Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Diggle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andy Diggle. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2014

#361 cotygodniowa zeszytówka #133

Deadpool-034-(2014)Deadpool #34, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish,

Już stało się małą tradycją na łamach tej serii, aby co pewien czas opublikować jakiś "zaginiony" numer szczęśliwie odnaleziony gdzieś w magazynach, tajnych aktach lub po prostu w szufladzie. Byliśmy już w szalonych latach 70 i 80 ubiegłego wieku (oczywiście jeśli mnie pamięć nie myli), a teraz przyszła pora na lata 90 XX w. Dzięki temu mamy możliwość znowu powrócić do czasów nienaturalnie wielkich ud, mnóstwa seksownych i odpowiednio skadrowanych pań, szalonych fryzur, przedziwnych prostokątnych giwer. Stylu rysowania, który przypomina mi początkowe Spawny ukazujące się w naszym kraju i styl Rob'a Liefield'a. Ogólnie trzeba przyznać jest brzydko, ale aż łezka się w oku kręci, ponieważ to właśnie na takich komiksach rozpoczynałem swoją wielką młodzieńczą fascynację komiksem już ponad 20 lat temu. Jednak ku mojemu zaskoczeniu numer ten nie jest jakimś zwykłym zapychaczem, tylko przybliża nam współpracę Deadpool'a z Dr. Butler'em i Sabretoth'em. Kiedy to nasz bohater miał całkowicie wyprany mózg i nie zdawał sobie kompletnie sprawy ze swoich poczynań. Dzięki temu wykonał pewną misję, bardzo mocno powiązaną z informacjami jakie otrzymaliśmy z wydarzenia Original Sin. Na szczęście całego zdarzenia nie pamięta, co pozwala mu chociaż na podjęcie próby bycia dobrym ojcem. Chociaż z drugiej strony chciałbym, aby wróciły do niego wspomnienia i wyrównał rachunek z Dr. Butlerem.


Thief of Thieves 025 (2014)Thief of Thieves #25,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Najnowszy numer tej serii i zarazem finał The HIT List jest szybkim rozliczeniem Redmonda z gangsterem Lolą. Pomiędzy nimi dwoma iskrzyło już od dawna pomimo udawania wzajemnej współpracy. Jednak każdy z nich robił to z całkiem innych pobudek, które teraz wychodzą na jaw. Całość czyta się niezwykle szybko jak na tą serię, co mnie lekko zdziwiło. Jednak nie ma się temu co dziwić, ponieważ numer ten jest wprost przepełniony akcją. Poza tym bardzo spodobał mi się wygląd bazy sławnego bandyty. Usytuowana gdzieś na uboczu twierdza otoczona olbrzymim murem. Pozbawiona wszelkiej zieleni, aby nie było się gdzie ukryć i pilnowana przez niezliczone ilości członków gangu. Wygląda trochę jakby była wyjęta w prost z jakiegoś post apokaliptycznego krajobrazu dzięki czemu posiada klimat i w pewnym sensie specyficzny urok. Jednak najbardziej spodobał mi się sam Lola, który stwarza wrażenie jakby był wzorowany lekko na Jokerze. Ubiera się w fioletowy garnitur z zieloną koszulą. Jego obstawa nosi na twarzach coś pomiędzy maską klauna, a meksykańskimi maskami śmierci. Wszytko to razem tworzy taki specyficzny klimat zastraszenia i ciągłego lęku, co idealnie wpisuje się w całą sytuację jaka panuje w tym komiksie. Kolejny dobry numer serii, którą warto śledzić.


Velvet 008 (2014)Velvet #8, Image Comics

scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Numer ten to szczegółowy zapis jednego wielkiego włamania do siedziby centrum wywiadowczego ARC-7. Wszystko zostało zaplanowane i przeprowadzone przez jej byłą pracownicę, a aktualnie najbardziej przez nich poszukiwaną kobietę, czyli główną bohaterkę Velvet. Całość czyta się z zapartym tchem, jak przystało na dobrą opowieść szpiegowską. W końcu nie ma się temu co dziwić skoro przy okazji samego włamania mamy jeszcze porwanie, małą próbę zamachu bombowego, skok z jednego wieżowca na drugi oraz pojedynek dwóch agentów. Jednak to wszystko blednie w porównaniu z motywami działania samej Velvet. Po poznaniu których niestety czytelnik pozostaje z jeszcze większą ilością nowych pytać i nerwowym odliczaniem czasu do premiery następnego numeru. Jedyne co nie spodobało mi się w tym komiksie to fragment kiedy okazuje się, że główna bohaterka posiada kuloodporny kostium. Niby mogło tak być i w sumie nic dziwnego w tym nie ma, ale czytelnik poznaje ten fakt w takim momencie, że sprawia to wrażenie jakby było pójściem na łatwiznę przez scenarzystę. Moim zdaniem już lepiej by było gdyby po prostu nikt nie trafił w Velvet.

niedziela, 12 października 2014

#352 cotygodniowa zeszytówka #128

RR-18Rachel Rising #17, Abstract Studio

scenariusz i rysunki: Terry Moore

Po raz kolejny cały zeszyt został skonstruowany na podstawie trzech oddzielnych historii, kolejno po sobie następujących. Dodatkowo każda kolejna z nich jest coraz bardziej zaskakująca, aż do wielkiego finału. Pierwsza z opowieści pokazuje Lilith powstającą po raz kolejny z popiołów. Podczas tego zajścia objawia się również Ma Malai, anioł śmierci, który nie chce zabrać naszej bohaterki z sobą na wieczny spoczynek. Wszyscy w końcu wiemy, że została przeklęta przez samego boga i nie może teraz umrzeć. Dlatego Lilith wpada na nowy, przerażający plan jak dostać się do nieba, a jego realizacja będzie makabryczna za pewne. Następna w kolei historia skupia się na postaci mojej ulubionej Zoe i opętanego księdza. Po tym jak dziewczynka zaszlachtowała kozła na podwórku za kościołem dwa numery wstecz, miejski duchowy pasterz wyjaśnił jej, że zrobiła bardzo dobrze. Przy okazji uświadomił ją jak bardzo jest wyjątkową osobą i posiada dar usuwania drapieżników z naszego świata. Dar ten oczywiście powinna rozwijać np. w opuszczonej świetlicy dla kleryków w miejscowym kościele, gdzie znajduje się nie używany prysznic i krew łatwo się zmywa. Naprawdę, wątek ten to istne szaleństwo, a nuż o imieniu Kuba dodaje tylko dodatkowego smaczku. Potem czytelnik poznaje dalsze postępy śledztwa detektywa Corpell'a który jest już świadom kto stoi za wszelkim złem w miasteczku. Tylko nie zdaje sobie jeszcze do końca dlaczego to wszystko się dzieje i w jak wielkim niebezpieczeństwie wszyscy się znajdują. Natomiast sam koniec to dwu stronicowa, w sumie niema scena, kompletnie wywracająca cały status quo tej serii. Czekam na rozwinięcie z niecierpliwością.


Ghosted 014Ghosted #14, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Zeszyt ten od samego początku wrzuca czytelnika w wir szybkiej i dość brutalnej akcji. Co było do przewidzenia ponieważ jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru. Trójka głównych bohaterów jest nadal na nielegalnym targowisku pełnego magicznych przedmiotów i musi stawić czoło bandzie harleyowców. Ciekawie zostało to wszystko zobrazowane w połączeniu z tekstem. W warstwie wizualnej widzimy płonący obiekt targowiska, strzelaniny, pożar i trupy rozrywane przez jednego ducha. Czyli bardzo dynamiczną sytuację, a tekst przy tym jest jego przeciwnością. Spokojne wspominanie pierwszej strzelaniny, w której uczestniczył Jackson i jego bardzo ciekawe wnioski wysnute z tego przeżycia.  Jednak sposób w jaki to wszystko się kończy mnie mocno zaskoczył i to nie do końca pozytywnie. Główny bohater został wtedy ukazany jak morderca bez cienia skrupułów. To moim zdaniem nie całkiem do niego pasuje. Po całym tym zamieszaniu główni bohaterowie otrzymują schronienie w mieszkaniu Dannego, które jest dość osobliwe i można by rzec z duszą. Jednak w momencie kiedy dowiaduje się on, że jego ojciec nie żyje zamienia się z przyjaciela we wroga. Zaprasza Jacksona wraz z jego towarzyszką do udziału w pewnym przedstawieniu, podczas którego czytelnik poznaje kilka interesujących faktów na temat działania świec z krwi niewinnych ludzi. Swoją drogą jest to również scena. w której można znaleźć błąd. Mianowicie w pewnym momencie przy głowie Niny magicznie pojawia się przyczepione pióro, którego nie ma od początku sceny. Ot taka ciekawostka. Jednak sam numer okazał się wciągającą i ciekawą lekturą sprawiającą, że ten miesiąc czekania może okazać się bardzo męczący.


Thief of Thieves 024Thief of Thieves #24,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Najlepszy złodziej miał niewyrównane rachunki z dwoma, nazwijmy to biznesmenami. Na łamach tego numeru jeden z nich będzie miał już czyste konto. Za to drugi zaskakuje i serwuje tym samym interesujące zakończenie czytelnikom. Pomiędzy tym wszystkim zostaje wyjaśnionych kilka dość ważnych dla fabuły i samego Redmond spraw. Chociażby sporego przekrętu, którego się dopuścił główny bohater w poprzednim numerze. Całość czyta się gładko i przyjemnie, a sama lektura wciąga od samego początku. Dodatkowo dzięki wyjaśnieniom wszystko układa się w logiczną całość i zmierza do wielkiego finału w kolejnym numerze.  Jednak mi najbardziej spodobała się scena, gdzie główny bohater przesłuchuje dwóch zakapiorów do wynajęcia. Przedstawia im sytuację w jakiej się znaleźli oraz dwa wyjścia z niej: ładne i brzydkie. Następnie przechodzi do przesłuchania z różnym skutkiem u poszczególnych bandytów. Scena ta świetnie wpisuje się w nowy obraz Redmonda. Twardziela, posiadającego zawsze świetny plan działania i przede wszystkim osoby która nie cofnie się przed niczym, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo jego rodziny.

niedziela, 17 sierpnia 2014

#341 cotygodniowa zeszytówka #120

Ghosted-012-(2014)Ghosted #12, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Goran Sudzuka


Numer ten dość mocno mnie zaskoczył. Po poprzednim spodziewałem się wielkiej wiedzmy i jeszcze większej ilości duchów, a tym razem scenarzysta postawił na ciekawe rozbudowanie całej fabuły. Mianowicie zostało zasygnalizowane, że na świecie pojawia się coraz więcej zjawisk nadprzyrodzonych i w związku z tym coś większego pewnie nadchodzi. Dlatego też Jacksona Winters został poproszony o współpracę z rządową agencją aby wyjaśnić całą zagadkę. Co więcej na arenie wydarzeń pojawia się nowy gracz, który jest spokrewniony z jednym z byłych bohaterów tej serii. Co ciekawe trudni się on bardzo ciekawym biznesem. Za odpowiednią opłatą uprawia stalking na kompletnie nowym poziomie. Nie chcę spoilerować, ale naprawdę warto samemu to zobaczyć. Pomysł nowatorski i z pewnością wart rozwinięcia. Z jednej strony mam lekkie wrażenie niedosytu, bo poprzednia historia nie została do końca zamknięta, a tutaj rozpoczyna się już nowa. Jednak z racji tego, że nowy wątek pokazuje jakby cały problem duchów w globalnym ujęciu, to mam jakieś dziwne wrażenie, że wszystko zostanie jeszcze dokładnie wyjaśnione w swoim czasie. Dlatego też spokojnie czekam na kolejne numery, które z pewnością przyniosą nową porcję świetnej rozrywki.


Thief of Thieves 023 (2014)Thief of Thieves #23,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Redmond po bardzo widowiskowej akcji z początku tego zeszytu i rozprawieniu się z Don Parrino. Swoją drogą zrobił to w dość brutalny sposób, moim zdaniem kompletnie nie pasującym do tej postaci. Orientuje się kto tak naprawdę odpowiada za śmierć jego rodziny. Samo wyjaśnienie tego jest nawet całkiem spójne i logiczne. Jednak zakończenie jakie następuje po nim jest tak bardzo przewidywalne, że chyba nikt nie będzie nim zaskoczony i to jest najsmutniejsze. Fascynuje mnie jak można pisać tak dobre serie jak ta, a potem to kompletnie zawalić jedną stroną. Numer rozpoczynać świetną sceną akcji jakiej nie powstydziłby się John Woo, potem dalej umiejętnie budować napięcie za pomocą rozmowy pomiędzy dwoma mężczyznami i wszystko to spartolić finałem. To trzeba mieć naprawdę talent, bo tak samo z siebie to chyba trudno by wyszło. Może dla jakiś kilkunastolatków będzie to wielkie zaskoczenie, ale ja już chyba za dużo widziałem i przeczytałem w swoim życiu i takie niespodzianki przewiduje kilka numerów wstecz. Jednak co ciekawe, to pomimo mojego marudzenia to przy lekturze prawie całego komiksu dobrze się bawiłem i chyba właśnie o to w tym wszystkim chodzi.


Starlight 005Starlight #5, Image Comics


scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


Seria ta kojarzy mi się z kinem nowej przygody w stylu przygód Indiany Jones'a. Tak samo jak tam, tak i tutaj główny bohater ciągle wpada w jakieś tarapaty. Szybko sobie z nimi radzi, ale tylko po to, aby od razu w paść w kolejne. Wszystko to razem oczywiście zostaje podane w najbardziej widowiskowy sposób z możliwie dostępnych. Dzięki czemu czytelnik lub widz otrzymuje kawał świetnej rozrywki. Numer ten to moment w którym główny bohater staje, jak zwykle samotnie, na przeciw niezliczonej ilości wroga atakującego tajną bazę rebeliantów. Akcja pędzi jak szalona, są eksplozje i efektowna ucieczka, która prowadzi naszego bohatera prosto w kolejne problemy. Jedna dla zrównoważenia całego komiksu jest tutaj również miejsce dla smutnej i spokojnej opowieści z przeszłości Space-Boy'a dzięki, której dowiadujemy się dlaczego poleciał na Ziemie i poprosił o pomoc Duke'a. Swoją drogą bardzo podobają mi się ich relacje. Coś na zasadzie ojciec i syn, gdzie jeden jest mądrym człowiekiem godnym naśladowania, a drugi z przyjemnością się temu poddaje. Mądre to i po prostu piękne w taki prosty sposób. Wszystko to składa się na kolejny, bardzo spójny odcinek tej fantastycznej serii.



niedziela, 6 lipca 2014

#333 cotygodniowa zeszytówka #114

Outcast 001Outcast By Kirkman & Azaceta #1, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Dałem się namówić i sięgnąłem po chyba najbardziej oczekiwaną premierę tego miesiąca, a bez wątpienia w Image Comics. Seria reklamowana jako przerażająca opowieść o opętaniu i egzorcyzmach, a tym czasem jest dość spokojnie. Co prawda mamy głównego bohatera, któremu w dzieciństwie opętało matkę, a teraz wraz z miejscowym pastorem próbują uratować małego chłopca przed demonami. Jednak cała opowieść kompletnie nie straszy. Może ja już jestem za stary na takie opowieści, bo przerobiłem podobnych już sam nie wiem ile w różnych dziełach popkultury. Czy też jeszcze nigdy nie natrafiłem na komiks, który by mnie przeraził. Jestem zdania, że to medium średnio się do tego nadaje. Już lepiej idzie to książką, a najstraszniejsze są dla mnie filmy z klimatyczną muzyką i ujęciami potęgującymi nastruj.  Jednak pomimo mojego marudzenia, to wcale nie jest zły komiks. Tylko zamiast strachu nastawcie się lepiej po prostu na dobrą opowieść i tyle. Kyle Barnes z racji tego, że przez całe jego życie coś złego czaiło się wokół niego stał się zgorzkniałym samotnikiem starającym się jakoś przetrwać kolejny dzień. Jednak po wydarzeniach, jakie miały miejsce na pobliskiej farmie w towarzystwie miejscowego pastora, zaczął się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Chęć wyjaśnienia tej sprawy mnie zainteresowała na tyle, że z pewnością sięgnę po kolejne numery.


Thief of Thieves 022Thief of Thieves #22,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Redmond po tym jak stracił swoją rodzinę postanowił się zemścić i przy okazji zmieniając swój styl pracy. Zdecydował się ubrudzić sobie dłonie krwią. Jednak nie ma zamiaru zostać nowym Punisherem. Całość rozpoczął od zjednania sobie sojusznika, a każdy z nas wie że najlepszy to taki, który ma wspólnego wroga. Dlatego główny bohater udał się do jednego z przywódców świata przestępczego, czyli człowieka znanego jako Lola. Został on ciekawie wprowadzony za pomocą jego małżonki, która pokazuje co jej zrobił. Zapewne dlatego, że była nie dobra, ale daje do myślenia do czego jest on zdolny dla swoich wrogów. Jednak wracając do fabuły, to Redmond zawarł umowę z Lolą na zlikwidowanie Don Parrino. Jeden dostarcza sprzęt i ludzi. Drugi swoją wiedzę i spryt. Potem zaczyna się akcja, kiedy to włoski ojciec chrzestny wpada w pułapkę. Całość jak zwykle sprawia dużo frajdy podczas lektury i nie pozwala nawet na chwilę się nudzić. Tylko znając tą serię od pierwszego numeru nie mogę się pozbyć wrażenia, że cała ta przemiana i zemsta głównego bohatera to kolejne jego wielkie oszustwo mające na celu pozbycie się dwóch jego wielkich wrogów na raz. No nic, pożyjemy i zobaczymy co z tego wyjdzie.


Swamp Thing (2011 - ) 033Swamp Thing #33, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina

Po wydarzeniach z poprzedniego numeru, Swamp Thing był bardzo bliski, aby zabić Lady Weeds. Jednak do akcji wkroczył The Wolf i przy pomocy racjonalnych powodów i pięknej retoryki udało mu się odwieść awatara od swych zamiarów. Jednak sama zainteresowana nie ucieszyła się z całej tej sytuacji, tak jak wszyscy by się tego spodziewali. Ona pragnie tylko jak najszybciej pozbyć się swego pana. Więc zaczyna dość mocno marudzić swojemu wybawcy, przez co on wyjawia jej swój długofalowy i globalny plan pozbycia się Aleca Hollanada. Trzeba mu przyznać, że wszystko ma przemyślane bardzo dokładnie i całość tworzy bardzo ciekawy obraz długofalowego działania na szkodę obrońcy zieleni. Jednak jak to zwykle bywa  w takich sytuacjach, spiskowcy nie docenili swej ofiary przez co zmuszeni są sięgnąć po najbardziej radykalne rozwiązania. Numer ten jest dość spokojny i stonowany, w końcu głównie opiera się na rozmowie i śledzeniu całego planu, jednak równocześnie bardzo trudno się od niego oderwać. Cała ta opowieść wciąga czytelnika i nie chce wypuścić dopóki nie pozna on całej opowieści. Co do samego planu, to bardzo podoba mi się jego główne założenie. Ciągłe dręczenie swojego celu, mające  na celu odwrócenie jego uwagi przed głównym atakiem.


 

niedziela, 1 czerwca 2014

#322 cotygodniowa zeszytówka #109

Aquaman (2011-) 031Aquaman #31, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier oraz Alvaro Martinez


W sumie jest to taki typowy odcinek tej serii. Trochę główny bohater daje sobie po pysku z jakąś napotkaną postacią. Tym razem pada na Swamp Thinga. Przy okazji kłócąc się o jakieś głupoty. Tfu. Przepraszam bo się zagalopowałem. Spiera się o przetrwanie całego ekosystemu wodnego na świecie, który jego zdaniem jest zagrożony przez działania potwora z bagien. W między czasie jego ukochana Mera udaje się w nieznane dla niej rejony Atlantydy, aby wyjaśnić próbę zamachu na własną osobę. Jest to jakby kolejne miasto osadzone bardzo głęboko pod stolicą zamieszkane przez mieszkańców, którzy są przystosowani tylko do życia w odpowiednim ciśnieniu pojawiającym się już bardzo głęboko pod wodą. Najlepszym momentem numeru, jest moim zdaniem fragment w którym Swamp Thing tłumaczy Arthurowi istotę swego istnienia i jakie moce posiada. Dość topornie to wszystko idzie, aż do momentu kiedy Alec Holland zostaje przyparty do muru i pozostaje mu tylko możliwość dosłownej prezentacji swoich możliwości. Zabawnie to wygląda i dość ciekawie wizualnie zostało przy okazji zaprezentowane. Jednak w ogólnym rozrachunku coś mi się wydaje, że potwór z bagien nie wyjdzie za dobrze na wspólnej historii z Aquamanem.


Thief of Thieves 021Thief of Thieves #21,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


To dopiero drugi numer The Hit List, czyli nowej historii na łamach tej serii i w sumie jeszcze nie zdążyła się ona na dobre rozkręcić, a ja już mam opad szczęki. Finał tego numeru wywraca do góry nogami wszystko co było dotychczas w tym komiksie i ustanawia nowy status quo. Przynajmniej ja to tak odbieram, ale przyjmuję do wiadomości możliwość iż interpretuję to troszkę zbyt przesadnie. Może jest to zgrabna sztuczka scenarzysty z której potem jakoś pięknie uda mu się wyjść. Co samo w sobie nie będzie takie złe i już kilka razy pokazał swoje umiejętności w tym temacie. Jednak z drugiej strony jeśli wszystko pozostanie tak jak jest teraz to Redmond tak bardzo przejedzie się po wszystkich, którzy zaszli mu kiedykolwiek za skórę, że boję się o tym myśleć. Stanie się zapewne jeszcze bardziej bezwzględny niż jego wrogowie, a skoro jest bardzo inteligentny i pomysłowy to jego wyrównywanie rachunków będzie bardzo widowiskowe. Ostatnie kilka numerów jakoś nie wzbudzało we mnie większych emocji, jednak ten zeszyt spowodował, że będę teraz skreślał dni w kalendarzu czekając na kolejną część. Chcę ją już, teraz!


Samurai Jack 008Samurai Jack #8, IDW Publishing


scenariusz: Jim Zub oraz Andy Suriano,  rysunki: Andy Suriano


Tym razem twórcy tego komiksu przedstawiają całą opowieść w sposób niemy. Co od razu przywodzi mi na myśl kilka odcinków serialu pozbawionych dialogu, ale bardzo nastrojowych i klimatycznych przez to. Natomiast sama historia opowiada o tym jak samotny Samurai Jack trafia w pułapkę zastawioną oczywiście przez złego, ale zarazem cudownego Aku. Akcja tej opowieści odgrywa się prawie w całości w magicznej, kryształowej jaskini, w której ożywają odbicia wszelkich istot z powierzchni kryształów. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach nie są one przyjaźnie nastawione do swoich oryginałów, w skutek czego wywiązuje się wielka scena walki. Całość czyta się błyskawicznie, co niestety pozostawia lekki niedosyt na samym końcu. Po prostu ma się ochotę na więcej. Jednak jest tutaj kilka świetnych momentów, które to rekompensują. Mi najbardziej spodobał się kadr na całą stronę, na którym widać odbicie w oku Jacka z szarżującym na nim przeciwnikiem. Niby nic wielkiego, bo w sumie tylko zmiana perspektywy i ujęcia, a wrażenie robi bardzo pozytywne. Kolejny dobry, rozrywkowy komiks, w którym tylko lekko przeszkadzają mi kolory. Dla mnie są utrzymane w tonacji jak przy ostrej jeździe po narkotykach.

niedziela, 27 kwietnia 2014

#312 cotygodniowa zeszytówka #104

Adventure Time 027Adventure Time #27, KaBOOM! Studios

scenariusz: Ryan North oraz Eric M. Esquivel rysunki: Jim Rugg, Phil Jacobson

Najnowszy odcinek tej serii jest tak przepełniony świetnymi momentami, że szczerze mówiąc nawet nie wiem od czego zacząć. Są tutaj nieudolne próby dwóch duchów starających się pomagać postacią z Candy Kingdom. Co niestety zawsze wychodzi dokładnie na opak i powoduje sianie paniki w około. Princess Bubblegum  z kolei zaprezentowała możliwości swojego pokoju, co jest dość przerażające. Nie chciałbym być jej chłopakiem i przypadkiem ją zdenerwować w sypialni. Dodatkowo wizyta dwóch duchów u PB owocuje również przedstawieniem nowych postaci, którzy są lepiej znani pod chwytliwą nazwą Ghost Destroyers! Przyznam szczerze, chętnie poznam ich historię. Jednak najlepszym momentem tego numeru, jest moim zdaniem, fragment w którym obserwujemy Ice Kinga podczas ćwiczeń ze swoim pingwinem jak chodzić na randki. Później dołącza do tego BMO i robi się jeszcze ciekawiej. Jest chwalenie się dwustoma mięśniami, piękna sukienka oraz magiczne sztuczki w kuchni. Co akurat nie jest tajemnicą, że na panie działa. Naprawdę nie wiem jak to się dzieje, ale każdy kolejny numer tej serii jest równie dobry. Za każdym razem kiedy sięgam po kolejny zeszyt to otrzymuję porcję mądrej i zabawnej rozrywki. Równocześnie dość szalonej, odważnej i czasem wprowadzającej mnie w osłupienie. Bezapelacyjnie jedna z najlepszych serii z regularnie przeze mnie czytanych.


JK-Thief of Thieves 020Thief of Thieves #20,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Numer, który otwiera kolejną sześcioodcinkową opowieść pt. The Hit List. Po tym co Redmond zrobił w poprzednim odcinku trafił do więzienia, gdzie co jakiś czas odwiedzają go skorumpowani policjanci. Ich celem jest odzyskanie tajemniczego notesu wielkiego Dona Parrino Palazzo, który aktualnie jest w posiadaniu głównego bohatera. Chwilę potem jednak pojawia się najciekawsza postać tego numeru, czyli prawnik najlepszego złodzieja na świecie Sebastian Foxley i cała akcja mocno przyśpiesza. Pojawiają się pościgi, loty prywatnym odrzutowcem w towarzystwie seksownej Celii oraz próba uwiedzenia jej pracodawcy. Wszystko to razem wzięte sprawia, ze numer ten jest jednym z lepszych w serii. Opowieść wciąga od pierwszej strony i nie pozwala się oderwać od lektury nawet na chwilę. Jednak wróćmy jeszcze na chwilę do postaci adwokata. Ona mnie naprawdę urzekła. Z wyglądu ten człowiek jest straszny. Jego gesty, sposób ubioru i to jak się wysławia idealnie pasowałoby do jakiegoś mordercy psychopaty, który w inteligentny i opanowany sposób bawi się z wszystkimi wokół. Tutaj podrzucę jakiś dowód, tam zmylę trop i dalej będę czerpał przyjemność z robienia wszystkich w konia. Mam naprawdę wielką nadzieję, że ten pan będzie często gościł na łamach tej serii.


Ghosted 008Ghosted #8, Image Comics


scenariusz:Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice


Wstyd się przyznać, ale zapomniałem o tej serii na jakiś czas. Czekałem jak głupi aż pojawią się kolejne numery i  zanim się zorientowałem to ukazały się dwa nowe. Sporo straciłem na tym czekaniu, bo ten zeszyt jest niezwykle ciekawy. Jackson po nieudanej próbie odbicia Niny z rąk tajemniczego Brotherhood of the Closed Books zostaje pojmany. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać kilka bardzo interesujących faktów odnośnie tajemniczego bractwa i ich działalności. Co bardzo mi się spodobało, ponieważ troszczą się o wzrost czytelnictwa na świecie za pomocą produkcji bardzo szczególnych książek i to w dodatku produkowanych w pełni z ekologicznych materiałów. No dobra koniec tych żartów. Kto czytał ten wie, że tak różowo znowu nie jest. Jak dla mnie idealny numer. Tak po prawdzie mówiąc, to za wiele się w nim nie dzieje, wszystko głównie opiera się tylko na dialogach. Jednak dzięki temu, scenarzyście udało się zbudować bardzo nastrojowy klimat pełen grozy. Równocześnie dość mocno rozbudował całą historię o tajemnicze bractwo i pojawiły się kolejne drobne informacje idealnie pasujące do całej układanki odnośnie jednego bardzo pechowego napadu głównego bohatera do którego fabuła co chwilę się odwołuje.


 

 

niedziela, 2 lutego 2014

#285 cotygodniowa zeszytówka #92

Saga 018Saga #18, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Mógłbym się tutaj rozpisać o świetnym i trzymającym w napięciu początku tego numeru. O wielkim spotkaniu Marka ze swoją byłą ukochaną. O dziwnym zachowaniu Prince Robota IV oraz całym zamieszaniu jakie wynikło ze spotkania tak wielu postaci w jednej latarni morskiej, gdzieś na krańcu galaktyki. Jednak to wszystko jakoś mi umknęło, a po lekturze tego komiksu pozostałem pod wpływem świetnego klimatu całej tej opowieści oraz rytmu z jakim zostało to opowiedziane. Wszystko to w niezwykle płynny sposób przeszło z bardzo dynamicznego początku w iście sielankowe zakończenie. Spodobało mi się w jak wspaniały sposób Vaugham umiejętnie sterował moim nastrojem. Najpierw serwując mi dreszczyk emocji spowodował, że chciałem prędko obracać kolejne strony aby jak najszybciej poznać dalszą część opowieści. Potem stopniowo i bardzo umiejętnie zwalniał tempo, aby na samym końcu pozostawić mnie w takim przyjemnym błogim stanie. Saga to seria z ciekawą fabułą, świetnymi bohaterami, kompletnym, interesującym światem, ale to chyba właśnie za jej klimat lubię ją najbardziej.


ToT#19Thief of Thieves #19,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond po tym jak dokonał wraz ze swoją ekipą niezwykle trudnego napadu ma jeszcze jedno zadanie do wykonania. Musi uratować Agentkę Cohen z rąk pewnego szalonego Włocha, który właśnie stracił wszystko. To co dzieje się później to w sumie jedna długa porcja dość zaskakujących momentów. Główny bohater popada po raz kolejny w tarapaty, jednak posiada pewną rzecz, która może zaszkodzić bardzo wielu osobą, a jemu pomóc wyjść z tarapatów. Co musi w końcu nastąpić, ponieważ ma jeszcze niewyrównane rachunki z porywaczami jego syna Augustusa.  Cała ta seria to w sumie opowieść o drodze z jednych tarapatów w inne i radzeniu sobie z tym. Jest to zarówno wada jak i zaleta tej serii. Z jednej strony jest ona z tego powodu dość przewidywalna i każdy jeden problem zostaje rozpracowany w kilku numerach, tak w sam raz na wydanie zbiorcze. Z drugiej jednak strony twórcy tej serii są na tyle pomysłowi, że cały czas jestem ciekaw co też nowego znowu wymyślą. Seria nie ma już tej świeżości co na samym początku, jednak nadal jest to pozycja godna uwagi.


Super Dinosaur 021Super Dinosaur #21, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po bagatela prawie pięciu miesiącach nieobecności pojawił się kolejny odcinek przygód rodziny Dynamo. Ojciec Dereka w końcu znalazł sposób na ożywienie swojej małżonki. Jest to możliwe za pomocą specjalnego izotopu, tylko jak zawsze w takich przypadkach, jest on niezwykle rzadki. Po długich poszukiwaniach okazuje się że największe jego zapasy znajdują się kolejnej sekretnej bazie Maxa Maximusa. Gdzie udaje się Derek wraz ze swoim przyjacielem dinozaurem. Na miejscu odkrywają kolejną super broń MM i popadają w spore tarapaty, których dalsza część będzie miała miejsce w kolejnym numerze. Seria ta to taka bardzo lekka rozrywka opowiedziana z przymrużeniem oka. Jest skierowana dla młodszych czytelników więc z góry wiadomo jak wszystko się skończy, ale z drugiej strony w żadnym wypadku nie przeszkadza to w poznawaniu kolejnych przygód. Tutaj nawet sami bohaterowie naśmiewają się z kolejnej sekretnej bazy, ucinają sobie drzemkę podczas misji na terenie wroga. Dlatego cała ta historia zapewnia przyjemną rozrywkę pod warunkiem, że za bardzo jej nie analizujemy.


rachel_rising_4Rachel Rising #4, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem jest coraz bardziej dziwnie co sprawia, że ciągle zastanawiam się do czego to wszystko zmierza. Z jednej strony jest pewne miejsce w lesie. Jeśli kogoś w nim pochowasz to po kilku dniach powstaje z martwych. Jednak nie jako zombie. Dalej mamy tajemniczą kobietę namawiającą do zabójstw. Małą dziewczynkę morderczynię. Węże wchodzące ustami do wnętrza ludzi. Kolejne zmartwychwstanie Rachel. Jednak tym razem były przy tym jej ciotka oraz przyjaciółka. Może to spowoduje, że zostanie choć troszkę wyjaśnione co tak naprawdę się z nią dzieje. Zważając na to, że prawdopodobnie w najbliższej przyszłości pojawią się dwa kolejne przypadki ożywienia zwłok. Wszystko to przekłada się na niezwykle tajemniczą, mroczną i wciągającą opowieść od której bardzo trudno się oderwać. Podczas lektury mam cały czas takie same uczucia jak w czasie oglądania Twin Peaks. Wszystko stwarza wrażenie niezwykle ważnego w drodze do rozwiązania zagadki, ale z drugiej strony niektóre rzeczy są  tak odrealnione i udziwnione, że nikt nie ma pojęcia jak to zinterpretować.


 

 

niedziela, 8 grudnia 2013

#271 cotygodniowa zeszytówka #84

Thief of Thieves 018Thief of Thieves #18,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Ze smutkiem przyznaję, że ta seria nie robi mi już tak dobrze jak podczas lektury początkowych numerów. Jednak nie zmienia to faktu, że twórcy nadal trzymają wysoki poziom i potrafią mile zaskoczyć. Tak jak ma to miejsce w niniejszym komiksie. Czytelnik ma tym razem okazję prześledzić finał wielkiego skoku, który Redmond przeprowadza wraz ze swoją ekipą w Wenecji. Cały przebieg jest zaskakujący, ale równocześnie jak już go poznamy, to uzmysławiamy sobie jak bardzo został on osadzony w całym klimacie tej opowieści i to jest chyba najfajniejsze w tym wszystkim. Z jednej strony numer ten nie stroni od poważniejszych tematów i jest tutaj miejsce na konflikt ojca z synem, porachunki mafii i czasem brutalne sceny. Równocześnie z drugiej strony, za każdym razem gdy poznaję szczegóły kolejnych napadów to odkrywam, że główny bohater realizuje je z ciekawym pomysłem i humorem. Zawsze kojarzy mi się to z atmosferą jaka panuje w takich pozycjach jak Ocean's Eleven lub Żądle. Życzę sobie, aby podobny stan utrzymywał się jeszcze długo, ponieważ dobrej rozrywki nigdy za dużo, a ostatnio nawet jest to trochę deficytowy towar.


Adventure Time 021Adventure Time #21, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Zack Giallongo, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Zack Giallongo


Wszystko rozpoczyna się bardzo leniwie, trochę niespotykanie jak na tą serię. Chłopaki, z  racji braku zaplanowanych przygód na dzień dzisiejszy, postanawiają stać się super leniwi. Leżą tylko na podłodze i starają się ograniczyć wszelkie czynności do minimum. Jednak w ich otoczeniu pojawia się dziwna różowa guma do żucia, która powoli zaczyna opanowywać cały ich dom. W związku z tym panowie postanawiają udać się do Candy Kingdom, aby sprawdzić czy tam nie zastaną podobnej sytuacji. W między czasie Princess Bubblegum wraz z Marceline odpierają atak tej samej substancji w królestwie. Opowieść jest na razie taka sobie, ale zawiera jak zawsze kilka smaczków. Jednym z nich jest świetne odwołanie do gry Super Mario Bros, kiedy to PB każe odwołać wszelkie swoje zaplanowane zajęcia w ciągu dnia. Scenarzystom udało się również bardzo interesująco zabawić się pojęciem czasu, dzięki czemu lekko zadrwili z głównych bohaterów i doprowadzili całą historię do wielkiego finału. W dodatku wszystko to odbyło się w postaci lekcji dobrych manier w kontaktach między ludzkich! W numerze tym znajduje się również druga, kilku stronicowa opowieść jak to Finn i Jake znajdują na plaży dwie magiczne deski surfingowe. Dzięki temu pojawiła się możliwość na wielki pojedynek z potężnym bossem w postaci olbrzymiej ośmiornicy. Całość została w piękny sposób zilustrowana. Rysunki wyglądają jakby zostały tylko naszkicowane i następnie od razu pokolorowane. Dzięki czemu powstaje wrażenie jakby były ciągle w ruchu.


The Manhattan Projects 015The Manhattan Projects #15, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Ryan Browne

Tym razem podczas lektury, czytelnik ma okazję ponownie zajrzeć do wnętrza głowy Oppenheimera gdzie toczy się wielka wojna domowa. Po obu stronach stoją na przeciw siebie dwaj bracia: Robert oraz Joseph. Jeden reprezentuje ścisły umysł i racjonalne myślenie. Drugi z kolei jest marzycielem i ciągle buja w obłokach. Ich walka była długa i niezwykle wyniszczająca, a najbardziej poszkodowany będzie za pewne sam Oppenheimer. Ciekawym pomysłem jest pokazanie jak obie armie po każdej przegranej walce spokojnie wyciągały wnioski ze starcia, aby po pewnym czasie wrócić ze zdwojoną siłą. Mi jednak najbardziej przypadł do gustu sam projekt armii. Wojsko symbolizujące naukową stronę konfliktu komunikuje się ze sobą tylko za pomocą liczb, natomiast ich przeciwnicy składają się z fantastycznych stworów jak smoki, ogry i temu podobne. Idealnie obrazuje to obie strony konfliktu, a zaraz jest jasne i czytelne dla każdego. Całość czyta się bardzo przyjemnie, co w przypadku tej serii jest już w sumie standardem. Numer interesujący, znowu pogłębiający postać Oppenheimera, która i tak już jest mocno pokręcona.


niedziela, 27 października 2013

#260 cotygodniowa zeszytówka #78

X-Men-v4-006-(2013)X-Men v.4 #6, Marvel

scenariusz: Brian Wood, rysunki: David López

Z racji tego iż opowieść zmierza już ku końcowi i zostały tylko trzy zeszyty do końca, nadszedł moment na odkrycie kart. Okazało się komu przypadło w udziale grać czarne charaktery. Po części zostały wyjawione ich motywy działania, ale tutaj scenarzyści pewnie będą nas jeszcze próbowali zaskoczyć i wmawiać, że jednak nie wszytko wygląda tak jak się czytelnikom wydaje. Po dojściu do ostatniej strony jestem raczej średnio usatysfakcjonowany. Miało być zapewne wielkie zaskoczenie, a wyszło jak zawsze. Cały numer głównie opiera się na jednej scenie kiedy to okazuje się kto ma jakie zamiary i jest ona dość słaba. Nie trzyma w napięciu, wszystko przebiega dość sztampowo i jakby było tego mało to złe postacie wcale nie zaskakują. Przecież od samego początku wszystko na nich wskazywało. Pozostaje jeszcze wspomnieć o stronie wizualnej tego dzieła. Nie wiem czy rysownik odwalał swoją pracę na kolanie, albo może miał mało czasu i się śpieszył, ale dzięki temu efekt końcowy jest marny. W szczególności gdy zwróci się uwagę na twarze postaci. Np. na stronie 8 Rogue wygląda jak jakaś staruszka z koszmaru, której wyraz twarzy jest dla mnie nie do odkrycia. Na stronie 9 z kolei Jean Grey z przeszłości wygląda jakby miała wodogłowie albo była ciężko chora na jakąś inną chorobę. Po za tym te ilustracje w większości prezentują poziom jakiegoś średniego web komiksu, a przecież to jest Marvel, dla którego pracują wielcy tego przemysłu. Coś tu chyba poszło nie tak.


Thief of Thieves 017Thief of Thieves #17,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Plan wielkiego napadu dochodzi w końcu do skutku. Czytelnik obserwuje z jakim artyzmem Redmond wyprowadza wszystkich w pole. Udaje mu się oszukać policję, wielkiego lokalnego bandziora i spokojnie dostaje się na miejsce swojego zlecenia. Oczywiście nie małe zasługi w tym wszystkim ma nieświadoma wszystkiego agentka Cohen. Jednak nie wie o tym chyba tylko ona, bo przecież wszyscy czytelnicy zapewne spodziewali się tego już od kilku zeszytów wstecz. Na szczęście nie ma tutaj jakieś szybkiej akcji pełnej wybuchów, a twórcy postanowili całość skonstruować na dobrych dialogach. Dzięki czemu jest niezwykle trudno oderwać się od lektury. Jakby tego było mało, całość kończy się sceną, która towarzyszy czytelnikom od samego początku tej serii dzięki czemu całość zatacza koło. Jestem ciekaw co z tego dalej wyniknie i jak zwykle czekam z niecierpliwością na następny numer. W końcu powinna się w nim znaleźć wielka ucieczka najlepszej grupy złodziei oraz finał całego misternego planu.


Animal Man (2011-) 024Animal Man #24, DC comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Rafael Albuquerque


Podczas lektury tego numeru byłem lekko znudzony i miałem wrażenie, że Jeff Lemire idzie w złym kierunku ze swoją opowieścią. W The Red nadal trwa rewolucja i na arenie wydarzeń pojawił się nowy awatar czerwieni. Gdzieś tam pałęta się również Maxine, co trochę komplikuje całą sprawę. Buddy oczywiście stara się ją odnaleźć ale średnio mu to wychodzi. Całość niby miała trzymać w napięciu, ale niestety dramaturgia jest tego słaba, że nic z tego nie wyszło. Tak trwałem w tym przeświadczeniu, aż dobrnąłem do momentu w którym cała akcja z The Red łączy się z rozdaniem filmowych nagród na kształt Oscarów.  Mianowicie protagoniści wykorzystują fakt iż cały świat śledzi transmisję i wygłaszają prawa nowego świata, który teraz zapanuje pod panowaniem ich kościoła. Przy okazji biorą wszystkich obecnych na gali za zakładników i grożą ich zabiciem jeśli do godziny nie zjawi się nasz bohater. Zdaję sobie sprawę, że ich wystąpienie to nic odkrywczego. Takich akcji było już wiele w całej popkulturze. Lecz czytając ten fragment czułem jakąś siłę płynącą z ich przekazu. Oni sprawiają wrażenie jakby silnie wierzyli w to co mówią i byli skłonni do wszelkich działań, aby je osiągnąć. Dodatkowo, gdzieś tam między wierszami, scenarzysta kpi z tego całego świata gwiazd i znanych ludzi, co o dziwo świetnie pasuje do siebie. Dzięki takiej końcówce zmieniłem zdanie i teraz ze znacznie większą ochotą czekam na kolejny zeszyt.

niedziela, 15 września 2013

#249 cotygodniowa zeszytówka #72

Super Dinosaur 020Super Dinosaur #20, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Prawie pięć miesięcy musiałem czekać na kolejny numer przygód szalonej rodziny i jej przyjaciół i wydaje mi się, że było warto. Taki odstęp czasu pozwolił mi również spojrzeć na najnowszy numer z dystansem i dzięki temu zauważyłem jak Derek z chłopca przeistoczył się w pełnokrwistego nastolatka. Dodatkowo, gdy zobaczyłem jego olbrzymiego koleżkę w obcisłym stroju do koszykówki to zacząłem się zastanawiać jak on się w to ubiera? Przecież samodzielnie przy pomocy swoich maleńkich rąk nie dał by bary. Z drugiej strony współczuję osobie, która mu w tym pomaga. Jednak nie o tym miałem pisać.  Całość jednak nadal skupia się na gorączkowych poszukiwaniach leku dla znajdującej się w śpiączce matki Dereka. W poszukiwaniach głównie uczestniczy jej syn, a w tym czasie jego ojciec znajduje miejsca kolejnych prawdopodobnych lokacji leku. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać, za pomocą nowej postaci w komiksie, smutne skutki poświęcenia się pracy bez reszty. Jakby tego było mało były Minimus, a aktualnie Tyrannosaurus-X kontynuuje swoją rewoltę na rzecz zjednoczenia wszystkich dinozaurów i wspólną wyprawę na powierzchnię. Z tego też powodu w następnym numerze głównych bohaterów czeka naprawdę ogromna potyczka!


Thief of Thieves 016Thief of Thieves #16, Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond wraz ze swoją drużyną ulokował się w pobliżu włoskiej granicy i nadal dopracowuje szczegóły zadania w Wenecji. Tym czasem jego obsesyjna fanka, agentka Cohen jest już na miejscu i wraz z miejscowym komisarzem zaczyna węszyć w rezydencji sprzedawcy dzieł sztuki Sabatiniego, który jest celem głównego bohatera. Tym razem większość fabuły skupia się na stróżach prawa, co wychodzi na plus całej opowieści i dość znacznie popycha ją do przodu. Oczywiście, co już powoli jest standardem w tej serii, nie wszystko jest takie na jakie wygląda i w numerze znajduje się kilka niespodzianej przez co kolejny numer będzie jeszcze ciekawszy. Wszystkie elementy układanki powoli zaczynają się znajdować na swoim miejscu i zbliża się pora wielkiego finału. Biorąc pod uwagę finał tego numeru i stan w jakim się znajduje aktualnie Augustus, to czarno widzę przyszłość zleceniodawcy Redmonda. Nie wiem jak udało się to scenarzyście ale znowu czekam niecierpliwie na kolejną część i to chyba lubię najbardziej w tej serii.


X-Men - Battle of the Atom 001X-Men: Battle of the Atom #1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Frank Cho, Stuart Immonen oraz Wade Von Graveadger


Kilka tygodniu temu stwierdziłem jak to jestem zadowolony z faktu, iż seria All New X-Men nie uczestniczy w żadnym crossoverze i jakże się wtedy mocno pomyliłem. Nie minęło bowiem wiele czasu, a rozpoczęło się wielkie wydarzenie na łamach kilku tytułów z mutantami w nazwie. Całość została nazwana Battle of the Atom, co zobowiązuje. Tak więc w pierwszym numerze mamy do czynienia z pojawieniem się nowego mutanta o bardzo wielkiej mocy, co zostało zauważone przez Cerebro i wychowankowie szkoły imienia Jean Grey  bez chwili wahania wyruszają do akcji. Jednak na miejscu zastają znacznie większe niebezpieczeństwo, którego się nie spodziewali. Na szczęście niespodziewanie z odsieczą przybywa im grupa Cyclopa z teraźniejszości. Wychodzi z tego całkiem dziwna sytuacja po której zostaje podjęta decyzja odesłania starej piątki X-Mem z powrotem do ich czasów. Jednak podróże w czasie są dość nieprzewidywalne, w wyniku czego pojawia się niespodziewanie trzecia grupa wyjątkowych istot z niesamowicie ważną misją. Numer aż kipiący akcją, która zapowiada coś naprawdę wielkiego, jednak z drugiej strony ile to już razy przerabialiśmy? Jak na razie jestem zaciekawiony, jednak z drugiej strony mam wrażenie, że po zakończeniu tego wydarzenia powstanie znowu kilka nowych serii z X w tytule, a wtedy przestanę czytać ich przygody.


niedziela, 14 lipca 2013

#235 cotygodniowa zeszytówka #63

Thief of Thieves 015 (2013)Thief of Thieves #15, Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Jak sama okładka sugeruje jest to numer, w którym Redmond zostaje zmuszony do zrobienia kolejnego skoku i tym razem w Venice. Równocześnie z tym przygotowywana jest inna intryga, zapewne mająca na celu zapewnienie wszystkim alibi, a główną jej uczestniczką prawdopodobnie będzie pani policjant Liz. Tak uczciwie oceniając, to za wiele nie dzieje się tym razem, całość skupia się głównie na rozmowach pomiędzy poszczególnymi bohaterami, jednak dzięki temu czytelnik może zaobserwować jak sprawnie cały plan wchodzi w życie. Zostają wyjaśnione pewne niesnaski w ekipie najwspanialszego złodzieja. Jego była żona świetnie udaje pijaną i "przypadkiem" mówi za dużo pani policjant. Aktualny zleceniodawca Redmonda kilka razy posunął się za daleko, więc czekam z przyjemnością na konsekwencje jakie go czekają. Po mimo tego, że całość jest jednak oparta na rozmowach i ma spokojny rytm, to nie mogłem się oderwać od lektury. Teraz już tylko czekam spokojnie na kolejne numery bo jestem przekonany, że znowu scenarzyści mnie bardzo zaskoczą.

Sex 004 (2013)SEX #4, Image Comics

scenarzysta: Joe Casey, rysunek: Piotr Kowalski

Zabrałem się za tą serię w sumie tylko z powodu rysownika polskiego pochodzenia. Niestety nie jest to dostatecznie dobry powód, aby nadal kontynuować czytanie tej serii. Sprawdziła się moja obawa, którą wysnułem podczas pisania o pierwszym lub drugim numerze chyba, że mam nadzieję na szybsze prowadzenie akcji. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Nadal wszystko jest prowadzone bardzo spokojnie z czego w sumie nic nie wynika. Główny bohater miota się w swoim życiu, w koło zadając sobie to samo pytanie: co mam z sobą zrobić? Ciągnie go do starych czasów superbohatera, ale one niestety przeminęły bezpowrotnie, a w aktualnym życiu nie potrafi się odnaleźć. Czarne charaktery w sumie nie robią nic, poza wałęsaniem się z kadru na kadr i również wspominaniu dawnych czasów, kiedy to życie było łatwe i od razu wiedziało się komu można ufać. Jak dla mnie to stanowczo za mało, abym nadal miał ochotę sięgać po kolejny numer. Widać, że to wszystko do czegoś zmierza, jednak jeśli będzie posuwać się w takim tempie jak dotychczas, to minie z 30 numerów zanim zacznie się dziać coś ciekawego. Natomiast aktualną postać jaką prezentuje ten komiks, kompletnie mnie nie interesuje. Po prostu nie mam ochoty na kolejną opowieść obyczajową utrzymaną w takim klimacie.

Aquaman-16Aquaman #16, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Wojna pomiędzy ludźmi i atlantydami trwa w najlepsze. Justice League zostało rozbite. Część jej członku jest uwięziona w głębinach oceanu, a jedyną opcją ratunku wydaje się Cyborg. Wszystkie elementy układanki zaczynają się powoli układać w całość prowadząc do wielkiego finału w następnym numerze JL. Znowu mile mnie zaskoczyła ta seria. Podoba mi się pomysł zostawienia Cyborga jako jednego z ocalałych oraz przeprowadzenie na nim operacji w celu zamontowania w nim pewnych ulepszeń. Dodatkowo, gdy cały czas wydawało mi się, że dokładnie wiem o co chodzi w całej opowieści i scenarzysta już niczym nie jest w stanie mnie zaskoczyć, to na zakończenie pojawia się prawdziwe zaskoczenie. Scenarzysta wywraca wszystko do góry nogami i  ja przez to czekam z niecierpliwością na następny numer. Powtórzę, to co napisałem chyba tydzień temu, ta seria jest coraz lepsza i już prawie wcale się nie wstydzę jej czytać.

niedziela, 9 czerwca 2013

#228 cotygodniowa zeszytówka #58

0127_4227SEX #3, Image Comics

scenarzysta: Joe Casey, rysunek: Piotr Kowalski

Z jednej strony numer ten pokazuje jak główny bohater miota się w swoim życiu, ponieważ nie ma zielonego pojęcia co z nim zrobić. Kiedyś był tajemniczym obrońcą swojego miasta biegającym po nocach niczym Batman, a teraz ma prowadzić życie milionera i właściciela olbrzymiej firmy. Kiedyś myślał,  że pilnowanie miasta czemuś służy lecz potem okazało się iż było to tylko bezcelowe działanie. Czasem zastanawia się czy postać milionera nie była przykrywką dla jego prawdziwego ja  w postaci zamaskowanego bohatera, a teraz ma żyć tylko rolą alter ego? Z drugiej strony natomiast czytelnik podczas swej lektury ma okazję zaobserwować jak powoli zmienia się ułożenie wszystkich figur na kryminalnej szachownicy Saturn City. Jednak najbardziej podobała mi się końcówka numeru podczas której w bardzo ciekawy i ładny sposób zostały zmieszane razem ze sobą dwie sceny na różny sposób pokazujące tęsknotę za dawnym, niebezpiecznym życiem w roli zamaskowanych bohaterów i rzezimieszków. Zarazem niezwykle podniecającym i intrygującym.


All-New X-Men 012-000All New X-Men #12, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Nie trzeba być co prawda geniuszem, aby wywnioskować z okładki kto gościnnie zawitał odwiedzić X-Men jednak tym razem szczerze powiem, okładka jest dość myląca. Mianowicie, całe spotkanie przebywa w dość spokojnej, bym rzekł atmosferze skupiając się głównie na rozmowie pomiędzy członkami dwóch zespołów. Jednak dzięki Jean Grey i jej przypadkowemu spotkaniu ze Scarlet Witch czytelnik nie może narzekać na brak akcji. Od samego początku tej serii widać, że rudej piękności pisana jest po raz kolejny smutna przyszłość i przyznam szczerze nie mogę się jej doczekać. Bardzo podoba mi się ta postać jako istota, która nagle otrzymała cały potencjał swych mocy i teraz kompletnie nie może sobie z tym poradzić. Drugim ciekawym wydarzeniem numeru jest spotkanie dwóch braci, Scotta z przeszłości z Havoc'iem. Cała utrzymana jest w klimacie miłego spotkania rodzinnego po latach, a kończy się w jakiś taki trudny do opisania pełen niepokoju sposób. Coś mi się wydaje, że młody Cyclop jeszcze tego pożałuje.


Thief of Thieves 014 (2013)Thief of Thieves #14, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, Andy Diggle oraz James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough

Podczas lektury #14 numeru przygód najlepszego złodzieja w dziejach, naszło mnie takie smutne spostrzeżenie o tym jak straszne i już trochę przewidywalne jest jego życie. Jakby tego było mało przyczyną tego wszystkiego jest jego własny syn, którego całe życie starał się uchronić przez złodziejskim fachem, a on uparcie, jako to dziecko dążył w tym kierunku. Augustus ma takiego pecha, że za każdym razem gdy idzie do "pracy" to popada w tarapaty. Niestety Redmond, jak każdy ojciec, stara mu się pomóc i za każdym razem oboje popadają w coraz większe tarapaty. Nie inaczej jest i tym razem, tylko teraz wdepnęli już porządnie. Nie łatwo będzie się wykaraska z tego wszystkiego. Martwi mnie trochę, że przygody wielkiego złodzieja mają konstrukcję typowo serialową i tak naprawdę Kirkman z kolegami mogą ją ciągnąć w nieskończoność. Tylko w odróżnieniu od Żywych Trupów albo mojego ulubionego Invincible, ta seria nie wytrzyma zbyt długo opierania się na wciąż tym samym schemacie. Dodatkowo martwi mnie również nazwisko nowego scenarzysty, które pojawiło się w stopce redaktorskiej. Kojarzę pana Andiego Diggle tylko z niedawno przeczytanej przeze mnie serii The Losers oraz Green Arrow: Year One i obie one  raczej nie zrobiły na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Ot takie dwa klasyczne średniaki co się je zapomina zaraz po przeczytaniu. Chociaż trzeba być dobrej myśli. Może akurat tym razem mile się zaskoczę.

wtorek, 6 marca 2012

#132 Green Arrow: Year One scen. Andy Diggle rys. Jock


Oliver Queen to typowy miliarder z komiksowego świata, podobny chociażby do Bruca Wayna. Dużo imprezuje, zawsze w towarzystwie pięknych kobiet, a w wolnych chwilach wydaje swój majątek na poszukiwanie celu w życiu i jakiegoś dreszczyku emocji.  Pewnie mógłby tak jeszcze długo, gdyby nie wyprawa w interesach wraz ze swym przyjacielem i podwładnym zarazem. Skoro interes miał  być nie do końca legalny, "to dziwnym nie jest", że i przyjaciel okazał się zdrajcą. Przez ten splot wydarzeń Oliver wylądował na bezludnej wyspie, jak mu się tylko na początku wydawało. Gdzie musi nauczyć się żyć od  nowa przy okazji odnajdując sens życia swego.


Cała historia jest dość sprawnie napisana i ciekawie się rozpoczyna. Na początku widzimy rozpieszczonego młodzieńca, wydającego pieniądze na ekstremalne wyprawy chociażby jak nurkowanie do wraku Titanica lub zdobywanie Antarktydy. Wszystko, aby tylko zagłuszyć pustkę bezcelowej egzystencji. Tak to wyglądało do czasu pewnej aukcji charytatywnej na której nasz bohater kupuje łuk należący do legendarnego łucznika Howarda Hilla. W tym momencie Olliemu pierwszy raz oczy zaświecają się na zielono. Następnie dzięki swemu przyjacielowi, cudem trafia na zapomnianą przez świat wyspę. Uczy się tam żyć, polować i radzić sobie z dala od cywilizacji, przy okazji szkoląc się we władaniu łukiem. Tak żyłby sobie spokojnie i samotnie dopóki nie odkrył, że na wyspie nie jest sam, a inni lokatorzy z pewnością nie są nastawieni pokojowo do naszego bohatera.


Wtedy zaczyna się typowy origin postaci i sztampowa opowieść o superbohaterze. Historia jakich czytaliśmy już wiele i niestety nic nie wnosząca nowego do tematu. Mamy bohatera, który z samoluba i osoby będącej przekonanej, że jest pępkiem świata, nagle zmienia się w obrońcę uciśnionych. Wszystko to jest mocno przewidywalne i niestety nie nadaje się na nic innego jak bardzo lekką opowieść na weekendowe popołudnie lub całkiem przyjemny relaks po ciężkim dniu.


Od strony graficznej największe wrażenie zrobiły na mnie okładki tej mini serii, których autorem jest nie jaki Jock. Jest to rysownik odpowiedzialny za nawet u nas znaną serię "Losers" swego czasu wydaną przez wydawnictwo Taurus Media. Więc jeśli ktoś z was miał kiedykolwiek do czynienia z tym komiksem, to ma wyobrażenie jak wygląda również opowieść o Green Arrow. Kreska jest lekka, troszkę uproszczona, ale świetnie się nadająca do komiksu pełnego akcji, którym niewątpliwie są przygody zielonego łucznika. Cała paleta kolorów głównie opiera się na wszelkich odcieniach zieleni, co wynika z akcji dziejącej się na tropikalnej wyspie, a dodatkowo świetnie pasuje do bohatera opowieści.


Podsumowując, dla mnie ten komiks nie wnosi kompletnie nic w superhero ani historii o powstaniu bohaterów, ale nie o to w nim chodzi. Tak naprawdę to całkiem przyjemna historia w której już na pierwszych stronach wiadomo jak się wszystko potoczy, a mimo to dobrze się to czyta po ciężkim dniu w pracy. Czytadło, które jakoś specjalnie nie obraża czytelnika, a pozwala na chwilę odpoczynku, relaksu i zapomnienia od trosk życia codziennego. .