niedziela, 15 grudnia 2013

#272 cotygodniowa zeszytówka #85

Aquaman (2011-) 024Aquaman #24, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Podczas lektury tego numeru zdałem sobie sprawę, że przespałem jeden ważny moment tej serii. Mianowicie umknęła mi chwila, w której ta seria z bardzo przeciętnej opowieści zmieniła się w całkiem ciekawy i dobry komiks rozrywkowy. Na jego łamach nadal trwa kontynuacja Death of a King i po wydarzeniach z poprzedniego numeru, aktualnie Arthur znajduje się na Antarktydzie, gdzie poznaje historię Atlantydy i jej władcy. Wszystko czego się dowiedział, jest dość mocno powiązane z życiem głównego bohatera i przy okazji wywraca je do góry nogami. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Jest tutaj miejsce na wielką zdradę, zemstę oraz miłość. Więc takie podstawowe uczucia, które potrafią naprawdę mocno namieszać w życiu każdego z nas. Jednak najbardziej spodobała mi się scena zatapiania Atlantydy. Zostało to zobrazowane za pomocą dwu stronicowego rysunku, podzielonego na nieregularne kadry, na którym widać zatapiane, rozpadające się miasto. Sposób kadrowania trochę przypomina fakturę potłuczonego szkła, przez co całość stwarza wrażenie jakby cała scena również rozpadała się na drobne kawałki.


Swamp-Thing-026-(2014)Swamp Thing #26, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Kurcze tak dobrego tygodnia już dawno nie miałem. Mam ostatnio passę dobrych lektur, a najnowszy numer Potwora z Bagien jest świetnym tego przykładem. Po wydarzeniach z poprzedniego numeru oraz awansie Seedera w hierarchii The Green, Alec Holland otrzymuje dostęp do jego wspomnień i myśli. Dzięki temu zabiegowi czytelnik ma okazję lepiej poznać tą postać, a trzeba przyznać, jest dość ciekawa. Wszystko zaczęło się od normalnego chłopaka pałającego wielkim głodem wiedzy. Po pewnym czasie natrafił na wzmiankę o obrońcach zieleni i ta myśl owładnęła nim doszczętnie. Przez spory kawałek swego życia, był w stanie zrobić wszystko, aby tylko otrzymać kolejną informację na temat awatarów zieleni. Jest to historia olbrzymiego poświęcenia, ale i również ślepego podążania w wyznaczonym celu nie zważając na nic. Seeder z młodego chłopaka z pociągiem do nauki powoli zmienił się w przedziwną istotę zdolną do wszystkiego. Pełną samozaparcia, gotowości do poświęceń, ale też i strachu oraz zagubienia, gdy już udało mu się osiągnąć swój cel. Czułem się trochę głupio gdy Scott Snyder odszedł od tej serii, bo jego run był interesujący. Jednak po przeczytaniu kilku numerów Charlsa Soule jestem spokojny o przyszłość tej serii, ponieważ moim zdaniem cały czas ma tendencję zwyżkową.


Saga 016Saga #16, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Większość tego numeru to sielankowe obrazy życia głównych bohaterów, którzy aktualnie rezydują u sławnego pisarza D. Oswalda Heista. Spędzają całe dnie na czytaniu książek, wspólnych rozmowach i ogólnym siedzeniu w swoim towarzystwie. Gdzieś w tle tego wszystkiego rodzi się nowe uczuci, które z czasem może przerodzić się w ciekawy związek. Równocześnie, w innej części galaktyki mają miejsce bardziej dramatyczne wydarzenia. Co ciekawe, wszystkie one zmierzają do jednego, wspólnego mianownika, którym będzie stara latarnia morska. Od kilku numerów scenarzysta w dość ciekawy sposób przedstawia swoją historię. Opisując kilka wątków na raz, przeplata je co kilka stron mieszając przy okazji ich klimaty. Raz spokojnie i nastrojowo, aby kilka stron dalej pokazać scenę zabójstwa. Błahe problemy rodzinne, a chwilę później trudne kwestie gejów na jednej z planet w galaktyce. Dzięki temu całość posiada dość leniwe tempo, ale równocześnie za każdym razem gdy obracam kolejną stronę mam takie miłe uczucie napięcia. Nigdy nie mam pojęcia co mnie za moment spotka. Chyba jest to dla mnie najważniejsza cecha, za którą dość wysoko cenię sobie tą serię.


 

 

niedziela, 8 grudnia 2013

#271 cotygodniowa zeszytówka #84

Thief of Thieves 018Thief of Thieves #18,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Ze smutkiem przyznaję, że ta seria nie robi mi już tak dobrze jak podczas lektury początkowych numerów. Jednak nie zmienia to faktu, że twórcy nadal trzymają wysoki poziom i potrafią mile zaskoczyć. Tak jak ma to miejsce w niniejszym komiksie. Czytelnik ma tym razem okazję prześledzić finał wielkiego skoku, który Redmond przeprowadza wraz ze swoją ekipą w Wenecji. Cały przebieg jest zaskakujący, ale równocześnie jak już go poznamy, to uzmysławiamy sobie jak bardzo został on osadzony w całym klimacie tej opowieści i to jest chyba najfajniejsze w tym wszystkim. Z jednej strony numer ten nie stroni od poważniejszych tematów i jest tutaj miejsce na konflikt ojca z synem, porachunki mafii i czasem brutalne sceny. Równocześnie z drugiej strony, za każdym razem gdy poznaję szczegóły kolejnych napadów to odkrywam, że główny bohater realizuje je z ciekawym pomysłem i humorem. Zawsze kojarzy mi się to z atmosferą jaka panuje w takich pozycjach jak Ocean's Eleven lub Żądle. Życzę sobie, aby podobny stan utrzymywał się jeszcze długo, ponieważ dobrej rozrywki nigdy za dużo, a ostatnio nawet jest to trochę deficytowy towar.


Adventure Time 021Adventure Time #21, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Giallongo, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Zack Giallongo


Wszystko rozpoczyna się bardzo leniwie, trochę niespotykanie jak na tą serię. Chłopaki, z  racji braku zaplanowanych przygód na dzień dzisiejszy, postanawiają stać się super leniwi. Leżą tylko na podłodze i starają się ograniczyć wszelkie czynności do minimum. Jednak w ich otoczeniu pojawia się dziwna różowa guma do żucia, która powoli zaczyna opanowywać cały ich dom. W związku z tym panowie postanawiają udać się do Candy Kingdom, aby sprawdzić czy tam nie zastaną podobnej sytuacji. W między czasie Princess Bubblegum wraz z Marceline odpierają atak tej samej substancji w królestwie. Opowieść jest na razie taka sobie, ale zawiera jak zawsze kilka smaczków. Jednym z nich jest świetne odwołanie do gry Super Mario Bros, kiedy to PB każe odwołać wszelkie swoje zaplanowane zajęcia w ciągu dnia. Scenarzystom udało się również bardzo interesująco zabawić się pojęciem czasu, dzięki czemu lekko zadrwili z głównych bohaterów i doprowadzili całą historię do wielkiego finału. W dodatku wszystko to odbyło się w postaci lekcji dobrych manier w kontaktach między ludzkich! W numerze tym znajduje się również druga, kilku stronicowa opowieść jak to Finn i Jake znajdują na plaży dwie magiczne deski surfingowe. Dzięki temu pojawiła się możliwość na wielki pojedynek z potężnym bossem w postaci olbrzymiej ośmiornicy. Całość została w piękny sposób zilustrowana. Rysunki wyglądają jakby zostały tylko naszkicowane i następnie od razu pokolorowane. Dzięki czemu powstaje wrażenie jakby były ciągle w ruchu.


The Manhattan Projects 015The Manhattan Projects #15, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Ryan Browne

Tym razem podczas lektury, czytelnik ma okazję ponownie zajrzeć do wnętrza głowy Oppenheimera gdzie toczy się wielka wojna domowa. Po obu stronach stoją na przeciw siebie dwaj bracia: Robert oraz Joseph. Jeden reprezentuje ścisły umysł i racjonalne myślenie. Drugi z kolei jest marzycielem i ciągle buja w obłokach. Ich walka była długa i niezwykle wyniszczająca, a najbardziej poszkodowany będzie za pewne sam Oppenheimer. Ciekawym pomysłem jest pokazanie jak obie armie po każdej przegranej walce spokojnie wyciągały wnioski ze starcia, aby po pewnym czasie wrócić ze zdwojoną siłą. Mi jednak najbardziej przypadł do gustu sam projekt armii. Wojsko symbolizujące naukową stronę konfliktu komunikuje się ze sobą tylko za pomocą liczb, natomiast ich przeciwnicy składają się z fantastycznych stworów jak smoki, ogry i temu podobne. Idealnie obrazuje to obie strony konfliktu, a zaraz jest jasne i czytelne dla każdego. Całość czyta się bardzo przyjemnie, co w przypadku tej serii jest już w sumie standardem. Numer interesujący, znowu pogłębiający postać Oppenheimera, która i tak już jest mocno pokręcona.


czwartek, 5 grudnia 2013

#270 Blacksad #2: W śnieżnej bieli, scen. Juan Díaz Canales, rys. Juanjo Guarnido

Z racji tego iż właśnie nakładem wydawnictwa Egmont ukazał się piąty tom świetnej serii Blacksad, dziś występ gościnny Macieja Gierszewskiego o drugim tomie pt. W śnieżnej bieli. Zapraszam równocześnie na jego bloga, gdzie znajduje się wiele bardzo dobrych tekstów o komiksach, książkach dla dzieci i innych ciekawych wydarzeniach.


blacksad2 1. Prywatny detektyw John Blacksad przyjeżdża do miasteczka The Line, gdzie przyjmuje od Miss Grey swoje kolejne zlecenie. Panna Grey chce, aby Blacksad odnalazł jej szkolną podopieczną, małą dziewczynkę o imieniu Kyle, która zaginęła jakiś czas temu, bo nikt, nawet matka dziewczynki, nie jest zainteresowany wyjaśnieniem tego, co się właściwie stało z Kyle. Z pozoru prosta sprawa, ale gdy Koci Detektyw zaczyna się w nią zagłębiać, poznawać motywy działania głównych aktorów zamieszanych w zaginięcie dziewczynki, niezwykle się komplikuje.
2. W skrócie: głównym podejrzanym, odpowiedzialnym za zaginięcie Kyle, jest komisarz policji Hans Karup, który być może jest ojcem dziewczynki, a dodatkowo ma skłonności pedofilskie; komisarz policji, dodatkowo, po godzinach, jest także przewodniczącym miejscowej komórki Ku Klux Klanu o nazwie Artic Nation („…Już niedługo świat znów będzie należał do białych, tych, których sam Bóg ustanowił na ziemi, żeby panowali nad innymi!!”.), ale jego zastępca – Huk – chce go zastąpić na tym stanowisku, Hukowi udało się zastąpić Hansa w łóżku małżeńskim u pięknej, młodej Jezz; dla przeciwwagi w miasteczku działają także aktywiści Black Pawer, skupieni w organizacji Czarne Szpony; ktoś porywa przyjaciela Blacksada i przetrzymuje go nieznanym miejscu, w międzyczasie zostaje zamordowana Dinah matka Kyle, następnie na Hansie odbywa się samosąd, na dokładkę okazuje się, że Jezz oraz Dinah były siostrami i córkami Hansa Karupa z jego pierwszego małżeństwa z kolorową dziewczyną.
3. Akcja zbudowana jest w fenomenalny sposób, rozwija się ze strony na stronę, ze sceny na scenę, z kadru na kadr, coraz szybciej i szybciej aż do zaskakującego finału. Czytając, przewracając kolejną kartkę, zastanawiałem się, co jeszcze może się w tej historii wydarzyć, co mnie jeszcze zaskoczy. Prosta historia komplikuje się, by w końcowej scenie rozsupłać się.
4. „Zemsta to danie, które serwuje się na zimno”.
5. Rysunki są genialne! Każdy kadr jest narysowany z ogromnym pietyzmem, z dbałością o każdy szczegół (tła). Budynki, drzewa, ulice, statyści, ubrania, dłonie, mimika – Juanjo Guarnido wyrysował cały świat. Świat prawdziwy, realny. Bohaterzy są żywi, każdy z nich ma swój osobisty rys. Chcąc sobie utrudnić zadanie, ożywił zwierzęta i nadał im ludzkie cechy. Dodatkowo nie zapomniał, jakie właściwości osobowości zwykle przypisuje się konkretnym zwierzętom. Intuicyjnie „pasuje”, że Hans Karup jest niedźwiedziem polarny, Huk białym lisem, Miss Grey sarną.
6. John Blacksad jest dużym czarnym kotem, z przyklejonym do ust papierosem, który potrafi porządnie zawiązać krawat, ale na co dzień chodzi w wytartym, szarym płaszczu. Taki koci Philip Marlowe.


xdp6ds

niedziela, 1 grudnia 2013

#269 cotygodniowa zeszytówka #83

Animal Man (2011-) 025Animal Man #25, DC comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Rafael Albuquerque

Bardzo miło mnie zaskoczyła ta dwu częściowa historia pt. "Hollywood Babilon". Jest tutaj sporo bardzo dobrych elementów, które w połączeniu dają świetny efekt końcowy. Czytelnik otrzymuje ciekawą fabułę, w którą zostały wplątane wszystkie najważniejsze postacie komiksu. O miejsce na pierwszym planie walczy nowy antagonista i należy tutaj zauważyć, robi to dość efektownie. Całość została zilustrowana przez Albuquerque w bardzo kreskówkowy sposób. Jednak po dłuższej chwili zastanowienia nie przychodzą mi do głowy jakieś konkretne tytuły. Jednak ilustracje te są dla mnie pełne ruchu oraz poz które często widzimy na ekranie. Jednak najciekawsze w tym numerze są odwołania do naszego świata i jego obyczajów. Umiejscawiając całą fabułę na gali wręczania nagród na kształt Oscarów, pięknie dostaje się telewizji, celebrytom oraz całej tej ferajnie. Przy okazji serwując jeden z lepszych żartów od dłuższego czasu. Dodatkowo jest tutaj bardzo ciekawa scena, w której Buddy Baker zostaje umiejętnie wyprowadzony z równowagi, co mogło doprowadzić do sporej katastrofy, a doprowadziło tylko do jego teleportacji w bardzo dziwne miejsce. Nie będę spojlerował, ale powiem tylko, że są macki i całość wygląda tak jakby się miała odwoływać do mojego ulubionego pisarza z przełomu XIX i XX wieku. Dla mnie bomba i z niecierpliwością czekam na kolejny numer.


Samurai Jack 002Samurai Jack #2, IDW Publishing


scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Samurai Jack to historia o wielkiej walce ze złem opowiedziana w bardzo prosty sposób. Co jednak wcale nie znaczy, że w prostacki. Całość utrzymuje się na dobrym i wyważonym poziomie, gdzie zarówno dziecko wszystko zrozumie i będzie miało sporo przyjemności z lektury. Natomiast rodzic towarzyszący swojemu maluchowi nie będzie się nudził. Główny bohater nadal kontynuuje swoją samotną podróż w poszukiwania nici czasu. Są to magiczne artefakty, które same wskazują drogę do kolejnych części, dzięki którym samuraj u kresu swej wyprawy będzie w stanie manipulować czasem. Umożliwi mu to upragniony powrót do swych czasów i ostateczne pokonanie swego nemezis Aku. Samurai Jack to bardzo dobra pozycja dla dzieci. Fabuła została osadzona w czarno białym świecie, gdzie panuje porządek i sprawiedliwość. Promuje się takie cechy jak honor, przyjaźń oraz niesienie pomocy potrzebującym. Główny bohater zwycięża dzięki sprytowi, ciągłemu treningowi oraz dobremu sercu. Dzięki temu jego postać jest prawdziwym bohaterem często napawającym dumą, którego trudno nie lubić.


Aquaman (2011-) - Featuring Black Manta23Aquaman #23.1, DC Comics


scenariusz: Tony Bedard, rysunki: Claude St. Aubin

Przyznam szczerze, miałem sobie odpuścić ten numer. Brał on udział w trwającym miesiąc wydarzeniu FOREVER EVIL podczas którego całe universum DC było pod władaniem złych bohaterów. Z racji tego, że interesuje mnie tylko główny wątek odnośnie mieszkańców Atlantydy, to nie miałem w planach lektury tego numeru. Jednak jak to w zazwyczaj bywa w takich przypadkach, złamałem się i sięgnąłem po zeszyt. Nie da się ukryć, jest to typowy przerywnik w serii, ale tym razem nawet całkiem ciekawy. Jak można wywnioskować z okładki, cały wątek dzieje się wokół postaci Black Manty i nawet mi się podobał. Są tutaj dwa całkiem dobre momenty. Pierwszy jest w chwili, gdy wszyscy źli zbierają się przed siedzibą Justice Leage i słuchają wystąpienia Crime Syndicate o tym jak to są teraz nowymi panami świata. Jednemu czarnemu bohaterowi się to nie spodobało i głośno postanowił to wyrazić. W nagrodę spotkała go natychmiastowa śmierć z rąk Ultramana.  Bardzo umiejętnie zostało tutaj pokazane, że Ci w środku układu pokarmowego zawsze się nie liczą. Drugi udany moment to ten, w którym Black Manta przekierowuje swoją nienawiść z Aquamana na nowy cel. Przeszło to bardzo płynnie i podoba mi się motywacja jego działania.


Aquaman (2011-) - Featuring Ocean Master23Aquaman #23.2, DC Comics

scenariusz: Tony Bedard, rysunki: Geraldo Borges

Tak po prawdzie, to mógłbym tutaj przepisać pierwszą połowę z wpisu powyżej. Wszystko co jest tam, w końcu idealnie też pasuje do tego komiksu. Jedna na szczęście skupia się on na postaci Ocean Master, więc fabuła jest inna. Chociaż w kilku momentach te dwa numery się ze sobą krzyżują, to i tak ten jest moim zdaniem lepszy. Bardzo spodobał mi się sposób przedstawieniu tutaj tej postaci oraz pogłębienia wszelkich informacji o nim. Jest świetny jako osoba, która totalnie nie interesuje się światem na powierzchni. Mało tego, ona nim szczerze i prawdziwie gardzi. Gdy ucieka z więzienia to nie miesza się w zamieszki. Ciekawie została skonstruowana scena w której pomaga strażnikowi, który chwilę przedtem, sam z siebie, przynosi mu butelkę wody. Tak samo moment kiedy podczas podróży do morza zatrzymuje się w małym przydrożnym barze. Tylko dlatego, aby spytać o drogę i nic dobrego z tego nie wynika, a potem jest jeszcze lepiej. Gdy napotkanej kobiecie wymienia wszelkie wady naszego świata z wzajemnym zabijaniem się i zatruwaniem na czele. Co prawda jest to w sumie bardzo jednowymiarowa postać, ale kompletna i to mi się bardzo w niej podoba.


 

środa, 27 listopada 2013

#268 Batman – Miasto Sów, scen. Scott Snyder, James T Tynion IV, rys. Greg Capullo, Jonathan Glapion, Jason Fabok, Rafael Albuquerque, Becky Cloonan, Andy Clarke

IMG_20131120_112735 Przeczytałem ponad tydzień temu Miasto Sów i nadal zastanawiam się jak można było tak dokumentnie spartolić ten komiks. Jak po tak świetnym wstępie jakim jest niewątpliwie Trybunał Sów można było stworzyć coś tak marnego? Cały czas siedzę i próbuję znaleźć jakieś pozytywne strony tego komiksu, ale nic nie przychodzi mi do głowy. No może poza warstwą graficzną, która jest naprawdę przyjemna dla oka i bardzo podoba mi się obraz Mr. Freeza przedstawiony tutaj. Jednak z racji tego, że nie przychodzi mi do głowy nic więcej ponad to, rozpocznę marudzenie.


Chyba największą wadą tej opowieści jest w sumie jej brak. Cała historia sów, powód ich ataku na Gotham City oraz Batmana to tak naprawdę może 1/3 całego komiksu. Poza tym czytelnik otrzymuje jakieś zapychacze, które we  wspaniały sposób obnażają jak bardzo bez pomysłu był Snyder pisząc tę historię. Miał pomysł na świetny początek i nic poza tym. Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest ponowny origin jednego z głównych przeciwników Batmana, który i tak każdy już zna doskonale. Rozumiem, że ma on pewne powiązania z sowami, ale nie oszukujmy się, mogło to zostać streszczone na góra pięciu stronach. W zamian za to otrzymujemy cały jeden numer powtórki z rozrywki. Tutaj przynajmniej ma to jeszcze jakiś związek z głównym wątkiem, natomiast opowieść zamykająca ten tom to dla mnie nieporozumienie. Mianowicie skupia się on na tym jak nietoperz podczas rutynowego patrolu pomaga dwójce rodzeństwa, a potem oni odwdzięczają się mu. Jest to całkowicie niepotrzebna i nic nie wnoszące do całości bzdura, która została tutaj wprowadzona chyba tylko po to aby zwiększyć objętość albumu. Zresztą tak samo jest z historią ojca kamerdynera Alfreda. Co prawda jakieś naciągane powiązania z sowami są, nie da się ukryć. Jednak śmiało można usunąć ten zeszyt z całego tomu, bez jakiegokolwiek uszczerbku dla fabuły.


Drugi problem jaki mnie męczy to samo rozwinięcie, a w następstwie tego i rozwiązanie wątku sów. Spodziewałem się wiele, miałem w głowie ułożone kilka różnych wariantów dalszego losu tej opowieści. Jednak to co zastałem podczas lektury to jedno wielkie rozczarowanie. Bardzo podobało mi się powiązanie całego tego motywu z rodziną Waynów, jednak to co dzieje się w finale opowieści spowodowało u mnie tylko smutek. Historia ta jest bardzo naiwna i niedorzeczna. Końcowa walka zamiast trzymać w napięciu nuży i czytelnik zastanawia się tylko ile jeszcze będzie musiał tego wycierpieć.


Po trzecie, brak napięcia. Podczas lektury poprzedniego komiksu każdą kolejną stronę przewracałem z niecierpliwością, w oczekiwaniu na to co może się stać na kolejnych stronach. W tym tomie, niestety z każdą kolejną kartką miałem coraz mniejszą ochotę na dalszą część i coraz bardziej wzrastał poziom mojego zażenowania oraz irytacji spowodowany tym co wymieniłem już powyżej.


Czuję się trochę dziwnie tak narzekając, ale po lekturze towarzyszył mi tylko zawód oraz ulga z zakończenia lektury. Jednak, po dłuższym zastanowieniu, chyba znalazłem przyczynę całego mojego rozczarowania. Ja po prostu bardzo czekałem na dalszą część tej opowieści, a było to w końcu kilka miesięcy i przez ten czas moje oczekiwania chyba za bardzo wzrosły. W związku z tym to co otrzymałem nie było w stanie sprostać im i z tego powodu teraz tylko marudzę. Również zdaję sobie sprawę, że jest to tylko moja subiektywna opinia, więc jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to może rzeczowo napisze mi poniżej co jest w tym komiksie interesującego?


[gallery link="file" ids="2567,2565,2568,2566"]

niedziela, 24 listopada 2013

#267 cotygodniowa zeszytówka #82

Velvet 001Velvet #1, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Komiks Velvet utrzymany jest w klimacie dobrej opowieści szpiegowskiej. Tutaj czytelnik ma cały czas to intrygujące uczucie, że każde najmniejsze spojrzenie, słowo, a nawet gest jest niezwykle ważne dla fabuły. Ja osobiście bardzo lubię takie historie, które wymuszają na mnie skupienie.  Na samym początku jest śmierć najlepszego agenta brytyjskiego wywiadu. Następnie rozpoczyna się olbrzymie dochodzenie mające na celu wyjaśnienie tego co stało się na ostatniej misji Jeffersona Kellera. Wszystkie wydarzenia natomiast poznajemy z punktu widzenia sekretarki, która zostaje we wszystko dość mocno wmieszana. Po pierwszym numerze zawsze trudno jest cokolwiek wywnioskować, jednak ten daje obietnicę dobrze napisanej historii o szpiegach ze sporą dawką akcji. Co więcej podoba mi się główna bohaterka. Brubaker nie zrobił z niej damskiej wersji Jamesa Bonda, ani jakiejś heroiny, nowej ikony feministek. To jest po prostu normalna kobieta, mająca własne problemy, życie oraz tajemnice, która zostaje wplątana w wielką aferę. Dzięki temu jest ciekawą, wielobarwną i w miarę realną postacią. Wszystko to sprawia, że lektura tego numeru to czysta przyjemność dająca obietnicę czegoś dobrego w przyszłości.


The Manhattan Projects 014The Manhattan Projects #14, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po lekturze tego zeszytu można dojść do wniosku, że zawarte w nim wydarzenia będą raczej przełomowe dla całej serii. Oczywiście trudno jest tak zawyrokować, nie wiedząc co wydarzy się w przyszłych numerach. Jednak aktualnie w szeregach szalonej ekipy naukowców dzieje się wiele. Nadszedł moment wielkich przetasowań kadrowych, gdzie ostatni zostali pierwszymi. Podoba mi się pomysł wysunięcia na pierwszy plan, postaci, która od jakiegoś czasu była raczej z boku i nie za bardzo uczestniczyła w tych wszystkich szalonych projektach. W zamian za to poświęcała się na realizację swojego planu. Dodatkowo ciekawie wygląda jak grupa naukowców, która czuła się niemal bogami i nie musiała się tłumaczyć przed nikim, nagle zostaje postawiona w całkiem innej pozycji. Cały sposób przeprowadzenia akcji jest również interesujący dzięki czemu na łamach komiksu pojawia się kolejny szaleniec. Generał, który przeżył już nie jedną wojnę i na szyi nosi naszyjnik z ludzkich uszu. Zapowiada się interesująco i z chęcią zapoznam się z kolejnymi numerami, aby przekonać się co z tego wszystkiego wyniknie.


Deadpool v4 011Deadpool #11, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorn

Pamiętam że ostatnio dość narzekałem na tą serię, z powodu brzydkiego potraktowania kolegi nekromanty przez Deadpoola. Zrobiłem sobie dość dużą przerwę od tej serii i muszę przyznać, że jest znacznie lepiej. Zostały wyjaśnione motywacje głównego bohatera, co stawia go w znacznie lepszym świetle. Natomiast sam nekromanta, po tym jak trafił do piekła, jakoś ułożył sobie tam życie. Ruszyła do przodu sprawa z agendką Preston i jej nowym ciałem. Jednak najbardziej podoba mi się scena pogoni Wada Wilsona za zmiennokształtnym po ulicach miasta. Wychodzi z tego kilka całkiem dobrych gagów. Głównie obrywa się oczywiście Deadpoolowi za to, że atakuje Czarną Wdowę, dziewczynę Luke'a Cage'a, małą cheerleaderkę, przy której swoją drogą padają najlepsze teksty i nawet dostaje się mojemu ulubionemu Daredevilowi. Natomiast całość kończy się spotkaniem z dość wściekłym demonem Vetisem, co nie wróży nic dobrego na przyszłość naszemu bezczelnemu  bohaterowi. Odłożenie tej serii na jakiś czas to był bardzo dobry pomysł. Dzięki temu znowu mam ochotę na kolejną porcję głupich żartów i niczym nie skrępowanej, przerysowanej przemocy.

piątek, 22 listopada 2013

#266 Games Republic - ciekawy pomysł od 11 bit

Jakiś czas temu otrzymałem maila od 11 bit studios na temat ich nowej platformy cyfrowej Games Republic. Nic nie pisałem o tym wcześniej, bo moim zdaniem ta informacja prasowa nie mówiła za wiele. Została zapowiedziane miejsce gdzie twórcy gier, gracze oraz wszyscy ci którzy tworzą i piszą materiały o grach będą się mogli spotkać. No sorry, ale dla mnie jest to zbyt ogólnikowe. Rozumiem takie mają być pierwsze newsy. Mają narobić szumu i wszystkich zaciekawić, co chyba się udało, ponieważ wiele serwisów o tym pisało. Jednak wczoraj pojawił się ciekawy tekst na blogu zagraceni.pl, gdzie osoba bezpośrednio pracująca nad projektem wyjaśnia konkretnie kilka spraw.


games-republic-614x347

Mianowicie na nowo powstającej platformie będzie bardzo ciekawe rozwiązanie dla wszystkich tworzących treści wokół gier. Pod każdym swoim wideo, tekstem, czy co tam ktoś stworzy, będzie można umieścić widget bezpośrednio odsyłający do sklepu na GR. Gdzie czytelnik, zachęcony naszym tworem, będzie mógł od razu dokonać zakupu. Co w tym ciekawego? Dotychczas twórca treści, zazwyczaj nic nie miał ze swojej pracy. Może poza garstką najlepszych, którzy mieli jakieś wpływy z reklam. Rzeczywistość wyglądała jednak w większości tak, że twórca treści jeśli linkował, to zazwyczaj do Steam, albo innego Origina i nic z tego nie miał. Poza tym, że generował zysk dla wyżej wymienionych. Teraz będzie mógł na tym zawsze trochę zarobić dzięki współpracy ze sklepem. Z jednej strony istnieje obawa braku wiarygodności takich teksów, jednak jak już zauważyli na blogu zagraceni.pl raczej nie ma się o co martwić. Przecież sami czytelniczy zweryfikują wiarygodność autora treści bardzo szybko i ja się z tym zgadzam. Przecież za każdym razem, gdy ktoś nakłania nas do wydawania własnych pieniędzy, to robimy to z wielką ostrożnością. Natomiast w wypadku, gdy coś pójdzie nie tak, to nie omieszkamy danemu delikwentowi o tym wspomnieć.


Pomysł wydaje mi się ciekawy i jeśli będzie oparty na wzajemnym poszanowaniu i szczerości to ma możliwość stworzyć coś naprawdę ciekawego i unikalnego w środowisku graczy. Z jednej strony może powstać miejsce pełne rzetelnej i szczerej wymiany opinii na temat naszego ulubionego hobby, a z drugiej strony całkiem ciekawy biznes i miejsce reklamy dla twórców. Poniżej prezentuję wideo z bardzo dobrym pomysłem, ale trochę za bardzo pompatycznymi tekstami jak na mój gust, prezentujące cały pomysł. Całość ma wystartować na początku przyszłego roku, więc szybko się przekonamy jak cały ten pomysł wyszedł w praktyce.


httpvh://youtu.be/6xS8z1-HkHo