Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Kirkman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Kirkman. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 marca 2015

#387 cotygodniowa zeszytówka #151

Ghosted 018Ghosted #18, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Vladimir Krstić Laci

Jackson wraz ze swoimi towarzyszami i wrogami znajduje się w nowo powstałym mieście duchów. Przy pomocy magicznej księgi, napisanej zresztą przez opętaną Ninę, starają się przedostać do Gate of Souls. Wszystko to by pojmać kostuchę. Niestety jedyna droga zmierzająca tam prowadzi przez dolinę śmierci. Miejsce całe przepełnione duchami, które tylko czekają na potknięcie śmiałka na tyle odważnego, aby poddać się próbie. Gdy człowiek idzie tą ścieżką musi stawić czoło swojemu największemu lękowi. Jeśli mu się podda, czeka go  spotkanie z dość gwałtownie usposobionymi duchami. Jeśli odnośnie zakończenia poprzedniego numeru dość mocno narzekałem, to dziś nie mam zamiaru tego robić. Co prawda jego gwiazdą ponownie jest pani Anderson Lake, ale tym razem wyszło to całkiem zgrabnie. Tym razem zaskakuje dwa razy i obie sytuacje są dobrze i racjonalnie wyjaśnione. Dodatkowym plusem jest sam początek komiksu, kiedy to czytelnik poznaje dalszy ciąg historii z poprzedniego numeru, gdy młody wtedy główny bohater zajmował się okradaniem grobów. Mam nadzieję, że ten wątek zostanie jeszcze trochę pociągnięty, bo bardzo jestem ciekaw jak się to wszystko rozwinęło i jaka kara spotkała dawnych wspólników Jacksona.


Outcast 007Outcast By Kirkman & Azaceta #7, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Po dość mocnym zakończeniu poprzedniego numeru, w tym panuje względny spokój. Co prawda nie ma tutaj zawrotnego tempa, niesamowitych zwrotów akcji i tego typu zagrań. Jednak ten leniwy klimat jest tylko pozorny. Tak naprawdę pod pozorem spokojnych i nastrojowych kadrów aż kipi od napięcia między bohaterami, które kiedyś będzie musiało znaleźć ujście. Czy to w przypadku głównego bohatera Kyle'a, który boi się konfrontacji ze straszą panią Mildred. Jednak z drugiej strony każdy zdaje sobie sprawę, że do ich spotkania prędzej czy później musi dojść. Nie inaczej jest w przypadku wielebnego Andersona, po jego ostatnim spotkaniu z tajemniczym starszym panem  z poprzedniego numeru. Pamiątkę jaką ma od tego czasu bardzo mocno wpływa na jego aktualne zachowanie i nie wydaje mi się one zbyt racjonalne. W całej tej sytuacji zastanawia mnie czemu nic nie powie Kyle'owi? Przecież wspólnymi siłami mogliby coś razem zdziałać przeciw nadciągającemu złu. Dotychczas całkiem nieźle im to wychodziło. Podobnie jest również w kwestii kilku innych spraw, jakie mają miejsce w tej małej i wydawałoby się spokojnej mieścince. Jednak wszystko to, to tylko bardzo umiejętnie rozpisana gra pozorów, która sprawia że bardzo trudno jest mi się oderwać od tej lektury. Dodatkowo po każdym numerze uświadamiam sobie jakie to dobre jest i od razu mam ochotę na więcej.


Five Ghosts - The Haunting of Fabian Gray 005Five Ghosts: The Haunting of Fabian Gray #5, Image Comics

scenariusz: Frank J. Barbiere, rysunki: Chris Mooneyham

W komiksie tym są klimaty samurajskie, główny bohater jest podobny do Indiana Jonesa, są źli naziści i super moce. Znalazło się nawet miejsce dla tajemniczego i zaginionego miasta Shangri-La oraz mnichów kung fu. Formuła tej pulpowej opowieści jest na tyle szeroka, że nawet ziejący ogniem smok idealnie się wkomponował w całość. Dlatego myślałem, że ten komiks nie może być już lepszy i bardziej trafiający w moje gusta. Jak bardzo się myliłem. Ostatnie strony tego numeru pokazują w końcu z kim będzie się musiał zmierzyć Fabian i między innymi w tej roli został umiejscowiony mój ulubiony pisarz. Znając jego twórczość, która mam nadzieję zostanie tutaj po części chociaż wykorzystana, to następne numery mogą być jeszcze dziwniejsze niż dotychczasowe. Niemniej skończmy na chwilę z tą całą euforią i wróćmy do samego komiksu, w którym wiele się działo. Zostało wyjaśnione skąd główny bohater posiada swe moce i co dokładnie stało się z jego siostrą. Ciekawie został ten wątek wyjaśniony przy okazji pokazując w jakim kierunku będzie zmierzać ta seria w następnych numerach. Poza tym, jak to zawsze bywa na łamach tego komiksu było dużo akcji. Pojedynek dwóch wielkich wrogów, ostatnia część próby Fabiana oraz pościgi i eksplozje. Czyli wszystko to co tygryski lubią najbardziej w lekkich, przygodowych opowieściach. Najciekawsze przy tym wszystkim jest jednak to, że przy całym tym opisie nie jest to komiks w żaden sposób głupi lub płytki. To bardziej coś w stylu filmów o dzielnym archeologu (pomijając czwartą część), które świetnie się ogląda z lekkim przymrużeniem oka i właśnie taka jest ta seria.


niedziela, 4 stycznia 2015

#370 cotygodniowa zeszytówka #140

Super Dinosaur 023Super Dinosaur #23, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po dziesięciu miesiącach nieobecności powróciła w końcu seria Roberta Kirkmana skierowana dla najmłodszego czytelnika. Nawet sam ostatnio zastanawiałem się, co się z nią dzieje. W końcu zniknęła bez jakiegoś większego powodu. Na szczęście na stronie z listami od czytelników wszystko zostało wyjaśnione przez samego scenarzystę. Twórcy postanowili zrobić sobie przerwę od serii podczas której pracowali nad przeniesieniem tego świata do innego medium. Czyżby jakiś serial animowany albo gra? Cokolwiek to będzie z chęcią sprawdzę. Jednak co tam w samym komiksie? Ku mojemu zdziwieniu, po tak długiej przerwie wcale nie czułem się zagubiony w aktualnym wątku. Pewnie dla tego, że to seria dla dzieci. Wszyscy mieszkańcy bazy rodziny Dynamo nadal są w trakcie walki z atakującymi ich mieszkańcami Inner-Earth. Walka jest ciężka z przeważającą ilością przeciwników. Aż do czasu skonstruowania i odpalenia przez rodziców Dereka bomby atakującej tylko DNA dinozaurów. Jak łatwo można się domyślić załatwiła ona całą sprawę. Tylko niestety zadziałała też na Super Dinosaura, który aktualnie jest ciężko chory. Kiedy wydaje się, że już jest to jedyny problem aktualnie i spokojnie można przystąpić do odbudowy bazy dzieje się coś niesamowitego. Budzi się wulkan, na którego zboczu usytuowany jest dom rodziny Dynamo. Jednak czy na pewno jest to dzieło matki natury? Cały numer posiada równomiernie rozłożoną ilość akcji oraz spokojniejszych fragmentów, dzięki czemu stanowi porcję przyjemnej rozrywki. Całość sprawia wrażenie przemyślanej opowieści prowadzącej do czegoś większego. Co w sumie potwierdza ostatnia strona. Zapowiada się bardzo widowiskowych kilka najbliższych numerów, po które z przyjemnością sięgnę.


Aquaman (2011-) 037Aquaman #37, DC comics,

scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier

Nie wiem co się zmieniło od poprzedniego numeru tej serii, ale ten jest naprawdę dobry. W ciekawy sposób kontynuuje wątek poszukiwań zaginionego członka królewskiej rodziny atlantów, które prowadzi Arthur. Całe to jego śledztwo prowadzi go, za pomocą tajemniczego portalu, do krainy Katangala zamieszkałej przez inteligentne goryle. Cała ich historia, jaką poznaje czytelnik, to interesująca i zgodna historia o tym jak ze sługów stali się panami. Jak obalili swoich poprzednich władców i przy pomocy przypadku odkryli wspólną świadomość, którą dzielą między swoimi pobratymcami. Dodatkowo posiadają całkiem ciekawy sposób na poszerzanie swojej wiedzy, co z pewnością przydało się podczas obalania swoich panów. To wszystko już w sumie wystarczyłoby na dobry odcinek tej serii, ale scenarzysta przygotował coś więcej. Jak sugeruje już sama okładka, jest to pojedynek pomiędzy Aquamanam a Grodd'em. Wielkim gorylu, na którego czasem trafiam w niektórych seriach, ale jakoś cały czas nie mogę ogarnąć konceptu tej postaci. On mi po prosu nie pasuje do tego uniwersum i mówię to świadom wszelkich dziwactw jakie w nim występują. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu nawet rysunki są tutaj dobre i nie sprawiają tak jak w większości przypadków, że mam ochotę wydłubać sobie oczy. Jest to dla mnie niezwykle dziwne. Skoro Paul Pelletier potrafi rysować całkiem dobrze, co widać w tym numerze, to dlaczego w większości numery Aquamana wyglądają tak źle? Dlaczego redakcja publikuje mu takie potworki, zamiast naciskać na poprawę i trzymanie poziomu? To jest dla mnie zagadką. Oby większość następnych numerów prezentowała taki poziom jak ten.


Outcast 006Outcast By Kirkman & Azaceta #6, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Numer ten jest z kilku powodów dość zaskakujący, ale chyba nie w taki sposób jak planował Kirkman. Wyjaśnia on kilka dość ważnych spraw dla fabuły, ale żadna z tych informacji nie jest jakaś bardzo zaskakująca. Raczej wszystkie one potwierdzają przypuszczenia czytelników. Jednak to co dzieje się zaraz po tych "rewelacjach" to już całkiem inna bajka. Dzieje się tak np. w momencie kiedy dowiadujemy się kim jest tajemniczy mężczyzna w meloniku, który pojawił się jakiś czas temu w miasteczku. Chyba nikogo nie zaskoczyła ta informacja, ale jego spotkanie z wielebnym to już całkiem dobra porcja horroru. Pamiątkę jaką mu zostawia i całe napięcie jakie towarzyszy ich spotkaniu to jeden z lepszych momentów tego numeru. Podobnie jest kiedy Kyle i wielebny Anderson odwiedzają panią Mildred by sprawdzić swoje przypuszczenia. Znowu nie jest to zaskoczenie, ale wnioski jakie po tym spotkaniu wysuwa Anderson pokazują skalę niebezpieczeństwa z którym walczą i jak bardzo potrafi być zakamuflowane. Po raz kolejny komiks ten sprawił mi bardzo dużo przyjemności i pokazał, że jest to opowieść na poziomie o który większość może tylko marzyć. Tutaj wszystko składa się na bardzo dobrą i przemyślaną całość. Sama opowieść, która tylko z pozoru jest prosta i nieskomplikowana, co rusz zaskakuje. Świetne kadrowanie, i szarobura paleta barw, dodatkowo świetnie budują mroczny klimat całej historii. Jak dla mnie jedna z lepszych premier ubiegłego roku i jeśli ktoś się nad nią waha to gorąco polecam wydanie zbiorcze, które ukarze się już w styczniu.


 

 

środa, 26 listopada 2014

#362 cotygodniowa zeszytówka #134

rat-queens-05Rat Queens #5, Image Comics


scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch


Po dość szybkim, ale niezwykle dramatycznym, zakończeniu oblężenia Palisady przez grupę naszych bohaterek nastał czas radości i ogólnie panującej sielanki. Najbardziej ranna w starciu Violet po dojściu do siebie zarządza porządną imprezę i seks ze swoim wybawcą. Wszyscy dobrze się bawią jednak, czy na pewno jest tak wspaniale jak się wydaje na pierwszy rzut oka? Zagubiona i trochę osamotniona na zabawie Dee Dee odkrywa w torbie jednego z gości straszną prawdę o czającym się gdzieś w miasteczku strasznym kulcie. Daje mi to nadzieję, że kolejne numery pójdą w klimaty które bardzo lubię. Macki! Cały numer poza dobrą zabawą daje również kilka ciekawych informacji o niektórych z głównych postaci. Czytelnik ma okazję zobaczyć co się dzieje, gdy Hannah wpada w tryb berserk na polu walki. Jej przemiana jest tak samo zabójcza jak przerażająca. Jednak mi najbardziej spodobało się lekkie rozbudowanie informacji jakie mamy na temat Dee Dee. Co prawda nie ma tego dużo i po zapoznaniu się z nimi mamy więcej pytań niż odpowiedzi. Jednak zawsze to coś. Tym bardziej, że to moja ulubiona postać jak na razie.


Outcast-005Outcast By Kirkman & Azaceta #5, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta


Lubię sposób w jaki zbudowana jest ta opowieść. Cięgle i sukcesywnie opowiada ona w sumie jedną historię, a każdy kolejny numer to jej następny rozdział. Nie ma tutaj za bardzo wątków pobocznych. Oczywiście coś się kryje za rogiem lub w mroku, ale na razie to tylko tło. Tło które z czasem zapewne wypłynie na powierzchnię i przejmie główny wątek. Jednak na razie jest to tylko opowieść o Kyle’u i wielebnym  Andersonie, którzy starają się jakoś odnaleźć w sytuacji kiedy zdali sobie sprawę, że opętania tak naprawdę istnieją. Dodatkowo nie gdzieś tam na drugim końcu świata, ale bardzo blisko nich wszędzie w około. Jeden z nich musi z tym walczyć, bo innego wyjścia nie widzi. Drugi natomiast robi to aby lepiej zrozumieć siebie i swoją przeszłość. Dotychczas wszystko nawet jakoś się układało. Duchowny odprawiał egzorcyzmy, Kyle był jego pomocnikiem i tak to jakoś się hulało. Aż do wypadku podczas odwiedzin pewnego więźnia w pobliskim więzieniu, który dziwnie reagował na dotyk jednego z głównych bohaterów. Wszystko to trochę komplikuje całą sytuację przez co znowu czekam z niecierpliwością na kolejny numer i rozwinięcie tego wątku. Jednak najbardziej spodobała mi się scena z samego końca kiedy Kyle pyta swojego kolegę wielebnego co się stanie jeśli jednak boga nie ma. Co wtedy z nami wszystkimi w obliczu, gdy jednak mroczne moce istnieją? Cała ta scena to takie małe mistrzostwo dla mnie tylko podnoszące wartość tej serii jeszcze trochę do góry.


Ghosted-015Ghosted #15, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Jak łatwo zauważyć Ghosted jest drugą serią o duchach, którą regularnie czytam. Jednak w odróżnieniu od tej powyżej jest ona bardziej nastawiona na akcję i muszę przyznać dzieje się w niej sporo i raczej dość efektownie. Aktualny numer zamyka wątek, który był z czytelnikami przez ostatnich kilka numerów i dotyczył Dannego Trick’a. Syna byłego współpracownika Jacksona. Cały ten motyw był dość pomysłowy, a jego wielki finał na deskach jakiegoś starego i poniszczonego teatru okazał się widowiskowy, zaskakujący w pewnych momentach i oczywiście dość krwawy. Jednak to i tak nic w obliczu kolejnych wydarzeń z ostatniej strony tego numeru, które czekają głównego bohatera. Zapowiada się ostra i brutalna rozgrywka napędzana żądzą zemsty. Chociaż ta seria nie jest jakaś wybitna, to bardzo lubię ją za jej udane połączenie dość ciężkich klimatów duchów i czasem dość brutalnych scen z taką czysto rozrywkową fabułą pełną akcji. Dzięki temu powstaje dobra porcja rozrywki dla trochę starszych czytelników. Z ciekawostek, w tym numerze również towarzyszka głównego bohatera, Nina posiada znikającą część garderoby na poszczególnych kadrach. O czym już pisałem przy okazji poprzedniego numeru oraz na jednym z kadrów można wypatrzyć reklamę innej serii z Image - Birthright.

niedziela, 28 września 2014

#349 cotygodniowa zeszytówka #126

Outcast 004 (2014)Outcast By Kirkman & Azaceta #4, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Dalej jestem zdania, że ten komiks to bardzo dobry dramat i opowieść o ludzkich problemach niż taki typowy horror na jaki go reklamowali podczas kampanii przed premierą. Jednak w tym wypadku to żaden mankament, bo klimat jest tutaj bardzo gęsty i przypomina mi ten z serialu "True Detective". Tam też cała fabuła opierała się głównie na spokojnych rozmowach, a napięcia było w tym tyle, że nie mogłem spokojnie wysiedzieć na krześle podczas seansu. Cały ten numer to właśnie takie pogawędki, a każdą kolejną stronę obracałem coraz szybciej od poprzedniej. Wszystko zaczyna się od sceny kiedy to głównego bohatera Kyle'a Barnes'a odwiedza gliniarz i prosi o pomoc w sprawie jego wieloletniego partnera, który został prawdopodobnie opętany. Potem czytelnik ma okazję być świadkiem kilku ciekawych rozmów, gdzie każda jest na swój sposób smutna i lekko przerażająca. Czy to problemy rodzinne siostry Kyle'a, czy rozwożenie paczek z żywnością potrzebującym przez miejscowego księdza i pewna starsza pani. Nawet historia policjanta i jego opętanego partnera jest tak bardzo przygnębiająca, a jej zakończenie bardzo niepokojące. Wszystko przekłada się na barwny i realistyczny obraz ludzkiego życia z wszelkimi jego problemami. Gdzie nadprzyrodzone moce nie są główną mocą napędową całej opowieści, a tylko tłem idealnie pasującym do całości. Dzięki temu jakoś znacznie łatwiej jest się wczuć w bohaterów oraz ich problemy, a cała historia robi się taka bardziej realna.


aquaman_ Aquaman and the Others: Futures End #1, DC Comics


scenariusz: Dan Jurgens, rysunki: Sean Chen


Niestety kontynuacja przygód Aquamana osadzonych w ramach wydarzeń Futures End tylko zaniża poziom tej serii i z pewnością nie zachęca mnie do sięgnięcia po pozostałe numery tego tytułu. W wielkim skrócie fabuła prezentuje się tak: Dead King pragnie odzyskać kilka artefaktów z Atlantydy, które posiadają członkowie The Others. Oczywiście skutkuje to dużą ilością walk i powrót jednego herosa jeszcze do niedawna uważanego za zmarłego. Co swoją drogą było jedną z lepszych rzeczy jaka zdarzyła się w macierzystej serii z przygodami władcy oceanów. Tylko kompletnie nie zostało wyjaśnione jak to się stało, że postać ta jednak nie zginęła. Pewnie doszło do tego na łamach tej serii, ale mi nie będzie dane się o tym przekonać. Nie tknę jej nawet kijem przez szmatę. Poza tym skoro jedna z głównych postaci powróciła z zaświatów, to ktoś inny musiał odejść. Przecież bilans pod koniec zeszytu musi się zgadzać, co nie? Jakby tej żenady nie było już wystarczają dużo to całość kończy się tak ckliwym happy endem, że aż zęby od tego bolą. Wszyscy się godzą, postanawiają razem współpracować ku świetlanej przyszłości, gdzie będą żyli długo i szczęśliwie. Niech tylko jeszcze Mera wybaczy Arthurowi i będą mogli resztę swoich dni spędzić w miłosnym trójkącie.  Piękną klamrą spinającą ten koszmar w spójną całość jest wizualna strona tego numeru. Rysunki są na poziomie jakiegoś dopiero początkującego artysty, który powinien tworzyć tylko do szuflady. Co prawda sam jakbym tak rysował, to bym się cieszył, ale żeby to od razu w DC wydawać to moim zdaniem jest przesada. Świetnie to wygląda w scenie rozmowy pomiędzy dawnymi kochankami przy więziennej celi. Aquaman jest niepodobny do siebie samego, koszmarne cienie i kolory jak u początkującego grafika, który na siłę i bardzo nieumiejętnie upycha gdzie się da jak najwięcej efektów. W ogóle cały ten komiks wygląda jakby go zrobił jakiś domorosły i początkujący kolorysta z rysownikiem do spółki. Dramat i pięć metrów mułu. Lektura tego komiksu to stracone 15 min mojego życia, których niestety nikt mi już nie odda.


Samurai Jack 012Samurai Jack #12, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Andy Suriano

Po nieudanym rytuale, który miał sprowadzić samuraja z powrotem do jego teraźniejszości, a skończył się wielkim niepowodzeniem nastają ciężkie czasy dla każdego. Aku, swoją drogą w spaniałej scenie podczas której pielęgnuje drzewko bonzai i napawa się swoją doskonałością odkrywa, że przestała istnieć jedyna rzecz na świecie której się naprawdę bał. To skłania go do wydania ogólnoświatowego listu gończego za Jackiem. Wszystko to oczywiście skończy się w jedyny możliwy sposób, ale chyba nie o to tutaj chodzi. Bo o ile koniec jest tutaj przewidywalny to już droga prowadząca do niego zapowiada się wspaniale. W tym numerze jest wszystko to za co zawsze lubiłem ten serial, a teraz z wielką przyjemnością śledzę jego komiksową kontynuację. Jest wspaniały i prześmiewczy Aku przyjmujący coraz to bardziej zabawne nowe formy. Znalazło się również miejsce na ważniejsze przemyślenia za pomocą retrospekcji z życia samuraja, gdy nadszedł ten moment kiedy sięgnął po miecz swego ojca, a matka jego udzieliła mu błogosławieństwa. Wszystko to razem składa się na wspaniałą, zabawną ale przede wszystkim mądrą opowieść. Właśnie na łamach tej serii rozgrywa się najdłuższa i jak na razie najlepsza opowieść, którą gorąco polecam.


 

niedziela, 31 sierpnia 2014

#344 cotygodniowa zeszytówka #122

Samurai Jack 011Samurai Jack #11, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Andy Suriano


Niezłomny samuraj po wielu trudach znów powrócił w skromne progi jaskini zamieszkanej przez wielkiego Soule The Seer. Tam dowiaduje się od małego i pomarszczonego starca o tajemniczym rytuale, który jeśli się powiedzie to może umożliwi Jack'owi powrót do jego czasów. Z tego też powodu dwójka naszych bohaterów wyrusza do odpowiedniego miejsca, aby o właściwym czasie odprawić tajemniczy rytuał, którego głównym elementem jest pewien magiczny... Podoba mi się jak został skonstruowany ten numer. Rozpoczyna się interesującą opowieścią o poświęceniu dla realizacji zamierzonego celu, która jednak i tak jest tylko pretekstem do wyruszenia w wielką wyprawę. Podróż ta z kolei to czysta opowieść drogi z pełnym opisem całego trudu wędrówki. No może nie w przypadku starca, bo jemu cały ten spacer mija całkiem przyjemnie. Natomiast wszystko zakończone zostało efektowną sceną walki wręcz z ogarami z piekła rodem w połączeniu z tajemniczym rytuałem w tle. Jednak to i tak nic w porównaniu z ostatnią stroną tego numeru. Znając cały serial pamiętam jak wiele szalonych przygód miał główny bohater i wiele razy trafiał w przeróżne, czasem dość poważne tarapaty. Jednak to co spotkało go tym razem mnie bardzo zaskoczyło. Jakoś podświadomie miałem wrażenie, że coś takiego nigdy się nie stanie i było w tej samej kategorii co zabicie którejś z postaci. Zdaję sobie sprawę, że zapewne w następnym numerze wszystko zostanie odkręcone, ale naprawdę jestem ciekaw w jaki sposób się to stanie.


Rachel-Rising-16Rachel Rising #16, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Numer ten został w bardzo przystępny sposób podzielony na trzy konkretne sceny. W pierwszej Rachel wraz z Jet i swoją ciotką próbują jakoś poukładać to wszystko co się dzieje w okół nich w jakąś sensowną całość. Co ciekawe jedna z nich odkrywa, że słowo "ksiądz" bardzo dziwnie na nią wpływa. Druga scena skupia się na Lilith i jej dwóch towarzyszkach, które gdzieś na odludziu są w trakcie magicznego rytuału. Dla pierwszej kobiety okazał się on z pewnością bardzo bolesny, a przy okazji pokazał czytelnikom jej motywacje działania. Myślę że w naszym kraju nie byłyby to dość popularne poglądy. Jednak najciekawsza okazała się ostatnia scena z udziałem Zoe i opętanego przez Malusa księdza. W taki delikatny i powściągliwy sposób pokazuje w jaki sposób demon kieruje opętaną nastolatkę do zła. Chociaż jak się trochę bardziej nad tym zastanawiam to nie jestem już taki pewien, czy przypadkiem nie jest odwrotnie. Cały ten numer pięknie wpisuje się w klimat tej serii i na przykładzie jednego tylko zeszytu można pokazać jak wszystko spokojnie narasta aż do wielkiego finału. Nie wiem kiedy on nastąpi, ale jestem pewien że chce go poznać.


Outcast 003 (2014)Outcast By Kirkman & Azaceta #3, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Odkąd pojawiła się pierwsza zapowiedz tej serii cały czas była ona reklamowana jako naprawdę przerażający horror. Tym czasem po lekturze trzech numerów dochodzę do wniosku, że jest to raczej opowieść obyczajowa pokazująca zepsucie otaczającego nas świata i zwątpienie ludzi w poprawę czegokolwiek, którzy zdają sobie z tego sprawę.  Akcja płynie tutaj spokojnie swoim tempem, powoli rozbudowując wątki poszczególnych postaci. Bardzo mi się to podoba w połączeniu ze sposobem kadrowania jaki tutaj występuje. Jeden duży kadr w tle, a na nim kilka mniejszych. Idealnie sprawdza się to w roli budowania klimatu małego miasteczka, w którym każdy z obywateli ma jakiś mroczny sekret skrzętnie skrywany przed innymi. Numer ten głównie skupia się na opowieści o pewnej miłości, która w dość smutny sposób rozwija i tak już dość ponurego głównego bohatera. To z kolei prowadzi do chyba najlepszej rzeczy w tej serii i jest to jej klimat. Brak nadziei i ogólne zdołowania wprost wylewa się z każdej strony, ale na szczęście nie w taki sposób, że po lekturze czytelnik ma ochotę na jakieś mocne antydepresanty. Wszystko tutaj zostało tak idealnie zbalansowane, aby dobrze było się wczuć w opowieść. Jednak nic ponad to i tak właśnie chyba powinno być. W końcu nie okłamujmy się, chodzi tu przecież tylko o dobrą rozrywkę.


 

niedziela, 3 sierpnia 2014

#339 cotygodniowa zeszytówka #118

Outcast 002 (2014)Outcast By Kirkman & Azaceta #2, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Po lekturze drugiego numeru powoli zaczynam rozumieć w jaki sposób ta seria ma przerażać. Jest  to opowieść o ludziach zamieszkałych w jakiejś amerykańskiej dziurze zabitej deskami. Tylko, że właśnie w takich miejscach najczęściej gnieździ się najwięcej problemów. Alkoholizm, przemoc w rodzinie i podobne temu patologie. Opętanie przez siły nieczyste to tylko dodatek, bo najstraszniejsi tutaj są ludzie i krzywdy jakie sobie wyrządzają. Nad całą opowieścią wisi taki przejmujący smutek utknięcia w koszmarnej sytuacji bez wyjścia i trwania w niej, nawet wtedy kiedy już minie. Tak jak to zrobił główny bohater  Kyle Barnes, który nawet po tym jak pozbył się katującej go opętanej matki i tak wiecznie przesiadywał w domu gdzie doznał najwięcej cierpienia. Nadal leżąc w swoim strasznym łóżku i już samemu dalej się zadręczając. Trudno powiedzieć coś więcej o jakiejkolwiek serii po dwóch numerach, ale ta ma zadatki na coś naprawdę dobrego. Nie wiem jakim cudem, ale Kirkman'owi znowu udało się stworzyć coś kompletnego, z ciekawymi bohaterami i w swej konwencji bardzo wiarygodnego. To wszystko mogłoby się wydarzyć ulicę obok każdego z nas, a wszyscy sąsiedzi udawaliby, że o niczym nie wiedzą i chyba to jest w tym wszystkim najstraszniejsze. Dodatkowy plus za ostatnią stronę, na której działania jednej z głównych postaci nagle nabrały innego wydźwięku, a czytelnicy już nerwowo odliczają dni do premiery kolejnego zeszytu.


Starlight 004Starlight #4, Image Comics


scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


No i kolejna porcja świetnej rozrywki już niestety za mną. Były eksplozje,  jetpacki, teleporty, szpiedzy i olbrzymi. Po pierwszych trzech numerach, które w dość smutny sposób mówiły o przemijaniu i starości, aktualnie ta seria zmienia się w świetną opowieść utrzymaną w awanturniczym klimacie wielkiej przygody. Duke McQueen ucieka z więzienia, co było do przewidzenia i dzięki temu kompletnie zmienia się sceneria wszystkich wydarzeń. Na szczęście cała konwencja jest tak pojemna, że może ona przyjąć chyba wszystko. Taka niczym nieskrępowana wyobraźnia sprawia mnóstwo frajdy podczas lektury. Świetnie to widać, kiedy główny bohater dostaje nową szpadę od ruchu oporu. Dokładnie taką samą jaką władał 40 lat temu. W tym momencie wracają mu wspomnienia wszelkich niesamowitych wydarzeń jakie przeżył. Jest tam i walka z lodowymi małpami, roślinami-potworami, podwodne królestwa i walka z olbrzymim robotem i o dziwo to wszystko do siebie świetnie pasuje. Jest tutaj nawet miejsce dla odwołań z popkultury i na jednym z kadrów można znaleźć Bendera, Stalowego giganta oraz Atomic Robo. Takie zabawy są zawsze na plus. Powoli seria ta staje się moją ulubioną w kategorii czysta rozrywka.


Samurai Jack 010Samurai Jack #10, IDW Publishing


scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Andy Guzman


Aku po kolejnej klęsce swojego genialnego planu zabicia samuraja przechodzi od razu do działania i obmyśla kolejną wspaniałą zasadzkę. Jednak tym razem dogłębnie przeanalizował swoje liczne porażki i odkrył coś ciekawego. Mianowicie zawsze skupiał się tylko na fizyczności swojego przeciwnika, które są niebywałe i niepokonane. Na podstawie tego postanowił zmienić taktykę i zaatakować tym razem umysł swego oponenta. Skurczył się i podczas snu Jacka wszedł przez jego ucho do mózgu. Tam zaczął zmieniać wspomnienia swej ofiary w nadziei, że coś to zmieni. Nie da się ukryć, główną gwiazdą tego numeru jest czarny charakter i  robi to w sposób iście wspaniały. Jest jak zawsze zabawny poprzez swoje samouwielbienie i wszelkie formy jakie przyjmuje. Jednak poza dobrą zabawą znalazło się również miejsce na mądre zakończenie dające odpowiednie wzorce do naśladowania naszym pociechą. Co dodatkowo czyni tą serię idealnym kandydatem dla młodszych czytelników w sam raz do nauki języka angielskiego, który w tym tytule nie jest jakiś szczególnie wyszukany.


niedziela, 6 lipca 2014

#333 cotygodniowa zeszytówka #114

Outcast 001Outcast By Kirkman & Azaceta #1, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Dałem się namówić i sięgnąłem po chyba najbardziej oczekiwaną premierę tego miesiąca, a bez wątpienia w Image Comics. Seria reklamowana jako przerażająca opowieść o opętaniu i egzorcyzmach, a tym czasem jest dość spokojnie. Co prawda mamy głównego bohatera, któremu w dzieciństwie opętało matkę, a teraz wraz z miejscowym pastorem próbują uratować małego chłopca przed demonami. Jednak cała opowieść kompletnie nie straszy. Może ja już jestem za stary na takie opowieści, bo przerobiłem podobnych już sam nie wiem ile w różnych dziełach popkultury. Czy też jeszcze nigdy nie natrafiłem na komiks, który by mnie przeraził. Jestem zdania, że to medium średnio się do tego nadaje. Już lepiej idzie to książką, a najstraszniejsze są dla mnie filmy z klimatyczną muzyką i ujęciami potęgującymi nastruj.  Jednak pomimo mojego marudzenia, to wcale nie jest zły komiks. Tylko zamiast strachu nastawcie się lepiej po prostu na dobrą opowieść i tyle. Kyle Barnes z racji tego, że przez całe jego życie coś złego czaiło się wokół niego stał się zgorzkniałym samotnikiem starającym się jakoś przetrwać kolejny dzień. Jednak po wydarzeniach, jakie miały miejsce na pobliskiej farmie w towarzystwie miejscowego pastora, zaczął się zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Chęć wyjaśnienia tej sprawy mnie zainteresowała na tyle, że z pewnością sięgnę po kolejne numery.


Thief of Thieves 022Thief of Thieves #22,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough


Redmond po tym jak stracił swoją rodzinę postanowił się zemścić i przy okazji zmieniając swój styl pracy. Zdecydował się ubrudzić sobie dłonie krwią. Jednak nie ma zamiaru zostać nowym Punisherem. Całość rozpoczął od zjednania sobie sojusznika, a każdy z nas wie że najlepszy to taki, który ma wspólnego wroga. Dlatego główny bohater udał się do jednego z przywódców świata przestępczego, czyli człowieka znanego jako Lola. Został on ciekawie wprowadzony za pomocą jego małżonki, która pokazuje co jej zrobił. Zapewne dlatego, że była nie dobra, ale daje do myślenia do czego jest on zdolny dla swoich wrogów. Jednak wracając do fabuły, to Redmond zawarł umowę z Lolą na zlikwidowanie Don Parrino. Jeden dostarcza sprzęt i ludzi. Drugi swoją wiedzę i spryt. Potem zaczyna się akcja, kiedy to włoski ojciec chrzestny wpada w pułapkę. Całość jak zwykle sprawia dużo frajdy podczas lektury i nie pozwala nawet na chwilę się nudzić. Tylko znając tą serię od pierwszego numeru nie mogę się pozbyć wrażenia, że cała ta przemiana i zemsta głównego bohatera to kolejne jego wielkie oszustwo mające na celu pozbycie się dwóch jego wielkich wrogów na raz. No nic, pożyjemy i zobaczymy co z tego wyjdzie.


Swamp Thing (2011 - ) 033Swamp Thing #33, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina

Po wydarzeniach z poprzedniego numeru, Swamp Thing był bardzo bliski, aby zabić Lady Weeds. Jednak do akcji wkroczył The Wolf i przy pomocy racjonalnych powodów i pięknej retoryki udało mu się odwieść awatara od swych zamiarów. Jednak sama zainteresowana nie ucieszyła się z całej tej sytuacji, tak jak wszyscy by się tego spodziewali. Ona pragnie tylko jak najszybciej pozbyć się swego pana. Więc zaczyna dość mocno marudzić swojemu wybawcy, przez co on wyjawia jej swój długofalowy i globalny plan pozbycia się Aleca Hollanada. Trzeba mu przyznać, że wszystko ma przemyślane bardzo dokładnie i całość tworzy bardzo ciekawy obraz długofalowego działania na szkodę obrońcy zieleni. Jednak jak to zwykle bywa  w takich sytuacjach, spiskowcy nie docenili swej ofiary przez co zmuszeni są sięgnąć po najbardziej radykalne rozwiązania. Numer ten jest dość spokojny i stonowany, w końcu głównie opiera się na rozmowie i śledzeniu całego planu, jednak równocześnie bardzo trudno się od niego oderwać. Cała ta opowieść wciąga czytelnika i nie chce wypuścić dopóki nie pozna on całej opowieści. Co do samego planu, to bardzo podoba mi się jego główne założenie. Ciągłe dręczenie swojego celu, mające  na celu odwrócenie jego uwagi przed głównym atakiem.


 

niedziela, 2 marca 2014

#294 cotygodniowa zeszytówka #96

Samurai Jack 005Samurai Jack #5, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Mogę śmiało powiedzieć, iż jest to najlepszy numer z dotychczasowych. Z jednego prostego i w sumie oczywistego powodu. Występuje w nim Aku, który tutaj jest absolutną gwiazdą. Dzielny samuraj dociera do końca swego zadania mającego na celu odbudowanie Rope of Eons. Jednak aby tego dokonać musi wpierw udać się do fortecy swego wroga, który posiada ostatni brakujący kawałek liny.  Dzięki temu dochodzi do kolejnej spektakularnej ich konfrontacji, która kończy się dość zaskakująco. Numer ten jest pełen świetnego humoru dzięki czemu mój dzisiejszy dość ciężki dzień jest znacznie lepszy. Teksty jakie wypowiada Aku są inteligentne i chyba bardziej skierowane do starszych czytelników. Dzieci za to będą miały zabawę z wszelkich gagów sytuacyjnych i choćby z tego w jaki sposób ta postać wykorzystuje kawałek magicznej liny. Dodatkowo całość jest bardzo wciągająca i dość zaskakująca, przez co dość trudno jest oderwać się od lektury.


Super Dinosaur 022Super Dinosaur #22, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Moja przygoda z komiksami dla młodszych czytelników trwa w najlepsze i bezustannie dobrze się przy tym bawię. Aktualny numer przygód Dereka i jego przyjaciela Super Dinosaura są pełne zapierającej dech w piersi akcji. Ich baza oraz dom w jednej postaci została zaatakowana przez zgraję wrogich dinozaurów co doprowadziło do niesamowitych zniszczeń całego przybytku. W między czasie naszym bohaterom udało się w końcu ukończyć pewną sprawę wokół, której toczyło się kilka ostatnich numerów. Jednak po mimo jednego dość sporego sukcesu, aktualnie cały zespół Dynamo, znajduje się w wielkich tarapatach. Co ciekawe największe z nich może im zapewnić pewien nowy członek zespołu. Całość czyta się szybko, ale bardzo przyjemnie, aż do zaskakującego zakończenia. Kirkman zamieścił tam dość poważny zwrot akcji i znowu będę dość mocno wyczekiwał kolejnego numeru, aby jak najszybciej sprawdzić czy uda mu się z niego jakoś rozsądnie wyjść.


Aquaman (2011-) 028Aquaman #28, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier


Jakiś taki w sumie spokojny ten numer się okazał. Większość jego skupia się na udziale Arthura na zjeździe uczniowskim jego szkoły i spotkaniu z dawnymi uczniami. Fajnie, że główny bohater został pokazany jako lekko zagubiony i pełen wątpliwości czy w ogóle powinien się tam udać. W końcu jest królem mórz i oceanów, a w chwili kiedy wyszło to na jaw to zniknął bez słowa wyjaśnienia komukolwiek. Dzięki temu zabiegowi Aquaman zrobił się bardziej ludzki, pełen takich normalnych odruchów. Przez co wydaje mi się trochę bardziej ciekawą postacią, wielowymiarową, a nie takim harcerzykiem jak dotychczas. Równocześnie jest to komiks, w którym rozpoczyna się kolejny nowy wątek, który zapowiada się dość ciekawie, a to i tak nie wszystko bo przecież pozostaje jeszcze kwestia tajemniczej podwodnej bazy zbudowanej przez tajemniczą organizację. Cieszy mnie jak seria ta przez większość czasu utrzymuje cały czas jednostajny poziom przyjemnego, niezobowiązującego  czytadła mającego zapewnić tylko rozrywkę. Tego od niej wymagam i dokładnie to otrzymuję.

niedziela, 2 lutego 2014

#285 cotygodniowa zeszytówka #92

Saga 018Saga #18, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Mógłbym się tutaj rozpisać o świetnym i trzymającym w napięciu początku tego numeru. O wielkim spotkaniu Marka ze swoją byłą ukochaną. O dziwnym zachowaniu Prince Robota IV oraz całym zamieszaniu jakie wynikło ze spotkania tak wielu postaci w jednej latarni morskiej, gdzieś na krańcu galaktyki. Jednak to wszystko jakoś mi umknęło, a po lekturze tego komiksu pozostałem pod wpływem świetnego klimatu całej tej opowieści oraz rytmu z jakim zostało to opowiedziane. Wszystko to w niezwykle płynny sposób przeszło z bardzo dynamicznego początku w iście sielankowe zakończenie. Spodobało mi się w jak wspaniały sposób Vaugham umiejętnie sterował moim nastrojem. Najpierw serwując mi dreszczyk emocji spowodował, że chciałem prędko obracać kolejne strony aby jak najszybciej poznać dalszą część opowieści. Potem stopniowo i bardzo umiejętnie zwalniał tempo, aby na samym końcu pozostawić mnie w takim przyjemnym błogim stanie. Saga to seria z ciekawą fabułą, świetnymi bohaterami, kompletnym, interesującym światem, ale to chyba właśnie za jej klimat lubię ją najbardziej.


ToT#19Thief of Thieves #19,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond po tym jak dokonał wraz ze swoją ekipą niezwykle trudnego napadu ma jeszcze jedno zadanie do wykonania. Musi uratować Agentkę Cohen z rąk pewnego szalonego Włocha, który właśnie stracił wszystko. To co dzieje się później to w sumie jedna długa porcja dość zaskakujących momentów. Główny bohater popada po raz kolejny w tarapaty, jednak posiada pewną rzecz, która może zaszkodzić bardzo wielu osobą, a jemu pomóc wyjść z tarapatów. Co musi w końcu nastąpić, ponieważ ma jeszcze niewyrównane rachunki z porywaczami jego syna Augustusa.  Cała ta seria to w sumie opowieść o drodze z jednych tarapatów w inne i radzeniu sobie z tym. Jest to zarówno wada jak i zaleta tej serii. Z jednej strony jest ona z tego powodu dość przewidywalna i każdy jeden problem zostaje rozpracowany w kilku numerach, tak w sam raz na wydanie zbiorcze. Z drugiej jednak strony twórcy tej serii są na tyle pomysłowi, że cały czas jestem ciekaw co też nowego znowu wymyślą. Seria nie ma już tej świeżości co na samym początku, jednak nadal jest to pozycja godna uwagi.


Super Dinosaur 021Super Dinosaur #21, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po bagatela prawie pięciu miesiącach nieobecności pojawił się kolejny odcinek przygód rodziny Dynamo. Ojciec Dereka w końcu znalazł sposób na ożywienie swojej małżonki. Jest to możliwe za pomocą specjalnego izotopu, tylko jak zawsze w takich przypadkach, jest on niezwykle rzadki. Po długich poszukiwaniach okazuje się że największe jego zapasy znajdują się kolejnej sekretnej bazie Maxa Maximusa. Gdzie udaje się Derek wraz ze swoim przyjacielem dinozaurem. Na miejscu odkrywają kolejną super broń MM i popadają w spore tarapaty, których dalsza część będzie miała miejsce w kolejnym numerze. Seria ta to taka bardzo lekka rozrywka opowiedziana z przymrużeniem oka. Jest skierowana dla młodszych czytelników więc z góry wiadomo jak wszystko się skończy, ale z drugiej strony w żadnym wypadku nie przeszkadza to w poznawaniu kolejnych przygód. Tutaj nawet sami bohaterowie naśmiewają się z kolejnej sekretnej bazy, ucinają sobie drzemkę podczas misji na terenie wroga. Dlatego cała ta historia zapewnia przyjemną rozrywkę pod warunkiem, że za bardzo jej nie analizujemy.


rachel_rising_4Rachel Rising #4, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem jest coraz bardziej dziwnie co sprawia, że ciągle zastanawiam się do czego to wszystko zmierza. Z jednej strony jest pewne miejsce w lesie. Jeśli kogoś w nim pochowasz to po kilku dniach powstaje z martwych. Jednak nie jako zombie. Dalej mamy tajemniczą kobietę namawiającą do zabójstw. Małą dziewczynkę morderczynię. Węże wchodzące ustami do wnętrza ludzi. Kolejne zmartwychwstanie Rachel. Jednak tym razem były przy tym jej ciotka oraz przyjaciółka. Może to spowoduje, że zostanie choć troszkę wyjaśnione co tak naprawdę się z nią dzieje. Zważając na to, że prawdopodobnie w najbliższej przyszłości pojawią się dwa kolejne przypadki ożywienia zwłok. Wszystko to przekłada się na niezwykle tajemniczą, mroczną i wciągającą opowieść od której bardzo trudno się oderwać. Podczas lektury mam cały czas takie same uczucia jak w czasie oglądania Twin Peaks. Wszystko stwarza wrażenie niezwykle ważnego w drodze do rozwiązania zagadki, ale z drugiej strony niektóre rzeczy są  tak odrealnione i udziwnione, że nikt nie ma pojęcia jak to zinterpretować.


 

 

niedziela, 15 września 2013

#249 cotygodniowa zeszytówka #72

Super Dinosaur 020Super Dinosaur #20, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Prawie pięć miesięcy musiałem czekać na kolejny numer przygód szalonej rodziny i jej przyjaciół i wydaje mi się, że było warto. Taki odstęp czasu pozwolił mi również spojrzeć na najnowszy numer z dystansem i dzięki temu zauważyłem jak Derek z chłopca przeistoczył się w pełnokrwistego nastolatka. Dodatkowo, gdy zobaczyłem jego olbrzymiego koleżkę w obcisłym stroju do koszykówki to zacząłem się zastanawiać jak on się w to ubiera? Przecież samodzielnie przy pomocy swoich maleńkich rąk nie dał by bary. Z drugiej strony współczuję osobie, która mu w tym pomaga. Jednak nie o tym miałem pisać.  Całość jednak nadal skupia się na gorączkowych poszukiwaniach leku dla znajdującej się w śpiączce matki Dereka. W poszukiwaniach głównie uczestniczy jej syn, a w tym czasie jego ojciec znajduje miejsca kolejnych prawdopodobnych lokacji leku. Dzięki temu czytelnik ma okazję poznać, za pomocą nowej postaci w komiksie, smutne skutki poświęcenia się pracy bez reszty. Jakby tego było mało były Minimus, a aktualnie Tyrannosaurus-X kontynuuje swoją rewoltę na rzecz zjednoczenia wszystkich dinozaurów i wspólną wyprawę na powierzchnię. Z tego też powodu w następnym numerze głównych bohaterów czeka naprawdę ogromna potyczka!


Thief of Thieves 016Thief of Thieves #16, Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond wraz ze swoją drużyną ulokował się w pobliżu włoskiej granicy i nadal dopracowuje szczegóły zadania w Wenecji. Tym czasem jego obsesyjna fanka, agentka Cohen jest już na miejscu i wraz z miejscowym komisarzem zaczyna węszyć w rezydencji sprzedawcy dzieł sztuki Sabatiniego, który jest celem głównego bohatera. Tym razem większość fabuły skupia się na stróżach prawa, co wychodzi na plus całej opowieści i dość znacznie popycha ją do przodu. Oczywiście, co już powoli jest standardem w tej serii, nie wszystko jest takie na jakie wygląda i w numerze znajduje się kilka niespodzianej przez co kolejny numer będzie jeszcze ciekawszy. Wszystkie elementy układanki powoli zaczynają się znajdować na swoim miejscu i zbliża się pora wielkiego finału. Biorąc pod uwagę finał tego numeru i stan w jakim się znajduje aktualnie Augustus, to czarno widzę przyszłość zleceniodawcy Redmonda. Nie wiem jak udało się to scenarzyście ale znowu czekam niecierpliwie na kolejną część i to chyba lubię najbardziej w tej serii.


X-Men - Battle of the Atom 001X-Men: Battle of the Atom #1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Frank Cho, Stuart Immonen oraz Wade Von Graveadger


Kilka tygodniu temu stwierdziłem jak to jestem zadowolony z faktu, iż seria All New X-Men nie uczestniczy w żadnym crossoverze i jakże się wtedy mocno pomyliłem. Nie minęło bowiem wiele czasu, a rozpoczęło się wielkie wydarzenie na łamach kilku tytułów z mutantami w nazwie. Całość została nazwana Battle of the Atom, co zobowiązuje. Tak więc w pierwszym numerze mamy do czynienia z pojawieniem się nowego mutanta o bardzo wielkiej mocy, co zostało zauważone przez Cerebro i wychowankowie szkoły imienia Jean Grey  bez chwili wahania wyruszają do akcji. Jednak na miejscu zastają znacznie większe niebezpieczeństwo, którego się nie spodziewali. Na szczęście niespodziewanie z odsieczą przybywa im grupa Cyclopa z teraźniejszości. Wychodzi z tego całkiem dziwna sytuacja po której zostaje podjęta decyzja odesłania starej piątki X-Mem z powrotem do ich czasów. Jednak podróże w czasie są dość nieprzewidywalne, w wyniku czego pojawia się niespodziewanie trzecia grupa wyjątkowych istot z niesamowicie ważną misją. Numer aż kipiący akcją, która zapowiada coś naprawdę wielkiego, jednak z drugiej strony ile to już razy przerabialiśmy? Jak na razie jestem zaciekawiony, jednak z drugiej strony mam wrażenie, że po zakończeniu tego wydarzenia powstanie znowu kilka nowych serii z X w tytule, a wtedy przestanę czytać ich przygody.


niedziela, 9 czerwca 2013

#228 cotygodniowa zeszytówka #58

0127_4227SEX #3, Image Comics

scenarzysta: Joe Casey, rysunek: Piotr Kowalski

Z jednej strony numer ten pokazuje jak główny bohater miota się w swoim życiu, ponieważ nie ma zielonego pojęcia co z nim zrobić. Kiedyś był tajemniczym obrońcą swojego miasta biegającym po nocach niczym Batman, a teraz ma prowadzić życie milionera i właściciela olbrzymiej firmy. Kiedyś myślał,  że pilnowanie miasta czemuś służy lecz potem okazało się iż było to tylko bezcelowe działanie. Czasem zastanawia się czy postać milionera nie była przykrywką dla jego prawdziwego ja  w postaci zamaskowanego bohatera, a teraz ma żyć tylko rolą alter ego? Z drugiej strony natomiast czytelnik podczas swej lektury ma okazję zaobserwować jak powoli zmienia się ułożenie wszystkich figur na kryminalnej szachownicy Saturn City. Jednak najbardziej podobała mi się końcówka numeru podczas której w bardzo ciekawy i ładny sposób zostały zmieszane razem ze sobą dwie sceny na różny sposób pokazujące tęsknotę za dawnym, niebezpiecznym życiem w roli zamaskowanych bohaterów i rzezimieszków. Zarazem niezwykle podniecającym i intrygującym.


All-New X-Men 012-000All New X-Men #12, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Nie trzeba być co prawda geniuszem, aby wywnioskować z okładki kto gościnnie zawitał odwiedzić X-Men jednak tym razem szczerze powiem, okładka jest dość myląca. Mianowicie, całe spotkanie przebywa w dość spokojnej, bym rzekł atmosferze skupiając się głównie na rozmowie pomiędzy członkami dwóch zespołów. Jednak dzięki Jean Grey i jej przypadkowemu spotkaniu ze Scarlet Witch czytelnik nie może narzekać na brak akcji. Od samego początku tej serii widać, że rudej piękności pisana jest po raz kolejny smutna przyszłość i przyznam szczerze nie mogę się jej doczekać. Bardzo podoba mi się ta postać jako istota, która nagle otrzymała cały potencjał swych mocy i teraz kompletnie nie może sobie z tym poradzić. Drugim ciekawym wydarzeniem numeru jest spotkanie dwóch braci, Scotta z przeszłości z Havoc'iem. Cała utrzymana jest w klimacie miłego spotkania rodzinnego po latach, a kończy się w jakiś taki trudny do opisania pełen niepokoju sposób. Coś mi się wydaje, że młody Cyclop jeszcze tego pożałuje.


Thief of Thieves 014 (2013)Thief of Thieves #14, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, Andy Diggle oraz James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough

Podczas lektury #14 numeru przygód najlepszego złodzieja w dziejach, naszło mnie takie smutne spostrzeżenie o tym jak straszne i już trochę przewidywalne jest jego życie. Jakby tego było mało przyczyną tego wszystkiego jest jego własny syn, którego całe życie starał się uchronić przez złodziejskim fachem, a on uparcie, jako to dziecko dążył w tym kierunku. Augustus ma takiego pecha, że za każdym razem gdy idzie do "pracy" to popada w tarapaty. Niestety Redmond, jak każdy ojciec, stara mu się pomóc i za każdym razem oboje popadają w coraz większe tarapaty. Nie inaczej jest i tym razem, tylko teraz wdepnęli już porządnie. Nie łatwo będzie się wykaraska z tego wszystkiego. Martwi mnie trochę, że przygody wielkiego złodzieja mają konstrukcję typowo serialową i tak naprawdę Kirkman z kolegami mogą ją ciągnąć w nieskończoność. Tylko w odróżnieniu od Żywych Trupów albo mojego ulubionego Invincible, ta seria nie wytrzyma zbyt długo opierania się na wciąż tym samym schemacie. Dodatkowo martwi mnie również nazwisko nowego scenarzysty, które pojawiło się w stopce redaktorskiej. Kojarzę pana Andiego Diggle tylko z niedawno przeczytanej przeze mnie serii The Losers oraz Green Arrow: Year One i obie one  raczej nie zrobiły na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Ot takie dwa klasyczne średniaki co się je zapomina zaraz po przeczytaniu. Chociaż trzeba być dobrej myśli. Może akurat tym razem mile się zaskoczę.

wtorek, 7 maja 2013

#218 The Walking Dead - najlepsza gra 2012 roku

Jakiś czas temu, podczas pełnego emocji podsumowania trzeciego sezonu telewizyjnego serialu The Walking Dead, wspomniałem również o grze komputerowej opartej na tej samej licencji. Napisałem o tym tekst, który najpierw pojawił się na Kolorowych Zeszytach, a teraz publikuję go tutaj. Może ktoś nie miał jeszcze okazji go przeczytać.


Pamiętam gdy pierwszy raz zasiadłem do tej gry. Początkowa scena podczas której poznajemy głównego bohatera (w drodze do więzienia) kompletnie mnie nie zainteresowała. Dotrwałem jakoś do pierwszej walki z zombie i wyłączyłem grę. Nie znalazłem nic, co miałoby mnie przytrzymać na dłużej przed ekranem. Cała sekwencja mająca być wprowadzeniem do fabuły strasznie mi się dłużyła. Dodatkowo mechanika typowej gry point-and-click narzuciła mi jej obraz, jako liniowej i monotonnej przygodówki.


166


Szczerze przyznam, nie pamiętam, co mnie zachęciło, aby powrócić do tego tytułu. Zapewne ogólna medialna wrzawa i okrzyki zachwytu, które w pewnym momencie napływały dosłownie z każdej strony. Znowu odpaliłem grę, pograłem godzinkę i wyłączyłem. Takim tempem powoli brnąłem do przodu. Tak to wyglądało mniej więcej do trzeciego epizodu, który swoją fabułą i zwrotami akcji pochłonął mnie bez reszty. Później już tylko pędziłem jak szalony, aby jak najszybciej poznać dalsze losy bohaterów.


 Jak wspomniałem na samym początku, gry przygodowe rządzą się swoimi prawami i nie inaczej jest też tutaj. Gracz ma ograniczone pole manewru, w ramach którego się porusza, przez co na każdym kroku widać odgórnie narzucone ograniczenia. Również zagadki w grze nie są szczególnie finezyjne. Klasycznie zmusza się gracza by użył konkretnego przedmiotu w przypisanym do tego z góry ustalonym miejscu. Nic skomplikowanego. W zależności od osoby, może to być uznane za plusy lub minusy. Trzeba jednak przyznać, że studio Telltels, dzięki temu, że sam gatunek narzucił im już jakieś ramy, mogło się skupić na fabule, postaciach i relacjach między nimi panującymi. Przyznam, nie mogę sobie przypomnieć innego tytułu, który wywiązałby się z  tego zadania równie dobrze.


426802843


 Fabuła opowiada losy kliku przypadkowych osób, które postawione w sytuacji ekstremalnej starają się jakoś przeżyć. Każda z postaci posiada inny charakter, ma własne cele i zależy jej na ich realizacji. Dzięki temu pierwszy raz od bardzo dawna siedząc przed komputerem interesował mnie los bohaterów gry. Jednych lubiłem i robiłem wszystko by przeżyły jak najdłużej. Inni za to mnie denerwowali i zastanawiałem się jak ich się pozbyć. Jest w grze kilka takich momentów, w których szybko trzeba zadecydować, której z postaci udzielić pomocy i przyznam, że kilka razy miałem z tym problem. Raz nawet zastanawiałem się, czy nie zacząć jednego epizodu od początku, tylko po to, aby uratować jedną z bohaterek.


W ogóle granie na emocjach, wyszło twórcom genialnie. Przez cały drugi epizod towarzyszył mi niepokój związany z miejscem, w którym działa się akcja. Na początku ostatniego epizodu zrobiło mi się wręcz słabo. Jednak moim zdaniem najciekawsze i najbardziej przejmujące są wszystkie sceny z dziećmi, co najbardziej widać od końcówki trzeciego epizodu. Wywołał we mnie olbrzymi smutek i nie mogłem uwierzyć w to co widzę na ekranie. Dwóch rodziców, umierające dziecko, wynikające z tego pewne konsekwencje oraz główny bohater, który decyduje się na niewyobrażalne poświęcenie. Muszę przyznać, że wzruszyłem się podczas tego fragmentu. Następnie makabryczna scena podczas, której para głównych bohaterów znajduje małego chłopca na poddaszu i jej konsekwencje na podwórku za domem. Nie przychodzi mi na myśl żadna inna gra, która tak silnie by na mnie oddziaływała, na tak wiele różnych sposobów. Oczywiście nie można zapomnieć również o samym końcu gry, który jest kolejnym przykładem umiejętnego wykorzystania potencjału drzemiącego w dziecięcych postaciach. Ogólnie rzecz ujmując, to od trzeciego epizodu smutek już mnie nie opuszczał, co najwyżej na chwilę ustępował miejsca strachowi lub lekkiemu obrzydzeniu.


20121224070800


 Tak, ten tytuł momentami jest niesmaczny i dość mocno dołujący, co z pewnością sprawia, że nie jest to pozycja dla wszystkich. Jednak nie mówię tutaj o krwistych scenach, które wynikają z samej fabuły i żywych trupów. Jest to gra, która w dość sugestywny sposób porusza drażliwe i trudne tematy takie jak: kanibalizm, walka o przetrwanie, zastraszanie, morderstwa. Równocześnie gracz nie pozostaje biernym obserwatorem, lecz jest zmuszany do uczestniczenia w rozwiązaniu problemu. Musi podejmować trudne decyzje, którego z bohaterów poświęcić w imię dobra dla ogółu (to nigdy nie jest prosty wybór). Jednak najbardziej zszokowany byłem początkiem ostatniego epizodu, gdy moim zadaniem był pomoc głównemu bohaterowi w operacji. Była ona dość sugestywnie przedstawiona, do tego swą mechaniką zmusza gracza do bardzo aktywnego uczestnictwa. To wszystko sprawiło, że powróciły wspomnienia z dzieciństwa spędzonego w szpitalach i zrobiło mi się wręcz słabo. Ciało bolało mnie jeszcze kilka godzin po skończeniu gry.


 Podsumowując wszystko co napisałem powyżej, śmiało mogę powiedzieć, że The Walking Dead to najlepsza gra w jaką miałem okazję zagrać w 2012 roku. Jest to wciągająca opowieść, pełna ciekawych i co najważniejsze „żywych” bohaterów. Dzięki temu bardzo mocno zakorzeniła się gdzieś w mojej świadomości i pomimo tego, że przestałem w nią grać już kilka miesięcy temu, to ciągle gdzieś tam siedzi w mojej głowie i nie chce odejść. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to gra dla każdego z powodu tematyki i przemocy. Jednak trzeba pamiętać, jest to tylko nieodłączna część opowieści o zombie. Natomiast jeśli damy jej szansę to już po pierwszej godzinie zapomnimy o potworach, zanurzymy się w opowieść, relacje między bohaterami i dzięki temu przeżyjemy jedną z najbardziej przejmujących opowieści jakie wypuściła branża gier komputerowych. Bez wątpienia byłoby grzechem to ominąć.

niedziela, 5 maja 2013

#217 cotygodniowa zeszytówka #53

Aquaman -Zone-000Aquaman #0, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis oraz Joe Prado

Zamiast standardowej, dla tej serii historii gdzie dobrzy biją złych, a Arthur jest okropnym samolubem, otrzymałem opowieść o wielkiej wyprawie mającej na celu przybliżyć historię rodziny głównego bohatera. Aquaman obiecał swemu umierającemu ojcu, że odnajdzie swą matkę i coś jej przekaże od niego. Mile mnie zaskoczył ten numer. Spodziewałem się typowego origina, w którym jednostka pod wpływem traumy zostaje superbohaterem i w sumie po części tak jest. Jednak oprócz tego otrzymałem również ciekawą opowieść drogi podczas, której zostało wyjaśnione pochodzenie głównego bohatera. Co jest niezwykle ciekawe, ponieważ jak to bywa często w rodzinach królewskich, ktoś kogoś zdradził, zabił lub wypędził i tak jest też i tutaj. Co więcej, Arthur tym razem jest dobrym, gotowym do poświęceń synem, który zrobi wszystko, aby tylko spełnić ostatnią wolę swego ojca. Jakże to odmienna postawa, w porównaniu do tej, która jest prezentowana w pozostałych numerach serii. Dzięki temu numerowi widać jeszcze bardziej jak daleką drogę przeszedł główny bohater po tym gdy został sam. Nareszcie jego samolubna postawa i chęć zemsty jest bardziej wiarygodna.


All-New X-Men 011-000All New X-Men #11, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen


Zawsze gdy sięgam po kolejny numer tej serii to mam przeczucie, iż będę się dobrze bawił i ten zeszyt tylko mnie utwierdził w moim przekonaniu. Znowu dzieje się dużo i ciekawie zapewniając mi odpowiednią porcję dobrej rozrywki. Jedna postać ze starego składu X-men postanowiła zmienić drużynę i wstąpiła w szeregi rewolucjonistów Cyclopa. To z kolei zaowocowało kolejnym nadużyciem swych umiejętności przez Jean Grey. Swoją drogą, bardzo podoba mi się w jaki sposób jest prowadzona ta postać. Dosłownie czekam z niecierpliwością na katastrofę, która w związku z jej zachowaniem prędzej czy później musi się wydarzyć. Do całego tego zamieszania dołożyła swoje trzy grosze również Mystique wraz ze swą drużyną przez co mutanci są już w poważnych tarapatach. Dzięki temu numer zakończył się sporym clifhangerem  z ciekawym występem gościnnym. Jak na razie Bendis ani razu mnie nie zawiódł pisząc tą serię i mam nadzieję, że tak pozostanie. Następny numer zapowiada się niezwykle interesująco przez co chciałbym go już mieć w swoich dłoniach.


Super Dinosaur 019-000Super Dinosaur #19, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Tym razem  Derek wraz z SD mają twardy orzech do zgryzienia. W końcu trafili na przeciwnika, z którym walka jest niezwykle ciężka i wymagająca. Wszystko to dlatego, że na arenę wkroczył nowy antagonista, zmutowany sługus Maximusa Minimus. Jednak nie jest on już słabym służącym, a niezwykle inteligentnym i sprawnym fizycznie olbrzymem. W między czasie w bazie rodziny Dynamo pojawia się doktor Price z wiadomością na temat zdrowia pani Dynamo. Nie jest za wesoło i cała ta sytuacja zapewne zmusi w przyszłości rodzinę głównego bohatera do współpracy z ich odwiecznym wrogiem. Kilka ostatnich numerów średnio mi się podobało o czym można przeczytać w poprzednich wpisach. Ten numer mnie mile zaskoczył. Rozpoczyna się wielkim pojedynkiem na statui wolności, który jest widowiskowy oraz nieprzewidywalny. Przynajmniej nie tak bardzo jak wszystkie poprzednie. Ciekawie rozwija się wątek matki i żony głównych bohaterów. Pojawia się nowy przeciwnik, który jest interesujący i jak na razie przedstawia jakieś realne zagrożenie dzięki czemu patrzę optymistycznie na zapowiedz kolejnego numeru.

niedziela, 21 kwietnia 2013

#213 cotygodniowa zeszytówka #51

Aquaman-Zone12Aquaman #11, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Jakiż ten Aquaman to prosty i nie skomplikowany serial jest. W poprzednim numerze nasz bohater odłączył się od swej grupy współtowarzyszy The Others. Dlatego też oni skontaktowali się z jego ukochaną Merą, wszystko pośpiesznie jej wytłumaczyli i udali się na pomoc przyjacielowi. Tymczasem Arthur odnalazł Black Mantę oraz profesora Shina w pewnej grocie, akurat w momencie kiedy BM odnajduje broń, która zniszczyła niegdyś Atlantydę. Jak łatwo się domyślić, doprowadziło to do wielkiej konfrontacji, z wybuchami, śmiercią wielu oraz dramatycznym finałem. Ten komiks jest bardzo przeciętną pozycją, ale jakoś nie mogę zrezygnować z jego lektury, co powoli zaczyna mnie fascynować. Każdy kolejny numer jest coraz bardziej przewidywalny, jednak dzięki temu mogę bez skrępowania wyłączyć sobie mózg na kilkanaście minut i się zrelaksować po ciężkim dniu. Taka głupkowata rozrywka, której od czasu do czasu chyba każdy z nas potrzebuje. Jedyne co mi się podoba w tym komiksie, to obraz głównego bohatera, który jest w nim prezentowany. To nie jest jakaś sierota z dna oceany, a bezlitosny, nieliczący się z nikim, opanowany rządzą zemsty superbohater.

The Manhattan Projects_005The Manhattan Projects #5, Image Comics

scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

W Nowym Meksyku reprezentanci Ziemscy mają tajne spotkanie z przedstawicielami obcej cywilizacji. Na spotkaniu tym znajdują się również nasi dobrzy starzy znajomi w postaci fizyka Oppenheimera oraz generała Grovesa. Powiedzieć, że to zgromadzenie zakończyło się źle to delikatne stwierdzenie. Jednak najciekawsze w nim to kolejna informacja na temat Oppenheimera jaką zdobywa czytelnik. Pomysł ciekawy i zaskakujący wiele mówiący o tej postaci. Krótko mówiąc, podoba mi się jeszcze bardziej. Lubię takich szaleńców. Jednak w wyniku tego spotkania, cała Ziemia znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie, z którym jakoś muszą sobie poradzić nasi bohaterowie. Numer ten zawiera wszystko to co powinno być w dobrym S-F. Są więc kosmici, wyprawa w gwiazdy, podróże portalami, trochę pseudo naukowych terminów. Dzięki temu wszystkiemu, jest to bardzo przyjemna i wciągająca lektura. Podczas lektury przyszły mi do głowy inne świetne serie z wydawnictwa Image Comics i zacząłem się zastanawiać, jak to jest możliwe, że w naszym kraju jeszcze nikt się nim nie zainteresował i nic od nich nie wydaje poza Żywymi Trupami z Taurus Media? Byłbym w niebo wzięty, gdyby ten stan rzeczy się zmienił.

Thief of Thieves 013Thief of Thieves #13, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough

Akcja mająca na celu uratowanie ukochanej Augustusa w sumie się udała, jednak nic nie poszło według planu. Emma znajduje się pod ochroną FBI i nie ma problemu z udzielaniem im odpowiedzi na ich wszelkie pytania. Co niewątpliwie sprowadzi również problemy na głównych bohaterów. Jakby tego było mało, w mieście pojawia się nowy gracz, który grożąc zabiciem Augustusa zmusza Redmonda do współpracy. Nic dobrego z tego nie wyjdzie, jednak jestem przekonany, czytać będzie się świetnie. Numer jak zwykle dobry, akcja pędzi szybko i ciekawie do przodu nie pozwalając oderwać się od niej nawet na chwilę. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie jedna z końcowych stron, na której pewien psychopata zabija swoich trzech podwładnych. Świetnie narysowana scena utrzymana w czerni, czerwieni i zieleni, oparta głównie na umiejętnym wykorzystaniu kontrastów i cieni. Choć fragment ten jest brutalny, to został przedstawiony z wyczuciem i dobrym smakiem przez co nie zniesmacza, a wręcz może zachwycić. Jak stało się w moim przypadku. 

niedziela, 14 kwietnia 2013

#211 cotygodniowa zeszytówka #50

Saga 012-Saga #12, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Dwunasty numer Sagi jest w całości poświęcony wyprawie Prince Robot IV na planetę Quietus, gdzie zamieszkuje bardzo znany pisarz tego uniwersum D. Oswald Heist. Jest on autorem czytadła Heist pod  wpływem którego była Alana, gdy postanowiła uwolnić Marko z niewoli, a następnie z nim uciec. Samo spotkanie natomiast jest niezwykle interesujące głównie poprzez jego umiejętną konstrukcję. Do pewnego momentu przebiega w miłej i przyjacielskiej atmosferze, jednak to tylko pozory i od samego początku czytelnikowi udziela się uczucie niepokoju. Następnie z powodu drobnego szczegółu cała sytuacja obraca się o 180 stopni i w takim tonie już upływa do interesującego zakończenia. Jedyne co mi przeszkadza w tym numerze to jego kilka początkowych stron. Ilustrują one wspomnienia Prince Robota IV z jakiejś bitwy podczas której odniósł poważną ranę w szyję. W tym też momencie na ekranie jego głowy wyświetla się jakieś porno. Ktoś, robi komuś loda, następnie odbywa się zbiorowy wytrysk trzech osobników na jedną osobę. Nie wiem którego z twórców to był pomysł, ale moim zdaniem jest to olbrzymia porażka. Nic nie wnosi to do fabuły, nie pogłębia psychologii postaci. Zapewne miało to szokować i pokazać jacy to jesteśmy odważni i dojrzali, a tymczasem wzbudziło tylko mój niesmak. Pierwszy mój spory zawód tą serią, bo nie lubię chamstwa i głupoty.


Super Dinosaur 018Super Dinosaur #18, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Niby tyle się wydarzyło ważnych spraw w tym numerze, a jakoś tak mam mieszane uczucia zaraz po jego lekturze. Nasi bohaterowi po części rozwiązali problem zaginionej rodzicielki. Max Maximus znowu jest więźniem rodziny Dynamo. Powstaje nowe potężne zagrożenie, co akurat może być zapowiedzią jakiś zmian na plus w tej serii. Jednak przeczytałem to wszystko jakoś bez większych emocji. W poprzednich numerach, chyba było jednak więcej zabawy formą, inteligentnego naśmiewania się z komiksów o superbohaterach i takiej nieskrępowanej fantazji. Jedynym pozytywnym akcentem tego komiksu jest zachowanie Dereka, który czuje się zagubiony ponieważ nie posiada żadnych wspomnień ze swoją matką. Z tego powodu rzuca się w wir pracy, uczestniczy w każdej możliwej akcji, a czas pomiędzy nimi przeznacza na wymyślanie nowego sprzętu dla siebie i SD. Idzie w ślady własnego ojca, który do niedawna również był pochłonięty pracą do tego stopnia, że nie utrzymywał kontaktów między ludzkich z prawie nikim z bliskich mu osób, o świecie zewnętrznym już nie wspominając.


Uncanny Avengers 006Uncanny Avengers #6, Marvel


scenarzysta: Rick Remender, rysunek: Daniel Acuña

Numer ten w całości skupia się na dość dobrej intrydze, w którą zostaje wplątany Thor. Wszystko rozpoczyna się w roku 1013 kiedy to nasz bohater stoczy swoją pierwszą walkę z Apocalypse. Nie zakończy się ona niestety po myśli naszego bohatera, co w połączeniu z jego urażoną dumą doprowadza do czegoś strasznego w naszych czasach. O czym będziemy mieli dopiero możliwość się przekonać. Całkiem ciekawie śledzi się losy całej tej intrygi na przestrzeni kilku wieków. Thor miota się pomiędzy urażoną dumą, a posłuszeństwem wobec ojca. Wtedy pojawia się największy intrygant z Asgardu i rozpoczyna swe knucie. Co na samym końcu i tak nie do końca okazuje się prawdą. Podoba mi się obraz głównego bohatera jaki się jawi czytelnikowi podczas lektury tego zeszytu. Thor jest samolubny, zadufanym w sobie młodym bogiem, który poszukuje dla siebie poklasku otaczających go ludzi, a przy okazji nie umie sobie poradzić z własną boskością i obowiązkami temu towarzyszącymi. Bardzo zaskoczył mnie również błąd jaki znalazłem. Mianowicie na stronie trzynastej jeden z jeźdźców apokalipsy w postaci Indianki dosiadającej martwego niedźwiedzia posiada strój prawie w całości zakrywający jej klatkę piersiową. Natomiast dwie strony dalej, gdy jest na zbliżeniu w kadrze posiada już strój ledwie zasłaniający jej biust.

wtorek, 2 kwietnia 2013

#209 The Walking Dead - koniec sezonu trzeciego i dlaczego mnie to cieszy

The Walking Dead to serial dzięki, któremu z Roberta Kirkmana stała się gwiazda, a z jego opowieści o żywych trupach wielka rozpoznawalna marka szturmem wdzierająca się do każdej gałęzi popkultury. Wszystko rozpoczęło się jednak od komiksów, które pomimo swoich wad i przewidywalności, cały czas świetnie się czyta. Czasem epatują nadmierną przemocą, scenariuszowe zagrania scenarzysty nie robią już takiego wrażenia jak na początku, jednak nadal jest to warta pozycja, którą warto się zainteresować. Powstała również gra komputerowa wydana przez Telltale Games, opowiadająca na tej samej zasadzie co komiks, losy kilku rozbitków w czasie apokalipsy zombie. Jak dla mnie to najlepsza gra zeszłego roku, o czym w najbliższym czasie napiszę większy tekst. W międzyczasie tego wszystkiego powstał również serial telewizyjny, którego kilka dni temu zakończył się sezon trzeci. Mówiło się o tym wszędzie, wiele osób czekało na ten moment z niecierpliwość, a ja otrzymałem dokładnie to czego się spodziewałem i szczerze przyznam, odetchnąłem z ulgą.


604002_642412962451532_1190477272_n


Ten serial jest w sumie dość nudny i niestety jest tak od samego początku. Długo się zbierałem w sobie, aby przyznać to głównie przed samym sobą. Od dawna łamię się, czy oglądać kolejne odcinki i jak na razie finał trzeciego sezonu sprawił, że już nie mam ochoty na więcej. To, że wiało nudą, jeszcze jestem w stanie zrozumieć. Opowieść snuje się swoim leniwym tempem, całość jest mocno przegadana i jestem w stanie się z tym pogodzić. Swoją drogą od tej serii nie oczekuję szybkiej akcji. Jednak robienie z widza idioty, to coś czego nie mogę znieść i zawsze mnie mocno denerwuje. Pod tym względem ostatni odcinek jest chyba opus magnum całego serialu.


526930_640792555946906_2068699361_nPoniższy akapit będzie zawierał spoilery, więc jeśli ktoś nie oglądał jeszcze serialu, lub zakończenia trzeciego sezonu to powinien go opuścić. Pierwsze co mnie mocno zdenerwowało to postawa Carla. Chłopak ma może z 12 lat, który zdaję sobie sprawę, dorasta w bardzo ekstremalnych warunkach, jednak jego postawa mnie z jednej strony śmieszy, a z drugiej denerwuje. Pozuje na zimnokrwistego zabójcę gotowego zabić każdego, kogo jeszcze do tej pory nie wykończył jego słaby psychicznie ojciec z powodu swoich błędnych decyzji. Dziecko w takiej roli, moim zdaniem wygląda bardzo niewiarygodnie i patrzyłem na to z politowaniem. Następna kwestia i to chyba najbardziej niedorzeczna w tym odcinku to zachowanie Gubernatora. Po nieudanym ataku na drużynę Ricka przebywających w więzieniu, ludzie z Woodbury udają się w popłochu do ucieczki. Pędzą samochodami po jakiejś opuszczonej drodze, dopóki wszystkich nie zatrzymuje Gubernator. Uciekinierzy wychodzą z samochodów, nawołują do dalszej ucieczki, na co nasz zły charakter otwiera do nich ogień. Jak nigdy nic, strzela sobie do swych ludzi. Zabija na dzień dobry z 10 osób, a co w tym czasie robi reszta? Nic. Taka w pełni naturalna reakcja, gdy stoisz uzbrojony, a obok ciebie ktoś zabija Twoich towarzyszy. Ręce mi opadły i naprawdę nie wiedziałem jak mam zareagować na to. Z jednej strony chciało mi się śmiać, z drugiej byłem zły, że ktoś robi ze mnie idiotę. Sceny z uwięzioną Andreą w jednej celi z umierającym człowiekiem to kolejny przykład głupoty. Kobieta jest uwięziona z przyszłym zombie i zamiast starać się jak najszybciej uwolnić, to wdaje się z nim w pogaduchy. Wisienką na torcie było natomiast zakończenie odcinka, w którym Rick ze swoją drużyną postanawia przygarnąć i zameldować pozostałych ludzi z Woodbury u siebie w więzieniu. Zauważyłem, że były to głównie kobiety i dzieci, ale kilka odcinków temu Ci sami ludzie chętnie wydawali wyroki śmierci i domagali się jej podczas pseudo rozrywki z udziałem zombie w poprzednim miejscu zamieszkania. Nie ma to jak wprowadzić sobie do względnie bezpiecznego miejsca zamieszkania zwyrodniałych psychopatów.


Jakiś czas temu podczas oglądania The Following oraz The Arrow moja konkubina wymyśliła ciekawą zasadę 3 facepalmów w ciągu 5 min. Polega to na tym, że jeśli jakiś serial zaliczy 3 spore wpadki w ciągu 5 min, co do czego jesteśmy oboje zgodni, to przestajemy go oglądać. Zdaję sobie sprawę, że The Walking Dead nie łapie się do tej teorii, jednak zakończenie ostatniej serii powoduje, że przynajmniej na razie nie mam ochoty dalej oglądać tego nudnego i głupiego serialu. Ja już nie czekam na dalszą część i moim zdaniem ten serial robi więcej złego dla komiksowej serii niż dobrego. Mam nadzieję, że Kirkman nie przesadzi z eksploatacją swojej flagowej serii.


niedziela, 24 lutego 2013

#202 cotygodniowa zeszytówka #43

Thief of Thieves 012Thief of Thieves #12, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman i James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough

Ojciec z synem przystępują do realizacji planu odbicia ukochanej młodszego z nich. Śledząc ich losy podczas przygotowań, ułożyłem sobie w głowie cały przebieg tego zajścia. Wszystko nawet szło tak jak to sobie wyobraziłem, aż do samego końca, w którym Kirkman stawia naszych bohaterów w całkiem zabawnej sytuacji. Jak zwykle scenarzysta wychodzi obronną ręką z całej sytuacji i pokazuje jak powinno się sprawnie i ciekawie pisać scenariusze. Dodatkowym plusem są ciekawie rozpisane relacje między ojcem, a synem. Starszy jest doświadczony życiem złodziej, który już pragnie wycofać się z interesu. Głównie motywowany chęcią uczynienia czegoś dobrego dla swej rodziny. Syn, z kolei, to narwaniec mający już niestety za sobą pierwsze skoki, które raczej można uznać za same porażki. Przez co wpakował siebie w kłopoty oraz zmusił ojca do powrotu w złodziejski fach. Cały czas sprawia mi przyjemność obserwowanie ich wzajemnych relacji. Próby pojednania się, nawiązania jakiegoś wspólnego języka oraz wyrobienia wzajemnego zrozumienia i zaufania. W końcu muszą razem pracować, a z powodu wszelkich różnic jakie ich dzielą nie jest to łatwe. Seria jak najbardziej warta, aby się z nią bliżej zaznajomić. Moim zdaniem jedna z lepszych jakie czytam.


Saga 010Saga #10, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Nie wiem dokładnie jak to się dzieje, ale z każdym numerem ta seria podoba mi się coraz bardziej. Wszystko w niej tak pięknie współgra z sobą. Ciekawa fabuła, która w leniwy i spokojny sposób wszystko pcha do przodu. Jednak z drugiej strony ani na moment nie pozwala się nudzić. Dobrze i ciekawie rozpisane postacie, które są po prostu żywe, pełno wymiarowe. Z różnymi swoimi zaletami, wadami i własnym punktem widzenia na otaczający ich świat. Dodatkowo sam  świat wokół nich jest cudowny. Z ciekawą historią oraz rządzącymi nim zasadami. Ciągle dzieje się w nim coś, co mnie zaskakuje i pokazuje jak świetnie zostało to wszystko przemyślane zanim zostało przelane na papier. Całość została zilustrowana przez Fionę w bardzo interesujący sposób dający, w moim odczuciu, wypadkową pomiędzy cyfrowym malarstwem a szkicami, co idealnie pasuje do całej opowieści. Seria ta wyróżnia się też wspaniałym klimatem, który pomimo tego, że jest ubrany w S-F to również często sięga po stylistykę grozy. Pięknie jest również prezentowana wzajemna miłość pary głównych bohaterów, którzy jak Romeo i Julia, przedstawiciele zwaśnionych ras, kochają się pomimo dzielących ich różnic. W tym komiksie po prostu wszystko bardzo dobrze do siebie pasuje, dając czytelnikowi świetną rozrywkę.


The Manhattan Projects_003The Manhattan Projects #3, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pittara

Dość mocno mnie zaskoczył ten numer. Cała fabuła tej serii kręci się wokół Projektu Manhattan, jak zresztą wskazuje sam tytuł i powstania TEJ bomby. Myślałem, że to wątek rozpisany na najbliższe kilkanaście numerów podczas, których czytelnik będzie miał okazję poznać szczegółowo całą zawiłą historię tego projektu poszerzoną dodatkowo o elementy zaczerpnięte z fantastyki naukowej. Tymczasem gwóźdź programu, czyli pocisk, pojawia się już w tym numerze i jakby tego było mało, scenarzysta postanowił go zdetonować. Teraz jestem bardzo ciekaw, czym zaskoczy mnie Hickman w przyszłości. Pozostało mu sporo ciekawych postaci oraz cały przedstawiony świat. Wszystko to daje spore pole do popisu i mam nadzieję, że scenarzysta wykorzysta to w pełni, ponieważ potencjał jest spory. Poza tym ciekawią mnie dalsze losy Oppenheimera i jego kilku dość sprzecznych osobowości, oraz Einsteina i jego tajemniczego monolitu przed, którym wysiaduje niezliczone godziny.