Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abstract Studio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Abstract Studio. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2014

#352 cotygodniowa zeszytówka #128

RR-18Rachel Rising #17, Abstract Studio

scenariusz i rysunki: Terry Moore

Po raz kolejny cały zeszyt został skonstruowany na podstawie trzech oddzielnych historii, kolejno po sobie następujących. Dodatkowo każda kolejna z nich jest coraz bardziej zaskakująca, aż do wielkiego finału. Pierwsza z opowieści pokazuje Lilith powstającą po raz kolejny z popiołów. Podczas tego zajścia objawia się również Ma Malai, anioł śmierci, który nie chce zabrać naszej bohaterki z sobą na wieczny spoczynek. Wszyscy w końcu wiemy, że została przeklęta przez samego boga i nie może teraz umrzeć. Dlatego Lilith wpada na nowy, przerażający plan jak dostać się do nieba, a jego realizacja będzie makabryczna za pewne. Następna w kolei historia skupia się na postaci mojej ulubionej Zoe i opętanego księdza. Po tym jak dziewczynka zaszlachtowała kozła na podwórku za kościołem dwa numery wstecz, miejski duchowy pasterz wyjaśnił jej, że zrobiła bardzo dobrze. Przy okazji uświadomił ją jak bardzo jest wyjątkową osobą i posiada dar usuwania drapieżników z naszego świata. Dar ten oczywiście powinna rozwijać np. w opuszczonej świetlicy dla kleryków w miejscowym kościele, gdzie znajduje się nie używany prysznic i krew łatwo się zmywa. Naprawdę, wątek ten to istne szaleństwo, a nuż o imieniu Kuba dodaje tylko dodatkowego smaczku. Potem czytelnik poznaje dalsze postępy śledztwa detektywa Corpell'a który jest już świadom kto stoi za wszelkim złem w miasteczku. Tylko nie zdaje sobie jeszcze do końca dlaczego to wszystko się dzieje i w jak wielkim niebezpieczeństwie wszyscy się znajdują. Natomiast sam koniec to dwu stronicowa, w sumie niema scena, kompletnie wywracająca cały status quo tej serii. Czekam na rozwinięcie z niecierpliwością.


Ghosted 014Ghosted #14, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Zeszyt ten od samego początku wrzuca czytelnika w wir szybkiej i dość brutalnej akcji. Co było do przewidzenia ponieważ jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego numeru. Trójka głównych bohaterów jest nadal na nielegalnym targowisku pełnego magicznych przedmiotów i musi stawić czoło bandzie harleyowców. Ciekawie zostało to wszystko zobrazowane w połączeniu z tekstem. W warstwie wizualnej widzimy płonący obiekt targowiska, strzelaniny, pożar i trupy rozrywane przez jednego ducha. Czyli bardzo dynamiczną sytuację, a tekst przy tym jest jego przeciwnością. Spokojne wspominanie pierwszej strzelaniny, w której uczestniczył Jackson i jego bardzo ciekawe wnioski wysnute z tego przeżycia.  Jednak sposób w jaki to wszystko się kończy mnie mocno zaskoczył i to nie do końca pozytywnie. Główny bohater został wtedy ukazany jak morderca bez cienia skrupułów. To moim zdaniem nie całkiem do niego pasuje. Po całym tym zamieszaniu główni bohaterowie otrzymują schronienie w mieszkaniu Dannego, które jest dość osobliwe i można by rzec z duszą. Jednak w momencie kiedy dowiaduje się on, że jego ojciec nie żyje zamienia się z przyjaciela we wroga. Zaprasza Jacksona wraz z jego towarzyszką do udziału w pewnym przedstawieniu, podczas którego czytelnik poznaje kilka interesujących faktów na temat działania świec z krwi niewinnych ludzi. Swoją drogą jest to również scena. w której można znaleźć błąd. Mianowicie w pewnym momencie przy głowie Niny magicznie pojawia się przyczepione pióro, którego nie ma od początku sceny. Ot taka ciekawostka. Jednak sam numer okazał się wciągającą i ciekawą lekturą sprawiającą, że ten miesiąc czekania może okazać się bardzo męczący.


Thief of Thieves 024Thief of Thieves #24,  Image Comics

scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Najlepszy złodziej miał niewyrównane rachunki z dwoma, nazwijmy to biznesmenami. Na łamach tego numeru jeden z nich będzie miał już czyste konto. Za to drugi zaskakuje i serwuje tym samym interesujące zakończenie czytelnikom. Pomiędzy tym wszystkim zostaje wyjaśnionych kilka dość ważnych dla fabuły i samego Redmond spraw. Chociażby sporego przekrętu, którego się dopuścił główny bohater w poprzednim numerze. Całość czyta się gładko i przyjemnie, a sama lektura wciąga od samego początku. Dodatkowo dzięki wyjaśnieniom wszystko układa się w logiczną całość i zmierza do wielkiego finału w kolejnym numerze.  Jednak mi najbardziej spodobała się scena, gdzie główny bohater przesłuchuje dwóch zakapiorów do wynajęcia. Przedstawia im sytuację w jakiej się znaleźli oraz dwa wyjścia z niej: ładne i brzydkie. Następnie przechodzi do przesłuchania z różnym skutkiem u poszczególnych bandytów. Scena ta świetnie wpisuje się w nowy obraz Redmonda. Twardziela, posiadającego zawsze świetny plan działania i przede wszystkim osoby która nie cofnie się przed niczym, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo jego rodziny.

niedziela, 21 września 2014

#347 cotygodniowa zeszytówka #125

Deadpool-029-(2014)Deadpool #29, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: John Lucas

Deadpool nadal stara się cieszyć szczęściem wraz ze swoją dopiero co poślubioną małżonką. Jednak z racji tego, że była ona najpierw zaślubiona Draculi, a nasz brzydal mu ją ukradł, to ich sielanka nie trwa zbyt długo. Władca wampirów jest rozwścieczony z powodu zaistniałej sytuacji i wysyła swoje armie dzieci nocy, aby zabiła nowożeńców. To z kolei skłania Wade do szukania jakiegoś sprzymierzeńca w tej nierównej walce. W ten sposób wraca do swojej starej znajomej, pojawia się podróż w czasie i gdzieś jeszcze między tym wszystkim posuwa się do przodu wątek dotyczący pochodzenia głównego bohatera i jego córki. Niby dzieje się znowu wiele, więc na nudę narzekać raczej nie można. Czytelnik poznaje ważne informacje odnośnie przeszłości Deadpool'a, a całość i tak jest średnia delikatnie mówiąc. Żarty jakoś nie śmieszą, akcja leci sobie strona za stroną i nic ponad to. Całość jakoś w ogóle mnie nie wciągnęła. Przeczytałem cały numer i kompletnie nie wzbudził u mnie żadnych emocji. Nawet te rewelacje odnośnie rodziny głównego bohatera są jakieś miałkie, a przecież tyle się o tym trąbiło w każdej zapowiedzi. Spodziewałem się przez to jakiejś prawdziwej bomby, a dostałem w zamian może płomyk informacji, o której już zdążyłem zapomnieć. Chyba zmęczyłem się już tą seria. Czyżby pora na jakąś nową?


RR#17Rachel Rising #17, Abstract Studio

scenariusz i rysunki: Terry Moore

Numer ten to taki dość ciekawy przypadek. Jakby się tak poważnie nad nim zastanowić to człowiek dochodzi do wniosku, że w sumie nic się w nim nie dzieje. Jednak po mimo tego lektura i tak jest bardzo przyjemna i wciągająca. Znowu cała opowieść została podzielona na dwa wątki. Pierwszy pokazuje w jak dość dobitny sposób Rachel uświadamia swoją ciotkę Johnny dlaczego jej istnienie jest jeszcze nadal możliwe. Po mino niewykazywania przez nią żadnych normalnych oznak życia i dość sporej, niezagojonej rany na swoim ciele. Z kolei druga historia skupia się dalej na, zapoczątkowanym już kilka numerów wstecz, wątku sabatu w pobliskim lesie. Motyw poprowadzony w dość lekki i przyjemny sposób, z udziałem dwóch przypadkowych myśliwych. Którzy trafili tutaj na własne nieszczęście, a swoją głupotą tylko przypieczętowali swój los. Jednak cała ta impreza była by tylko luźną sceną przemocy, gdyby nie jej ostatni kadr. Który zwiastuje wiele dobrego w następnych numerach. W końcu powraca ta najgroźniejsza i odmieniona .... Jedyny minus jaki widzę w tym numerze to brak nastoletniej Zoe, która w spaniały sposób wprowadza wiele napięcia do całej tej historii.


rat+queens#1Rat Queens #1, Image Comics


scenariusz: Kurtis J. Wiebe, rysunki: Roc Upchurch


Ostatnio jakoś czułem się dość mocno znudzony wszelkimi seriami, które czytam i zacząłem się rozglądać za czymś nowym. Najlepiej coś w miarę nowego, aby nie było trzeba nadrabiać niesamowite ilości numerów. Padło na Rat Queens, bo słyszałem o niej wiele dobrego. Historia skupia się na przygodach typowej drużyny ze świata fantasy i jej przygodach. Składa się ona z czterech kobiet i są to: necromancerka Dee, niziołka, złodziejka Betty, elfkę czarodziejkę Hannah oraz wojowniczkę, krasnoludkę (sam nie wiem jak to odmienić, ale przecież kobieta krasnolud to zawsze była tylko legenda) Violet. Są one bogate i większość swojego czasu spędzają na piciu i ostrym imprezowaniu co z kolei zwykle kończy się demolką jakieś ulicy. Z racji tego, że władze miasta mają już tego naprawdę dość, to wysyłają nasze bohaterki na pewną misję i potem już nic nie jest tak jak miało być. Jako staremu graczowi jeszcze papierowych RPG bardzo podoba się jak cały ten komiks jest tym nasiąknięty. Scenarzysta często naśmiewa się z tego wszystkiego i czasem wychodzi mu to naprawdę świetnie. Jak wtedy, gdy żartuje z mechaniki gry. Jednak z drugiej strony większość dowcipów jest na poziomie rynsztoka. Wulgarnych, niepotrzebnie zabarwionych erotyką i to już nie do końca mi odpowiada. Dodatkowo jest to seria dość brutal. Latają tutaj ręce i nogi, krew leje się strumieniami, ale tak właśnie powinno być. W końcu wszyscy tutaj machają toporami, mieczami, to i jucha pryska. Spodziewałem się bardzo zabawnej, lekkiej rozrywki, a otrzymałem taką sobie opowiastkę w sam raz na popołudnie. Megahit to raczej nie jest, ale i tak przeczytam kolejny numer. Może się jeszcze bardziej rozkręci.


niedziela, 31 sierpnia 2014

#344 cotygodniowa zeszytówka #122

Samurai Jack 011Samurai Jack #11, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub,  rysunki: Andy Suriano


Niezłomny samuraj po wielu trudach znów powrócił w skromne progi jaskini zamieszkanej przez wielkiego Soule The Seer. Tam dowiaduje się od małego i pomarszczonego starca o tajemniczym rytuale, który jeśli się powiedzie to może umożliwi Jack'owi powrót do jego czasów. Z tego też powodu dwójka naszych bohaterów wyrusza do odpowiedniego miejsca, aby o właściwym czasie odprawić tajemniczy rytuał, którego głównym elementem jest pewien magiczny... Podoba mi się jak został skonstruowany ten numer. Rozpoczyna się interesującą opowieścią o poświęceniu dla realizacji zamierzonego celu, która jednak i tak jest tylko pretekstem do wyruszenia w wielką wyprawę. Podróż ta z kolei to czysta opowieść drogi z pełnym opisem całego trudu wędrówki. No może nie w przypadku starca, bo jemu cały ten spacer mija całkiem przyjemnie. Natomiast wszystko zakończone zostało efektowną sceną walki wręcz z ogarami z piekła rodem w połączeniu z tajemniczym rytuałem w tle. Jednak to i tak nic w porównaniu z ostatnią stroną tego numeru. Znając cały serial pamiętam jak wiele szalonych przygód miał główny bohater i wiele razy trafiał w przeróżne, czasem dość poważne tarapaty. Jednak to co spotkało go tym razem mnie bardzo zaskoczyło. Jakoś podświadomie miałem wrażenie, że coś takiego nigdy się nie stanie i było w tej samej kategorii co zabicie którejś z postaci. Zdaję sobie sprawę, że zapewne w następnym numerze wszystko zostanie odkręcone, ale naprawdę jestem ciekaw w jaki sposób się to stanie.


Rachel-Rising-16Rachel Rising #16, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Numer ten został w bardzo przystępny sposób podzielony na trzy konkretne sceny. W pierwszej Rachel wraz z Jet i swoją ciotką próbują jakoś poukładać to wszystko co się dzieje w okół nich w jakąś sensowną całość. Co ciekawe jedna z nich odkrywa, że słowo "ksiądz" bardzo dziwnie na nią wpływa. Druga scena skupia się na Lilith i jej dwóch towarzyszkach, które gdzieś na odludziu są w trakcie magicznego rytuału. Dla pierwszej kobiety okazał się on z pewnością bardzo bolesny, a przy okazji pokazał czytelnikom jej motywacje działania. Myślę że w naszym kraju nie byłyby to dość popularne poglądy. Jednak najciekawsza okazała się ostatnia scena z udziałem Zoe i opętanego przez Malusa księdza. W taki delikatny i powściągliwy sposób pokazuje w jaki sposób demon kieruje opętaną nastolatkę do zła. Chociaż jak się trochę bardziej nad tym zastanawiam to nie jestem już taki pewien, czy przypadkiem nie jest odwrotnie. Cały ten numer pięknie wpisuje się w klimat tej serii i na przykładzie jednego tylko zeszytu można pokazać jak wszystko spokojnie narasta aż do wielkiego finału. Nie wiem kiedy on nastąpi, ale jestem pewien że chce go poznać.


Outcast 003 (2014)Outcast By Kirkman & Azaceta #3, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Paul Azaceta

Odkąd pojawiła się pierwsza zapowiedz tej serii cały czas była ona reklamowana jako naprawdę przerażający horror. Tym czasem po lekturze trzech numerów dochodzę do wniosku, że jest to raczej opowieść obyczajowa pokazująca zepsucie otaczającego nas świata i zwątpienie ludzi w poprawę czegokolwiek, którzy zdają sobie z tego sprawę.  Akcja płynie tutaj spokojnie swoim tempem, powoli rozbudowując wątki poszczególnych postaci. Bardzo mi się to podoba w połączeniu ze sposobem kadrowania jaki tutaj występuje. Jeden duży kadr w tle, a na nim kilka mniejszych. Idealnie sprawdza się to w roli budowania klimatu małego miasteczka, w którym każdy z obywateli ma jakiś mroczny sekret skrzętnie skrywany przed innymi. Numer ten głównie skupia się na opowieści o pewnej miłości, która w dość smutny sposób rozwija i tak już dość ponurego głównego bohatera. To z kolei prowadzi do chyba najlepszej rzeczy w tej serii i jest to jej klimat. Brak nadziei i ogólne zdołowania wprost wylewa się z każdej strony, ale na szczęście nie w taki sposób, że po lekturze czytelnik ma ochotę na jakieś mocne antydepresanty. Wszystko tutaj zostało tak idealnie zbalansowane, aby dobrze było się wczuć w opowieść. Jednak nic ponad to i tak właśnie chyba powinno być. W końcu nie okłamujmy się, chodzi tu przecież tylko o dobrą rozrywkę.


 

niedziela, 20 lipca 2014

#336 cotygodniowa zeszytówka #116

Starlight 003Starlight #3, Image Comics

scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


Duke McQueen dociera w końcu wraz ze swym młodym towarzyszem na planetę Tantalus. Jednak to co zastaje na miejscu jest dalekie od jego wspomnień z ostatniego pobytu. Cała planeta jest praktycznie zdewastowana i pozbawiona zieleni. Wszędzie rozstawione są kopalnie wydobywające drogocenne surowce z wnętrza planety. Wokoło nic tylko bieda i upodlenie oraz mieszkańcy zastraszeni przez złego lorda Kingfishera, który relacjonuje egzekucje złapanych członków ruchu oporu na całą planetę za pomocą telewizji. Na samym początku główny bohater jest mocno przybity całą tą sytuacją, jednak nie trwa to zbyt długo. Wszystko zmienia się z chwilą kiedy staje w obronie jednego z obywateli pałowanego przez policjantów. Wtedy zaczyna się piękna scena akcji przywodząca na myśl wielu klasyków SF. Pełna dynamiki i kilku dobrych kwestii. Jednak w ogólnym rozrachunku cała akcja nie kończy się dość dobrze dla Duka i jego kompana. Bardzo urzekł mnie klimat całej tej opowieści. Sposób opowiadania historii, design postaci, architektura obcej planety. To wszystko kojarzy mi się chociażby z filmem Flash Gordon, który również był pełen kiczu i szalonych pomysłów. Jednak to wszystko razem bardzo dobrze ze sobą współgra tworzą interesującą opowieść lekko grającą na tęsknocie za dawnymi filmami i książkami SF. Jak dla mnie bomba i jedna z lepszych serii wśród tych od niedawna się ukazujących.


RR#15Rachel Rising #15, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Jak już wiele razy pisałem, ta seria jest dziwna. Jednak w tym numerze zobaczyłem najbardziej pokręconą rzecz na jej łamach. Miałem tutaj zamiar opisać, co to właściwie takiego się stało, ale podaruję sobie. Powiem tylko, że Rachel potrzebuje odpowiedzi na wiele dręczących ją pytań. W celu rozwiązania tego problemu udała się na cmentarz, aby porozmawiać ze swoją zmarłą matką. To co dzieje się dalej jest naprawdę szalone i podnosi poziom chorych jazd jeszcze wyżej w tym tytule. W międzyczasie w całej mieścinie Manson jest równie ciekawie, a wszystko to za sprawą plagi szczurów, która je nawiedziła. Wyłażą one z kanalizacji i nagle pojawiają się w każdym budynku siejąc przy okazji przerażenie i odrazę. Zostało to bardzo ciekawie zgrane w czasie, a z racji tego że Lilith stoi za tym wszystkim to można się spodziewać coraz ciekawszych kolejnych numerów. Zawsze po lekturze komiksu mam problem, aby napisać o nim kilka zdań, bo w sumie za wiele się w nich nie dzieje. Jednak mi to pasuje. Dobrze pasuje to do klimatu jakiegoś małego miasteczka wiecznie zasypanego śniegiem, gdzie życie toczy się swoim leniwym tempem. Równocześnie pozwala to na dawkowanie napięcia i spokojną analizę sytuacji spotykających głównych bohaterów.


Adventure Time 029Adventure Time #29, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Josh Tierney, rysunki: Jim Rugg i Michael Dialynas


Po tym jak w poprzednim odcinku PB zmieniła wszystkich w duchy okazało się, że nie wszystko wygląda tak różowo jak zakładała. Na sam początek Finn i Jake wyjaśnili jej jak to duchy nie mogą się nawzajem uderzyć, a taki był przecież główny powód tej całej zamiany. Jednak nasze chłopaki są niezwykle pomysłowe i uwielbiają wszelkie przygody więc i na ten problem postanowiły znaleźć jakieś rozwiązanie. Miałem w głowie różne warianty dalszego rozwoju akcji, ale to w jaki sposób wykorzystali pracę zespołową po raz kolejny uświadomiło mi jak ograniczoną mam wyobraźnię. Potem jednak robi się jeszcze bardziej dziwnie, gdy cały Candy Land ze sobą "współpracuje" pod przewodnictwem PB. Całość kończy się dość optymistycznie i nawet biednym duchom coś zmienia się na lepsze. Druga, krótsza historyjka skupia się na dziwnej zabawie pary głównych bohaterów, którzy wymyślają najbardziej niesmaczne potrawy wymagające olbrzymiego poświęcenia, aby je zjeść. W między czasie pod ich domem przechodził szef kuchni nowo otwieranej restauracji w krainie i łatwo jest przewidzieć co z tego wynikło. Jakoś tak średnio podeszła mi ta opowieść, bo z lekka jest o pierdzeniu i niesmacznych rzeczach, co trochę obniżyło poziom całej opowieści. Wiem, że niby to miało być śmieszne i takie niewinne, ale ja już chyba po prostu jestem za stary na takie rzeczy. Mam nadzieję, że ta seria nie pójdzie bardziej w tym kierunku.


niedziela, 15 czerwca 2014

#327 cotygodniowa zeszytówka #111

Manifest Destiny 07Manifest Destiny #7, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Po wydarzeniach w osadzie La Charrette wszyscy ocaleni udali się w dalszą cześć wyprawy i każdy z nich starał się na swój sposób uporać z przeżyciami ostatnich dni. Niektórzy skłonili się w kierunku religii. Inni pozostawili wszystko sobie samemu i cierpliwie czekają aż samo się jakoś wszystko ułoży. Natomiast kilku nowych członków załogi, czyli ci którzy ocaleli i przeżyli koszmar ożywionej flory w osadzie, stara się za wszelką cenę okazać przydatni w nowym otoczeniu. Można by nawet rzec, że w szeregi wyprawy wdarła się sielanka. Jednak nie trwało to długo , ponieważ najpierw Madam Boniface odkryła pewien sekret mogący doprowadzić do buntu na statku oraz podważenia autorytetów na nim. Potem jednak cała sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej, gry cały okręt utknął na samym środku rzeki. Żadne próby nie sprawiły, aby statek drgnął chociaż o centymetr. Czy to poprzez ciągnięcie go linami z brzegu lub odepchnięcia za pomocą długich pali. Wszystko to jawiło się jedną wielką zagadką, aż do momentu, gdy kapitan Lewis nie zanurkował w wodzie. To co tam zobaczył lekko go przeraziło, jednak nie mogło się równać z tym co czekało na powierzchni wody. Mi jednak sama lektura średnio przypadła do gustu. Niby fabuła jest ciekawa i posiada zaskakujące zwroty akcji. Ma również interesujących i wyrazistych bohaterów, którzy skrywają przed czytelnikiem jeszcze sporo sekretów, ale czyta się to troszkę topornie. Co prawda obracam każdą kolejną stronę i brnę dalej, jednak całkowicie pozbawiony emocji. No może poza lekkim znudzeniem i ciągle się pytam, sam siebie, dlaczego dalej to robię.


RR#14Rachel Rising #14, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Rachel nadal bardzo się martwi, że nie odzyska ponownie uśmierconej swojej przyjaciółki Jet. Jednak podczas siedzenia przy niej na skraju łóżka, w obecności Earla, odkrywa ciekawą zależność jaka panuje między nimi dwoma. Ciekawi mnie jak wykorzysta to scenarzysta dalej w swojej opowieści, bo możliwości jest naprawdę wiele. Potem natomiast robi się jeszcze ciekawiej. Chociażby w scenie z przeszłości, kiedy to czytelnik obserwuje Rachel podczas sadzenia trzech drzew w bardzo konkretny sposób, a potem w ściśle określonej odległości od nich zakopuje jakieś tajemnicze pudełko. Chwilę później akcja przenosi się do teraźniejszości i skupia się na małej Zoe, która ucieka swojemu kuratorowi podczas mroźnego, zimowego dnia. Natrafia na Rachel stojącą przy tych samych trzech drzewach posadzonych wiele lat temu. Jednak ich spotkanie nie trwa długo ponieważ Zoe zauważa kogoś, kto przeraża ją niesamowicie i mała dziewczynka ratuje się ucieczką. Jednak na nic się jej to zda, bo chwilę później trafia jeszcze gorzej, czyniąc finał numeru tak bardzo ciekawym, że nie mogę się doczekać kolejnego numeru. Jednak pomijając samą fabułę i ciekawe postacie, to powtórzę się i napiszę, iż klimat tej opowieści to najlepsze co w tym komiksie. Wszech ogarniające poczucie czegoś złego kryjącego się gdzieś w tle jest wspaniały.


Starlight 001Starlight #1, Image Comics


scenariusz: Mark Millar, rysunki: Goran Parlov


Nie wiem czemu tak długo zabierałem się za lekturę tego komiksu, bo cały czas kiedy zwlekałem mogę uznać za zmarnowany. Jest to świetna lektura przy której bawiłem się wspaniale. Chodź to określenie może nie najlepiej pasuje do tej opowieści, bo tak naprawdę jest to bardzo gorzka historia o przemijaniu. Całość rozpoczyna się w momencie kiedy piękna kobieta wręcza medal jednemu mięśniakowi za obalenie przez niego wstrętnego dyktatora i przywróceniu demokracji całej planecie gdzieś w odległej galaktyce. Chwilę później widzimy tego samego młodzieńca kilkadziesiąt lat później, gdy jest już siwym facetem po przejściach właśnie udającym się na pogrzeb swojej ukochanej żony. Od tego momentu komiks ten staje się gorzką opowieścią o przemijaniu życia, kiedy to zostajemy sami i w sumie stajemy się niepotrzebni. Nasze dzieci prowadzą własne życia wraz ze swoimi rodzinami, bliskich nam osób już nie ma i pozostają nam tylko wspomnienia naszej ukochanej oraz czasu gdy byliśmy na obcej planecie i ratowaliśmy ją przed złem. Pomieszanie naprawdę smutnej opowieści o życiu z awanturniczym klimatem science - fiction rodem z lat 70 i 80 ubiegłego wieku to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Mam nadzieję, że poziom kolejnych numerów będzie równie dobry, bo jeśli tak to szykuje się wielki hit, który poza świetną zabawą daje jeszcze trochę do myślenia.


niedziela, 25 maja 2014

#319 cotygodniowa zeszytówka #108

Ghosted 010Ghosted #10, Image Comics

scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice


Scenarzyście w bardzo ciekawy i umiejętny sposób udało się zakończyć drugą opowieść, która ukazała się na łamach tej serii. Główny wątek co prawda dobrnął do swego finału w dość przewidywalny sposób, jednak kompletnie nie przeszkodziło to w jego odbiorze. Ci, którzy mieli zostać ukarani otrzymali to na co zasłużyli. Opętana Nina wraz z Jacksonem Wintersem zgrabnie wybrnęli z całej sytuacji. ale nie do końca i tutaj rozpoczyna się najciekawsza część tego odcinka. Ponieważ nasi bohaterowie od razu pakują się w nowe kłopoty i jakby było tego mało powraca ktoś z kim główny bohater ma mocno na pieńku. Ten wątek zapowiada się wyjątkowo ciekawie z co najmniej kilku powodów. Bardzo spodobało mi się również wyjaśnienie zachowania Jacksona, które cechuje się dużymi skłonnościami samobójczymi z jednej strony oraz wielką chęcią życia z drugiej strony. Wydarzenia, które go do tego skłoniły są dość szokujące i nie dziwię się, że tak mocno na niego wpłynęły. Chciałbym zwrócić również uwagę na świetne ilustracje. Są one dość dynamiczne i takie brudne. W moim odczuciu stwarzają wrażenie jakby były momentami trochę niedbale narysowane co tylko dodaje im uroku. Za to kadr, na którym Nina radzi sobie ze swoim duchem jest niesamowity. Najlepszy moment całego numeru jak dla mnie.


Velvet 005Velvet #5, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Numer ten to wciągająca opowieść o czasie kiedy Velvet była szkolona na szpiega. Był to czas kiedy młoda i niezwykle utalentowana dziewczyna, ale zarazem i bardzo znudzona trafia jako pierwsza kobieta do ośrodka szkoleniowego dla tajniaków. Jednak ta cała historia była by niczym, gdy nie postać Lady Pauline. Pierwszej nauczycielki głównej bohaterki, która w oczach jej urosła do rozmiarów wspaniałej heroiny i bohaterki wojennej. Jednak scenarzysta nie koncetruje się tylko i wyłącznie na przedstawieniu jej pozytywów, lecz skupia się również na mrocznej stronie jej życia. Nieprzespanych nocach, kiedy to przychodziły koszmarne wspomnienia przeszłości. Wiecznie znajdujący się drink w dłoni, aby ukryć jej drżenie i temu podobne zachowania. Dzięki temu czytelnik otrzymuje bardzo wciągający i w miarę kompleksowy obraz fachu jakim jest bycie szpiegiem. Nie tylko szybkie samochody, piękne kobiety i drinki w stylu agenta 007, ale i próba uporania się z własnym sumieniem i wspomnieniami wielu dramatycznych przeżyć. Drugim, sporym plusem tego komiksu jest również bardzo dokładne odwzorowanie reali w jakich dzieje się ta historia. Widać, że rysownik bardzo przyłożył się do sprawdzenia źródeł zanim usiadł do pracy. Objawia się to praktycznie we wszystkim zaczynając od ubrań i fryzur głównych bohaterów, przechodząc przez pojazdy jakimi się poruszają, a kończąc na obyczajach jakie panowały w tamtych latach. Świetna robota, zresztą tak samo jak cały ten komiks, który jest wspaniałą lekturą.


RR#13Rachel Rising #13, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z jednej strony numer ten jest bezpośrednią kontynuacją wątku zemsty na mieszkańcach małej mieściny, co się zwie Manson. Z drugiej zaś czytelnik ma okazję poznać alternatywną i ponoć prawdziwą wersję bajki o śpiącej królewnie. Jeden wątek sprowadzi prawdopodobnie sporo nowych zgonów w miasteczku za co będą odpowiedzialne trzy powstałe z grobów kobiety.  Z kolei druga historia lekko może zniszczyć wasze dzieciństwa, jeśli podczas ich lubiliście słuchać bajek. Jednak najlepszym w tym komiksie okazuje się ponownie jego klimat niewypowiedzianej grozy, która czai się gdzieś poza kadrem. Lecz dzięki temu podczas lektury mam dziwne wrażenie jakby gdzieś w kąciku mojego pola widzenia czaiło się coś strasznego. Dodatkowo wielkim plusem są również ciągle nawarstwiające się nowe tajemnice. Jak np. bardzo niepokojący z powodu swojego zachowania Dr. Siemen i pewien duchowny ze starej opowieści, którzy dziwnie wydają się podobni do siebie, a w przyszłości zapewne okażą się jakoś ze sobą powiązani. Dzięki temu wszystkiemu otrzymuję lekturę, która naprawdę mnie niepokoi, co jest już dość rzadkim przypadkiem w moim życiu.


 

sobota, 17 maja 2014

#317 cotygodniowa zeszytówka #107

RR #12Rachel Rising #12, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Terry Moore najwięcej miejsca w tym numerze zarezerwował dla rozmowy pomiędzy demonem Malusem, a nastoletnią Zoe. Wcale mu się nie dziwię, bo jest to najmocniejsza część tego komiksu. Obie postacie pokazały się z trochę innej strony niż zwykle co jest naprawdę piękne. Swoją drogą to czym dalej posuwam się w tej opowieści to coraz bardziej podoba mi się fakt, że w sumie cały czas każda z występujących tutaj postaci ma jeszcze wiele do pokazania i w każdym momencie może mnie bardzo zaskoczyć. Tak jak Zoe w tym numerze, gdy przerodziła się z małej, zamkniętej w sobie i przestraszonej dziewczynki w zadziorną i nie bojącą się niczego jednostkę grożącą demonowi. Nie do końca podoba mi się z kolei przepowiednia Malusema bo jest mocno już wyeksploatowana w całej popkulturze. Jednak z drugiej strony muszę przyznać, że idealnie pasuje do całości opowiadanej tutaj historii. Terry Moore swego czasu ogłosił ten numer jako swoiste zakończenie pierwszego sezonu tej serii i nie mam nic przeciwko, aby wyglądało właśnie tak. Po jego lekturze mam nadal sporą ochotę sięgnąć po następny komiks, aby jak najszybciej poznać kolejne wydarzenia jakie mają miejsce w małym sennym miasteczku gdzieś w zapomnianym przez boga miejscu.


Deadpool v4 023Deadpool #23, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne


Ten komiks zawsze był krwawy i brutalny, jednak mam wrażenie że tym numerem jego twórcy ustanowili jakiś nowy rekord brutalności dla tej serii. Główny bohater chcąc odzyskać swoje pieniądze, które jest mu winna SHILD dostaje się na ich największą latającą bazę z zamiarem siania tam chaosu i zniszczenia. Poświęca się w całości dla realizacji tego planu dzięki czemu wszystko wychodzi mu na piątkę z plusem. Przekłada się to oczywiście na wiele trupów, a Wade Wilson kończy ich żywoty za pomocą swoich dwóch katan, oblewa przeciwników kwasem, wysadza ich w powietrze, dusi żyłką itp. Ktoś po przeczytaniu tego fragmentu powyżej mógłby mylnie orzec, iż komiks ten to tylko i wyłącznie chora rozrywka dla jakiś zwyrodnialców. Jednak cała ta przemoc jest przeplatana wieloma śmiesznymi scenami, które w piękny sposób odrealniają całą tą przemoc. Dzięki temu chyba nikt nie będzie jej traktował poważnie, tylko raczej z przymrużeniem oka. Jako kolejną część całej konwencji w jakiej opowiadana jest od samego początku historia Deadpoola.


Manifest-Destiny-006Manifest Destiny #6, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Jak poprzedni numer mnie trochę zawiódł to ten przywrócił mój zapał do tej serii. Wszystko dzieje się tutaj w bardzo szybkim tempie, w końcu cały numer rozpoczyna się ucieczką przez las głównych bohaterów wraz z ich kompanami przed zgrają roślinnych zombie. Potem akcja troszkę zwalnia i cała opowieść robi się jeszcze ciekawsza kiedy to Levis i Clark zostają schwytani przez tajemniczego boga z innego świata i skazani na śmierć w jego wnętrznościach. Jednak zanim umrą zapadają w dość dziwne sny, które mówią kilka niepokojących rzeczy o jednym z nich. Przyznam dość mocno mnie to zaintrygowało i chętnie sprawdzę jak rozwinie się ten wątek. Jednak najlepsza z całego numeru jest ostatnia strona na której Clark dość dobitnie podsumowuje ich dotychczasową wyprawę i zwraca uwagę na kilka faktów, które nurtowały też i mnie. Słusznie zauważyli, że troszkę im ludzi ubyło, scenarzysta się zapędził i teraz ciekawe jak z tego z sensem wybrnie. Dodatkowo sporym plusem tego numeru jest kilka kadrów znajdujących się w tym zeszycie. Największe wrażenie zrobił na mnie jeden, na którym znajduje się kilka zająców morderców tylko w konturach. Jest po prostu piękny i zabawny zarazem.


 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

#310 cotygodniowa zeszytówka #103

Manifest-Destiny-004-(2014)Manifest Destiny #4, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


W sumie to od drugiego numeru akcja tej opowieści dzieje się cały czas w jednym, dość nie dużym forcie, a mimo tego scenarzyście cały czas udaje się trzymać czytelnika w napięciu. Najpierw poprzez wprowadzenie zagrożenia z zewnątrz w postaci olbrzymich stworów. Trochę z wyglądu przypominających minotaury. Potem zostało to urozmaicona za pomocą dziwnej zarazy zmieniającej ludzi w roślinne jakby zombie. Aktualnie cała historia została poszerzona o nowe dwie postawie i atmosfera trochę się zagęściła, ponieważ wyszła na jaw pewna umowa jaką zawarli Lewis i Clark z jegomościem Toussaint Charbonneau. Jednak mi najbardziej przypadła do gustu scena w której główni bohaterowie wraz z kilkoma innymi towarzyszami niedoli próbują wspólnie wymyślić plan ucieczki z fortu i powrót na ich okręt. W ciasnych czterech ścianach izby, w którym dzieje się cała scena, idealnie zostały zobrazowane wszelkie problemy i napięcia jakie trapią aktualnie całą wyprawę. Bardzo umiejętnie zostało to zobrazowane i za to należą się słowa pochwały pod adresem twórców. Niby nic takiego nie dzieje się w tej serii od samego początku, a cały czas mam ochotę do niej wracać i jestem ciekaw co będzie dalej. Takie cechy, moim zdaniem, powinien zawierać dobry komiks.


Deadpool v4 021Deadpool #21, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Mike Hawthorne

Jakież to rozkoszne z jakim wdziękiem Deadpool pakuje się cały czas w kolejne problemy. Tym razem agent Gorman, z którym główny bohater ma dość mocno na pieńku, przypadkiem dowiaduje się iż w ciele Wada znajduje się agentka Preston. Przez to głowa naszego czerwonego wariata w momencie staje się warta 10 milionów dolarów i każdy trykociarz w okolicy zaczyna na niego polować. To z kolei prowadzi do kilku dość zabawnych momentów z których ta seria słynie. Dzięki temu numerowi akcja została trochę posunięta do przodu. Pojawił się nowy, dość ciekawy gracz w całej intrydze, który za pewne dość mocno namiesza w całej opowieści. Mi natomiast najbardziej spodobała się jednak wspólne wyjście Deadpool'a wraz z agentką Preston do kina. Sposób Wilsona na to, aby nie musiał oglądać w jego opinii najnudniejszego filmu na świecie mnie po prostu rozwalił. Dobrze, że użył do tego tłumika, bo inaczej mógłby wzbudzić dość powszechną panikę w kinie. Główny bohater znowu okazał się mistrzem ciętej riposty i dość mocnego dowcipu.


RR-11Rachel Rising #11, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Terry Moore w ciekawy sposób rozwija bezustannie swoją opowieść grozy o zemście czterech czarownic. Najpierw skupił się na przedstawieniu kilku kluczowych postaci i dał czytelnikowi chwilę czasu, aby mógł się zastanowić co ich wszystkich łączy. Potem wyjawił nam całą prawdę o nich i to w taki sposób, że tylko spotęgował naszą ciekawość do dalszej lektury. Aktualnie dalej popycha fabułę do przodu poprzez komplikowanie tego wszystkiego i dodawanie nowych postaci. Jednak mnie najbardziej w tej całej opowieści urzekł dość specyficzny i dziwny klimat grozy. Komiks ten jest pełen nietuzinkowych zdarzeń, jak chociażby otwierająca ten komiks scena, w której dwa białe, małe króliki zjadają jakiegoś lisa lub wilka. Idealnie wpasowuje się to w całokształt tej opowieści. Dodatkowo gdy poznawałem historię o tym co spotkało cztery główne bohaterki trzysta lat temu było mi ich autentycznie przykro. Natomiast z drugiej strony byłem pełen złości na głupich i zacofanych ludzi, którzy ze strachu i pod wpływem ślepej wiary dokonali naprawdę strasznych i okropnych rzeczy. Jednak najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że z historii wiemy iż takich sytuacji było naprawdę wiele.


 

 

 

niedziela, 16 marca 2014

#299 cotygodniowa zeszytówka #98

Deadpool v4 016Deadpool #16, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Declan Shalvey


The Good, The Bad and The Ugly część druga ponownie zaskakuje ciekawą i dość dojrzałą fabułą. Po trochu wyjaśnia się kim jest tajemniczy Butler oraz dlaczego interesuje go główny bohater. Jednak moment, w którym Wade'wi udaje się zbiec i odkrywa gdzie się znajduje jest dość przerażające. Mianowicie trafił do miejsca, w którym eksperymenty na ludziach to codzienność. Tym badaniom towarzyszą oczywiście porwania całych rodzin "pacjentów". Jednak najstraszniejszy jest obraz "treningów", które przechodzili mieszkańcy obozów. Wszystko to oczywiście się dzieje, aby tylko zaspokoić chore ambicje jakiegoś szalonego przywódcy o władzy nad światem. Przyznam, że kompletnie nie spodziewałem się takiego ciężkiego i poważnego odcinka na łamach tej serii. Jednak muszę przyznać, że efekt końcowy jest naprawdę świetny. Co gorsza cała akcja została umiejscowiona w takim miejscu, że mógłbym spokojnie uwierzyć w coś podobnego w rzeczywistości. Cały ponury klimat został świetnie podkreślony dzięki lekko brudnawym, szarym ilustracją, które z lekka przypominają mi te z Weapon X autorstwa Barry'ego Windsor Smith'a. Jeśli tak ma wyglądać cała ta historia to już żałuję, że trwa ona tylko przez pięć numerów.


JK-Velvet 004Velvet #4, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Czwarty numer przenosi czytelników wraz z główną bohaterką do Monaco, gdzie właśnie odbywa się wielki karnawał. Jest to czas kiedy wszyscy wokoło spacerują w maskach, więc wspaniały moment dla tych wszystkich którym zależy na prywatności, aby chociaż przez chwilę mogli sobie pozwolić na swobodne poruszanie. Właśnie w taki miejscu Velvet trafia na swojego dawnego znajomego Romana. Byłego członka KGB, a obecnie jest osobą, która posiada kolejny trop na drodze do wyjaśnienia zagadki śmierci agenta X-14. W wyniku tego spotkania główna bohaterka poznaje pewne informacje, które może nie pomogą wyjaśnić głównego wątku, ale z pewnością mocno urozmaicą go. Po za świetną i wciągającą fabułą, głównie do tej serii przyciąga mnie wspaniały klimat szpiegowski oraz dawnych lat. Samą przyjemność czerpię z oglądania samochodów jakimi poruszają się tutaj postacie, jak są ubrane i w jakich miejscach bywają. Wszystko tutaj wygląda jak ze starych filmów o Bondzie, pełnych klasy i uroku dobrych manier. W dzisiejszych czasach to trochę towar deficytowy i za to należą się wielkie brawa twórcom.


RR #09Rachel Rising #9, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

No i w końcu dotarłem do momentu w tej serii, gdzie dość sporo się wyjaśnia z całej dotychczasowej i mocno pokręconej fabuły. Powiem tylko tyle, że wszystko obraca się wokół pewnej starej wiedźmy, jednego demona i planu zniszczenia zapyziałej mieściny  w odwecie za działania jej mieszkańców dawno temu. Niby wszystko ładnie pasuje do siebie i nawet udało mi się dobrze odgadnąć tożsamość jednej z postaci, ale czuję się trochę zawiedziony. Przez cały czas Terry Moore bardzo umiejętnie budował tajemniczy i pełen szaleństwa klimat, a jak już się okazało co i jak, to mam wrażenie jakby poszedł na łatwiznę. Co prawda jeszcze wiele numerów przede mną i sporo się może zmienić, ale na tę chwilę jestem trochę rozczarowany. Jednak nie powinno mi to za bardzo przeszkadzać w przyszłości, ponieważ cała misternie skonstruowana historia jest na tyle ciekawa, że z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne numery, aby się tylko dowiedzieć do czego to wszystko prowadzi.


niedziela, 9 marca 2014

#297 cotygodniowa zeszytówka #97

Jupiter's Legacy 004Jupiter’s Legacy #4, Image Comics

scenarzysta: Mark Millar, rysunki: Frank Quitely

Po pięciu miesiącach nieobecności w końcu ukazał się kolejny numer "najlepszej superhero tej generacji" jak sugeruje tekst na okładce. Przez ten czas akcja komiksu posunęła się o dziewięć lat do przody i wiele się zmieniło. Cała fabuła kręci się wokół nowej rodziny Cloe Sampsons, która aktualnie musi się ukrywać przed swoim bratem. Przyjemnie się ogląda jak całą rodzina stara się wpasować w otaczający ich świat. Jej dziewięcioletni syn mimo tego, że posiada nadludzkie zdolności to regularnie dostaje od swoich kolegów, jest jedyną osobą w klasie, która nie poczyniła żadnego postępu w ciągu roku nauki, a jego rodzice są w sumie z tego powodu zadowoleni, ponieważ dzięki temu nikt nawet nie pomyśli, że może posiadać jakieś moce. Millar układając w  ten sposób opowieść umożliwił czytelnikowi spojrzeć na superbohaterów w całkiem nowy i bardzo ciekawy sposób, a momentami również zabawny. Z drugiej strony pokazując skutki przejęcie władzy nad USA przez superbohaterów, które okazują się dość odmienne od zakładanych przez co wspaniale widać, że są to jednak tak samo omylne i niedoskonałe jednostki jak zwykli i przeciętni ludzie.


Swamp Thing (2011-) 029Swamp Thing #29, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Jesus Saiz

Tak jak się spodziewałem, numer ten jest kolejnym bardzo dobrym rozwinięciem ostatnich wydarzeń jakie miały miejsce na łamach tej serii. Swamp Thing poznaje bliżej tajemnicze bractwo Sureen, którego jedynym celem istnienia jest służyć awatarom. Ku zdziwieniu głównego bohatera nigdy on nie słyszał o takiej organizacji, a przecież jako awatar zieleni ma dostęp do wspomnień każdego z jego poprzedników. Wszystko wygląda w porządku, aż do czasu gdy Alec decyduje się wziąć udział w tajemniczym rytuale, który da mu możliwość choć na chwilę poczuć się jak za starych czasów. To co następuje później sprawia, że już odliczam czas do kolejnego numeru. W między czasie dwójka awatarów, którzy zostali z powrotem przemienieni przez Swamp Thinga w ludzi zaczynają powoli układać sobie swoje życie na nowo wbrew rozkazom Hollanda. Nie okłamujmy się, prędzej czy później to również sprowadzi na głównego bohatera wiele problemów, a ja tylko na to czekam aby zobaczyć w jak ciekawy sposób się z nich wykaraska.


RR#8Rachel Rising #8, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem powoli zaczyna się moment, w którym zamiast serwować czytelnikowi kolejne dziwne sytuacje są rozwijane poszczególne wątki tworząc coraz sensowniejszą całość. Jednak nie zmienia to nadal faktu, że jest to jedna z bardziej dziwnych i mrocznych serii jakie czytałem. Numer ten w większości obraca się wokół przyjaciółki głównej bohaterki Jet, która powróciła jako kolejna postać z grobu. O dziwo jest to źródłem całkiem komicznej sceny podczas której Jet lata głowa na wszystkie możliwe strony z powodu złamanych kręgów szyjnych. Poza tym ujawnia się ciekawa zdolność balsamisty Earla, znowu pojawia się Natalie z wężem w brzuchy oraz tajemnicza kobieta w otoczeniu której zawsze ktoś ginie. Jednak tym razem miał miejsce wyjątek od tej reguły i nasza pani ujawniła interesujące zdolności rozkazywania dzikim zwierzętom. Dalej czytając każdy kolejny numer towarzyszy mi uczucie niepokoju, ale i również sporego zaciekawienia tym co może mnie spotkać na każdej kolejnej stronie. Ani razu się jeszcze nie zawiodłem na tej serii i każdy numer jest bez ustanku na stałym, dobrym poziomie. Jest to komiks, który gorąco polecam.


niedziela, 16 lutego 2014

#289 cotygodniowa zeszytówka #94

Deadpool v4 015Deadpool #15, Marvel

scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Declan Shalvey

Numer ten rozpoczyna pierwszą większą opowieść na łamach tej serii. Nosi ona odwołujący się do klasyki kina tytuł "The Good, The Bad and The Ugly" i w pięciu zeszytach opowie o walce trzech super bohaterów z tajemniczym Butler'em. Deadpool to postać, która non stop pakuje się w problemy, jednak tym razem wpada tak konkretnie, że potrzebuje pomocy przyjaciół. Jest jednak pewien problem na drodze do osiągnięcia celu. Ten bohater tak na prawdę kolegów nie ma, a wszyscy wokoło raczej go unikają. Dlatego też trochę podstępem oraz dzięki sprytowi udaje mu się namówić do współpracy Wolverina oraz Kapitana Amerykę. Jak na razie widać, że scenarzyści chcą opowiedzieć ciekawą, wielowątkową historię. Całość oparli na dobrze dobranych bohaterach oraz tajemnicy z przeszłości. Jest to nowość na łamach tej serii, ponieważ dotychczas cała fabuła opierała się głównie na luźnych scenariuszach mających na celu wyśmiewanie wszystkiego w około. Teraz pierwszy raz scenarzyści próbują opowiedzieć jakąś konkretną i chyba poważniejszą fabułę, co mi się bardzo podoba. Trzymam kciuki za powodzenie tego planu i z chęcią sprawdzę jak dalej się to rozwinie.


Aquaman (2011-) 027Aquaman #27, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier i Netho Diaz


Czuję się lekko zawiedziony tym numerem. Po tym jak skończył się poprzedni liczyłem na jakąś podróż do Atlantydy za czasów jej świetności. Miałem nadzieję, że poznam kolejny fragment jej historii i może zapoczątkuje to jakiś większy wątek w tym kierunku. Tymczasem dostałem może trzy strony o tym. Reszta numeru to kolejna porcja rozpierduchy z olbrzymim potworem i w sumie nic ponad to. Nie twierdzę iż jest to jakiś zły komiks. W swojej kategorii lekkiej rozrywki z dużą ilością akcji jest nawet w porządku. Jednak zapowiadało się na całkiem coś innego i stąd moje rozczarowanie. Dodatkowo strona wizualna całej opowieści momentami powróciła do początków tej serii i wygląda to strasznie. Miejscami stwarza to wrażenie jakby komuś nagle zaczęło brakować czasu i robił niektóre sceny od niechcenia. Natomiast cała strona osiemnasta chyba nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.


RR#6Rachel Rising #6, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Szósty już numer Rachel Rising niestety jak poprzednie numery, nie przynosi żadnych odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Za to pojawia się więcej ożywionych zwłok oraz jeden dość ekscentryczny pan doktor Siemen, który skrywa dość okropną tajemnice u siebie w domu. Do całej atmosfery tajemniczości świetnie wpasowuje się kilka strzępków nowych informacji jakie czytelnik otrzymuje na temat tajemniczej blondynki, która zawsze gdy się pojawi to ktoś ginie. Szczerze przyznam, nie wiem co mam o tym wszystkim już myśleć. Już dawno nie miałem tak, abym miał problem z wywnioskowaniem dokąd to wszystko zmierza. Jednak scenarzysta na tyle umiejętnie prowadzi całą opowieść, a w szczególności buduje i utrzymuje klimat tajemniczości i grozy, że cały czas mam ochotę na więcej. Cieszy mnie również fakt, że pomimo tego iż jest to kolejna opowieść o ożywających trupach,, to nie ma to nic wspólnego z zombie.


Manifest-Destiny-001Manifest Destiny #1, Image Comics


scenariusz: Chris Dingess, rysunki: Matthew Roberts


Manifest Destiny to opowieść oparta na autentycznej wyprawie Lewisa i Clarka, którzy w latach 1804 - 1806 odbili pierwszą amerykańską lądową wyprawę na zachód, która dotarła do wybrzeży Pacyfiku. Jednak komiks ten nie może być zwykłą relacją tej wyprawy opartą na faktach. Jak napisał sam scenarzysta na ostatniej stronie całe dzieciństwo wychowywał się na dziwnych lekturach. Dodatkowo miał do czynienia nie z każdym numerem swoich ulubionych serii, więc luki w fabule musiał sobie dopowiadać sam. Z tego też powodu tworząc tą opowieść połączył ją z fantastycznymi elementami dzięki czemu czytelnik otrzymuje porywającą i oryginalną opowieść utrzymaną w klimatach kolonialnych. Pierwszy numer bardzo umiejętnie wprowadza w cały świat przedstawiony na łamach komiksu. Poznajemy głównych bohaterów, cieką wspólną cechę łączącą wszystkich uczestników wyprawy oraz natrafiamy na pierwsze niesamowite znalezisko. Jest to naprawdę dobra rozrywka dająca odrobinę świeżości na rynku. Mam nadzieję, że poziom taki sam będzie się utrzymywał w kolejnych numerach.


 

 

 

niedziela, 9 lutego 2014

#287 cotygodniowa zeszytówka #93

sw#28Swamp Thing #28, DC Comics


scenariusz: Charles Soule rysunki: Javier Pina


Nie ukrywam, miałem spore oczekiwania odnośnie tego numeru. Nie do końca je spełnił, ale i tak jestem zadowolony. Po dość poważnych zmianach jakie zaszły w poprzednim odcinku, Alec Holland musi się uporać z nowym porządkiem jaki zapanował w The Green. Najpierw ustanawia pewne zasady wzajemnej koegzystencji z ocalałymi z Parlamentu Zieleni, aby później udać się na poszukiwania Capucine. Z nią niestety już nie poszło mu tak łatwo, jednak po kilku podejściach i wyjaśnieniu sobie kilku spraw para aktualnych głównych bohaterów dochodzi do porozumienia. W tym momencie czytelnik poznaje najciekawszy moment całego zeszytu, mianowicie historię tysiąc letniej zabójczyni. Jest ona ciekawie poprowadzona i w logiczny sposób tłumaczy nadludzkie umiejętności zabójczyni. Jednak co ciekawsze ujawnia również jej największy lęk przed którym chciała się schronić u Swamp Thinga. Co prawda widzę znowu pewne podobieństwa do Animal Mana, w którym również dokonano dość konkretnych przetasowań na stanowiskach Avatarów, ale nie mam już wrażenia tak jak dawniej, że jest to jedna opowieść niepotrzebnie rozdzielana na dwie serie. Natomiast całość kończy się zapowiedzeniem nowego wroga i tutaj niespodzianka. Bo jest nim pewien demon, znany nawet polskiemu czytelnikowi, ale którego dość dawno nie widziałem w żadnym komiksie. Czyżby jakiś recykling starych bohaterów?


Deadpool v4 014Deadpool #14, Marvel


scenariusz: Gerry Duggan oraz Brian Posehn, rysunki: Scott Koblish

Czternasty numer przygód Deadpoola to naprawdę rozkoszny odcinek. Jest to bezpośrednia kontynuacja poprzedniego numeru, w którym The White Man (biały mężczyzna ubrany jak alfons, cały w bieli co jakby nie patrzeć jest dość rasistowskie) przypadkiem powraca do życia po tym jak główny bohater wraz z Iron Fistem oraz Lukem Cagem zamienili go przypadkiem w kamień w latach 70 XX w. Dość zabawne jest obserwowanie jak bohater z dawnych lat zachowuje się w realiach dnia dzisiejszego. Wszyscy w około patrzą na niego jak na dziwaka, w sumie nie ma się co dziwić, bo to niezły wariat i w ostateczności spotyka go za to wszystko dość podła kara. Gagów w tym numerze jest dość sporo, z czego najbardziej spodobał mi się ten w którym narrator naśmiewa się sam z siebie. Jednak ma rację, tego odmówić mu nie można. Wielki plus twórcy otrzymują ode mnie również za umieszczenie dość fajnego odniesienie do kreskówki The Simpsons gdzieś na jednej z końcowych stron. Bardzo lubię taką zabawę i wspólne przenikanie się znanych dzieł popkultury.


Aquaman (2011-) 026Aquaman #26, DC comics,


scenariusz: Jeff Parker, rysunki: Paul Pelletier i Netho Diaz

Po tym jak Arthur zwyciężył niezwykle trudną walkę o tron Atlantydy nastał czas sprawowania władzy w królestwie. Co niestety nie będzie łatwe ponieważ nie wszyscy w jego królestwie są zadowoleni z objęcia stanowiska króla przez niego. Jednak najgorsze dopiero miało nadejść. Jak zwykle z powodu kilku naukowców, którzy zaczęli szukać tam gdzie nie powinien zaglądać żaden człowiek. Na skutek czego obudzili olbrzymiego potwora morskiego, który postanowił zdemolować cały port w Reykjaviku. Oczywiście Aquaman nie mógł tego tak pozostawić i postanowił ratować sytuacje z czego wynikły dość ciekawe okoliczności którym przyjrzeć będziemy się mogli dopiero w kolejnym numerze. Trudno ocenić nowego scenarzystę po pierwszym jego numerze, ale jak na razie wydaje mi się, że będzie podążał dalej drogą wyznaczoną przez jego poprzednika pełną spisków, intryg i coraz większych starć. Jak na razie jestem zadowolony i czekam na kolejny numer.


RR#5Rachel Rising #5, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Nie był bym sobą, gdyby na sam koniec nie pojawił się tekst na temat najbardziej intrygującej mnie ostatnio serii. Tak więc numer ten nie jest już tak bardzo tajemniczy jak poprzednie, dzięki czemu czytelnik poznaje kilka odpowiedzi na nurtujące go pytania. Fabuła podąża dwutorowo, gdzie z jednej strony skupia się na głównej bohaterce Rachel, która jest martwa. Z drugiej strony opowieść idzie śladem małej dziewczynki Zoe i jej tajemniczej blond koleżanki, w otoczeniu których ginie coraz więcej ludzi. Mało tego, wygląda na to, że dziewczynka posiada dość specyficzny dar dostrzegania w ludziach tego co najbardziej starają się ukryć. Całość dalej prezentuje się niezwykle ciekawie. Wciąga jak chodzenie po bagnach i nie pozwala oderwać się od lektury. Co już samo w sobie dobrze świadczy o tym komiksie i ja gorąco zachęcam do zapoznania się z nim.


niedziela, 2 lutego 2014

#285 cotygodniowa zeszytówka #92

Saga 018Saga #18, Image Comics

scenariusz: Brian K. Vaughan, rysunki: Fiona Staples

Mógłbym się tutaj rozpisać o świetnym i trzymającym w napięciu początku tego numeru. O wielkim spotkaniu Marka ze swoją byłą ukochaną. O dziwnym zachowaniu Prince Robota IV oraz całym zamieszaniu jakie wynikło ze spotkania tak wielu postaci w jednej latarni morskiej, gdzieś na krańcu galaktyki. Jednak to wszystko jakoś mi umknęło, a po lekturze tego komiksu pozostałem pod wpływem świetnego klimatu całej tej opowieści oraz rytmu z jakim zostało to opowiedziane. Wszystko to w niezwykle płynny sposób przeszło z bardzo dynamicznego początku w iście sielankowe zakończenie. Spodobało mi się w jak wspaniały sposób Vaugham umiejętnie sterował moim nastrojem. Najpierw serwując mi dreszczyk emocji spowodował, że chciałem prędko obracać kolejne strony aby jak najszybciej poznać dalszą część opowieści. Potem stopniowo i bardzo umiejętnie zwalniał tempo, aby na samym końcu pozostawić mnie w takim przyjemnym błogim stanie. Saga to seria z ciekawą fabułą, świetnymi bohaterami, kompletnym, interesującym światem, ale to chyba właśnie za jej klimat lubię ją najbardziej.


ToT#19Thief of Thieves #19,  Image Comics


scenariusz: Andy Diggle, rysunki: Shawn Martinbrough

Redmond po tym jak dokonał wraz ze swoją ekipą niezwykle trudnego napadu ma jeszcze jedno zadanie do wykonania. Musi uratować Agentkę Cohen z rąk pewnego szalonego Włocha, który właśnie stracił wszystko. To co dzieje się później to w sumie jedna długa porcja dość zaskakujących momentów. Główny bohater popada po raz kolejny w tarapaty, jednak posiada pewną rzecz, która może zaszkodzić bardzo wielu osobą, a jemu pomóc wyjść z tarapatów. Co musi w końcu nastąpić, ponieważ ma jeszcze niewyrównane rachunki z porywaczami jego syna Augustusa.  Cała ta seria to w sumie opowieść o drodze z jednych tarapatów w inne i radzeniu sobie z tym. Jest to zarówno wada jak i zaleta tej serii. Z jednej strony jest ona z tego powodu dość przewidywalna i każdy jeden problem zostaje rozpracowany w kilku numerach, tak w sam raz na wydanie zbiorcze. Z drugiej jednak strony twórcy tej serii są na tyle pomysłowi, że cały czas jestem ciekaw co też nowego znowu wymyślą. Seria nie ma już tej świeżości co na samym początku, jednak nadal jest to pozycja godna uwagi.


Super Dinosaur 021Super Dinosaur #21, Image Comics


scenariusz: Robert Kirkman, rysunki: Jason Howard

Po bagatela prawie pięciu miesiącach nieobecności pojawił się kolejny odcinek przygód rodziny Dynamo. Ojciec Dereka w końcu znalazł sposób na ożywienie swojej małżonki. Jest to możliwe za pomocą specjalnego izotopu, tylko jak zawsze w takich przypadkach, jest on niezwykle rzadki. Po długich poszukiwaniach okazuje się że największe jego zapasy znajdują się kolejnej sekretnej bazie Maxa Maximusa. Gdzie udaje się Derek wraz ze swoim przyjacielem dinozaurem. Na miejscu odkrywają kolejną super broń MM i popadają w spore tarapaty, których dalsza część będzie miała miejsce w kolejnym numerze. Seria ta to taka bardzo lekka rozrywka opowiedziana z przymrużeniem oka. Jest skierowana dla młodszych czytelników więc z góry wiadomo jak wszystko się skończy, ale z drugiej strony w żadnym wypadku nie przeszkadza to w poznawaniu kolejnych przygód. Tutaj nawet sami bohaterowie naśmiewają się z kolejnej sekretnej bazy, ucinają sobie drzemkę podczas misji na terenie wroga. Dlatego cała ta historia zapewnia przyjemną rozrywkę pod warunkiem, że za bardzo jej nie analizujemy.


rachel_rising_4Rachel Rising #4, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Z każdym kolejnym numerem jest coraz bardziej dziwnie co sprawia, że ciągle zastanawiam się do czego to wszystko zmierza. Z jednej strony jest pewne miejsce w lesie. Jeśli kogoś w nim pochowasz to po kilku dniach powstaje z martwych. Jednak nie jako zombie. Dalej mamy tajemniczą kobietę namawiającą do zabójstw. Małą dziewczynkę morderczynię. Węże wchodzące ustami do wnętrza ludzi. Kolejne zmartwychwstanie Rachel. Jednak tym razem były przy tym jej ciotka oraz przyjaciółka. Może to spowoduje, że zostanie choć troszkę wyjaśnione co tak naprawdę się z nią dzieje. Zważając na to, że prawdopodobnie w najbliższej przyszłości pojawią się dwa kolejne przypadki ożywienia zwłok. Wszystko to przekłada się na niezwykle tajemniczą, mroczną i wciągającą opowieść od której bardzo trudno się oderwać. Podczas lektury mam cały czas takie same uczucia jak w czasie oglądania Twin Peaks. Wszystko stwarza wrażenie niezwykle ważnego w drodze do rozwiązania zagadki, ale z drugiej strony niektóre rzeczy są  tak odrealnione i udziwnione, że nikt nie ma pojęcia jak to zinterpretować.


 

 

niedziela, 26 stycznia 2014

#283 cotygodniowa zeszytówka #91

Samurai Jack 004Samurai Jack #4, IDW Publishing

scenariusz: Jim Zub, rysunki: Andy Suriano

Zagubiony w czasie samurai nadal kontynuuje swoją wyprawę w poszukiwaniu kolejnych elementów Rope of Eons trafia do pewnego mroźnego miasteczka. Panuje w nim przeraźliwy ziąb oraz głód, a ludzie żyją w strachu przed niezwykle piękną królową Krystle The Ageless. Włada ona swoim królestwem już od tak dawna, że prawie nikt nie pamięta początków jej rządów. Jack trafia akurat do miasteczka w dniu jej urodzin przez co z powodu przypadku popada w niezłe tarapaty. Jednak nie byłby sobą, gdyby szybko nie był w stanie sobie z nimi poradzić. Bardzo mi się podoba jak twórcy tej serii dalej kontynuują wszystko to, za co tak bardzo lubię serial. Każdy numer jest w sumie zamkniętą historią, połączony jednym głównym wątkiem, dzięki czemu może zostać opowiedziany w dowolnej konwencji i scenerii. Dlatego też tak samo jak w serialu, tak i tutaj nie ma szans na nudę. Dodatkowo jest to tak bardzo pozytywna opowieść, pełna wartości i cech godnych naśladowania, że zawsze robi mi się jakoś miło na duchu ilekroć mam kontakt z tym bohaterem. Może to moja dziecięca część mnie się wtedy odzywa? Jeśli tak to nie mam nic przeciwko i oby się tak działo jak najczęściej.


 Animal Man (2011-) 027Animal Man #27, DC comics

scenariusz: Jeff Lemire, rysunki: Rafael Albuquerque

Dość mocno różni się ten numer od moich wtorkowych przewidywań z nowo powstałego działu. Nie udało mi się odgadnąć nadchodzącej historii, ale w końcu było to do przewidzenia. Wojna o The Red trwa w najlepsze. Z jednej strony Buddy Baker ściera się w imponującym pojedynku z jedynym pozostałem Totemem świata, który skupia w sobie energię wszystkich żywych istot. Z drugiej strony, gdzieś w najdalszym zakątku krainy trwa straszliwy pościg Blood Lorda za małą Maxine. Komiks bez ustanku trzyma w napięciu. Również podczas lektury miałem takie dziwne wrażenie, że dzieje się tutaj coś ważnego dla tej serii. Podoba mi się to, i kierunek w jakim zmierza ta opowieść. Lemire ma ciekawe pomysły na scenariusze, wreszcie nie są one połączone ze Swamp Thingie. Dzięki czemu nie mam notorycznego wrażenia déjà vu jak to często było podczas początkowych numerów. Aktualnie jest to w pełni samodzielna seria i to w dodatku dobra, więc nie ma się co zastanawiać tylko czytać.


Adventure Time 023Adventure Time #23, KaBOOM! Studios


scenariusz: Ryan North oraz Jen Bennett, rysunki: Shelli Paroline, Braden Lamb, Emily Warren

Kraina Ooo prawie cała została już opanowana przez wrogo nastawioną różową gumę do żucia. Ruch oporu tworzy już tylko Princess Bubblegum wraz z Marceline, które aktualnie ukrywają się w więzieniu nauki. Specjalnym pomieszczeniu wymyślonym przez PB, aby mogła tam w spokoju i kompletnie odcięta od świata zewnętrznego poświęcać czas na różnego rodzaju doświadczenia. Dziewczyny wykorzystują ten czas na ciekawą opowieść o tym jak księżniczka odkryła swój cel w życiu, co z kolei zmusiło ją do poświęcenia się nauce. Jednak cały numer nie jest tak sielankowy i dochodzi w nim do pewnych dramatycznych wydarzeń z niszczeniem nowych ubrań młodej wampirzycy na czele. Co nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Całość kończy się w sposób dający nadzieję, że jest jeszcze możliwość na uratowanie całej krainy oraz jej mieszkańców.


RR#3Rachel Rising #3, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Rachel w poszukiwaniu informacji o jej niedawnych przeżyciach udaje się do pewnej knajpki, aby spotkać się tam ze swoją przyjaciółką Jet. Na miejscu jest jeszcze dziwniej niż w poprzednim numerze. Najpierw nasza bohaterka przepowiada śmierć jakiejś przypadkowo spotkanej kobiecie w damskiej ubikacji. Następnie pojawia się nowa postać blond piękności, która posiada ciekawą zdolność manipulowania ludzmi, co prowadzi do jeszcze gorszych wydarzeń. No i na koniec Terry Moore prowadzi dalej wątek małej Zoe, która niedawno zamordowała swoją starszą siostrę. Nie spodziewałem się, że do tego dojdzie, ale w końcu znalazłem prawdziwy horror w komiksie. Niby nic strasznego się tutaj nie dzieje, ale jakiś posępny, tajemniczy i straszny klimat dosłownie wylewa się tutaj z każdej strony. Czytałem już sporo pseudo opowieści grozy, ale to dopiero tutaj jest strasznie. Jestem pod sporym wrażeniem.


 

niedziela, 19 stycznia 2014

#280 cotygodniowa zeszytówka #90

Aquaman (2011-) 025Aquaman #25, DC Comics

scenariusz: Geoff Johns, rysunki: Paul Pelletier

Nadszedł ten moment, w którym Geoff Johns postanowił się rozstać z posadą scenarzysty serii opowiadającej o najbardziej wyśmiewanym superbohaterze na świecie. Gdy obejmował swoje stanowisko po restarcie świata DC w 2011 roku, bardzo często kpiono z Aquamana i sam sięgnąłem po tą serię z ciekawości. Chciałem sprawdzić czy ta postać jest naprawdę tak zła i bezużyteczna. Sam scenarzysta odwoływał się do tego w kilku pierwszych komiksach. Jednak podczas tych 25 numerów Johns zmienił sposób postrzegania tej postaci i uczynił z niego prawdziwego herosa z krwi i kości. Sam koniec rządów Geoffa zbiega się również z wielkim finałem opowieści Death of the King, która gości na łamach tej serii od kilku numerów. Co prawda zakończenie jest dość przewidywalne, ale pomimo tego znalazło się w nim kilka przyjemnych momentów. Całość doprowadziła do kilku dość znaczących zmian w podwodnym królestwie i w samej postaci Aquamana. Z serią tą spędziłem w większości miły czas, bo jest to lekka i przyjemna lektura w sam raz na koniec dnia. Niezbyt wymagająca, przez co pozwala się zrelaksować.


Ghosted 006Ghosted #6, Image Comics


scenariusz: Joshua Williamson, rysunki: Davide Gianfelice

Ghosted na samym początku został zaplanowany na mini serię, jednak na tyle spodobał się czytelnikom i ich portfelom, że w Image została podjęta decyzja aby zamienić ten tytuł w regularną serię. Sięgając po ten numer czytelnik zastaje głównego bohatera Jacksona Wintersa na jego prywatnej tropikalnej wyspie. Otrzymał ją w ramach zapłaty za swoje poprzednie zadanie opisane w pierwszych pięciu zeszytach. Jednak nie będzie mu dane zbyt długo cieszyć się jej urokami, gdyż odnajdują go pewni potomkowie Indian. Ma z nimi na pieńku odkąd próbował obrobić ich kasyno, podczas którego napadu zginęli wszyscy członkowie jego byłego zespołu. Główny bohater jednak ma szansę wymazać swój dług. Musi tylko odnaleźć nastoletnią wnuczkę właścicieli kasyna. Została ona porwana i prawdopodobnie wywieziona do Meksyku wraz z innymi jej podobnymi ofiarami. Jednak, aby nie było za łatwo, mała w chwili porwania była opętana przez ducha i to był główny powód jej porwania. Podoba mi się w jak prosty, ale efektowny sposób scenarzysta przeszedł z jednej opowieści do drugiej i dodatkowo nowa zapowiada się na jeszcze bardziej ciekawszą od poprzedniej. Jedyny minus tego numeru to cudowna zdolność leczenia głównego bohatera. Chyba jednak scenarzysta przesadził.


RR#2Rachel Rising #2, Abstract Studio


scenariusz i rysunki: Terry Moore

Sięgając po tą serię kompletnie nie spodziewałem się tak pokręconej historii, która z numeru na numer robi się bardziej dziwna. Oczywiście mi to nie przeszkadza, bo ja takie klimaty lubię. Tak więc w drugim numerze nasza bohaterka udaje się do swojej ciotki, która jest balsamistą. Długo cała scena wygląda jakby ciotka rozmawiała sama z sobą, ale w końcu daje się wyciągnąć Rachel i wspólnie udają się na wycieczkę do lasu na miejsce grobu głównej bohaterki. Klimat całej tej opowieści  jest posępny, bardzo duszny, a w powietrzu unosi się tajemnica i jakieś niewypowiedziane zło. Jednak to w sumie nic w porównaniu z zakończeniem numeru. Najpierw małej dziewczynce w środku nocy objawia się jakaś milcząca kobieta w kuchni. Następnie razem czekają na powrót starszej siostry dziewczynki z randki, a później fundują nam wspólnie jedno z najdziwniejszych zakończeń numeru jakie widziałem od dłuższego czasu. Może nawet od początku całej zeszytówki. Ciągle siedzę w szoku i zastanawiam się co właśnie przed chwilą przeczytałem. Krótko mówiąc, chcę więcej.


Velvet 003Velvet #3, Image Comics


scenariusz: Ed Brubaker, rysunki: Steve Epting

Velvet to taka staro szkolna opowieść o szpiegach. Z małą ilością gadżetów, akcji i fajerwerków. Zamiast tego otrzymujemy ciekawą intrygę, dobre dialogi oraz dobrze skonstruowane postawie. Tym razem Velvet podąża tropem osoby, która jako ostatnia przebywała ze zmarłym agentem Jeffersonem Kellersem. Lepiej znanym jako X-14. Dzięki temu nasza agentka trafia do Belgradu, gdzie spędza kilka chwil w towarzystwie przedstawicieli komunistycznej władzy. W między czasie włamuje się również do więzienia, co jak sama mówi jest typowym zajęciem dla szpiegów. Akcja nadal posuwa się swoim leniwym tempem, jednak równocześnie ani przez chwilę nie pozwala się nudzić. To dopiero trzeci numer, a ja już zdążyłem polubić tą serię. Chyba w głównej mierze z powodu jej wielobarwnych bohaterów. Każda postać tutaj to kompletny człowiek ze swoimi słabościami, problemami i sprawami do załatwienia. Dzięki temu naprawdę interesują mnie ich przygody i jestem ciekaw co wydarzy się dalej.