środa, 4 września 2013

#246 Czerwony Pingwin Musi Umrzeć, scen. oraz rys. Michał Śledziński

Odkąd tylko pamiętam, Michał Śledziński wydawał mi się zawsze osobą bardzo mocno osadzoną w popkulturze. Udowodnił to już nieraz, realizując wiele projektów wymagających wyczucia tego, co porusza wyobraźnię ludzi. Począwszy od komiksów, a na kampanii reklamowej dla Pepsi kończąc.

Swoją przygodę z komiksem rozpoczął, rysując jednostronicowe autorskie opowieści dla magazynów poświęconych grom komputerowym. Potem w latach 90. XX wieku nastał czas kultowego magazynu Produkt. Ten periodyk - oczywiście poza historyjkami obrazkowymi - zawierał bardzo ciekawą publicystykę, dzięki czemu znacznie poszerzyłem wiedzę o Lolo Ferrari, Chrisie Cunninghamie czy Kyuss. Poza tym w najbardziej znanej serii tego magazynu, czyli Osiedlu Swoboda, autor bardzo często umieszczał w kadrach nazwy przeróżnych kapel, których utwory towarzyszyły mu podczas tworzenia komiksu. Potem, śledząc aktywność Śledzia w Internecie, miałem okazję poznać go od strony gracza, który bardzo ceni sobie tego typu rozrywkę głównie na wszelkiego rodzaju konsolach. W międzyczasie powstały również dwie części świetnej serii Na szybko spisane, w której autor bardzo celnie portretuje lata 90. XX wieku oraz pierwszą dekadę XXI wieku.


Niemal w każdym komiksie Michała 'Śledzia' Śledzińskiego można znaleźć mnóstwo odniesień do szeroko rozumianej popkultury. Jednak to, co Śledziu zrobił w Czerwonym Pingwinie, zakrawa już na jakąś próbę zaprezentowania kultury masowej w pigułce.


[gallery type="slideshow" ids="2245,2243,2244"]

Sama historia nie jest co prawda specjalnie skomplikowana, jednak nie ona jest w tym wypadku najważniejsza. Poznajemy kapitana Budo i jego załogę, w skład której wchodzą: kucharz Momo de Momos, klasyczny pirat Bebetto oraz mały ninja Wiśnia. Akcja rozpoczyna się w chwili, gdy po przegranej walce z kapitanem Papugatą, bohaterowie tracą swój okręt - Śpiącego Prosiaka. Dodatkowo nasza drużyna w wyniku walk zostaje rozdzielona, więc siłą rzeczy cały pierwszy tom skupia się na zebraniu wszystkich członków załogi, aby mogli odzyskać ukochany okręt i odpłacić złemu Papugacie za wszelkie zło, które im wyrządził. Całość skupia się na przedstawieniu głównych bohaterów oraz zaprezentowaniu świata, w którym będzie rozgrywać się historia. I tutaj zaczyna się najciekawsza część lektury.


Śledziu stworzył całkiem nowy świat na pograniczu fantasy i science fiction. Świat tak mocno osadzony w kulturze masowej, że podczas przewracania każdej kolejnej strony nie mogłem wyjść z podziwu, jakim cudem udało mu się połączyć aż tyle przeróżnych motywów w jedną sensowną całość i równocześnie nie zostać posądzonym o plagiat. Autor bardzo umiejętnie wprowadza nawiązania do kreskówek i anime, ale także do gier wideo i kultury starożytnej Japonii. Dodatkowo niektóre kadry wyglądają jak żywcem wyjęte z klasycznych filmów SF. Jest to bardzo inteligentna zabawa konwencją, dzięki której podczas lektury czytelnik ma wrażenie, że wszystko to już gdzieś kiedyś widział. Całość dopełniają piękne ilustracje znajdujące się wewnątrz małego i niepozornie wyglądającego albumiku.


Każda kolejna publikacja Michała Śledzińskiego prezentuje jego rozwój w roli rysownika. Jednak tym razem niektóre kadry są tak piękne, że aż chciałoby się powiesić je na ścianie. Zapewne po części wypadają one tak dobrze z powodu znakomitego wydania, za które odpowiada Kultura Gniewu. Komiks został opublikowany w twardej oprawie i na przyjemnym w dotyku papierze, który dobrze oddaje wszystkie barwy ilustracji, co w tym przypadku jest to niezwykle istotne.


Odnoszę wrażenie, że Śledziu podczas tworzenia tego komiksu świetnie się bawił, co przełożyło się na przyjemność czerpaną z lektury. Byłoby dobrze, gdyby autor nie stracił zapału i kontynuował tę znakomicie rozpoczętą serię. Czerwony Pingwin musi umrzeć jest też doskonałym dowodem na to, że Michał Śledziński czuje się dobrze nie tylko w konwencji opowieści obyczajowej (co już nieraz udowodnił), ale również wtedy, gdy może dać upust swojej bogatej wyobraźni. Potrafi wówczas stworzyć ciekawą, zabawną i niezwykle wciągającą opowieść. Chętnie postawiłbym na swej półce co najmniej kilka tomów nowej serii Śledzia.


Tekst można również znaleźć na stronie komiks.polter.pl gdzie pierwotnie został opublikowany.

niedziela, 1 września 2013

#245 cotygodniowa zeszytówka #70

Guardians of the Galaxy v3 001Guardians of the Galaxy #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven

Od kiedy obejrzałem Green Lantern: The Animated Series mam jakąś wewnętrzną ochotę na oglądanie i czytanie przygód S-F z dużą ilością całej tej otoczki kosmosu. Czytając ten komiks uświadomiłem sobie, gdzieś mimochodem, że on ma to wszystko czego aktualnie poszukuję! Akcja dzieje się w przestworzy nieskończonego wszechświata, który jest zamieszkany przez niezliczone rasy. Są laserowe walki gwiezdnych statków pomiędzy nieprzyjacielskimi flotami. Jest grupa śmiałków zebrana z przedstawicieli przeróżnych ras.Nawet waleczne i smukłe kobiety z olbrzymimi mieczami się pojawiają. Nie zabrakło nawet odwiecznego konfliktu pomiędzy synem, a ojcem. Tak na dobrą sprawę i po krótkiej chwili zastanowienia dochodzę do wniosku, że ten komiks posiada wszelkie atuty, aby w aktualnej chwili stać się moim ulubieńcem. Jestem bardzo ciekaw w jakim kierunku potoczy się dalej cała historia, bo jeśli będzie to coś w okolicach twardej fantastyki z dużą ilością laserowych walk w przestworzach to będę szczęśliwy.


The Manhattan Projects 012The Manhattan Projects #12, Image Comics


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Nick Pitarra

Po raz kolejny scenarzysta mnie zaskoczył i znowu sprawił, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego numeru. Niby dotychczas poznałem już wszystkich bohaterów, łączące ich relacje i mniej więcej wiedziałem czego mam się spodziewać w kolejnych zeszytach. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, chodź nie wiem dlaczego bo takie akcje są na porządku dziennym w tej serii, jeden z głównych bohaterów okazał się kosmitą.  Czytelnik poznaje jego historię od samego początku. Od momentu jego przybycia na naszą planetę, aż po jego drogę do stacji kosmicznej na Księżycu oraz, co chyba najważniejsze, jego zadanie wśród na ziemskim padole. Cała ta opowieść pochłonęła mnie bez reszty i nie mogłem się nadziwić jak dobrze to wszystko z sobą współgra, co szczególnie dobrze widać podczas retrospekcji z poprzednich numerów. Patrząc wstecz na tą całą serię to widzę, ze w sumie posuwa się ona do przodu swoim leniwym tempem. Nie ma wybuchów, superbohaterów, wielkich pościgów, a mimo to cały czas dzieje się w niej tyle, że trudno jej nie polubić. Dzięki takim małym wydarzeniom, które dzieją się zazwyczaj gdzieś w tle, a później przeobrażają się w olbrzymie zagrożenie.


Animal Man (2011-) 023Animal Man #23, DC Comics


scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh oraz Francis Portela

Trzeba przyznać dzieje się tym razem sporo i następstwa tego mogą być naprawdę poważne. Nastał czas na rozwiązanie historii zaczętej w kilku poprzednich numerach. Buddy Baker, jego córka Maxine oraz całe The Red znajduje się w tarapatach. Wszystko to za sprawą tajemniczego Brother Blood, który ma olbrzymi żal do członków parlamentu czerwieni. Dzięki krwi Animal Mana, którą zdobył w całkiem ciekawy i podstępny sposób, postanawia dokonać małego przewrotu w krainie życia. Wszystko to niby gwarantuje niesamowite emocje, a sam komiks raczej nie porywa. Fabuła nawet sprawia wrażenie jakiejś logicznej całości, jednak zaczyna to wszystko być tak bardzo szalone, że aż trudno to przetrawić. Dodatkowo wygląd nowych przeciwników głównego bohatera jest moim zdaniem odpychający i to nie jest komplement. Ja rozumiem, że połączenie ludzi i zwierząt musi wyglądać dziwnie. Jednak zrealizowanie tego poprzez zmiksowanie kilku zwierząt z jednym człowiekiem jest kiepskie. Jak powinno to wyglądać pokazali dawno temu twórcy filmu Wyspa Doktora Monroe, gdzie przynajmniej wygląda to sensownie. Za to główny antagonista jest pretendentem do tytułu króla kiczu. Złoty napierśnik wspaniale eksponujący kaloryfer na brzuchu. Czerwone spodnie cudownie uwypuklające wszelkie walory pośladków i umięśnionych ud, które zakończone są niebieskimi wysokimi kozaczkami. Sprawiające wrażenie jakby Brother Blood pożyczył je od jakiegoś zaprzyjaźnionego amerykańskiego zawodnika WWF. Wszystko to straszy, ale zamiast grozą, to raczej kiczem i złym wykonaniem.


niedziela, 25 sierpnia 2013

#244 cotygodniowa zeszytówka #69

Swamp Thing #23Swamp Thing #23, DC Comics

scenariusz: Charles Soule rysunki: Kano oraz David Lapham

O ile poprzedni numer z początkiem historii o drzewie dającym w owocach whisky podobał mi się bardzo. To już jej zakończenie trochę rozczarowuje. Czytelnik zastaje miasteczko pogrążone w totalnym chaosie i ogarnięte przemocą. Potwór z bagien znajduje się w celi więziennej i łatwo nie będzie mu się wyswobodzić. Jednak potem, jak za sprawą czarodziejskiej różdżki, wszystko nagle zmienia się prawie w szczęśliwe zakończenie. Prawie ponieważ ostatnia strona jak to zwykle bywa zapowiada nadejście naprawdę wielkiego niebezpieczeństwa. Poprzedni numer był pełen klimatu i takiej niewypowiedzianej grozy czającej się gdzieś w zakamarkach naszych umysłów. Ten natomiast rozpoczyna się przyzwoicie, ale niestety czym dalej tym gorzej. Mam wrażenie jakby scenarzysta poszedł na łatwiznę i wszystko w pewnym momencie obrócił o 180 stopni, mając w głębokim poszanowaniu logikę oraz stylistykę horroru. Mam nadzieję, że kolejne numery będą lepsze.


Aquaman (2011-) 019Aquaman #19, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Kolejny odcinek opowieści pt: Death of the King, który raczej ma na celu wprowadzenie nowych wątków niż pchnięcie fabuły do przodu. Arthur nadal poluje za Scavengerem i jego załogą, co nie prowadzi do niczego dobrego. Tula wraz z Murkiem planują odbicie z powierzchni Orma i w tym celu udają się na spotkanie z tajemniczym Swattem. Posiada on bardzo ciekawą i przydatną umiejętność. Gdzieś tam, mimochodem pojawia się tajemniczy stwór z Antarktydy, zmierzający powoli w kierunku Atlantydy. Co ciekawe towarzyszy mu ukochana Aquamana Mera i zarazem to ona jest sprawczynią największej niespodzianki numeru. Szczerze przyznam, średnio przypadł mi ten numer do gustu. Rozumiem że scenarzysta buduje podwaliny dla jakiegoś większego wydarzenia. Mnoży wątki i komplikuje całą sprawę, jednak tym razem odbywa się to z lekka nudnawo. Tak naprawdę, to z całego zeszytu dobra jest tylko jedna strona, w której Orm rozmawia ze swoim adwokatem. W sumie to wygłasza swoją interpretację amerykańskiego prawa, która jest dość ciekawa. Można by to odnieść do wielu wydarzeń z prawdziwego życia i również by pasowało przy okazji umiejętnie krytykując ten kraj.


Deadpool 008Deadpool #8, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunek: Mike Hawthorn


Deadpool po przygodzie retro z poprzedniego numeru wraca do teraźniejszości. Wszystko powraca do normalności jaką znamy z tej serii. Już pierwsza strona komiksu wspaniale to oddaje, pokazując wnętrze umysłu głównego bohatera, a tam zgraja dzieciaków w stroju Deadpoola bawiąca się w przemoc. Potem jest jeszcze ciekawiej. Napad na sprzedawcę lodów, odwiedziny demona, pomysłowe zabójstwo niezniszczalnego kolesia, napady na ulicach, pościgi. Nawet kradzież organów gdzieś się zaplątała! Wade chwilowo postanowił dać sobie spokój z odzyskiwaniem swoich zaległych wypłat od S.H.I.E.L.D. i realizuje wbrew własnej woli kolejne zlecenie od demona. Coś czuję, że postać piekielna mocno się przejedzie na tej współpracy. Podoba mi się ten brak oczekiwań, jaki towarzyszy mi za każdym razem kiedy rozpoczynam lekturę kolejnego numeru tej serii. Jest on tak szalony i nieprzewidywalny, że po prostu nie jestem w stanie przewidzieć tego co mnie czeka. Chciałbym aby tak było jak najdłużej.


piątek, 23 sierpnia 2013

#243 Y: The Last Man vol.10 – Whys and Wherefores, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra

955586-10Dokładnie 29 kwietnia 2012 roku pojawił się na tym blogu pierwszy wpis związany z tą serią. Jednak samą przygodę rozpocząłem z nią znacznie prędzej. Pamiętam chwilę kiedy pierwszy raz dowiedziałem się o planach wydania jej w naszym kraju przez nieistniejące już wydawnictwo Manzoku. Z jaką ekscytacją opowiadałem potem o tym mojej konkubinie. Niestety następną rzecz jaką pamiętam, to permanentne zdenerwowanie z powodu wiecznego przesuwania terminu wydania. Potem niestety okazało się to standardem u tej oficyny i pewnie jednym z jej gwoździ do trumny. Jednak pomimo tych minusów pamiętam również radość i przyjemność jaka mi towarzyszyła podczas pierwszego zetknięcia się z tym komiksem, a zaraz po niej wielka potrzeba poznania całej historii.


Aktualnie jestem już po lekturze 10 wydań zbiorczych zawierających wszystkie 60 numerów i z żalem muszę przyznać, średnio jestem z nich zadowolony. Wszystko dobrze się rozpoczyna i co prawda przez większość czasu trzyma poziom. Jednak za sprawą dwóch ostatnich tomów moja końcowa ocena jest taka a nie inna. Whys and Wherefores opowiada w głównej mierze o tym jak Yorick miota się między dwoma kobietami, które kocha. Jest to zdecydowanie najlepsza część tego tomu. Cała trójka postaci jest niezwykle wiarygodna. Każda z osób przeszła swoje, dojrzała i wydawałoby się, że wie czego chce i potrzebuje w życiu. Jednak prawda jest troszkę inna i finalnie prowadzi do zaskakującego, wzruszającego zakończenia z udziałem Izraelskiego wojska. Szkoda, że w tym momencie nie zakończyła się cała opowieść.


Niestety dalej następuje ostatni numer z akcją umiejscowioną 60 lat w przyszłości w Paryżu, gdzie pewien młodzieniec wyjaśnia kim jest zagadkowa postać z okładki. Dla mnie była to bardziej intrygująca kwestia niż zagadka zagłady prawie wszystkich mężczyzn na niebieskiej planecie. Niestety już sama odpowiedź jest banalna i głupia. Miałem chyba stanowczo za wysoko postawione oczekiwania, bo wyjaśnienie mnie bardzo rozczarowało. Jest tak samo słabe jak odkrycie tajemnicy zarazy o czym pisałem już tutaj. Moim zdaniem Brian K. Vaughan przez osiem tomów świetnie budował napięcie, mnożył wątki, a sama konkluzja jest jakby napisana od niechcenia na kolanie i oparta na jakiejś pseudo teorii. Natomiast w ostatnim tomie została przedstawiona jakaś koszmarna wizja przyszłości, która w dziwny sposób aspiruje do szczęśliwego zakończenia.


Niby cała opowieść dobiegła do końca, wszystkie wątki zostały zamknięte, jednak czuję niesmak. Przez ten ponad rok zżyłem się z głównymi bohaterami. Patrzyłem jak dorastają i zmienia się każdy na swój sposób. Wszystko to wydawało się, prowadzić do ciekawego i mądrego zakończenia. Jednak stało się zupełnie inaczej. Przynajmniej autor nie zaserwował typowego happy endu, za co należy mu się plus. Jednak nie zmienia to faktu, że liczyłem na coś kompletnie innego.


niedziela, 18 sierpnia 2013

#242 cotygodniowa zeszytówka #68

Saga 013Saga #13, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Oj długo było trzeba czekać na kolejny numer tej rodzinnej sagi. Główną osią tego numeru jest pokazanie drogi głównych bohaterów zmierzających na planetę Quietus. Jest ona miejscem zamieszkania sławnego pisarza D. Oswald Heista. Autora bardzo ważnej dla Alany powieści Heist. Finał tej wizyty czytelnicy poznali już w poprzednim numerze, jednak nic nie szkodzi na przeszkodzie aby pokazać wszystko jeszcze raz. Tym razem z innej perspektywy i od początku. Jednak mi najbardziej przypadł do gustu fragment poświęcony The Willowi, po tym jak rozbił się na jakiejś obcej planecie wraz z Slave-girl oraz Gwendolyn. Mianowicie, podczas nocnego czuwania przy ognisku, odwiedziła go jego martwa ukochana The Stalk. Trudno orzec, czy było to przewidzenie lub jakaś inna zjawa. Najważniejsze jest co powiedziała łowcy głów. Wydaje mi się, że od tego momentu The Will będzie zachowywał się trochę inaczej i może bardziej będzie dbał o własne dobro zamiast ciągle poświęcać się pracy. Jakby na to nie patrzeć jestem bardzo ciekaw jak to się dalej rozwinie.


Swamp Thing (2011-) 022Swamp Thing #22, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Kano

W pewnej małej i zapomnianej przez czas wiosce pojawia się tajemniczy jegomość. Podchodzi do pary staruszków siedzących na ławce i zadaje pytanie: Jeśli miasto miałoby jedno życzenie, co by to było? Staruszek upewnił się, że chodzi o życzenie dla miasta, a nie jego mieszkańców po czym odpowiedział bez chwili wahania: Należałoby odbudować starą destylarnie, w której produkowaliśmy  najlepszą whisky w całej Irlandii. Miejsce gdzie pracowaliśmy i mieliśmy coś z czego byliśmy dumni. Tajemniczy przyjezdny wyjął z kieszeni małe ziarenko, coś do niego powiedział i rzucił na trawę. W ciągu kilku chwil wyrosło w tym miejscu spore drzewo, a zamiast owoców dawał najlepszą whisky na świecie. To co stało się później to czysty chaos, przemoc i samowola. Tak zaczyna się numer, w którym pojawia się Seeder, nowy antagonista zielonego awatara. Cały numer został ciekawie zbudowany na dwóch umiejętnie przeplatających się wątkach. Na pierwszym planie jest raczej spokojna rozmowa potwora z bagien z Constantinem. Natomiast w tle czytelnik śledzi zmiany jakie zachodzą w miasteczku od momentu pojawienia się nowego trunku. Całość raczej pozbawiona jest jakiejś spektakularnej akcji. Jest za to pełna klimatu grozy budowanego raczej na tym czego nie widać, a dzieje się tylko w naszej głowie.


All-New X-Men 015-000All New X-Men #15, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: David Lafuente


Po kilku ostatnich numerach wypełnionych akcją, aktualny jest naturalnym wyciszeniem przed burzą. Całość skupia się na sferze uczuciowej naszej młodej piątki, która obserwując swoje starsze wersje nie radzi sobie do końca z ich wyborami partnerów. Na szczęście jest chwila obecna i w niej wszystko przebiega dokładnie według obowiązujących reguł. Cyclop wraz z Icemanem kradną jeepa Wolverinowi i udają się do pobliskiego miasteczka, aby chwilę pobyć wśród zwykłych ludzi. Przypadkiem trafiają na grupkę dziewczyn zafascynowanych mutantami. Więc całe spotkanie przeradza się w męskie przechwałki w celu zaimponowania paniom. Równocześnie podczas wspólnego treningu Beast i Jean Grey, który nota bene został świetnie rozpisany na postacie i ich umiejętności, przeradza się w piękny romans co sugeruje już okładka. Z tym numerem zmieniła się osoba rysownika i zamiast Stuarta Immonena pojawił się David Lafuente. Na samym początku jego kreska mnie raziła, lecz z każdą kolejną stroną podobała mi się coraz bardziej i po tym numerze uważam, że dobrze pasuje do tej serii. Jego rysunki kojarzą mi się jako wypadowa ze Scottem Pilgrimem i typowym francuskim komiksem środka.

czwartek, 15 sierpnia 2013

#241 The Humble Origin Bundle

Zdaję sobie sprawę z tego, że już chyba każdy o tym słyszał jednak nie mogę sobie odmówić i nie napisać o tym i tutaj. Moim zdaniem najlepszą paczką w Humble Bundle dotychczas była to, w której wysprzedawało się THQ z Darksiders, Warhammerem 40000 i Company of Heros. Jednak aktualna oferta, którą zaserwowało nam Electronic Arts wraz z ich platformą Origin jest równie dobra jeśli nie lepsza.


HOB


Na chwilę obecną płacąc mniej niż aktualną średnią 4.73$ otrzymujemy w paczce sześć gier których nie trzeba przedstawiać chyba nikomu, czyli: Dead Space, Burnout Paradise: The Ultimate Box, Crysis 2 Maximum Edition, Mirror's Edge, Dead Space 3 oraz Medal of Honor. Jednak uiszczając kwotę powyżej aktualnej średniej otrzymujemy dodatkowo Battlefield 3 oraz Sims 3. Patrzę na ten zestaw i oczom nie wierzę. Sam najbardziej cieszę się na dwie części Dead Space przy których pewnie dostanę zawału. Tak macie rację, jestem straszny cykor. W Burnouta również chętnie pogram, bo dobre wyścigi są zawsze u mnie mile widziane. Battlefielda oraz Medal of Honor już kiedyś przeszedłem, ale chyba skuszę się jeszcze raz no i może spróbuję swych sił w pojedynkach online.


Jak widać na zdjęciu powyżej, wszystkie gry są z kluczami do platformy od EA, czyli Origin. Średnio mi się to podoba, bo to kolejna platforma na której będę trzymał swoje zabawki. Na szczęście są jeszcze klucze do Steam, niestety bez Battlefielda i Dead Space 3. No nic, mówi się trudno i żyje się dalej. Dodatkowo Panowie z EA, czyli chyba najbardziej znienawidzonej firmy w branży, postanowili zrzec się całego dochodu z tej akcji na rzecz instytucji charytatywnych. Co jakby nie patrzeć jest dodatkowym powodem aby zainwestować te kilkanaście złotych. Jeśli jest tutaj jeszcze ktoś kto zastanawia się nad zakupem to polecam obejrzeć poniższe wideo:







Trzeba również pamiętać, że paczki od Humble Bundle mają długa tradycję dodawania zawsze w drugim tygodniu dodatkowych gier dla osób które zapłaciły powyżej średniej. Mi samemu marzy się Dragon Age oraz Dead Space 2. No ale to już by chyba była przesada.


Na sam koniec mam niespodziankę.  Chętnie oddam kod do Sims 3 na platformę Origin. Jeśli tylko ktoś jest chętny, to wystarczy dać znać w komentarzu albo napisać na adres mailowy, który można znaleźć w dziale o mnie.

niedziela, 11 sierpnia 2013

#240 cotygodniowa zeszytówka #67

Aquaman (2011-) 018Aquaman #18, DC Comics

scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Artur nie ma lekkiego życia, a niestety wszystko wskazuje na to, że w przyszłości będzie jeszcze gorzej. Aktualnie stara się odzyskać cały sprzęt Atlantydów  zagubiony na powierzchni naszej planety, który jest wykorzystywany przez ludzi głównie przeciw nim samym. Podczas tych wszystkich akcji główny bohater nie pozwala swoim oddziałom zabijać istot z powierzchni, czym niestety przysparza sobie coraz więcej problemów. Jakby tego było mało, w jego kierunku zmierza tajemnicza postać z Antarktydy, mająca na celu strącić Aquamana z zajmowanego przez niego tronu. Na dodatek na powierzchni wcale nie jest lepiej. Pozostawiona sama sobie Mera popada w coraz większy konflikt z prawem ludzi, którego biedna kompletnie nie pojmuje.Najlepszym jednak momentem numeru jest rozmowa Artura z dowódcą jego wojsk, podczas której Murk nie może zrozumieć dlaczego nie wolno zabijać ludzi? Dodatkowo z tego co widział, to my sami głównie występujemy przeciwko sobie nawzajem zabijając się lub zniewalając. Całość  tworzy całkiem smutny obraz cywilizacji, który dość trudno jest wytłumaczyć królowi. Trochę dziwnie się czuje pisząc to, ale całość od kilku numerów całkiem przyjemnie się czyta. Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura. Jednak nie o to w tym chodzi. Komiks ten ma za zadanie sprawić, abym miło spędził przy nim czas i ten dobrze wywiązuje się ze swego zadania. Oby ta seria nadal szła w tym kierunku.


2894906-0.1aGuardians of the Galaxy #0.1, Marvel


scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Steve McNiven


W związku z zapowiedzią filmu na przyszły rok postanowiłem choć trochę poznać to uniwersum, a co może być ku temu lepsze jak nie nowa zrestartowana seria? Tak więc zabrałem się za nowe przygody opiekunów galaktyki. Numer ten jest jakby wstępem do pierwszego numeru, na co wskazuje nawet jego numeracja. Dzięki temu zeszytowi poznajemy historię małego chłopca, wychowywanego przez samotną matkę, gdzieś na całkowitym odludziu stanów zjednoczonych. Ich życie układało się spokojnie z dnia na dzień, aż do chwili kiedy zostali zaatakowani przez przedstawicieli obcej rasy. Niestety w skutek walki ginie matka chłopca, a jemu samemu cudem udaje się uciec z tajemniczą bronią w ręce. Tak w sumie wygląda przedstawienie głównego bohatera, oraz motywów jego działania. Lektura jest to całkiem lekka i przyjemna, pozwalająca wyłączyć mózg na chwilę. Z drugiej strony cała opowieść zionie sztampowością i rutyną, którą można bez najmniejszego problemu przewidzieć. Jednak całość zaciekawiła mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejne numery.


Adventure Time 018-000Adventure Time #18, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Rachel Edidin, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Kel McDonald

Osiemnasty numer to kolejna część wyprawy trójki bohaterów w głąb lochów stworzonych przez Ice Kinga. Po pokonaniu strasznego samoregenerującego się olbrzymiego kraba główni bohaterowie udają się do Lich Land, w którym tak naprawdę zaczyna się prawdziwa zabawa dla czytelnika. Mianowicie każdy z uczestników wyprawy, w magiczny sposób, dostaje się do innego lochu. W jednym Finn jest bardziej ludzki i posiada mechaniczne ramie. Za to Jake jest zwykłym psem. Z kolei w innym Finn posiada zdolności Jaka, co skutkuje jego dziwnymi zachowaniami. W trzecim natomiast znajduje się sam Ice King i jest to opowieść najsmutniejsza z wszystkich. Oczywiście wszystko kończy się w wielkim napięciu powodując, że ja będę bardzo wyczekiwał następnego odcinka. Bardzo spodobało mi się również to, że każdy z lochów do którego trafia trójka bohaterów jest rysowany w inny sposób. Miło jest sobie popatrzeć na różne warianty wyglądu znanych nam postaci. Aż sam nabrałem ochoty ich trochę porysować.