czwartek, 13 grudnia 2012

#185 Szkicownik - Michał Śledziński

Sledziu_okladka_front_600pxWydaje mi się, że Michała Śledzińskiego, lepiej znanego jako Śledzia, przedstawiać nikomu nie trzeba. Zwłaszcza jeśli interesujesz się grami, komiksami i miałeś okazję pić Pepsi kilka lat wstecz w okresie świąt grudniowych. Nie dawno został wydany jego szkicownik, który jest bardzo obszernym zbiorem wszelakich informacji o tym twórcy z Bydgoszczy oraz dość sporym już jego dorobku.


Ta mała i dość niepozorna książka daje możliwość czytelnikowi poznania bardzo dużej ilości rysunków, szkiców i projektów autora. Dzięki temu czytelnik poświęcają czas na lekturę, ma możliwość bardzo dokładnie zobaczyć jak ewoluowała kreska Michała i rozwijał się jego talent. W szkicowniku znajdują się wczesne projekty postaci znanych z komiksów oraz takie, które nie dotrwały realizacji. Mnóstwo rysunków z dzieciństwa tworzonych dla samej przyjemności rysowania. Szkice i gotowe plansze opublikowanych już komiksów, jak i tych dopiero nadchodzących. Po których ja osobiście czekam z wielką niecierpliwością na kolejne komiksy Śledzia.  Wszystko to tutaj jest, ale ku memu sporemu zdziwieniu nie to jest tutaj najlepsze.


Największym plusem całego wydawnictwa jest natomiast ogrom tekstu, który znajduje się tutaj przy prawie każdego rysunku. Śledziu słynie z tego, że jest gawędziarzem. Każdy czytelnik jego komiksów miał próbkę tego podczas czytania „Osiedla Swobody” lub Produktów gdzie pod każdą plansza były zawsze zabawne i ciekawe zwierzenia na marginesie od autora. Tak jest również i tutaj. Michał pisze naprawdę bardzo dużo o sobie, swojej pracy, jak udawało mu się zdobyć różne ciekawe zlecenia. O swoim życiu, pasjach i wszystkim w około niego. Ogólnie jest tego naprawdę sporo i podczas lektury tego wszystkiego miałem cały czas takie miłe uczucie jakbym spędzał czas z dobrym znajomym, a nie z całkiem obcą osobą.


Ja miałem bardzo wiele przyjemności z samej lektury podczas której prześledzić mogłem jak kształtowała się kreska oraz talent Michała Śledzińskiego. Od małego dziecka rysującego co popadnie, aż do w pełni świadomego i często nagradzanego twórcy. Moim skromnym zdaniem, ten szkicownik, to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Śledzia, a pozostali czytelnicy również nie powinni poczuć się zawiedzeni.

niedziela, 9 grudnia 2012

#184 cotygodniowa zeszytówka #32

Thief of Thieves 010 (2012) (Digital) (K6DVR-Empire) 01Thief of Thieves #10, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman i James Asmus, rysunki: Shawn Martinbrough


Ten numer to w sumie jedna wielka retrospekcja życia Augustusa w cieniu własnego ojca. Ich brak umiejętności porozumienia się od samego początku. Kolejne nieudane próby pójście drogą kariery ojca, na co on sam się nie zgadzał i wszelkie wynikające z tego konsekwencje. Równocześnie do tego prowadzony jest drugi wątek, w którym jeden z szefów mafii stara się zmusić do pracy Conrada w zamian za anulowanie długów jego syna oraz uwolnienie jego dziewczyny. Redmond nie godzi się na to, ale pod wpływem gróźb i pobitego syna, decyduje mu się pomóc uporać z problemami. W efekcie czego postanawiają w trójkę, wraz z Celią wykraść ukochaną Augustusa z rąk mafii. Jak zawsze w przypadku tej serii, jest to dobry kawałek historii. Ciekawie pokazana jest przeszłość oraz relacje pomiędzy ojcem, a synem. Interesująco prezentuje się również scena, w której Conrad rozmawia ze swym zleceniodawcą. Ten niestety trochę się zagalopował z groźbami co doprowadziło do świetnej reakcji naszego bohatera. Kirkman, nie wiem który to już raz spowodował, że czekam z niecierpliwością na kolejny numer.


Avengers-Zone-000Avengers #1, Marvel


scenariusz: Jonathan Hickman, rysunki: Jerome Opeña


Rozpocząłem czytać najnowszą serię z Marvela o Avengers i czuję się zagubiony. Nawet nie samą fabułą, tylko faktem, że nie wiem, który skład Avengers jest tym aktualnym w świecie 616. Ponieważ tutaj jest jedna drużyna, a równocześnie przecież wychodzi jeszcze seria Uncanny Avengers, której skład ma w połowie inny. No nic, może ktoś mądrzejszy i bardziej orientujący się w tym uniwersum będzie na tyle miły, aby mi to wyjaśnić. Wracając jednak do samego komiksu, to jest to taki typowy pierwszy numer nowej serii. Mamy przedstawienie świata oraz głównych bohaterów. Pojawiają się pierwsi wrogowie oraz zalążek wielkiego spisku,który zapewne będzie kontynuowany przez wiele następnych numerów. Bardzo przyjemnie się czyta i intryga zapowiada się bardzo ciekawie, ale do końca numeru niech każdy dotrze sam. Moim zdaniem warto. Kolejna sprawa dla której warto sięgnąć po ten numer to jego strona graficzna. Jerome Opeña, według mnie, może stawać w szranki o tytuł najlepszego aktualnego rysownika mainstreamu. Jego prace bardzo kojarzą mi się z kreską François Boucq z Bouncer'a wydanego u nas przez Egmont. Innym razem widzę wpływy Alexa Rossa. Po prostu coś pięknego.


2174665-aquaman__2011_5th_series__05_superAquaman #5, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

W sumie prawie cała akcja tego numeru dzieje się na pustyni, co biorąc pod uwagę głównego bohatera jest dość dziwne. Jest on cały poobijany i ranny, a dzięki retrospekcji dowiadujemy się jak się tam znalazł i co właściwie się wydarzyło. Całość jest dość zgrabnie poprowadzona. Pojawiają się mieszkańcy Atlantydy oraz pewien artefakt z tego miasta. Typowe wprowadzenie do jakiejś większej opowieści mającej na celu wyjaśnienie czytelnikom jak doszło do zatopienia Atlantydy. Komiks ten nie jest może jakiś wybitny, ale całkiem przyjemnie się go czyta. Najlepszym momentem numeru jest moim zdaniem rozmowa Aquamana ze swym martwym ojcem. Była to halucynacja, w której nasz bohater sam sobie zarzuca różne sprawy oraz uświadamia, że zawsze będzie osobą niepasującą do ogółu. Czy to akurat źle, nie mi osądzać, ale wygląda to dość ciekawie.

niedziela, 2 grudnia 2012

#183 cotygodniowa zeszytówka #31

All New X-Men #2, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Pod wpływem kolejnej mutacji Dr. Henry McCoy wie, że umiera. Tej wiedzy towarzyszy również silne uczucie dokonania czegoś wielkiego przed śmiercią. Dlatego też udał się w przeszłość, by spotkać dawnych X-men w składzie Cyclops, Marvel Girl, Iceman, Angela oraz samego siebie. Po bardzo trudnej rozmowie wszyscy udają się do teraźniejszości aby podjąć karkołomną próbę uratowania przyszłości. Sama lektura jest lekka i przyjemna, lecz czym dłużej siedzę i zastanawiam się nad tym numerem, tym więcej odkrywam w nim dobrych rzeczy. Na samym początku oczywiście kreska, która dla mnie jest po prostu śliczna i sprawia mi olbrzymią przyjemność na nią patrzeć. Już dawno tak nie miałem. Nie jakoś się zachwycać kunsztem artysty, tylko taka dziwna, niczym nie skrępowana przyjemność. Znowu czuję się jak mały dzieciak zaczynający swoją przygodę z komiksami. Następnie zacząłem doceniać coraz więcej smaczków fabuły oraz tego co dzieje się poza komiksem. Spotkanie Dr. McCoy z Cyclopem oraz ich trudna rozmowa podczas której ten drugi dowiedział się co zrobił. Sama scena w komiksie nie jest jakaś niezwykła, ale potem zacząłem się nad tym zastanawiać i uderzyło mnie jak wielkim wysiłkiem musiało to być dla doktora, a dla Scotta olbrzymi cios oraz szok. Następnie podróż do teraźniejszości i uczucia np. Marvel Girl, która nagle uzyskała zdolność telepatii i nigdzie nie może znaleźć najmniejszego śladu siebie. Takie właśnie małe szczegóły sprawiły, że dość mocno spodobał mi się ten numer i czekam niecierpliwie na następny.


Uncanny Avengers #2, Marvel

scenarzysta: Rick Remender, rysunek: John Cassaday

Po zamachu jednego mutanta na Manhattan na świecie strach i nagonka na mutantów znacznie się nasila. Na murach pojawiają się wrogie graffiti nawołujące do ich mordowania. Z telewizji wysyłany jest negatywny przekaz, nawołujący również do ostatecznego rozwiązania problemu homo sapiens superior. Dla Avengers w nowym składzie pod dowództwem Havoka, zmienienie tego wizerunku będzie chyba najtrudniejszym zadaniem do wykonania w dziejach ich historii. Równocześnie Roge wraz ze Scarlet Witch nadal są uwięzione przez Red Skull oraz jego Brotherhood of Evil Mutants. Jednej udaje  się uciec, natomiast druga została otoczona opieką i zaproponowano jej współpracę. Dodatkowo Red Skull bardzo ciekawy użytek zrobił z mózgu Xaviera. Wszystko to sprawia, że następne numery zapowiadają się niezwykle ciekawie. Podoba mi się w tym numerze główny wróg. Pomagał nazistom podczas II Wojny Światowej. Potem przeczekał kilkanaście lat w bunkrze, a teraz ujawnił się wraz ze swym obłąkanym planem. Jak sam w pewnym momencie mówi, kiedyś byli Żydzi i cyganie, teraz mutanci. Jest przerażający, szalony, ale z drugiej strony cały jego plan ma jakiś sens i realizacja go przebiega pomyślnie. Kolejny dobry numer, gdzie moim zdaniem warto czekać na następną część.


btdk_06_001 copyBatman The Dark Knight #6, DC Comics


scenariusz: Joe Harris oraz Paul Jenkins, rysunki: David Finch

Podczas walki Batmana z Supermenem, ten pierwszy omal nie zginął. Wtedy też jego organizm, znajdujący się w krytycznej sytuacji, zdołał zwalczyć toksynę w organizmie. Bruce bogatszy już o tą wiedzę polecił odnaleźć Clarkowi Flasha i również doprowadzić go do granic jego możliwości. Następnie nietoperz spotyka Białego Królika i uczestniczy w dziwnym pościgu za nim. Dokładnie jak w Alicji w Krainie Czarów podczas podróży w głąb króliczej nory w otoczeniu samych wariatów. Tak też jest i tutaj. Wszystko kończy się wyjawieniem wielkiej tajemnicy, kto jest odpowiedzialny za toksynę. Chyba dawno nie czytałem tej serii, a w między czasie przeczytałem sporo lepszych, bo ten numer wydaje mi się bardzo sztampowy i słaby. Przebrnąłem przez niego dość szybko, ale była to dość słaba lektura. Dowiedziałem się kto stoi za toksyną oraz jak działa ona na Bana, co chyba jest najciekawszym wydarzeniem tego numeru i przy okazji może trochę namieszać w następnym. Jednak nawet to jakoś specjalnie nie zachęciło do dalszej lektury.

niedziela, 25 listopada 2012

#182 cotygodniowa zeszytówka #30

All New X-Men #1, Marvel

scenariusz: Brian Michael Bendis, rysunki: Stuart Immonen

Cyclop wraz z Magneto, Mistic oraz Emmą werbuje na całej Ziemi nowych mutantów dla swojej szalonej walki o lepsze jutro mutantów. Niestety robią to przy pogwałceniu wszelkich nauk jakie otrzymali od zmarłego profesora Xaviera na co mieszkańcy pozostałości szkoły mutantów nie mogą się zgodzić. W tak trudnych czasach Henry McCoy decyduje się na najbardziej szalony krok w swym życiu i cofa się do przeszłości. Zabiera stamtąd jeszcze młodych Cyclops, Marvel Girl, Iceman, Angela oraz samego siebie, aby pomogli mu pokonać Scotta Summersa z teraźniejszości. W posłowiu do tego numeru, jest napisane, że będzie to najbardziej szalona z wszystkich opowieści o X-Men. Wiele razy już takie deklaracje padały, więc pożyjemy zobaczymy. Jak na razie czyta się to przyjemnie, bardzo ładnie jest narysowane, więc śmiało można sięgnąć po kolejny numer.


Saga #7, Image Comics


scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Pora zasiąść i poznać kolejny rozdział tej dobrze napisanej serii. Tym razem wszystko rozpoczyna się od prezentacji najwcześniejszego wspomnienia jakie posiada Marko z dzieciństwa. Dzięki magii swych rodziców został świadkiem wielkiej bitwy. Całe to wydarzenie miało na celu dwie rzeczy. Uzmysłowienie małemu chłopcu jak wielu bohaterów zginęło, aby mógł mieć beztroskie życie i aby nigdy nie zapomniał tych skrzydlatych morderców. Po takim wstępie akcja przenosi się na statek pary głównych bohaterów, na którym niespodziewanie pojawiają się rodzice Marko. Zapada wielka konsternacja, rodzice nie mogą uwierzyć, że ich jedynak związał się z przedstawicielką skrzydlatych, spłodził córkę i o niczym im nie powiedział. Jakby tego było mało matka Marko myśląc, że niania jest jakimś złym duchem, odsyła ją zaklęciem na pobliską planetę. Marko rusza jej na ratunek, a wraz z nim jego matka. Na statku pozostaje Fiona z dzieckiem wraz ze swym nowo poznanym teściem. Nie za dobrze się razem dogadują co prowadzi do ciekawych konsekwencji. Kolejny numer serii, która jest świetną rozrywką. Niedawno wyszło wydanie zbiorcze pierwszych sześciu numerów i jest w takiej cenie, że wstyd nie kupić.


Aquaman #4, DC Comics


scenarzysta: Geoff Johns, rysunki: Ivan Reis

Zeszyt z ostatnią częścią opowieści o tajemniczym rowie na dnie oceanu i jego groźnych mieszkańcach. Szczerze przyznam, to zdanie mogłoby wystarczyć za całe streszczenie i w sumie żaden z was nic by nie stracił z tej opowieści. Ten numer mógłby być przykładem jak nie należy robić komiksów. Główny bohater wraz ze swą piękną (w zamyśle twórców, ale rysownik się nie popisał) małżonką udają się na dno oceanu, ratują uwięzionych tam ludzi i przy okazji zawalają jedyną drogę na powierzchnię. Tym samym skazując tajemnicze istoty na śmierć głodową. Jest to napisane okropnie sztampowo, w sumie nic się nie dzieje przez cały numer. Jest to do bólu przewidywalne i jeszcze w ramach żartu scenarzysta wstawił nieśmieszny suchar. Miałem również problem aby śledzić akcję w morskich głębinach. Dla mnie jest ona bardzo nie czytelnie przedstawiona. Mam tak chyba pierwszy raz w swojej karierze czytania komiksów, bo nie mogę sobie przypomnieć żadnego podobnego przypadku. Jeśli Saga, opisywana powyżej mogłaby być przykładem jak powinno się tworzyć dobre komiksy, to ten numer Aquamana powinien znajdować się po przeciwnej stronie prezentacji.

niedziela, 18 listopada 2012

#181 cotygodniowa zeszytówka #29

Super Dinosaur #15, Image Comics

scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po tym jak Derek zdradził swojego chwilowego sprzymierzeńca The Exile rozpętało się istne piekło. Jaszczurkowate wojsko przystąpiło do ataku by pojmać naszą dwójkę bohaterów, co Derek skrzętnie wykorzystał do ucieczki. Nawet nieźle mu szło na początku, jednak do czasu aż na jego drodze stanął elitarny oddział Reptiloid. W obliczu takie niebezpieczeństwa, nasz bohater mógł tylko przyśpieszyć swą ucieczkę, co zaowocowało wyjściem na powierzchnię w Inner-Earth. Dzięki temu oraz olbrzymiemu szczęściu Dynamo Jr. wpadł akurat na swoich przyjaciół z Super Force Team Awesome, którzy pomogli mu uporać się z wszelkim zagrożeniem. Dzięki temu mogli szczęśliwie powrócić na powierzchnię Ziemi, gdzie akurat ich rodziny wyruszały im na ratunek. Jednak odcinek ten kończy się w taki sposób, który sugeruje że z The Exile spotkamy się ponownie i zapewne już nie długo. W tym numerze, po raz kolejny zostało dość mocno zaakcentowane, jak nasz bohater Super Dinosaur ma problem ze znalezieniem własnego miejsca. Co raz wyraźniej widać, że brakuje mu rodziny. Zdaje sobie sprawę, że w śród ludzi jest unikatowy, a w Inner-Earth również jest niepasującą jednostką. Wątek którego jestem mocno ciekaw i tego jak poradzi sobie z nim Kirkman. Może z tego powstać coś naprawdę ciekawego.


Adventure Time #9, BOOM! Studios


scenariusz: Ryan North, Shane & Chris Houghton  rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Shane & Chris Houghton

W tym numerze następuje koniec opowieści o szalonych podróżach w czasie pary przyjaciół. Wszytko dobrze się kończy, bo jak mogłoby być inaczej? Jednak tym razem nie o samą opowieść chodzi lecz o jej formę. Twórca w przezabawny sposób nawiązał do serialu, a nawet do czasów jego powstawania sprawiając, że główni bohaterowie z komiksu odwiedzają Fina i Jaka z kreskówki. Dzięki temu Ryan North odwołał się do błędów zawartych w pierwszym pilotowym odcinku serialu i sprawił, że powstała z tego jedna spójna opowieść. Jak dla mnie mistrzostwo świata. Druga natomiast opowieść zawarta w tym numerze jest o zawodach w łowieniu jak największej ryby odbywających się pomiędzy naszymi bohaterami. Jak łatwo się domyślić przerodziło się to w coś naprawdę dziwnego i szalonego jak zawsze zresztą. Gdzieś po drodze zmieniające się w wielkie niebezpieczeństwo dla całej krainy Ooo. Po prostu Adventure Time w pełnej krasie i jak zawsze przy tej serii nie sposób się nudzić.


Avengers vs X-men Consequences #5, Marvel


scenariusz: Kieron Gillen, rysunki: Gabriel Hernandez Walta

Zakończenie mini serii, która pojawiła się po wielkiej walce pomiędzy Avengers, a X-men. Scott Summer ucieka z więzienia, w czym dość efektownie pomaga mu w tym Magneto, Danger oraz Magic. Przy okazji zostawiają list dla Wolveraina i jego świty. Cyclop życzy w nim rosomakowi powodzenia w prowadzeniu akademii dla mutantów zgodnie z naukami Xaviera. Dodatkowo informuje go, że skoro Wolvie jest tym dobrym i odpowiedzialnym, to Scott może zostać tym, od brudnej roboty. To są właśnie tytułowe konsekwencje. Podział, który patrząc na nadchodzące tytuły, będzie jeszcze długo obowiązywał w świecie Marvela. Numer ten to trochę przewidywalne, ale ciekawie opowiedziane zakończenie wielkiego wydarzenia, które przynajmniej w moim przypadku zrobiło mi wielką ochotę na nadchodzące nowe tytuły o mutantach. Wielkim plusem tego numeru są bez wątpienia ilustracje Gabriela Hernandeza Walta, który dla mnie jest wypadkową filmów Disney'a, francuskich komiksów oraz mojego ulubionego Johna Romity Jr. W moim odczuciu strona graficzna tego komiksu to podręcznikowy przykład kreski komiksowej i po prostu coś pięknego.


 

niedziela, 11 listopada 2012

#180 cotygodniowa zeszytówka #28

Animal Man #14, DC Comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Steve Pugh

Z żalem muszę przyznać, dość słaby jest ten numer. Z jednej strony opowiada dalsze losy Animal Mana po tym jak powrócił  z wnętrza The Rotworld. Aktualnie przebywa on w The Red Kingdom, gdzie wraz z kilkoma innymi ocalałymi superbohaterami zastanawia się nad dalszym działaniem. Wszystko to do czasu, gdy zostali  zaatakowani przez olbrzymią armię zgnilizny pod dowództwem maga Felixa Fausta. Nie odbiorę tutaj nikomu przyjemności z czytania jeśli powiem, że udało się naszym bohaterom odeprzeć atak. Jednak na samym końcu walki Baker dowiaduje się, że w samym sercu The Rot w zamku Arcanena przetrzymywana jest jego córka. Żeby było zabawniej, wszyscy ocaleni superbohaterowie zgadzają się radośnie, aby wyruszyć w samobójczą misję. Wszystko to kończy się jeszcze spotkaniem z Groddem. Olbrzymim gorylem, aktualnym władcą Central City. Niestety miałem już okazję poznać tą postać podczas jej występu w crossoverze Flashpoint. Był to koszmarnie słaby występ i z tego też powodu jestem lekko przerażony przyszłością tego wątku. Obym się mylił. Z drugiej strony numer ten kontynuuje wątek małej Maxine, która ucieka przed zarażoną resztą rodziny, gdy jej ojciec przebywał na wycieczce w The Rotworld. Wątek trochę ciekawszy, pokazujący problemy małej dziewczynki w ekstremalnej sytuacji. Dodatkowo końcówka tego wątku zapowiada się ciekawie na przyszłość, co jest chyba jedynym pluse tego numeru.


Swamp Thing #14, DC Comics


scenariusz: Scott Snyder rysunki: Yanick Paquette

Czytam po raz kolejny ST i AM razem i znowu jest to na korzyść zielonego wielkoluda. Tym razem Alec odpiera wielki atak The Rot na ostatni przyczółek zieleni na Ziemi. Przy okazji odkrywa, że jeśli ma blisko siebie The Parliament of Green to jego moce są prawie nieograniczone. W międzyczasie ciągle nawiedza go koszmar w którym spotyka się ze szkieletem Abigail i razem otwierają wielkie wrota z czymś złym. Dodatkowo nasz bohater wyczuwa jakoś wewnętrznie jej obecność na świecie co dodaje mu sił do dalszego działania. Potwór z Bagien ustala wraz z Parlamentem, że zostawi ich pod opieką Ivy, a sam w towarzystwie Bostona wyruszy zgładzić Arcanea raz na zawsze. Po drodze musi tylko udać się do Gotham Cicy, gdzie prawdopodobnie została skonstruowana broń, która może znacznie zwiększyć szanse powodzenia tego planu. Równocześnie jest opowiadana historia Abby, po tym jak przeżyła katastrofę lotniczą. Dostała się do małego górskiego miasteczka gdzieś w Europie, w którym na jej nieszczęście osiadł jej wuj Arcane. Bardzo przyjemny komiks. Z przewidywalną i ograną historią, ale ciekawie napisaną, przez co jest to udana lektura. Dodatkowym plusem jest końcówka z gościnnym występem Aquamana.


Avengers vs X-men Consequences #4, Marvel


scenariusz: Kieron Gillen, rysunki: Mark Brooks

Akcja nabiera dość ostro tempa. Najpierw Cyclopa odwiedza w więzieniu Tony Stark. Wyjaśnia On Summersowi, że podczas przebywania mocy Phoenix na Ziemi miał on za zadanie zbadanie jej. Od tego czasu nie może przestać o niej myśleć i bardzo chciałby w związku z tym przebadać Scotta. Ku wielkiemu zaskoczeniu Cyclop nie ma nic przeciwko i daje się podłączyć pod wszelką możliwą aparaturę badawczą. Następnie jesteśmy świadkami podwodnej eskapady Hope, podczas której spotyka ona Namora! Szkoda trochę, bo strasznie szybko przywrócili tą postać. Jednak dzięki temu mamy okazję być świadkami dość ciekawej wymiany zdań między nimi. Dodatkowo Ororo odnajduje na Syberii Colossusa, który po wydarzenia z A vs Xpragnie zostać w samotności z własnymi myślami i unika jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym. Po tym wydarzeniu pojawia się Magneto i wyjawia Ororo, że co prawda jeszcze niedawno walczyli razem  przeciw wspólnemu wrogowi, jednak teraz już tak nie będzie ponieważ, każdy z nas musi dostosować się do obecnej chwili. Na sam koniec numeru jak zawsze pozostawiono najlepsze. Mianowicie pod wpływem pewnych wydarzeń w więzieniu i w konsekwencji tego odwiedzin Summersa przez Wolverina, ten drugi decyduje się na ucieczkę z więzienia.

czwartek, 8 listopada 2012

#179 Y: The Last Man vol. 6: Girl on Girl, scen. Brian K. Vaughan, rys. Pia Guerra oraz Goran Sudzuka

Y: The Last Man to świetny komiksowy serial, na którego następne odcinki dobrze się czeka. Osiągnął to dzięki ciekawej i wciągającej fabule, którą scenarzysta cały czas bardzo umiejętnie komplikuje. Każdy tom lekko posuwa opowieść do przodu, przy okazji dodając nowe informację, które w piękny sposób układają się w jedną wielką całość. Dodatkowo wszystko kończy się dokładnie w takim miejscu, które sprawia, że mam ochotę na więcej. Nie inaczej jest i tym razem.


Trójka głównych bohaterów zmierza w kierunku Japonii na pokładzie luksusowego okrętu. Lub tego co z niego pozostało. Udają się do kraju kwitnącej wiśni w celu odzyskania Ampersanda porwanego przez tajemniczego ninja o imieniu Toyota. Od samego początku jednak wyprawa nie układa się. Najpierw Yorick, który podróżował ukryty w kufrze zostaje odkryty przez część załogi co dość mocno wszystko komplikuje. Następnie nasi bohaterowie zostają wplątani w przemyt narkotyków, piratów i małe starcie z Australijską armią. Dodatkiem całego wydania  zbiorczego jest krótka opowieść umieszczona na samym końcu gdzie śledzimy sny Beth Deville, dziewczyny Yoricka. Jest to dość dziwna historia, podczas której skaczemy co chwilę do innego wydarzenia z jej życia przez co czytelnik ma okazję poznać trochę więcej szczegółów z życia zakochanej pary.


Cenię sobie scenarzystę tej serii za to, że po mimo opowiadania historii czysto rozrywkowej, zawsze wplata jakiś poważniejszy temat w fabułę. Tym razem stara się mówić o narkotykach w czasach po wyginięciu połowy populacji ziemskiej. Dla jednych to trucizna, zabijająca porządne kobiety. Dla innych to uśmierzenie bólu i chwila zapomnienia. Dość ciekawie są zaprezentowane te dwa odmienne sposoby myślenia i jak zawsze autor nie podaje jednoznacznej odpowiedzi. Jednak skłania do myślenia i pokazuje świat jako wielowątkowe miejsce, gdzie zawsze wszystko jest dość skomplikowane.


Po raz kolejny świetnie się bawiłem podczas lektury i cieszę się, bo następny tom już na mnie czeka. Mimo tego, że seria ma już ładnych parę lat, nadal jest to dobra rozrywka, czasem dająca lekko do myślenia i która wcale się nie zestarzała. Jak dla mnie jest to bardzo dobra rekomendacja i jeśli ktoś z was jeszcze nie zdążył poznać tej serii lub odkłada ją na później to moim zdaniem jest już najwyższy czas, aby wziąć się za lekturę.