Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Snyder. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Scott Snyder. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

#293 warto zwrócić uwagę na… #6

The-Wake-6W tym tygodniu na łamach Wake #6, wydawanym przez DC Comics, zostanie rozpoczęta nowa historia, osadzona dwieście lat w przyszłości. Seria ta to ciekawe połączenie apokaliptycznych klimatów, w których Ziemia została zalana przez morza i oceany, z umiejętnie prowadzonym horrorem. Scott Snyder, w moim odczuciu nie jest takim mistrzem jak sądzi branżowa prasa, ale z pewnością jest dobrym rzemieślnikiem piszącym na przyzwoitym poziomie. Po jego twórczość sięgam często, nie nastawiam się jednak na arcydzieła, ale zawsze dostaję kawał porządnej lektury. Druga pozycja z tego wydawnictwa, która wydaje mi się warta uwagi to Aquaman #28. Po raz kolejny czeka go nie lada wyzwanie. Nie dość że ktoś kradnie jego najpotężniejszą broń, to jeszcze czeka go spotkanie klasowe po latach w Amnesty Bay’s!


Marvel jak zwykle zaprezentował dość bogatą ofertę, z której każdy powinien znaleźć coś interesującego dla siebie. Bo jak tu nie wybrać niczego skoro do dyspozycji jest ciągle zabawny Deadpool #24, kontynuacja klasyki w postaci Miracleman #3, kolejne przygody Rosomaka w Origin II #3 oraz Superior Spider-Man #28. Jednak moją uwagę najbardziej przykuł Fantastic Four #1, w którym najsłynniejsza rodzina Marvela wybiera się ponownie w wielką podróż w kosmos. Zapowiada się wielki restart w piękny sposób nawiązujący do początków tej serii. Natomiast do ciekawostek warto zaliczyć Hawkeye #15 z tej racji, że przecież w styczniu wyszedł już numer #16. Poza tym to nadal dobra i ciekawa seria, którą warto śledzić.


Na nieszczęście dla mojego portfela i zapewne nie tylko mojego mniejsze wydawnictwa też nie próżnują w tym tygodniu i przygotowały bardzo ciekawą ofertę. Dzięki Image Comics będziemy mieli okazje spotkać się z trzema różnymi odmianami fantastyki naukowej. Pierwsza odsłona to Manhattan Projects #18, którego cała opowieść rozpoczęła się od kilku historycznych faktów oraz znanych ludzi XX w., aby później swobodnie napisać ich alternatywną wersję. Aktualnie na łamach tej serii trwa wielkie przetasowanie wśród głównych bohaterów, które sprawia że nie mogę się wprost doczekać tego numeru. Umbral #4 to z kolei interesujący przedstawiciel dark fantasy bogatego w wiele dobrodziejstw gatunku, które powinno usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych fanów. Jednak to Black Science #4, seria Ricka Remendera jest moim zdaniem najciekawsza pod względem bawienia się konwencją. Sięgając po każdy kolejny numer kompletnie nie mam pojęcia czego się spodziewać. Seria ta to umiejętne połączenie fantasy z SF czerpiąca w bardzo kreatywny sposób z wszelkich dobrodziejstw tych gatunków i tworząc z nich jakiś całkiem nowy twór.


 Na sam koniec mała niespodzianka od Dark Horse. Z racji tego, że nie tylko komiksami człowiek żyje jestem też wielkim fanem gier komputerowych. Dlatego nie mogę sobie odmówić i mam nadzieję z wielką przyjemnością sprawdzę Tomb Raider #1, który jest oficjalną kontynuacją świetnej gry z 2013 roku pod tym samym tytułem. Jeśli komiks będzie przynajmniej w połowie tak dobry jak gra, to zapowiada się kawał świetnej przygodowej rozrywki pełnej spektakularnej akcji.

środa, 27 listopada 2013

#268 Batman – Miasto Sów, scen. Scott Snyder, James T Tynion IV, rys. Greg Capullo, Jonathan Glapion, Jason Fabok, Rafael Albuquerque, Becky Cloonan, Andy Clarke

IMG_20131120_112735 Przeczytałem ponad tydzień temu Miasto Sów i nadal zastanawiam się jak można było tak dokumentnie spartolić ten komiks. Jak po tak świetnym wstępie jakim jest niewątpliwie Trybunał Sów można było stworzyć coś tak marnego? Cały czas siedzę i próbuję znaleźć jakieś pozytywne strony tego komiksu, ale nic nie przychodzi mi do głowy. No może poza warstwą graficzną, która jest naprawdę przyjemna dla oka i bardzo podoba mi się obraz Mr. Freeza przedstawiony tutaj. Jednak z racji tego, że nie przychodzi mi do głowy nic więcej ponad to, rozpocznę marudzenie.


Chyba największą wadą tej opowieści jest w sumie jej brak. Cała historia sów, powód ich ataku na Gotham City oraz Batmana to tak naprawdę może 1/3 całego komiksu. Poza tym czytelnik otrzymuje jakieś zapychacze, które we  wspaniały sposób obnażają jak bardzo bez pomysłu był Snyder pisząc tę historię. Miał pomysł na świetny początek i nic poza tym. Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest ponowny origin jednego z głównych przeciwników Batmana, który i tak każdy już zna doskonale. Rozumiem, że ma on pewne powiązania z sowami, ale nie oszukujmy się, mogło to zostać streszczone na góra pięciu stronach. W zamian za to otrzymujemy cały jeden numer powtórki z rozrywki. Tutaj przynajmniej ma to jeszcze jakiś związek z głównym wątkiem, natomiast opowieść zamykająca ten tom to dla mnie nieporozumienie. Mianowicie skupia się on na tym jak nietoperz podczas rutynowego patrolu pomaga dwójce rodzeństwa, a potem oni odwdzięczają się mu. Jest to całkowicie niepotrzebna i nic nie wnoszące do całości bzdura, która została tutaj wprowadzona chyba tylko po to aby zwiększyć objętość albumu. Zresztą tak samo jest z historią ojca kamerdynera Alfreda. Co prawda jakieś naciągane powiązania z sowami są, nie da się ukryć. Jednak śmiało można usunąć ten zeszyt z całego tomu, bez jakiegokolwiek uszczerbku dla fabuły.


Drugi problem jaki mnie męczy to samo rozwinięcie, a w następstwie tego i rozwiązanie wątku sów. Spodziewałem się wiele, miałem w głowie ułożone kilka różnych wariantów dalszego losu tej opowieści. Jednak to co zastałem podczas lektury to jedno wielkie rozczarowanie. Bardzo podobało mi się powiązanie całego tego motywu z rodziną Waynów, jednak to co dzieje się w finale opowieści spowodowało u mnie tylko smutek. Historia ta jest bardzo naiwna i niedorzeczna. Końcowa walka zamiast trzymać w napięciu nuży i czytelnik zastanawia się tylko ile jeszcze będzie musiał tego wycierpieć.


Po trzecie, brak napięcia. Podczas lektury poprzedniego komiksu każdą kolejną stronę przewracałem z niecierpliwością, w oczekiwaniu na to co może się stać na kolejnych stronach. W tym tomie, niestety z każdą kolejną kartką miałem coraz mniejszą ochotę na dalszą część i coraz bardziej wzrastał poziom mojego zażenowania oraz irytacji spowodowany tym co wymieniłem już powyżej.


Czuję się trochę dziwnie tak narzekając, ale po lekturze towarzyszył mi tylko zawód oraz ulga z zakończenia lektury. Jednak, po dłuższym zastanowieniu, chyba znalazłem przyczynę całego mojego rozczarowania. Ja po prostu bardzo czekałem na dalszą część tej opowieści, a było to w końcu kilka miesięcy i przez ten czas moje oczekiwania chyba za bardzo wzrosły. W związku z tym to co otrzymałem nie było w stanie sprostać im i z tego powodu teraz tylko marudzę. Również zdaję sobie sprawę, że jest to tylko moja subiektywna opinia, więc jeśli ktoś się ze mną nie zgadza to może rzeczowo napisze mi poniżej co jest w tym komiksie interesującego?


[gallery link="file" ids="2567,2565,2568,2566"]

czwartek, 14 listopada 2013

#264 Batman - Trybunał Sów, scen. Scott Snyder, rys. Greg Capullo

IMG_20131114_151309Jest taka miejska legenda w Gotham City, która mówi o istnieniu Trybunału Sów. Według tego podania jest to tajne stowarzyszenie rządzące miastem już od XIX w. Nikt nie wiem kto do niego należy, czy istnieje naprawdę oraz gdzie jest ich siedziba. Jednak co jakiś czas pojawiają się informację, które mogłyby potwierdzić tą plotkę. Zajmował się nią nawet sam Bruce Wayne w czasach swego dzieciństwa i było to chyba jego pierwsze dochodzenie. Całą sprawę zbadał niezwykle dokładnie i jak sam uważa, poświęcił jej zbyt dużo czasu aniżeli wskazywał na to zdrowy rozsądek. Co kilka lat wracał do niej i zawsze upewniał się, że coś takiego jak Trybunał Sów to nic innego jak miejska legenda i piosenka, którą śpiewają dzieci. Trwał spokojnie w swym przekonaniu, aż do ostatniej sprawy. Mianowicie zostały znalezione zwłoki naszpikowane małymi nożami do rzucania z symbolem sowy na głowniach, a to dopiero początek tej niezwykle intrygującej sprawy.


Pamiętam gdy czytałem ten komiks pierwszy raz, jakoś krótko po tym gdy ukazał się na naszym rynku. Pochłonąłem go w ekspresowym tempie, nerwowo przewracając każdą kolejną stronę. Tak bardzo wciągnęła mnie ta historia, że nie potrafiłem się od niej oderwać. Jednak po lekturze nie potrafiłem dokładnie sprecyzować, sam przed sobą, co tak naprawdę mnie urzekło w tej historii. Teraz gdy sięgnąłem po ten komiks drugi raz moją uwagę przykuły głownie trzy aspekty. Po pierwsze to fabuła. Jestem pod wrażeniem jak umiejętnie Snyder wkomponował całkiem nowy i to dość złożony wątek w świat nietoperza. Udało mu się połączyć, dawną rodzinę Waynów, śmierć rodziców Bruca oraz całe Gotham w jedną, logiczną całość z nowym, wielkim zagrożeniem. Lubie takie zagrania, gdy zostaje dołożone coś nowego do już wydawałoby się kompletnie ogranego tematu lub patrzy się z innej perspektywy na dobrze nam znane opowieści. Po drugie architektura i styl poszczególnych okresów. Są w tym tomie dwie świetne strony na których Batman odnajduje kolejne kryjówki wroga. Każda z nich znajduje się w innym budynku z różnych okresów historycznych. Bardzo podoba mi się to połączenie architektury w typowymi wystrojami danych czasów. Jakby tego było mało, scenarzysta bardzo zgrabnie wytłumaczył istnienie tych miejsc. Po trzecie, to szaleństwo Batmana. Gdy nietoperz, z pewnych przyczyn, zaczyna wariować towarzyszy temu mały popis umiejętności ilustratorskich Grega Capullo. Polskiemu czytelnikowi zapewne znana osoba, chociażby za sprawą Spawna. Najpierw strony obracają się o 180 stopni dodając trochę obłędu do całej już i tak pokręconej opowieści. Następnie mroczny mściciel zaczyna działać bardzo impulsywnie i tak też jest przedstawiany. Trochę może nawet jak jakiś demon z olbrzymimi kłami.


Edytorsko album również prezentuje się niezwykle okazale, co bez wątpienia jest jego kolejnym plusem. 176 stron na papierze kredowym zostały opakowane w elegancką twardą oprawę. W środku każdy oryginalny zeszyt poprzedzony jest okładką, a na końcu komiksu znajduje się jeszcze dodatkowo warianty okładek oraz scenariusz kilku stron pierwszego numeru ze scenariuszem oraz szkicami plansz. Dodatków może nie jest jakoś specjalnie dużo, ale zawsze są miłym bonusem.


Po kolejnej lekturze tego komiksu mogę śmiało powiedzieć, że jest to najlepszy komiks, jak na razie wydany z nowej linii DC Comics, które zaprezentował nam Egmont. Pamiętam jak po pierwszej lekturze byłem mocno zawiedziony, że muszę czekać ponad pół roku na kolejną część. Teraz na szczęście drugi tom leży na półce obok mnie i mogę spokojnie już po niego sięgnąć i każdemu również tego życzę. Konflikt Batmana z Trybunałem Sów to jak na razie świetna rzecz.


[gallery link="file" ids="2532,2530,2531,2536,2537"]

niedziela, 17 marca 2013

#206 cotygodniowa zeszytówka #46

Animal Man (2011-) 018Animal Man #18, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Epilog dość dużego wydarzenia opowiadającego o walce w Rotworld, odbywającego się wspólnie na łamach trzech serii i niestety efekt końcowy jest w sumie średni. Parliament of Decay buntuje się przeciw swemu awatarowi Arcanowi, dzięki czemu Buddy Baker otrzymuje jedyną szansę, aby wszystko naprawić. Zostaje przeniesiony w czasie do momentu, w którym można jeszcze wszystko naprawić. Staje do nierównej walki z The Rot. Na pomoc przybywa mu jednak odsiecz. Dawno temu zapowiedziana, ale dopiero teraz pojawiająca się. Wszystko jakoś dobrze się układa, dobro wygrywa i wtedy przypomniała mi się okładka numeru, niszcząc dość mocno zakończenie. Znika gdzieś zaskoczenie, którego i tak pewnie by nie było, bo ostatnie strony są dość przewidywalne. Numer całkiem sprawnie zamyka całą wielką przygodę, która jest w sumie od pierwszego numeru. Całość czyta się dość sprawnie, dzięki czemu czytelnik ma zapewnioną chwilę relaksu, jednak po przewróceniu ostatniej strony czuje się niedosyt. Ja przynajmniej spodziewałem się bardziej efektownego zakończenia. Podoba mi się natomiast okładka numeru, pomijając jej element spoilerowy, to ciekawie została zaprojektowana. Swoim wyglądem nawiązuje do stylistyki wszystkich tabloidów, które często zamieszczają jakieś krzykliwe tytuły na pierwszej stronie.


Swamp Thing (2011-) 018Swamp Thing #18, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Ten numer ma tak wiele wspólnego z komiksem powyżej, a wydaje mi się znowu lepszy. Potwór z bagien również otrzymał od Parliament of Decay możliwość uratowania świata i został przeniesiony do kluczowego momentu całego Rotworld, aby móc uratować świat przed zagładą. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, wystarczy tylko zadbać o bezpieczeństwo ukochanej i wszystko wraca do z góry ustalonego początku. Jednak potem scenarzysta wprowadza istotny szczegół, który nadaje całej opowieści innego wymiaru. Już wszystko nie jest takie oczywiste. Nabiera odrobiny dobrego romantyzmu, w końcu cała ta seria kręci się wokół wzajemnej miłości dwóch  bohaterów i wszelkie wydarzenia wynikają z niej. Z kolei samo zakończenie w piękny sposób zespala wszelkie wątki w jedną, sensowną i ciekawą całość. Spodobało mi się to, jak scenarzysta zakończył losy bohaterów w sumie na dwa sposoby. Ciekawy sposób na wybrnięcie z sytuacji i ustrzeżenie się przed typowym, ckliwym, szczęśliwym zakończeniem, które mogłoby się pojawić na ostatniej stronie. Bardzo mnie ucieszył w sumie jego brak oraz finalny efekt tego numeru.


AT13Adventure Time #13, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Josh Lesnick, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Josh Lesnick, Chris Schweizer,

W przygodach Finna i Jaka często autorzy odwołują się do otaczającego nas świata, popkultury i modnych ostatnio geeków i również tym razem jest podobnie. Mianowicie, nasi bohaterowie w raz ze swoją uroczą koleżanką wampirzycą Marceline podążają śladem złego Ewlbo. Ten zły człowiek zainfekował im przyjaciela i zaraz konsolę do gry BMO strasznym wirusem komputerowy. Nasi bohaterowie chcąc uratować swego przyjaciela, muszą oczywiście pokonać złego programistę i tutaj zaczyna się zabawa. Najlepsza scena numeru, to moment kiedy chłopaki zaczynają hackować, a trzeba tutaj zaznaczyć, że całą wiedzę o tym czerpali tylko i wyłącznie z filmów! Efekt jest zabawny. Chwilę później okazuje się, że Marceline posiada pewne umiejętności w tej dziedzinie, co głównych bohaterów wprowadza w osłupienie. No bo jak to tak, dziewczyna i zna się na komputerach? Jednak szybko ich przekonuje, pokazując "magię programowania". Dodatkowo w numerze znajdują się dodatkowe dwie  opowieści. Jedna jedna z nich jest historią Finna, który pokonał złego Millineuromancera. Za co w nagrodę dostaje tytuł królewny królestwa dziwnych kapeluszy. Miło się patrzy jak mały chłopiec nie może się pogodzić z piastowaniem stanowiska dla kobiety. Jak zawsze przy tej serii numer bardzo przyjemny i z czystym sumieniem polecam, jako świetną rozrywkę, którą przy okazji można poczytać dziecku. Mógłby to być dobry tytuł dla Centralki lub Krótkich Gatków, nowych linii wydawniczych od Centrali oraz Kultury Gniewu skierowanych dla młodszych czytelników.

niedziela, 10 lutego 2013

#199 cotygodniowa zeszytówka #41

Animal-Man-17Animal Man #17, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire i Scott Snyder,  rysunki: Steve Pugh, Tymothy Green II

No i nastał czas chyba największej bitwy w Rotworld. Animal Man wraz ze swą świtą dotarł w końcu do zamku Antona Arcana, by stoczyć ostateczną walkę. Nie jest łatwo, lecz nasi bohaterowie się nie poddają. Niektórzy odnoszą rany, inni giną, a potem rodzą się nowi. Gdy sytuacja zostaje odrobinę opanowana, okazuje się, że z drugiej strony zamku trwa równocześnie drugi atak. Lecz tym razem jej przywódcą jest Swamp Thing! Całość idzie całkiem dobrze, aż do ostatnich stron numeru, na których staje się coś oczywistego, ale pomimo tego i tak robi wrażenie. Ten komiks to w sumie jedna wielka rozpierducha i nic poza tym. Całkiem ładnie wszyscy się tną. Nadal najbardziej przypadły mi do gustu zgniłe wersje znanych super bohaterów. Superman mocno wypaczony, Catwoman i Wonder Woman, które utraciły cały swój seksapil, oraz moim zdaniem najlepszy Flash. Ciągle w ruchu i tylko przecina na pół wszystko co spotka na swej drodze. Najbardziej zabawnie jednak wychodzi śmierć jednej postaci i pojawienie się nowej na jej miejsce. Z jednej strony, to chyba nigdy bym nie wpadł, aby tak to rozegrać. Po prostu nie pasuje mi ta koncepcja w głowie, a o dziwo na papierze wygląda to całkiem dobrze. Całkiem miłe zaskoczenie i jestem ciekaw czy pociągną dalej ten motyw.


Swamp-Thing-17Swamp Thing #17, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder i Jeff Lemire, rysunki: Andrew Belanger


Dobry numer kontynuujący bezpośrednio wątek z AM#17. Najpierw nasza para bohaterów musi jednak stawić czoło swoim największym lękom. Zostało to zaprezentowane w dość smutnym tonie, co moim zdaniem świetnie się tutaj sprawdziło. Następnie panowie wcielają w życie szalony plan Batmana. Całość wtedy dość przyśpiesza i niepostrzeżenie zamienia się w opowieść akcji świetnie trzymającą w napięciu aż do wielkiego finału, który swoją drogą jest bardzo ciekawy. Pojawia się The Parliament of Decay, który w ciekawy sposób tłumaczy AM i ST, że są odwieczną częścią świata wraz z pozostałymi parlamentami. Wszystko to dobrze trzyma się kupy, jest ciekawe i w dodatku całkiem zaskakujące. Jedynym, ale za to dość poważnym minusem tego komiksu, jest jego warstwa graficzna. Niestety kreska, jaką operuje Andrew Belanger, to taki cartoon, który świetnie pasowałby do serii humorystycznych lub dla najmłodszych. Kojarzy mi się z jakimś Witchem lub animacjami na podstawie komiksów z Cartoon Network. Osobiście nie mam nic do takiej kreski, jednak tutaj ona dość mocno nie pasuje. Seria opowiada o śmierci. Jest pełna przemocy, koszmarów i brzydoty. Utrzymana w klimacie horroru i niestety kreska tego numery zabija bardzo skutecznie cały klimat, który nie ukrywając jest podstawą w tym dość ważnym numerze dla całej serii.


All New X-Men 007All New X-Men #7, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: David Marquez

Ten zeszyt zaczyna się komiczną, ale z pewnością nie zamierzoną sceną. Widzimy w niej aktualnie najbardziej poszukiwanego mutanta na świecie spacerującego sobie po mieście. Jednak nie jest on aż tak głupi, aby nie zdawać sobie sprawy z potencjalnego ryzyka wynikającego z takiej aktywności. Dlatego dla niepoznaki, założył sobie kurtkę i bejsbolówkę na kompletny, swój strój. Oczywiście oldschoolowe gogle postanowił sobie zostawić. Chociaż po dłuższej chwili dochodzę do wniosku, że miał rację. Jak patrzę na niego w tej kurtce i czapce to dokładnie widać jak zmienił się nie do poznania. Jasne! Tak poza tym to cały numer skupia się na postaci młodego Scotta Summersa, którego odwiedza Mystique. Urządza mu dość ciekawą gadkę moralizatorską, z której raczej wyniknie więcej złego niż dobrego, lecz nasz bohater tego jeszcze nie wie. Dodatkowo nasz chłopak uciął sobie krótką, acz treściwą rozmowę z Wolverinem, po której chyba obaj panowie zakopią na jakiś czas topór wojenny.

niedziela, 13 stycznia 2013

#192 cotygodniowa zeszytówka #37

New Xmen 005All New X-Men #5, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Dzięki telepatii, Jeannie wraz z młodszą wersją Hanka udają się do umysłu aktualnej wersji niebieskiego futrzaka. Dzięki temu obaj panowie podczas sprawdzania całego procesu mutacji odnajdują błąd, którego eliminacja pozwala na wyleczenie pacjenta. Dodatkowo jest to okazja aby Jeannie porozmawiała z aktualnym Hankiem i poprosiła go, aby pokazał jej co się z nią stało. Dzięki temu miała możliwość zobaczenia całego swego życia z najważniejszymi wydarzeniami. Nie było to dla niej łatwe przeżycie i coś zmieniło się w niej po tym zdarzeniu. Po uregulowaniu wszelkich spraw w szkole imienia Jean Grey, została do załatwienia tylko jedna sprawa, mianowicie kwestia co zrobić ze składem X-Men z przeszłości. Całkiem sprawnie zostało to zrealizowane przez scenarzystę i po raz kolejny wychodzi na to, że najważniejszą postacią będzie Jeannie, u której aktualnie Scott z przeszłości ma mocno na pieńku. On w ogóle ma teraz ciężki okres, co zostało świetnie pokazane w scenie, podczas której Wolverine informuje go, że od kiedy przybył do teraźniejszości to cały czas zastanawiam się czy go nie zabić. Jeden szybki ruch ręką, pazurami i cały problem by znikł. Równocześnie Cyclop udaje się jeszcze raz do świeżo odkrytego mutanta Benjamina. Proponuje mu współpracę, na co chłopak po krótkiej namowie się zgadza.


Animal-Man-16Animal Man #16, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Wojna z Rotworld nadal trwa i zaczyna się robić trochę ciekawiej niż ostatnio. Po tym jak Animal Man wraz z resztą swej grupy ratuje Zieloną Latarnię czytelnik poznaje kolejne fakty z okresu kiedy The Rot opanowywał Ziemię. Po krótkiej retrospekcji następuje równie krótka walka z jakimś mało istotnym wrogiem, ale efektownym. Po tym wszystkim nasz mały oddział dołącza do armii Frankensteina, który właśnie stara się odeprzeć atak zgnilizny. Tutaj popisuje się swą mocą latarnik i na końcu wszyscy docierają do bram prowadzących do siedziby Arcana. Jednak na ich drodze stoją jeszcze strażnicy bram, którzy są małą niespodzianką i walka z nimi raczej nie będzie krótka i bezproblemowa. Myślę, że dzięki nim kolejny numer może być całkiem ciekawy. W między czasie czytelnik poznaje dalszą cześć historii rodziny Budda, gdy zniknął on wraz z Potworem z Bagien. Trzeba przyznać, mała Maxine wykazała się straszną naiwnością, ale typową dla małej dziewczynki, którą nie da się ukryć, cały czas jest. Numer lepszy od poprzedniego, jednak nadal nie jest tak dobry jak te z początku serii.


Swamp-Thing-16Swamp Thing #16, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Pora na kolejną porcję samotnej wyprawy Potwora z Bagien w celu uratowania ukochanej Abigail. Tym razem śledzimy dalsze losy naszego bohatera w Gotham City, gdzie znalazł się już w poprzednim numerze. Po krótkim starciu z Batmanem, które zakończyło się interwencją Barbary Gordon, Alec dowiaduje się co wydarzyło się w mieście oraz co powinien teraz zrobić. Barbara zabiera go do jedynego bezpiecznego miejsca w całym mieście, gdzie Holland znajduje aparaturę z prawie ukończoną substancją do szybkiej uprawy zieleni. Przy pomocy swego organizmu, wzmacnia ją dodatkowo i czyni bardziej agresywną. W tym momencie na ich przyczółek zostaje przeprowadzony olbrzymi atak The Rot. Wywiązuje się ostateczne starcie na drodze do Arcana. Równocześnie czytelnik śledzi losy Abigail, która prowadzi nierówną walkę z pomiotem The Rot. Wątek ten w dość efektowny sposób kończy szesnasty numer, co zapewne ciekawie wpłynie na Swamp Thinga. Komiks jakby wrócił na swój tor, po kiepskim poprzednim numerze. Ciekawa opowieść, w świetny sposób wykorzystująca innych super bohaterów. W ogóle bardzo mi się podoba co ta seria oraz Animal Man wyprawiają z największymi bohaterami DC. Jedyne co mi przeszkadzało to strój Barbary Gordon. Bardzo dopasowany, podkreślający jej figurę i z odkrytymi plecami. Z pewnością bardzo praktyczny w świecie jak po apokalipsie. W moim odczuciu jest to chamskie wpychanie lekkiej erotyki, aby nastolatki mogły się poślinić, co w takiej serii jest kompletnie niepotrzebne, a nawet psuje klimat. Szkoda, że takie są prawa rynku i wymogi czytelników.

niedziela, 16 grudnia 2012

#186 cotygodniowa zeszytówka #33

themanhattanprojects01

The Manhattan Projects #1, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Komiks ten to historia projektu armii USA pracującego nad skonstruowaniem pierwszej na świecie bomby atomowej. Lecz nie jest dokument i wierne odwzorowanie faktów, a dowolna interpretacja bazująca na podstawie kilku faktów. Dzięki temu  czytelnik poznaje opowieść Oppenheimera w chwili dołączenia do projektu oraz jego przeszłość i dwóch jego braci. Podchodząc do tego komiksu nie spodziewałem się niczego od niego, a otrzymałem ciekawą i zaskakującą rozrywkę. Podoba mi się mieszanie faktów z szalonymi pomysłami dzięki czemu czytelnik ma okazję być świadkiem ataku japońskich robotów kamikaze kierowanych telepatycznie przez buddyjskich mnichów na ośrodek badawczy amerykanów. Jest również Einstein uwięziony za pancernymi drzwiami, którego raczej wszyscy się boją, gdyż posiada jakiś mroczny sekret. Jest oczywiście wystrzałowe zakończenie, które tym razem nawet trochę mnie zaskoczyło. No i rysunki Pittary, który bardzo kojarzy mi się z taką uboższą i mniej szczegółową wersją Geofa Darrowa i nie jest to w żadnym wypadku wada. Jest to dobra historia i z pewnością będę ją śledził dalej.


Animal Man-Zone-000Animal Man #15, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Przykro mi to przyznać, ale znowu zawiodłem się tym komiksem. Animal Man wraz ze swoją świtą zostają zaatakowani przez Grodda, wielkiego goryla i jego wojsko. Myślałem, że gorzej być nie może, ale scenarzysta bardzo szybko wyprowadził mnie z błędu. Na ratunek naszym bohaterom przybywa nie kto inny jak potwór Frankensteina. Wszytko to jakieś takie miałkie jest. Po krótkiej i nudnej walce, wszyscy razem postanawiają wyruszyć do Metropolis, aby stoczyć pojedynek z Arcanem oraz wyswobodzić legendarnego i tajemniczego więźnia przez niego przetrzymywanego. Jest w między czasie jeszcze przerywnik o małej Maxin za czasów świata jeszcze nie opanowanego prze The Rot, ale tak naprawdę nic on nie wnosi. Odrobinę podoba mi się wątek tajemniczego więźnia. Przez pół komiksu wszelkie wzmianki o nim sugerują, że może to być tylko jedna bardzo potężna postać, a na samym końcu niespodzianka i znajdują kogoś innego, ale równie potężnego i ciekawszego moim zdaniem. Jednak po mimo tego i tak przykro jest patrzeć jak z numeru na numer ta seria robi się coraz bardziej kiepska i żałosna.


Swamp Thing-Zone-000Swamp Thing #15, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Marco Rudy

Alec Holland kontynuuje w towarzystwie Bostona wyprawę do Gotham City. Jednak nie może być za łatwo i na ich drodze staje William Arcane w towarzystwie swoich olbrzymich morskich potworów. Walka nie była łatwa, ale dzięki poświęceniu Dead Mana, udaje się naszemu bohaterowi dotrzeć do celu. Na miejscu znajduje jaskinię Batmana, wraz z gospodarze. Jednak całego miasta stara się pilnować już ktoś inny. W między czasie kontynuowana jest opowieść Abigail, która jeszcze przed opanowaniem całego świata przez The Rot, została uwięziona przez swojego szalonego wuja Antona. Dzięki temu czytelnik znowu dowiaduje się czegoś nowego na temat ich dziwnej relacji oraz przybliżamy się do poznania historii jak umarła Abby. W sumie to jakoś lepiej mi się to czytało niż Animal Mana, ale muszę przyznać, że i tak nie jest to nic specjalnego. Takie zwykłe masowe czytadło na piętnaście minut i nic więcej. Całość przewidywalna, z szokującym zakończeniem jak zawsze. Niby jest akcja, rozwijanie wątków, zakończenie, które ma zachęcać do sięgnięcia po następny numer, a tak naprawdę sam nie wiem dlaczego sięgnę po następny numer. Chyba nadal się łudzę, że jeszcze coś dobrego może z tego wyjść.

niedziela, 11 listopada 2012

#180 cotygodniowa zeszytówka #28

Animal Man #14, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Z żalem muszę przyznać, dość słaby jest ten numer. Z jednej strony opowiada dalsze losy Animal Mana po tym jak powrócił  z wnętrza The Rotworld. Aktualnie przebywa on w The Red Kingdom, gdzie wraz z kilkoma innymi ocalałymi superbohaterami zastanawia się nad dalszym działaniem. Wszystko to do czasu, gdy zostali  zaatakowani przez olbrzymią armię zgnilizny pod dowództwem maga Felixa Fausta. Nie odbiorę tutaj nikomu przyjemności z czytania jeśli powiem, że udało się naszym bohaterom odeprzeć atak. Jednak na samym końcu walki Baker dowiaduje się, że w samym sercu The Rot w zamku Arcanena przetrzymywana jest jego córka. Żeby było zabawniej, wszyscy ocaleni superbohaterowie zgadzają się radośnie, aby wyruszyć w samobójczą misję. Wszystko to kończy się jeszcze spotkaniem z Groddem. Olbrzymim gorylem, aktualnym władcą Central City. Niestety miałem już okazję poznać tą postać podczas jej występu w crossoverze Flashpoint. Był to koszmarnie słaby występ i z tego też powodu jestem lekko przerażony przyszłością tego wątku. Obym się mylił. Z drugiej strony numer ten kontynuuje wątek małej Maxine, która ucieka przed zarażoną resztą rodziny, gdy jej ojciec przebywał na wycieczce w The Rotworld. Wątek trochę ciekawszy, pokazujący problemy małej dziewczynki w ekstremalnej sytuacji. Dodatkowo końcówka tego wątku zapowiada się ciekawie na przyszłość, co jest chyba jedynym pluse tego numeru.


Swamp Thing #14, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Czytam po raz kolejny ST i AM razem i znowu jest to na korzyść zielonego wielkoluda. Tym razem Alec odpiera wielki atak The Rot na ostatni przyczółek zieleni na Ziemi. Przy okazji odkrywa, że jeśli ma blisko siebie The Parliament of Green to jego moce są prawie nieograniczone. W międzyczasie ciągle nawiedza go koszmar w którym spotyka się ze szkieletem Abigail i razem otwierają wielkie wrota z czymś złym. Dodatkowo nasz bohater wyczuwa jakoś wewnętrznie jej obecność na świecie co dodaje mu sił do dalszego działania. Potwór z Bagien ustala wraz z Parlamentem, że zostawi ich pod opieką Ivy, a sam w towarzystwie Bostona wyruszy zgładzić Arcanea raz na zawsze. Po drodze musi tylko udać się do Gotham Cicy, gdzie prawdopodobnie została skonstruowana broń, która może znacznie zwiększyć szanse powodzenia tego planu. Równocześnie jest opowiadana historia Abby, po tym jak przeżyła katastrofę lotniczą. Dostała się do małego górskiego miasteczka gdzieś w Europie, w którym na jej nieszczęście osiadł jej wuj Arcane. Bardzo przyjemny komiks. Z przewidywalną i ograną historią, ale ciekawie napisaną, przez co jest to udana lektura. Dodatkowym plusem jest końcówka z gościnnym występem Aquamana.


Avengers vs X-men Consequences #4, Marvel


scenariusz: Kieron Gillen, rysunki: Mark Brooks

Akcja nabiera dość ostro tempa. Najpierw Cyclopa odwiedza w więzieniu Tony Stark. Wyjaśnia On Summersowi, że podczas przebywania mocy Phoenix na Ziemi miał on za zadanie zbadanie jej. Od tego czasu nie może przestać o niej myśleć i bardzo chciałby w związku z tym przebadać Scotta. Ku wielkiemu zaskoczeniu Cyclop nie ma nic przeciwko i daje się podłączyć pod wszelką możliwą aparaturę badawczą. Następnie jesteśmy świadkami podwodnej eskapady Hope, podczas której spotyka ona Namora! Szkoda trochę, bo strasznie szybko przywrócili tą postać. Jednak dzięki temu mamy okazję być świadkami dość ciekawej wymiany zdań między nimi. Dodatkowo Ororo odnajduje na Syberii Colossusa, który po wydarzenia z A vs Xpragnie zostać w samotności z własnymi myślami i unika jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym. Po tym wydarzeniu pojawia się Magneto i wyjawia Ororo, że co prawda jeszcze niedawno walczyli razem  przeciw wspólnemu wrogowi, jednak teraz już tak nie będzie ponieważ, każdy z nas musi dostosować się do obecnej chwili. Na sam koniec numeru jak zawsze pozostawiono najlepsze. Mianowicie pod wpływem pewnych wydarzeń w więzieniu i w konsekwencji tego odwiedzin Summersa przez Wolverina, ten drugi decyduje się na ucieczkę z więzienia.

niedziela, 14 października 2012

#173 cotygodniowa zeszytówka #24

Swamp Thing #13, DC Comics

scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Muszę przyznać, mocno się czułem zagubiony na początku tego zeszytu. Do tego stopnia, że aż musiałem sobie przypomnieć, co było w poprzednich. Po wspólnej wyprawie do Rotworld Swamp  Thinga i Animal Mana ten pierwszy wychodzi na powierzchnię i od razu zostaje zaatakowany przez Poison Ivy oraz raczej spokojnego Deadmana. Po krótkiej, acz rzeczowej rozmowie nasz bohater dowiaduje się, że przebywał w świecie śmierci i zgnilizny przez cały rok. W tym czasie Ziemia upadła, została zmieniona w jedną wielką pustynię. Jedynym żyjącym miejscem, jest siedziba The Parliament of Green. Jakby rajski ogród unoszący się nad planetą i odpierający nieustanne ataki The Rot. Właśnie tam Alec dowiaduje się o wszystkim co działo się podczas jego nieobecności oraz tym, że cały jego pobyt w Rotworld był genialną pułapką zastawioną przez Arcana. Dodatkowo w tym numerze jest również opowiadana historia Abigail, która po zniknięciu jej ukochanego postanowiła udać się do swych rodzinnych stron, Karpat.  Niestety cała wycieczka nie skończyła się dla niej za dobrze. Bardzo jestem ciekaw kolejnych numerów, bo zapowiadają się świetnie. Walka Potwora z Bagien z przemienionymi superbohaterami oraz jego reakcja na wiadomość o losie ukochanej mam nadzieję mnie nie zawiodą.


Animal Man #13, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Nastała era The Red Kingdom w opowieści o Animal Manie i porównując ją z numerem, o którym pisałem powyżej muszę przyznać,  są to takie same historie tylko z innymi bohaterami. Mamy więc Budda Bakera, który powraca z wnętrza Rotworld na zniszczoną Ziemię i również zostaje zaatakowany. Jednak nie przez byle kogo, a Hawkmana w wersji zgniłej. Walka jest nie równa, lecz na szczęście o odpowiedniej chwili zjawia się pomoc w postaci trójki herosów: Beast Boy, Black Orchid oraz Henrego Irons Steela. Od nich to nasz bohater dowiaduje się całej prawdy o tym co stało się po jego oraz Swamp Thinga zniknięciu. Po czym zostaje zabrany do siedziby The Red. Ostatniego miejsca na Ziemi gdzie jeszcze w miarę spokojnie żyją ludzie i zwierzęta. Równocześnie prezentowany jest również drugi wątek o rodzinie Animal Mana po tym jak udał się do wnętrza The Rot. Napiszę tylko tyle, że raczej nie były to długie i miłe przygody. Po mimo tego, że ten zeszyt to w sumie powtórka z rozrywki, czytało mi się go naprawdę dobrze. Ciekawie została zaprezentowana cała walka Ziemi ze zgnilizną, upadek superbohaterów oraz wszechogarniająca klęska i porażka po przegranej wojnie. Mam tylko nadzieję, że następne zeszyty tych dwóch serii będą się bardziej różniły w przyszłości.


Adventure Time #7, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Shannon Wheeler, Zac Gorman  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Shannon Wheeler, Zac Gorman

Ten numer jest zakręcony jak słoiki na zimę, albo jak podróże w czasie. Najpierw odwiedzamy przyszłość razem z chłopakami, gdzie cała kraina toczy wojnę z zabójczymi robotami. Fin ma posturę kulturysty oraz metalową rękę, a Jake szarmancką bliznę na oku. Dzięki spotkaniu z Queeen Bubblegum (tak czas leci i tytuły się zmieniają) dowiadują się o wszystkim co ich minęło przez te lata piętnaście lat nieobecności, po czym zdają sobie sprawę, że nie są w stanie tego zmienić. Zostają zmuszeni żyć w przyszłości. W tym momencie następuje druga opowieść, w której BMO chce stworzyć wehikuł czasu, a wtedy jeszcze Pricess Bubblegum tłumaczy mu jakie mogą z tego wyniknąć konsekwencje i ile czyha na niego niebezpieczeństw. Przy okazji tłumacząc w zabawny i ciekawy sposób wiele teorii na temat podróży w czasie. Na sam koniec, czytelnik dostaje śmieszną historyjkę o wiele mówiącym tytule Lumpy Space Drama. Jest to zapis bardzo ciężkiego dnia z życia Lumpy Space Princess, kiedy naprawdę nie chciałbym jej spotkać. Zachowuje się jak stereotypowa kobieta i to w dodatku w okresie dojrzewania. Zaprawdę powiadam wam, przerażająca to perspektywa.


Batman The Dark Knight #4, DC Comics


scenariusz: David Finch oraz Paul Jenkins, rysunki: David Finch

Batman to taki stary dobry znajomy, u którego za wiele się nie zmienia. Po, dość dokładnym  przeszukaniu mieszkania Ivy, nasz bohater natrafia na nowy trop, który zapewne przybliży go o jeszcze jeden krok do rozwiązania zagadki produkcji nowego narkotyku. Lecz wnioskując po ostatniej stronie tego zeszytu, nietoperza czeka go jeszcze bardzo ciężki pojedynek z moim ulubionym przeciwnikiem. Dodatkowo jest to numer w którym Brucowi zostają zadana ciekawe pytania natury relacji międzyludzkich, albo bardziej ich braku. Wszystko to jest zabarwione lekką nutą groźby i strachu co tylko dodaje wszystkiemu pikanterii. Jakby tego wszystkiego było mało, to do siedziby Batmana zmierza Biały Króliczek i zapewne nie będzie to zwykła i miła wizyta towarzyska. Kolejny numer zapowiada się niezwykle ciekawie.

sobota, 15 września 2012

#168 cotygodniowa zeszytówka #20

Avengers vs X-men #11, Marvel

scenariusz: Brian Bendis, rysunki: Olivier Coipel

Dość dramatyczny to zeszyt. Jednak wcale to nie dziwi skoro w przyszłym numerze zakończenie tytułowego pojedynku. Zeszyt, w którym dochodzi do pojednania superbohaterów z mutantami we wspólnej walce przeciw Cyclopowi i pannie Frost. Pod dowództwem Xaviera wszyscy udają się do latającego miasta Utopi na ostateczny pojedynek, w którym kilka postaci raczej ginie (chodź wszyscy wiemy jak to z  tym umieraniem jest na prawdę) i dochodzi do złączenia Dark Phenix. Przyznam, że najbardziej w całym zeszycie spodobała mi się scena rozmowy Emmy ze swym ukochanym Cyclopem.  Gdzie pani Frost namawia do zniszczenia Świata Summersa i zbudowania go od nowa. Zdradza mu również iż wie i widzi, jak on cały czas zastanawia się jak to zrobić, aby posiąść jej moce. Co można osiągnąć tylko poprzez śmierć jednego z nich. Dobrze rozegrana scena, którą czyta się świetnie. Dodatkowym atutem jest sam pojedynek przeciwko Cyclopowi, który w sumie opiera się na rozmowie jego z Profesorem X, a samej walki tak naprawdę prawie w cale nie ma.


Animal Man #0, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Po numerze #12 serii przyszła pora na #0, ponieważ włodarze DC comics postanowili w rok po wielkich zmianach jakie zapanowały w ich wydawnictwie przedstawić historie powstania swoich postaci. Sam się zastanawiam, który to już raz i po co. Jednak czytanie tego zeszytu jakoś specjalnie nie bolało. Spowodowane było to zapewne moją znikomą wiedzą o początkach tej postaci. Zeszyt otwiera śmierć czarnego Animal Mana z rąk Arcana, co stawia Totemy w dość kłopotliwej sytuacji. Mianowicie wszystkie poprzednie awatary rodziły się do tej roli i tak też były wychowywane. Jednakże od wielu lat nie narodził się żaden nowy. Z tego też powodu Totemy postanawiają w drodze wyjątku stworzyć nowego AM i tak też Buddy Baker przypadkiem otrzymuje swe moce. Czyta się to lekko i dość szybko, co z pewnością jest plusem. Szkoda jednak, że numer ten jak dla mnie jest swoistym zapychaczem, a było można zamiast tego kontynuować dalej opowieść o Rotworld.



Swamp Thing #0, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Kano


Drugi origin jest moim zdaniem znacznie ciekawszy. Cały historia została opowiedziana z punktu widzenia Antona Arcane i rozpoczyna się sceną zabójstwa jednego z Potworów z Bagien gdzieś w Kanadzie w 1897 roku. Następnie akcja przenosi się do czasów obecnych, gdzie nasz narrator przedstawia proces jak dostał się w otoczenie Aleca Hollanda by móc go później zabić. Jednak zamiast śmierci naszego bohatera, otrzymuje on drugie życie w roli awatara zieleni. Całość została ciekawie poprowadzona za pomocą prostego zabiegu przedstawienia całej opowieści z innej perspektywy, dzięki czemu uniknęliśmy nudnej opowieści w stylu od zera do superbohatera. Dodatkowym plusem jest również strona wizualna zeszytu w wykonaniu Kano. Rysownik ten co prawda, jakoś specjalnie się nie wyróżnia stylem, jednak posiada ładną kreskę, dość szczegółową i czytelną dzięki czemu potrafi zilustrować cokolwiek sobie zamarzy.


Super Dinosaur #10, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard


Numer w którym wszystko idzie źle i każdy wpada w tarapaty. Jednak zacznijmy od początku. Najpierw Doktor Dynamo pomagający w ucieczce Maxowi Maximusowi dociera na miejsce wymiany, gdzie ma odzyskać swą małżonkę. Zastanawiam się tylko jak potem zamierza wraz z nią powrócić stamtąd, skoro będą sami w towarzystwie dość sporej grupy wrogów? Następnie Super Dinosaur po szybkim powrocie do bazy i wymianie uszkodzonego sprzętu, wraca z powrotem na pierwszą linię frontu pod wulkanem. Gdy otwiera się portal prowadzący na pole walki, wraz z SD w ostatniej sekundzie przechodzi nim również Erin. Kompletnie nie przygotowana do walki nastolatka, która sprowadza na siebie i SD wielkie tarapaty. Jakby tego wszystkiego było mało w bazie Dynamo The Exile stwierdza, że będzie rozmawiał tylko z Derekiem. Podczas takiej pogawędki okazuje się, że cały czas gdy The Exile był podłączony w swojej zbroi do komputerów bazy, które miały go badać, On sam robił to samo bazie. W skutek czego udaje mu się uwolnić i w dodatku jeszcze pojmać młodego Dynamo jako zakładnika. Trzeba przyznać, świetny zeszyt. Bardzo ciekawie rozwija się cała akcja i pomimo tego, że to seria dla dzieci ani razu fabuła nie była skonstruowana tak prosto, aby dorosły mógł się poczuć zawiedziony. Warto czytać, bo to lekka i przyjemny lektura jednak cały czas na poziomie.


niedziela, 9 września 2012

#166 cotygodniowa zeszytówka #19

Animal Man #12, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire i Scott Snyder, rysunki: Steve Pugh

Dokładnie w #15 odsłonie tego cyklu, przy okazji pisania o Swamp Thingu #11 marudziłem z powodu powiązaniu tej serii z Animmal Man. Co oczywiście wiązało się z potrzebą nadgonienia tej drugiej serii przeze mnie. No i aktualnie dotarłem do numeru w którym to dochodzi do połączenia tych dwóch tytułów w wspólnej historii pod tytułem Rotworld. Myślałem, że będzie to bardzo długi czas, a  zleciało jakoś niezwykle szybko.


Buddy Baker nie ma aktualnie lekkiego życia. Teściowa cały czas wylewa swe żale na niego. Małżonka jest wściekła z powodu stawiania rodziny w ciągłym niebezpieczeństwie i dodatkowo jego syn Cliff jest chory po zranieniu przez potwora z Sickness. Aby jakoś wybrnąć z całej sytuacji nasz bohater wraz z małżonką i małą Maxine udaje się na spotkanie z Potworem z bagien. Następnie Buddy i Alec razem udają  się do samego centrum The Rot, aby tam, raz na zawsze załatwić całą sprawę z Sickness definitywnie. W między czasie Maxine wraz z matką i Socks pozostają na bagnach w towarzystwie Abby. Wtedy też dziewczynka w  odbiciu wody ogląda wizję przedstawiającą ją jako przyszłego awatara zwierząt w totalnie zniszczonym i zmienionym przez The Rot świecie. Co ciekawe jest tam również zabity Flash. Czyżby jakaś zapowiedz nowych wydarzeń w świecie DC? Równocześnie Cliff ucieka z motelu i w dziwnym stanie otumanienia idzie na spotkanie z Rotworld.


Swamp Thing #12, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder i Jeff Lemire, rysunki: Marco Rudy

Kontynuacja przygód naszych awatarów w spólnej wyprawie do The Rot. Po szybkiej potyczce z pierwszymi autochtonami The Rot odkrywają drabinę z kości prowadzącą do wnętrza krainy. Podczas niezwykle długiego schodzenia w dół na ich drodze staje Anton Arcane, który tłumaczy cała zaistniałą sytuację oraz zrywa połączenie Swamp Thinga ze światem zewnętrznym. Tymczasem na bagnach, po tym jak panie odpierają atak Sickness i zostaje zerwane połączenie z The Rot, Abby zyskuje nowe moce i staje się znacznie silniejsza. Wraz z The Socks czują, że właśnie zaczyna się wielka wojna  z The Rot. Ich armia wyjdzie na powierzchnię Ziemi i doprowadzą do jej zagłady. Jednak Abby postanawia nie dopuścić do tego i wyrusza na spotkanie z The Parliament of Decay mające być odpowiedzialne za całe to zło. Jej celem jest nie dopuścić do tego wszystkiego. Ciekawy numer kończący prolog Rotworld i zapowiadający wielkie zmiany w tych dwóch seriach. Dzięki temu co stało się w The Rot z naszymi bohaterami i następstwami tego w naszym świecie, już nie mogę się doczekać następnych numerów.


Thief of Thieves #7, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman i Nick Spencer, rysunki: Shawn Martinbrough

Poprzednie części tej serii snuły misternie ułożoną opowieść napadu, zdrady i problemów rodzinnych. Wszystkie wątki były z sobą połączone postacią głównego bohatera Redmonda, najlepszego z żyjących złodziei. Zeszyt siódmy to bardzo dobry numer, wyjaśniający wszystkie poprzednie i przy okazji łącząc je w bardzo ciekawą, logiczną oraz spójną historię. Nie mam zamiaru wam dokładnie streszczać numeru, bo trzeba go przeczytać samemu, aby osobiście móc delektować się przyjemnością płynącą z czytania tej świetnej opowieści. Jednak powiem, że wyjaśnia się sprawa zdrady Redmonda, normuje si sytuacja w jego rodzinie i zostaje zapowiedziany kolejny wielki napad. Kirkman po raz kolejny pokazał jak wielki ma talent do opowiadania ciekawych historii, które trzymają w napięciu od pierwszej strony, dzięki czemu czytelnicy mają naprawdę wiele powodów do radości.


Batman The Dark Knight #5, DC Comics


scenariusz: David Finch, rysunki: Jason Fabok

No i dotarłem do końca Vol. 1 tej serii, która ukazywała się jeszcze przed dość słabym, ale sporym wydarzeniem w świecie DC Comics pod nazwą Flashpoint . W numerze ostatnim Batman stara się uratować Down najpierw przed zastępami małych, piekielnych potworów, co nie kończy się dla nich za dobrze.  Później sam walczy przeciw demonowi Estriganowi, który został zniewolony przez swą dawną ukochaną Blaze. Po tym jak nietoperz uświadamia mu, że jest przez nią manipulowany, demon zdradza ją i wraz z Waynem wyrusza na ratunek Golden Down. Następuje wtedy dość nierówna walka z jej ojcem opętany manią życia wiecznego, co doprowadza wszystko do dość nietypowego zakończenia jak na mainstreamową opowieść, jaką bez wątpienia jest ta seria. Całość kończy się wprowadzeniem do dalszej sprawy Batmana i małej złodziejki jego tajemnic. Zapowiada się nadal ciekawie, więc na dalsze zeszyty czekam z przyjemnością.

niedziela, 12 sierpnia 2012

#160 cotygodniowa zeszytówka #15

Swamp Thing #11, DC Comics

scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Marco Rudy

Numer w głównej mierze składający się z walki Potwora z Bagien z wujkiem Antonem o biedną Abigail. Po tym jak wujek spuścił manto naszemu bohaterowi i zostawił na pewną śmierć okazało się, że popełnił wielki błąd. Ponieważ Parliament uratował naszego bohatera oraz bardzo szybko go wyleczyli. Dzięki temu Swamp Thing zdołał dogonić wujka i zlać go na kwaśne jabłko, w czym pomogła mu jego ukochana. Wszystko jak zwykle dość ciekawie się kończy i sprawia, że zanim sięgnę po nowy zeszyt muszę najpierw nadgonić kilka numerów Animal Mana. W sumie to słaby jest ten numer. Gdy w poprzednim odcinku nasz bohater bardzo mocno oberwał to miałem nadzieję, że jego oczywiste wyleczenie zajmie więcej czasu i będzie jakoś ciekawie wyjaśnione. Natomiast scenarzysta poszedł po najmniejszej linii oporu. Dodatkowo nie podoba mi się jak Antonowi pozwalają uciec na końcu zamiast go zabić. W końcu to wojna i pozwalając na ucieczkę, chcąc nie chcąc zgadzają się na kolejną potyczkę z tym przeciwnikiem. Natomiast ciekawie prezentuje się wizja Abigail, która spogląda wewnątrz portalu do The Rot. Piękna wizja koszmaru między innymi ze zniszczonym Metropolis.


 Invincible #91 , Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki : Ryan Ottley

Po tym jak Dinosaurus wraz z Markiem uciekli przed Viltumianami aktualnie starają się poskładać wspomnienia i ustalić co w ogóle się stało. Ponieważ Mark jest ciężko chory i był nieprzytomny, a Dinosaurus po zamianie w człowieka nie pamięta co robił w swej drugiej postaci. W między czasie Eve udaje się na ciemną stronę księżyca w celu uratowania swojego ukochanego. Tam odbywa rozmowę z dowódcą Viltumian podczas której zostaje poinformowana o rzekomym porwaniu go przez Dinosaurusa. Na wieść o tym Atomowa Ewa postanawia zebrać oddział ratunkowy, który udaje się do sekretnej bazy dinozaura. Oczywiście wywiązuje się z tego krótka walka, którą stara się powstrzymać Mark doprowadzając do bardzo ciekawego zakończenia numeru. W między czasie poznajemy również kilka nowych faktów z życia aktualnego Niezwyciężonego oraz zostaje przedstawiona jego ukochana. Chociaż ten zeszyt był dość spokojny to nie zmienia to faktu, że jest to moja ulubiona seria komiksowa już od bardzo długiego czasu.



Batman The Dark Knight #1, DC Comics


scenariusz i rysunek: David Finch


Postanowiłem zabrać się za jedną z serii o nietoperzu i padło na Batman The Dark Knight, z którym rozpoczynam przygodę od pięcioczęściowego vol. 1. Jak zwykle w takich sytuacjach zaczyna się od małego originu postaci. Został ciekawie przedstawiony z nawiązaniem do powstania samego Batmana oraz dzieciństwa Bruca i jego koleżanki wokół, której obraca się cała fabuła tego zeszytu. Mianowicie, opowieść skupia się na wątku zaginięcia Dawn Golden i poszukiwaniu jej przez naszego detektywa. Całość oczywiście zapowiada się na jakiś większy spisek i dzięki temu w numerze tym występuje już Pingwin oraz Killer Croc. Od strony graficznej komiks prezentuje taką wyższą półkę typowej kreski superhero. Jest ładnie, efektownie i raczej wszystko zostało utrzymane w ciemnej i szarej barwie kolorów. Z przyjemnością wezmę się za kolejne numery i przyznam, że jestem pod sporym wrażeniem dla Davida Fincha za ogarnięcie praktycznie w pojedynkę całego numeru. Tak poza tym to w pewnym momencie tego numeru jest ujęcie na bat jaskinię i znajduje się w niej olbrzymi T-rex. Widziałem go już wiele razy i zawsze mnie zastanawiało o co z nim chodzi? Może ktoś mi odpowie w komentarzu?


Animal Man #4, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman

W The Red nadal trwa walka pomiędzy głównym bohaterem, a stworami Sickness. Animal Man bardzo mocno obrywa i pada na deski. W tym momencie jego córka Maxin po krótkiej rozmowie motywacyjnej z jednym z poprzednich wcieleń AM postanawia pomóc ojcu przy okazji manifestując swe moce. Nie powiem, zrobiło się ciekawie i mała wiele potrafi. Po  tym wszystkim, gdy sytuacja się uspokaja Buddy dowiaduje się o swoim celu istnienia. Za wszelką cenę musi opiekować się i chronić życie własnej córki, gdyż ma odegrać ważną rolę w przyszłości. Dodatkowo dziewczynka musi nauczyć się kontrolować swoje moce, ponieważ poza The Red będą bardzo nieprzewidywalne. Dlatego też postanawia dołączyć do nich jeden z poprzednich AM Ignatius pod postacią kota. Nasz bohater dowiaduje się również o Allecu Hollandzie, z którym powinien nawiązać współpracę ponieważ walczą w tej samej sprawie. W między czasie druga połowa rodziny udaje się w towarzystwie zaprzyjaźnionego detektywa na farmę teściowej Budda. Małżeństwo Bakerów ustaliło kiedyś, że jeśli wszystko pójdzie nie tak to właśnie tam się spotkają. Niestety udając się tam nawet nie byli świadomi w jakie niebezpieczeństwo się pakują.


Animal Man #5, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Travel Foreman

Od razu kontynuacja losów naszej szalonej rodziny. Animal Man wraz z Maxin dołączyli do reszty rodziny w ostatnim momencie. Dziewczynka zostaje w bezpiecznym miejscu z babcią, a Buddy udaje się z pomocą swej żonie i synowi mającymi dość konkretne problemy z jednym osobnikiem z Sickness. W walce, którą przegrywał nasz bohater postanowiła mu pomóc na odległość jego córka wysyłając do ataku na stwora wszelkie żywe istoty z okolicy. Niestety spowodowało to całkowicie odwrotny skutek do zamierzonego zmuszając naszą rodzinę do ucieczki, aby odszukać Swamp Thinga. Cały numer to w sumie tylko i wyłącznie szybka akcja służąca moim zdaniem do połączenia z SW. Troszkę nie podoba mi się to na razie, bo stwarza pozory jakby ta seria była tylko dodatkiem potrzebnym do utworzenia małego crossovera z Potworem z Bagien. Pożyjemy, zobaczymy do czego to doprowadzi. Za to wielkim plusem jest nowy członek rodziny, kot Ignatius, a przez wszystkich nazywany Skarpetki. Jest złośliwy i udziela stale interesujących porad. Fajna i w taki mroczny sposób zabawna postać.

niedziela, 22 lipca 2012

#155 cotygodniowa zeszytówka #12

Saga #4, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Czwarty numer serii pokazuje bardziej ludzkie oblicze łowcy głów The Will'a, który udaje się na planetę Sextillion. Swoją drogą niezwykle ciekawe to miejsce, które potrafi zaspokoić każdą zachciankę seksualną odwiedzających. Dość odważne posunięcie twórców i wydawcy na zilustrowanie tego. Tam nasz łowca ratuje z opresji sześcioletnią dziewczynkę, która pewnie zostanie nową postacią serii i dość mocno jestem ciekaw jak scenarzysta zamierza to wykorzystać. Równocześnie zeszyt opowiada dalsze losy naszej zakochanej pary wraz z narratorem. Marko zostaje przywrócony do życia dzięki zabiegom Izabel, co niestety nie jest najlepszym wyjściem dla niego. Ponieważ gdy był nieprzytomny to strzelił olbrzymią gafę i teraz musi się z niej tłumaczyć swojej ukochanej. Co dla czytelnika zaowocuje kolejnymi faktami z jego przeszłości. Jak zwykle numer kończy się w takim miejscu,  że już teraz mam ochotę na kolejny. Chociaż w tym zeszycie w sumie nic wielkiego się nie stało i jest taki dość spokojny, to dla opowieść o The Will'u warto i seria moim zdaniem robi się coraz lepsza.



Avengers vs X-men #8, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis rysunki: Adam Kubert

Namor uderza w Wakandę z zamiarem odzyskania Hope. Tym działaniem sprowadza na państwo Black Panthera zniszczenie i śmierć. Avengersi przyparci do muru podejmują walkę w pełnym składzie równocześnie teleportując Hope wraz z Lei Kung, Wolverinem i Tonym Starkiem do krainy K'un-Lun. Numer kończy się dość niespodziewanie i przy okazji zwiastując wielkie zmiany. W sumie cały zeszyt to jedna wielka akcja, przerywana na wygłoszenie wzniosłych tekstów, gróźb i takich tam typowych okrzyków podczas potyczki. Jednak czyta się to bardzo przyjemnie. Dzięki użyciu tajnej broni przez Avengers, która daje niespodziewanie dobre efekty dzięki czemu Mścicielom otrzymują dodatkowej siły potrzebnej do dalszej walki. Całość została zilustrowana przez klasyka mainstreamowych komiksów Adama Kuberta. Świetna realistyczna kreska z całkiem interesującym kadrowaniem. Szczególnie w momencie użycia tajnej broni i ataku na Namora przez Avengers.


Thief of Thieves #6, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i Nick Spencer, rysunki: Shawn Martinbrough

Dalsza część dobrze napisanej opowieści. Przez pierwszą część zeszytu śledzimy przebieg napadu zakończonego pojmaniem przestępców przez policję. Wszystko to za sprawą informacji jakie przekazał Redmond agentce Elizabeth Cohen. Ciekawy efekt tworzy nasz bohater w roli narratora podczas sceny napadu. Tłumacząc się swojemu synowi ze swego działania i udzielając porady jakiej nie udało mu się nigdy udzielić osobiście odnośnie tego co jest najważniejsze w życiu. Druga część komiksu pokazuje następstwa donosicielstwa i całej akcji policyjnej. Powiem tylko tyle, że nie są one tak oczywiste jakby mogło się wydawać. Scenarzystą znowu udało się wymyślić coś interesującego i już się zastanawiam co też z tego wyniknie. Z ciekawostek, jeden ze złodziei wygląda dokładnie jak Omni-Man, czyli ojciec Marka Graysona. Lepiej znanego jako tytułowy superbohater innej serii Kirkmana Invincible.


Swamp Thing #10, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Francesco Francavilla


Numer w w którym pojawia się zapowiedziany w poprzednim numerze Anton Arcane, wujaszek Abigail. Tak jak było można się spodziewać trochę namieszał w życiu Potwora. Po tym jak Swamp Thing odzyskał swoją ukochaną udali się oni razem do jej rodzinnego dom umiejscowionego na bagnach. Co zważając na powiązania całej rodziny z The Rot jest lekko dziwne. Pomijając ten fakt pani białowłosa dostarcza i umieszcza naszego bohatera w bagnie, aby ten mógł zregenerować odniesione w walce o nią rany. Niestety wtedy zjawia się wuj i najpierw zajmuje się Swamp Thingiem, a następnie idzie po swoją podopieczną, aby dostarczyć ją z powrotem na pustkowia.  Podoba mi się konstrukcja tej opowieści. Scena bicia Aleca widzimy z jego oczu, a w między czasie jego oprawca Anton opowiada historię z dzieciństwa Abigail. Ciekawy zabieg pokazujący całą akcję trochę z innej perspektywy. Dodatkowo w tym numerze w roli rysownika występuje Francesco Francavilla, którego kreska przypomina mi dość mocno grafiki plakatów ze sklepu Mondo. Warto przejrzeć ich bloga, tam jest znacznie więcej przykładów ich stylu.


niedziela, 8 lipca 2012

#151 cotygodniowa zeszytówka #10

Dziś z racji mojego urlopu i braku możliwości korzystania z internetu zeszytówka dość krótka. Jednak co najważniejsze, to jest i to cały czas regularnie, co bardzo mnie cieszy.



Swamp Thing #8, DC Comics

scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Yanick Paquette i Marco Rudy

Najpierw widzimy jak The Rot szaleje po prawie całych stanach USA i niszczy wszystko co napotka na swej drodze. Atakuje ludzi za pomocą wynaturzonej armii i powiększa coraz bardziej swoje terytorium. Następnie obserwujemy Swamp Thinga, który leci do siedziby The Rot aby odzyskać Abigail Arcane z rąk Sethe. Wszystko kończy się wielką potyczką z trochę przewidywalnym zakończeniem, co nie zmienia faktu, że to nadal dobra seria. Spodobał mi się fragment kiedy Alec leci ku swemu przeznaczeniu i opisuje wszelkie przemiany jakie w nim zachodzą. Jak z jednej strony dalej czuje się człowiekiem, jednak z drugiej zauważa jak cała moc przyrody przechodzi przez jego ciało. Jak dziwne jest dla niego, że czuje się człowiekiem, a jak spogląda na siebie to widzi obcą formę życia.


Spaceman #5, Vertigo Comics


scenariusz: Brian Azzarello, rysunki: Eduardo Risso

Spaceman wpada w zasadzkę zastawioną przez swoją wirtualną dziewczynę i jej kompanów. Na szczęście udaje mu się zbiec wraz z Tarą, ale na jego nieszczęście wszystko to filmuje ekipa internetowego programu. Z tego powodu nasz bohater staje się najbardziej poszukiwanym w mieście osobnikiem. Jakby tego było mało na trop naszych bohaterów wpada łowca głów. Oczywiście poznajemy również dalsze losy wyprawy w kosmos i odkrycia tam złota, co niestety nie skończyło się za dobrze dla naszego bohatera. Znowu jakby seria ruszyła trochę do przodu, lecz nadal jakoś nie mogę się do niej przekonać. Niby wszystko jest, bo i w sumie ciekawa fabuła, interesujący bohaterowie, akcja. Jednak pomimo tego wszystkiego ciągle mi coś zgrzyta i tak czytam tą serię tylko po to, aby skończyć, bo teraz to już mi jest głupio ją przerwać.

sobota, 30 czerwca 2012

#150 cotygodniowa zeszytówka #9

Thief of Thieves #5, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i Nick Spencer, rysunki: Shawn Martinbrough

No i wszystko nabrało tępa. Poznajemy trochę nowych informacji odnośnie przeszłości Redmonda. Potem śledzimy Celię, byłą asystentkę przy pracy naszego bohatera, podczas kompletowania ekipy do olbrzymiego skoku. Finałem odcinka jest spotkanie Redmonda z panią agentką Elizabeth Cohen podczas, którego składa jej propozycję. W zamian za zostawienie jego syna w spokoju, poda dokładne informacje o skoku pani Celii co umożliwi naszej agentce dokonanie aresztowania siedmioosobowego składu złodziei z najwyższej ligii. Mocno mnie to zaskoczyło i jestem bardzo ciekaw co z tego wyniknie. Raczej po scenarzyście spodziewam się, że wszystko wyjdzie i tak inaczej zapowiada to fabuła i uda się wyprowadzić w pole panią agentkę. Co nie zmienia faktu, że już chcę poznać jak tego dokonają. Dobra seria.


Avengers vs X-men #6, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman rysunki: Olivier Coipel


Po tym jak Iron Man za pomocą olbrzymiej zbroi rozdzielił moc Phoenix obdarzyła ona niesamowitymi mocami piątkę ze składu X-Men: Cyclopsa, Magika, Colossusa, Emmę Frost oraz Namora. Dziesięć dni po tych wydarzeniach do Utopi przylatuje statek na pokładzie z Charlsem. Udał się on tam by porozmawiać z Cyclopem. Ma zamiar przekazać mu, że pomimo całego dobra jakie Piątka Phoenix uczyniła dla Ziemi, cała planeta się ich boi gdyż władają niemal boską mocą. W między czasie Kapitan Ameryka odbiera wiadomość od Iron Fista, który informuje go, że podczas wykonywania misji w okolicach Helsinek natrafili na Electric Legion, z którym nie byli wstanie wygrać. Na szczęście w ostatniej chwili pojawił się Colossus i załatwił sprawę. Co było najdziwniejsze nie użył żadnej przemocy, ale usiadł do rozmowy z wrogiem i przekonał go aby stali się źródłem energii dla ludzi. Po tych wszystkich wydarzeniach i paru więcej Avengers postanawiają, że muszą udać się na Utopię, aby uprowadzić Hope. Ponieważ wszystko rozpoczęło się właśnie od niej. Podczas wykonywania tej misji dochodzi do walki pomiędzy dwoma tytułowymi frakcjami. Gdy już Avengersi mają przegrać, pojawia się Scarlet Witch, która widziała przyszłość. Informuje Scotta, że musi wypuścić Mścicieli wraz Hope, aby odmienić mroczny los, który nadchodzi. Przystaje on na polecenie SW i wszyscy się oddalają, po czym Cyclop dochodzi do wniosku, że Avengers muszą zniknąć. Wnioskuję, że następny numer będzie się czytać bardzo szybko z powodu samej walki!



Swamp Thing #7, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Yanick Paquette


W siódmym zeszycie, mojej aktualnie ulubionej serii, po tym jak Alec wpadł w pułapkę zastawioną przez młodszego brata Abigail został zamieniony w kokon przez umierający The Parliament of Trees . Lecz nie zrobili Oni tego aby go przemienić w potwora z bagien, lecz za karę. Aby utrzymać go dłużej przy życie by mógł cierpieć razem z nimi. W trakcie tego nasz doktor odbywa bardzo długą rozmowę o The Rot, The Green, samym Swamp Thingu i Abigail. Po tym wszystkim udaje się naszemu bohaterowi wymyślić sposób, aby parlament zamienił go w potwora. Lecz podczas przemiany zachodzą jakieś zmiany spowodowane dobrowolną decyzją Aleca odnośnie przemiany. Zmienia się jakby w potwora w wersji 2.0 i wypowiada wojnę The Rot. Jeszcze jakoś nie wspominałem o tym wcześniej, ale bardzo podoba mi się kadrowanie w tym komiksie. Rzadko kiedy występuje klasyczny podział na kadry. Zazwyczaj strona jest podzielona na jakaś nieregularną ilość kadrów, które są dodatkowo niesymetryczne. Trudno mi to opisać. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że najlepiej byłoby to zobaczyć do czego zachęcam.


Super Dinosaur #Origin Special, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

W tym zeszycie Derek Dynamo opowiada właśnie wprowadzonym do The Dynamo Dome (baza głównych bohaterów) dwóm młodym nastolatkom jak to się stało, że ma za najlepszego przyjaciela gadającego Tyranozaurusa Rexa. Tak więc poznajemy losy ojca głównego bohatera, który wraz ze swym współpracownikiem odkrywa Inner-Earth. Krainę wewnątrz Ziemi w której nadal żyją dinozaury. Następnie śledzimy losy naszego bohatera jak zaprzyjaźnia się z dinozaurem, jak razem się wychowują, a w między czasie obserwujemy  psujące się relacje jego ojca ze współpracownikiem. Ten zeszyt to świetne wprowadzenie do całej serii, chodź bez problemu można zrobić tak jak ja i przeczytać go będąc już tam na któryś zeszycie całej serii.

niedziela, 24 czerwca 2012

#149 cotygodniowa zeszytówka #8

Taki mały przerywnik. Dokładnie w piątek 22 czerwca stuknęło mi pięć lat jak prowadzę tego bloga. Dzięki za jego odwiedzanie, bo nie okłamujmy się, nie robię tego tylko dla siebie i bardzo mnie cieszy, że tutaj zaglądacie regularnie.

Saga #3, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

W kolejnym zeszycie głównym wątkiem jest dramatyczna walka Alany o życie swojego ukochanego i troska o córeczkę. Pomaga jej w tym Izabel, jedna z Horrors, miejscowej grupy duchów. Ofiaruje ona swoje wsparcie w zamian za możliwość zabrania się z planety wraz z naszymi bohaterami. Przyznam, że jedyny sposób w jaki może ona opuścić planetę mocno mnie zaskoczył i może sporo namieszać w tej serii. Poznajemy również dalsze losy śledztwa prowadzonego przez Prince Robot IV, ale ono znajduje się raczej w martwym punkcie oraz poznajemy trochę więcej faktów o przeszłości łączącej dwóch łowców głów udających się w ślad za Aleną i Marko. Naprawdę podoba mi się ta seria coraz bardziej i jestem mocno ciekaw jak dalej potoczą się losy małej Hazel z nową opiekunką w postaci ducha.



Swamp Thing #6, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Marco Rudy

No i się mocno podziało w szóstym zeszycie serii. Alec wpadł w pułapkę, zastawioną przez młodszego brata Abigail. Dodatkowo uświadamia On doktorowi, że krzyki The Green, które wyczuwa  to nie wołanie o pomoc. To krzyki umierającego The Parliament of Trees obarczające całą winą za swój koniec Aleca. Dodatkowo Abigail pod wpływem The Rot i  brata przeistoczyła się w olbrzymią kupę mięsa bez składu i ładu. Główny bohater najpierw stara się uratować swą towarzyszkę, aby następnie zdać sobie sprawę w jak beznadziejnej sytuacji się znalazł, co zmusza go do ratuwania się ucieczką. Postanawia oddać się we władanie The Green i przeistoczyć w Potwora z Bagien. Jednak nigdy nic nie wychodzi tak jak sobie zaplanujemy. Końcówka w wielkim stylu z olbrzymim clifhangerem. W tym zeszycie pojawił się również nowy rysownik, który delikatnie mówiąc mi nie spasował.


Spaceman #4, Vertigo Comics


scenariusz: Brian Azzarello, rysunki: Eduardo Risso


Orson wraz z Tarą nadal starają się uciekać przed wszystkimi, a czasu coraz mniej. Na ich tropie znajduje się najlepszy łowca głów i zarazem jeden ze Spacemanów. Jakby tego było mało para detektywów próbująca odnaleźć zaginioną dziewczynkę zaczyna coraz bardziej robić się podejrzliwa. Zaczyna o wszystko podejrzewać rodzinę zagubionej dziewczynki. W między czasie poznajemy kolejne szczegóły kosmicznej wyprawy i znalezionego tam złota. Do pogoni za Orsone wyrusza również kolejna grupa, świetnie znająca ich położenie, co z pewnością jeszcze bardziej skomplikuje całą sytuację. Jak poprzedni numer mnie zaciekawił i spowodował większą ochotę na poznanie kolejnych części, tak ten mnie znudził. Niby coś się dzieje i akcja idzie do przodu, jednak z drugiej strony podczas czytania miałem wrażenie jakby cały ten zeszyt był tylko i wyłącznie zapychaczem czasu.


Super Dinosaur #4, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard


Czwarty numer SD to jak zwykle mnóstwo szybkiej i bardzo widowiskowej akcji. Tym razem Nasi bohaterowie odnajdują sekretną bazę Maxa Maximusa, lecz nie udaje im się go dopaść. Ponieważ w międzyczasie w bazie SD, ktoś uruchamia urządzenie naprowadzające, dając tym samym MM dokładną lokalizację jego wrogów. Nie myśląc za wiele uruchamia On swój najnowszy plan pod kryptonimem Project X i udaje się do bazy zamieszkałej przez rodzinę Dynamo i spółkę. W między czasie nasi bohaterowie, za pomocą teleportu udają się do swego domu. Dowiadują się tam kto ich zdradził, poznają nowego wroga i zdają sobie sprawę, że z niczym tak wielkim nigdy nie mieli do czynienia! Cała seria dalej mocno rozrywkowa i ewidentnie skierowana do młodszych czytelników. Jednak starsi czytelnicy mogą się pośmiać z odwołań i parodii ogólnie stylu super bohaterskiego jakie serwuje czytelnikom Kirkman.