Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivier Coipel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olivier Coipel. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 lutego 2015

#380 House of M, scen. Brian Michael Bendis, rys. Olivier Coipel

IMG_20150216_213528Komiks ten jest bezpośrednią kontynuacją Avengers: Disassembled u nas lepiej znany jako Upadek Avengers, który to wspominam naprawdę źle. Z tyłu okładki wtedy przeczytałem, że to niesamowita opowieść pełna zapierającej dech w piersi akcji na zawsze zmieniająca świat superbohaterów. Z pewnością tak było w kilku przypadkach, w końcu trochę postaci zginęło. Jednak całość okazała się bez polotu historią pełną bezmyślnej naparzanki pomiędzy drużyną wspaniałych, a obcą rasą (o ile jeszcze dobrze pamiętam) zakończona dość efektownym występem Scarlet Witch. Ona jedna zakończyła całą walkę, zabiła kilka postaci, zniszczyła rezydencję Mścicieli i doprowadziła do rozwiązania ich grupy pozostawiając przy okazji czytelników z wieloma pytaniami.


Odpowiedzi na nie wszystkie (przynajmniej w zamyśle twórców) znajdą oni w omawianym przeze mnie komiksie. Wszystko rozpoczyna się z chwilą, gdy Avengers wraz z X-Men dochodzą do wniosku, że Scarlet Witch jest zbyt potężna, aby można ją zostawić sobie samej. Dlatego też postanawiają się spotkać i omówić co należałoby z nią zrobić w obecnej sytuacji. Gdy próbują wspólnie odnaleźć swoją koleżankę, nagle zalewa ich oślepiające białe światło, a potem budzą się w nowym świecie. Świecie rządzonym przez mutantów pod przywództwem Magneto i jego dwójki dzieci Quicksilvera i Wandy Maximoff. Wszyscy wyglądają na szczęśliwych i tylko jeden Wolverine pamięta jak było na prawdę. Czy uda mu się wszystko odkręcić?


IMG_20150216_213658Szczerze powiem, nie mam zielonego pojęcia co mnie skłoniło, aby kupić ten komiks, a potem co gorsze go jeszcze przeczytać. Przecież po koszmarnym Upadku Avengers miałem przedsmak tego co mnie czeka. Już dawno się tak nie wymęczyłem podczas lektury, a w jej trakcie nawet zastanawiałem się czy nie rzucić tego w kąt. Fabuła jak zwykle jest tak skonstruowana, aby móc przedstawić kolejne sceny durnej rozpierduchy. Zaskakujące zwroty fabularne są tak słabe, że można przy nich tylko ziewać i trzeba być imbecylem aby ich nie przewidzieć. Jakby tego było mało wszystko zostało koszmarnie narysowane. Na niektórych kadrach Cyclop wygląda jakby posiadał kwadratową (dosłownie) głowę na jakimś klocku mającym przypominać szyję. Co ciekawe brzydota dosięga głównie jego, cała reszta nie wybija się za to ponad przeciętność. Co prawda podoba mi się wątek Wolverina jako jedynego, który pamięta prawdę i starającego się to wszystko odkręcić. Świetnie został przedstawiony utopijny świat, gdzie każdy z bohaterów otrzymał to czego zawsze najbardziej pragnął. Przez co zobaczyliśmy Magneto w całkiem innym świetle. No i Spider Man. Postać która działa na mnie alergicznie i po prostu jej nie znoszę, tym razem była ciekawa i niezbyt irytująca. Co mocno mnie zaskoczyło. Widać jak się chce, to można napisać ją w ciekawy sposób, a nie jako głupka ciągle rzucającego durnymi i kiepskimi żartami. Jednak co z tych kilku pozytywów skoro całość jest tak drętwo napisana, że czytelnika ogarnia senność? To ma być komiks akcji gdzie podczas lektury powinniśmy nerwowo przewracać kolejne kartki w napięciu co będzie dalej.  Tymczasem jest po prostu nudny.


Dla mnie tytuł ten to w sumie jeden wielki zawód. Wymęczyłem się na nim okropnie i z trudem dotarłem do końca.  W moim odczuciu nie nadaje się nawet na odmóżdżającą rozrywkę po ciężkim dniu. Skoro wokół jest tyle lepszych tytułów idealnie się do tego nadających, a przy okazji nie obrażających inteligencji czytelnika. Po raz kolejny upewniłem się że Marvel, poza kilkoma wyjątkami, to nie jest wydawnictwo dla mnie.


[gallery columns="4" link="file" ids="3805,3806,3807,3808"]

ps. Jeśli podobał Ci się ten wpis, to proszę nie blokuj reklam na tym blogu. W ten sposób możesz mi podziękować za tekst i pracę włożoną w jego powstanie.

niedziela, 31 marca 2013

#208 cotygodniowa zeszytówka #48

Adventure Time 014Adventure Time #14, BOOM! Studios

scenariusz: Ryan North, Chris Schweizer, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Chris Schweizer,

Nastał czas ostatecznej walki. W jednym narożniku znajduje się Finn The Human, Jake The Dog oraz Marceline. W przeciwnym narożniku znajduje się ich okrutny przeciwnik, wirus komputerowy Ewlbo. Walka od samego początku okazała się niezwykle zażarta gdzie jej uczestnicy postanowili grać nie do końca fair. Dlatego też widzowie mieli okazję ujrzeć kilka naprawdę ciekawych oraz wymyślnych przekrętów, które stawiały oponenta w bardzo trudnej sytuacji. Jak wszyscy się jednak spodziewają, wynik mógł być tylko jeden! Dobry finał opowieści zawartej w kilku ostatnich numerach. W piękny i ciekawy sposób odwołujący się ponownie do klasyki gier komputerowych i całej tej gałęzi popkultury. Sama ostatnia strona tej historii, zawiera tyle odwołań, że można na nią patrzeć kilka minut, a czym patrzyłem dłużej tym więcej odwołań znajdywałem. Zapewne sam dorobiłem sobie więcej niż tam faktycznie się znajdowało, ale w niczym mi to nie przeszkadza. Dodatkiem numeru jest druga część i również finał opowieści, w której Finn został królewną. Przyznam, uśmiałem się przy niej bardziej, niż przy głównym wątku, ponieważ Ice King zaliczył chyba najlepsze wejście w całej serii. Ten pan mnie bardzo zaskoczył swym zachowaniem. Nie miałem świadomości jak bardzo jest zdesperowany. Gwiazda tego numeru.


Aquaman-Zone- 11Aquaman #11, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Aquaman od strony fabularnej jest jednak niezwykle skomplikowanym tytułem. Fabuła cały czas w ciekawy sposób brnie na przód, co chwilę dodając kolejne części wielkiej układanki. Black Manta jest już o krok aby odnaleźć najpotężniejszą broń Atlantydów. W między czasie główny bohater nie może się uporać z problemami w głupie. Jest on wielkim indywidualistą, co niestety nie ułatwia mu pracy w zespole, przez co powstaje dość spore napięcie w jego drużynie. Przy okazji czego scenarzyście w mistrzowski sposób udało się pokazać wszelkie niuanse relacji jakie zachodzą pomiędzy postaciami. Całość bez ustanku trzyma w napięciu dzięki czemu czytelnik nie może oderwać się od lektury nerwowo przewracając kolejne strony. Byle tylko dobrnąć do końca. Całość jest tak imponująca, a ja głupi skupiłem się tylko na Ya'Warze, która w jednej scenie stoi w olbrzymiej ulewie, ale fryzurę ma nadal nieskazitelną z pięknymi lokami! Jak skomentowała to moja konkubina: "wykorzystuje swoje super moce do zakrzywiania praw fizyki, każda kobieta by tak chciała". Chyba za dużo czytam superhero skoro zwracam uwagę na takie głupoty. Choć z drugiej strony w tej serii chyba naprawdę coś jest, bo czerpię z jej lektury jakąś dziwną perwersyjną przyjemność wynikającą z obcowania ze straszną głupotą. Miałem zamiar przeczytać bardzo chwalony Blackest Night tego scenarzysty, jednak teraz mam lekkie obawy.


Uncanny Avengers 005-000Uncanny Avengers #5, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Olivier Coipel


Nasi bohaterowie stają do walki z jednym z najbardziej niebezpiecznym i nieprzewidywalnym wrogiem chyba w całej swojej karierze. Tym razem muszą stanąć w szranki z opinią publiczną i zaskarbić sobie jej popularność. Nie będzie im łatwo, ponieważ po drodze muszą się uporać z prasą, a jak wszyscy wiemy z życia codziennego, ona skupia się głównie na skandalach i wszelkiej maści brudach. Avengers postanawiają jednak podejść do problemu w pełni profesjonalnie i tworzą w swej grupie dział public relations pod kierownictwem Wasp i Wonder Mana. Ci organizują konferencję prasową, aby pokazać za pomocą dziennikarzy całej opinii publicznej jacy są fajni i potrzebni. Przy okazji zwracają uwagę, że wszyscy mieszkańcy planety są tacy sami. Nie jest ważne posiadanie super mocy, gdyż w głębi siebie wszyscy jesteśmy tacy sami. Wszystko nawet pięknie się układa, aż do wielkiego finału, po którym cały świat otrzymał nową postać siejącą strach i przerażenie wśród zwyczajnych obywateli. Ciekawy numer, który w interesujący sposób ich urzeczywistnia dodając im w miarę realne problemy, jakie z pewnością by posiadali żyjąc między nami. Patrząc na to czym codziennie zajmują się dziennikarze w naszym kraju, myślę sobie, że nie jakiś super wróg byłby końcem Avengers, lecz sława.

sobota, 15 września 2012

#168 cotygodniowa zeszytówka #20

Avengers vs X-men #11, Marvel

scenariusz: Brian Bendis, rysunki: Olivier Coipel

Dość dramatyczny to zeszyt. Jednak wcale to nie dziwi skoro w przyszłym numerze zakończenie tytułowego pojedynku. Zeszyt, w którym dochodzi do pojednania superbohaterów z mutantami we wspólnej walce przeciw Cyclopowi i pannie Frost. Pod dowództwem Xaviera wszyscy udają się do latającego miasta Utopi na ostateczny pojedynek, w którym kilka postaci raczej ginie (chodź wszyscy wiemy jak to z  tym umieraniem jest na prawdę) i dochodzi do złączenia Dark Phenix. Przyznam, że najbardziej w całym zeszycie spodobała mi się scena rozmowy Emmy ze swym ukochanym Cyclopem.  Gdzie pani Frost namawia do zniszczenia Świata Summersa i zbudowania go od nowa. Zdradza mu również iż wie i widzi, jak on cały czas zastanawia się jak to zrobić, aby posiąść jej moce. Co można osiągnąć tylko poprzez śmierć jednego z nich. Dobrze rozegrana scena, którą czyta się świetnie. Dodatkowym atutem jest sam pojedynek przeciwko Cyclopowi, który w sumie opiera się na rozmowie jego z Profesorem X, a samej walki tak naprawdę prawie w cale nie ma.


Animal Man #0, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Po numerze #12 serii przyszła pora na #0, ponieważ włodarze DC comics postanowili w rok po wielkich zmianach jakie zapanowały w ich wydawnictwie przedstawić historie powstania swoich postaci. Sam się zastanawiam, który to już raz i po co. Jednak czytanie tego zeszytu jakoś specjalnie nie bolało. Spowodowane było to zapewne moją znikomą wiedzą o początkach tej postaci. Zeszyt otwiera śmierć czarnego Animal Mana z rąk Arcana, co stawia Totemy w dość kłopotliwej sytuacji. Mianowicie wszystkie poprzednie awatary rodziły się do tej roli i tak też były wychowywane. Jednakże od wielu lat nie narodził się żaden nowy. Z tego też powodu Totemy postanawiają w drodze wyjątku stworzyć nowego AM i tak też Buddy Baker przypadkiem otrzymuje swe moce. Czyta się to lekko i dość szybko, co z pewnością jest plusem. Szkoda jednak, że numer ten jak dla mnie jest swoistym zapychaczem, a było można zamiast tego kontynuować dalej opowieść o Rotworld.



Swamp Thing #0, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Kano


Drugi origin jest moim zdaniem znacznie ciekawszy. Cały historia została opowiedziana z punktu widzenia Antona Arcane i rozpoczyna się sceną zabójstwa jednego z Potworów z Bagien gdzieś w Kanadzie w 1897 roku. Następnie akcja przenosi się do czasów obecnych, gdzie nasz narrator przedstawia proces jak dostał się w otoczenie Aleca Hollanda by móc go później zabić. Jednak zamiast śmierci naszego bohatera, otrzymuje on drugie życie w roli awatara zieleni. Całość została ciekawie poprowadzona za pomocą prostego zabiegu przedstawienia całej opowieści z innej perspektywy, dzięki czemu uniknęliśmy nudnej opowieści w stylu od zera do superbohatera. Dodatkowym plusem jest również strona wizualna zeszytu w wykonaniu Kano. Rysownik ten co prawda, jakoś specjalnie się nie wyróżnia stylem, jednak posiada ładną kreskę, dość szczegółową i czytelną dzięki czemu potrafi zilustrować cokolwiek sobie zamarzy.


Super Dinosaur #10, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard


Numer w którym wszystko idzie źle i każdy wpada w tarapaty. Jednak zacznijmy od początku. Najpierw Doktor Dynamo pomagający w ucieczce Maxowi Maximusowi dociera na miejsce wymiany, gdzie ma odzyskać swą małżonkę. Zastanawiam się tylko jak potem zamierza wraz z nią powrócić stamtąd, skoro będą sami w towarzystwie dość sporej grupy wrogów? Następnie Super Dinosaur po szybkim powrocie do bazy i wymianie uszkodzonego sprzętu, wraca z powrotem na pierwszą linię frontu pod wulkanem. Gdy otwiera się portal prowadzący na pole walki, wraz z SD w ostatniej sekundzie przechodzi nim również Erin. Kompletnie nie przygotowana do walki nastolatka, która sprowadza na siebie i SD wielkie tarapaty. Jakby tego wszystkiego było mało w bazie Dynamo The Exile stwierdza, że będzie rozmawiał tylko z Derekiem. Podczas takiej pogawędki okazuje się, że cały czas gdy The Exile był podłączony w swojej zbroi do komputerów bazy, które miały go badać, On sam robił to samo bazie. W skutek czego udaje mu się uwolnić i w dodatku jeszcze pojmać młodego Dynamo jako zakładnika. Trzeba przyznać, świetny zeszyt. Bardzo ciekawie rozwija się cała akcja i pomimo tego, że to seria dla dzieci ani razu fabuła nie była skonstruowana tak prosto, aby dorosły mógł się poczuć zawiedziony. Warto czytać, bo to lekka i przyjemny lektura jednak cały czas na poziomie.


sobota, 30 czerwca 2012

#150 cotygodniowa zeszytówka #9

Thief of Thieves #5, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i Nick Spencer, rysunki: Shawn Martinbrough

No i wszystko nabrało tępa. Poznajemy trochę nowych informacji odnośnie przeszłości Redmonda. Potem śledzimy Celię, byłą asystentkę przy pracy naszego bohatera, podczas kompletowania ekipy do olbrzymiego skoku. Finałem odcinka jest spotkanie Redmonda z panią agentką Elizabeth Cohen podczas, którego składa jej propozycję. W zamian za zostawienie jego syna w spokoju, poda dokładne informacje o skoku pani Celii co umożliwi naszej agentce dokonanie aresztowania siedmioosobowego składu złodziei z najwyższej ligii. Mocno mnie to zaskoczyło i jestem bardzo ciekaw co z tego wyniknie. Raczej po scenarzyście spodziewam się, że wszystko wyjdzie i tak inaczej zapowiada to fabuła i uda się wyprowadzić w pole panią agentkę. Co nie zmienia faktu, że już chcę poznać jak tego dokonają. Dobra seria.


Avengers vs X-men #6, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman rysunki: Olivier Coipel


Po tym jak Iron Man za pomocą olbrzymiej zbroi rozdzielił moc Phoenix obdarzyła ona niesamowitymi mocami piątkę ze składu X-Men: Cyclopsa, Magika, Colossusa, Emmę Frost oraz Namora. Dziesięć dni po tych wydarzeniach do Utopi przylatuje statek na pokładzie z Charlsem. Udał się on tam by porozmawiać z Cyclopem. Ma zamiar przekazać mu, że pomimo całego dobra jakie Piątka Phoenix uczyniła dla Ziemi, cała planeta się ich boi gdyż władają niemal boską mocą. W między czasie Kapitan Ameryka odbiera wiadomość od Iron Fista, który informuje go, że podczas wykonywania misji w okolicach Helsinek natrafili na Electric Legion, z którym nie byli wstanie wygrać. Na szczęście w ostatniej chwili pojawił się Colossus i załatwił sprawę. Co było najdziwniejsze nie użył żadnej przemocy, ale usiadł do rozmowy z wrogiem i przekonał go aby stali się źródłem energii dla ludzi. Po tych wszystkich wydarzeniach i paru więcej Avengers postanawiają, że muszą udać się na Utopię, aby uprowadzić Hope. Ponieważ wszystko rozpoczęło się właśnie od niej. Podczas wykonywania tej misji dochodzi do walki pomiędzy dwoma tytułowymi frakcjami. Gdy już Avengersi mają przegrać, pojawia się Scarlet Witch, która widziała przyszłość. Informuje Scotta, że musi wypuścić Mścicieli wraz Hope, aby odmienić mroczny los, który nadchodzi. Przystaje on na polecenie SW i wszyscy się oddalają, po czym Cyclop dochodzi do wniosku, że Avengers muszą zniknąć. Wnioskuję, że następny numer będzie się czytać bardzo szybko z powodu samej walki!



Swamp Thing #7, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder, rysunki: Yanick Paquette


W siódmym zeszycie, mojej aktualnie ulubionej serii, po tym jak Alec wpadł w pułapkę zastawioną przez młodszego brata Abigail został zamieniony w kokon przez umierający The Parliament of Trees . Lecz nie zrobili Oni tego aby go przemienić w potwora z bagien, lecz za karę. Aby utrzymać go dłużej przy życie by mógł cierpieć razem z nimi. W trakcie tego nasz doktor odbywa bardzo długą rozmowę o The Rot, The Green, samym Swamp Thingu i Abigail. Po tym wszystkim udaje się naszemu bohaterowi wymyślić sposób, aby parlament zamienił go w potwora. Lecz podczas przemiany zachodzą jakieś zmiany spowodowane dobrowolną decyzją Aleca odnośnie przemiany. Zmienia się jakby w potwora w wersji 2.0 i wypowiada wojnę The Rot. Jeszcze jakoś nie wspominałem o tym wcześniej, ale bardzo podoba mi się kadrowanie w tym komiksie. Rzadko kiedy występuje klasyczny podział na kadry. Zazwyczaj strona jest podzielona na jakaś nieregularną ilość kadrów, które są dodatkowo niesymetryczne. Trudno mi to opisać. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że najlepiej byłoby to zobaczyć do czego zachęcam.


Super Dinosaur #Origin Special, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

W tym zeszycie Derek Dynamo opowiada właśnie wprowadzonym do The Dynamo Dome (baza głównych bohaterów) dwóm młodym nastolatkom jak to się stało, że ma za najlepszego przyjaciela gadającego Tyranozaurusa Rexa. Tak więc poznajemy losy ojca głównego bohatera, który wraz ze swym współpracownikiem odkrywa Inner-Earth. Krainę wewnątrz Ziemi w której nadal żyją dinozaury. Następnie śledzimy losy naszego bohatera jak zaprzyjaźnia się z dinozaurem, jak razem się wychowują, a w między czasie obserwujemy  psujące się relacje jego ojca ze współpracownikiem. Ten zeszyt to świetne wprowadzenie do całej serii, chodź bez problemu można zrobić tak jak ja i przeczytać go będąc już tam na któryś zeszycie całej serii.