasem skupia się na poważnej rozmowie pomiędzy dwójką głównych bohaterów, którzy w końcu zdecydowali się być szczerzy względem siebie. Przyznam, nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Pokazanie tych dwóch postaci od trochę innej strony wyszło autorowi świetnie. Dzięki temu postać agentki okazała się bardziej istotą ludzką, niż robotem do zabijania jakim była przez większość tej serii. Dobrym żartem, ze strony scenarzysty jest umieszczenie rozkapryszonej amerykańskiej gwiazdki muzyki pop w roli szefa Yakuzy, ubawiło mnie to przedni.


Drugi wątek skupia się na postaci dr Mann, która w towarzystwie swojej kochanki postanawia odnaleźć matkę. Pani doktor nie może uwierzyć, że ślad za porywaczem jedynie przez zbieg okoliczności zaprowadził ją do rodzinnego miasta. Czytelnik śledząc wydarzenia towarzyszące poszukiwaniu rodzica ma okazję poznać historię życia jednej z głównych bohaterek serii. Od czasów dzieciństwa aż do jej etycznie wątpliwych eksperymentów medycznych. Najciekawiej w tym wszystkim przedstawia się jej relacja z ojcem, która dość mocno odcisnęła swe piętno na jej całym późniejszym życiu.


Jak zwykle w przypadku tej serii, jest to kolejny dobry tom, który zapewnił mi przyzwoitą rozrywkę. Podoba mi się sposób w jaki Vaughan prowadzi fabułę całej opowieści. W tym tomie są główne dwa wątki, jednak cały czas przeplatają się z kilkoma innymi. Dzięki temu czytelnik się nie nudzić, a przy okazji otrzymuje coraz więcej podpowiedzi prowadzących do finału, który zbliża się wielkimi krokami. Ostatecznie do końca jeszcze tylko dwa tomy.


środa, 27 lutego 2013

#203 Y: The Last Man vol. 7: Paper Dolls, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

paper dolsSiódmy tom przygód Yoricka i jego drużyny, którzy aktualnie znajdują się w Australii. Są zmuszeni pozostać na miejscu na najbliższe 24 godziny, ponieważ łódź podwodna, którą zmierzają do Japonii na ratunek Ampersandowi musi uzupełnić paliwo. Dla Yoricka jest to świetna okazja, aby w towarzystwie agentki 355 udać się na krótkie poszukiwania swej narzeczonej Beth. Pomimo tego, iż postój ich nie trwa zbyt długo to i tak zdążyli się wpakować w całkiem poważne tarapaty.


Tom ten skupia się głównie na dwóch tematach: przypadkowym konflikcie ostatniego mężczyzny z czwartą władzą, czyli prasą oraz historią agentki 355. Pierwszy z nich jest o tyle ciekawy, ponieważ z powodu przypadku i dziennikarki z poczuciem misji z jakiegoś pospolitego szmatławca, nasi bohaterowie mogą się stać zwierzyną łowną dla każdego ocalałego państwa na świecie oraz wszelkich szalonych i spragnionych kobiet. W świecie całkowicie opanowanym przez płeć piękną, praktycznie uniemożliwiłoby to dalszą egzystencję Yorica na w miarę normalnym poziomie, a dodatkowo mogłoby doprowadzić do powstania poważnego konfliktu zbrojnego. Bardzo mi się spodobało, jak główni bohaterowie opanowali całą sytuację i poradzili sobie z nią w  sumie tylko przy pomocy logiki i znajomości ludzkich zachowań.


Drugi wątek natomiast przedstawia życie agentki 355 od jej najmłodszych lat. Jej okres dojrzewania podczas, którego została zwerbowana do tajnej organizacji Culper Ring, gdzie odbyła szkolenie na zawodową zabójczynię. Nauczyła się jak przetrwać w najtrudniejszych warunkach, wyeliminować wroga w każdy możliwy sposób oraz poznała pierwszą miłość. Wszystko to zostało sprawnie i ciekawie opowiedziane za pomocą retrospekcji z jej szkolenia oraz misji. Jednak najważniejsze informacje podając jakby tak ukradkiem i przypadkiem.


Tom ten również posuwa do przodu wątek narzeczonej Yorica Beth, która pod wpływem snu postanowiła wyruszyć na druga półkulę, aby odnaleźć swego ukochanego. Jak to los potrafi skomplikować człowiekowi życie. Sporym cliffhangerem kończy się również historia matki głównego bohatera, którą odwiedza Izraelska koleżanka. Widać współpraca z obcymi państwami nie zawsze wychodzi na dobre. Ciekawie został również przedstawiony wątek kościoła katolickiego po wyginięciu męskiej populacji niebieskiej planety. Co prawda dość krótko, acz treściwie i interesująco. Pokazując bardzo pokrętną logikę tej organizacji, lekko zahaczająca o fanatyzm, która jakby się tak na spokojnie zastanowić mogłaby się nawet ziścić w tak ekstremalnej sytuacji. Jednak najbardziej przypadło mi do gustu dalsze rozwinięcie wątku Ampersanda, które zdradza jakiś większy spisek oraz pozwala wysnuć wniosek, że wszystko co się z nim oraz wokoło niego wydarzyło zostało z góry zaplanowane.


Jak można wywnioskować z akapitów powyżej, czytając kolejny tom nie można się było nudzić. Całość, jak zwykle, pozwala spędzić przyjemnie wolny czas i aż mi wstyd, gdy patrzę jak długo się zbierałem do jego przeczytania. Trzy ostatnie tomy leżą i czekają na swą kolej i mam mocne postanowienie, aby się zabrać za nie jak najszybciej. W końcu seria ta jest już ze mną piąty rok i uważam, że jest to najwyższy czas aby ją skończyć. Przecież tak wiele innych, dobrych tytułów czeka w kolejce.

czwartek, 8 listopada 2012

#179 Y: The Last Man vol. 6: Girl on Girl, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra oraz Goran Sudzuka

Y: The Last Man to świetny komiksowy serial, na którego następne odcinki dobrze się czeka. Osiągnął to dzięki ciekawej i wciągającej fabule, którą scenarzysta cały czas bardzo umiejętnie komplikuje. Każdy tom lekko posuwa opowieść do przodu, przy okazji dodając nowe informację, które w piękny sposób układają się w jedną wielką całość. Dodatkowo wszystko kończy się dokładnie w takim miejscu, które sprawia, że mam ochotę na więcej. Nie inaczej jest i tym razem.


Trójka głównych bohaterów zmierza w kierunku Japonii na pokładzie luksusowego okrętu. Lub tego co z niego pozostało. Udają się do kraju kwitnącej wiśni w celu odzyskania Ampersanda porwanego przez tajemniczego ninja o imieniu Toyota. Od samego początku jednak wyprawa nie układa się. Najpierw Yorick, który podróżował ukryty w kufrze zostaje odkryty przez część załogi co dość mocno wszystko komplikuje. Następnie nasi bohaterowie zostają wplątani w przemyt narkotyków, piratów i małe starcie z Australijską armią. Dodatkiem całego wydania  zbiorczego jest krótka opowieść umieszczona na samym końcu gdzie śledzimy sny Beth Deville, dziewczyny Yoricka. Jest to dość dziwna historia, podczas której skaczemy co chwilę do innego wydarzenia z jej życia przez co czytelnik ma okazję poznać trochę więcej szczegółów z życia zakochanej pary.


Cenię sobie scenarzystę tej serii za to, że po mimo opowiadania historii czysto rozrywkowej, zawsze wplata jakiś poważniejszy temat w fabułę. Tym razem stara się mówić o narkotykach w czasach po wyginięciu połowy populacji ziemskiej. Dla jednych to trucizna, zabijająca porządne kobiety. Dla innych to uśmierzenie bólu i chwila zapomnienia. Dość ciekawie są zaprezentowane te dwa odmienne sposoby myślenia i jak zawsze autor nie podaje jednoznacznej odpowiedzi. Jednak skłania do myślenia i pokazuje świat jako wielowątkowe miejsce, gdzie zawsze wszystko jest dość skomplikowane.


Po raz kolejny świetnie się bawiłem podczas lektury i cieszę się, bo następny tom już na mnie czeka. Mimo tego, że seria ma już ładnych parę lat, nadal jest to dobra rozrywka, czasem dająca lekko do myślenia i która wcale się nie zestarzała. Jak dla mnie jest to bardzo dobra rekomendacja i jeśli ktoś z was jeszcze nie zdążył poznać tej serii lub odkłada ją na później to moim zdaniem jest już najwyższy czas, aby wziąć się za lekturę.


piątek, 21 września 2012

#169 Y: The Last Man – Vol. 5 Ring of Truth scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra

Piąte wydanie zbiorcze zawiera numery #24-31 oryginalnych wydań zeszytowych i zawarte zostały w nim trzy opowieści, w których poznajemy Beth, przeszłość Hero  oraz zostaje wyjaśniona tajemnica dlaczego Yoryck wraz z Ampersandem przeżyli zagładę jako jedyni przedstawiciele mężczyzn na Ziemi.


Pierwsze dwa zeszyty to opowieść Tongues of Flame, w której Yorick próbuje sobie poradzić z  ciążącym mu sumieniem. Boryka się z tym problemem od czasu zabicia kobiety w poprzednim tomie. Jakoś przypadkiem trafia do pobliskiego kościoła gdzie spotyka Beth. Opiekunkę miejsca kultu, w której towarzystwie spędza trochę czasu. Spędzają sporo czasu na rozmowie i cieszeniu się swoim towarzystwem. Dzięki czemu mieli okazję zaspokoić potrzebę bliskości drugiej osoby, co było potrzebne im obojgu. Dodatkowo nasz bohater pomaga nowo poznanej kobiecie obronić budynek przed Amazonkami. Co trzeba powiedzieć ostatni mężczyzna zrobił w brawurowy sposób.


Kolejna opowieść Hero's Journey opowiada historię siostry Yoricka, która jest dość traumatyczna. Widzimy jej relacje z ojcem, wiecznie układającym jej życie i nie akceptującym jej związku z kierowcą karetki. Pierwszą inicjację seksualną, oraz część życia po wybuchu zarazy. Dzięki temu, znacznie łatwiej jest czytelnikowi zrozumieć dlaczego właśnie u tej bohaterki indoktrynacja Amazonek okazała się tak skuteczna. Zostają również przedstawione jej losy po wydarzeniach z Marrisville oraz jej droga do odnalezienia brata.


Ostatnia i zarazem najdłuższa opowieść w tym tomie to Ring of Truth. Nasza czwórka wędrowców nareszcie dociera do Californii. Podczas, gdy pani doktor Allison stara się rozwiązać zagadkę życia dwóch ostatnich samców na Ziemi, zjawiają się byli agenci Culper Ring i wszystko komplikują. Gdy ten problem zostaje jednak rozwiązany i poznajemy tajemnicę odporności samców pojawia się tajemnicza ninja o imieniu Toyota, która ponownie porywa Ampersanda.


Bardzo podoba mi się przemiana głównego bohatera, gdy dowiaduje się dzięki czemu nadal żyje. Najpierw jest zły i  ma spory problem z zaakceptowaniem tego. Jednak po dłuższej chwili jakoś godzi się z zaistniałą sytuacją. Dzięki czemu zmienia się do tego stopnia, że gdy jego towarzysze znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie, to staje w ich obronie. Wie, że nie ma już nic do stracenia i nie musi się niczego bać. Narażając własne życie, pomaga swym towarzyszą.


Trzeba przyznać, jest to kolejny dobry tom tej serii sprawiający, że od razu ma się ochotę na więcej. Szybka akcja, jest przeplatana spokojniejszymi fragmentami świetnie rozbudowującymi wątki poszczególnych postaci. Dzięki temu otrzymujemy bardzo dobrze napisaną i kompletną historię od której naprawdę trudno się oderwać. Tutaj nawet postacie epizodyczne jak Beth, są pełnokrwistymi i ciekawymi bohaterami opowieści.  Dodatkowo wielkim plusem tego komiksu jest równomierne rozłożenie wprowadzania nowych wątków, a rozbudowywania już nam znanych. Dzięki temu zabiegowi, naprawdę trudno oderwać się od tej opowieści i z każdą stroną czytelnik ma ochotę na więcej.

środa, 15 sierpnia 2012

#161 Y: The Last Man - Vol. 4 Safeword scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra i Goran Parlov

Czwarty tom przygód Yoricka zawiera dwie opowieści pierwotnie zawarte w zeszytach #18-23. Są to Safeword oraz Widow's Pass.


Pierwsza opowiada historię ostatniego faceta na Ziemi, który zostaje pozostawiony pod opieką agentki 711. Starej znajomej agentki 355 i również członkini Culper Ring. Podczas gdy 355 wraz z panią doktor udały się do pobliskiego szpitala po leki dla Ampersanda, nasz bohater zostaje w chatce pod opieką dawnej agentki 711. Jak tylko towarzyszki naszego głównego bohatera znikają, zaczyna się dla niego dość dziwna przygoda mająca związek z seksem, walką o przetrwanie i myślami samobójczymi.


Druga historia natomiast opowiada dalsze losy podróży naszych bohaterów, którzy natrafiają na blokadę drogi gdzieś po środku Arizony spowodowanej przez oddział Sons of Arizona. Jak się później okazało jest to ośmioosobowy oddział kobiet, które postanowiły walczyć z rządem. Winiąc go za śmierć wszystkich mężczyzn.


Muszę przyznać, że bardzo spodobał mi się ten tom i w sumie każdy kolejny podoba mi się coraz bardziej. Pierwsza historia zdradza wiele informacji o samym Yoricku. Jego dzieciństwie, dorastaniu, pierwszych inicjacjach seksualnych oraz samotnej wędrówce po stanach już po tajemniczej śmierci połowy populacji planety. Dodatkowo w całkiem ciekawy i wiarygodny sposób zostaje wytłumaczony jego popęd pakowania się w tarapaty i lekko samobójcze zachowania.


Druga opowieść natomiast pokazuje jak pod wpływem sprzyjających okoliczności, ideologicznych haseł i charyzmatycznego dowódcy można wyprać umysły normalnych ludzi. Co dodatkowo na przykładzie Sons of Arizona pokazuje, że zazwyczaj prowadzi to do smutnego finału. W drugiej części tego tomu poznajemy również znacznie więcej faktów dotyczących przeszłości pani doktor Allison Mann i jej badaniach nad klonowaniem. Co niestety nie wpływa dość optymistycznie na dalsze losy tej serii.


Pierwszą cześć trajda i opowieść Safeword zilustrowała nam już dość dobrze znana z poprzednich części Pia Guerra. Jej dość realistyczna kreska mocno przypomina mi w sumie większość komiksów ze stajni Vertigo z początku lat 90 XX w. Nie są one ani brzydkie, a tym bardziej ładne. Moim zdaniem taka przeciętna kreska świetnie nadająca się dla takiej serii, w której to fabuła jest głównym czynnikiem przyciągającym czytelników. Natomiast druga opowieść Widow's Pass została zilustrowana przez Gorana Parlova, który prezentuje bardziej kreskówkowy i superhero styl rysowania. Z większą paletą kolorów i moim zdaniem troszkę ciekawszy od Guerry. Tylko niestety znacznie mniej pasujący do tej opowieści, przez co czasem jakoś dziwnie czytało mi się tą opowieść.


Podsumowując to co napisałem powyżej, seria ta na razie ma to do siebie, że czym dalej tym lepiej. Znowu w ciekawy sposób zostały rozbudowane wątki głównych bohaterów. Pojawiło się kilka zapowiedzi jakiś interesujących wydarzeń w przyszłości co w bardzo dobry sposób zaostrzyło mój apetyt na dalszą część więc spodziewam się samych dobrych rzeczy po następnych tomach.

środa, 18 lipca 2012

#154 Y: Ostatni z Mężczyzn – tom#3 Jeden mały krok scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra

No i stało się. Przeczytałem trzeci tom amerykańskiej wariacji na temat seksmisji. Tak wiem pędzę jak szalony z tym czytaniem, ale niestety czasu brak. Jakimś cudem udało mi się na szczęście pchnąć następny tom i był to dobrze spędzony czas.


Komiks ten zawiera dwie historie. Pierwsza opowiada dalsze losy naszej trójki bohaterów, którzy kontynuują podłuż przez stany USA w kierunku Kalifornii, gdzie znajduje się ich miejsce docelowe. Drugie laboratorium pani doktor, gdzie mają nadzieję odbudować męską populację. Po drodze spotykają jednak rosyjską agentkę Natalię Zamiatin, która zmierza do Kansas. Właśnie tam ma wylądować prom kosmiczny z dwoma mężczyznami i kobietą. Jak można się domyślić nasi bohaterowie zbaczają z własnego kursu i postanawiają towarzyszyć Rosjance w jej podróży. Równocześnie ich śladem podążają członkinie Izraelskiego wojska w celu przejęcia ostatniego mężczyzny na Ziemi. Co niestety udaję im się zrealizować co doprowadza do ciekawej gry psychologicznej pomiędzy agentką 355, a głównodowodzącą Izraelskich żołnierek.


Druga opowieść jest o podróżującej trupie aktorskiej, do której niespodziewanie dołącza Ampersand, czyli małpka rodzaju męskiego. Pod wpływem tego w całej grupie zaczyna panować mały chaos, czego efektem jest nowo powstała sztuka o ostatnim mężczyźnie na planecie.


Świetnie czytało mi się opowieść, która dotyczyła głównego wątku. Dobrze napisane, trzymające w napięciu ze świetnym finałem. Scena lądowania kosmonautów dość poważna w swoim wydźwięku, ale napisana została z humorem i nasi bohaterowie z kosmosu zostali dżentelmenami do samego końca. Również rozgrywka agentki 355 z żołnierkami Izraelskimi czytało się świetnie. Dialogi ciekawe z między interesującymi bohaterami, które doprowadziły cała akcję do ciekawego finału dającego chwilową nadzieję na happy end. Co osobiście uważałbym za bardzo złe dla tej serii.


Natomiast druga historia spodobała mi się już znacznie mniej. Taki typowy zapychać czasu w sumie nic nie wnoszący do historii. Ja rozumiem, że pewnie jej zadaniem było dodanie kolejnej cegiełki do zbudowania obrazu świata bez mężczyzn. Pokazania jak kobiety sobie dobrze i dzielnie radzą. Chodź z drugiej strony każda straciła kogoś bliskiego więc nie jest łatwo i brak mężczyzn jest mocno widoczny. Jednak nie zmienia to faktu, że całą historię czytało mi się dość średnio. Jedynym akcentem tej opowieści który mnie zainteresował to postać ninja. Jestem ciekaw co też dalej się z jej wykluje.


Cały tom jednak sprawił, że z wielką ochotą zabiorę się za dalsze losy naszej  dzielnej trójki trzech bohaterów. Jest kilka wątków których jestem ciekaw. Z pewnością scenarzysta przygotował jeszcze kilka asów przede mną więc jestem pewien, że czeka mnie jeszcze wiele dobrej rozrywki z tą serią.


środa, 30 maja 2012

#144 Y: Ostatni z Mężczyzn - tom #2 Cykle scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra

W drugim tomie opowieści o Yoricku trzeba przyznać dość sporo się dzieje i fabuła posuwa się sprawnie do przodu. Nasz bohater wraz z agentką 355 i panią doktor kontynuuje swoją podróż do Kalifornii. Dzięki zbiegowi okoliczności zostaje rozdzielony ze swoimi towarzyszkami, a następnie trafia do małego miasteczka Marrisiville w stanie Ohio. Mała mieścina w środku niczego przyjmuje jedynego mężczyznę na świecie całkiem dostojnie i troszczy się o niego. Jednak z drugiej strony cały czas wyczuwa się jakąś skrywaną tajemnicę przez całą społeczność. Równocześnie z główną fabułą śledzimy los Hero, siostry Yoricka, która robi coraz większe postępy w hierarchii Amazonek. Organizacji kobiet, która postawiła sobie za główny cel zniszczenie wszelkich przejawów patriarchatu. Cała fabuła zmierza do nieuniknionej konfrontacji rodzeństwa, która gdy już nastąpi trochę pozmienia w relacjach między głównymi bohaterami. Gdzieś w tle pojawia się również pewna Rosjanka, która musi dostać się do Kansas z powodu mającego nastąpić lądowania Sojuza oraz oddział Irańskiego wojska podążający tropem ostatniego mężczyzny.


Bardzo podoba mi się w jaki sposób scenarzysta kreuje cały świat i pokazuje skutki śmierci mniej więcej połowy populacji. Rządy praktycznie wszystkie upadły. Lotnictwo i większość transportu przestało istnieć. Nawet tajemnica małego miasteczka w Ohio jest związania z mężczyznami, ponieważ każda z jego mieszkanek  trafiła tam przez jakiegoś mężczyznę. Z jednej strony scenarzysta pokazuje fakt wyginięcia mężczyzn jako wielką tragedię i paraliż całego świata. Z drugiej strony autor  przy każdej nadarzającej się okazji nie zapomni przypomnieć czytelnikowi, że mnóstwo złego potrafili Oni również zrobić i bez nich mogłoby by być może nawet lepiej.


Drugi tom, nie ma co ukrywać tylko zaostrzył mój apetyt na dalszą część. Sama opowieść  upewniła mnie z kolei, że jest świetną serią rozrywkową. Niezwykle przyjemnie się to czyta i  świetnie  relaksuje po całym dniu. Dodatkowo daje trochę do myślenia co zawsze w przypadku takiej lektury jest wielkim plusem.  Podoba mi się również jak scenarzysta cały czas nie opowiada się  po żadnej  ze stron w kwestii świata bez mężczyzn. Nie daje jednoznacznej odpowiedź. Jednak równocześnie cały czas dodaje argumenty dla obydwóch  rozwiązań tego zagadnienia.

niedziela, 29 kwietnia 2012

#136 Y: Ostatni z Mężczyzn - tom #1 Zaraza scen. Brian K. Vaughan rys. Pia Guerra

Pamiętam jak w 2008 roku na naszym skromnym rynku komiksowym pojawiło się nowe wydawnictwo Manzoku i jaka była moja olbrzymia radość, gdy zaprezentowali swoje plany wydawnicze. Było tam między innymi Planetary i The Authority Warrena Ellisa, DMZ Briana Wooda. Oprócz tego w zapowiedziach było jeszcze kilka  innych dobrych tytułów, których z racji czasu już nie pamiętam. Jednak wiem, że większość miałem w planach kupować. Dodatkowo były to komiksy wydawane w świetnej relacji ceny do jakości co zachęcało jeszcze bardziej. Wielce się cieszyłem z pojawienia wydawnictwa które wydawało dobre komiksy środka, a najbardziej byłem zadowolony z wydawania serii z Vertigo Y: The Last Man.


Pierwszy tom zawiera w sobie pięcioczęściową opowieść pod tytułem Zaraza i tak naprawdę jest to wprowadzenie do świata i przedstawienie bohaterów. Komiks opowiada historię w której w jednym momencie na całej kuli Ziemskiej giną wszyscy przedstawiciele ssaków z chromosomem Y. Za wyjątkiem oczywiście Yorika, głównego bohatera serii i jego małpki Ampersanda. Muszą się oni odnaleźć w świecie bez mężczyzn, gdzie upadają rządy i całe państwa. Zaczyna po woli wszystkiego brakować i wygląda jakby miał nadciągnąć koniec ludzkości. Część kobiet po prostu opłakuje stratę najbliższych, inne tworzą ruch amazonek i zwalczają każdy symbol patriarchatu, a jeszcze inne próbują jakoś odbudować normalne życie. W takim świecie Yorik pod wpływem pewnych wydarzeń otrzymuje eskortę tajnej agentki 355 i wyrusza do Bostonu na poszukiwanie pani doktor, specjalistki od klonowania. Być może będącej w stanie rozwikłać zagadkę dlaczego na świecie pozostało dwóch męskich osobników i jakoś pomóc w odbudowie męskiej populacji.


Od strony wizualnej komiks prezentuje się jak typowa seria z Vertigo, która chyba przy żadnym tytule nigdy nie zatrudniała jakiegoś wielce utalentowanego artysty, tylko raczej sprawnych rzemieślników. Rysunki są realistyczne i starają się jak najlepiej odwzorować rzeczywistość. Razem z tradycyjnym kadrowaniem sprawia, że komiks czyta się łatwo i przyjemnie. Paleta kolorów raczej utrzymana jest w ciemnej tonacji, jednak zostało to wymuszone treścią fabuły, gdyż większość akcji odbywa się w nocy.


Polskiemu czytelnikowi, gdy przeczyta z tyłu komiksu streszczenie fabuły z pewnością pierwsze skojarzenie nasunie się z Seksmisją Juliusza Machulskiego i nie ma się temu co dziwić bo punkt wyjścia jest taki sam jednak jego rozwinięcie już całkiem inne. Mnie bardzo ucieszyła ta seria i świetnie się bawiłem przy czytaniu pierwszych trzech tomów. Bo niestety tylko tyle zostało u nas wydane zanim Manzoku zanim zakończyło swą działalność. Teraz po prawie czterech latach udało mi się zdobyć wszystkie dziesięć tomów i nareszcie mogę skończyć opowieść która tak długo czekała na swoją kolej.